logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
151 online
55 139 284

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Uwaga, czasy się zmieniły, teraz żona bierze odwet?

    simpsons_18_11_p3

    Uwaga, czasy się zmieniły, teraz żona bierze odwet?

    Żeby było jasne, kocham wszystkie żony

    TU KUPISZ sposób na zarabianie w Sieci. Niech Twój blog będzie ogromny. Miłość nie zawsze jest pewna, a kaska zawsze się przyda w razie czego ...

    TU KUPISZ sposób na zarabianie w Sieci. Niech Twój blog będzie ogromny. Miłość nie zawsze jest pewna, a kaska zawsze się przyda w razie czego …

    Małżeństwo nie jest czymś naturalnym

    TAK twierdził Osho, tak samo uważa wielu, w tym ja. Małżeństwo stworzył człowiek. Natura nie wyposażyła Cię w umysł, który potrafi dostosować do małżeństwa.

    Małżeństwo wywołuje podejrzliwość

    Mężczyzna często/zawsze się zastanawiał czy urodzone w małżeństwie dziecko jest rzeczywiście jego. Ponieważ mężczyzna nie miał sposobu by uzyskać pewność, otaczał kobietę coraz szczelniejszym murem. Był to jedyny sposób by odciąć ją od otoczenia. Nie zgadzał się, by kobieta uzyskała wykształcenie, gdyż wykształcenie dodaje skrzydeł. Uczy niezależnego myślenia, czyli może skłonić do sprzeciwu.

    KOBIETY były także pozbawione możliwości kształcenia się w obszarze posług religijnych. Religia przydaje bowiem ludziom świętości. Społeczeństwo w ciągu tysiącleci było zdominowane przez mężczyzn. Mężczyźni nie wyobrażali sobie, aby kobieta mogła zająć pozycję wyższą, niż zajmowali oni, nie mogła stać się osobą bardziej świętą.

    Mężczyzna od poczatku podcinał korzenie samodzielności kobiety. Stawała się fabryką, która produkuje dzieci. Na tym świecie kobiety doznawały ucisku.

    IM bardziej kobiety było uciskane, tym bardziej zniekształcona stawała się energia ich uczuć.

    Kobiety były pozbawione wolności, a ich indywidualność, emocje, uczucia i myśli tłumione

    Stąd zrodziła się zazdrość. Żona żyje w ciągłej (staroświeckiej) obawie, że mąż może zainteresować się inną kobietą, może żonę opuścić, może odejść. A w podświadomości żony tkwi od tysiącleci wpojona myśl, że ona przecież nie może samodzielnie istnieć na świecie.

    the-cook-the-thief-his-wife-her-lover-directed-by-peter-greenaway-19891

    Obecnie nie ma potrzeby zawierania małżeństw

    Jeśli chodzi o chwilę obecną i o przyszłość, małżeństwo pozostaje w niezgodzie z kierunkiem ewolucji ludzkości. Zaprzecza wszelkim wartościom które cenimy, czyli wolności, miłości radości.

    Mężczyzna chciał kiedyś całkowicie uwięzić kobietę, dlatego pisał księgi religijne i wzbudzał w kobiecie z jednej strony strach przed piekłem, a z drugiej pragnienie osiągnięcia nieba. Kobieta mogła wejść do nieba jeśli przestrzegała reguł. Te reguły były przeznaczone dla kobiet, nie dla mężczyzn.

    Teraz stało się jasne, że kobiety nie mogą dłużej żyć w tej zatrutej zazdrością atmosferze.

    zazdrosć

    Tym bardziej że zdrowie psychiczne kobiet wpływa na zdrowie całej ludzkości

    Jednak (z niewiadomych przyczyn) wiele współczesnych kobiet nadal pragnie małżeństwa.

    WIELE kobiet nie tylko zostało żonami, ale postanowiło (bo może) wziąć stery w swoje ręce, bo tak się czasy zmieniły.

    Niestety nie wszystkie kobiety są już światłe

    W niektórych domach dochodzi więc do pewnych przekształceń, bowiem obecnie przynależność do instytucji „żona” uprawnia do nieprzeciętnej ilości zachowań względem podwładnych, czyli rodziny.

    rp_gorilla-eating-banana.jpg

    Taka żona może stać się mimowolnie szkodliwą osobą

    Goryl w dzikiej pierwotności żyje 50 lat, natomiast w niewoli 57, a któryś dożył nawet do 61. Czyli pomimo stresu, zapewne nostalgii, jednak żyje dużo dłużej niż na wolności, za którą tęskni. Ludzie przetrzymujący goryle w niewoli, (zdarza się, że faktycznie dla ich dobra, gdyż wcześniej inni ludzie zniszczyli gorylom środowisko naturalne) karmią goryle pokarmem ogólnie zbliżonym do tego, jaki spożywały (dajmy na to) w dorzeczu Konga.

    Wystarczy, żeby było go dużo, był świeży, surowy i pełen chlorofilu.

    monkey_squirrel_amazon_01

    Gdyby opiekunowie zaczęli dawać gorylom z miłości panierowanego kotleta i frytki z coca colą, goryle (pomimo uchronienia ich od innych niebezpieczeństw często czyhających na nie w tropikalnych lasach) z pewnością nie żyłyby dłużej w niewoli, ale właśnie z pewnością krócej.

    O czym to świadczy?

    O kilku istotnych sprawach.

    MIANOWICIE natura, biologia, pierwotność nie stara się stworzyć optymalnych warunków do długiego życia, nie ma w tym interesu, gdyż przetrwanie gatunku dzieje się za pomocą dorodnych, silnych i płodnych jego przedstawicieli, czyli jak widzimy nie starców. Nawet osobniki w wieku dziecięcym nie są darzone zbyt wielką miłością przez naturę; mają przecież przetrwać tylko te najsilniejsze, z najlepszymi genami, żeby można było je powielić.

    Kiedy uświadomimy sobie tę oczywistą, jednak niezbyt wesołą prawdę, okaże się, że jakieś szczególne parcie ku pierwotności/wolności niekoniecznie wyjdzie nam na dobre.

    STĄD pewnie pomysł na kolejne małżeństwo.

    Podglądając jednak goryla, w warunkach jakie obecnie stwarzamy sobie do życia mamy szansę na znaczne jego przedłużenie, pod warunkiem, że będziemy żywić się jak najbardziej naturalnie. Jednocześnie dbając o wszystkie inne elementy, które może nam lepiej zapewnić „niewola”.

    Z przykrością muszę stwierdzić, że jednak chcąc przedłużyć sobie życie, być może należy obecnie unikać przede wszystkim pewnych żon i ich pochodnych, (mamusiek, babciów i świekrów, czyli teściowych)

    five-husbands_illustration_1500Bowiem:

    Wiele współczesnych żon, to osoby przewidywalne, jak fakt, że po wtorku nadejdzie środa, albowiem one postąpią zawsze zgonie z własnym kodeksem dwóch prawd. Przede wszystkim, gdy zatrudni się żona w ZOO, wówczas będzie karmiła goryla zgodnie z instrukcjami zootechnika, i nie przyjdzie jej do głowy dawać zwierzęciu sznycla, jednak w domu pierwsza poda swojemu uczącemu się chodzić dziecku, frytkę z klopsikiem, a mężowi kotleta i przesłodzony kompot.

    Żona nigdy nie zapomni kupić w rozpylaczu sztucznego zapachu do toalety, bo musi być świeżo

    Zresztą w ogóle nie może żyć bez chemikaliów w domu i na ciele. Do prania w czymś strasznym (co też na potęgę kupuje) musi dolać zmiękczacza. Ma przecież ambicje, żeby jej pranie było miękkie jak sarenka Bambi.

    Trawnik musi nie mieć chwastów (sąsiedzi co by powiedzieli), więc randap stoi w garażu zawsze pod ręką, z koniecznie pomalowanymi paznokciami chemicznym lakierem.

    TUTAJ (jeśli chodzi o glifosat) faktycznie mężowie idą łeb w łeb z żonami.

    7ee3e8c914e07ab229c67013de64075a

    Jednak to współczesna żona jest największą chemiczną petardą w domu

    ŻONA z upodobaniem wszystkich wokół karmi glutenem, kazeiną, laktozą, tłuszczami trans, osobiście od dziecka niektórych uczula i uzależnia, a drugich tylko od zamążpójścia (jednak tych i tak wcześniej będących pod patronatem żon własnych ojców, czyli osobistych mamuś).

    Żona nie zawsze rozumie matematykę, dlatego posyła dziecko do szkoły, jak inne żony. Będzie się od teraz tylko o oceny dopytywać, i oceny nagradzać, albo za oceny się obrażać. Ewentualnie oceny zatajać przed mężem.

    Żona wie jak potrawę dosmaczyć, podpiec, przypalić, skórką chrupiącą mamić z cząsteczką Maillarta, zaśmietanić, wszechobecną vegetą i kostką rosołową (z ukrytym pod inną nazwą glutaminianem sodu) podkręcić, rządzi na całego bo póki co jest też sierżantem od garnka.

    homemade-german-pretzels

    Decyduje, czym przywalić w jelita domownikom, jednocześnie przywiązując ich na całe życie do nostalgicznych smaków, które będą z rozrzewnieniem (nawet podpięci do aparatury szpitalnej) wspominać.

    Taka kobieta potrafi kwiaty zlać czymś takim, że wyglądają jak sztuczne, fornir wyczyścić umie do lepkiego połysku, że aż oczy łzawią od „tego czegoś” w powietrzu.

    UMIE postępować z dziećmi: jak je pójściem do restauracji Mac Donald przekupić.

    images2

    Na próby wprowadzenia „nowego” (jakichś przecieków z Internetu przez domowników) reaguje histerycznie i nigdy nie schodzi dobrowolnie z placu boju.

    No właśnie dom, to pole bitwy

    ZNAM takie żony, znam też takich mężów, tyle, że po kobietach spodziewam się o wiele wiele więcej, gdyż posiadają intuicję.

    Póki co mieszkacie w niewoli (małżeństwo) i moglibyście (jak goryl) trochę dłużej niż w naturze pożyć, ale żona/mąż na to nie pozwoli

    I na dowód, że mają racje sami sobie też skrócą życie.

    Bieganie2

    W didaskaliach

    MĘŻOWIE biegają, gdyż taki mają wewnętrzny imperatyw: pobiegać, rozruszać się dla zdrowia, biegają mężowie na emeryturze, biega klasa średnia, biegają bogacze, biegają zagrożeni licytacją posiadanego majątku, biegają mężowie na umowach zlecenie (chociaż ci ostatni naprawdę w wielkiej tajemnicy przed żonami), biegają też młodziutcy żonkosie, żeby na chwilę odsapnąć w okolicznościach przyrody, biegają po prostu mężowie.

    Jednak kogo spotykasz raczej rzadko?

    Raczej rzadko spotkasz biegające żony (20%, na pięć osób biegnących z obrączkami, tylko jedna jest kobietą)
    Nie muszą?
    Są ponadto?
    Czasy się zmieniły …

    Źródła: „Zdrowie emocjonale” Osho, „Biegam, bo nic nie muszę” Pepsi Eliot


    reklamablogBlog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

    Rzuć też może gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep


    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


     

    (Visited 4 085 times, 1 visits today)

    Powiązane artykuły

    1. Lilka 12 września 2016 o 14:15

      Ciesze sie ze sie zestarzalam, Kiedys czytajac tego typu i stylu uogólnienia nieomylne wpadalam w smutki i poczucia winy. Albo czułam sie winna, że biegam, albo że – sądząc z tekstu, czy wypowiedzi czyjejś nie jestem kobieta. Na szczescie ten styl wypowiedzi jest tak czesty, ze w koncu nawet tak tępa osoba jak ja sie jakos przyzwyczaiła. Teraz tylko taki lekki smuteczek na zasadzie wspomnień własnej naiwnej reakcji na tego typu teksty. Pozdrawiam, dobrego dnia wszystkim życząc.

    2. Lorka 12 września 2016 o 14:33

      heh pepsi w deche.. ja niestety jestem ta zła zona, co nie chce smazyć, dzieciom dawać jogurcików i sereczków homo.. i klne gdy widze jak babunia daje musik owocowy z plastikowej buteleczki….dlatego zostałam zbluzgana( bo co to ja wiem) przez osobistą teściową i teścia.. i w ogole jakies fanaberie wyprawiam.. wszak „wszystko jest dla ludzi ” ( no jednak nie) i „od czasu do czasu” ( znaczy się 7 razy w tygodniu lub nawet cześciej hehe… a życie byłoby takie smutne bez odrobiny przyjemności dla kałdunka

      1. pepsieliot 12 września 2016 o 15:11

        och Lorka 🙂 pozdrowionka i nie daj się

    3. Aleksandra Złotocha 12 września 2016 o 15:59

      Oto wspaniałe uzasadnienie dlaczego nie chcę byc zoną, tylko rewolucjonistką z selerem w dloni! 😀
      Dziękuję Pepsi :*

    4. trawa 12 września 2016 o 17:25

      z tegoż powodu nie mam dzieci, tzn. z powodu teściów i ojca. sama żyję jak chcę (yyy nie sama), ale nie mam na tyle odwagi, by i swoje dziecko wychować po swojemu, w wolności mentalnej, bez tych wszystkich doktryn- no boję się odrzucenia społeczeństwa i nade wszystko wymienionych osób, a najbardziej mamuśki męża się boję. jak Wy to robicie że żyjecie po swojemu? że wychowujecie po swojemu?

    5. wero-nika 12 września 2016 o 18:53

      Ja jestem zona i biegam I dumna z tego jestem. Oczywiście ogromny w tym udział Peosi. A w kuchni staram sie jak mogę rządzić zdrowo. Narazie trwa moja rewolucja żywieniowa, bardzo pragnę aby dzieci wzięły przykład z mamy- czym skorupka za młodu nasiąknie …..I hope

      1. pepsieliot 12 września 2016 o 21:32

        Wero-Nika lovciam

    6. Madzia 12 września 2016 o 21:32

      Witam pepsi bywam tu u ciebie od jakiegoś czasu ,trafiłam przypadkiem to jasne i chętnie wracam ,sorki że nie na temat dziś zapytam ale szukałam na twojej stronie informacji na temat ziemi okrzemkowej ? I nic nie znalazłam a chętnie poznam twoja opinie dokładnie jak to się ma do usuwania pasożytów ? Pozdrawiam również Lorke tak życie pod prąd nie jest łatwe ….!!!!!

      1. pepsieliot 12 września 2016 o 21:39

        jest o ziemi w kontekście pasozytów

    7. Madzia 12 września 2016 o 22:02

      To jest suplement diety ,rodzaj skały osadowej zwanej też diatomowa ,jest naturalnie uformowana Skala osadowa ,składa się głównie z pancerzykow glonów jednokomorowych okrzemek ,jak zwykle najlepsze na wszystko …. Oczywiście trochę przesadzam ale ja trafiłam na to właśnie w kontekście usuwania pasożytów, i chciałabym usłyszeć opinie obiektywna o którą trudno ! Pozdrawiam

    8. Margi 12 września 2016 o 23:23

      Pepsi, jesteś wielka! Pozdrawiam.

    9. moonsheep 12 września 2016 o 23:47

      Jeszcze mi sie to na Twoim blogu nie zdarzylo, ale jestem zawiedziona tym postem. Ogladalam kiedys pania magister, ktora mowila o tym jak bardzo nieefektywny jest polski system edukacyjny, sypala przykladami nieudolnosci nauczycieli… Z niecierpliwoscia czytalam na grand fenale tj. propozycje rozwiazania jak to zmienic… ale sie nie doczekalam. Latwo jest krytykowac, latwiej jest burzyc nie budowac. Pozostan prosze przy doradzaniu, proponowaniu alternatyw i edukowaniu swoich czytelnikow, a nie szydzeniu z nich. Jasne, to Twoj blog mozesz pisac co chcesz, ale ja wole wierzyc ze kazda z nas stara sie zyc jak najlepiej potrafi i nie powinnysmy oceniac siebie po pozorach (zla matka bo pozwoli zjesc dziecku frytki na miescie. seriously?). Ty podjelas decyzje jak chcesz zyc i niektorzy sie z Twojego stylu zycia smieja. Badz lepsza niz oni i nie odplacaj tym samym. I zeby bylo jasne: zona nie jestem, ale godze sie z tym ze ludzie podejmuja decyzje zgodnie ze swoimi potrzebami. Edukujmy sie, badzmy zdrowsi ale tez sluchajmy siebie nawzajem i starajmy sie zrozumiec.

      1. pepsieliot 13 września 2016 o 10:17

        Oczywiście, że wiele osób śmieje się z mojego stylu życia, właściwie większość, no i co z tego? Mam nie pisać tego co myślę, tylko dlatego, że to może być źle odebrane? Wiesz ile osób mnie „szantażuje”, że przestanie kupować w naszym sklepie produkty, bo mam inne poglądy i ośmielam się o nich pisać? Tak myślę, że w rękach kobiet, w ich intuicji, w ich niesamowitych możliwościach jest taka potęga, a nie chce im się mądrzeć.
        To nigdy nie będzie taki sobie grzeczny blożek, bo jestem buntownikiem, który nikogo nie krzywdzi. Nie chcesz tego czytać włączasz klawisz eskape i idziesz sobie stąd.
        A zresztą uderz w stół, nożyce się odezwą.

    10. Gosiak 13 września 2016 o 10:47

      Pepsi takkkk moc! szacun milion kobieto! za wpis i odpowiedz

    11. Krotkowlosa 13 września 2016 o 11:17

      Hej, cos w tym jest…chcialam jednak zapytac Cie w sprawie problemu na skorze glowy, skad biora sie tam pryszcze i bolace grudki z ropa? Jak moge sobie z tym poradzic naturalne. To sie ciagnie od lat. Mam dosc. Jak nie drapne to ropa sama wyplywa…to okropne pomocy!

    12. Biggi 13 września 2016 o 11:40

      Witaj Pepsi ! Proszę o pomoc. Jak pomóc dziecku (lat 3) przejść zabieg w narkozie? Bardzo się boję skutków ubocznych.Operacja jest za miesiąc,bierze spirulinę 1,2g, wczoraj przyszła chlorella This is Bio, można podawac razem i ile ? Bardzo proszę o radę, może coś jeszcze?

      1. pepsieliot 13 września 2016 o 14:16

        weź troszkę kolendry, 2 tabletki spiruliny i 1 tabletkę chlorelli (o ile wiesz, że dziecko nie jest uczulone na ten pokarm) i podawaj mu codziennie do schrupania i zjedzenia, zwykle dzieci lubią algi, gorzej z kolendrą, może jeszcze Grzegorzadam coś podpowie

        1. Biggi 13 września 2016 o 18:12

          Dziękuję za odpowiedż, tylko nie wiem pod jaką postacią tę kolendrę? Zieloną, napar czy może w nasionkach?Spirulinę bierze już jakiś czas,a chlorellę dzisiaj pierwszy raz 1/4 tab.na początek.

          1. pepsieliot 13 września 2016 o 20:08

            zieloną jak pietruszka, tak mikro porcje chlorelli

    13. Siditu 13 września 2016 o 15:28

      Początkowo podobał mi się feministyczny przytup, potem jednak trochę zrobiło mi się przykro. Mam dobry kontakt z moją babką, matką, świekry nigdy mieć nie będę – pomimo że one bardzo się przywiązały do tradycjonalizmu w jedzeniu (a może peerelu?), do katolickiego fanatyzmu w życiu, chociaż zauważają rysy i jak gdyby przecierają je ścierką. Wydaje mi się, że osoby, które już zmieniły coś u siebie, mogą wykorzystać Twoje cenne rady i nie podsuwać od razu powyższego artykułu, żeby bliskie osoby zobaczyły, jak błądzą, tylko po prostu starać się rozmawiać o zmianach, wskazywać pierwsze kroki, może wspólnie coś przyrządzić, jakoś na nowo spędzić czas, choćby dać spróbować czegoś innego? Takie budujące przesłanie odczytuję z tego tekstu. Fakt, wszędobylska krytyka kobiet utrudnia trzeźwe przyjęcie „rewolucyjnych” idei – tym bardziej jeżeli wiążą się z winą. Uważam, że kobiety nie powinny się katować wyrzutami, że źle wychowały, wyglądają, przeżywały miłość, ugościły. Przypominają mi się wybuchowe „Mistyka kobiecości” i „Kobiecy eunuch”. Tę eksplozję tutaj wyczuwam.

    14. grzegorzadam 13 września 2016 o 15:35

      ==Żona nigdy nie zapomni kupić w rozpylaczu sztucznego zapachu do toalety, bo musi być świeżo
      Zresztą w ogóle nie może żyć bez chemikaliów w domu i na ciele. Do prania w czymś strasznym (co też na potęgę kupuje) musi dolać zmiękczacza. Ma przecież ambicje, żeby jej pranie było miękkie jak sarenka Bambi.==

      Skąd ja to znam ;( 🙂

    15. Lilka 13 września 2016 o 16:24

      /trawa : fakt, nie jest bardzo latwo, ale mozna. Ja sie dlugo uczyłam. najwazniejsze nie dac sie sprowokowac i nie obsadzac siebie w roli „buntowniczki super”. Poza tym odmawiając czegos komus staram sie ją /go doceniać okazywac zyczliwosc, a nie wchodzic w nastolatkowe miny. Troche uczylam sie a rebours – kuzynka zostala wegetarianką w bardzo nerwowy sposób, w sumie rodzina czuła sie wysmiana, lekcewazona, i odpłacała tym samym. Tak nie chcialam, Chcialabym jednak ludzi nie obrażać, nie ranić bez jakiejs koniecznej potrzeby – i tez nie dawac sie ranić. Akurat mnie religia dobrze sie kojarzy i nie musze sie buntować… chyba tez powoli uczyłam sie i ucze ciagle, ze mozna byc z kimś niekoniecznie domagajac sie pełnego uznania – przeciez nie musze żyć w sekcie mojego wyznania. Oczekuję tolerancji wiec moge tez okazywac tolerancję, prawda? przynajmniej sie starac… tak mi lepiej. Nie jestem ani nieomylna, ani wszechwiedząca – chyba taki punkt wyjscia jest dobry

    16. Klaudia 13 września 2016 o 22:53

      Pepsi chciałabym zrobić jutro zamówienie w Twoim sklepie. Zastanawiam się pomiędzy vita greens & fruits a greens & fruits. Które będzie lepsze?

      1. pepsieliot 13 września 2016 o 22:59

        Nie ma co porównywać tych produktów, Greens &Fruits TiB jest znacznie bardziej rozbudowany i w formie mikronizowanych tabletek, można zrobić kurację najpierw na jednym , a potem na drugim, a na stronie sklepu są podane składy obu produktów

    17. Klaudia 13 września 2016 o 23:17

      Ok dzięki 🙂

    18. grzegorzadam 13 września 2016 o 23:24

      Mąż wraca do domu i pyta:
      – Co dziś na obiad?
      – Nic.
      – Jak to? Wczoraj też nic nie było…
      – Zrobiłam na dwa dni.

      😆

      1. pepsieliot 14 września 2016 o 09:09

        Mąż wraca do domu i mówi: Kochanie wyluzuj, jesteś już może gotowa do wyjścia? Zapraszam cię do nowootwartej restauracji organik, już zrobiłem rezerwację.

        To jest bardziej nieprawdopodobne 🙂

        1. grzegorzadam 14 września 2016 o 10:47

          Prawie niemożliwe 😉
          Chociaż zdarzają się takie miłe przypadki.

        2. Ewa 14 września 2016 o 16:28

          Jak mi się taki facet trafił to bym mogła złamać dla takiego swoje zasady i wyjść za mąż 😉

          1. pepsieliot 14 września 2016 o 17:04

            🙂

    19. Kama83 14 września 2016 o 06:53

      Pepsi a właśnie w składzie tych tabletek jest celuloza mikrokrystaliczna czy ona jest bezpieczna? Pytam bo też chcę sobie zamówić.

      1. pepsieliot 14 września 2016 o 08:57

        nieszkodliwa, a coś być musi

    20. Kama83 14 września 2016 o 06:55

      A tak w ogóle to chcę Ci przekazać Pepsi że jesteś cudownaaaaa

      1. pepsieliot 14 września 2016 o 08:56

        Ty jesteś cudem

    21. Okoń 14 września 2016 o 07:15

      Pepsi. A Osho gdzieś konkretnie mówi co zamiast małżeństwa? Co z ewentualnymi dziećmi z zakończonych związków, wraz z wygaśnięciem miłości.?

      1. pepsieliot 14 września 2016 o 08:54

        a co daje małżeństwo, masz pewnie na myśli instytucję? na razie dzieci jest o wiele za dużo i trzeba się zająć porządnie tymi co są, ale tego nie przeczytałam (jeszcze) u niego.

    22. Okoń 14 września 2016 o 13:37

      w systemie wioskowo- plemiennym dzieci nie były problemem, były darem i nikt nie rozliczał czyje, które nakarmić, a któremu nie dam bo nie moje. Ale MY przecież cywilizowani, potrafimy ze wszystkiego zrobić instytucję nawet z wiary i miłości. Dalajlama mówi, żeby było mniej dzieci zostawajcie mnichami 🙂

      1. pepsieliot 14 września 2016 o 17:11

        mnich niestety idzie tylko w duchowość, a tu potrzeban jest człowiekowi równowaga, ciało, umysł, duch i dopiero wtedy nirwana

    23. misiak 14 września 2016 o 15:41

      Kochana Pepsi miałaś rację! „bieganie – banany – chlorella” są kluczem do sukcesu! Czapki z głów dla Ciebie – dziękuję Ci ślicznie, odmieniłaś moje życie 🙂 A najlepsze są biegi o wschodzie słońca kiedy cały świat (albo przynajmniej spora jego część) jeszcze słodko śpi – baterie naładowane promieniami słońca, obcowanie z przyrodą i z sobą samą – fantastyczne przeżycie! Każdy bieg jest innym doznaniem!

      1. pepsieliot 14 września 2016 o 17:05

        Cieszę się razem z Tobą, to tylko Twoja zasługa

        1. Lilka 15 września 2016 o 10:50

          tak to uczucie wolnosci

    24. gartina 14 września 2016 o 23:03

      a propo biegania…..zmotywowana Twoim kopem:) postanowilam znowu sprobowac i poszlo niezwykle latwo. Minelo pare treningow i wrocil moj stary problem czyli ostrogi pietowe. Zaleczone na 80% fizjoterapia rok temu zaczynaja sie odzywac. Boje sie dalej biegac (moze zle stawiam stopy?), bo jak sie rozkreca to bedzie mnie bolalo zwykle chodzenie. Uzywam oliwy magnezowej na piety i biore Twoje D3+K2 (1 szt. rano),ale moze to z malo K2 w moim przypadku i trzeba brac wiecej? czy jest cos jeszcze co pomaga na ostrogi? USG i fala uderzeniowa nie pomogly ostatnio…a ja chce biegac, dzieki Tobie wprowadzilam juz tyle zmian, powoli zaczyna dolaczac rodzina (nawet malz krytyczny) i sprawia mi to radosc. Na razie biegam wieczorami razem z psem 🙂 ale moim celem jest poranek…dlatego prosze o porade, moze Grzegorzadam tez ma cos w zanadrzu?

      1. pepsieliot 14 września 2016 o 23:48

        jaką masz 25(OH)D?

      2. grzegorzadam 15 września 2016 o 09:23

        Można pokombinować.
        Przede wszystkim utrzymuj pH moczu na poziomie 7.5-8.0

        Przez tydzień na noc smarować olejem rycynowym, jakiś opatrunek na to, skarpeta.

        Są jeszcze takie sposoby, można sprawdzić skuteczność:

        – hakorośl rozesłana (czarci, diabli pazur) + biszofit połtawski (tylko oryginalny, jest strona)

        – Mikstura na ostrogi piętowe:
        Przepis na ostrogi piętowe.
        Składniki :

        1 jajko
        25 g terpentyny
        25 g octu

        Wykonanie :
        Składniki wymieszać i zostawić na 7 dni w celu „przegryzienia ”
        Po tym czasie stosować na ostrogę najlepiej na noc – posmarować stopę ,przyłożyć gazę oraz założyć skarpetkę . Rozpuszcza bez bólu.
        W międzyczasie smarować biszofitem.
        Na noc specyfikiem stopę i skarpetkę, a w dzień do ” pracy ” biszofit i skarpeta==

        Ostrogi, halluksy to są zwapnienia udające ”kości”, mogą być problemy z gospodarką wapniem, braki magnezu, boru (boraks), krzemu.
        Zrobiłbym APW (analizę włosa), nie jest tanie, ale może coś wyjaśnić.

        1. gartina 15 września 2016 o 12:11

          A czy smarowanie DMSO mogłoby pomóc? Czekam właśnie na dostawę 🙂 . Tylko jak to rozcienczyc? A może dodać do tego coś jeszcze np. MSM? Ma to sens?

          1. pepsieliot 15 września 2016 o 20:17

            Gdzie kupujesz MSM?

            1. gartina 15 września 2016 o 20:38

              Jeszcze nigdzie:) Mam całą listę rzeczy do kupienia u Ciebie i prawie z każdym dniem rośnie . Gdzieś w komentarzu grzegorzadama było że DMSO jest przeciwzapalny i przeciwbólowy- jak znalazł dla mnie- i lepiej działa jak jest z MArM…o ile dobrze pamiętam. Same Twoje wpisy są kopalnią wiedzy a jak dorzucimy komentarze to już ogrom (i czasami mętlik ). Ps. Książkę dostałam na urodziny i już zarazilam nią kolejne 3 osoby… teraz szykuje się na nią moja teściowa 🙂

            2. gartina 15 września 2016 o 20:40

              Miało być oczywiście MSM

            3. pepsieliot 16 września 2016 o 08:58

              to cieszę się i pozdrawiam Cię serdecznie, co do DMSO to mocny środek, wystarczy moim zdaniem MSM dlatego nie prowadzimy go w sklepie.

    25. gartina 15 września 2016 o 08:03

      Na początku lipca było badanie vit . D pokazało 90 ( piszę z drogi więc nie pamiętam jakiej jednostki tylko wartość )

      1. pepsieliot 15 września 2016 o 10:22

        tak trzymać i nie przekraczać

    26. Hela 29 września 2017 o 17:51

      Biegam bez obräczki. Wcale jej nie noszę…

    Dodaj komentarz