logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
437 online
50 749 545

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Witarianizm, nie wszystko różowo

Fruit-Smoothes-Cover-660x330

Witarianizm, nie wszystko różowo

Chlorella 100% Organic This is Bio

Chlorella 100% Organic This is Bio

Ello Socjet0,

Po półtora roku badań, poszukiwań i eksperymentów na własnym organizmie nie mam całkowitej pewności, czy dieta witariańska w 70% do 100% surowa to jest to, o co warto w całym życiu za wszelką cenę zabiegać, ponieważ obok niezaprzeczalnych zalet ma również wady, które mogą być istotne dla niektórych ludzi, a nawet niekiedy przeważyć jej zalety.

Przy czym robię założenie, chociażby na podstawie analizy diet ludzi z obszarów błękitnych stref, że ponad 50%-60% pożywienia tak czy inaczej bezwzględnie powinno być surowe. Podobna zależność została zresztą przedstawiona w badaniach Paula Kouchakoffa, o czym wspominałam już wielokrotnie. Na podstawie informacji popartych badaniami, czy chociaż studium przypadku wymienię teraz największe zdrowotne zagrożenia, jakie są prawdopodobne na wegańskiej diecie surowej.

Całkowicie pomijam niedogodności, które z czasem mijają jak uczucie wychłodzenia, czy skutki odtruwania organizmu.

Zagrożenie niedoborami

Wszyscy weganie muszą się zastanowić nad zagrożeniami jakie wiszą nad nimi z powodu ewentualnych braków pełnej puli aminokwasów egzogennych, wapnia, cynku, a także witaminy B12. Fasola, ziarna, orzechy i nasiona są głównym źródłem białka na diecie wegańskiej. Jeżeli jesz gotowane, to soja jest kompletnym źródłem białka, a także wapnia, ale surowi weganie muszą polegać na migdałach i zielonych warzywach liściastych. Cynk i B12 można znaleźć w zbożach i w związku z tym w pieczywie, ale robi się go powyżej temperatury 116F czyli ponad 41 stopni C, więc odpada dla witarian. Jeżeli chodzi o cynk w surowym jedzeniu, to poświęciłam temu osobny artykuł na tym blogu i myślę, że świadomie kierując swoją dietą, jedząc pestki z dyni, cukinię i arbuzy można kontrolować cynk na rawie, ale zawsze zachęcam do badań.

Zagrożenie dla dzieci, ale nie tylko

Debata wegańska w 2008 roku ujawniła problemy jakie wydarzyły się weganom w wyniku wyeliminowania potraw gotowanych, które to kłopoty były między innymi opublikowane w czerwcowym (2008) wydaniu w „The Independent”. W artykule został opisany przypadek 12-to letniej dziewczynki, córki wegan na surowej diecie, żywionej w taki sam sposób, której to dziewczynce kręgosłup wykrzywił się i pochylił jak u bardzo starej kobiety. Brytyjska Fundacja Żywienia ostrzega rodziców, przed surową dietą wegańską, gdyż wiele mikroelementów staje się biologicznie niedostępna. Należą do nich witamina D i niedobór białka, które przyczyniły się do zniekształcenia kręgosłupa dziewczynki. W wyżej wymienionym artykule mówi się, że prowadzenie zdrowych dzieci na diecie wegańskiej jest możliwe, ale trzeba być bardzo ostrożnym w odniesieniu do masy ciała i gęstości kości. Z jednej strony dieta wegańska jest odpowiednia dla wszystkich grup wiekowych i jest armia zdrowych osób dorosłych na tej diecie, ale ostrzega się przed surową dietą wegańską dla dzieci, ponieważ mają o wiele wyższe wymagania żywieniowe niż dorośli.

Zagrożenie niską gęstością kości

Prawidłowa gęstość kości jest ważnym wskaźnikiem zdrowia. Gdy gęstość kości jest niska, zwiększa się ryzyko złamań i wzrostu osteoporozy. Według badań opublikowanych w Archives of Internal Medicine w marcu 2005, surowa dieta wegańska może prowadzić do niskiej gęstości kostnej i zagrożeń z tym związanych. Jeżeli unikasz w swojej diecie ze względu na tłuszcz, orzechów i roślin strączkowych ze względu na gotowanie, dodatkowo utrudniasz sobie zadanie. W badaniu 18 dorosłych ochotników na wegetariańskiej ściśle surowej diecie średnio przez 3,6 roku, którzy zostali poddani badaniom mniej więcej przed przystąpieniem do diety i po kilku latach właśnie, naukowcy w porównaniu do grupy kontrolnej ludzi, którzy byli na diecie wegetariańskiej gotowanej, okazało się, że surawkom obniżyła się masa kości w znaczących obszarach ciała. Innymi słowy, surowa żywność roślinna może znacznie zwiększyć ryzyko wystąpienia obniżonej gęstości kości, złamań i osteoporozy. Widzę tu pewną nieścisłość, bo wegetarianizm to nie weganizm, ale może po prostu w tym artykule odniesiono się do właściwego znaczenia słowa wegetarianin.

Problemy z cholesterolem

Spożywanie surowej diety wegańskiej może również negatywnie wpływać na poziom cholesterolu. Według badań opublikowanych w „Journal of Nutrition” witarianizm może poprawić w znaczeniu oczywiście obniżyć, twój poziom trójglicerydów, ale utrudniać utrzymanie na właściwym poziomie twojego dobrego cholesterolu. U 46% badanach pozostających na surowej diecie wegańskiej wykazano nienormalnie niski poziom cholesterolu HDL – istotnego czynnika ryzyka chorób serca. Wiąże się to z tym, że wielu witarian odrzuca oleje w swojej diecie, typu olej lniany, czy z konopi, czy nawet oliwa z oliwek organicznych tłoczona na zimno, gdyż uważa się je za już poddane obróbce więc mało naturalne. Zaś inne pokarmy, które promują pozytywny poziom HDL, takie jak ryby, owoce morza, masło orzechowe, tahini i chleb z ziarnami zbóż, są również ograniczane lub wyeliminowane z racji, że nie są wegańskie, albo nie surowe. Do tego jedzenie zbyt mało jak najbardziej akceptowalnych surowych form tłuszczów, takich jak orzechy, awokado i nasiona, na diecie na przykład 811 zwiększa ryzyko dla problemów z cholesterolem.

B12

O tym nie będę już pisać, wiadomo. I tak jak napisał Jazgottt w komentarzu do jaja i w moim artykule na tym blogu „B12 kontrowersje”, nie sądźcie, że B12 weźmiecie sobie z warzyw morskich, czyli glonów i na pewno będzie git, bo glon ma B12 sporo, ale nie dla ciebie.

Żelazo

Chociaż można znaleźć żelazo w wielu produktach roślinnych,Twój organizm nie koniecznie wchłania tę formę roślinną tak łatwo jak z żywności odzwierzęcej. Brak żelaza może prowadzić do anemii, zmęczenia i zaburzeń funkcji poznawczych. Jedzenie bogatych w żelazo pokarmów roślinnych razem z witaminą C zwiększa jego wchłanianie. Niektóre produkty roślinne bogate w żelazo to pestki dyni, fasola, suszone owoce, melasa i soki ciemnofioletowe. Jeżeli chodzi o suszone owoce, lub świeże zawierające dużo żelaza jak daktyle i figi, to o ile daktyli można jeść sporo już z figami należy uważać. Raz, że muszą być bardzo dojrzałe, gdyż w przeciwnym razie można podrażnić sobie usta i dziąsła, czuje się jakby parzenie, a dwa, że mają silne właściwości przeczyszczające.

Omega 3

Pisałam już bardzo dużo na ten temat i do końca nie ma pewności, czy siemię lniane załatwia sprawę, pisałam też o tym jak łatwo przedawkować omega 6 jedząc na przykład za dużo pestek słonecznika. (Boutenko też nawiązuje do tego tematu kiedy odeszła od 100% surowo)

Zagrożenie zbyt niską podażą magnezu, manganu, nienasyconych kwasów tłuszczowych i żelaza w okresie menstruacji, dla osób na surowej wegańskiej diecie, na diecie wegańskiej i na diecie wegańskiej surowej 811

Magnez – migdały i orzechy nerkowca, pestki dyni, orzechy włoskie, czarna fasola i zielone liściaste warzywa. Mangan – kiełki pszenicy, gryki, fasoli, ananas i bulgur czyli łamane, gotowane i wysuszone ziarna pszenicy twardej. Nienasycone kwasy tłuszczowe – ryby takie jak halibut, sardynki, tuńczyk i łosoś, a także siemię lniane, pestki dyni i nasiona słonecznika (patrz omega 3) Żelazo – patrz wyżej

Zaczęłam od złych i niepożądanych danych, żeby teraz zająć się tymi przyjemniejszymi, które sprawiają, że jednak staram się przestrzegać tej diety, chociaż już bez bezwzględnego trzymania się 95% a także bez egzaltacji neofitki. Zwolennicy surowej diety wegańskiej głoszą niezliczone dobrodziejstwa jakie wynikły dla nich w wyniku jej stosowania. Niestety nie wszystkie zalety zostały potwierdzone przez arbitralne badania, co nie znaczy, że duża grupa ludzi nie skorzystała bardzo na zmianie swoich nawyków żywieniowych.

Osobiście spotykam witarian, którzy łatwo się przeziębiają, mają długie infekcje górnych dróg oddechowych, są sfrustrowani i płaczliwi i sprawiają wrażenie jakby ta dieta miała znikomy wpływ na ich zdrowie. Dla ścisłości muszę dodać, że żaden z nich nie jest na diecie 811. Jeżeli chodzi o mnie na 811 mam mało żelaza, a nawet mniej, chociaż morfologię z kolei lepszą, ale jestem silna jak koń i energiczna jak małpa. To wszystko w tym temacie.

W 2005 roku opublikowano w The Journal of Nutrition niemieckie badanie prowadzone przez Dietary Fibre i Metabolic Syndrome, Niemiecki Instytut Żywienia Człowieka oraz kilka innych instytucji na 572 ochotnikach jedzących głównie na surowo i wegańsko i okazało się, że 90% z nich miało jednak prawidłowy poziom dobrego cholesterolu, no to może Gregowi się poprawi. Dodatkowo w 2001 roku badanie przeprowadzone przez Michael S. Donaldson, Stephen Neal Speight i Loomis wykazało, że surowa wegańska dieta może poprawić objawy fibromialgii, o czym też pisałam w osobnym artykule.

Z drugiej strony w badaniach z 2005 roku przeprowadzonych przez Washington University School of Medicine Luigi Fontana, opublikowanym w Archives of Internal Medicine, wykazano, że ludzie spożywający surową dietę wegańską mieli wprawdzie mniejszą masę kostną niż przeciętni, ale ich kości były ogólnie zdrowe. Jednak Fontana (widocznie jakaś ważna persona) powiedział również, że kwestia wymaga dokładniejszego zbadania. „Myślę, że w dłuższej perspektywie, surowa raw food dieta wegańska może stwarzać pewne problemy zdrowotne,” Fontana powiedział w oświadczeniu przygotowanym. „Ale to nie moja rola, żeby mówić im, aby jedli inaczej.”

Za panem Fontaną powtórzę, że nie mam ani uprawnień, ani chęci, aby mówić ludziom jak mają jeść. Mówię tylko o tym co ja jem i jaki mam z tego powodu ambaras, ale i dobrodziejstwa. Najśmieszniejsze jest, że mięsożerni i ciepłolubni średniacy życiowi nawet nie robią profilaktycznych badań, gdyż stoi za nimi wielka afirmacja świata medycznego i społeczeństwa, a my się stale badamy i martwimy.

A tylko na pocieszenie dla witarianek i weganek przede wszystkim, w okresie rozrodczym powiem, że wysoko tłuszczowa dieta i nisko węglowodanowa Atkinsa z powodu nadmiaru tłuszczu zwierzęcego w diecie może prowadzić do częstych zaburzeń miesiączkowania, a także skrajnych wzlotów i upadków poziomu estrogenów, powodując bardzo silne objawy PMS, a także zwiększa się retencja wody, nasila ból, kłopoty trawienne i emocjonalne symptomy. Odwrotnie, dieta nisko tłuszczowa może zdecydowanie poprawić objawy PMS. Czy to dotyczy tylko tłuszczu zwierzęcego? Należy przeprowadzić szereg nowych badań.

Jedno jest pewne, że wszystko jest względne i stale należy weryfikować swoje wybory.

fruit i warzywa

Dzisiaj po przeczytaniu tego posta, a minęło już 4 lata odkąd jestem witarianką, powiedziałabym, owszem, ale też oj tam, oj tam

ściskam Możnych nadal witariańskim uściskiem
Jor peps


Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Rzuć też może gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep


Disclaimer:

Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


 

(Visited 5 768 times, 11 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Pati 14 grudnia 2012 o 22:03

    Dzieki za informacje. Twoj blog to naprawde porzadna kopalnia wiedzy.
    A tak, z miesiaczka sie zgadza, odkad jestem na weganskiej diecie, zapomnialam co to ten nieprzyjemny bol.
    Jeszcze raz dzieki, ze sie tymi informacjami dzielisz z nami <3

    1. pepsieliot 15 grudnia 2012 o 11:49

      Pati cześć, zawsze Cię mile witam, ścisk 🙂

  2. olga 14 grudnia 2012 o 23:08

    Jak ja bym chciała wiedzieć coś na pewno 🙂 ale liczę że z Twoją determinacją przeczytam kiedyś posta pt. Ludziska wiem co jeść 🙂 A tak serio to z cynkiem faktycznie masz ciężko bo najwięcej jest go w strączkach, ziarnach, orzechach i pełnym ziarnie. Ale takie np. zarodki pszenne czy żytnie w 100 g mają ponad 100% dziennej dawki i można je szamać na surowo jako posypkę. A i pojadłam fig pierwszy raz w życiu to jutro zamelduję 🙂

  3. Emilia 15 grudnia 2012 o 11:02

    Ja suplementuje aktualnie calcium (a pije prawie codziennie zielonego…!) i naprawde mi sie stan zebow od tego polepszyl.. ;/ nie wiem skad ale zelazo mam np. dobre. Kiedy biore je dodatkowo, to od razu czuje sie jakas przybita jakbym miala nadmiar. Wazna jest widocznie przyswajalnosc kazdego organizmu.
    Dla kosci i zebow wazna jest tez witamina k2. Moze i sa osoby ktore bez niej funkcjonuja ale mysle ze warto dodac. Sa suplementy a znajdzie sie ja takze np. w jajkach.
    Znowu dla kosci i zebow wazna jest witamina A. Jesli np. lekko podgotujemy slodkiego ziemniaka oraz zjemy do niego cos z tluszczem, bedzie juz o wiele latwiej przyswajalny beta-karoten. Do tego potrzebujemy takze wystarczajaco cynku i zelaza, ktore pomaga w przyswajalnosci. Tylko z tluszczem tak jak mowisz trzeba uwazac zeby nie bylo za duzo omega 6.. 😀

    1. pepsieliot 15 grudnia 2012 o 12:01

      Emilia dziękuję za cenne rady, ja mam taką mega petardę w moim greens&fruitsie, że czuję że mam wszystkiego pod dostatkiem, tylko żelaza nie powinno się raczej suplementować, więc go tam nie ma. Ściskam 🙂

      1. agaga1433 27 sierpnia 2016 o 13:34

        Jak to żelaza nie powinno się suplementować? Bardzo to ciekawe 😀 Bo właśnie moja rodzicielka ma niski poziom i każą jej brać żelazo, pije jakieś multiwitamionowe soki ze sklepu ze zdrową żywnością, sok z buraków, poradzisz coś? c:

        1. pepsieliot 27 sierpnia 2016 o 14:34

          Chlorella 100% Organic This is Bio

  4. pepsieliot 15 grudnia 2012 o 11:48

    Jazgotttu tłumaczyłam długi artykuł i widocznie przesunęło mi się zdanie, bo na pewno w chlebie nie chodziło o B12 sorki, ale ja miałam przygodę z figami na wakacjach, kiedy objadłam się takimi prosto z drzewa, które akurat rosło obok domu i bolał mnie brzuch i to bardzo.

  5. Ag. 15 grudnia 2012 o 12:02

    Nie da się ukryć, że trudno zbilansować raw dietę. Myślę, że w dużej mierze przez nasz klimat. I nie chodzi o to, że się marznie, tylko o to, że potrzebne są warzywa i owoce bardzo dobrej jakości, których u nas przez kilka miesięcy nie ma.

    1. Emilia 15 grudnia 2012 o 12:16

      Diete standardowa tez trudno zbilansowac. 🙂 Na szczescie swiat nie jest tylko czarno-bialy.

  6. pepsi 15 grudnia 2012 o 12:12

    Ag. myślę, że chcemy podejść do tego zbyt perfekcyjnie, zamiast po prostu jednego dnia najeść się mandarynek, drugiego jabłek i codziennie zjeść miskę zupy warzywnej Hipokratesa i dużą surówkę z zieleniną z orzechami czy awokado i łyknąć jakiś dobry suplement. I na pewno byłoby wszystko dobrze, a tymczasem nasze hipochondryczne głowy ciągle roztrząsają za i przeciw, ściskam 🙂

  7. summer breeze 15 grudnia 2012 o 13:47

    Witam!
    Mnie jest cieplej. Spotykałem się na innych stronach ze stwierdzeniami, że wiele osób jest bardziej odpornych na zimno. Poprawiła mi się nawet odporność na ból, a myślałem, że to w moim przypadku nie jest możliwe, bo mam bardzo wysoko zawieszony próg bólu.
    Wszystko jest lepiej, powoli zmieniam się w terminatora. Odporność na ból i chłód w dużym stopniu zależy od poziomu testosteronu, a ja jestem facetem. Kobiety są znacznie bardziej wrażliwe na ból fizyczny, więc można spokojnie założyć, że będzie tak również w przypadku działania temperatury. Zauważyłem, że wszystkożerne dziewczyny też na to narzekają.

    Zmieniłem nick. Drzep (dřep) to po czesku przysiad. Tak mnie naszło.

    No i właśnie ten przysiad. Trening siłowy to kapitalny sprawdzian dla stanu zdrowia. Jeśli nie możemy uzyskiwać progresu to bardzo źle. Coś jakby nie moglibyśmy wychodzić ze stanu chorobowego.
    Podoba mi się wzmianka o tym, że witarianie to płaczki. Nic dodać, nic ująć. Witarianie jawią mi się jako tacy, którzy nie wzieliby udziału w treningu sportów walki, bo by im ktoś tam dał po buzi i zaszkodziło by to ich zdrowiu…
    Ja jestem mentalnym solistą i nie nazywam siebie witarianinem, a mój sposób żywienia to nie dieta,a normalne żarcie. Bo czy małpa jest na diecie?
    Mam pytanie dotyczące poziomu agresjii. Bo witarianie to ludzie ponoć jej wręcz pozbawieni.
    Dlaczego tak skoczyła mi w górę? Nie mam tu na myśli etyki, lecz po prostu agresjii.
    Mam ochotę ćwiczyć jak nigdy, krzywo patrzę na rzeźimieszków wszelkiej maści, potrafię być szczery aż do bólu itp.

    Pozdrowienia z Czech

    1. pepsi 15 grudnia 2012 o 16:19

      Cześć summer. Powiem Ci, że faktycznie jestem do Ciebie podobna. Jestem agresywna i zadziorna i niby się staram rozmawiać z tymi wyciszonymi witarianami, mam wrażenie że od tych słodkich deserów są tacy wyciszeni, ale ich nie rozumiem. Mam na prawdę dużo energii i szybko się poruszam, jestem energiczna, ale to wszystko ma drugą stronę medalu. Trudniej mi jest medytować, wierzyć, patrzeć w dal. Mam bardzo słabą intuicję nawet jak na kobietę, a pzrecież wszyscy mamy zzdolnościi telepatyczne i wszyscy jesteśmy bogami bo skałdamy się jak Wszechświat w wodoru. Wlaśnie o tym będzie dzisiejszy wpis, który właśnie piszę. Za to pieniastwo, awanturnictwo, stały nakurw na słabeuszostwo otoczenia płacimy brakiem spokoju wewnętrznego, który pozwolił by się nam samouzdrawiać i jasnowidzieć. Pewnie myślisz, że mi odwaliło, ale proszę przeczytaj mój kolejny wpis, a przede wszystkim oglądnij film, ścisk pieniaczu :))

      1. summer breeze 15 grudnia 2012 o 16:31

        Wielkie dzięki. Nie martw się, ja nie jestem od tych myślących. Tak to wygląda, że piszę praktycznie tylko u Ciebie, bo zauważyłem podobieństwa między nami. Bo co mam pisać w innym miejscu? Unikają kalorii i dziwią się, że zdychają w zaciszu domowym. Spada odporność na choroby, popęd seksualny. Pozostaje skóra i kość.

        1. pepsi 15 grudnia 2012 o 17:00

          No właśnie summer, jesteśmy z krwi i kości i ciała ofkorsik 🙂

    2. NotMilk 15 grudnia 2012 o 18:13

      W żywieniu wege ważne jest to, by nie postrzegać nowego sposobu odżywiania jako diety, lecz coś normalnego i to, co się lubi. Zmieniłem równiez nazewnictwo w ciągu ostatniego roku. Pod pojęciem „słodyczy” rozumiem moje ulubione owoce, a coś „konkretnego” to dla mnie moczone nasiona lub orzechy, itd. Również zauważyłem, że jakoś nie złagodniałem, ale jestem bardziej przebojowy, a zdenerować też sie potrafię, jednak dużo szybciej niż wcześniej uspokajam się po ewentualnej sprzeczce. Poza tym wyostrzył się mój zmysł powonienia, co czasami nie jest zbyt dobre. Być może niektóre osoby są takie spokojne, osowiałe, bo jedzą mniej kalorycznie i mają przez to mniej energii. Nie potrafię inaczej tego wyjaśnić. A może z nami jest coś nie tak ? 😉
      *
      Mam pytanie w kwestii nasion maku lekarskiego. Czy przed sporzyciem trzeba go koniecznie sparzyć, czy wystarczy jedynie namoczyć?

  8. pepsi 15 grudnia 2012 o 18:33

    Not Milku mam nadzieję, że ktoś nam odpowie na Twoje pytania. Kiedyś podawałam witariański amerykanski przepis na makowe ciasteczka i mak był tylko namaczany, ale nie wiem czy taki mak nazywasz makiem lekarskim 🙂

    1. NotMilk 15 grudnia 2012 o 19:01

      Właśnie taki miałem na myśli 🙂 Dzięki Pepsi za odpowiedź 😉

  9. Ala Makota 17 grudnia 2012 o 23:15

    ludzie na „normalnej” diecie, to nie tylko się nie badają, ale również uważają, że recpetą na wszelkie zaburzenia jest kotlet albo/i piwo. ile ja tego słyszałam – „bo trzeba normlanie zjeść kotleta i tyle, a nie tak wydziwiać” :/ nie ważne, że nie są medykami – oni widzą najlepiej – kotlet i kropka. „ludzie są wszystko żerni i trzeba jeść wszystko”. uwielbiam określnie „normlanie” do diety. bo jak jesz mięso i mleko to jest „normalnie”. święta idą i już zaczyna się pranko w domu „ale rybę po grecku to chyba zjesz” pewnie jeszcze usłyszę zapytanie „a wy to normalnie zjecie, czy coś innego dla was zrobić”. może trochę nie na temat napisałam, ale zachaczyłam myślą o to, że piszesz przed każdym artykułem, że nie jesteś lekarzem. natomiast ludzie którzy jedzą normalnie, mogą sugerować i mówić wszystko, bo oni jedzą wszystko, tak normalnie jedzą.

    1. summer breeze 18 grudnia 2012 o 05:48

      Ludzie boją się do mnie w ten sposób mówić. Zgadnijcie dlaczego?

    2. pepsieliot 18 grudnia 2012 o 09:16

      Ala, dokładnie tak, pani od Sanepidu rozpatruje i zastanawia się czy nie nałożyć na mnie kary, bo przy jagodzie acai napisałam, że jest najsilniejszym antyoksydantem, a raka zapobiega i leczy się również antyoksydantami i przytoczyłam opracowania naukowe, a to już oznacza, że acai czyli jedzenie leczy, a to jest niedozwolone. Nic nie konfabuluję teraz, dokładnie jest tak jak piszę. Pytam jej dlaczego dozwolony jest fast food i 90 % towarów w sklepie spożywczym, skoro to z kolei nie jest jedzenie tylko trucizna.Pani nie rozumie mojego pytania i mówi, że tłusty serek i jogurt, to najlepsze śniadanie.

  10. Joanna Balaklejewska Wilson 18 grudnia 2012 o 08:31

    A ja napisze wam tak, kiedys bylam cholerykiem wszystko mnie irytowalo, kazdemu chcialam udowadniac swoje racje i nie skonczylam poki nie udowodnilam ( kiedy bylam na diecie wege) Teraz? Jestem tak cholernie wyciszona, co nie znaczy anemiczna, osowiala czy powolna, bo energia moglabym obdarzyc niejedna osobe i codziennie jestem na nogach od godziny 6 czasami 5 do 24 w nocy ( To nie moj wybor ) 😉 Kicham na to co ludzie mowia na temat diety, macham reka i juz nic nie chce mi sie nikomu udowadniac. Usmiecham sie nawet do ignorantow 😉 Jestem z tych na lisciastej diecie ( przewaga kwiatow i roslin) – SIE WIE 😉 Chcialabym przeprowadzic wywiad z tymi paniami, ktore doprowadzily swoje dzieci do stanow, w ktorym lamia sie kosci. Ciekawe co jadly? A moze byly witariankami tylko z nazwy??? Przypomina mi sie prawdziwa historia jednego z panow, ktorego zona zmarla rzekomo z powodu weganskiej diety
    ” Zabiliscie moja zone” – krzyczal chlopina ” Nie potrafila po schodach chodzic” – kontynuowal
    Zdziwienie me siega zenitu. Na weganizmie? Przeciez jak to mozliwe?
    ” co jadla, owa pani” – pytam
    ” Nic nie spozywala ani warzyw, ani owocow, nie lubiala jesc ” pisze Jegomosc
    ” Chlopie” pisze ktos inny ” ona zmarla na anoreksje a nie z powodu weganizmu” I tak to juz kochani wyglada w tym naszym swiecie. Hitler byl podobno wegetarianinem bo znalezli w jego zoladku po smierci danie jarskie, ktos lamie kregoslup i mowi, ze to wege dieta czy witarianska. Dieta bogata we wszystko, nie polamie kosca. caly czas na moim blogu informuje, ze obojetnie jaki sposob odzywiania ktos preferuje powinien on byc przemyslany, glownie jesli chodzi o maluchy, bo dopiero co rozkwitaja.
    <3

    1. pepsi 18 grudnia 2012 o 09:36

      Joanno dziękuję za komentarz. Ja podchodzę do tego trochę inaczej w sensie, że nie ma diety idealnej. Witarianizm za krótko jest badany, żeby z całą pewnością pewne rzeczy dogłębnie sprawdzić, chociażby studiując poszczególne historie przypadków. Nie pisze się też, że można się uczulić na surowe owoce i warzywa, że swędzenie ciała wcale nie koniecznie jest okresem przejściowym, a właśnie może być objawem alergii. Bo możesz się pozbyć jednych uczuleń, a zyskać nowe. Nie mam zamiaru odnosić się do mięsożernych, co oni robią a czego nie robią, ale nie zamierzam zostać też fanatykiem jakiejkolwiek diety, czy stylu życia nawet. Dużo rzeczy, które sprawdziłam i zobaczyłam zagrożenie, nie powiedzieli mi witarianie, tylko właśnie nie weganie, bo nie wszyscy, to nie czuli na krzywdę zwierząt idioci. Być może nie można stosować witarianizmu przez lata, bez dostrzeżenia innych kłopotliwych aspektów, a jeżeli nawet tak, to jeszcze za wcześnie na wysnuwanie ostatecznych wniosków. Na razie musimy się właśnie zdać na studium przypadku. Jesteś świadomym człowiekiem i robisz badania, ale bardzo wielu witarian stawia na naturę do tego stopnie, ze nie interesują ich jakieś badania. Dziewczynka odwapniła kości i jak do tego doszło?

      1. Joanna Balaklejewska Wilson 18 grudnia 2012 o 10:19

        Zgadzam sie z tym co piszesz dlatego powinnismy miec oczy szeroko otwarte i uszy dobrze nadstawione. Gdybym ja zobaczyla, ze cos nie tak jest z moim dzieckiem od razu przeszlabym do ataku. Nad czym sie tutaj zastanawiac. Przeciez wszystko zaczyna sie od symptomow. Choroba zaczyna sie pojawiac w roznej postaci, czasami na skorze, czasami w naszym samopoczuciu. Wciaz powtarzam, ze poki jest dobrze to git, 😉 Nie zawaham sie ani minuty czy podac moim dzieciom cos czego teraz nie uznaje jesli przyjdzie taka potrzeba ( oczywiscie nie mam na mysli miesa) 😉 Dla mnie zdrowie moich pociech jest o wiele wazniejsze niz jakakolwiek ideologia. Na razie wszystko sie dobrze sprawdza. ” Jedziemy” na pestkach, lisciach, owocach i kokosach 🙂 – nie wiem jak bedzie za miesiac, dwa czy rok . Jedne co jest pewne to to, ze przetworzone jedzenie powinno byc usuniete z naszych jadlospisow. Nie twierdze tez ze surowa dieta jest idealna dla kazdego. Ja na pewno bede chciala pozostac na niej tak dlugo jak sie da, co nie znaczy, ze nie tkne nigdy gotowanego ajdontnol 😉 Tyle istnien na ziemi, kazdy z nas jest inny. To co moge zrobic to namawiac kazdego do wiekszego spozycia warzyw i owocow w postaci surowej :):)

        1. pepsi 18 grudnia 2012 o 11:48

          Dokładnie tak Joanno, bycie czujnym nigdy nie zawadzi i o to właśnie chodzi, że nawet jakby ktoś udowodnił wszystko naukowo, to może pojawić się ktoś, kto będzie miał z surowym kłopoty. Ściskam Cię serdecznie

      2. Hanna 22 lutego 2013 o 16:37

        Charlotta Gerson twierdzi, że dieta stosowana w klinice Gersona powoduje odbudowywanie kości, co jest o tyle istotne, że alopaci najwyżej mogą zatrzymać odwapnianie, ale nigdy nie udało im się kości zregenerować. W tej sytuacji trudno zrozumieć, co jadły odwapnione dzieci. Mogły to być słodycze w 80/10/10. I wtedy wszystko się zaczyna zgadzać. Osobiście uważam, że surojady idą pod przemysłowy i famakologiczny prąd i dlatego są ciągle weryfikowani i traktowani z wielką podejrzliwością. Sami także nie do końca wierzą w swoje wybory jedzeniowe – instynkt im nie podpowiada, muszą mieć podręcznik ze spisem mikro i makroelementów.

        1. NotMilk 22 lutego 2013 o 19:45

          Być może masz racje Hanno z tymi słodyczami. Sam osobiście nie mam zaufania nawet do tych tzw. zdrowych zamienników cukrów, jak syrop z agawy, itp. Jako produkty niepełne muszą wyrządzać jakąs szkodę dla organizmu. Mnie najbardziej dziwi to, że nie ma ostrzeżeń przed dietą śmieciową, a witariańską, skoro przez tą pierwszą umiera wiele osób. Jedną z nich jest mój dziadek, który jest w agonii z powodu raka jelita grubego. W poniedziałek będzie miał najprawdopodobniej operacje usunięcia tego dużego guza, bo inaczej zapchają światło jelita grubego, a żołądek jest całkowicie uszkodzony na skutek przypisanego przez lekarza rodzinnego żelaza hemowego. Mówiłem babci, aby je odstawiła i zastąpiła innym preparatem wielowitaminowym. Jednak jak grochem o ścianę. Jestem tak zły, że nie chcieli z babcią wprowadzić wcześniej zmian w odżywianiu, wykluczając przynajmniej ten okropny chleb:(((( Może udałoby się przynajmniej przyhamować jego rozwój. a tak jest niestety kolejną ofiarą polskiego sposobu odżywiania. Babcia jeszcze mi powiedziała, że to surowe 1 jabłko oraz jeden banan dziennie nie pomógł, jak oprócz tego dawała codziennie jemu kotleta, na podwieczorek herbatę z cukrem, codziennie kilka skibek chleba z masłem oraz żółtym serem/szynką, a do niedawna jeszcze zupę mleczną z pszennym makaronem na śniadanie, a guz rósł :(( Po tym każdy nabawiłby się cięzkiej choroby. Sam nie wiem, czy nadal bym żył, gdyby nie moje zmiany żywieniowe (moja cała szyja była zapuchnięta (a za uchem powiększony węzeł chłonny), jak i brzuch, a poza tym miałem ten sam okropny zapach z ust jak dziadek). Jednak na szczęście (przynajmniej swoje) jestem wśród żywych i teraz po tych wydarzeniach również u mojej matki widzę zmianę w sposobie odżywiania.

          1. Hanna 22 lutego 2013 o 20:13

            głównie chodzi o to, co ludzie uważają za „dobre odżywianie”. Babcia robiła co mogła, żeby dawać dziadkowi jak najlepsze jedzenie, a to jabłko dawała bo się upierałeś. Od lat już nie mam poczucia misji i nie zmieniam świata na siłę. Niektórzy nie mają wyboru, bo nie mają świadomości, inni mają świadomość, ale wybierają inny wariant niż Ty, czy ja. To wszystko. Zdrowia życzę!

          2. NotMilk 22 lutego 2013 o 20:18

            Jednak najgorsze jest to, że ten wariant prowadzi do tak strasznej tragedii…

          3. pepsieliot 22 lutego 2013 o 20:33

            Och NM tak bardzo Ci współczuję, bo rozumiem co znaczy bezsilność w takim przypadku, kiedy błaga się bliskich, żeby sie opamiętali, a on i nie to że nie chcą, oni nie są w stanie, bo to im się nie mieści w głowie.

          4. NotMilk 22 lutego 2013 o 20:46

            Najgorsza jest świadomość, że gdyby się to wszytsko inaczej potoczyło, dziadek dokonałby tego rodzaju przełomu, to może teraz zastanawialibyśmy się nad tym, kiedy wpadniemy do nich na święta Wielkanocne, kto jakie smaczne potrawy przygotuje oraz co będziemy siać na ogródku u dziadków. Dziadek cieszyłby się z pewnością na wiosnę, bo bardzo lubił jedźić na rowerze oraz spacerować po okolicznych lasach oraz nad jeziorem, a teraz już tego nie będzię miał okazji zrobić… :((

        2. pepsieliot 22 lutego 2013 o 20:30

          Hanna cześć, w klinice Gersona jedzą około 75 % pożywienia na surowo, ale co godzinę piją sok z marchwi, lub marchwi i jabłka, czyli bardzo dużo cukrów prostych spożywają

          1. Hanna 22 lutego 2013 o 20:45

            chodzi o wapń w soku z marchwi, a nie cukry

  11. a. 20 stycznia 2013 o 11:26

    Hej! Nowa pogadanka na Tedzie się pojawiła, o zawałach serca i słońcu traktuje. Tu: http://www.ted.com/talks/richard_weller_could_the_sun_be_good_for_your_heart.html
    Takie to trochę śmieszne, że tak naukowcy strasznie kombinują, naświetlają ludzi zamiast dzieci, dorosłych i starców wygonić na dwór trochę. No. Ale może Cię zainteresuje, w kontekście Twoich światłoczułych i energetycznych rozważań ostatnich.

  12. pepsieliot 20 stycznia 2013 o 12:01

    a. bardzo Ci dziękuję, tym bardziej, trafiłaś w 10

  13. pepsieliot 22 lutego 2013 o 22:08

    NM, dziadek jeszcze moze cofnąć skutki raka, po operacji, musi tylko przejść na gersona, albo witarianizm, po prostu musi, to zatrzyma raka jelita.

  14. M. 12 sierpnia 2014 o 13:09

    Witam, w marcu wpadłam na artykuł o witarianizmie i zaczarowała mnie ta dieta, z dnia na dzień zaczęłam stosować tą diete. a że uwielbiam wszystkie warzywa i owoce to nie było problemu z jej stosowaniem. Jadłam dosłownie wszystko od warzyw, owoców do nasionek. Piłam olej lniany, zero gotowania, grzania powyżej 42 stopni. Kupiłam suszarke i sama suszyłam owoce. Jadłam co 2 godz.. zaczynając od 8.00 godz :)) Po 3 miesiącach schudlam 7 kg. Niestety po tych 3 miesiącach zaczęły się kłopoty ze skórą, paznokciami, włosami. Włosy do dzisiaj mi wypadają. Niestety dieta raw w 100% nie jest dla mnie ponieważ mam mega przemiane przy niej. Zawsze miałam dobrą ale przy diecie miałam mega. Biegałam do …. z 8-9 razy dziennie nie mówiąc o siusiu. Przelatywało wszystko przeze mnie łącznie z witaminami które zjadałam a nie zostały przyswojone. Zrobiłam badania i oczywiście żelazo, b12 wapń,potas były skrajne. Aktualnie łykam suplementy, poprawiła mi się skóra, paznokcie, włosy jeszcze nie, wyniki poprawiły mi się ale nie są jeszcze bardzo dobre. Teraz do każdego posiłku dodaję minimalnie coś przetworzonego np. kromeczkę chleba, kaszę gryczaną, jaglaną albo do sałatek owocowych dosypuję płatki owsiane, pszenne i już nie biegam tak często do wc. Unormowało się. Tak więc na mnie dieta podziałała i pozytywnie i negatywnie. Teraz już wiem że niestety nie mogę byc 100% raw. Nadal będę stosować raw, w moim przypadku tak na 80-90% 🙂 Pozdrawiam M.

  15. pepsieliot 12 sierpnia 2014 o 14:06

    M. no to supcio, że się nie obraziłaś na całego na raw, pozdrowionka & owocek 🙂

  16. Marlen 10 stycznia 2017 o 20:31

    Z tego, co wiem, to na surowej diecie można podgrzewać np. kiełki do 45`C, w tedy wchłaniają się witaminy i minerały oraz są do strawienia w porównaniu z całkowicie surowymi.

    1. Pepsi Eliot 10 stycznia 2017 o 20:36

      41 i kilka kresek, w 45 już destrukturyzujesz białko (42 stopnie, wtedy ścina się białko, dlatego nie można mieć wyższej gorączki etc)

  17. Marlena 10 stycznia 2017 o 20:57

    Witaminę B12 można pozyskać z surowej żywności w sposób naturalny wystarczy otrzepać (nie zbyt dokładnie!) wyciągnięte z ziemi warzywo i zjeść je od razu. Pod warunkiem, że ziemia nie jest zanieczyszczona środkami sztucznymi ochrony roślin przed szkodnikami bądź pobudzającymi rośliny do wzrostu, to dawki jakie zjemy w ten sposób powinny wystarczyć. Teza ta jest poparta badaniami na temat surowej diety ludzi z terenów północnych. Znajdę linka to wkleję

    1. Pepsi Eliot 10 stycznia 2017 o 22:02

      odradzam, zjesz być może nieprzyjemne pasożyty i będzie poważny kłopot (pisałam o tym kiedyś w 2012, skradziono mi ten artykuł wiele razy), ale teraz odradzam: http://www.pepsieliot.com/witamina-b12-kontrowersje/

  18. Gosialavenda 29 lipca 2017 o 22:26

    Pepsi to super, że nie jesteś szaloną witarianką. Umiesz na sprawę weganizmu czy witarianizmu spojrzeć obiektywnie i tego samego nas uczysz. Każdy jest inny. Mi akurat odrzucenie mięsa i produktów mlecznych wyszło na dobre. Jem jajka, gotowana fasolę i soczewicę. Kaszę gryczaną z warzywami i owoce, jako osobny posiłek. Chętnie opowiadam jak to schudlam 12 kg, wyleczylam się z zapalenia okoloustnego i zapomniałam co to wilczy głód czy gluten. Ale też nie czuję się upoważniona, żeby komuś coś narzucać. Niech każdy pozna siebie i dokona wyboru. Bliska mi osoba doprowadziła się do 125 kg. W końcu poddała się operacji usunięcia części żołądka. Mówiła, że nie można inaczej. Ja jednak pokazalam, że można. Co z tego, że żołądek zmniejszony skoro w świadomości tej osoby nie nastąpiły żadne zmiany. Myślę, że problem nie zniknął. Kochani, pozdrawiam i dziękuję, że jesteście. Gosia.

    1. Pepsi Eliot 30 lipca 2017 o 08:33

      Gosiu kochamy Cię

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się

  • Leczenie dobrą dietą

  • Najnowsze komentarze