logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
155 online
51 008 991

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
we łbie kiełbie, ale pisać trzeba

Dzień się zaczął jak zwykle dziwnie. Nieprawdopodobne wichrowe błękitno chmurzaste niebo. Wpadłam w zachwyt. Liście skakały, znalazłam jakieś jabłko w trawie. No coś pięknego. Jak można woleć ciepłe kraje bez naszej jesieni. Jesień lepi się do mnie jak magnes do lodówki. W sensie ścisłym, ogromnie.
Spieszyłam się moim rumakiem, żeby kupić Politykę, bo przeczytałam zajawę, jakoby ateistka Peszkówna Maria miała depresyjne i bolesne nawet fizycznie kłopoty ze sobą samą i wyzwoliła się też sama z tej matni, bez pomocy Boga. Gdyż Bóg tylko człowiekowi przeszkadza, bo człowiek zaczyna zbytnio na niego liczyć i umniejsza tym swoje działania, czyli możliwości. Liczy na stwórcę a mógłby w tym czasie sam coś zadziałać przecież. Ponieważ miałam niejednokrotnie podobne spostrzeżenia, więc tym bardziej ów periodyk chciałam przywłaszczyć, ale na wsi podkrakowskiej nie ma Polityki. Ani Przekroju też. Jest tylko To i Owo oraz magazyn Party. Co prawda, Tygodnika Powszechnego też nie zauważyłam, nawet w spożywczym przy Kościele.
Jednakowoż nie chciało mi się rozkminiać o zaawansowanym procesie czytelnictwa periodyków na wsi podkrakowskiej. Bo sama nie mam już zdania czy to dobrze, czy źle. Nie martwię się tylko o brak informacji o telewizyjnych serialach, bo stosowna prasa była, jest i będzie.
Rozczarowana wróciłam do domu, gdyż lubię wtyczki o ateistkach, człowiek nie czuje się wtedy tak wyalienowany w tym kraju, tym bardziej, że ją Peszkównę Marię podobno bardzo od diabłów shejtował jakiś przedstawiciel prawicowych poglądów.
No to o Peszkównie Marii nic nie napiszę więcej dzisiaj, choć muszę przyznać do znudzenia socjety, że bardzo lubię takie osoby. Są mi bliskie.
Potem zabrałam się za strukturyzowanie wody. Pan właściciel wody natlenianej z górskiego potoku przywiózł wodę. Mówił wiele, ale żadnego konkretu, widać, że nie do końca pojął co chce przekazać. Doszło do konkluzji, że nie ma dla mnie zdjęcia kryształu rzeczonej, pod mikroskopem zrobionego, ale mam mu na słowo uwierzyć, że struktura jest i kropka. Na dowód mam wybrać sobie suchciela kwiatka, czy roślinę jakąkolwiek, byle w złej formie była i podlać florę. Podobno ma odżyć. Tak się sprawdza, czy woda jest strukturalna czy nie. Dobra, podlałam całkiem żółtego bukszpana. Chociaż nie wiem czy nie był zbyt zdechły. Okaże się. Spróbuję jeszcze podlać coś mniej podupadłego. Podlałam i teraz sprawdzam pana pokera. Chcę dużo tej wody zamawiać i w rezultacie żłopać, więc niech co nieżywe oprzytomnieje.
Zaczekam.
Dość lubię słowo kurwa i wielokrotnie działa na mnie jak jak psychiatryczna tabletka, więc kilka razy wodę typu Nałęcz napompowałam tym balsamem słownym, ale cwanie mówiłam kurwa z intonacją miłość. Kupię sobie mikroskop chyba i zrobię własny dokument o wodzie. Ciekawe, kto będzie cwańszy.
Ostatnio żyję w bliskim kontakcie z osobą głęboko owładniętą siłami transcendentnymi. Dla równowagi chyba, ja sama jeszcze bardziej zapadam się w rozum. Z tym, że nie na pewno.
Moje miasto się zmienia.
Dogorywa miła knajpa otwarta przez pana Gesslera, powinowatego pani Magdaleny. Na rogu Placu dominikańskiego i Stolarskiej, w pięknych, jasnych kolorach beżowych surowych kloców drewna, nie żółtej lakierowanej sosny, broń Boże, powstał wspaniały zamysł. Przez 24 godziny pieczono chleb prawdziwy i można go było kupić solo, albo zjeść z zupą, maczanką po krakowsku. Pomijając, że nie był to lokal wegański, ani tym bardziej witariański, wszystko inne bardzo mi się podobało pod każdym względem. Świetny wystrój, kuchnia na widoku, nic się nie ukryje, zapach świeżego pieczywa 24 godziny na dobę, aromatyczne, klasyczne zupy i taka klapa. Podobno nie ma nawet kasy na wypłacenie ostatnich pensji pracownikom, ale nie chcąc być posądzona o pomówienie, wyraźnie zaznaczam, że tak słyszałam, ale nie mogę stwierdzić że to prawda. Jednak lokal się zamyka tak czy siak. W sumie szkoda, choć prasa nie przepada za tym akurat Gesslerem, gdyż podobno winien jest to i owo miastu stołecznemu Wawa. Ale w Krakowie płacił podatki bez szemrania, więc spoks. Dlaczego Krakowianie olali maczankę po krakowsku, a w nocy wolą się raczyć kiełbaskami z rożna pod halą grzegórzecką, albo zapiekankami na placu Nowym? Nie wiadomo. Okrucieństwo krakusów. Może zaoszczędzili siedemdziesiąt groszy.
Chociaż Kraków jest nieziemsko piękny, tak czy inaczej mam wyjebane na miasto. Kocham tylko wieś. Wieś mnie rozkrochmala, a o tej porze roku jestem wręcz rozanielona. Wichrowe wzgórza, Emilii  Bronte, szkoda tylko, że jakiegoś klifa tu nie ma w pobliżu, bo bym tak stała na brzegu, gapiła się w dal i chłonęła. Jestem tak na przyrodę czuła jak coś na coś. Wymyślcie sobie sami stosowną metaforę, bo ja tylko panem Tadzikiem potrafię nawinąć. Ale zdaje się ktoś już to napisał wcześniej.
Wywołuję konkursa, o czym jest ten wpis dzisiejszy.
Do tego Jahu mnie zamęcza truciem o węglach na 811. A co z insuliną, a co z tłuszczem, a co z błonnikiem?
Wszystko ok Jahu. Jak najbardziej siur. Sie napisze o wszystkim setny raz.
Inna panna wrzuciła linka do swojego bloga niemieckiego po polsku pod moim dawnym wpisem recenzja, że kocha i wzoruje się na autorce książki, o której pisałam akurat onegdaj. Rzeczywiście, miła hagiografia z tego wyszła. Ale nie o tym chcę pisać, tylko o innym aspekcie, gdyż zawsze lubię sobie lepiej poznać osobę, skoro się już objawiła. I czytam, że ma dwoje dzieci, jest szczupła, ładna, ma kochającego i pomocnego męża i w związku z tym jest mało lubiana, bo jest zbyt idealna. Nie roztyła się też po dzieciach, a to nie jest dobrze tolerowane podobno. Znalazła się też osoba, co ją w tym poparła, co sama też się czuje jak Jagusia na taczkach wypędzona ze wsi, za piękność akurat i jej lajknęła.
Jeżeli wydaje ci się człowieku, że jesteś idealny, śliczny, mądry, nikt cię dlatego nie lubi, bo ci do pięt nie dorasta, że ci wszyscy zazdroszczą i nie wchodzą z tobą w szczere, nie podbudowane bezinteresownością relację, że wszyscy wokół to buraki cukrowe, a ty jesteś jakaś inna, jakby szczupła rusałka, czy płaski w pasie elf, a nie nazywasz się Rabczewska Doris, i że z mężem masz relacje przyjacielskie, a erotyczne też są najlepsze właśnie w waszym alkierzu, to jedno jest prawie pewne, prawdopodobnie jesteś cholernym głupkiem. Wyłączyłam Doris, bo ona podobno w Mensie siedzi.

Konkurs zostanie rozstrzygnięty w dwa dni po nadejściu prawidłowych odpowiedzi.
Nagrodą jest długie wspólne milczenie, wygrana osoba z pepsi eliot autorką tekstu.
Razem.

Pa Państwu, jor fiu bździu pepsinek

PS
Oddział, już wkrótce miesiąc.

PS
Jeśli kiedyś nastawisz komuś rękę do przybicia piątki i piątka ta nie zostanie przybita, najlepszym sposobem na wyjście z sytuacji z twarzą i humorem jest krzyknięcie „Heil Hitler!”
(Czajnik vs. toster)

(Visited 342 times, 1 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Joanna Balaklejewska Wilson 28 września 2012 o 19:17

    Dzisiaj akurat pomyslalam, ze bedzie mi brakowalo jesieni w NZ. Co prawda sa tam 4 pory roku, ale jakies takie inne. Inny zapach, inne kolory. Nie znaczy- lepsze czy gorsze, ale roznia sie od naszych. Co prawda obecnie przebywam w Niemczech, ale ta jesien niczym nie rozni sie od naszej polskiej 😉 Zapach lisci jest bardzo intensywny, won grzybow i uwielbiam atmosfere po deszczu. NZ jest piekna, ale jednak bedzie brakowal tego tutaj i teraz..

    1. pepsi 28 września 2012 o 21:27

      Joanna, Ty mieszkasz w górach, a dla mnie góry to mój żywioł :)) chociaż pisałam o klifie, ale tak na prawdę morza nie muszę doświadczać

  2. Joanna Balaklejewska Wilson 28 września 2012 o 21:58

    Ja chociaz bardzo lubie gory, to woda jest tym za czym wciaz tesknie najbardziej. Nie wystarczaja mi jeziora i rzeka. Niewdziecznica ze mnie 😉

  3. Nisia 29 września 2012 o 02:14

    Czekam na ciąg dalszy wątku z upadła roślina. Daj znaka czy odżyła po magicznej wodzie:) ściski i buziole

    1. pepsi 29 września 2012 o 10:31

      Nisia, dzisiaj spojrzałam i jeszcze nic, ale Dżi Ar Zi powiedział mi właśnie, że przesadziłam z upadłością rośliny, bo gość no ale są jeszcze dwie, sie okaże, ścisk

  4. mimi wooow! 29 września 2012 o 02:20

    odpowiedź na konkurs to: w te i we wte, tu liza tam gryza, trochę do przodu a potem do tyłu, hop i bęc, kukuuuuuryku!!! i jeszcze fiku miku 😉 forma jak zwykle czysta lecz treśc rozmyta ale znowu wyrazista, bo zabarwiona łapą oryginała, co nawet niezłą sztukę zrobi ze zwykłego banała 😉 nie muszę wygrywać, żeby wdrażać milczenie bo to mój sposób tu gdzie pracuję na życia prowadzenie. 80% mnie to cisza, szczęka nie szczeka tylko na jakiegoś fajnego człeka czeka, ale tutaj tematy rozmowy to głównie pierdy, dyrdymały i ploty, ploty, ploty, nie stać ich na jakieś większe i ciekawsze poloty, cóż, chciałoby się chwycic czasem nóż i powyrzynać te żmije zamiast jęzorów, co robią z poczciwców totalnych potworów, ale jak człek w to bagno nie wnika, to nie załapie tego plotkarskiego owsika, co od jednego człeka do drugiego pomyka… być ponad TO wszystko można a nawet trzeba, tylko kiedy słyszę hejta na kogos to moja dusza zwiewa, bo nie interesują mnie jakieś personalne zajawki, ja wolę mysleć o tym jakiej w domu zażyję „ruchawki” : może kapsi, może bieging albo trampolina, na takie tematy mogę ględzic i rozchmurza mi się mina 🙂 ale burakami cukrowymi ich nie wyzywam i nie dysklasyfikuję tylko rozdaję zębowytrzeszcze szczere i sobie tego czy tamtego we łbie lajkuję 😉 na nikogo słowa złego nie powiem bo to bajka nie moja, próbuję nawet tłumaczyć tego czy tamtego co mnie nieraz podkurwił gieroja 😉 jednak daleka jestem od chrystusowania i nie jest ze mnie wcale taka łagodna jak sie wydaje łania, bo czasem jak tupnę!!! ze złosci obcasem to urażone ego tego czy tamtego zadrży i ucieknie od zołzy MIMI borem i ciemnym lasem. a teraz pytanie za punktów sto: kto zgadnie, no kto??? o czym jest ten komentarz, co po przeczytaniu trafi na pamięci cmętarz???

    1. pepsi 29 września 2012 o 10:34

      Mimi, ta Twoja odpowiedź mnie satysfakcjonuje, jest jasna, cięta w zarodku i zamaszysta. Masz duże szanse na wygranie konkursa.

  5. mimi wooow! 29 września 2012 o 02:34

    cholerka, ja tu gadu, gadu, baju, baju a wyczaiłam Twojego gravatarka nowego i ciekawość mnie zżera co to to czerwone błyszczące co wyglada na małą lodówkę a jest niewiadomoczym???? jak dla mnie to to może jest jakaś termiczna paka na owoce i warzywa??? ja, yes, si, так, 所以??? poza tym mam taki sam kran, tylko że ładniejszy 😉 hie, hie, maja takie na zmywakach w restauracjach, więc zawsze mi przypomina gdzie sie kariera od pucybuta do milionerka zaczyna 😉 a tak poza tym to kwiatkowi nie wystarczy wlać dobrej wody, on ponoc musi czuć Twoja troskliwa dłoń i krystalicznosć duszy, która go dobrem tuczy… gdzies kiedys takie cus czytałam, ale że kwiatów mało co hodowałam to Ci nie powiem czy to prawda jest czy fałsz, sama musisz kwiatkowi serce na dłoni zapodawać razem ze zdrowotną wodą jeśli dasz radę z tym swoim dwulicowym charakterkiem miłościwej zołzy 😉

    1. pepsi 29 września 2012 o 10:35

      To czwerwone Mimiku to zmywara wolno stojąca, jebitnie designerska, chujowo myjąca, ścisk

  6. krystyna 29 września 2012 o 02:35

    Melduje 1 runda wykonana. Bez muzyki, zepsul mi sie komputer. korzystam z innego, zeby zameldowac i milego weekendu zyczyc.

    1. pepsi 29 września 2012 o 10:36

      Kry zaliczam i pięknej soboty z niedzielą Ci życzę, odmaszerować

  7. mimi wooow! 29 września 2012 o 02:41

    i nie myśl sobie, ze ja specjalnie po nocach siedzę i obczajam co tu nagryzmoliłaś 😉 jestem własnie po pracy i relaksuje sie przy „internetówce” bo na prasówkę szkoda żarówki energooszczednej zapalać 😉 cześć i czołem, szanuję Twe kiełbie we łbie, które klikasz z takim mozołem, ale czasem są one podszyte naprawdę wielkim pierdołem 😉 co mi nie przeszkadza na maxa te treści chłonąć i z ekstazy czytelniczej płonąc 😉 😉 😉

  8. pepsi 29 września 2012 o 10:37

    Mimi, owszem tu się pisze czasem pierdoły, ale jak jest do ekstazy mus to mus.

  9. foczka 29 września 2012 o 15:18

    Nie mam siły żyć, bo jak podnoszę się na nogi to moja mama mnie dołuje. Jestem jej ofiarom, pierze mi mózg, ma wahania nastroju. Raz krzyczy po mnie jak po psie, bije mnie, raz po moim bracie ale nie odważy się go zbić, a ostatnio nawet po nim nie krzyczy tylko na mnie o nim, bo się go boi albo o niego. Czasami jest miła, a ja jej wybaczam, potem jest okropna a ja jej nienawidzę, i tak w kółko, z różną częstotliwością zależny ile żre tabletek „uspokajających”, chociaż jej nie pomagają całkowicie, ostatnio coraz mniej. Tak mam od urodzenia. Mam już całkiem zepsutą psychikę, jednocześnie ją kocham a z drugiej strony nie chce jej znać. Czami wybucham płaczem, lub nawet histerycznym krzykiem – w różnych miejscach, w szkole, na egzaminach, w sklepie, w domu. Wszystko mi niszczy. Mogę zmienić coś w swoim życiu, ale co mam zrobić z życiem kogoś od którego zależy moje życie? Nie ma sensu zmieniać swojego życia jak ktoś będzie cię ciągną non stop na dno.

    1. pepsieliot 29 września 2012 o 16:38

      Foczko, bardzo cie rozumiem i na maksa współczuje, bo niezrównowazony członek rodziny to okropna katorga. Z jednej strony widzisz, że ta osoba sama jest z tym nieszczęśliwa, a zdrugiej strony wszyscy domownicy cierpią. A najbardziej cierpią wrażliwi ludzie, do tego zależni od takij osoby. Trzeba jak najszybciej wyzwolić się od takij osoby, gdyż będzie to rzutować na cale T woje życie. Nie wiem ile masz lat, ale jak najszybciej stań na własnych nogach. Skoro mama potrafi się opanować i brata nie bije, to znaczy, że ma świadomość że bije i krzyczy przede wszystkim na kogoś słabszego, bo tak jest prościej.Skoro zaś tak, to znaczy, że może te emocje kontrolować, ale się nie stara. Nie chce jej sie. Więc T y sama musisz o siebie zadbac. To smutne, ale tak jest. Napisz mi ile masz lat, ściskam cie serdecznie i wiedz ze nie jesteś sama, z tym smutnym problemem,będę starała ci się pomóc

      1. foczka 29 września 2012 o 18:50

        mam 17 lat

        1. ewa 29 września 2012 o 20:22

          Foczko, uniezależnij się psychicznie od swojej mamy.Jesteś jedyna i niepowtarzalna i takie jest Twoje życie.Jak radzi Pepsi,myśl o sobie. Nie pozwól sobie być ofiarą.Tylko nie ofiarą,bo przegrasz wszystko.Zacznij budować swą siłę od …kapsiX007,np. Ktoś tu wczoraj napisał,że ćwiczenia fizyczne dają poczucie własnej wartości i siłę.Ja też to czuję.Spokojnej niedzieli:)

        2. pepsi 29 września 2012 o 20:49

          foczko, jeszcze trochę i będziesz pełnoletnia i moja rada, jak najszybciej na swoje. Studia i podjęcie pracy, najlepiej w innym mieście i bezwzględna wiara, że możesz wszystko, świat jest dla ciebie otwarty, a nikt, nawet własna matka nie może podważać Twojej wiary w szczęście. Na gorsze chwile miej właśnie sport, czy to pobiegnij przed siebie, czy idź na paczkę, dużo czytaj i rozwijaj się intelektualnie, fajny film, rozmowy z mądrymi ludźmi, to wszystko niesłychanie wzmacnia i pozwala wierzyć w siebie. Ściskam i jesteśmy tu wszystkie z Tobą!!!!

          1. aniawita 29 września 2012 o 22:59

            Foczko, popieram pepsi. Wykształcenie jest bardzo ważne. Ucz się i miej cel w życiu. Kochaj siebie i realizuj swoje marzenia. Jutro będzie lepsze, a wszystko zależy od Ciebie. Trzymaj się.

    2. foczka 2 października 2012 o 07:15

      Dzięki za wsparcie 🙂

  10. aniawita 29 września 2012 o 16:01

    Melduję wykonanie 3 rund.
    A wpis dzisiejszy to o czym? Ale fakt, niektórym to za dużo się wydaje…

  11. Basia 29 września 2012 o 16:22

    melduje 3 rundy, miłej soboty wszystkim:)

  12. pepsi 29 września 2012 o 20:51

    Aniaw,Ba, meld przyjęty, ja dzisiaj goniłąm po polu ale jutro kapsi.
    Ewa jak najbardziej tak.
    Wszystkim pięknej niedzieli

  13. Basia 29 września 2012 o 21:02

    Pepsinku jak robisz kapsi to nie biegasz czy też łączysz to jakoś? Ścisk

  14. pepsi 29 września 2012 o 21:05

    jak robię taki krótki bieg na rozgrzewkę, do 2 kilometrów max, to potem zaraz robię trening, ale kiedy tak jak dzisiaj biegałam 1,5 godziny to przyznam, ze już nie robię kapsi Basiaczku

    1. Basia 29 września 2012 o 21:18

      Pytam bo nie mam pojęcia jak wysoka powinna być aktywność żeby widziec efekty. Ciągle jestem z siebie niezadowolona, że oprócz Kapsi udaje mi się tylko 3 razy w tyg pobiegać. A może właśnie tak jest ok, poza moim chłopakiem nie znam ludzi, którzy by regularnie trenowali więc nie bardzo mam porównanie i chyba za często mam jakieś nierealne oczekiwania do siebie samej. KApsi męczy mnie na maxa, a ciągle mi się wydaje że oprócz Kapsi powinnam jeszcze fikać i fikać, bo to w końcu tylko 40 min..
      GUPIA Ja:)

      1. pepsi 30 września 2012 o 10:21

        Basia, to jest idealny wysiłek, który pozwala na regularność. Znam o wiele mocniejsze treningi, ale po pewnym czasie nie jesteś ich w stanie wykonywać, ze względu na cas, wielką trudność itd i następuje mocny regres. Uważam, że świetnie się zabrałaś do tego i każdego dnia następuje poprawa ciała i wytrzymałości, tylko to się nie dzieje tak spektakularnie, odmaszerować

  15. mimi wooow! 30 września 2012 o 02:54

    basia, czasami w treningu nie liczy się ilość tylko chodzi o jakość! kapsi X 007 to trening siłowo-interwałowy, który nastawiony jest na spalanie tłuszczu i budowanie siły mięśni, wzmacnianie ich i rzeźbienie. przeplatanie go z aerobami na pewno zaowocuje zmiana sylwetki, tylko, że dieta musi być zapięta na ostatni guzik, bo ciało buduje się w kuchni, 70% sukcesu zależy od tego, co wkładasz do paszczy a 30 % to treningi, dlatego ja pomimo iz fikam i pomykam juz tyle lat, nieraz ostro i hardcorowo bywało to nie mam żadnych efektów, bo dietę zawsze zawalałam 🙁 poza tym radziłabym dodatkowo oprócz kapsi i biegania zrobic raz albo dwa razy w tygodniu porządny trening siłowy tzw. FBW [full body workout], gdzie kładziemy nacisk na meczenie wszystkich grup mięsniowych, podaje link do bardzo hardcorowego treningu, kiedy to po 3. miesiącach kapsi będzie nam brakowało porządnego kopniaka, zapewniam, że ten workout to prawdziwe wyzwanie, brrrrrrrrrrrrrr, strach sie bać, jak to oglądam to aż się pocę 😉 http://www.youtube.com/watch?v=BVHmhvp0UDo

  16. Basia 30 września 2012 o 12:46

    Dzięki dziewczyny za porady, przychylam się do zdania Pepsi, że trzeba mieć jakiś plan któ®y pozwala na regularność i nie forsuje na maxa. Nawet jeżeli nie schudnę nigdy to i tak dochodzę powoli do tego, że ważna jest tez wydolność, wzmocnienie odporności i zwykłe dotlenienie się. A kondycję mam zdecydowanie lepszą, siłowo coraz lepiej. Mimi u mnie przeszkodą też jest dieta, pomimo że jestem weganką. Mam problemy z kompulsywnym obżarstwem niestety i potrafię się nawpierdalać zdrowej, nisko przetworzonej żywności aż do bólu brzucha. Ale i nad tym pracuję. Jeżeli to Twój gravatar to masz super ciało i efekty są jak najbardziej

  17. tu fejsiak 30 września 2012 o 14:07

    To mimi jest

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się

  • Leczenie dobrą dietą

  • Najnowsze komentarze