logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
281 online
54 021 756

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Trzy info dla grupy nierówieśniczej

    rp_pi-w-zimnie-941x1024.jpg

    Trzy info dla grupy nierówieśniczej

    Kolejne Hej,

    Chodzimy do szkoły, przebywamy w gronie rówieśników i wręcz trzęsiemy się z ekscytacji, gdy idziemy razem na boisko, czy już trochę starsi na melanż. Jednak przebywanie w wyizolowanej grupie rówieśników nie jest prawdziwe, to jest sztuczny świat, który nie ma odzwierciedlenia w czasach poza szkolnych.

    Z tego powodu, oraz niskiego poziomu szkolnictwa, urabiania ludzi na jedną modłę, często prania mózgów, jestem przeciwniczką posyłania dzieci do szkoły. Dzieci powinny być kształcone indywidualnie i współistnieć społecznie wśród różnych grup wiekowych w prawdziwym życiu powinny.

    A nie wyrywać dzieci z kontekstu i wsadzać na dziesięć, czy więcej lat do worka z podobnie ograniczonymi poznawczo małymi ludźmi. O wiele łatwiej byłoby się dzieciom przystosować do bezwzględnych warunków świata, a przede wszystkim lepiej wykorzystać swoje mózgi.

    To jest info obojętne. Można się stuknąć w czaszkę, można się trochę zgodzić, ale człowiek nie czuje się poruszony.

    Info smutne, ale również współczesne, że ludzie przedwcześnie umierają. Niektórzy ludzi nie lubią takich diariuszy jak mój tylko z jednego powodu, że nie chcą czytać o pewnych rzeczach. Dobrze to rozumiem, gdyż sama omijam z daleka akcje z różową wstążeczką.

    Jednak wiele spraw zdrowotnych na tyle od nas zależy, że nie poznanie ich, omijanie wzrokiem napisu walącego po gałach na paczce faj może być równoznaczne z wyrokiem.

    Kiedyś można było przejść przez długie życie z klapkami na oczach, ludzie odżywiali się inaczej, nie zaiwaniali w takim tempie, nie byli przyspawani do komórek od najmłodszych lat i nie wdychali chemitrailsów, jednym słowem mogło im się całkiem przyjemnie i długo żyć, również dzięki ograniczonemu, bliskiemu zeru dostępu do mammografii.

    Wczoraj zmarła znana aktorka, śliczna Oleńka z Potopu, Małgorzata Braunek. Miała nowotwór, przeszła trzy operacje w ciągu jednego roku i trzy razy dostała chemię, po czym zmarła.

    Obejrzałam niedawno wywiad z jej synem Xawerym Żuławskim zdolnym reżyserem filmowym, twórcą idealnej Wojny polsko-ruskiej, synem tego Żuławskiego od afery nocnikowej z panną Rosati, który to syn trochę po sztubacku, jednak szczerze opowiadał o polskiej służbie zdrowia.

    Nazwał ją niezbyt celnie, zbyt zbiurokratyzowaną. Nie żeby nie była zbiurokratyzowana, ale nazwałabym ją raczej akademicką, może ograniczoną nawet, pomimo szacunku jakim darzę wielu lekarzy. Xawery wiedział, że w którymś kościele dzwonią, ale nie wiedział w którym.

    Powiedział, że polska medycyna oprócz bomby chemicznej pomimo wielkiego zaangażowania nie ma nic później do zaoferowania ludziom chorym. Wspomniał, że z powodu właśnie biurokratyzacji lekarze pomimo, że już coś wiedzą nie mogą się odezwać w kwestii leczenia alternatywnego.

    Zresztą medycyna alternatywna brzmi pejoratywnie, Xawery nazwałby ją po prostu inną, ale jak najbardziej równorzędną medycyną. Ponieważ lekarze w Polsce nic już nie mogli pomóc Pani Małgorzacie, rodzina przeprowadziła zbiórkę pieniędzy, które ludzie chętnie przeznaczyli na jej leczenie w niemieckiej klinice dr. Herzoga.

    W której to klinice leczy się przyczyny, a nie tylko maskuje skutki choroby. Czyli ludzie są specjalnie odżywiani, aby mogli się samo leczyć. Skąd my to znamy.

    Jednocześnie klinika oferuje również współczesne rozwiązania w postaci najbardziej nowoczesnej chemii. Niestety jeden cykl zdrowienia kosztuje 150 000 zło.

    Xawery niepewnym głosem tłumaczył zależności pomiędzy zdrowiem, a zawartością minerałów w diecie, makro i mikro elementów, a jego interlokutorzy z zaciekawieniem słuchali.

    Mówił to o czym tutaj na tym diariuszu pisze się od dawna. Pani Małgorzata Braunek była buddystką i wegetarianką, więc tym bardziej świat wegan i wegetarian jest zainteresowany, na jaki rodzaj raka zachorowała. Przypuszczalnie był to rak układu pokarmowego.

    Stale się uśmiechała, stale ruszała, medytowała, była wegetarianką i zmarła o piętnaście lat wcześniej niż być może odłożą widelce jej wszystko jedzące i stale zestresowane koleżanki.

    Zresztą dzisiaj nie możesz sobie spokojnie odłożyć widelca, żeby na feju już za kwadrans nie było o tym wiadomo. Ktoś wstał i zrobił wpis.

    No i to był ten smutniejszy element życia związany z idiotycznym przemijaniem. I to jest info, które robi na nas pewne wrażenie. Obawiamy się przez chwilę.

    Ale jest jeszcze przecież stypa, służąca do rozładowania napięcia i w końcu niejeden na stypie się śmieje. Ludzie muszą wrócić do swoich ról.

    Wiele osób zarzuca mi trudną/niepoprawną składnię, no i błędy ortograficzne. Pewna pani walnęła do mnie epistołę, że ona chce, skoro już styl mam taki jaki mam, a więc ona chce, abym odpowiednią funkcją klawiszy z kontrolem i dilejtem zlikwidowała w całym blogu moje ohydne na prawdę, na prawidłowe naprawdę.

    Grzecznie tłumaczę, że w kontekście dziesiątków maili z podziękowaniami za dobrą robotę, że ktoś tam wyzdrowiał, że ktoś zaczął biegać, że kogoś rozśmieszyłam, do tego akurat nie wiem jak doszło, to jej prośba jest po prostu głupia, tym bardziej, tu kłamię na całego, że jestem dyslektykiem, muszę sprawdzić w słowniku kto to taki, a słownik mam włączony, tyle, że słownik akceptuje moje „naprawdę” oddzielnie pisane, gdyż istnieje słowo „na” i istnieje słowo „prawdę”.

    Z tego samego powodu piszę nie miła, zamiast niemiła, czy nie wiele, zamiast niewiele.

    Pani przejrzała mnie jednak na wylot w kwestii dysleksji i pouczyła, że w takim wypadku zamiast się wykłócać, powinnam jej podziękować i przeprosić za to co robię.

    No i Droga Socjeto wpadłam w furię.

    Nigdy nie popełniłam błędu ortograficznego świadomie i z premedytacją. Bardzo uważam i pilnuję się i nic złego nikomu nie zrobiłam i nie będę przepraszać za błędy ortograficzne niezamierzone.

    I chociaż unikam jak ognia zwracania się do Drogiej Socjety z prośbą o werdykt, żeby nikt nie czuł się jak na koncercie Rodowicz, gdy milknie tło muzyczne, a ludzie muszą śpiewać a capella.

    Czyli nie wymuszam sztucznie dyskusji i komentów pod wpisem zakończonym tanim zdankiem, a co Wy czytelnicy o tym sądzicie,  ale dzisiaj robię wyjątek.

    Mam przepraszać za byki ortograficzne, które robię mimo woli czy też nie muszę?

    Nawet przed chwilą w nerwach sprawdziłam, czy przypadkiem mimo woli nie pisze się razem.

    Trzy info rzuciłam gronu nierówieśniczemu – w miarę neutralne, info smutne, oraz na koniec chojrackie.

    Serdeczności
    peps

    (Visited 1 200 times, 1 visits today)

    Powiązane artykuły

    1. titka 25 czerwca 2014 o 19:39

      nie, zdecydowanie powinnaś to olać. no brzydko to brzmi, ae rany – aż tak bardzo czepiamy się formy? tu tak bardzo chodzi o treść, na tym „diariuszu”…

      1. pepsieliot 25 czerwca 2014 o 19:42

        Titka dzięki, a na marginesie ja dbam bardzo o formę, tylko wiadomo, że sporo piszę, więc umknie mi to i owo

    2. Siapa 25 czerwca 2014 o 19:58

      Pepsinko, słonko ja sie już przekonałam że z Ciebie mądra dziewczynka jest. Ty nawet nie powinnaś dyskutować na ten temat.Nie wydawaj sie w takie dyskusje bo tracisz czas, który możesz spożytkować na dostarczanie nam cennych informacji. Ja wpadam do Ciebie parę razy dziennie i cieszę się z każdego nowego wpisu. Także nie trać swojego jakże cennego czasu.
      Pozdrawiam i miłego wieczoru Wam życzę.

      1. pepsieliot 25 czerwca 2014 o 20:40

        Siapa thx

      2. A_net 26 czerwca 2014 o 02:24

        Trochę późno, ale całą sobą podpisuję się pod Siapą i wszystkimi poniżej. Absurdem jakimś ta kobieta się wykazała, na prawdę a nawet za iste.

      3. iGrażka 26 czerwca 2014 o 10:26

        ja też Cię kocham Pepsi… tylko się nie zmieniaj,proszę

    3. siymia 25 czerwca 2014 o 20:10

      Częściej zauważałam literówki, aniżeli jakieś błędy gramatyczne. A mam na tym punkcie bzika. A Ty nie robisz błędów aż tak bardzo. Także luzik 🙂

      1. pepsieliot 25 czerwca 2014 o 20:41

        siymia tak, chociaż też wracam i staram się je poprawiać, żeby nie rozpraszały 🙂

        1. siymia 26 czerwca 2014 o 07:20

          No widzisz. Czym się przejmujesz 🙂 Wielka polonistka nie ma o czym zagadać na poziomie, więc atakuje w tym, czym ona jest dobra. Ale musi biedaczka cierpieć, jak widzi tylu matolow dookoła, który nie rozróżniaja waży od warzy 😉

    4. madame fut 25 czerwca 2014 o 20:11

      Pepsi, pisz jak chcesz, to Twój blog 🙂 mi ewentualne błędy nie przeszkadzają – oto mój głos w sprawie

      1. pepsieliot 25 czerwca 2014 o 20:43

        madame kisss

    5. gosia 25 czerwca 2014 o 20:13

      ale Ty tak serio sie tym przejmujsz? to zakrawa dla mnie troche na prowokacje. jesli jednak tak, to zakonotuj sobie w mozgu z jestes czlowiekiem, a nie agencja towarzyska i nie wszyscy musza byc zadowoleni.a potem podnies standardy i oswiadcz ze twoje teksty sa wylacznie dla ludzi inteligentnych ktorzy potrafia czytac ze zrozumieniem. ja na przyklad nie uzywam polskich znakow, a jednak podejrzewam ze wiekszosc „zyczliwych” da rade odcyfrowac ten tekst i jeszcze na niego odpowie 😉 ludzie sami nie wiedza jacy sa zdolni…

      1. pepsieliot 25 czerwca 2014 o 20:42

        gosiu niestety czasami tak się przejmę na serio jak sentymentalna Rosjanka 🙂

    6. Kasia 25 czerwca 2014 o 20:14

      każdemu się zdarzają ortografy, dziennikarzom, pisarzom, polonistom, wykładowcom na polonistyce też. tym bardziej pisząc na kompie. to jest tylko i wyłącznie kwestia zrobienia korekty przed puszczeniem w świat. ale ktoś, kto nie jest tytanem ortografii musiałby siedzieć nad każdym tekstem 3-4 razy dłużej i pogłębiać swoją paranoję. szkoda czasu, szkoda nerwów, szkoda życia. dopóki nie popełniasz błędów typu „rzycie” nie masz się czym przejmować. rzucić okiem przed publikacją wypada, no i w sumie tyle. ale przepraszać? pytasz poważnie? 🙂 bo jakaś baba poczuła się urażona przez „na prawdę”? gramatycznym nazistom zalecaj więcej seksu i będzie git 😉

      1. pepsieliot 25 czerwca 2014 o 20:44

        i mam do niej mówić Pani 🙂

        1. Łysica 25 czerwca 2014 o 22:33

          Panie i Panowie to na Powązkach!

          1. pepsieliot 25 czerwca 2014 o 22:44

            Łysico uśmiecham się do Ciebie

            1. Łysica 25 czerwca 2014 o 22:51

              Dżinx Peps, ale to musi być podwójny, bo jest nad dwóch, ja i mój brzuch!!!!!

      2. Niki 25 czerwca 2014 o 22:29

        mhm „rzycie” mogłoby być dla kogoś obraźliwe albo wulgarne nawet – obraza uczuć językowych póki co nie podpada pod kodeks można odetchnąć z ulgą.

    7. Anna Marta 25 czerwca 2014 o 20:23

      Łosz kurczę. Jal tak można włazić komuś z buciorami brudnymi (pretensjami i czepialstwem) do domu (na bloga) i marudzić, że kapuśniak (treść i forma) nie tak się gotuje (pisze)???

    8. Olka 25 czerwca 2014 o 20:28

      Dokładnie, co za brak kultury. Wynocha. A Pepsi zwyczajnie się kryguje.

    9. ewa 25 czerwca 2014 o 20:45

      Pepsi wszystko jest ok i nic nie zmieniaj 🙂

      1. pepsieliot 25 czerwca 2014 o 21:33

        ewa thx

    10. pepsieliot 25 czerwca 2014 o 20:46

      Anna Marta, Olka pozdrowionka

    11. ann 25 czerwca 2014 o 20:48

      Pepsi tyle daje światu a się jej jeszcze czepia ktoś no co za… 🙂

      1. pepsieliot 25 czerwca 2014 o 21:33

        ann pozdrowionka

    12. blondi 25 czerwca 2014 o 20:56

      Eliotko, na pewno zdążyłaś już zauważyć w czasie trwania swojej ‚życiowej wędrówki’ :P, że nie można się przejmować zdaniem innych, inaczej nie jest się w zgodzie z samym sobą co powoduje problemy.
      Przecież krytyki, owszem, słuchać trzeba z pokorą, a szczególnie tej pochodzącej od ludzi, których zdanie się ceni. Jednak skoro czujesz, że robisz co możesz, starasz się i nie masz sobie nic do zarzucenia….To słuchaj przede wszystkim tego towarzyszącego ci na codzień głosu z makówki twej 😉 Potwierdzę słowa poprzedników: dalej skupiaj się na treści, która ma pomagać, nie ważne w jakiej formie ma do nas dotrzeć.

      1. pepsieliot 25 czerwca 2014 o 21:32

        blondi ścisk

    13. edyta 25 czerwca 2014 o 21:03

      Jestem wyczulona na bledy ortograficzne, bo- uwaga- pisze bezblednie juz od dugiej klasy szkoly podstawowej i kazdemu innemu na pytanie przez Pepsi postawione rzeklabym tak! prosze przepraszac i prosze starac sie bez bledu.
      Ale nie Pepsi 🙂 Pepsi jest tak wyjatkowa ze ewentualne orty gina w calosci a „na prawde” i „natenczas” tudziez inne zwroty Pepsi pokochalam miloscia gleboka i szeroka! ! 100 % serio to mowie!
      Pepsi, osoby, ktore cenia sobie Twoja prace i wysilek, naprawde (na prawde :)) nie zwazaja na orty!

      1. pepsieliot 25 czerwca 2014 o 21:29

        Z Natenczas przypomniała mi się dykteryjka, jak brat mojej koleżanki gdy przerabiali Pana Tadeusza, sądził, że Natenczas to imię Wojskiego : Natenczas Wojski chwycił na taśmie przypięty. Swój róg bawoli … Edyta kissss

    14. klepsydra 25 czerwca 2014 o 21:33

      Czytam tak bezmyślnie, że nie zauważyłam ani jednego orta, ale i tak rozumiem. No może poza nad wyraz powiększoną czcionką leadu, tego nie chcę zrozumieć, a poza tym ostatnio napisałam ‚nadwyraz’ razem i to w publicznym anonsie. Tylko nie piszcie, że to jednak razem…
      Przeproś dla szpanu.

      1. pepsieliot 25 czerwca 2014 o 21:38

        klepsydro już nie będę powiększać, przeczytałam że roboty google lepiej wyłapują takie tytuły, ale już dwa ostatnie posty nie powiększam, i niech mają utrudnione zadanie 🙂

        Dla szpanu zrobię wszystko, więc SOOOORRRRRKKKKKIIIIII za każdego byyyyyka

    15. klepsydra 25 czerwca 2014 o 21:38

      Kiedyś na lekcji polaka zgłosiłam się do czytania i świętym tonem odczytałam „Szeks-pajr”. Wszyscy polewali, bo to był dramat jak przystało na Williama. Zresztą, wiedziałam że to Sekspir, nie wiem czemu tak wyszło. Nie przeprosiłam : D

    16. Robert 25 czerwca 2014 o 21:39

      kochana, zlewaj byki! wiesz, że mam z wiekiem [42yo] coraz częstszy kontakt ze słownikiem ort? mam taki mały w biurku i zerkam… kiedyś nie do pomyslenia w ławce szkolnej, teraz o dziwo – ortograficzny niekiedy kolaps! hehe, może to przywara architektów?! mamy tę samą profesję, choć o jedno z pewnością Cię przeganiam: kulawa matma:( choć podobno jestem inżynierem…
      ściskacze

      1. pepsieliot 25 czerwca 2014 o 21:42

        Robercie kolego po fachu, tym bardziej dzięki, kisss

    17. pepsieliot 25 czerwca 2014 o 21:41

      Mój kolega przeczytał klub pickwicka wymawiając każdą literę z polska, nie przeprosił 🙂

    18. Niki 25 czerwca 2014 o 21:42

      Pepsi nie masz się czego wstydzić 😉 wartość kontentu oraz ponadprzeciętny styl grają główną rolę, ewentualne błędy sa niewidzialne, a zawsze możesz się usprawiedliwiać, że są zamierzone i bez nich tekst nie miałby tej wymowy, tego wydźwięku.
      A ja bardzo lubię kreatywną pisownię 🙂 luz w końcu to nie portal informacyjny, ani specjalistyczny serwis tematyczny, ekspercki, a blog osobisty choć popart wiedzą, umiejętnościami i doświadczeniem. Nie ma żadnego powodu połykać kija od szczotki, albo ktoś czyta wnikliwie treść z uwagi na wiedzę, albo śledzi uważnie każdy wyraz.
      Dawno temu gdy byłam jeszcze nieopierzona byłam gramarnazi i inne nazi też, zwracałam uwagę każdemu i tylko ciśnienie mi skakało. Bezsęsu. Frustracja na własne życzenie.
      Dziś od niedawna łapię się na tym, że sama walnę pięknego byka, niektórych sobie nie uświadamiam i nawet mną nie zatelepie gdy to odkryję, zostawiam pośmieję się i mam gdzieś poprawność językową, o ile nie piszę właśnie oficjalnego listu do prezydenta, zaczęłam nawet wrzucać nowomowę bawię się słowami, przekształcam obce słowa na polski i ogólnie mam wywalone :3 tak sobie myślę, że to efekt pobudzenia prawej półkuli mózgowej, ogólnej kreatywności językowej, manualnej. Odkryłam np. że potrafię pisać lewą ręką pismem lustrzanym, prawą lustrzanym też, ale już innym charakterem pisma. Także no. Łączę się w bulu…? 😉

      1. pepsieliot 25 czerwca 2014 o 21:49

        Niki piękny komć ,thx 🙂

    19. klepsydra 25 czerwca 2014 o 21:44

      hahaha
      Są dwie rzeczy, które zawsze chcę ‚doświadczać’ – oglądać gęby zjeb**ch ludzi i wiedzieć kto i jak coś wymówił.

    20. krystyan 25 czerwca 2014 o 21:46

      „głupi nie zauważy, madry nic nie powie, bo nie błędu szuka, tylko wiedzy”

      Rób Pepsi swoje,
      błędy wielkich ludzi więcej nas uczą niż cnoty małych.
      Błąd łatwiej dostrzec niż prawdę, bo błąd leży na wierzchu, a prawda w głębi.

    21. pepsieliot 25 czerwca 2014 o 21:50

      Krystyanie wzruszyłeś mnie

      1. krystyna 26 czerwca 2014 o 03:11

        nawet nie zauważyłam, że napisałam swoje imię błędnie,
        myślę, że to klawisze robią nam takie psoty

    22. Katarzyna 25 czerwca 2014 o 22:17

      Czasem się mówi „przerost formy nad treścią”. U Pepsi mamy przerost treści nad formą. A poważnie – jestem polonistką i na początku czasem się stroszyłam, czytając Twoje wpisy. I pewnie odruchowo bym je poprawiała :). Ale zaglądam tu po wiedzę – zatem coś za coś :). Twój blog – Twoje prawa!

      1. pepsieliot 25 czerwca 2014 o 22:40

        Katarzyno mam wielki respekt prżed polońistkami, pozdro pozdro 🙂

    23. Zosia 25 czerwca 2014 o 22:37

      Już żebranie o polubienie, subskrypcje było słabe. Po dzisiejszym wpisie. Po cyrku jaki odstawiła autorka,tym wpisem, napisze tylko tyle, żegnam ten blog.

      1. pepsieliot 25 czerwca 2014 o 22:42

        Spadaj Zosiu i nie zapomnij zabrać lajka

      2. Gabi Orchita 25 czerwca 2014 o 22:44

        No to do widzenia, gdybym miala tak lekkie pioro jak Peps to tez bym blagala o subskrycje, to normalna sprawa w swiecie zwirtualizuowanym. Ten blog to taka wiedza w pigulce na bardzo wazne tematy bo to o nasze dupy chodzi koniec koncow.

        1. pepsieliot 25 czerwca 2014 o 22:47

          Gabi dzięki

        2. Zosia 25 czerwca 2014 o 22:47

          Gdybyś miała lekkie pióro, to byś nie musiała o nic błagać, ludzie i bez jęków by dali suba.

          1. pepsieliot 25 czerwca 2014 o 23:04

            Zosiu miałaś już iść

    24. Zosia 25 czerwca 2014 o 22:45

      Dziękuję, wiem gdzie są drzwi.

    25. Gabi Orchita 25 czerwca 2014 o 22:45

      Wiec Zosia minela sie z sensem calosci.

      1. Zosia 25 czerwca 2014 o 22:51

        Z sensem czego? Przy lekkim piórze o nic się nie żebrze, nie ma w ogóle takiej potrzeby.

    26. Łysica 25 czerwca 2014 o 22:46

      Rak układu pokarmowego, no pięknie, a to ponoć mięso gnije w tymże układzie i powoduje raka, to ciekawostka.
      Co do byków, sam kilka razy się poprawiałem, pisz jak piszesz a tą PANIĄ to olej Peps ciepłym moczem, sie nie podoba, to niech nie zagląda.
      Odpisać jej powinnaś,”moja mowa jest krótka, spier…..aj z mego ogródka!”
      Chociaż napisałaś „Monrow”, zamiast Monroe, ale to można Ci wybaczyć, nie zostaniesz wychłostana ani zmuszona do zjedzenia Big zestawu w McDonalds(śmiech).

      1. pepsieliot 25 czerwca 2014 o 22:50

        Łysica coś czułam że słabo napisałam to nazwisko, generalnie wiem że jest sporo błędów, jakbym miała z tego zrobić książkę, nie beletrystyczną, tylko taką o zdrowiu, to trzeba by było wywalić połowę głupot, kolokwializmów i przekręceń. 🙂

        1. Łysica 25 czerwca 2014 o 23:02

          Peps, pełny luzik, nie ma się czym przejmować, a byków nie robi ten który/a nic nie pisze.
          O Zosi co nie co,
          nasza Zosia chociaż mała traktorzystką zostać chciała,
          lecz nie było jej to dane,
          bo ma w głowie nie poukładane!
          Pewnie się zjeży trochę, HAHA!

          1. Zosia 25 czerwca 2014 o 23:55

            A na co mam się zjeżyć? Na to, że za przeproszeniem ,w tyłek włazisz gospodyni, bez wazeliny?

            Dziękuję jednak za wierszyk, mimo wszystko, to miłe, zuch chłopak postarał się.

            1. Łysica 26 czerwca 2014 o 08:11

              Zosia poszła i wróciła, chyba się nie obraziła?
              W Pepsi tyłek ja nie wchodze, bo mi troche nie po drodze!

      2. pepsieliot 25 czerwca 2014 o 22:58

        No łysico powiem szczerze, że to na co zachorowala i jaki tryb źycia prowadziła świadczy o tym, źe nie wszystko jest oczywiste. Zastanawiam się dlaczego nie ujawniają jakiego typu był to nowotwór.Zwykle się otwarcie o tym pisze.

        1. Łysica 25 czerwca 2014 o 23:14

          Właśnie Pepsi, nic nie wiemy.
          Nie myśl że zaraz będe ciągnął łacha z wege, ale widać że ta dieta nie jest w stanie uchronić nas przed rumburakiem, pewnie znajdą się znawcy którzy znajdą tysiąc rzeczy które ona źle robiła i czegoś nie jadła, albo jadła źle.
          Ale co było przyczynà tego pewnie nigdy się nie dowiemy, a szkoda.

    27. Ania 25 czerwca 2014 o 22:46

      Mnie osobiście zawsze rażą błędy ortograficzne i smaczki typu „wziąść” czy „włanczać”. Samej zdarza mi się nierzadko spartolić jakieś słowo, często korzystam ze słownika, zanim się wypowiem. Jednakże ani razu nie zauważyłam błędu w Twoim tekście. Zapewne dlatego, iż styl i treść są zbyt porywające, aby doszukiwać się ortograficznych nieścisłości.
      Bardzo lubię kiedy ktoś mi zwraca uwagę, że coś robię źle, bo tylko w ten sposób można się poprawić. Więc tutaj owa Pani uczyniła Ci dobro, chcąc Ci ułatwić życie. Jednak jeśli się dobrze zorientowałam, owa Pani była niemiła i zarozumiała, a to już godne jest pogardy.
      Podsumowując, nie denerwuj się droga Pepsi bez potrzeby, szkoda wrzodów na żołądku. Większość Twoich czytelników nawet nie zauważyła małych wpadeczek jak ja, albo je zignorowała, jak Pani Katarzyna polonistka:) Bardzo cenię Twoją pracę i życzliwość, którą mnie zawsze obdarzasz w komentarzach, nic mnie nie obchodzą drobne pomyłki.

      Pozdrawiam wielce,
      Ania

      1. pepsieliot 25 czerwca 2014 o 23:03

        Aniu mówiąc szczerze to ona była miła, a raczej kulturalna bardzo i w sumie dobrze zrobiła, tylko, że nie mogę poprawić błędów w 500 wpisach, nie mam takiego narzędzia, albo go nie znam. Ona bya moralizatorska, a tego się nie lubi.

    28. klepsydra 25 czerwca 2014 o 23:16

      Niektórzy nie mają jakby wyczucia albo wystrzegają się emotów, co pochwalam, chociaż to zbyt ryzykowne. Chciała dobrze, nie każ jej przepraszać ^^
      Teraz dostaniesz mailową zjebusię, że personę na ogólnym zaprezentowałaś i nikogo nie będzie obchodziło, że uprzedzałaś jakie zasady hihi

    29. Lucjan 25 czerwca 2014 o 23:58

      Smutek i żal! Fakt, aktorka! Zrobiła na mnie wrażenie, urodą, grą, szkoda, że cancer i na nic medytacje i vege…, była piękna!
      Dla mnie jesteś artystką, możesz mówić o organicznej sodzie, możesz robić celowe, niecelowe błędy ort, uwielbiam Cię odwiedzać! Podziwiam grafiki, a jeszcze bardziej podziwiam to jak próbujesz tłumaczyć zawiłości biochemiczne! Twoje projekty budzą mój podziw! Przesyłam Ci dużo ciepłych myśli!

      1. skorpion 26 czerwca 2014 o 13:02

        Lucjan wyraził to co myślę.Pepsi jak zmienisz styl przestaniemy czytać :):)

        1. pepsieliot 26 czerwca 2014 o 13:19

          skorpionie więc mowy nie ma, zresztą nie mogę zmienić bo nie mam innego na podmiankę :))

    30. Kasia 26 czerwca 2014 o 00:07

      Pepsi, jeśli potrzebujesz korekty – chętnie pomogę. Twój blog jest pełen słodkich błędów, ja też je wyłapuję, bo mam takie zboczenie zawodowe, niestety. Ale za million ważnych informacji wielkie dzięki. Bardzo mi to Twoje miejsce stało się potrzebne – też zaglądam tu kilka razy dziennie. 🙂 Uwielbiam także! Co do ortografów i literówek – nagminnie stawiali je wielcy, jak Andersen i Mickiewicz. na-Prawdę 🙂 Jak widać – jesteś wśród elity!!!

    31. kasko 26 czerwca 2014 o 01:21

      Peps, wiesz, jaką profesję uprawiam:) ale jakoś nie zeszłam dotąd na zawał od Twoich ortografów, których rodzaj jest raczej typowy dla szybkiego pisania podążającego za pędzącą myślą. O ile wiem, blog nie jest z założenia literaturą piękną, powieścią, poematem czy nie daj boże eposem! Bloga nie musi prowadzić wyłącznie polonista czy inny znawca języka. Gdybyś bloga nagle zechciała wydać w papierze w złoconej oprawie ku potomności, wówczas zatrudniłabyś kogoś, kto się na błedach zna i je znajdzie i poprawi. Na blogu nie musisz. Masz fantastyczną odjechaną składnię, w którą wrzucasz pewną treść. I tu ona jest najważniejsza! Sama powtarzasz – z dala od stresu! więc nie stresuj się uwagami być może niespełnionej pani pisarki albo niespełnionej pani korektorki :))) elektronika ma swoje prawa. Sama sadzę błędy w smsach (przepraszam – SMS-ach), mailach czy na fb. No jakoś tak już jest, że czujność zasypia na klawiaturze, gdy luźno wyrzuca się z siebie słowa i myśli. Nie prowadzisz bloga w kategorii „blog literacki” ani nie ścigasz się o Nike. Tej pani życzę trochę dystansu, a jeśli się nie podoba tak bardzo, to niech nie czyta i wiedzy o tym, jak zapobiec nowotworom, szuka w słowniku.

      1. pepsieliot 26 czerwca 2014 o 07:30

        kasko Kochany beta-czytaczu,dzięki.

    32. krystyna 26 czerwca 2014 o 03:06

      Od czego mamy przyjaciół?
      Wzajemne pomaganie to szansa na wyrównanie energii, powinna być równowaga w tym temacie. Pepsi daje z siebie dużo, dlaczego mamy tylko brać?
      Wdzięczność jest naturalnym odruchem.
      Jeśli nie informujemy i nie poprosimy o pomoc, to jak możemy wiedzieć, że ktoś jej potrzebuje.

      Proście, a będzie wam dane;
      szukajcie, a znajdziecie;
      kołaczcie, a otworzą wam –
      tego też uczył Jezus

    33. Dżastin 26 czerwca 2014 o 06:15

      Kochana niczego nie zmieniaj. Cenię Twojego bloga za świetną dawkę wiedzy w kwestii zdrowia, ostatnimi czasy również życia. Czas spędzony z Tobą daje mi sporą dawkę wiedzy, relaksu i nie raz dobrego humoru, bo śmieję się do łez. Uwielbiam Twój styl pisania, bo jest nietuzinkowy, współczesny i nie znoszę sztywniactwa, również u ludzi. Myślę, że wszyscy ludzie czytają Twojego bloga z tych samych powodów, więc nie zrozumiem dlaczego i komu chce się koncentrować na błędach ortograficznych, choć ja takowych nie zauważyłam i w ogóle to nigdy o tym nie myślałam czytając Twojego bloga. Ludzie są nieraz naprawdę popieprzeni i jeżeli komuś to przeszkadza, to niech tego po prostu nie czyta, a nie robi wykładów drugiemu, zwłaszcza takiemu, który robi kawał dobrej roboty za free. Trzymaj się Pepsi, niczego nie zmieniaj – jesteś fantastyczna! Sorki za błędy 🙂

    34. pepsieliot 26 czerwca 2014 o 07:37

      Kochani WSZYSTKIM WAM BARDZO DZIĘKUJĘ, Dziękówka, THX, Purytanów językowych jednak bardzo przepraszam. l
      Lovciam WAS, Wy też możecie na mnie liczyć,

    35. agataq 26 czerwca 2014 o 08:20

      jestę wzrokowcę… 🙂 W Twoich tekstach jednak czuć że piszesz tak szybko jak myślisz i ten pęd myśli i gonienie za nią i treścią nie pozwala mi się skupiać na bykach, które, owszem, gdybym trafiła w reportażu publikowanym w gazecie wielkoformatowej ęą, spowodowały by atak spazmów.
      Mnie to tu trzyma – dobre info podane w sposób, który nie męczy.

    36. Martyna 26 czerwca 2014 o 10:29

      Jak się komuś tutaj nie podoba…to niech nie zagląda…ja będę:)))Jak kogoś odwiedzamy,to kultura obowiązuje…
      Pozdrawiam;

    37. fanta 26 czerwca 2014 o 11:23

      Pepsi, olej proszę przeszkadzające uwagi… i rób swoje 🙂
      Nie zgadzam się na przeprosiny 🙂
      Ja Twoje „na prawdę” czytam jako dwa słowa właśnie i jest git…
      Zazdroszczę Ci pięknego bloga, niezazdrośnikowo, i bardzo dziękuję 🙂

      1. pepsieliot 26 czerwca 2014 o 13:20

        Lovciam Was

    38. e_milia 27 czerwca 2014 o 14:45

      A ja głupia myślałam, że różnorakie błędy językowe to taki uroczy nonkonformizm wobec świata i puszczanie oczka do czytelników;) Bardzo mi się to podoba i niech koniecznie zostanie, jest wręcz wyznacznikiem stylu pepsi wśród pozostałej sieciowej gawiedzi!
      Ale co do info w miarę neutralnego -miałam podobne zdanie do momentu w którym sama nie zagościłam małego człowieka w swoim życiu, teraz myślę że jeśli nie jest się rodziną wielopokoleniowo-wielodzietną a komórką społeczną w ilości sztuk 3 -szkoła jest wręcz niezbędna, a to jak ona funkcjonuje to już zupełnie odrębny temat. nie zawsze ponury, mam dobre doświadczenia.

      1. pepsieliot 27 czerwca 2014 o 20:32

        e-milia szkoła jest potrzebna bo nie ma jej jak zastąpić obecnie, ale najlepiej rozwijają się dzieci kształcone indywidualnie, pozdrowionka

    39. Anja 13 listopada 2017 o 01:11

      Minelo lat 3 i troche, wiec problem raczej na pewno przestal istniec, o ile kiedykolwiek problemem byl… Niemniej wypowiem moje zdanie, bo moge…

      Moje oczy widza te bledy, ale do mnie dociera tylko tresc… Znaczy, do mnie srodkowej, a nie powierzchniowej…

      I nie przeprasza sie w ogole, a za przeszlosc w szczegolnosci… Ani za przyszlosc… A za terazniejszosc, za to, co sie dzieje? Nie wiem… Moze pomysle, a moze nie…

    Dodaj komentarz