logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
288 online
54 082 867

this is bio, 811, pepsi eliot

TWOJA WITAMINA K2 TiB KONIEC ZE SKAMIENIELINAMI

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Włos był, to dlaczego włos się zbył?

    Włosów należy mieć pod dostatkiem, aby w razie czego móc sobie pozwolić na chwilową ich utratę. Co każdemu może się okresowo przydarzyć.

    Hej  kucykom, kokom, warkoczom, topielicom, kędziorom, puklom, lokom, oraz zakolom, pustym plackom, pożyczkom. Generalnie wszystkim się nisko kłaniam.

    Gdyby kózka nie skakała toby nóżki nie złamała. Gdyby dziewczyny, starsze, czy młodsze łodewer robiły pewne rzeczy, (a innych nie robiły:) nie wylatywałyby włosy tym dziewczynom.

    Generalnie zasada jest taka:

    Dobre jedzenie, dobra suplementacja & … bieganie. Albo inna mocno odstresowująca aktywność fizyczna. Czy wiesz, że regularny trening szachistów sportowych to yyy …. bieganie?

    Nic tak nie uwolni Cię od ego jak ten niewinny sport. To jest najbardziej antymatrixowy sposób poruszania się. Biegaj.

    Włosy to jakby jeden z najważniejszych elementów urody

    Gdy są mocne i dłuższe, można się nimi w razie potrzeby odgrodzić od świata. A na pewno można odgrodzić w razie czego pryszcza. Dlatego moment, gdy włosy stają się cieńsze i zdecydowanie przerzedzają się, jest impulsem do niepokoju, a niekiedy silnego stresu.

    Jeżeli dołożymy do tego fakt, że wypadanie włosów zwykle towarzyszy zaburzeniom hormonalnym, które same z siebie mają słaby wpływ na kobiecą psychikę, to rzeczywiście sytuacja jest alarmująca.

    Zaburzenia hormonalne, niedobór witamin i minerałów, nadmierny stres, ogólny zjazd zdrowia w dół powoduje wypadanie łamane przez przerzedzanie się włosów.

    Ale ponieważ jest to symptom ewidentny i od razu nas niepokojący mamy szansę uchwycić rzecz w powijakach i zacząć odpowiednio przeciwdziałać, co nie tylko wpłynie na stan naszych włosów, ale przede wszystkim naszego zdrowia ogólnego.

    Gdy wypadają Ci włosy w pierwszej kolejności musisz się zastanowić nad niedoborami żywieniowymi.

    Jednym z łatwych do zaobserwowania skutków niedoboru witaminy D jest właśnie utrata włosów.

    Receptor witaminy D (VDR) ulega ekspresji w wielu komórkach i tkankach ciała, w tym w skórze. Badania na myszach i ludziach bez tych receptorów funkcyjnych wykazały, że brak VDR prowadzi do rozwoju łysienia.

    To fantazyjne słowo oznaczające wypadanie włosów, tak jak napisałam może być wczesnym ostrzeżeniem, że ryzykujesz chorobę mocno związaną z niedoborem witaminy D.

    Lista obejmuje cukrzycę, wysokie ciśnienie krwi, udar mózgu, choroby serca, depresję, stwardnienie rozsiane, choroby dziąseł, sezonowo grypy, gruźlicy i jeszcze innych równie fatalnych.

    Brak ekspozycji na słońce niemal gwarantuje niedobór witaminy D.

    Już teraz sugeruje się, że jeżeli nie leżysz w lecie na plaży w skąpym kostiumiku kąpielowym odpowiedni czas i dzięki temu jesteś pozbawiona 10 000 jednostek witaminy D na dzień do zmagazynowania, to będziesz zmuszona suplementować się witaminą D3 w ilości 2 000 jednostek dziennie. Albo okresowo nawet więcej.

    Na biologiczny proces wchłaniania witaminy D mają też wpływ kwasy tłuszczowe Omega-3.

    Owe kwasy tłuszczowe są odpowiedzialne za produkcję cholesterolu i jednocześnie usuwania jego nadmiaru, jak również do wielu innych funkcji ciała.

    Aby ciało wytworzyło witaminę D musi być odpowiednia ilość cholesterolu. Jeśli dieta nie zawiera wystarczającej ilości kwasów tłuszczowych, organizm nie może produkować własnej witaminy D.

    Niech socjeta ma ten fakt na uwadze.

    Utrata włosów może być również wynikiem braków aminokwasu lizyny, oraz miedzi i cynku. W moim osobistym przypadku włosy przerzedzają się gdy mam spadki żelaza.

    Jednakże, jeśli twoja dieta składa się z szerokiego wyboru całej żywności, w tym z codziennych porcji świeżych warzyw i owoców, to można założyć, że dostarczasz sobie odpowiednie ilości minerałów i witamin.

    Jednak zastanowiłabym się wtedy nad tym, czy dostarczam sobie odpowiedniej ilości pełnowartościowego białka.

    Dlatego zawsze warto rozważyć suplementację pokarmem takim jak spirulina, chlorella, trawa pszeniczna, czy pyłek pszczeli, żeby być pewny, że mamy pełne spektrum składników odżywczych.

    Dodatkowo zielone pożywienie uzupełni żelazo i kwas foliowy, a wiadomo, że w okresie rozrodczym często mamy akurat takie niedobory.

    Niestety gospodarka hormonalna może ulegać zaburzeniu już u kobiet, które ukończyły 30 lat.

    Dochodzi do takich absurdów i ewidentnych przykładów nierównowagi, że rosną nam mocne włosy wszędzie tam gdzie nie chcemy,dajmy na to na brodzie, a na głowie stają się cienkie i do tego wypadają.

    Jest to najprawdopodobniej wynikiem nadmiernej konwersji dihydrotestosteronu (DHT).

    Mimo, że estrogen jest głównym hormonem kobiecym, jednak ciało wytwarza również testosteron i inne androgeny, takie jak DHEA. Wraz ze starzeniem się organizmu kobiety owe androgeny mogą zacząć konwertować do DHT. Podobnie jak mężczyźni.

    Kobiety z historią zespołu policystycznych jajników, zwykle mają wyższy poziom testosteronu i DHT, niż inne kobiety i dlatego mogą być bardziej podatne na tego rodzaju zamianę miejsc owłosienia.

    Aby dowiedzieć się, czy to właśnie nierównowaga hormonalna ma wpływ na wypadanie naszych włosów należy wykonać badania hormonów w pełnym zakresie. Możesz też skorzystać z laboratoriów, które badają próbki śliny, które wysyłasz im pocztą, a następnie otrzymujesz kompletne wyniki.

    Może któraś czytelniczka mojego bloga ma namiary na taką usługę badawczą?

    Suplementy z Saw Palmetto zapobiegają nadmiernej konwersji androgenów do DHT. Jest to zioło, które pochodzi z kwiatów pięknej palmy znanej jako Saw Palmetto lub palmy sabalowej.

    Dozowanie jednej kapsułki dziennie, o zawartości 160 mg Saw Palmetto powinno skutecznie zablokować tę konwersję i zablokować łysienie na głowie, oraz zlikwidować niechciane owłosienie na twarzy. Podobno badania wykazały, że Saw Palmetto jest bezpieczne nawet przy długotrwałym stosowaniu.

    Jeśli badanie hormonów nie jest opcją, to właśnie innym sposobem, aby dowiedzieć się czy to przez nadmierną konwersję do DHT wypadają Twoje włosy, można podjąć próbę przyjmowania Palmetto przez 3 miesiące i jeżeli ustanie wypadanie włosów, to znaczy, że to był strzał w dziesiątkę.

    U mężczyzn nadmierne poziomy hormonów konwertujących do DHT jest mocno związany z zaburzeniami prostaty i może być przyczyną nawet wystąpienia raka prostaty.

    Udokumentowano (podobno), że Saw Palmetto ma pozytywny wpływ na zdrowie prostaty. Skutki zdrowotne tej konwersji u kobiet nie są jeszcze w pełni udokumentowane, ale z kolei zdrowy rozsądek podpowiada, że obniżenie nadmiernego poziomu DHT u kobiet, również powinno być pomocne w zapewnieniu zdrowia piersi i jajników.

    Spadek hormonów tarczycy również może wywołać utratę włosów.

    Szacuje się, że 40% procent kobiet cierpi z powodu znacznej utraty włosów związanej z niskimi hormonami tarczycy.

    Co dziwniejsze podobno kobiety rude są szczególnie zagrożone.

    Hormony wytwarzane przez tarczycę są odpowiedzialne za metabolizm, sumę wszystkich procesów fizycznych i chemicznych. Hormony tarczycy kontrolują wydajność i szybkość pracy organizmu.

    Każda komórka w organizmie, w tym włosy zależy od prawidłowego funkcjonowania tarczycy.

    Jeśli produkcja tarczycy jest niewystarczająca, będzie wolniejszy wzrost włosów, włosy w końcu staną się cieńsze i zaczną wypadać. Szczególnie na skroniach i na górze głowy. Niekiedy wypadają włosy z brwi i to jest praktycznie objaw niedoczynności tarczycy. Jeżeli oczywiście dana osoba nie przechodzi chemioterapii.

    Inne objawy, które mogą świadczyć, że czynności naszej tarczycy są upośledzone, to sucha skóra, wrażliwość na ciepło i zimno, niewyjaśnione zwiększenie masy ciała, właśnie brak końcówki brwi, tej bliżej skroni, zaparcia, łamliwe paznokcie, wysokie lub niskie ciśnienie krwi, podatność na infekcje, osłabienie mięśni, osteoporoza, bóle stawów i mięśni, torbiele w piersiach lub jajnikach, przewlekłe zapalenie zatok, wolne bicie serca, zespół TMJ, problemy z zębami, bóle głowy i zwiększony poziom cholesterolu. Ta lista pokazuje, jak ważna jest dla nas prawidłowo działająca tarczyca.

    Dobrą wiadomością jest to, że można obecnie przyjmować bio-identyczne hormony tarczycy.

    Następnym powodem wypadania włosów może być zbyt dużo stresów.

    I znowu wypadanie włosów może być dla nas wskazówką do opamiętania się i uspokojenia. Dzisiaj stres to już nie stres, tylko epidemia stresu.

    Gdy się stresujesz zarówno emocjonalnie, ale także fizycznie w związku z jakąś chorobą, włosy przestają rosnąć i wchodzą w stan spoczynku, a następnie po dwóch do trzech miesiącach wypadają.

    Gdy wszystko wraca do równowagi, włosy ponownie zaczynają odrastać, ale dopiero po około pół roku do dziewięciu miesięcy.

    Długotrwałe wypadanie włosów spowodowane przewlekłym stresem jest poważnym ostrzeżeniem, że inne mechanizmy funkcjonowania ciała są w niebezpieczeństwie.

    Kortyzol jest hormonem stresu, który daje ciału impuls do walki lub ucieczki w odpowiedzi na sytuacje stresowe.

    Jest to ważny hormon wydzielany przez gruczoły nadnerczy i związany z utrzymaniem prawidłowego metabolizmu glukozy, regulacją ciśnienia tętniczego krwi, wydzielaniem insuliny niezbędnej do utrzymania właściwego poziomu cukru we krwi, funkcją układu odpornościowego i reakcjami zapalnymi.

    Gdy stres jest constans i do tego długotrwały, utrzymuje się stale podwyższony poziom kortyzolu, a ciało wchodzi w stan przewlekły stresu.

    Wysoki poziom kortyzolu utrzymujący się przez dłuższy czas ma dla nas, jak się możemy domyślić fatalne skutki. Możemy słabnąć, może spadać gęstość kości, gromadzić tłuszcz na brzuchu możemy, a mięśnie mogą wiotczeć.

    Ostatecznie grozi nam zawał, albo udar mózgu. Dlatego nie należy lekceważyć wypadania włosów, gdyż to zjawisko może również oznaczać, że jesteśmy w przewlekłym stresie.

    Twoim obowiązkiem jest zrelaksować ciało.

    Jeść owoce i warzywa, przyjmować więcej minerałów i witamin, bo w tym momencie życia będziesz ich potrzebowała więcej.

    Jedz chlorellę, spirulinę, pyłek pszczeli, witaminy z grupy B complex, oraz spore dawki witaminy C.

    W tym czasie musimy szczególnie wspierać nadnercza.

    Pewnie wśród czytelników tego bloga niewiele jest osób, które używają produktów do pielęgnacji włosów zawierających toksyczne substancje chemiczne, ale jakby się tak działo, że laurylosiarczan sodu (SLS), który jest składnikiem dominującym w niemal wszystkich szamponach ogólnie dostępnych w drogeriach i … aptekach, jednak został przez Socjetę wtarty w głowę, trzeba się też liczyć z wypadaniem włosów.

    SLS ma fatalny wpływ na ukłąd odpornościowy, a także przy okazji powoduje korozję mieszków włosowych, a następnie wypadanie włosia. Wytacza mu się procesy w tej sprawie. SLS pozostaje w organizmie do pięciu dni i można go odkryć w sercu, wątrobie, mózgu i płucach.

    Niestety farby do włosów to też poważny syfilis. Wątroba musi z pełnym wysiłkiem detoksykować chemię na saganie, a w związku z tym metabolizm estrogenów może przebiegać mniej prawidłowo, co wiąże się nawet z rakiem piersi.

    Tymczasem miliony kobiet na świecie są przerażone wypadaniem włosów wydawałoby się bez powodu, albo po porodzie, lub menopauzie.

    Oczywiście 50 do 100 włosów może nam wypaść dziennie i to jest normą. Natomiast mocne przerzedzanie się włosów z perspektywą łysienia działa bardzo niepokojąco.

    Po porodzie jest bardzo powszechne stracić sporo włosów, nieprzyjemne zjawisko trwa przez okołom 3 miesiące i związane jest z poziomami hormonów regulujących. Aby włosy wróciły do stanu sprzed ciąży zwykle potrzeba od pół roku do roku.

    Menopauza wiadomo, pisałam przed chwilą o zaburzeniach hormonalnych.

    Wypadanie włosów może być również wynikiem narażenia na promieniowanie jądrowe, rentgenowskie, na leki przeciwnowotworowe lub ciężkie niedobory substancji odżywczych, stres, grypa, zapalenie płuc i tyfus.

    Inne naturalne zabiegi na wypadanie włosów u kobiet:

    Podobno homeopaci mogą coś zaradzić. Ciągle nie mogę się przekonać do homeopatii, ale mam nadzieję, że to tylko moje idiotyczne ograniczenie. Może śniłam, że jestem alopatą.

    Zielarz może sugerować spożywanie herbaty z rozmarynu, aby poprawić krążenie w głowę. Płukanie włosów pokrzywą z octem, co podobno zmniejsza wypadanie włosów.

    Zwiększenie dawki kompleksu witaminy B, o czym pisałam powyżej, ale inne źródła też to potwierdzają, witamina E, wapń, magnez, cholina & inozytol.

    Oczywiście zła dieta, otwarta cukiernica, fast foody i temu podobny złom może przysporzyć wypadania włosów.

    Jeśli utrata włosów jest wynikiem zaburzenia równowagi hormonalnej należy jeść ryż, ziemniaki, pszenicę (?!), jabłka i lucernę.

    No i należy ćwiczyć. Biegać. Gonić. Kłusować. Kicać.

    Biegniesz i mówisz pod nosem, przy każdym uderzeniu kopyta. Moc, moc, siła, siła. Włos, włos, moc, moc.

    To bardzo pomaga na porost gęstych włosów.

    źródła: 12

    Owocek:)

     

     

    (Visited 17 163 times, 7 visits today)

    Powiązane artykuły

    1. Justa Kapusta 18 sierpnia 2014 o 20:55

      Pepsi kochana, a Ty farbujesz włosy? Masz bardzo piękny kolorek na zdjęciu 🙂 Ja osobiście polecam laseczkom hennę do włosów. Zwłaszcza jakaś dobrą, hinduską. Mnie ostatnio utrzymywał się piękny kolor około 2 miesięcy 🙂

    2. pepsieliot 18 sierpnia 2014 o 21:03

      Na razie farbuję czymś takim bez amoniaku i z małą ilością chemii, ale chyba przerzucę się na hennę, chociaż jak sobie kiedyś zrobiłam we Francji hennę, to potem moja fryzjerka narzekała, że ma problem. Nie wnikałam 🙂

      1. edyta 19 sierpnia 2014 o 09:11

        henna sobie z Twoimi wlosami nie poradzi raczej. Polecam ci henne plus indygo. Prawidlowo nalozone = gleboki ciemny, prawie grafitowy kolor.

      2. atqa 19 sierpnia 2014 o 10:38

        Pepsi, to coś bez amoniaku robi Ci większą szkodę niż byś używała farb z amoniakiem.
        W farbach amoniak ma za zadanie rozchylic łuski włosa żeby tylko barwnik dostał się do wewnątrz włosa. Amoniak działa przez określony czas i po zakończeniu zadania po prostu się ulatnia. Owszem niszczy włos, ale działa tylko podczas farbowania.
        A skoro amoniak jest wrogiem nr. 1 to producenci zaczęli zamiast niego używać soli amonowych.
        Jednak sole amonowe czyli monoetanoloamina tak naprawdę sa bardziej szkodliwe od amoniaku, bowiem w przeciwieństwie do amoniaku, nie”wyparowuje”tylko czesciowo zostaje wewnatrz włosa, sięgać w nim spustoszenie.
        Wiec farba z amoniakiem jest mniej szkodliwa od tej bezamoniakowej.
        A w kwestii włosów, to przez dwa lata walczylam żeby włosy mniej wypadały i pojawił się odrost, stosowałam różne specyfiki.Obecnie mi nie wypadają w nadmiarze ale odrostu też nie mam-za to susz na głowie okropny i nawet zmiany w odżywianiu nie spowodowały poprawy włosów.

        1. Niki 19 sierpnia 2014 o 11:06

          atqa to co piszesz o amoniaku brzmi bardzo przekonująco. Mnie dodatkowo odrzuca od chemikalnych farb obecność PPD i innych śmieci, którymi pokrywamy skórę głowy, przecież w ciągu 2-3 minut to wszystko wnika do krwiobiegu… atqa, wskakuj na blogi włosowe, sprawdź czym możesz sobie pomóc na ów przesusz, porost włosów, co je może blokować i robić im kuku, a sposobów skutecznych jest wiele i to znów sprawa indywidualna.
          Miłego 🙂

          1. pepsieliot 19 sierpnia 2014 o 11:40

            No zmartwiłam się tym amoniakiem, w sumie wszystko jest słabe. Farby w sklepach ze zdrową żywnościa, też uczulaja i zawsze mają jakąś minę

          2. atqa 19 sierpnia 2014 o 15:10

            Niki, dwa lata siedziałam na blogach i forach”wlosowych”, uwierz- stosowałam suple, płukanki, olejowania i wcierki i nic(nie licząc pewnej wcierki po której pojawiły się antenki).
            Mój susz wynika też z tego, ze niestety mam wybitnie porowatą strukturę włosa, problemy z tarczycą, a i farba robi swoje.
            W sumie robię sobie sama kuku, bo używam profesjonalnych farb chemicznych, ale cóż?-siwa na pewno chodzić nie będę, a fakt że farby zawierają PPD (czy PTD, IPPD) i inne śmieci…no tak, ale PPD występuje prawie we wszystkich farbach, może też występować w tkaninach, czy hennie.
            Niestety, ale farby „ekologiczne” tez zawierają PPD i inne substancje które mogą powodować alergie, a alergie niestety mają charakter stały.Dlatego należy sprawdzać składy.
            Sama nie używałam, ale podobno henna khadi jest przyzwoita…podobno.
            miłego 🙂

            1. atqa 19 sierpnia 2014 o 15:22

              Autopoprawka-farby ekologiczne MOGĄ zawierać PPD.

            2. Niki 19 sierpnia 2014 o 18:59

              A to pewnie masz na myśli pseudo-hennę, farbę chemikalną + henna, na której opakowaniu dumnie widnieje napis henna, obrazek z hinduską, a skład no cóż… w roślinnej, naturalnej hennie PPD nie ma prawa występować. Z kolei w tych eko, aptecznych jak np. Color&Soin producent zapewnia, że PPD lub inny barwnik syntetyczny jest w niewielkim, podobno bezpiecznym procencie.

            3. atqa 19 sierpnia 2014 o 20:30

              Mam na myśli pseudo-henny, pseudo-eko farby jak np.Biokap (nawet Biokap-delicato!) czy Color&Soin, które co prawda zawierają mniej PPD, ale zamiast amoniaku zawierają o wiele szkodliwsze dla włosa sole amonowe.Ponadto w tych pseudo- eco farbach występują inne szkodliwe i uczulajace składniki mogące wzmóc wypadanie włosów jak resorcinol czy toulen.
              Dlatego jeśli już farbowanie, to abu-abu, albo prawdziwą henną np. Khadi, albo profesjonalną farbą.

    3. Gabi Orchita 18 sierpnia 2014 o 21:06

      Moja najlepsza kumpela, ktora znam od 7dmiu lat,ma najubozsza diete jaka kiedykolwiek widzialam. Zero sniadan, zero warzyw, sporadyczne owoce,zero suplementacji, malo ruchu,nadwaga, paczka faj,rozjasnianie, stres w domu,fast foody i masa alko. A gdy przyjdzie nam nocowac razem, i przy porannej higienie rozczesac kudly, jestem oniemiala gdy wypadnie jej zaledwie kilka wlosow, a ja trace ich cala garsc. Podczas gdy ma ukochana G. ma lwia grzywe i gruby kucyk, ja musze zadowolic sie swoim kikutem. Rozmawialysmy na ten temat i sadzimy, ze zawdziecza to albo swojemu DNA albo ogromowi orgazmow hehe.

      1. pepsieliot 18 sierpnia 2014 o 21:22

        Gabi orgazmy są istotne dla gęstości włosia, to wiadoma sprawa, ale może być tak, że się to zmieni i przestaną być istotne, a wtedy włosie zrzednie

    4. Karola 18 sierpnia 2014 o 21:27

      A ja tak w temacie witD, a co z ew. nadmiarem?W końcu to wit rozpuszczalna w tłuszczach i z tego co się orientuję może się w związku z tym kumulować i co wtedy? Jestem akurat w temacie bo rozważam suplementację (problemy natury depresyjnej w zasadzie bez względu na aurę). Badań krwi w tym kierunku jeszcze nie robiłam,ale zamierzam w najbliższym czasie. Dostępność suplementów na rynku sięga do nawet 5000IU i tak się zastanawiam jakie dawki będą ok.

      1. pepsieliot 18 sierpnia 2014 o 21:44

        Karola aby zacząć przyjmować witaminę D, i generalnie inne wytaminy wyizolowane bezwzględnie należy zbadać poziom witaminy D. Zawsze tak robię i wszystkim tak radzę.

        1. Karola 19 sierpnia 2014 o 07:17

          Zastanawia mnie tylko jedna rzecz czemu diagnostyka jest tak kosztowna, skoro tyle się mówi o notorycznych niedoborach tej witaminy,nie kumam naszej służby zdrowia…ponoć jest bezpłatna,che,che;)

    5. Niki 18 sierpnia 2014 o 21:28

      Muszę pokazać ten wpis na największym blogu włosomaniaczym, gdzie jest wiele dziewczyn, które uskarżają się na wzmożone wypadanie włosów, część z nich ma Hashimoto, inne miesiącami nie znają przyczyny permanentnego gubienia włosów.
      U mnie to sprawa okresowych spadków odporności, niedoborów jakichś zapewne również, może też uczuleń, a być może i zastosowania trefnego kosmetyku.

      Lukrecja działa antyandrogennie co jest pomocne przy spowalnianiu odrostu niechcianych włosków na ciele (do picia i przecierania skóry), ale estrogennie również, co z kolei w nadmiarze wcale kobietom nie służy… Już nawet nie pamiętam dlaczego, chyba coś związanego z nowotworami piersi, PMS…? Lukrecja reguluje gospodarkę hormonalną, ale nie wolno z nią przesadzić. Popijam ją od kilku lat, ale do trzeciej tury (po 10 dni picia, przerwa 2 tyg.) nigdy jeszcze nie doszłam choć dziko uwielbiam ten intrygujący słodki smak, chyba organizm sam podpowiada, stopuje, żebym nie przedobrzyła.

      Peps, bo fryzjerki generalnie narzekają na hennę, jak pies do jeża, nie znoszą jak klientki nią farbują, faktycznie może nie łapać, ale nie ma reguły, podczytuję na blogach co nieco i u niektórych jest okej farbują czym popadnie potem zmieniająna henne i odwrotnie.
      Z henną poza fantastycznym pogrubieniem włosów i blaskiem lustrzanej tafli jest jeszcze jeden bonus jak kto lubi artystyczne zabawy, ano taki, że jako ta postać najczystsza bez śmieci, innych chemikalnych barwników, może być spokojnie nakładana na skórę – jako mehndi i mam dłonie w fantazyjnych ornamentach 🙂 <3 +500 do atrakcyjności!

      1. pepsieliot 18 sierpnia 2014 o 21:43

        Niki chodzi o to, że ja mam naturalnie bardzo grube włosy, a po hennie jeszcze zgrubły

      2. Edyta 19 sierpnia 2014 o 10:37

        No. to uwazaj, farbowalam henna dwa lata bylo ok. Az jednego razu ja nalozylam to na drugi dzien zachorowalam i choruje do dzis, poltora roku. À przeszlam przeszlam pieklo. Nie mowia ze henna tylko i wylacznie jest powodem. Ale takie jazzduo jakie ja mialam po tym farbowaniu- sorry Ale uwazam ze hena to niebezpieczna rzecz. Henna oczywiscie czysta zadnych ppd. Ja nawet pod mikroskopen Badaling zeby miec pewnosc ze nie ma zadnego syfu

        1. Niki 19 sierpnia 2014 o 10:53

          Czyli że jesteś uczulona na hennę? Albo że była zanieczyszczona? Jakieś krosty na skalpie, ranki, zaczerwienienia mogą się zdarzyć zarówno po rzeczach organicznych jak i syntetycznych. Ale to sprawa indywidualna, miliony kobiet hennują i nie uważają jej za niebezpieczną 😉 z założenia nie miała taką być. Podaj objawy, bo taka teza to troszku za sucha 😉

          1. edyta 19 sierpnia 2014 o 12:28

            nie wiem czy jestem uczulona bo juz sie nie odwaze farbowac. Wczesniej jak mowilam farbowalam 2 lata i bylo dobrze. Az nadszedl ten feralny dzien.
            Krostki na skorze, ranki zaczerwienienia? Niki Ty nie masz pojecia o czym ja mowie. Przez miesiac w lozku lezalam i wylam z bolu, intoksykacja calego organizmu to byla. Oparzylas sie kiedys goraca woda? To takie wlasnie uczucie, tylko ze na calym ciele. Przez miesiac. A zaczelo sie niewinnie, podczas zaraz po farbowaniu wyszly mi czerwone placki pod pachami, a potem poszlooo. Krostki hihi dobre sobie.

            1. gacopyrz 19 sierpnia 2014 o 16:43

              Kilka lat temu robiłam risercz na temat bezpieczeństwa henny i trafiłam m.in. na ten artykuł: http://www.pjms.com.pk/issues/janmar07/article/casereport1.html. Okazuje się, że w przypadku niedoboru dehydrogenazy glukozo-6-fosforanowej kontakt z lawsonem może zakończyć się poważnymi powikłaniami. Niemniej jednak w Polsce ten defekt genetyczny występuje nieczęsto.

            2. atqa 19 sierpnia 2014 o 16:44

              Współczuję, całe szczęście, że Twoja reakcja alergiczna nie była taka jak u Julie McCabe.

            3. Niki 19 sierpnia 2014 o 19:08

              No to serio nie zazdroszczę, Edyto tego doświadczenia, oparzyłam się dawno temu słońcem na bordowo, więc jakieś mgliste wyobrażenie mam tego co przechodziłaś. Ciężka sprawa. Czy jest możliwe, by lawsonia kumulowała się w organizmie przez te 2 lata…? Tak jak gacopyrz pisze skrajny rzadki przypadek?

            4. edyta 19 sierpnia 2014 o 21:27

              nie czytalam o tym wczesniej. mysle ze w moim wypadku to nie bylo to, poniewaz w opisywanym case rekacja pojawila sie po 1 uzyciu. Jak ktos ma jakis defekt genowy to raczej niemozliwe ze organizm sobie radzil przez 2 lata az.
              Jako nieprzyjemna ciekawostke powiem wam, ze podczas tego dwuletniego okresu farbowania, kiedy jeszcze wszystko bylo dobrze, az dwie osoby mi zwrocily uwage ze henna jest niebezpieczna a ja…to wysmialam.
              Kiedy mysle o tym wszystkim, to ogarnia mnie zlosc. Zwracam honor w tym miejscu producentom chemicznych farb- oni przynajmniej pisza, ze mozna miec powazne reakcje alergiczne, czlowiek to po prostu wie. A na jakims opakowaniu henny ktos widzial takie ostrzezenie? Przeciwnie, kazdy sprzedawca henny swoja glowa chce poswiadczac ze henna jest superbezpieczna.

    6. kasko 18 sierpnia 2014 o 21:31

      no niestety Peps Kochana mocno trafiłaś postem w mój włos… lecą ostatnio bezlitośnie :/ obstawiam hormony, bo też mam tajemnicze problemy z tyciem. Moja gin z zawadiackim uśmiechem rzecze: przecież to już czas wejścia w fazę przedmenopauzalną, małą menopauzę czy jakoś tak, ale mnie to jakoś średnio bawi… Wrrr..
      Peps, badać wszystkie hormony? czy na początek sprawdzić tarczycę i testosteron? bo hurtem to zdaje się zahaczyć trzeba o skok na bank :O

      1. pepsieliot 18 sierpnia 2014 o 21:52

        Kasko hej, tarczycę i tak trzeba badać kontrolnie, bo to ważne, a hormony na co Ci? I tak przecież nie będziesz robić kuracji hormonalnej. Kiedyś tam sobie zbadasz progesteron, ale najlepiej o takich sprawach nie rozmawiać z ginekologiem często 🙂 ani z nikim innym. No jakbyś ostro przerastała włosiem w niepotrzebnych miejscach to można o mięcie pieprzowej pomyśleć.Ale nie przerastasz przecież. Prawie każda laseczka po 30 coś tam u siebie zauważy. Czasami się przytyje, to jasne. czasami straci włos. Weź sobie zbadaj przy okazji żelazo no i krew. Zielonki, dobre jedzenie i dużo, na prawdę dużo biegania. To na początek, owocek

        1. kasko 18 sierpnia 2014 o 22:14

          no nie wiem w sumie, na co mi te hormony, bo fakt, nie chciałabym łykać takiego ustrojstwa. Tak chyba szukam już nie wiem czego, bo nieco spanikowałam. Aaaaaaaaaaa 😀 Jem dużo liścia, szeje piję, jem chlorellę, uzupełniam trawą jęczmienną (TiB wszystko ma się rozumieć 😉 ). Włosem nie tam gdzie trzeba, nie przerastam. A włosy najbardziej mi uciekają na skroniach. A może to stres, a może znów reakcja na farbę… NIE WIEM…
          Dzięki Peps! pójdę zbadam se krew, żelazo i tarczycę. Ostatnie dokładne badania robiłam chyba 2 lata temu. SIC! :)))
          Kiiissss:)

          1. pepsieliot 18 sierpnia 2014 o 22:18

            Kasko no i supcio

    7. Przeklęta Beatrycze 18 sierpnia 2014 o 21:50

      Peps kochana! Przepraszam, że tak bezpośrednio, ale jak tu przeżywać te upiększające orgazmy i nie martwić się o cudowne rozmnożenie? No wiadomo, że hormony be, spirala be bo powoduje notoryczny stan zapalny, wszystko inne ruletka. Jak żyć?

      1. pepsieliot 18 sierpnia 2014 o 22:06

        Przeklęta Beatrycze to są dylematy prawdziwe, czy brać pigułę. Wybory są trudne.

      2. Gosia 18 sierpnia 2014 o 23:05

        Jeśli chodzi o cudowne rozmnożenie to są aplikacje na smartfony, gdzie codziennie rano wpisuje się temperaturę, pierwszy dzień cyklu i wówczas pokazuje dni płodne i niepłodne. Właśnie coś takiego będę testować – mam nadzieję, że nie nastąpi niepokalane poczęcie 😉

        1. Mari 21 sierpnia 2014 o 15:36

          Polecam Ovuview. Pełna wersja kosztuje 16 zł, ale są bezawaryjni. Korzystam z apki już prawie 4 lata i choć to może brzmieć jak spam, to rzeczywiście ją polecam.
          Poza tym mierzenie temperatury jest dobre dla poznania siebie jako kobiety.

      3. orzeszek 18 sierpnia 2014 o 23:17

        nie brać, nie brać. bralam przez rok „nowoczesne nieszkodliwe”, mija juz 2 rok odstawienia a ja do dzisiaj nie uporałam sie ze swoim zdrowiem. żaluje mocno, ale czasu już nie cofne, moge tylko przestrzegać.

        1. Karola 19 sierpnia 2014 o 07:28

          Popieram,ja też sobie nieźle moje hormony rozregulowałam przez takie cuda!

      4. edyta 19 sierpnia 2014 o 09:07

        metody naturalne + prezerwatywa.
        wlasciwie teraz juz nawet bez prezerwatywy, bo uwazam ze mam wprawe
        radze sobie tak juz 10 lat
        (nie mylic z kalendarzykiem, mowie o obserwacji a nie wyliczankach)

        1. atqa 19 sierpnia 2014 o 10:45

          Edytko ja też tak 😀 kwestia doświadczenia i „prędkości reakcji”.

    8. Niki 18 sierpnia 2014 o 21:51

      Na sulfaty, silne detergenty typu SLS i całą jego rodzinę jest nagonka na blogach włosomaniaczych. Mnie też się udzieliło 😉 i co? zmieniłam szampon na organiczną alterrę bez SLS-ów, nie tylko tę kolorową, bo super łagodny jest też bezzapachowy alterra szampon-żel pod prysznic i w tym momencie jak w pysk strzelił, ledwo kilka włosów mi wypadnie w ciągu dnia… 🙂 można? W końcu szampon jest do skóry, do włosów maski i oleje :))
      Aaa pewnie, że homeopatia działa – najwięksi pomocnicy wcierani w skórę głowy to niezmiennie pokrzywa (korzeń hamuje wypadanie), brzoza, kozieradka i paru innych by się znalazło.

      A z tej listy zalecanych pokarmów na zaburzenia równowagi hormonalnej najchętniej wymazałabym z ekranu feralną pszenicę… kłuje mnie w oczy jak sobie tak tam swobodnie siedzi glutenowy wróg zdrowia.

      Afirmacja! To jest koks! <3

      1. atqa 19 sierpnia 2014 o 10:50

        SLS też raz na jakiś czas jest potrzebny, inaczej nie oczyscisz włosa, a nadbudowany włos zdrowym nie będzie.

        1. Niki 19 sierpnia 2014 o 10:54

          Raz na jakiś czas jest owszem zalecany spoko 🙂

    9. pepsieliot 18 sierpnia 2014 o 22:08

      No ale Niki te ziółka wcierane w sagan, to nie homeopatia, to ziołolecznictwo 🙂 No właśnie co homeopaci wcierają?

      1. Niki 18 sierpnia 2014 o 22:24

        A jakże 🙂 czytam zrywami i tak też działam taka ma nieujarzmiona natura, zrywami wpisuję w okienko, czasami zdarzy się jakaś bzdurka 😉 z natłoku myśli, a w żyłach buzuje krew.

    10. Gosia 18 sierpnia 2014 o 22:27

      Najlepsze 😀 „Moc, moc, siła, siła. Włos, włos, moc, moc.” Od jutra powtarzam tę mantrę 😀

      1. pepsieliot 19 sierpnia 2014 o 09:15

        Gosia 🙂

    11. orzeszek 18 sierpnia 2014 o 23:22

      kozieradke, wcierać kozieradke w łebki! olejek rycynowy można też. ulubiony olej kokosowy nakladac na calą dlugosc wlosow godzinke badz dwie przed myciem albo i cala noc (rycynowy na glowie trzmac krocej) pic pokrzywe jest dobrze. kokosowy mozna też odrobinke nawet na suche koncowki żeby nie rozdwajaly sie. no i kozieradke!

    12. Agata 19 sierpnia 2014 o 05:20

      Co za zbieg okolicznosci. Po doslownie LATACH wypadania i szukania przyczyny, miesiac temu odkrylam ze mam D3 zblizona do dolnej granicy normy.

      Ja , ktora slonce lubie i nie unikam ! Que??

      I tu nagle czytam u Pepsi jako number 1 ze to pewnie D jest przyczyna. Jakby to byla najbardziej oczywista rzecz pod sloncem

      1. Niki 19 sierpnia 2014 o 10:03

        Może dotąd lubiłaś słońce zablokowane chemikalnym filtrem…? Czyli że bez wnikania w ciałko i bez produkcji D… albo co innego może być przyczyną takiego stanu rzeczy?

        1. Niki 19 sierpnia 2014 o 10:57

          hahahhaa rozbawiłaś mnie tą uwagą ;> takich jak ja jest na pęczki you made my day

          1. Niki 19 sierpnia 2014 o 19:18

            Peps usuń i mój, bo teraz nie wiadomo do jakiej to uwagi się odnosi, jakbym gadała sama ze sobą ;D a to niedobrze rokuje 😉

            1. pepsieliot 19 sierpnia 2014 o 20:21

              Niki spoko, każdy fajny czasami gada z niewidzialnym trolem na tym blogu :))

          2. Marta 19 sierpnia 2014 o 21:05

            „takich jak ja jest na pęczki”, Niki, niestety masz racje. Nie ma nic w tym śmiesznego. Praca za darmo nie jest niczym zabawnym. No chyba, że jesteś bogatą osobą i nie musisz pracować dla kasy. Aby mieć godne i dostatnie życie.

            Zobacz jakoś nikt CI nie napisał dlaczego spędzasz tyle czasu na tym blogu, ni nic w stylu nie masz swojego życia i tym podobnych „komplementów”.

        2. Agata 19 sierpnia 2014 o 12:23

          Faktycznie kiedys bywalo jak jeszcze bylam mloda i glupia ze sie filtrami smarowalam.

          Jednak od jakiegos czasu odkad zmadrzalam to tego nie robie. Az sie boje pomyslec jakie moja D miala wartosci w tamtych czasach.

          Badanie robilam latem. Po juz tygodniowym pobycie na sloncu . Zima suplementowalam D. Bylam wiec delikatnie mowiac zaskoczona

    13. Basia 19 sierpnia 2014 o 10:18

      Ja się zastanawiam co to znaczy 50-100 włosów, coś tam zawsze mam na szczotce, bo jade sie codziennie prostownica, ale świetnie mi na włosy robiły drożdże. Przez dwa tygodnie piłam codziennie 1/3 kostki drożdzy zalanych bardzo gorącą wodą(trzeba je zabić) i po tym czasie długo nie miałam ani włoska na szczotce, wiem że niektórym się cera też mocno po drożdzach poprawia. JAk ktoś sie brzydzi tego zapachu to można zamiast piekarskich kupić piwne w tabletkach. Drożdże mają prawie komplet wit z grupy B, selen, cynk i białko – a wszystko to bardzo dobrze przyswajalne. Tak samo jak kiedyś się z zajadami męczyłam to drożdże od razu praktycznie pomagały.

    14. delilah 19 sierpnia 2014 o 13:42

      Pepsi, Dzięki stokrotne za ten (i wszystkie inne) wpis !! Z tych wszystkich rzeczy, które wypunktowałaś to przyczyn może być jedna a mogą i wszystkie. Czas się z tym rozprawić i przetestować Twoje rady. Ja niestety w stresie permanentnym a nie kicnę bo nie jestem w stanie 🙁 ledwo powłóczę…
      W komentach od dziewczyn też moc genialnych porad ! muchas gracias laseczki !!

    15. stokrotka 19 sierpnia 2014 o 14:36

      A co z siwieniem?? Było już coś na ten temat?? Pierwsze siwe włosy pojawiły się u mnie już po 25. roku życia, teraz po 10 latach to już o zgrozo :////// To chyba nie jest normalne……. :(((((((

    16. Katka 19 sierpnia 2014 o 15:28

      Buziak Pepsinko za ten wpis 🙂 U mnie wypadanie to chyba związane z odchudzaniem,po poscie Dabrowskiej jestem,do tego robiłąm kilkudniowe głodówki.Myslę też o witaminie D3.Tu gdzie mieszkam słońca brakuje.Choc kiedy tylko mogę i się pojawia wykorzystuję.Suplementuję się witaminami na wypadanie dodatkowo cynk.Moze jeszcze nad zielonkami się zastanowię.Wcieram też rycynę z olejem kokosowym.Chyba czasu potrzeba na regenerację.Zawsze włosy gęste a tu takie wypadanie.Od 9 m-cy nie farbuję.Choc 40tka mineła siwych nie widzę,wiec zapuszcze swoje.Mam problem z rozczesywaniem i zastanawiam jak to bedzie jak kupię szampon w zdrowym sklepie.Czy sobie poradzę z tymi poplątanymi włosami.Byc może po diecie odtruwającej włosy na te szampony z SLS reagują.Już nie wiadomo co mysleć.Biegam Pepsi,ostatnio mało ale chcę bardziej regularnie.Tarczycę mam pod kontrolą,miałam coś tam podwyzone ale teraz nieco ponad normę.Nastepne badania kontrolne w styczniu.Moze to te hormony ech juz sama nie wiem.Wiem jedno nie bedę ich badac ani przyjmować chemii.
      Pzdrawiam

    17. NaZdrowie 19 sierpnia 2014 o 16:10

      Chyba niedobory jakieś powodują te wypadania, hormony też. Mojej znajome zaczęły wypadać z niedoborów.Tarczyca też ważna,

      Suszenie, prostowanie, farbowanie, raczej na niekorzyść włosów.

    18. Katka 19 sierpnia 2014 o 16:13

      Tu jest dużo zdjęć Pepsi.Więc dziewczyny patrzcie.Ale Pepsi ,które foto jest aktualne?Z tymi blond podczas biegania to Ty byłaś?
      Czy trzeba na włoski dwie zielonki przyjmować?Chciałabym od jednej zacząć.Którą wpierw polecasz chlorella czy spirulina?

      1. pepsieliot 19 sierpnia 2014 o 18:06

        Katka hej, często zmieniam kolor włosów, teraz wracam do naturalnego ciemnego. Jednak post nie dotyczy moich włosów, bo ostatnio nie wypadają. Jednak muszę się zgodzic, że mam suche włosy ze względu na codzienne prostowanie po bieganiu, gdyź naturalnie mam kręcone.owocek 🙂

    19. IsabelaPapillon 19 sierpnia 2014 o 16:34

      Ja w końcu posłuchałam się Babci co ma prawie lat 80 i gęste, mocne włosy do pasa, aby po każdym myciu przelewać włosy rozcieńczonym octem spirytusowym. Szampon najlepiej jak najtańszy, np. Familijny, Po ok miesiącu, może i szybciej zaraz odrosty się pojawiły, kuc gęsty, warkocz gruby. Plus delikatne traktowanie, choć nawet jak suszyłam regularnie suszarą to były wspaniałe. A błyszczą się jak z reklamy L’oreal. Dodam, że jak zaczęłam to robić dietę miałam tragiczną. Polecam ocet, leje się go troszkę do szklanki wody, przelać w łosy, włosy w ręcznik i już. I po wysuszeniu nic wcale nie pachnie niemile.

      1. edyta 22 sierpnia 2014 o 18:50

        znaczy sie tego octu nie wyplukiwac?

        1. Niki 22 sierpnia 2014 o 20:22

          Nie wypłukiwać, to ostatnie płukanie jest. Mnie trochę odrzuca spirytusowy, z jabłkowym czy ryżowym efekt byłby taki sam, a zapaszek też mają, ale spirytusowy taniocha 😉 można poużywać dłużej, do woli. Pewnie i ja sprawdzę jego działanie.

          1. pepsieliot 22 sierpnia 2014 o 20:24

            podobno sok z cytryny działa też, ale chyba bardziej praktyczny jest ocet, ale włoski pachnące cytrynowo …

            1. Niki 22 sierpnia 2014 o 20:42

              Cytrynowy zapach byłby fajnym bonusem, lecz zasadniczo ulatnia się szybko, przynajmniej z moich włosów. Natomiast…. uwaga 😉 można sobie zagwarantować zapach nawet utrzymujący się przez kilka myć, robiąc własną mgiełkę z dodatkiem oleju eterycznego 🙂 swoiste perfumy dla włosów, tylko nie przesadzać z kropelkami, żeby sobie włosów nie przesuszyć.

    20. killaura 22 sierpnia 2014 o 17:39

      Dzięki za posta… szukam jednak rozwiązania na inną dolegliwosć włosową i mam szczerą potrzebę, żebyś mi dopomogła swoją wiedzą jeśli możesz i oczywiście chcesz 😉 Jem 50/50 surowo/gotowane 100% wegańskie, niesmażone bez mąki od 3 lat. Włosy mam bardzo gęste i szybko rosną ale do połowy…od połowy jest masakra. Kiedy czeszę szczotką, dosłownie sypią się sążnym deszczem połamanych końcówek na podłogę… nie mogę zapuścić, a przeżywam bo rok temu miałam styczność z fatalnym fryzjerem… Sklepowych szamponów już od 2 lat nie używam, myję naprzemiennie siemieniem lnianym z naparem z rumianku lub naparem + cytryna+ soda+ ocet jabłkowy. Nie szuszę suszarą , nie prostuje, nic z nimi nie robię, żadnej chemii itp. nie farbuję, mam słomiasty blond rozjaśniony od słońca, zimą koloru mokrej słomy. I kruszą się kruszą i od połowy wyglądają jakbym je sobie ze stresu garściami rwała. Olejowałam różnymi olejami ale efeku brak. Wspomóż potarganą! 😉
      Świetne wpisy!

      1. pepsieliot 22 sierpnia 2014 o 18:22

        Killaura porozkminiam temat, domyślam się, że włosy Ci nie równo rosną, czyli, źe masz kręcone? I czy rzecz dotyczy włosów na górźe głowy, a te z tylu , w dolnej części ą w lepszej kondycji?

        1. killaura 22 sierpnia 2014 o 18:33

          Mam włosy ni kręcone ni proste. Wszyscy w rodzinie mają kręcone a ja po prostu kołtuniasto puszyste i tak nie równo rosnące 😉 Na górze głowy są takie jak być powinny grube, błyszczace i nie wysuszone. Od za ucha zaczyna się puchowaty szarpiący się kołtun który po prostu się kruszy… i to tak, że jak złapię ręką i pociągne to zawsze tych włosów wykruszonych mi zostanie w dłoni.

          1. killaura 22 sierpnia 2014 o 18:44

            wysłałabym zdjęcie żeby Ci to lepiej zaprezentować ale nie wiem jak 😉

            1. pepsieliot 22 sierpnia 2014 o 20:27

              wiem jaki to typ włosa, poszukam czy jest na to jakaś metoda, bo to wcale nie musi wynikać z tego, że coś robisz źle, na przykład włosy afroamerykanów są pierzaste cienkie i nie mają przekroju okrągłego. Chociaż faktycznie mają dużo wlosów, to jednak nie są one grube jak niektórzy sądzą

            2. Niki 22 sierpnia 2014 o 20:45

              killaura, gdybyś miała dostęp do naturalnego szamponu kokosowego… to byłaby dobra rzecz dla włosów, mycie i odżywianie w jednym. W sumie można taki zrobić na kuchni, amerykańskie blogi podają przepisy z płynnym mydłem marsylskim i mleczkiem kokosowym + coś opcjonalnie.

          2. Niki 22 sierpnia 2014 o 20:35

            Zawsze się zastanawiałam co to może powodować łamanie się końcówek, skąd one nabywają takiej kruchości, sztywności, małej elastyczności. Czy to od wewnątrz od tego co jemy, czy mamy niedobory np. wit. C (podobno wpływa ochronnie przeciw łamaniu) czy od tego czym z zewnątrz je traktujemy. Len i rumianek są humektantami, nawilżą, ale te z kolei lubią działać w parze z emolientami… z kolei cytryna, ocet, soda odtłuszczają, wysuszają skórę, duzo mniej się przetłuszcza… ale to może nie pasować włosom, one potrzebują zastrzyku mocnego odżywienia również z zewnątrz. Z pewnością kruszące się końcówki trzeba zabezpieczać silikonami (oleje też pomagają, ale nie każdym włosom) o czym pewnie nie chcesz słyszeć przy pielęgnacji w 100% naturalnej, ale nie są takie złe jak się wydaje, dla łamiących się włosów są sprzymierzeńcami, jednak jest to działanie doraźne, na objaw, a nie na przyczynę.

            Sorki, że się tak wtrąciłam, choć może to naprowadzi na jakiś pomysł…

            1. killaura 23 sierpnia 2014 o 20:31

              Dziękuję za pomysł z tym szamponem z melczka kokosowego, poprzeglądam i popróbuję. Za sylikony podziękuję jednak 😉 po takim myciu z octami i sodami przepłukuję wywarem z często skrzypu łąkowego + kilka kropli oleju arganowego i konopnego + olejek naturalny eteryczny. Kurcze no własnie ta góra wygląda po tym świetnie i włosy grube ale dół… tragedia i włosa zapuścić się nie da bo się wykrusza. No i u mnie to już porządny objaw a właśnie chciałabym dotrzeć do przyczyny. Dziękuję tak czy inaczej! :*

            2. Niki 23 sierpnia 2014 o 23:09

              Dla eko miłośniczki kosmetyki organik są idealne, gotowe i własnego wyrobu, zrobić odżywkę/ maskę to najprostsza rzecz pod słońcem. Szampon dla skóry, a dla włosów są odżywki.
              Szkoda właśnie, bo silikony niejedne końcówki uratowały 🙂 lepszego wynalazku jeszcze nie ma i jak mus to nie ma wyjścia. Jest na nie nagonka, że nadbudowują się markując zdrowy wygląd włosów, lśnienie tafli, sama miałam wielkie opory, wyrzuciłam wszystko co z silikonami, a niedawno wróciłam do nich z podkulonym ogonkiem, bo mam włosy mieszane góra wysokoporowatych bejbi kręciołków, bez silikonu sterczących od głowy jakbym była nieuczesana :3 środek mniej porowaty, od spodu lejące niskoporowate.
              Ale silikon to rzecz organiczna, no krzem po prostu tylko przetworzony i zmywalny czymś konkretnym.

              Pamiętaj o tym, że humektanty powinno się stosować wraz z emolientami – w porządnej dawce, wybrać właściwe dla siebie roślinne (lub odzwierzęce) z każdej grupy – inaczej włos może się przesuszać, skutkiem czego jest permanentne łamanie ofkors co właśnie się dzieje. Proteiny, jeśli służą.
              Góra to świeżynki pewnie nawet niskoporowate, zdrowe, mocne, dołem kruszące się mają wyższą porowatość, zniszczone jakimś złym zabiegiem? nadają się do porządnego odżywiania i silikonowania, albo ścięcia, jeśli chcesz szybko i nie męczyć się widokiem, brakiem efektów. Coś wybierzesz. No to powodzenia 🙂

            3. pepsieliot 24 sierpnia 2014 o 09:44

              Niestety tutaj muszę się przyłączyć do dobrego słowa o silikonie na końcówki, nazywa się ten preparat jedwab i działa, ale ja tam wolę mieć końcówki wysuszone, bo codziennie prostuję włosy prostownicą po treningu biegaczym i na to nie ma rady.Musiałabym polubić u siebie włosy kręcone, a to wykluczone.

    21. Kamila 24 sierpnia 2014 o 14:02

      Pepsi, czytam Twojego bloga od jakiegoś czasu i odmieniasz moje życie (to mój pierwszy komentarz, więc pozwolę sobie na krótki wstęp). Kończę studia weterynaryjne, więc mam jakieś pojęcie o procesach fizjologicznych, biochemicznych zachodzących w organizmie i jestem pod ogromnym wrażeniem tego, z jaką lekkością przedstawiasz te zagadnienia, że stają się one zrozumiałe i trzeba być głupcem, żeby ich nie wdrażać w życie. Mam nadzieję, że będę kiedyś lekarzem o otwartym umyśle jak Twój i będę faktycznie leczyć, a nie tylko maskować objawy.
      Do rzeczy – odnośnie włosów, to okazuje się, że faktycznie zdrowa dieta to za mało, ponieważ choruję na łysienie plackowate głównie przez stres i nerwicę. Wiedziałam, że stres to nic dobrego, ale jakoś sobie tego nie wyobrażałam, że efekty mogą być tak widoczne, że to faktycznie może mnie dotyczyć. Jeszcze nie odnalazłam metody na stres, ale planuję zacząć regularnie biegać.
      Dla osób, które również cierpią na łysienie plackowate – dermatolog poleciła mi coś, czego właściwie nie widziałam na innych blogach – preparat z siarą klaczy i mlekiem krowy – generalnie są tam zawarte faktory wzrostu włosów, przeciwciała i samo dobro. Stosuję zbyt krótko żeby ocenić, ale myślę, że warto się temu przyjrzeć, dlatego dzielę się nowinką z wszystkimi, co mają łyse placki. Pozdrawiam!

      1. pepsieliot 24 sierpnia 2014 o 19:12

        Hej Kamilo dzięki za miłe słowa i ciesze się, że się odezwałaś.
        Stres może wywołać intensywne wypadanie włosów, a najbardziej destrukcyjne jest łysienie plackowate. W tym stanie, białe krwinki atakują mieszki włosowe, co zatrzymuje wzrost włosów. Włosy wypadają stosunkowo szybko, zazwyczaj w kępach, najczęściej w ciągu kilku tygodni od stresującego wydarzenia. Włosy odrosną gdy nauczysz się zarządzać stresem, ale o tym dobrze wiesz:) Włosy podobno i tak odrosną w ciągu roku, co jest pocieszające. Bieganie z pewnością pozwala się odstresowywać. Pomocne środki to olejki eteryczne kombinacja rozmaryn, lawenda, tymianek, drewno cedrowe, oraz olejki nośne czyli jojoba i pestki winogron.Inną metodą o której chyba gdzieś pisałam,jest sok z cebuli, no i rzecz najbardziej kontrowersyjna hipnoterapia. W sumie raczej nie poddałabym się hipnozie. A o siarze klaczy nie wiele wiem. Pozdrowionka.

    22. Horodyna 30 września 2014 o 16:48

      Znalazłam na Allegro takie cudo:

      http://allegro.pl/naturalny-olej-emu-olej-saw-palmetto-wypadanie-i4648750650.html

      Co o tym sądzisz pepsieliot? Od sierpnia obserwuję wzmożone wypadanie włosów. Zrobiłam badania na tarczycę i na razie hormony typu estradiol, kortyzol i prolaktyna – wszystko w normie. Zostały mi jeszcze męskie do zrobienia, ale muszę poczekać do odpowiedniego momentu w cyklu. Nigdy nie miałam gęstych włosów, dlatego jestem podwójnie zestresowana przy każdym myciu głowy i wyczesywaniu resztek mojego delikatnego owłosienia. Proszę o radę.

      1. pepsieliot 30 września 2014 o 19:23

        Horodyna a jaki masz poziom żelaza?

        1. Horodyna 2 października 2014 o 12:26

          Nie wiem. Dopiero zaczęłam się diagnozować. Morfologia i poziom hemoglobiny jest ok. Badań określających poziom żelaza, magnezu i wapnia nie robiłam. Myślałam, że mogę mieć problemy z tarczycą i te badania zrobiłam w pierwszej kolejności. Dodam, że mój organizm dręczony jest przez wiele dolegliwości. Pogorszenie stanu zdrowia pojawiło się po traumie związanej ze śmiercią bliskiej osoby. Od trzech lat walczę z różnymi przypadłościami i szukam swojej drogi ku wyzdrowieniu. Wypadanie włosów to kolejny problem. Stres jest ciągle obecny w moim życiu…

    23. Horodyna 1 października 2014 o 12:55

      Nie wiem. Dopiero zaczęłam się diagnozować. Morfologia i poziom hemoglobiny jest ok. Badań określających poziom żelaza, magnezu i wapnia nie robiłam. Myślałam, że mogę mieć problemy z tarczycą i te badania zrobiłam w pierwszej kolejności. Dodam, że mój organizm dręczony jest przez wiele dolegliwości. Pogorszenie stanu zdrowia pojawiło się po traumie związanej ze śmiercią bliskiej osoby. Od trzech lat walczę z różnymi przypadłościami i szukam swojej drogi ku wyzdrowieniu. Wypadanie włosów to kolejny problem. Stres jest ciągle obecny w moim życiu…

    24. Załamana Ana 11 lutego 2015 o 18:30

      Post przeczytałam, badania sama zrobiłam u endokrynologa wylądowałam…nie jest dobrze, guzki na tarczycy i niedoczynność…Żaden lekarz do tej pory nie zlecił mi tych badań, chociaż mam WSZYSTKIE klasyczne objawy i krażę po znachorach i felczerach od kilku lat…no żesz! !@%^$&$%&$^ moje wlosy to tragedia, w pół roku straciłam POŁOWĘ objętości kucyka, miesiączka jest albo jej nie ma, a ja najchętniej nie wstawałabym z łóżka, bo non stop jestem zmęczona i wyczerpana wręcz. A odzywiam się dobrze, szejki piję zielone, bez glutenu od roku.

      Piszesz „Dobrą wiadomością jest to, że można obecnie przyjmować bio-identyczne hormony tarczycy” – czyli jakie?

      1. pepsieliot 11 lutego 2015 o 18:44

        no niestety prawdopodobnie z świni

    25. M90 13 sierpnia 2016 o 13:56

      Pepsi czy na niechciane włoski w różnych miejscach mięta pieprzowa+oregano Swansona i Saw Palmetto będzie ok? Czy lepiej żeby ta mięta pieprzowa była w jakiejś innej postaci? Co byś jeszcze poradziła na tego typu problemy?
      Pozdrawiam i z góry dziękuję za odpowiedź 😉

    26. Kasia 25 stycznia 2017 o 19:24

      Witam,
      Ja mam pelen pakiet schorzeń, pcos, wypadanie wlosów, nadmierne owłosienie, insulinooporność, kamienie w pecherzyku żółciowym i nie mogę zajść w ciąźę.
      Zaczęłam szukać innych rozwiązań niż te konwencjonalne, bo bez efektu niestety.
      Znalazłam tego bloga , oglądałam wykłady dr Dąbrowskiej o poßcie leczniczym i p.ZIęby ukryte terapie .
      Wiem że trzeba suplementować różne witaminy D3, k2, witaminy b, krzem selen , cynk a, e tran spirulina ,czytalam też o jodzie , witaminie C.
      Ale nie wiem od czego zaczać czy od tego postu lecznicznego czy najpierw zacząć suplementacje .
      Proszę o jakieś wskazówki i cenne rady.

      1. Pepsi Eliot 25 stycznia 2017 o 20:37

        podam Ci całą suplementację tylko wykonaj kilka badań: vegatest Volla na pasożyty, 25(OH)D, TSH i resztę hormonów tarczycy i przeciwciała, USG tarczycy i narządów rodnych, B12, sód, potas, kwas foliowy, homocysteina, kwas moczowy, mocz, cukier i insulina na czczo, CRP, lipidy, żelazo, ferrytyna.
        Na już bierz macę 100 % Oragnic This is Bio rano,
        http://www.pepsieliot.com/co-to-jest-maca-i-w-jaki-sposob/
        http://www.pepsieliot.com/najlepsza-terapia-maca-jak-sie-za-to-zabrac-jak-to-jest-z-endometrioza-i-takie-tam/

        a wieczorem Ashwaghanda 100% organic This is Bio

        z wynikami zgłoś się do mnie

        1. Kasia 25 stycznia 2017 o 21:20

          Dodam, ze brałam metformine na pcos i IO , od roku nie biore , na własną ręke, byłam też na dicie bez glutenu, nabiału , schudłam , poprawily się wyniku glukozy i insuliny.
          Dla mnie pruorytet to zajscie w ciąże , od kilku lat starania nieudane, 2 próby IUI nieudane, badanie drożności jajowodów jest ok, monitoring cyklu regularne gdzie stwierdzono lekkie pcos z uwagi tez na wage,
          Tarczyce badałam , całą łacznie z przeciwciałami i usg i jest ok(wg u endokrynologa)
          Zastanawiałam się nawet nad naprotechnologią
          Obecnie mam przerwe od lekarzy ,poddałam się
          Od ok 1’5 roku utrzymuje wage na stalym poziomie , staram sie odzywiac zdrowo, śniadania B/T
          Mam też skórę sklonną do pieprzyków, czuje się senna, zmęczona, libido marne.
          Dziękuje za odzew:-))

    27. Kasia 26 stycznia 2017 o 22:33

      Pepsi
      Preparaty zamówione,a mam pytanie do vegatestu i volla to zrobić badanie razem z odtruwaniem, które moga zrobić od razu po badaniu, bo tak proponują? Czy tylko zrobić badanie bez tego odtruwania?

      1. Pepsi Eliot 26 stycznia 2017 o 22:48

        nie znam gabinetu, weź receptę i powiedz co zalecili, odtruj się przepisami na blogu

    28. Alex 31 stycznia 2017 o 12:01

      Hej hej Pepsi,
      Czy masz do polecenia bezpieczne źródło saw palmetto?

      1. Pepsi Eliot 31 stycznia 2017 o 13:12

        póki co nie mamy ziół na większą skalę

    29. Kobitka 16 marca 2017 o 13:37

      coś w tym jest, w dzieciństwie w domu używaliśmy najtańszego możliwego szamponu typu familijny i o dziwo miałam grube piękne długie błyszczące włosy a jak zaczęłam zarabiać na siebie juz jako 20-sto paro latka to jednocześnie i gonić do drogerii po szampony z reklam i teraz nie mam tych cudownych włosów już :-(. Trzeba spróbować z octem tylko on tak okropnie pachnie…

    30. Smok 28 maja 2017 o 21:07

      Pepsi, a co z wyrywaniem włosów? To jest to samo co z obgryzaniem paznokci (pasożyty), czy jakaś inna przyczyna?

      1. Pepsi Eliot 28 maja 2017 o 22:28

        natręctwo, musi odpaść

      2. grzegorzadam 28 maja 2017 o 23:45

        kto ma ten problem?
        Możesz obszerniej?

        1. Smok 29 maja 2017 o 09:52

          Osoba dorosła – tzn to się zaczęło w liceum i trwa do dziś (30 lat). Wyrywanie włosów kiedy się siedzi, w okresie wzmożonego stresu – zauważyłam.

          1. grzegorzadam 29 maja 2017 o 10:47
            1. Smok 29 maja 2017 o 11:55

              Chlorek magnezu codziennie przez kilka dni i tak co jakiś czas, oliwa magnezowa przez skórę codziennie.

            2. grzegorzadam 29 maja 2017 o 12:08

              Idziesz w dobrym kierunku.
              Musisz poznać swoje ciało, żaden lekarz tu nie doradzi.

            3. Smok 29 maja 2017 o 11:58

              Suplementuje się jodem przez skórę; test na zakwaszenie żółądka ok (zakwaszam żółądek), test buraczkowy – kiedyś czerwony mocz po burakach, teraz jakiś leciutki kolor się pojawia, ale prawie że niewidoczny. Został jeszcze test na ph moczu do zrobienia.
              Chlorek magnezu TiB 1 łyżeczka do szklanki z wodą i cytryną (opcjonalnie), do drugiej szklanki łyżka octu jabłkowego bio i też woda, to wszystko przed jedzeniem rannym

              Zbadaj 25(OH)D i na już bierz 2 kapsułki D3+K2 TiB _ na 5 dni przed badaniem zaprzestań suplementacji

    31. Sylwia 18 lipca 2017 o 23:50

      Czytam ten blog z zapartym tchem, dzisiaj postanowiłam/odważyłam się skomentować bo juz od dłuższego czasu zauważyłam nadmierną ilość wypadających włosów, co mnie bardzo martwi. Powoli wdrażam w życie wiedzę, która tu zdobywam ale wiele rzeczy jest dla mnie nowych, co powoduje mały niepokój czy czegoś nie przeoczę lub pomylę. Jak już wspomniałam wypadają mi włosy w dużej ilości, myśle ze to przez stres: miesiąc temu straciłam ciąże (9 tydzien), w marcu miałam operacyjnie usuwana torbiel z lewego jajnika, mam tez torbiele (podobno malutkie i nieznaczące ?!) w piersiach, na ostatnim USG była tez widoczna kolejna torbiel na lewym jajniku, ale podobno sama się wchłonie. TSH i FT4 w normie, morfologia rownież. Odstawiam powoli cukier, fast foodow nie jjem, ograniczam mięso, zaczęłam biegać od kilku dni. Mam nadzieje ze to pomoże. Myśle o suplementacji ale trochę sie boje ze mam za malo wiedzy w tym temacie i bardziej sobie zaszkodzę niż pomogę. Czy moje obawy sa słuszne?

      1. Pepsi Eliot 19 lipca 2017 o 08:57

        USG tarczycy i przeciwciała tarczycowe jeszcze zrób, cukier i insulinę na czczo, mocz,jaki kolor moczu, jakie pH, koniecznie 25(OH)D, pomogę Ci dobrać suplementację, tylko badania, jeszcze lipidy, CRP, B12, kwas foliowy, homocysteina, ferrytyna, żelazo, fibrynogen

      2. Emanuela Urtica 19 lipca 2017 o 08:59

        Kochana! Suplementy to w zdecydowanej większości pokarm, który karmi Twoje ciało, nie lekarstwa, które mogą zaszkodzić. Zawsze możesz poprosić Pepsi o radę w kwestii doboru suplementów TiB, lub This is Bio razem z rozpiską co z czym przyjmować. 🙂
        Łysienie to często niedobór krzemu, siarki, magnezu, witaminy K2 i D3, witamin z grupy B, żelaza, problemy z gospodarką hormonalną, albo nadmiar witaminy A. U Ciebie dochodzi do tego okropny stres. Zacznij odżywiać się jak najlepiej, odstaw cukier całkowicie, wprowadź do diety dobre oczyszczające pokarmy, chlorellę, macę, witaminę D3+K2. Poczytaj na blogu artykuły o wypadaniu włosów, serię o krzemie (wpisujesz w szukałkę i masz całe morze wiedzy).
        Pamiętaj o tym, żeby się kochać, nie obwiniać. Uśmiechaj się do siebie. Jeśli nie masz siły biegać, idź w ładne, spokojne miejsce na spacer.

        Wysyłam Ci moc dobrej energii i uściski. 🙂

    32. Sylwia 19 lipca 2017 o 10:34

      Pepsi, Emanuela, dziekuje za odpowiedź. Wiele dla mnie znaczą Wasze słowa wsparcia i rady. Zaczynam działać, zrobię badania, zgłębię wiedzę i na pewno poproszę jeszcze Pepsi o radę. Dziekuje ❤️

    Dodaj komentarz