logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
58 136 631
252 online
26 766 VIPy

BIKINI BURN TIB Z ACAI TWÓJ SKUTECZNY SPALACZ TŁUSZCZU

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Uciekam do siebie, ale nie wibruję wyżej … co robić?

    Komć:

    Od późnego dzieciństwa przez całą szkołę podstawową miałam problemy z akceptacją przez otoczenie. Nie wiem z czego to wynikało ale źle się czułam wśród kolegów z klasy, a oni wykorzystywali to i zdarzało się, że byłam obiektem kpin i docinek. W tym czasie, żeby trudny dla mnie czas jakoś przetrwać skupiałam się na sobie, na swoich reakcjach, na zaciśniętym kciuku, gdy musiałam wyjść do tablicy, na oddechu i biciu swojego serca, gdy wchodziłam do szatni pełnej koleżanek, na małym palcu u nogi…

    Dawało mi to wewnętrzny spokój, myślałam, że tylko moje ciało jest wystawione na widok i pośmiewisko, a nikt nie wie co jest we mnie w środku, nikt nie wie, że słucham swojego oddechu, nikt nie ma do mnie dostępu…

    W szkole średniej wszystko się zmieniło, i już nie miewałam podobnych sytuacji, z małymi wyjątkami. Ale to przez wieloletnie doświadczenia został we mnie ślad i w sytuacjach stresowych, niepewnych uciekałam się do opisanej techniki. Jestem bardzo świadoma swojego ciała, potrafię zamknąć się w sobie i wiem że ludzie przez ten czas widzą mnie tylko na zewnątrz. To dodaje mi sił i mam świadomość, że mam gdzie uciec. Uciekam w głąb siebie. W moim życiu – chyba ze względu na przeszłość – pojawiła się nerwica lękowa, którą samodzielnie udało mi się okiełznać.

    Jestem już bardzo dojrzałą kobietą, która w życiu spotkała się z niejedną sytuacją, potrafię wyciągać wnioski, analizować, rozwiązywać problemy, walczyć o siebie i o innych.

    Zastanawiam się tylko, co dała mi ta obserwacja i to trwanie w „tu i teraz”? Teraz często zmagam się ze stresem, który sama sobie funduję. Więc uciekam w głąb siebie, obserwuję siebie i swoje reakcje, nie oceniam. Trwam. Jednak moje problemy z ciągłą irytacją, pośpiechem, nerwowością nie mijają.

    Nie staję się lepsza, nie wibruję wyżej, nie zmieniam nic w sobie, bo nie umiem. I to mnie smuci. Dlaczego jestem nerwowa, dlaczego wszędzie się spieszę i nigdy nie mogę zdążyć? Obserwuję ludzi wokół siebie, znajomych, rodzinę i widzę, że każdy ze spokojem wykonuje różne czynności i zawsze ze wszystkim zdąży a ja wiecznie się spieszę, poganiam innych i tak nie wyrabiam się z tym co powinnam.

    Pepsi jak to jest?

    TWÓJ PORANNY POKARM:  eliksir odkwaszania i detoxu z masą chlorofilu 4 GREENS 100% ORGANIC This is BIO

    Dziękuję Ci Kochana za ten komć, to na samym początku.

    Może Cię rozczaruję, ale prawdopodobnie nie byłaś w „tu i teraz”, ani nie byłaś obserwatorem. Skąd o tym wiem? Bo w jednym momencie zniknęłyby Twoje problemy.

    Obserwator jest uważny, ale nie skupiony. Gdy mówię o uważności, można to mylnie odebrać, że mówię o skupieniu, a to zupełnie inne sprawy. Obserwator nigdzie się nie chowa, ani nie ucieka. Po prostu jest w swoim ciele, bo tam jest jego miejsce.

    Gdy jesteś skupiona widzisz tylko wyrywek, gdy jesteś uważna, czyli świadoma widzisz wszystko. Stajesz się obserwatorem wszystkiego. Zwykły kierowca jest skupiony, kierowca rajdowy podczas wyścigu jest uważny. Wchodzi w stan świadomości, który pozwala mu widzieć wszystko, ma oczy dookoła głowy.

    Tolle przytacza w swojej „Potędze teraźniejszości” opowieść  o mnichach w klasztorze podczas medytacji. Nauczyciel skrada się i znienacka wali ich od tyłu kijem. Ci zadumani dostają po plerezach, ci uważni są w stanie obrócić się i złapać kij.

    W dzieciństwie również stosowałaś chwyt odwrócenia uwagi od otoczenia, przez skupienie się na palcu u nogi, dajmy na to. I to była ucieczka. Ucieczka nie jest rozwiązaniem, ani zrozumieniem. Uciekać można przed dzikim zwierzęciem i to byłoby na tyle.

    w didaskaliach:

    Zanim zaczęłam się budzić, gdy tylko mężuś zaczynał prawić mi jakieś moralizatorskie gadki i podnosić głos, natychmiast zaczynałam głośno śpiewać. Uciekałam w zagłuszające śpiewanie. To był właśnie podobny chwyt do Twojego uciekania do ciała.

    Obecnie najczęściej jestem uważna. Obserwuję jego i siebie, kiedy moje ego, czyli Ziuta ewentualnie mnie pociągnie i pojawi się jakaś emocja, zwykle chodzi o złość. Widzę wrzeszczącego mężusia i w tym samym momencie czuję jak zalewa mnie fala współczucia i miłości. Do niego i do siebie i do wszystkich ludzi, którzy nie radzą sobie z emocjami. Którzy niszczą swoje życie poprzez swoje fałszywe ego. Czuję jedność z nim i z innymi. Wkrótce mężuś też odpuszcza.

    the end

    Pojawiamy się na Ziemi najczęściej z karmą. Dzieci indygo na przykład mają stare dusze i one nie mają już karmy. Przychodzą dobrowolnie, żeby pomagać innym budzić się. Karma oznacza, że jeszcze nie nauczyliśmy się wszystkiego. Ponieważ w teraźniejszości karma znika. Tak potężna jest teraźniejszość. To jest jedyne życie.

    Gdy stale tkwisz w jakiejś przeszłości, czy wciąż spiesząc się myślisz o przyszłości stale jesteś we władaniu karmy. Miotasz się, musisz coś udowadniać. W tu i teraz karma znika. Nie ma karmy, stajesz się Jezusem. On też pojawił się tutaj bez karmy. Czyli dobrowolnie.

    Gdy nie potrafisz być obserwatorem siebie i wszystkiego, gdy stale uciekasz, oceniasz (porównywanie siebie do innych też jest ocenianiem) i do tego wyczekujesz, kiedy coś się zmieni na lepsze.

    A więc gdy wszystko to robisz, po prostu doświadczasz yyy … nieprzebudzenia. Doświadczasz snu. I spoko. Jest to piękne doświadczenie, pod warunkiem, że wiesz czego doświadczasz. Wtedy możesz to zaakceptować.

    Gdy wciąż się spieszysz wpadasz w automatyzację czynności. Tymczasem odautomatyzowanie wszystkiego, w tym najprostszych czynności jest tutaj przepisem na radość i spokój. Niedziałanie z automatu nazywa się uważnością, czyli medytacją.

    Skończ z tą analizą siebie, kim to się nie stajesz, a jacy są inni. Zacznij od akceptacji tego co jest. A jest najlepiej jak tylko być może, gdyż jest tak w jakimś celu. We Wszechświecie nie ma przypadków. Jeśli masz poczucie, że nie wzrastasz, to dzieje się tylko po to, abyś najpierw to zaakceptowała i następnie ruszyła ze skrzyżowania.

    Wzrost, kreacja, spokój i radość nadejdą niepostrzeżenie. Nie ma innego wyjścia. Niskie przyciąga niskie, wysokie przyciąga wysokie. Einstein, albo Michalina (Wisłocka).

    Konklużyn:

    Za dużo przemyśleń, za mało niemyślenia. Jesteś we władaniu ego i to dość podstępnego, które udaje, że go nie ma, że na czysto zanurzyłaś się w ciele, i po prostu to wina tej metody. Ego nic tu nie zawiniło.

    „Zastanawiam się tylko, co dała mi ta obserwacja i to trwanie w „tu i teraz”?” – Pozwól, że odpowiem: – tego jeszcze nie było, to się nie wydarzyło, więc nie masz się nad czym zastanawiać.

    Z tego co widzę na każdym kroku, brniemy przez życie z worem u szyi, wleczemy wóz drabiniasty za sobą z balastem przeszłości. Wystają z niego jak w scenografii u Kantora: władcze matki, ubzdryngoleni ojcowie, stryje pedofile, złe oceny z matmy, babki dewotki, świąteczne przypieranie do muru, podatki, groźne telewizory, płonący busz, przezwisko „gruba”, traumy przydeptanej, nakazy, zakazy, błędy finansowe, bez sensu zaszczepienia pierworodnego, kredyty we Frankach i bolące zębodoły. No i on, który rzucił, a miał kochać, oraz ten co wysmyknął się sprzed ołtarza.

    Zostaw ten wóz na poboczu drogi, co Cię on obchodzi? WTF?

    Ponieważ, gdy do tego dołączyć karmę (po coś przecież przyszliśmy na Ziemię) życie zamienia się w orkę. No i żeby nie było lepiej, lękamy się też o przyszłość. Na pocieszenie zostaje tylko seks i/albo przedmioty. Kolejność dowolna. A to nie pociesza.

    De Mello twierdzi, że zawsze należy wyjść od zrozumienia. Dopóki nie zrozumiesz nie ruszysz z miejsca w rozkwit.

    Życzę Ci rozkwitu, jestem pewna, że Ci się uda, tyle, że trzeba zmienić własne hologramy. Ale możesz też nie zmieniać.

    Lovciam:)

     

    (Visited 5 693 times, 1 visits today)
    Peps Osho kim jest, jest trudniej ocenić niż kim PepOsh nie jest. Nie jest ani Pepsi, ani tym bardziej Osho. Nie jest też Tolle, ani Romanem (Nachtem). Po prostu jest sobie tutaj dla Ciebie instalacją PePoż.
    Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    Powiązane artykuły

    1. Monika 24 sierpnia 2017 o 20:21

      Pepsi, uwielbiam Cie!!!!!
      Jesteś Wielka 😊❤

      1. Pepsi Eliot 24 sierpnia 2017 o 20:57

        <3 <3

    2. jagatoja 24 sierpnia 2017 o 22:49

      <3

    3. freakout 25 sierpnia 2017 o 04:08

      „W tu i teraz karma znika. Nie ma karmy, stajesz się Jezusem. On też pojawił się tutaj bez karmy.” – to stwierdzenie jest nieprawdą 😉 proponuję zapoznać się chociażby z horoskopem urodzeniowym Jezusa i samemu sprawdzić jaką miał karmę (wskazówki – położenie Saturna oraz północnego Węzła Księżycowego) 🙂 może w końcu znikną wszelkie wątpliwości co do tego że karma zawsze była, jest i będzie, tak samo jak nasze ego i nie da się tego w żaden sposób ani obejść, ani też pozbyć 😉

      1. Emanuela Urtica 25 sierpnia 2017 o 08:44

        Dokładna data narodzin Jezusa jest nieznaną zarówno jeśli chodzi o rok, wiek, jak i dzień i miesiąc (i zdaje mi się, że w tej kwestii nic się nie zmieniło) – fakty historyczne i fakty ewangeliczne są sprzeczne w wielu kwestiach. Jak w takim razie ustalić dokładny kosmogram?

        1. freakout 25 sierpnia 2017 o 15:45

          najzwyczajniej w świecie trzeba sprawdzić te które są już dostępne i dopasować je do tego co nam już o nim wiadomo, czyli np. cechy charakteru lub konkretne wydarzenia w życiu 🙂 gorzej tylko jeśli prawdą jest to o czym dość często się mówi, a mianowicie o tym że takiej postaci prawdopodobnie nigdy nie było – wtedy żaden kosmogram nie będzie tym właściwym 😉

          1. Emanuela Urtica 25 sierpnia 2017 o 16:05

            Och, zawsze się mówiło, że był i są fakty że był, że nie było go wcale i nie ma jasnych faktów, że Jezusów było wielu, albo wręcz przeciwnie żadnego. A Jezus to przecież figura, energia, archetyp przede wszystkim. A kosmogram, który nie jest pewny, moim zdaniem nie jest też kontrargumentem przy dyskusji o nie istnieniu (bądź istnieniu) karmy, które jest kwestią w głównej mierze intuicyjną i zależną od wiary, nie od siły argumentu, tak jak istnienie Jezusa. Bo czy w tu-i-teraz to jest ważne? 🙂 Buźka.

            1. freakout 25 sierpnia 2017 o 17:46

              kosmogram jest kontrargumentem właśnie ze względu na te dwie rzeczy o których wcześniej wspomniałem czyli Saturn i północny Węzeł Księżycowy 🙂 to one mówią o naszej karmie i co jest w obecnym życiu do przerobienia – sprawdziłem to już u wielu osób i póki co sprawdzalność wynosi 100% 😉 poza tym jak powszechnie wiadomo karma jest energią, a więc karma = energia = fizyka, a zatem są to wszystkie procesy jakie mają miejsce we Wszechświecie i którym podlega każda świadoma istota 😉 twierdzenie więc że w „tu i teraz” karmy nie ma, ale tak poza tym to jest, jest delikatnie mówiąc zabawne, bo jakim cudem jakiekolwiek prawo regulujące całe stworzenie miałoby sobie nagle znikać i z powrotem się pojawiać? poza tym czy aby przypadkiem nie jest to kolejny wymysł nurtu New Age w którym ludzie boją się odpowiedzialności za wszystkie swoje działania? bo takie odnoszę wrażenie 😉 tak samo jak walka z ego – nikt nigdy nie pozbędzie się ego i jakakolwiek walka z nim skazana jest na porażkę bo raz – zniknięcie ego jest równoznaczne z fizyczną śmiercią danej osoby, a dwa – za ego odpowiada składnik znajdujący się w płynie mózgowym, więc podejrzewam że wszelkie próby jego unicestwienia przyniosłyby ten sam efekt 🙂 niestety ale w temacie duchowości jest mnóstwo pułapek oraz bzdur na które sporo osób się łapie bo tak jest łatwiej i wygodniej, a większości istot raczej trudno jest pogodzić się z faktem że za wszystkie działania przyjdzie nam kiedyś zapłacić, a przynajmniej do momentu uwolnienia się z Koła Samsary 😉 tak więc twierdzenia twierdzeniami, ale karma działa i ma wpływ na nas przez całe życie, czy nam się to podoba czy nie 😉 proszę nie odebrać tego posta jako atak, ale najzwyczajniej w świecie nie da się zaprzeczać czemuś co jest oczywiste i co da się zauważyć na co dzień 🙂 pozdrawiam

            2. Niki 26 sierpnia 2017 o 09:14

              Bingo! 🙂 <3

            3. Niki 26 sierpnia 2017 o 17:37

              ażeby stało się jasne dla czytających, to bingo było skierowane do komentarza Emanueli 🙂

        2. grzegorzadam 26 sierpnia 2017 o 15:38

          A był taki?
          Szkoda że nie było smartfonów, to i spacerki po jeziorze można by pooglądać.

    4. Agniecha0107 25 sierpnia 2017 o 07:34

      Jak zwykle cudnie! Kocham!

      1. Pepsi Eliot 25 sierpnia 2017 o 08:02

        <3

    5. sylwiasylwia 25 sierpnia 2017 o 08:38

      Pepsi Kochana….
      Co poradzisz na to… czytam Cię od dawna,jaram się wpisami o przebudzeniu, czytam Tolle. Staram się zerować- biegam, piję wodę z cytryną ( już od dawien dawna), stąpam po rosie, buczę, mruczę…jak pamiętam… staram się skupiać na oddechu podczas biegu, żeby jak najmniej myśleć. wiadomo raz uda się lepiej, raz gorzej ale postępy są. Do czego zmierzam- otóż jak wypracuję sobie zauważalny spokój, zadowolenie bez zbędnej euforii, odpada chęć na flaszkę ( na fajki już odpadło dość dawno), na szamnięcie złomu…ale jak spotkam się z pewnym osobnikiem płci przeciwnej, wszystko szlak trafia. Piję a i owszem, i złomu do pieca dołożę jak się na rauszu znajdę…potem wiadomo wyrzuty sumienia trawią i przepraszam ciało, że je tak zmasakrowałam złą szamą…
      Pomyślałam, że być może ten oto przychodni ” partner” romansowy źle na mnie działa- bo ma on skłonności alkoholowe ogromne. widać nie rezonuje ze mną, ma dużo niższe wibracje niż ja sama- Ego tu zalatuje jak cholera bo niby lepsza się czuję ale ewidentnie coś jest na rzeczy w temacie.
      Dziś biegając słabo mi szło niemyślenie, po zakończonym treningu gołą nogą na trawnik stąpnęłam i … poryczałam się jak bóbr.
      Objęłam drzewo i tak ryczałam jak małe dziecko… czemu taka popierdolona jestem…sama nie wiem czego chcę.
      Tak czy owak relację zakończyłam na zasadzie, że albo zmieniam- za bardzo nie ma jak zmienić bo rodziny nie chcę rozwalać, z akceptacją ciężko mi szło bo chciałam czegoś więcej, więc 3 możliwość to zakończenie tematu…
      Czuję się lżej, na ile to będzie faktycznie dla mnie dobre….?bo raczej przez ten „związek’ i targające mną rozterki nie mogłam zaznać spokoju. niby wiem, że wszystko czego potrzebuję jest we mnie. Teraz pora na uwierzenie w to a nie czekanie na coś na kogoś… Pepsi czy o to chodzi?
      ściskam, dziękuję ci że jesteś!
      sylwiasylwia

      1. Pepsi Eliot 25 sierpnia 2017 o 09:16

        Generalnie kochana nie czekajmy na nic. Życie jest tylko tutaj i teraz. To co się wydarza jak jesteś z tym facetem, oznacza, raz, że jak najbardziej z tym rezonujesz, a dwa, że powinnaś zaakceptować swoje wybory. Dzieje się tak po to, żebyś mogła dostrzec, że to nie działa na Ciebie dobrze, ale nie ma powodu wyrzucać sobie tego co się zadziało. Po prostu wtedy wybrałaś to i zdobyłaś doświadczenie kaca, nakarmiłaś matrix i spoko. Teraz zacznij wyciągać wnioski. Czy to jest dobre dla mnie, i dla Wszechświata. Bo wszyscy jesteśmy połączeni, jesteśmy tą samą jaźnią jak na Avatarze (film, jakby co). Gdy Ty masz kaca, kac karmi matrix, wzmacnia pasożyta energoinformacyjnego nas wszystkich. Ale spoko, masz wybór. Wyjdź od akceptacji, nie oceniaj ani siebie, ani nikogo, na spokojnie stwierdź fakt i rusz ze skrzyżowania, zmień to co Ci nie leży. Jesteśmy tu po to, aby rozkwitać, rozwijać się, kreować, ewoluować, żyć w obfitości, abyśmy już nie musieli tu przyłazić, dostawać raka i umierać, kolejny raz. Zresztą, jak ktoś złazi na Ziemię kilka razy pod rząd i zawsze umiera na tą samą chorobę, to dobrze jest może coś zmienić w swoim życiu.
        To jest najpiekniejsza rzecz, która mnie zachwyciła, do przekazania. Wszystko jest po Twojej stronie. Tylko od Ciebie zależy to co będziesz spotykać na swojej drodze, bo spotkasz tylko to, z czym rezonujesz. Lovciam

        1. sylwiasylwia 25 sierpnia 2017 o 09:42

          Dziękuję Ci Pepsi za szybką odpowiedź! Lovciam choć to i tak nie oddaje pełni mojej wdzięczności za Ciebie ! buziaki 🙂

        2. Niki 26 sierpnia 2017 o 09:17

          Bingo2! 🙂 <3

    6. Redhead 25 sierpnia 2017 o 09:08

      Piękne! Niezły strzał dla mej podstępnej Kunegundy <3

    7. ania 25 sierpnia 2017 o 09:21

      Raptem kilka dni temu jadąc z pracy do domu zastanawiałam się dlaczego zawsze wszędzie się tak spieszę, co wywołuje we mnie lekką irytację. Budzę się w cudownym nastroju, robię trening, piję zielony koktajl i spokojnie szykuje się na resztę dnia. Niestety później jest już gorzej, spieszę się do pracy (40 km:), w pracy spieszę się żeby ze wszystkim zdążyć do 15.00, później spieszę się do domu, żeby ugotować obiad, spieszę się z zakupami, żeby ten obiad był szybko (dobrze, że kolejki w sklepach już mnie nie irytują:). W każdym razie postanowiłam, że kończę z pośpiechem, z pospieszaniem samej siebie, bo to przecież nie ma sensu i nie prowadzi donikąd (poza moją irytacją, że z czymś nie zdążę). Uczę się tego pomału, ale już widzę ile jestem spokojniejsza i jak mi jest lepiej. I najważniejsze i tak ze wszystkim jestem w czasie a jak nie w czasie to znaczy, że to nie był ten czas;)
      I jak dobrze przeczytać Twojego posta, najbardziej lubię czytać właśnie te o świadomości, przebudzeniu itp. Zawsze wyciągnę z nich coś dla siebie i później jestem w szoku jakie to proste i ile można zmienić.

      1. Emanuela Urtica 25 sierpnia 2017 o 10:17

        W tu i teraz nie ma się dokąd śpieszyć i do tego stanu dążmy. Wysyłam uściski. <3

      2. Pepsi Eliot 25 sierpnia 2017 o 10:18

        <3

    8. Iza 25 sierpnia 2017 o 22:57

      Hej Dziewczyny,
      Ja mam prosbe jakbyscie kiedys dokladnie wytlumaczyly o co kamman z tym programem. Ktos pisze „moja tesciowa/szefowa/whoever to zołza” a Pepsi odpowiada, aaa spoko to tylko Twoj program albo „zmien swoj program”. Ale ja zupelnie nie ogarniam co to jest ten program.
      A: Program to mysli – chyba raczej nie. Juz tu ustalilismy, ze afirmacje typu „moja tesciowa jest boska” nie pomoga…
      B: Emocje, ktore towarzysza nam danej osobie to tez razej nie jest program -nieprawdaz?
      Podsumowujac jak mam zmienic program jak nie wiem co to jest i jak to zrobic – instrukcja by sie przydała.
      A wiec jakbyscie kiedys nie mialy pomyslu na arta to napiszcie w tym temacie (moze byc na przykladzie tesciowej:))
      Buziaki i ściskam cała redakcje

      1. Pepsi Eliot 26 sierpnia 2017 o 09:36

        odpowiem w poście 🙂

    9. Marta 26 sierpnia 2017 o 12:40

      Cudowny wpis Pepsi, dziękuję 🙂

      1. Pepsi Eliot 26 sierpnia 2017 o 17:45

        <3

    10. sarkasta 26 sierpnia 2017 o 16:50

      Próbuję zrozumieć: przeszłość zostawić, przyszłość będzie kiedyś, teraz jest teraz. OK, zostawiam przeszłe smutki, groby, rozwody, porażki. OK, w przyszłości co będzie, to będzie. Ale gdzie jest przycisk do wyłączenia EGO? Szlag mnie trafia, ale nie wiem jak ruszyć ze skrzyżowania. Czytam, czytam, trochę inaczej jem, od mięsa mnie odrzuciło od samego czytania (ryby zostają!, alkohol zostaje!) staram się, i dzieją się rzeczy inne niż dotychczas. Ale nie schudłem ani kilo, a przydałoby się ze 20, bo inaczej nie pobiegnę. I co? I nic, nadal użalam się nad sobą. I jeszcze ta miłość naganna, strasznie naganna. A miałem nie pisać po pijaku…

      1. Pepsi Eliot 26 sierpnia 2017 o 17:24

        nie ma miłości nagannej, zastosuj cdzienny post przerywany

      2. grzegorzadam 26 sierpnia 2017 o 18:22

        ”(ryby zostają!, alkohol zostaje!) ”
        Ryby dobrymi są 😉
        Alkohol problematyczny, z umiarem tak, tylko nie browary !

        1. sarkasta 26 sierpnia 2017 o 20:46

          („tylko nie browary”) uprzejmie proszę o komentarz, jeśli Pepsi ofkors pozwoli na ten alkoholowy wątek, choć w ucieczkę i niskie wibracje jakże się on wpisuje!

    11. sarkasta 26 sierpnia 2017 o 17:47

      oj, jest Pepsi, moja miłość jest bardzo naganna, przynajmniej tak to widzę. Przypomnij, proszę Cię, link do (nomen omen) postu o poście, chyba złapię się choćby brzytwy, dziekuję

      1. Bez Cukiernia 27 sierpnia 2017 o 07:56

        Posty „jem i… chudne”

    12. Anemonne 27 sierpnia 2017 o 18:49

      Pepsiiii….a czy słyszałaś kiedyś o takiej blokadzie pamięci wczesnej? Nie pamiętam praktycznie nic do czasu ok 14-15 lat tzn nic dobrego ani neutralnego. Jak każdemu zadrazały mi sie różne smutne zdarzenia i je pamietam dokładnie, zapachy, faktury, uczucie ale nic poza tym. To aż niesamowite i dziwne. Żadnych wakacji, rozmów z mamą, dnia w szkole itp. Jak możliwe, że mój umysł aż tak był w stanie odciąć to ode mnie? JAk odzyskac wspomnienia? Jakaś hipnoza?

      1. Pepsi Eliot 27 sierpnia 2017 o 19:26

        po co Ci te wspomnienia? ciesz się z teraz. Ludzie chcąc niby dowiedzieć się co ich obciąża, poddają się hipnozie, aby poznać swoje poprzednie wcielenia. I to można zrobić z ciekawości, ale absolutnie nikomu nie pomoże. Żyj tym co jest teraz. Życie jest tylko w teraźniejszości. Jakiekolwiek cofanie się, lub wybieganie w pzyszłość oddala Cię od siebie samej. To tylko programy ego, które wmawiają Ci, że to Ci coś da. Nic Ci nie da, a wręcz przeciwnie, znowu pofolgujesz swojemu ego.

    13. beztematusite 28 września 2017 o 22:44

      Ok, to ja sie tez zapytam: jest pewien temat, ktorego ni jak rozgryzc nie moge. Kasa. Przeobserwowalam wszystko czego jestem swiadoma i ni kija, nie wiem co ja blokuje by przyplynela do mnie. Co do kurki wodnej jest we mnie? przeanalizowalam przekonania, schematy, sabotaze- nie moge do niczego sie przyczepic. Chyba, ze do tego, ze ograniczam sobie ilosc tej kasy, ktorej potrzebuje/dopuszczam? bo np. nie chce milionow bo na co mi to? oczywiscie moze okazac sie, ze potrzebne do rozwoju w jakis sposob…hmmm, teraz w tym momencie piszac o tym olsnilo mnie. Moze rzeczywiscie potrzebne mi miliony do jakiegos olsnienia? a ja im droge zagradzam? zawsze chcialam miec tyle by sobie spoko zyc i spac spokojnie. A wiecej to marnotrawstwo. Czyzby tu byl pies pogrzebany? Bo wibracje to przez bardzo dlugi czas mialam ho ho ho! i tyz nic. Prosze o Twoja opinie 🙂

    Dodaj komentarz