logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
55 478 803
427 online
25 615 users
leczenie-dobra-dieta

MOJA REWOLUCYJNA KSIĄŻKA

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Urodziłaś się odważna jak lwica, a dopiero potem dałaś się wpuścić w maliny

    29-i502661-1024x640

    Urodziłaś się odważna jak lwica, a dopiero potem dałaś się wpuścić w maliny

    Z listu do Małopolonian:

    Droga Pepsi, czuję się rozdarta.

    (…)

    Chcę kochać i kocham, mam fajnego partnera, nie wykluczam, że wkrótce męża, ale nie chcę mieć dzieci. Nie tylko z tego powodu, że nie czuję potrzeby zajmowania się dziećmi, od których będę oczekiwała, że w przyszłości zajmą się mną. Rodzina mojego partnera zakłada, że dzieci muszą być i pojawią się z pewnością, jako naturalna i jedynie właściwa kolej rzeczy.

    Pregnant Mother to Be Portrait Photography

    Czy jestem dziwaczką, że o tym nie marzę Pepsi?

    Nie chcę mieć dzieci przede wszystkim dlatego, że nie chcę uczestniczyć w wielu świadomych wyborach. Szczepić, nie szczepić, posłać do szkoły, czy kształcić indywidualnie, jak nie dać dziecku laptopa, czy komórki, gdy wszyscy wokół są do tych urządzeń przyspawani? Kwestia rówieśników, Internetu, pozycji rodzica w życiu dziecka, które skończyło 12, albo 11 lat i z dnia na dzień rodzic dla dziecka staje się bankomatem. To jest oczywiście sprawa ego, bo to moje ego nie chce być bankomatem, wolałoby być kimś ważnym, może nawet ważniejszym od kolegów i Internetu.

    Nie chcę tych dylematów, oczekiwań, ale nie chcę też rozczarowań, wolę w tym czasie robić coś innego. Mam pasje.

    W tym czasie chcę iść przez życie nie zamartwiając się, i kreując rzeczywistość. Lubię tworzyć każdego dnia cokolwiek. A to zupę, a to obraz, a to obieranie migdałów z łupek – jednak nie jestem jeszcze przebudzona.

    Ale z drugiej strony boję się, że nie zostanę zaakceptowana, że to coś złego. Mam nawet wyrzuty sumienia, że nie chcę mieć dzieci i poświęcać się. Nie chcę żyć pod dyktando innych, ale mam z tego powodu wyrzuty sumienia.

    (…)

    lioness-angry

    Yyy … fajny list

    Urodziłaś się odważna

    Wszystkie rodzimy się jako lwice, albo lwy (żeby mi tu nie dyskryminować żadnej płci). Następnie wmówiono Ci, że trzeba być tchórzem. Oczywiście społeczeństwo nie powie Ci wprost, żebyś była tchórzem, ale robi to w zawoalowany sposób. Od dziecka słyszysz o konieczności kompromisów.

    Rób tak jak wszyscy, a kim Ty jesteś dziewucho, żeby się sprzeciwiać zwyczajom, tradycji, wigilii, jedzeniu mięsa, czemukolwiek? Kim Ty jesteś, że nie chcesz żeby Cię bolało rodzenie? Damy Ci znieczulenie w razie czego. Jakoś wszyscy urodziliśmy się i spoko. Kobiety potrafią mieć więcej dzieci i są szczęśliwe. Kim Ty jesteś, żeby nie rodzić? Nie poświęcać się, nie żyć dla dziecka? A geny? WTF, co z genami naszego Karola? Nasza rodzina musi przetrwać!

    fear_by_thienbao

    Jesteś rozdarta, bo w Tobie budzi się osoba, która chce podążać w kierunku tego co nieznane, a druga osoba aż rwie się do tego wszystkiego co zna z przeszłości. Stąd tak zwane wyrzuty sumienia. Jedna z was chce wciąż zadowalać społeczeństwo, rodzinę, kochanka, męża, polityków, księdza, sąsiadów, teściową, własną matkę, szefa, korporację, a druga osoba w Tobie chce odnaleźć swój pewny grunt, swoje korzenie, osobistą indywidualność.

    Gdy skupisz się na własnej uczciwości uczuć, zejdziesz do serca, wtedy przestaną mieć dla Ciebie znaczenie konsekwencje. Ten kto to wie, wie z pewnością, że nic złego się nie stanie. Ale ten kto tego nie wie, będzie nieustannie roztrzęsiony, będzie się zamartwiał, będzie rozdarty. Przez te nerwy, strachy, niepokoje idzie ze wszystkimi na kompromis, aby yyy … zapewnić sobie bezpieczeństwo, aby nie zostać skrzywdzonym, aby nie mieć wyrzutów sumienia, które są wymysłem ego.

    I dochodzi do paradoksu, że robisz coś tylko dlatego, że się tego boisz.

    TU KUPISZ KOENZYM Q10 Ubichinon, celowo nie Ubichinol, który (nie zaprzeczxamy) ma więcej antyoksydantów, ale jest formą bardzo niestabilną i nie ma gwarancji jakiego kota kupuje się w worku, natomiast ciało zrobi sobie dokładnie to co potrzebuje z Ubichinonu G&G

    TU KUPISZ mega przeciwutleniacz KOENZYM Q10 Ubichinon, celowo nie Ubichinol, który (nie zaprzeczamy) ma więcej antyoksydantów, ale jest formą bardzo niestabilną i nie ma gwarancji jakiego kota kupuje się w worku, natomiast ciało zrobi sobie dokładnie to, co potrzebuje z Ubichinonu G&G

    Pomyślmy …

    Co Ci daje to, że podążasz drogą, którą znasz, którą już przeżyłaś? Dokąd doszłaś? Czy wciąż czujesz pustkę? Czy nie odczuwasz poczucia braku sensu i wewnętrzne niezadowolenie? Czy nie czekasz ciągle na to co pojawi się w przyszłości? Czy nie odliczasz czasu?

    Czy nie zamierzasz zostać człowiekiem kumającym czaczę? Nigdy?

    800px-cowardly_lion

    Tchórzliwość, tego chcą od Ciebie lwico 

    Człowiek kumający czaczę to taki, który w każdym momencie umiera dla przeszłości i odradza się dla przyszłości

    Jego teraźniejszość to nieustanna zmiana, odrodzenie. Osho powiedziałby zmartwychwstanie co chwilę. I to nie ma wiele wspólnego z odwagą, tak po prostu jest, tak powinno być.

    Zresztą odwaga to nie jest żaden prezent, nikt Ci jej nie podaruje, po prostu każdy ją ma, urodziłaś się z nią. Urodziłaś się lwicą, a następnie społeczeństwo powiedziało Ci głosem wszystkich po kolei, w tym własnych rodziców, że to kijowe, że lepiej się układać, iść na kompromis. A uródź sobie kogoś, i zamknij im wszystkim jadaczki, co Ci zależy, dziecko łatwo się kocha, bywa zabawne, i nigdy niewiadomo, czy w przyszłości nie zmienisz zdania. W razie czego zamróź jajeczko.

    sofia-the-lion-tamer-at-wellington-zoo-pic-youtube-245977041

    Będziesz brana pod włos

    Żadne społeczeństwo nie chce, żebyś była odważna. Nie chce tego Twoja przedszkolanka, mąż, ani świekra. Nikt nie powie Ci, abyś była tchórzem, bo jeszcze zaczęłabyś drążyć, oni powiedzą Ci: – bądź ostrożna, pomyśl 2 razy zanim skoczysz, zobacz na Tatry, są spore, a Himalaje jeszcze większe, a Ty jesteś tylko małym kamyczkiem, po co Ci to?

    A ucieczka, Pepsi?

    Odwrócę się od wszystkich, kij im w nyry, pojadę daleko, nikt mnie nie będzie dołował, negował, ani wkurwiał.

    Do tej pory uciekinierów uważano za buntownicze dusze, w rzeczywistości uciekinierzy to tchórze.

    Nie radzili sobie z życiem. Poznali swoje słabości, ułomności, i uznali, że będzie lepiej uciec. Dzięki temu nie będą musieli się zmierzyć z własną słabością, wrażliwością, nie będą poddawani żadnym wyzwaniom. A jak będziesz mogła się rozwinąć, nie stawiając czoła wyzwaniom?

    Prawdziwy buntownik (nie rewolucjonista) nie może odrzucać świata i społeczeństwa, ale odrzuca tak zwaną moralność narzuconą mu przez społeczeństwo. Odrzuca to, co społeczeństwo uznało za ogólne wartości nie pytając się buntowniczki o zdanie.

    wallace-and-gromit-afraid-to-sleep-alone-coloring-pages

    Nie bój się być tu i teraz

    Społeczeństwo już od dawna ma gdzieś, żeby dobrze wiodło się Tobie.

    Kiedyś wspólnota pomagała jednostce, cała wieś budowała Twój dom, powstały pieniądze, jako wygodny przelicznik, aby można było łatwiej wymieniać się dobrami. Obecnie społeczeństwo realizuje swoje plany w których zupełnie Ty się nie liczysz. Są tak zwane wyższe idee, cele, które zawsze sprowadzają się do ochrony interesów „nadrzędnych”.

    Póki tak będzie, nigdy nie dostaniesz zielonego światła na tę subordynację, jak świadome nieposiadanie dzieci

    Z każdej strony, czyli zarówno od rodziny, przyjaciół, czy polityków, albo księży, dosięgnie Cię jasny przekaz, że to nie jest właściwa postawa. Twoje ego z tego powodu obdarzy Cię potężnymi wyrzutami sumienia, a z pewnością nie da Ci spokoju. Będzie Cię straszyć.

    Tak jest zresztą z każdą decyzją, którą chcesz podjąć, a która nie jest powtarzaniem tego co wiesz z przeszłości.

    Urodziłaś się odważna jak lwica, a dopiero potem dałaś się wpuścić w maliny

    Tymczasem sytuacja buntowniczki jest niezwykle emocjonująca, bo napotyka na wyzwania na każdym kroku. To cudowne, wiesz że żyjesz tu i teraz. Nie można żyć w zgodzie z narzuconymi Ci czyimiś zasadami.

    Tylko Ty wiesz, co jest dla Ciebie dobre tu i teraz.

    df12c10b6f21e8266d7e84db963f7dfe

    W każdej chwili odradzaj się na nowo. Rób tylko tak, jak dyktuje Ci serce. Tu i teraz nie ma strachu. Każda decyzja, którą podejmiesz tu i teraz będzie właściwa, bo będzie odpowiedzialna.

    I znowu pomylenie pojęć. Wszystko czego się uczysz wymaga od Ciebie odpowiedzialności.

    Znaczenie pięknego słowa „odpowiedzialność” zostało zniszczone już dawno i praktycznie zlało Ci się w jedno, ze słowem „obowiązek”. Obowiązki wobec ludzi wokół to nie to co znaczy odpowiedzialność. To słowo dzieli się na „odpowiedź” i „dzialność”.

    A Ty możesz albo reagować, albo odpowiadać. Reakcja, to będzie rodzenie dzieci, bo tak. Bo tak robią wszyscy w przeszłości, bo tak trzeba. natomiast odpowiedź, to będzie odpowiedź na Twoją prawdziwą potrzebę.

    Jeśli pragniesz mieć dzieci, to je miej, ale gdy nie znajdujesz w sobie takiej potrzeby, to odpowiedzialnie będzie, gdy nie dasz odpowiedzi

    I tak jest ze wszystkim Droga Zuziu.

    Źródło: „Żyj według własnych zasad” Osho


    reklamablogBlog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

    Rzuć też może gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep


    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


     

    (Visited 5 127 times, 1 visits today)

    Powiązane artykuły

    1. natalia 14 grudnia 2016 o 14:18

      dziekuje za ten wpis! kamien z serca 🙂

    2. sowka 14 grudnia 2016 o 14:24

      Jak się podejmuje wspólżycie to ryzyko jest ze cos sie stanie pomimo naszej woli ….. 🙂

      1. grzegorzadam 15 grudnia 2016 o 11:24

        Dzięki panu, że jest to ryzyko, bo nie miałby kto pisać 😉

    3. dare 14 grudnia 2016 o 15:02

      Fajna odpowiedź dla Zuzi Pepsi.
      kiedyś napisałąś że dzieci rodzą tylko Ci którzy chcą zaspokoić swoje ego, albo Ci którzy potem liczą na opiekę na starość a na koniec dodałaś że jest jeszcze garstka ludzi którzy autentycznie lubią towarzystwo dzieci ale tych jest dosyć w sierocińcach.
      nie wiem czy to Twoja buntownicza natura czy ego z którym się droczysz/walczysz ale takie nastawienie przebija od Ciebie z każdego wpisu/komentarza na ww temat. Naprawdę nie dostrzegasz nic z boskiej obecności /cudowności wszechświata w macierzyństwie? zawsze tak sucho o tym mówisz – że istota energoinformatyczna podłączyła się „tylko” pod genetykę, że to użyczenie łona duszy i nic wiecej. skoro wierzysz w reinkarnację to i chyba w tysiace związków karmicznych pomiedzy ludźmi, i narodzenie dziecka to nie jest tylko jego wybór, żeby doświadczyc takiej np. matki potwora to są niesamowicie i cudownie skomplikowane zależności.

      1. Pepsi Eliot 14 grudnia 2016 o 18:02

        dzięki, właśnie sie wypowiedziałam w temacie, nie widzę w tym tego o czym piszesz, zresztą to nie był wpis o miłości rodzicielskiej, ani o dzieciach, chodziło oczywiście o kwestię wolności wyboru jednostki, a że akurat na takim przykładzie, to przypadek. Nie przedstawiłam mojej opinii w kwestii,którą poruszasz, chociaz kiedyś może zajmowałam jakieś stanowisko sytuacyjnie, ale od bardzo dawna tego nie robię, bo jestem inna
        pozdro <3

    4. Cośtamwiedząca 14 grudnia 2016 o 15:56

      Pepsi znowu ten studencina biologii z przerosnietym ego Cie opluwa na swoim blogu. Koles jest tak strasznie pewny swojej kilkuletniej studenckiej wiedzy, ze mial kiedys nawet czelnosc wystosowac apel do rodzicow dzieci chorych na raka, ze uciekajac sie do metod alternatywnych tylko traca czas, zamiast pogodzic sie z sytuacja. Mam nadziieje, ze zycie nauczy go w miare bezbolesnie, ze jeszcze nic nie wie. Skad sie takie elementy biora? Taki blog to jakas forma samoleczenia kompleksow chyba…

      1. Pepsi Eliot 14 grudnia 2016 o 17:54

        wybrał widocznie taka metodę promocji, to tez metoda 🙂

    5. anonimka 14 grudnia 2016 o 17:00

      Sama odczuwam niechęć do posiadania dzieci, ale uważam, że nie jest to naturalne. Wydaje mi się, że zdrowy, przebudzony osobnik przebywający w miłosnej relacji zawsze będzie chciał mieć dzieci. Jest to jeden z elementów życia w materii na planecie ziemia. Niejako warunek bycia tutaj, tak jak posiadanie ciała i obowiązek dbania o to ciało. Oczywiście jest wolny wybór, więc owszem, możesz jeść złom i spędzić życie przed telewizorem, ale będziesz też musiał sprostać konsekwencjom. Podobnie jest z posiadaniem dzieci, naszym obowiązkiem jest umożliwianie inkarnowania się innym istotom. Jeśli tego nie uczynimy, również będzie trzeba zmierzyć się z konsekwencjami. Myślę, że niechęć do posiadania dzieci ma podłoże psychologiczne i wiąże się z brakiem dojrzałości, niechęcią do brania na siebie odpowiedzialności, albo jest związana z traumami z dzieciństwa lub z poprzednich żyć. U mnie zdecydowanie to ostatnie, ale pracuję nad tym.

      1. Pepsi Eliot 14 grudnia 2016 o 17:51

        mysle ze zupełnie nie, w ogóle nie musza sie reinkarnować, nie mamy żadnych obowiązków

    6. gagatec 14 grudnia 2016 o 17:24

      🙂

    7. Madzia 14 grudnia 2016 o 19:27

      Witam w temacie który przerobilam ,na własnej skórze ,pierwsze co muszę powiedzieć to każdy ma trochę racji ,kwestia wyboru ,wolności ,jak najbardziej …. Z tym że w pewnym momencie można zmienic zdanie ( ważne żeby to była własna zmiana ) lub poprostu dojrzeć ,co nie znaczy że jeśli nie chce ciąży ,czy rodzenia to jest to kwestia niedojrzałości czasami tak czasami nie , szacun dla ciebie pepsi że nie boisz się tematu ,ba zachowujesz obiektywizm . Tak byłam osobą i nadal jestem która ciąża ,rodzenie ,zawsze przerażalo ,zaraz powiecie to lęk ,niedojrzałość …..etc. nie ważne co kto myśli ,jedno jest pewne nie chciałam być w ciąży nie chce rodzić i na samą myśl o tym wszystko krzyczy we mnie Nieeeeeeeee!!!!!!!! Na miłość boską nigdy w życiu !!!!! Już jak byłam dzieckiem to umawialam się z moimi braćmi że pójdę za nich do wojska ale , nie będę musiala rodzic dzieci , czy bawić niemowlaków , na co oni nieświadomie się zgadzali ha ha . No ale po drodze wiadomo rowiesnice rodziły bobaski aż miło ,co tylko utwierdziło mnie w okopanym temacie ,zaczęłam zmieniać zdanie przy dzieciach trzy ,cztery lata w górę …… Dopiero dostrzegłam cud dziecka jakie one są mądre , niezwykłe, zaradne a jednocześnie inne niż my ! To było olśnienie !!!!! Zabawne że w tym wieku dziecka dużo matek jest już nimi znudzone !!!!! Nie ważne ,do czego zmierzam ,myśl kreuje rzeczywistość ,pomyślałam że chciałabym mieć takie dziecko i takie dziecko trafiło do mnie przypadkiem ,mianowicie wyszlam za mąż za Pana który miał już dwoje nastolatków ,mocno pokiereszowanych przez życie ,matka uzależniona od wszystkich możliwych używek !!!!!! Teraz uwaga jak doszłam z dzieciakami do ładu okazało się ze mają siostrę 3 letnia ,która ich mama porzuciła ,więc mam już czwarty rok !!!!! Tak wybrały mnie moje przyszywane dzieci ,a ja nadal truchleje na myśl o porodzie czy ciąży ! Brrrrrrrrr a mam już 45 lat i to się nie zmieni ,tak że obserwuj siebie i życie droga autorka listu !!!! I nie słuchaj co ci każą inni !!!! Pozdrawiam !!!!!

    8. Agata 14 grudnia 2016 o 20:19

      Peps dziękuję za kolejny wpis, ostatnio wyczekuję ich jak słońca.
      Czyli bycie buntowniczką – ale nie w taki sztuczny sposób, na pokaz, tylko naturalny – to jest też bycie tu i teraz?
      Ostatnio żyję tylko tym, temat wciągnął mnie niesamowicie, i właśnie to tu i teraz nie kojarzyło mi się z buntem – choć ksiązka o odwadze OSHO genialna – patrząc na Tolle raczej myślę o tym, ile w nim spokoju i bezlęku.
      Ale zanim porobiło się u mnie niefajnie, byłam buntowniczką i zawsze mi się wydawało, że moje uspokojenie się to wyraz dojrzałości, dorosłości, o której jako marzyłam (bo wydawało mi się, że tak będzie odpowiedzialnie np. dla mojej córki).
      A jaka jest najlepsza ścieżka gdy już masz dziecko, powiedzmy nastolatkę i z jednej strony naprawdę chcesz aby była szczęśliwa mimo że okres dojrzewania ogólnie bywa trudny, ale z drugiej strony nie chcesz odkładać przebudzenia na później? jak rozmawiać z takim dzieckiem, żeby mimo wszystko czuło się rozumiane, czuło że może mieć wsparcie w rodzicu?

      Mam naprawdę tyle pytań 🙂 choćby o charytatywność? albo taka kwestia: Tolle pisze że tu i teraz to znaczy że czujesz radość i swobodę.
      Ja np. odczuwam ogromną radość pod prysznicem, ale włącza mi się myślenie: planeta, brak wody, no i gigantyczne koszty. I mam dylemat, pozwolić sobie na tę radość?.

      Kochana kupuję zawsze wszystko co napiszesz i po prostu nie mogę się doczekać większego dzieła na temat przebudzenia. Potrafisz niesamowicie przekazać informacje – oczywiście dzień w dzień słucham i czytam wszystkich przebudzonych o których piszesz, ale bardzo trafia do mnie to, co Ty piszesz, jakbyś przekładała na mój język.
      Love <3 i jeszcze raz dziękuję że poświęcasz swój czas, aby nam wyjaśniać i odpowiadać.

      1. Pepsi Eliot 14 grudnia 2016 o 22:32

        Kochana Agato pod prysznicem spoko, wyluzuj, nie myśl o planecie, spokojnie da rady, a jak nie da,to nic takiego. Są miliony planet. Ale w kwestii wody, oczywiście jest to sztucznie podsycany problem, wiadomo, że wody nie brakuje na ziemi, wodę morską zamienić na słodką od dawna potrafią,i wcale nie jest to drogie, ale chodzi o to, żeby wody było mało, żeby był problem, żeby w pewnych krajach brakowało wody.
        Więc naprawdę nie masz się co martwić planetą, to nie twój problem.
        A co do nastolatki, to również musisz starać się być tu i teraz, oddychać i być obserwatorem przede wszystkim. Jednak w przypadku nastolatki musisz ubierać maskę. Często przy dzieciach trzeba dla dobra dzieci ubierać maskę. Czyli musisz wkładać maskę osoby wymagającej, niekiedy zezłoszczonej, gdy nie dotrzyma słowa, albo maskę, że bardzo zależy Ci, żeby dostała się do następnej klasy. Taką maskę ubierasz na czas rozmowy z własnym dzieckiem, dopóki nie przyjdzie czas, że maska już nie będzie potrzebna.

        1. Paula 15 grudnia 2016 o 08:34

          Dlaczego tak??? A kiedy jeszcze te maskę ubierać, dla szefa , męża, teściowej?

          1. Pepsi Eliot 15 grudnia 2016 o 09:53

            najczęściej nie, dla nich spokojna obserwacja i oddychanie, z mężem piękna rozmowa, opowiedzenie mu o Twojej przemianie, ale dla dzieci niekiedy należy ubrać maskę zagniewania, albo czegoś w tym guście, oczywiście nie przemocy. Wyobraź sobie, że masz doskonałą sytuację finansową, ale dla dobra dzieci musisz nałożyć maskę, nie możesz dać dziecku wszystkiego o co Cię poprosi w kwestii materialnej. Nie chodzi o to, żeby dziecku płacić za dobre stopnie, ale musi mieć pojęcie, że pieniądz automatycznie się pojawi, gdy samo znajdzie swoją pasję i to będzie jego praca, a póki co, doskonałe jest kształcenie dziecka przez pracę. To mowa o nastolatkach, ale małe dziecko najłatwiej zepsuć, omamić materialnymi dobrami. Będąc tu i teraz wyłączasz ego, i to może sprawić, że stajesz się mniej czujna jako rodzic, dlatego trzeba mieć świadomość pewnych spraw i dla dobra dziecka wkładać maskę osoby dajmy na to: wymagającej.

            1. Agata 15 grudnia 2016 o 10:21

              Pepsi codziennie zdejmujesz mi ogromy ciężar z serca, dziękuję <3

            2. Pepsi Eliot 15 grudnia 2016 o 11:33

              <3

    9. Marek77 14 grudnia 2016 o 22:08

      Uważam dokładnie tak samo jak poprzedniczka. Nie słuchaj co Ci każą inni. Ale czasem posłuchaj co ktoś inny ma do powiedzenia, potem wybierz. Tak jak z tą reklamą o Katmandu :-)) Rób swoje w ten sposób aby później niczego nie żałować. A niektóre sprawy lepiej odpuścić (z doświadczenia).
      Pozdrawiam!

    10. Kunda 14 grudnia 2016 o 23:14

      „tu i teraz” ostatnio bardzo w modzie…parę lat temu bardzo głośno w garażu wieczorami próbowałem zainteresować kolegów niedoli skupieniem oddechem danej chwili…i że tak naprawdę nie przeżyjesz ani minuty swojego życia, patrząc ciągle w przód i w tył po czym doszedłem do winichu…że inaczej się nie da…więc…
      Więcej sobie nie powtarzam tu i teraz bo się dekoncentruje:) i staram się nie zapomnieć o najważniejszym z obowiązków: obowiązku względem siebie
      A co do wolności- ostatnio chodzi mi po głowie taka myśl! Że to nic innego jak umiejętność niwelowania wewnętrznych potrzeb..
      To mój pierwszy wpis w życiu na jakiejś stronie..liczę na kilka pomidorów.
      Pozdro

      P.s. Lubię tę stronke

      1. Pepsi Eliot 15 grudnia 2016 o 10:04

        pomidorek pomidorek pomidorek

    11. jagatoja 14 grudnia 2016 o 23:24

      są momenty, że czujesz się cudownie, są takie, że paskudnie o sobie myślisz. są wspaniałe i magiczne jednak winda uczuć, rozdarcie względem wyborów innych, niż uznane za społecznie słuszne jest ciężkie. Już u 4latka karczuję parcie na naj, szybciej, lepiej, więcej, ładniej, byle nie za linię, walczę z jedynymi właściwymi odpowiedziami, z uznawaniem rzeczy za niemożliwe…wyścig zaczyna się w przedszkolu i mimo kochanych Pań dzieciaki są już zmatrixowane. jest konkurowanie w każdej dziedzinie. nie liczy się, że jest fajnie i peleryna powiewa podczas galopu tylko, że siostra albo kumpel ma bardziej powiewającą…

      w przypadku już posiadania dzieci – bezgraniczność i kreacja na totalnym luzie u mnie rzadko ma miejsce. Spontany to abstrakcja a na dodatek ścieram się nieustannie z resztą uspołecznioną, która ma na moje dzieci gigantyczny wpływ 🙁

      Decydując się na dzieci nie miałam wiedzy na temat odżywiania, szczepionek, fenomenu opieki zdrowotnej, machiny społecznych ról, żyłam bardziej cudzymi wyborami, przepraszająca, z poczuciem, że ludzie dzielą się na lepszych, gorszych, mądrych, głupich, ładnych, brzydkich…z koniecznością mierzenia się z ocenianiem, krytyką…przeżywaniem przeszłości po milion kroć oraz ucieczkami do przyszłego edenu, powtarzając przy okazji urodzin znajomych, haseł o wygranej w totka, ciepłej plaży i drinku z palemką. licytowaliśmy się kto ma ciężej, kto gorzej w pracy, to ma wyższą ratę kredytu hipo w walucie…szukając winnych. oglądałam tv przeżywając każdy breaking news, znałam życie prywatne top postaci z pudelka…

      w tym tekście też z lekka ubabrałam się w czasie przeszłym. tak było ale już tak nie jest.

      Odkryłam jedno społeczne „kłamstwo”, zaczęło się grzebanie w tematach, drążenie, szukanie odpowiedzi po co robić coś przyjętego za społecznie słuszne i pożądane jak m.in. wspomniane rodzenie dzieci, praca i zarabianie, śluby, kościół, polityka, markety, kupowanie, posiadanie, edukacja, jedzenie, leczenie, odgrywanie poprawnie ról…poszukiwanie daje wiele odpowiedzi, strachu…budzi poczucie niesprawiedliwości, przytłacza, następnie po przyswojeniu uwalnia 🙂 i spływa jak po kaczce 🙂 bo nic nie musisz tylko możesz jeśli pragniesz.
      odrzucenie strachu, którym zewsząd aż bucha..tego wszystkim życzę. A jeśli już macie dzieciaki, wytrwałości w kochaniu w każdym momencie 🙂

      1. Pepsi Eliot 15 grudnia 2016 o 10:02

        piękny koment, z miłością

      2. Slawa 18 grudnia 2016 o 17:28

        Przy pelerynie (powiewającej bardziej) popłakałam ze śmiechu.
        Nic dodać, nic ująć.

    12. dead 15 grudnia 2016 o 03:44

      Wspaniały wpis, Pepis, dziękuję Ci za niego! co jeszcze mogę powiedzieć, poza tym że pomogł mi bardzo i jest w 100% w temacie który mnie gnębił latami.. chodzi o świadomy wybor nieposiadania dzieci i wiele innych rzeczy, które społeczeńśtwo nam narzuca. również wyjaśnienie czym jest naprawdę a czym STAŁO się słowo „odpowiedzialność” – dla mnie hit, prosto w cel 🙂

      1. Pepsi Eliot 15 grudnia 2016 o 09:54

        <3 Dead

    13. Madzia2014 15 grudnia 2016 o 23:01

      Ten wpis jest właśnie dla mnie, bardzo dziękuję…..odkryłam moje ukryte pragnienia i wewnętrzne sprzeczności!
      I właśnie strzał w 10, że mając dziecko trzeba zakładać maski, a ja za cholerę nie potrafię…..bo nie umiem grać, udawać, moje ciało, wyraz twarzy mówi sam za siebie.
      A poza tym podziwiam Cię tak czy inaczej, za odwagę i zazdroszczę tej pewności….
      Mi jej często brak, żeby walczyć o swoje i znoszę cierpliwie zachowania w pracy, które mi nie pasują, a powinnam odpyskować i powiedzieć dość albo chociaż powiedzieć co o tym myślę! A wątroba mi się przekręca ze złości….
      Mam nadzieje, że kiedyś mi się uda osiągnąć równowagę myślowo/słowną!

      1. Pepsi Eliot 16 grudnia 2016 o 09:44

        nie powinnaś odpyskowywać, w ogóle nie powinnaś wchodzić w dyskusje z kimś kto siedzi w niskich wibracjach, a Twoja riposta słowna oznaczałaby, że Twoje ego gada, bardzo dobrze postępujesz, tylko jeszcze o tym nie wiesz, przeczytaj może to: http://www.pepsieliot.com/podziekuj-zlej-kobiecie-bo-nie-ma-tego-zlego-co-by-ci-na-dobre-nie-wyszlo/
        lovciam

    14. Madzia2014 16 grudnia 2016 o 11:39

      lovciam też

    15. sarabrus 18 grudnia 2016 o 10:34

      Dzieńdobry Pepsi i Wszystkim! Co w takim zrobić, aby nie mieć dzieci? Nie biorę pod uwagę żadnej sztucznej metody, prezerwatywy też jest to sztuczne tworzywo wprowadzane do organizmu, przecież? Zabieg podwiązania jajników- to jest ingerencja w organizm, zabieg podwiązania jajowodów- mniejsza, ale również. Może zbyt wprost napisałam o tym, ale długo się już nad tym zastanawiam, jak dla mnie rozwiązanie jest proste – nie uprawiać seksu (który od jakiegoś czasu stał mi się zbędny i wręcz wydaje mi się tylko karmieniem uzależnionego umysłu, ale nie o tym) , mój partner bardzo nalega i nasz „związek” jak on twierdzi który właśnie jest przez to namiastką związku (nie podzielam jego zdania)
      co sądzisz Pepsi o antykoncepcji, co z tym zrobić? nie chcę na razie zmieniać partnera, to już przemyślałam.
      ściskam (serduszko:))

      1. Pepsi Eliot 18 grudnia 2016 o 14:20

        budzić się, uprawiać seks tantryczny, żyć , cieszyć się, a jak ktoś potrzebuje (bo jak prawie wszyscy śpi 🙂 jednak regularnie seks, to nie hormony

    16. Sofi 18 grudnia 2016 o 12:39

      Czy tak naprawdę mieć i nie mieć dzieci, wymaga odwagi. Nie wydaje mi się żeby ktoś rodził dzieci z tchórzostwa przed społeczeństwem. Rodzenie dzieci wymaga odwagi. Postępowanie według własnych uczuć też. Jednak dodatkowo opieka nad dzieckiem częściowo niszczy ego, uważam że posiadanie dzieci to jest ważna lekcja w życiu. Niestety niechęć do posiadania dzieci odbieram jako strach przed stratą siebie, a ten strach pochodzi z ego.

      1. Pepsi Eliot 18 grudnia 2016 o 14:05

        mejbi

      2. Agnieszka 4 stycznia 2017 o 14:10

        Totalnie sie zgadzam z Toba Sofi. Sama sie dlugo balam a teraz odkad mam synka zaluje ze tak dlugo zwlekalam…gdyby nie to ze trzeba jakos mieszkas, ubrac, wyzywic to chcialabym miec dzieci duza gromadke zeby jeszcze wiecej dzielic sie miloscia. Dopiero majac wlasne docenilam ze to najpiekniejszy dar i cud jaki istnieje a wszystkie moje leki teraz wrecz wysmiewam, nie mialy one sensu, jednak ego bylo uparte i wiedzialo swoje…

        1. Pepsi Eliot 4 stycznia 2017 o 17:41

          To wspaniałe się złożyło

    17. wera 19 grudnia 2016 o 09:25

      cześć Pepsi piszę to pod tym postem, bo mam podobną rozterkę tyle, że chodzi o to że mam jedno dziecko, nie chcę mieć więcej (przypuszczam że chodzi o silny lęk, bo druga ciąża zakończyłą się terminacją) ale wokół jak to jedynak, jedno dziecko w domu to nie dziecko… lecz bardziej niż opiniami znajomych/rodziny przejmuję się tym, że nie krzywdzę syna czyniąc go jedynakiem. wiem że miłośc rodzeństwa to kolejne cudowne doświadczenie dane nam na tej planecie;sama tego nie doznałam bo jestem jedynakiem; marzyłam o trójce dzieci ale już wiem że to nie dla mnie, nie mam odpowiedniej konstrukcji psychicznej by zajść w drugą ciąże bez lęku, nawet już nie wiem czy bym dała rade czy bym chciała. czy jedynak Pepsi może być szczęśliwy? czy nie odbieram mu czegoś? bardzo proszę o Twoje zdanie

      1. Pepsi Eliot 19 grudnia 2016 o 11:14

        Nikt nie będzie szczęśliwy jeśli się nie przebudzi, tak przynajmniej twierdzi Sokrates. A po cóż komuś rodzeństwo do szczęścia? Wszystko sprowadza się do ego. Wszyscy mają niszczący dialog w głowie, ale i twórczy. Szczęście każdego człowieka leży tylko i wyłącznie w nim samym. Nie zaplanujesz z góry jego szczęścia. A napewno nie leży ono poza Twoim dzieckiem. Można mieć rozwalające ego i kompleksy niższości (to też sprawka wciąż niezadowolonego ego) będąc jedynakiem, czy mając ogromną rodzinę. I tak będzie się bał jak wszyscy, chyba, że będzie chciał się kiedyś przebudzić. A Ty? Nie wiem na jakim etapie jesteś zrozumienia, ubieraj maskę mamy i wychowuj dziecko, ale go nie oceniaj i nie wymyślaj, że fundując mu brata, czy siostrę, której wcale nie chcesz mieć zapewniasz jedynakowi towarzystwo. To dopiero jest niebezpieczne/ narzucone/ po praniu mózgu myślenie. Mam nadzieję, że się na mnie nie obraziłaś. <3

    18. wera 19 grudnia 2016 o 12:32

      absloutnie się nie obraziłąm, jestem wdzięczna za te słowa. no i zgadzam się z nimi, człwoiek nie raz musi coś usłyszeć żeby sobie to uświadomić. Ty celnie trafiasz w punkt, czemu mój facet nie mówi mi tego czego oczekuje (ego heheh) taki żart;
      trudno się z tym nie zgodzić o czym piszesz, ale dalej mam takie głupie poczucie że w przyszłości nie bedzie miał dużej rodziny, wsparcia, jakiegoś, rodzice faceta nie żyją, ja z moimi nie mam konatktu bo patologia, kiedy umrzemy zostanie sam. wiem że to też głupie myślenie bo osadza się w przyszłości, czyli wynika zapewne z ego, ale mając dziecko tak kurewsko trudno nie myśleć o przyszłości, gdybym była sama to serio przyszłość nie stanowi dla mnie tematu karmy dla ego..

      1. Pepsi Eliot 19 grudnia 2016 o 12:38

        nie Wero, gdybyś była sama, również cały czas siedziałabyś w przyszłości, tak jak prawie wszyscy, no i rozpamiętywałabyś przeszłość.

    19. wera 19 grudnia 2016 o 13:06

      czyli nie przejmować sie przyszłąsćią dziecka? ufać że bedzie dobrze, po prostu być tu i teraz tak ?

      1. Pepsi Eliot 19 grudnia 2016 o 14:00

        oczywiście, to nasze ego każe nam żyć w ciągłym strachu, i wymyślaniu niestworzonych rzeczy

    20. wera 19 grudnia 2016 o 16:30

      dziękuje <3

    21. Fila 23 grudnia 2016 o 21:12

      To ja z opóźnieniem się wypowiem. Zanim weszłam w ten temat wyświetlil mi się temat bycia lwem nieprzypadkowo oczywiście:-)
      U mnie z tymi dziećmi było tak, że sama nie miałam pragnienia ich urodzić i nie rozumiałam parcia by je mieć. Choć zawsze lubiłam z dziećmi przebywać. Nie stosowałam też przemyślanej antykoncepcji więc powstała nowa koncepcja. I ten dzieciak był niewątpliwą przyczyną odnajdywania siebie, że nawet rzec mogę lekko się przebudzilam. Więc w moim przypadku gdyby to dziecko się nie urodziło prawdopodobnie gonilabym za wiatrem.
      Do tego cały czas mnie owe dziecko inspiruje i zadziwia. Przytoczę ostatnie rozmyślania. Wzruszylo mnie że niespełna 4 letni chłopiec chce się pozbyć myśli i mówił, chce przestać myśleć bo mi te myśli przeszkadzają, chciałbym je odciąć i wykroić z mózgu, bo nie mogę przestać myśleć jak wygląda zagroda Północna w Bullerbyn i auto które chciałbym dostać. To było w kontekście, że nie może zasnąć. Zaimpromizowalam zatem relaksacja uspila dzieci w kilka minut. Coś nowego mi pokazał. Ale przyznam że będzie w przyszłości pewien konflikt między oczekiwaniami społeczeństwa a jednostka, która twierdzi że nic nie musi ale chce albo może. Pozdrowienia! Sorki jeśli chaotycznie ale z komórki.

      1. Pepsi Eliot 23 grudnia 2016 o 22:30

        nie chaotycznie, pozdro2

    Dodaj komentarz