logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
451 online
50 749 004

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Wszystko o odchudzaniu, a nawet jeszcze więcej

grubi

Wszystko o odchudzaniu, a nawet jeszcze więcej

Joł Społeczeństwu Tłustemu, Idealnemu i z Niedowagą, wiadomo, że Wszystkim się kłaniam.

Nasze (moje i G.) programy „Jem i … chudnę”, odtłuszczające i przeznaczone dla ludzi zdrowych mają naturę integralną, bikos obejmują podstawowe wskazówki dietetyczne i suplementacyjne, oraz mówią o zalecanej aktywności fizycznej.

Od dłuższego czasu, gdyż już od około 10-ciu lat zajmowałam się doradztwem dietetycznym. Oczywiście patronat nad taką akcją sprawował G., który posiada stosownego magistra i wszelkie niezbędne uprawnienia, w tym tytuł dyplomowanego specjalisty od spraw odnowy psychosomatycznej, oraz trenera cielska, co bardzo istotne i nie często spotykane na siłowniach i fitness klubach, gdyż klasy państwowej.

DSC03685

Jednak ostatnie dwa i pół roku, czyli od momentu kiedy zostaliśmy witarianami, stanowiło totalną rewolucję jeżeli chodzi o zakres i jakość wiadomości, którą zaczęliśmy przyswajać z dziedziny metabolizmu. A wszystko za sprawą naszych nowych i bardzo głębokich zainteresowań związanych najzwyczajniej ze znaczeniem odżywiania i unikania stanów zapalnych.

Program "Jem i ... chudnę"

Program „Jem i … chudnę”

Dziesięć lat temu, kiedy wymyśliliśmy hasło – jem i … chudnę, zwykle kiedy zostawało zapożyczone w tym okresie, podawano od kogo, co i jak, obecnie wszyscy już promują – jedz i …chudnij. Niektórzy na zasadzie zwykłych nie twórczych epigonów, a inni sami do tego doszli.

Nie mamy zresztą dowodów na to, że byliśmy pierwsi, gdyż nie można opatentować takiego zdania, na tej samej zasadzie jak reżyser Seksmisji przegrał z kimś proces o użycie motta z jego filmu, Jutro to dziś, tyle, że jutro, tym bardziej, że nie wymyślił je Machulski, a Sławomir Mrożek. Ale słowa i tak były od wieków własnością wszystkich.

Wracając jednak do naszego hasła, czyli motywu przewodniego programu odchudzania, jedz i … chudnij, miało i ma do dzisiaj sens, gdyż nie znam właściwie przypadku, żeby ktoś bardzo zminimalizował kontakt z jedzeniem i żeby nadal chudł. Nawet anoreksja w pewnym momencie, o ile oczywiście wcześniej delikwenta nie zabije, przestaje odchudzać.

Wręcz przeciwnie, ludzie, którzy przestają jeść, przestają też w pewnym momencie widowiskowo chudnąć, a wiąże się to ściśle ze spowolnieniem metabolizmu. Ludzie, którzy odżywiają się głównie (tak twierdzą) praną, czyli energią słoneczną, są zwykle szczupli, chociaż widziałam też Rosjankę przy kości, ale nie wychudzeni.

Od początku zdawaliśmy sobie sprawę, że zwykłe stymulowanie, w sensie przyspieszania metabolizmu zgłaszającym się do nas po poradę ludziom z nadwagą, niekoniecznie jest właściwym rozwiązaniem ich problemów. Chociaż w ten sposób postępuje sporo/większość doradców dietetycznych

Jednak dopiero teraz mamy całkowitą jasność, że najważniejszym elementem właściwego odchudzania jest jednoczesne unikanie stanów zapalnych w organizmie

Ludzie otwierają gazetę z reklamami, włączają telewizję śniadaniową, czy któryś z portali i zaraz wpadają w panikę, że muszą natychmiast sztucznie przyspieszyć swój metabolizm. Ale nie o to chodzi w odchudzaniu, które również, obok trwałej zmiany zajmowanej kubatury, powinno jak najmniej zaszkodzić.

Lwia część współczesnej populacji boryka się z mniejszą, czy większą nadwagą. Ludzie są coraz grubsi i wiadomo dlaczego, tym bardziej, że wyjaśniliśmy to sobie na tym blogu już ze sto razy.
Najprostszym scenariuszem do schudnięcia wydaje się właśnie na gwałt przyspieszenie metabolizmu.

Jednak w rzeczywistości i niejako wbrew logice, nie jest to ostatecznie droga do zdrowia i długowiecznościgruba strzela do wagi Jak to?

To lepiej być otyłym i odłożyć widelec na zawał? To jest zdrowe? A może ludzie z niedoczynnością tarczycy są bardziej zdrowi od innych, bo właśnie tak powoli metabolizują?

Przyspieszony metabolizm powoduje, że organizm zużywa więcej energii, a większe zużycie energii zawsze niesie za sobą zwiększoną ilość toksycznych odpadów metabolizowania, a to w końcu może mieć i będzie miało określone konsekwencje zdrowotne. Często poważne.

Naukowcy, co zostało opublikowane w Journal of Nutrition odkryli silny negatywny związek pomiędzy długowiecznością, a resztkami pozostałego codziennego wydatku energetycznego. Codzienne wyższe wydatki energetyczne w owej publikacji były związane ze skróceniem długości życia.

A wszystko rozbija się o wolne rodniki tlenowe, które przy podwyższonym metabolizmie są produkowane w jeszcze większej ilości, co skutkuje chorobami i uszkodzeniami ciała. Co skutkuje wszelkimi stanami zapalnymi. Taki scenariusz może prowadzić właśnie do zwiększenia uszkodzeń oksydacyjnych, przyspieszonego starzenie się i wcześniejszej naturalnej śmiertelności.

Badania opublikowane w Journal of Clinical Endocrinology w zeszłym roku, również potwierdziły, że wyższe ilości odpadów metabolicznych doprowadziły do ​​wcześniejszego naturalnego zgonu. Uczestnicy badania byli obserwowani przez 11-15 lat. Okazało się, że każdy wzrost o 100 kalorii w 24-o godzinnym metabolizmie spoczynkowym, czyli taki wzrost metabolizmu jedynie o 100 kalorii ryzyko śmiertelności naturalnej wzrastała o 23-29 %.

O ile bezwzględnie ufać tym badaniom, wydaje się więc, że spowolnienie metabolizmu spowalnia również proces starzenia się. Łączy się to niejako z pewną „niedoczynnością” (nazwa bardzo umowna, co wyjaśnię poniżej) pracy tarczycy

Badanie długowieczności Leidana opublikowane w czasopismach z gerontologii, oparte na zależnościach osi podwzgórze -przysadka- tarczyca i długowieczności, polegało na tym, że ocenie poddano poziom hormonów w surowicy długo żyjących rodzeństw dziewięćdziesięciolatków i ich życiowych partnerów. Badacze doszli do wniosku, że niższy poziom tyroksyny i trójjodotyroniny/głównych hormonów produkowanych przez tarczycę, jednak bez niedoborów, był związany z lepszym zdrowiem i długowiecznością.

Na podstawie tych badań, wydaje się, że kluczem do utraty wagi i osiągnięcia długowieczności nie jest zwiększanie metabolizmu, ale spożywanie zdrowej diety i aktywności fizycznej z odpowiednią ilością kalorii adekwatną do naszych faktycznych potrzeb i akurat unikanie przyspieszania metabolizmu.

Po drugiej stronie przyspieszania metabolizmu siedzi nie do końca jednak dobry, metabolizm spowolniony, który może nawet prowadzić, nie tylko nie do odmłodzenia, a co za tym idzie nie pięknienia, ale wręcz brzydnięcia. Gdyż może nas doprowadzić do utraty naszych loków

Dowody empiryczne są takie, że ​​utrata włosów jest wynikiem zmniejszonego metabolizmu w mieszkach i dotyka na dużą skalę ludzi z niskim poziomem hormonów tarczycy. Trzon włosa wraz z korzeniem zostaje przedterminowo wyrzucony ze skóry głowy, a do tego włosy stają się kruche, oraz rozdwajają się przy końcach.

Takie niepokojące zjawiska często korelują z niskim poziomem hormonów tarczycy. Często można zdiagnozować już na oko niski poziom tarczycy przez łysienie, a jeszcze bardziej precyzyjnie przez utratę włosów na zewnętrznych końcach brwi.

Problemy z tarczycą mogą rozwinąć się w każdym wieku i pojawiają się zwykle na tyle wolno, że nie idą w parze z wyraźnymi symptomami. Co najmniej 27 milionów Amerykanów, tak się szacuje, może mieć nierozpoznane problemy z tarczycą, a większość z nich to kobiety.

Gruczoł tarczycy jest mistrzem metabolizmu. Gdy nie działa prawidłowo może mieć wpływ na każdy aspekt naszego zdrowia, a w szczególności na ciężar ciała, mentalność, temperaturę ciała i poziom energii. Grubość i jakość skóry jest również zależna od czynności tarczycy. Nadczynność tarczycy, albo częstsza niedoczynność tarczycy przypada raz na pięć kobiet w pewnym momencie ich życia.

Nieleczona niedoczynność tarczycy znacznie zwiększa ryzyko wystąpienia poważnych problemów zdrowotnych i chorób zwyrodnieniowych. Należy też mieć na uwadze, że niekiedy zbyt pochopnie lekarze określają, że mamy niedoczynność tarczycy.

Badania hormonów nie zawsze są ostatecznie przesądzającym o chorobie elementem i mogą po niedługim czasie wrócić do normy. Szczególnie u ludzi na diecie niskobiałkowej, ale nie tylko. Innym objawem, obok wypadania włosów, niedoczynności tarczycy jest słabsze bicie serca, a wtedy ilość tlenu, która ma być dostarczana do komórek jest mniejsza.

Czyli widzimy, że spowolniony metabolizm też nie jest dobrym rozwiązaniem problemów zdrowotnych. A już z pewnością nie wspomaga chudnięcia.

Dla uzupełnienia wywodu o niedoczynności tarczycy dodaję, że wraz z utratą włosów, oraz siwieniem, do objawów niedoczynności tarczycy należą trudności ze schudnięciem, najczęściej tycie, oraz bóle mięśni i stawów.
Gwałtowne lub długotrwałe zaparcia są często związane z niedoczynnością tarczycy, zaś biegunka i zespół jelita drażliwego łączą się z nadczynnością tarczycy. Depresja i lęk, w tym nagłe ataki paniki, mogą być również objawami zaburzenia czynności tarczycy. Czując, że jest nam zbyt ciepło/nadczynność lub za zimno/niedoczynność, kiedy wszyscy wokół czują się komfortowo również sugeruje awarię tarczycy, podobnie jak nadmierne zmęczenie. Jeśli jesteś zmęczony, kiedy wstajesz po dobrze przespanej nocy, lub kiedy potrzebujesz drzemki lub nawet dwóch, aby móc prosperować w ciągu dnia, prawdopodobnie masz problem z tarczycą.

Kiedy twoja tarczyca nie funkcjonuje prawidłowo, ciało będzie próbowało oszczędzać energię poprzez skierowanie jej z obszarów nieistotnych do obszarów wymagających szybkiej naprawy i regeneracji. Właśnie piękno Twoich włosów, jest ostatnią sprawą o którą będzie dbał Twój organizm o spowolnionym metabolizmie. Bowiem niedoczynność tarczycy sprawia, że spada wchłanianie jelitowe i wykorzystanie składników pokarmowych jest zagrożone. Nie ma wtedy wystarczająco dużo surowców budowlanych, aby zachować zbędne części ciebie. Czyli Twoje loki.

Co należy jeść przy niedoczynności tarczycy?

Omega 3 TiB

Omega 3 TiB

Ważne jest, aby dostarczać sobie z dietą omega -3, niezbędnych do lepszego funkcjonowania mózgu, a także pełnej puli aminokwasów przyczyniających się do wytwarzania związków chemicznych stymulujących DOPAMINĘ w mózgu. Najlepsze białka to takie, które są ekologiczne, czyli nie zawierają antybiotyków, hormonów i pestycydów.

Buraki przywracają poziom dopaminy i wywołują poczucie zadowolenia. Buraki zawierają betainę, aminokwas który działa jak środek przeciwdepresyjny, tworząc uczucie przyjemności i radości.

Jabłka również zwiększają moc mózgu i pomagają w utracie wagi. Są bogate w kwercetynę, która jest silnym przeciwutleniaczem i może pomóc w zapobieganiu chorób neurodegeneracyjnych, a także stymuluje produkcję dopaminy.
Sok z arbuza pity jak najczęściej, najlepiej codziennie, bowiem jest bogaty w witaminę B-6, ważnego składnika odżywczego do produkcji dopaminy

Środki spożywcze zawierające kwas foliowy pomagają mózgowi produkować więcej dopaminy. Dobrym źródłem kwasu foliowego obok idealnej chlorelli są w większości zielone warzywa liściaste. Takie jak brokuły, kalafior, soczewica, fasola garbanzo, czarna fasola i papaja.

Chlorella 100% Organik This is Bio

Chlorella 100% Organik This is Bio

Uwaga, roślinne źródła kwasu foliowego muszą być spożywane na surowo, aby zapewnić wystarczającą ilość kwasu foliowego jako źródła składników odżywczych

Tyrozyna jest głównym aminokwasem, który powoduje wytwarzanie dopaminy w mózgu. Pokarmy bogate w tyrozynę to banany, truskawki, jagody i suszone śliwki.

Należy włączyć również suplementy multiwitaminowe z grupy B,C i E, gdyż to dodatkowo pomaga stworzyć zapasy dopaminy w mózgu, zauważa Franklin Institute, na stronach Nauka Nauka.

Niektóre zioła również są zalecane, żeby zwiększyć ilość dopaminy w mózgu, takie jak kozieradka, miłorząb japoński, żeń-szeń indyjski, czerwona koniczyna, pokrzywa , mniszek lekarski i mięta pieprzowa.

W szczególności zielona herbata zawiera polifenole, które mogą zwiększyć wydajność dopaminy. Co do przyjmowania ziół zawsze należy zasięgnąć porady lekarza, gdyż często wbrew pozorom to silnie działające lekarstwa.

Ospałość i brak energii, oczywiście mogą wskazywać również na inne poważne choroby, oprócz niskiego poziomu dopaminy, dlatego niezwłocznie należy udać się do mądrego lekarza.

Źródła 12345

Wracam teraz do naszego odchudzania

Dobrze, czyli wiemy już takie dwie rzeczy, że nie należy przyspieszać metabolizmu, ani zanadto cieszyć się, że jest on spowolniony. Najlepszym dla nas wyjściem będzie utrata wagi z normalnym, czyli prawidłowym metabolizmem, a nawet zgodnie z badaniami na długowieczność, lekko z tendencją do niższych granic normy.

Jak więc aktywować zasiedziały nanos tkanki tłuszczowej na naszych cielskach i jednocześnie nie doprowadzać do nawarstwiania się następnej?

Do tego wszystkiego chcielibyśmy schudnąć bezpiecznie i żeby uboczne produkty metabolizmu, (tak czy inaczej trzeba będzie metabolizować nawarstwiony tłuszcz), nie wyrządziły nam szkody.

Bardzo ważne w tej sytuacji, obok odpowiedniego odżywiania i aktywności fizycznej staną się dla nas mocne antyoksydanty i witamina D, oraz inne składniki odżywcze, które pozwolą nas bezpiecznie wyciągnąć z nadwagi, czy nawet otyłości.

Purple Corn 100% Organic This is Bio, czyli super antyoksydant

Purple Corn 100% Organic This is Bio, czyli super antyoksydant

Badacze odkryli, że na metabolizm lipidów mają wpływ suplementacja witamin o walorach antyoksydacyjnych, światło słoneczne oraz kwercetyna, a wszystko synergicznie prowadzi do zmniejszania się nowej tkanki tłuszczowej w organizmie.

Odkrycie to jest bardzo istotne, ponieważ może zapewnić krytyczną pomoc metaboliczną dzieciom i dorosłym cierpiącym z powodu szkodliwych dla zdrowia skutków otyłości. Ta trójca ma również silne działanie w genezie osteoblastów w szpiku kostnym, co może stanowić nową terapię na osteoporozę.

Naukowcy badający metabolizm u starzejących się dorosłych wykazali, że komórki macierzyste zmieniają się na komórki tłuszczowe (adipocyty) z wyłączeniem osteoblastów (komórek niezbędnych dla tworzenia nowej kości). Oznacza to, że jak się starzejemy, nasz organizm ewoluuje do przechowywania tłuszczu jako pomocnego magazynu dla naszego przetrwania.

Nasz metabolizm niejako spowalnia, (co powinno nas w takim razie odmłodzić, a w rzeczywistości starzejemy się, czyli widzi Droga Socjeta jak bardzo sprawa jest skomplikowana i niejednoznaczna, i jak jedno spowolnienie metabolizmu nie równa się drugiemu) nadal jedząc tę samą liczbę kalorii pozwala nam wypełnić nowo nabyte adipocyty(komórki tłuszczowe).

Rozwój nowych komórek tłuszczowych ewoluował jako mechanizm ochronny, choć większości osób starszych naprawdę nie potrzeba tej samoistnej genetycznej ochrony. Gdyż, aż w nadmiarze dysponują magazynem tkanki tłuszczowej.

Jagoda acai TiB

Jagoda acai TiB

Naukowcy odkryli, że uzupełnienie antyoksydantów (resweratrolu, acai, wyciągów z owoców i jagód czerwonych i fioletowych), witaminy D i kwercetyny, synergicznie potrafi regulować nasze geny w taki sposób, że spada ilość komórek tłuszczowych, a rośnie produkcja osteoblastów. Naturalnie , że ważne jest, aby ćwiczyć ograniczenia kalorii jak się starzejemy. Generalnie powinniśmy być szczupli, ale już na starość, gdy chcemy zapobiec osteoporozie to musowo.

Należy zauważyć, że połączenie resweratrolu i innych fito chemikaliów polifenoli, przeciwutleniaczy (bardzo mocny antyoksydant to jagoda acai) może stanowić niezwykły potencjał przy zapobieganiu otyłości i osteoporozy.

Ostatnie informacje zaczerpnęłam od Johna Phillipa certyfikowanego konsultanta w sprawach prawidłowego odżywiania i badacza zdrowia w kontekście właściwej wagi ciała.

Prawie 75% populacji świata tak zwanego cywilizowanego w pewnym momencie swojego życia chce schudnąć, bowiem ma pewną nadwagę, albo nawet otyłość

Typowe programy dietetyczne mają za zadanie przyspieszyć metabolizm i zwykle nie dostarczają żadnych w dłuższym czasie korzyści, gdyż waga szybko (kilka tygodni?) wraca do tej wyjściowej, a także co znamienne może być jeszcze wyższa. Nie mówiąc o złych skutkach zdrowotnych przyspieszania metabolizmu (mam na myśli między innymi stosowanie sztucznych termogenów).

Dlaczego tak jest?

Bo tak jak napisałam na początku, prawidłowy metabolizm ciała to nie jest przyspieszony metabolizm.

Według medycyny ajurwedyjskiej „główny ogień trawienny”, jest odpowiedzialny za dwanaście podtypów układu pokarmowego i procesów metabolicznych na różnych poziomach. Zaburzenia metaboliczne na którymkolwiek z poziomów mogą utrudniać utratę masy ciała i pogarszać ogólny stan zdrowia.

Jeżeli stale gromadzimy nową tkankę tłuszczową, to nie dobrze. Jeżeli chcemy przystopować ten mechanizm i dodatkowo aktywować tkankę już zgromadzoną, to jest trudne i zawsze grozi nam chmarą wolnych rodników tlenowych i zakwaszeniem organizmu, przez zwiększoną ilość odpadów metabolizmu.

Co w takim razie powinniśmy w pierwszej kolejności zrobić?

Odchudzanie, czyli w uproszczeniu, zmuszenie organizmu do użycia w jakiejkolwiek formie zgromadzonego tłuszczu. Odchudzamy się zwykle kiedy zmniejszymy podaż dostarczonej energii, albo wręcz odwrotnie, kiedy będziemy wydatkować zwiększoną ilość energii.

Czyli mniej kalorycznie jeść, albo dużo więcej ćwiczyć, tak w uproszczeniu. Wielu robi obie te rzeczy na raz, a po pewnym czasie nie jest w stanie utrzymać tego reżimu i z powrotem wraca do swojego ulubionego life stylu. Sybarycki i hedonistyczny.

Czyli widzimy, że to też nie działa, chociaż nikt nie zastosował efedryny (silny składnik spalaczy termogennych, zaliczany obecnie do narkotyków, ale jak najbardziej stale dostępny).

Należy nadmiar zgromadzonego tłuszczu powoli zużyć, bez sztucznego napędzenia metabolizmu

Bo wprawdzie chcemy wyprowadzić z organizmu możliwie jak najszybciej i jak najsprawniej trujące odpady metabolizmu, ale także zneutralizować jak największą liczbę wolnych rodników tlenowych, a następnie zastałą sytuację odtłuszczenia zachować jak najdłużej. Najlepiej do końca nieumiarkowanie długiego życia.

Oczywiście tak na prawdę nie chodzi o byle jakie odchudzanie, ale o odtłuszczanie właśnie, dlatego, że mięśnie muszą być chronione. Mięśnie mają zostać zachowane. To one są odpowiedzialne za prawidłową gospodarkę tłuszczu.

Mięśnie są nam niezbędne

Szczególnie zwracam się do laseczek teraz, które boją się mięśni. Laseczki, przenigdy nie bójcie się mięśni, to one trzymają wasze dupki w górze, to one trzymają w ryzach policzki, poskramiają nietoperze i falujące jak bieszczadzkie łany na wietrze, Drogiej Socjety płci ślicznej – uda. A przede wszystkim najważniejszy mięsień musi być odżywiony i mocny. Oczywiście mam na myśli serce.

Czyli mniej więcej wiemy jak chcemy schudnąć. Chcemy zlecieć z tłuszczu, a nie z mięśni. Nie chcemy tej czynności wielokrotnie w życiu powtarzać, bo zdajemy sobie sprawę, że każdorazowa metabolizacja nagromadzonego tłuszczu ma niekorzystny wpływ na nasze zdrowie. Będą odpady, będzie masa wolnych rodników tlenowych, ale damy radę. Pod warunkiem, że za pół roku nie będzie trzeba wszystkiego od nowa powtarzać. Bo to skraca życie, to postarza, to niejako zabija.

Nie chcemy przyspieszyć metabolizmu, tylko mieć normalny i najlepszy z możliwych z powodów jak wyżej.

Po prostu nie chcemy, żeby przy okazji naszego odchudzania/odtłuszczania doszedł do głosu cichy zabójca, który właśnie siedzi na wolności, a nazywa się przewlekłe zapalenie. Czyli nie chcemy wylać dziecka z kąpielą właśnie.

Według dr Barry Sears, autora Strefy przeciwzapalne, przewlekłe zapalenie, to cicha epidemia, która rutynowo zabija ludzi.

Paradoksalnie przewlekłe zapalenie jest już odpowiedzialne za naszą otyłość, ale też choroby serca, nowotwory i otępienie. Najgorsze, że przewlekłe zapalenie działa podstępnie i z ukrycia, nie dając żadnych spektakularnych objawów jak w przypadku zapalenia ostrego. Zwykle rok, a nawet i dłużej może sobie przewlekłe zapalenie siedzieć w ukryciu, aż ujawni się objawami.

Dlatego tak ważne dla naszego zdrowia są przeciwutleniacze, które co zostało wielokrotnie udowodnione, zmniejszają stan zapalny.
Badacze doszli do wniosku, że właśnie kombinacje przeciwutleniaczy działają zmniejszając odpowiedź zapalną i stymulując układ odpornościowy.

acaiCo to są antyoksydanty i wolne rodniki?

Pisałam o tym kilka razy, też przy okazji jagody acai.

Przeciwutleniacze to związki organiczne występujące w żywności, zwłaszcza w kolorowych warzywach, owocach, jagodach i zbożach. Wspólne dla wszystkich przeciwutleniaczy zawartych w żywności są zawarte w nich duże ilości witamin A , C i E, beta- karotenu, likopenu i selenu, oraz innych mikroelementów.

Utlenianie występuje, gdy cząsteczki tlenu w organizmie tracą swój elektron i przez to ulegają uszkodzeniu lub stają się niestabilne, przekształcając się w wolne rodniki tlenowe. Rdzewienie od środka.

Naturalne przeciwutleniacze neutralizują wolne rodniki oddając swój elektron na ostatniej orbicie atomu.
Te elektrony na ostatniej orbicie, które mają w nadmiarze natura podarowała im, aby właśnie ochronić je przed nadmiernym słońcem. A w organizmie człowieka ratują nas przez neutralizację wolnych rodników tlenowych, które powstają nawet podczas prozdrowotnych czynności, takich jak uprawianie sportu, a nie mówię już o gwałtownym pozbywaniu się nawarstwionej tkanki tłuszczowej, czy też hedonistycznej postawy życiowej, w sensie, nie wysypiania się, darcia faj i robienia flaszki.

Glutation firmy Nutrione

Glutation firmy Nutrione

Bardzo ważnym antyoksydantem jest glutation, który jednak jest tworzony przez wątrobę i właśnie tam neutralizuje wolne rodniki tlenowe. Czyli widzimy, że należy stworzyć jak najdogodniejsze warunki, aby glutation nasze wątroby chętnie produkowały.

Ważne więc są prekursory glutationu, a do nich należy cysteina, albo NAC, czyli niacyna. Dwa aminokwasy endogenne (człowiek musi je mieć, wraz z ośmioma innymi, a nie umie sobie sam ich zrobić (dla roślinożerców świetna opcja spirulina/ chlorella) rozwiązują dylemat z glutationem.

Stres oksydacyjny jest naturalnym produktem ubocznym funkcji metabolicznych, zwłaszcza w naszym toksycznym środowisku. Następuje efekt domina, kolejne rodniki kradną elektrony, żeby wyrównać swoje braki i reakcja staje się łańcuchowa. Siedmiu z dziesięciu Amerykanów każdego roku umiera z powodu chorób przewlekłych, a nie ostrych zakaźnych. U nas jest pewnie podobnie.

W 2005 roku statystyki wykazały, że co drugi dorosły człowiek krajów wysoko rozwiniętych cierpi na jakąś przewlekłą chorobę zapalną

Musimy więc likwidować przewlekłe stany zapalne, a przede wszystkim do nich nie dopuszczać i dlatego tak ważne jest w jaki sposób się odchudzimy.

Źródła 6789

paris

Na podstawie naszej (mojej i mgr.G.) dotychczasowej wiedzy (nie mówię, że z czasem nie wprowadzimy zmian koniecznych w świetle ewentualnych nowych badań) ułożyliśmy kilka programów odchudzających/odtłuszczających jem i … chudnę, (ale także jem i … nie zakwaszam, oraz jem i … nie promuję przewlekłych zapaleń, chociaż tylko w formie informacyjno – prewencyjnej, gdyż nie mającego nic wspólnego leczeniem)

Programy „jem i … chudnę”, odchudzające dla ludzi zdrowych są syntetyczne i obejmują podstawowe wskazówki żywieniowe i suplementacyjne, oraz mówią o zalecanej aktywności fizycznej. Będą umieszczone po prawej stronie mojego bloga i mogą być przez każdego chętnego pobrane

Podzieliliśmy je na trzy grupy preferencji żywieniowych, czyli skierowane są do roślinożerców (to nie jest weganizm), wegetarian i wszystko jedzących.

Całkowicie została pominięta grupa wegan, gdyż w świetle dzisiejszych wiadomości, którymi dysponuję (to może kiedyś ulec zmianie), nie mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że w naszym klimacie możemy być w 100% weganami, a przecież nie ma nie 100% wegan.

Dlatego używam terminu roślinożerca, do których ja się zaliczam. Czyli jestem zwierzęciem roślinożernym, które kontaktuje się z białkiem zwierzęcym w miniaturowych ilościach i tylko w formie suplementów. Natomiast nie są to produkty mleczne, co odróżnia mnie od wegetarian. Tak jak krowa, czy małpa wraz z ziemią zjada pewną ilość organizmów żywych, a i tak nie zalicza się do wszystko jedzących.

Oprócz konkretnych rozpisek odchudzających dla poszczególnych grup są rzeczy nadrzędne, które powinniśmy przestrzegać i wspólne dla wszystkich typów odżywiania

Nasze wybory są najważniejsze, bo na szajbnięty świat jak widać, nie mamy jeszcze zbyt istotnego wpływu. Podkreślam jeszcze.

Do nich więc należy poniższe – oczko, czyli 21 zasad, (kolejność przypadkowa):

1. Twoja dieta musi chronić Cię przed przewlekłymi zapaleniami, czyli musi być bogata w organiczne składniki odżywcze. Zwłaszcza musi zawierać ponad 50% surowych pokarmów roślinnych. Owoców i warzyw, a najlepiej więcej.

2. Wyeliminuj żywność wysoko przetworzoną.

3. Nigdy nie jedz niczego smażonego.

4. Unikaj glutenu i cukrów prostych w postaci rafinowanej.

5. Doceń naturalny i rozpuszczalny błonnik.

6. Koniecznie musisz wprowadzić do diety zielone, najlepiej organiczne warzywa liściaste.

7. Szczególnie, jeżeli jesteś roślinożercą, musisz bardzo uważać na stosunek spożywanych kwasów omega – 3 do omega -6, a najlepiej, żeby ten iloraz wynosił 1 do 1

8. Pamiętaj, że dobre tłuszcze działają przeciwzapalnie

9. Pamiętaj o spożywaniu probiotyków z fermentowanych, najlepiej organicznych produktów spożywczych.

Kiszona kapusta rządzi.

10. Koniecznie pamiętaj o detoksie z metali ciężkich (idealne pożywienie spirulina/chlorella)

11. Pamiętaj o naturalnych przeciwutleniaczach.

12. Naucz się uprzejmie rozmyślać o sobie w czasie teraźniejszym.

13. Bezwzględnie pij dużo czystej wody.

14. Pamiętaj o enzymach.

15. Ruszaj się codziennie.

16. Wdychaj przez nos. Ćwicz oddech na leżąco z książką na brzuchu, oboje mają się wznosić.

17. Każdego dnia (wliczając noc) minimum 14 godzin nieprzerwanie pość.

(Oraz kilka zaleceń z medycyny ajurwedyjskiej).

18. Masuj swoje grube ciało olejem sezamowym, a następnie usiądź w promieniach słonecznych.

Skumulowana tkanka tłuszczowa ma tendencję do twardnienia, co jest tym bardziej trudne do usunięcia.
Olej sezamowy pozwala wniknąć w mikro kanały skóry i poprawia krążenie w tkance podskórnej, wspierając w ten sposób przemianę metaboliczną i usuwanie toksyn. Samodzielny masaż należy wykonywać przez 15 do 30-tu minut przebywając w ciepłym pomieszczeniu, a następnie należy ciało wystawić na słońce, aż do umiarkowanych potów. Głowa ma być chroniona stosownym kapelutkiem, a następnie przez 10 minut ochłoń w cieniu, a potem zmyj olej pod ciepłym prysznicem.

19. Raz w tygodniu bierz słoną gorącą kąpiel.

Najlepiej byłoby oczywiście, gdyby woda do wanny wlewała się poprzez filtr pozbawiający ją chemikaliów, ale to być może zbyt cudowne oczekiwania.
Ogólny obrzęk w organizmie może utrudniać usuwanie toksyn, zwłaszcza z układu chłonnego. Dlatego taka gorąca słona kąpiel pozwala wyciągnąć toksyny przez gruczoły potowe. Wprawdzie witarianie twierdzą, że jedyną dobrą drogą do wyciągania z odchudzających się ludzi toksyn, jest właśnie droga przez zadek, to jednak nie we wszystkim musimy się zgodzić z nimi.
Gdyż chcemy jak najszybciej oczyścić się z toksyn, to raz, a dwa, że Ajurweda działała skutecznie już trochę przed Davidem Wolfe.
Po kąpieli dobrze jest się ubrać dość ciepło aby kontynuować wystarczająco pocenie się i zwiększać wydalanie toksyn.
To jest metoda przyspieszonego oczyszczania z toksyn po metabolizmie nadmiaru tłuszczu, ale niejako bez przyspieszania samego metabolizmu.

20. Pij co jakiś czas w ciągu dnia szklankę gorącej wody

Jednym z najprostszych, najtańszych i skutecznych sposobów na pobudzenie tkanki tłuszczowej do spalania jest picie co jakiś czas szklanki czystej ciepłej/gorącej wody.
Tutaj też pewnie witarianie będą kręcić nosami, tym bardziej, że doradza się, żeby od czasu do czasu urozmaić wodę, (gotowanie wraz z nią przez kilka minut), jakimiś antyoksydacyjnymi przyprawami w kształcie: kurkumaimbir, goździki, kardamon, cynamon i czarny pieprz.

Oczywiście zielona herbata jest również bardzo dobra, ale może być przyczyną nadmiernego głodu, gdy pije się ją zbyt często. Bo Droga Socjeto, zielona herbata właśnie przyspiesza metabolizm, jednak dokładnie w tym samym momencie go antyoksyduje, więc możemy cieszyć się w efekcie końcowym sukcesem odtłuszczania.

Źródła:
Charaka Samhita , Sutra sthana & Chikitsa sthana , Chowkhamba Publishers (sanskryt tekst i tłumaczenie przez Dr RK Sharma i Dr Bhagawana Dash )
Ashtanga hrdaya , Sutra sthana , Chowkhambha Krysznadas Academy (sanskryt tekst i tłumaczenie dr KR Srikantha Murthy )

Wtręty o ajurwedyjskich praktykach odchudzania zaczerpnęłam od dr. Jessici Vellea, osoby z Bostonu, ale zajmującej się ponad dziesięć lat ajurwedyjskimi metodami odchudzania.

21. Pij soki warzywne, świeżo wyciskane i organiczne

Wszyscy chcemy być szczupli, ale przede wszystkim zdrowi. Dzisiejszy wpis jest wyjątkowo, nawet jak na mnie długi i rosochaty, ale odchudzanie to poważna sprawa.

Jest prośba

Zróbmy to raz, a porządnie, minimalizując szkody i nigdy już do tej sprawy nie wracajmy. Wejdźmy na nową drogę i tego się trzymajmy.

Constans.

Kissssyyy Państwa
Jor, były spaślak pepsin.

Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.


Disclaimer:
Całe info dotyczące chorób ma tylko i wyłącznie charakter czysto informacyjny i zgoła felczerski, a po poradę należy udać się do lekarza.

Natomiast wprawki dotyczące li tylko porad dietetycznych, suplementacyjnych i ćwiczebnych dla ludzi zdrowych, są jak najbardziej legalne, gdyż powstały pod czujną gałką dyplomowanego trenera i specjalisty do spraw odnowy psychosomatycznej


 

(Visited 17 825 times, 21 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Edyta 9 lutego 2014 o 16:52

    Swietny wpis jak zwykle. Uwielbiam Cie..
    Ale dlaczego trzeba powstrzymywac sie od jedzenia akurat 12 godzin na dobe? To musi byc dokladnie tyle? Z czego to wynika? Jesli jem ostatni wieczorny posilek o 22, to co sie dzieje jesli sniadanie nastepnego dnia zjem o 8?

    1. pepsieliot 9 lutego 2014 o 18:40

      Nie koniecznie 12, można dłużej, po prostu codzienny post ma doskonałe właściwości pro zdrowotne, dajesz odpoczynek trzewiom

  2. skorpion 9 lutego 2014 o 16:56

    Wow. Jesteś wielka zawsze to mówię .Czy w tych 12 godzinach kawa i mleko zabronione? Pracuję nocami.

  3. Asic 9 lutego 2014 o 18:41

    bardzo fajne oczko. nie sądziłam że okaże się że do większości z tych punktów się nieświadomie stosuję 🙂

  4. pepsieliot 9 lutego 2014 o 18:42

    Skorpion, w nocy to ewentualnie zielona herbata a nie kawa, albo gorąca woda z przyprawami najlepiej. Dlaczego pracujesz nocami? To bardzo wyniszcza organizm.

    1. skorpion 9 lutego 2014 o 21:53

      Bo jestem gamoniem jak widać, taka prawda.

      1. Łysica 9 lutego 2014 o 23:03

        Żadnym gamoniem, dlatego że;
        ktoś nie śpi, żeby ktoś inny mógł spać

  5. Idit Michaelis 9 lutego 2014 o 19:12

    A dlaczego dieta wegańską nie jest w 100 procentach??

  6. pepsieliot 9 lutego 2014 o 21:16

    Może być i jest, tylko ja nie mam programu dla wegan

  7. klepsydra 9 lutego 2014 o 22:35

    Cześć, ja z innej beczulki, niestety chyba takiej bez dna, jak to nieszczęsne jedzenie. Otóż słuchaj, mówi się, że skóra to taki organ, który możemy odżywiać od zewnątrz, który sam też potrafi się nachapać i niczyja zgoda nie jest mu potrzebna. Wracając do opcji pierwszej, załóżmy, że lubię przy jedzeniu rozmazać sobie owoc i warzywo na ciele z myślą, że w ten sposób wypięknieję, w sensie to mój kosmetyk, a przy tym dbam o odżywianie wewnętrzne. Czy można przedobrzyć? Pytam czy może wiesz coś o potencjale skóry jako gąbki, jak długo i czy wcale można bezkarnie nakładać na nią „bogactwo natury”, aby nie poczuła się przejedzona i nie wypluła? Traktować ją poważnie czy nie? Czy np. odbębnianie co dwa dni, 3 różnych rytuałów na skórę głowy nie sprawi, że łeb mi zacznie wymiotować? Wiadomo, że każdy tak niepowtarzalny, że co innego mu błogosławi i szkodzi, ale gdyby udać, że mamy jakiś standard, to czy analogicznie możemy przekarmić siebie od zewnątrz? I zamiast wygładzenia zmarszczki, przesuszy mi skórę, a może udzieli się czemuś głębiej?? Gdybyś miała jakieś spostrzeżenia byłoby miło, nawet domysły chętnie rozpatrzę na własny użytek.

  8. bojza 9 lutego 2014 o 22:40

    Pepsi zaskakujesz mnie:)
    Oczywiście bardzo pozytywnie mnie zaskakujesz:)

  9. pepsieliot 10 lutego 2014 o 06:55

    klepsydra skoro ludzie cały czas czymś smarują swoją skórę, w sensie mydłą, balsamy etc, to dlaczego my mamy rezygnować z codziennego nawilżania jej olejem kokosowym, awokado, czy innymi rzeczxxami. Ja myję twarz i dekolt wodą mineralną, czy tam źródlaną, następnie na lekko wilgotną nakładam świeżo wyciśniięty sok z cytryny, niekiedy trochę galaretki z aloesa, który rośnie sobie w łazience, a dopiero na te kwasy owocowe walę olej kokosowy organik i czuję się bardzo dobrze, pomimo, że robię to codziennie 🙂

  10. Izabela Julia 10 lutego 2014 o 08:45

    Hej Pepsi:)Jem wiec chudne to zawsze byla moja ulubiona mantra:))))I tak ma byc!A ja mam pytanko o te kwasy,papua nie piecze jak nakladasz taki czysty sok z cytryny czy jakos go rozcienczasz?Ja na swoje 40-ste urodziny wywalilam z lazienki resztki fabryki chemicznej i zaczelam experymentowac z tym co jem i pije w celach kosmetycznych,wiec przemywam potwarz woda z octem jablkowym:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    1. Izabela Julia 10 lutego 2014 o 08:52

      Ps.I nie wiem dlaczego,ale ten cherubin z gory,z pierwszej strony gazety,rozbawil mnie do łez…:)))Skad Ty bierzesz dziewczyno takie foty….:))))

    2. pepsieliot 10 lutego 2014 o 10:13

      Izabel Juli piecze tylko jak jest jakaś krosta, ale tak przyjemnie, no i jak do oka mi naleci, to już mniej przyjemnie 🙂

  11. X 10 lutego 2014 o 14:27

    ile czasu zajmuje Ci przygotwanie takiego posta, dedukuję, że całą wieczność. czytałem ostatnio o tarczycy i Twoje spostrzeżenia są całkiem trafne. tyrozynę, która usprawnia pracę tarczycy przy niedoczynnosci ma tez spirulina i chlorella, wyczytałem wczoraj akurat w swoich źródłach. co do nakładanie na twarz darów natury to moja żona ma dwie naturalne GIGANTYCZNIE ulubione & SKUTECZNE MASECZKI: z kurkumy [wada jest, że zabarwia wszystko na żółto właczając w to twarz na pewien czas] i ze zmielonej fasolki mung, którą tez czasem kiełkuje. skóra po tym jest nieziemsko piękna. co do innych terapii to wiem, że stosuje szorowanie ciała na sucho szcotką i próbuje mnie do tego przekonać [bezskutecznie]. jedyne do czego dałem sie namówic to kąpiele 10 min [własnie z tego względu, że nie mamy filtra do wody] w SOLI EPSOM, która pomaga mi w zwalczaniu zakwasów, poniewaz intensywnie trenuję i ponoc skutecznie oczyszcza z toksyn. pozdrawiam i czekam na te e-booki dla moich znajomych tłuscioszków ;), mam nadzieję, że nie będa kosztowac fortunę

    1. Izabela Julia 10 lutego 2014 o 14:48

      tak wlasnie zaczynalam tez pisac do Peps o kurkumie…ze maska z miodu jesli go ktos uzywa z dodatkiem kurkumy i pare kropli cytryny to poprostu hit stulecia:)a ostatnio rozcieram ja tez z maslem kokosowym lub olejem konopnym i jest swietna….a mina męza jak sie go powita rano z taka dawka kurkumy na fejsie- BEZCENNA 🙂

    2. pepsieliot 10 lutego 2014 o 19:06

      one będą za darmo, ale suplementy nie są tanie, a naprawdę potrzebne, szczególnie spiru/chlor, 4-greens i acai

  12. QQ 11 lutego 2014 o 01:51

    Czegoś tu nie jaram.

    Budowanie muskulatury to przecież wywoływanie stanów zapalnych.
    Spalanie tłuszczu zależy głównie (oprócz od diety) na przyśpieszaniu metabolizmu,a największy wpływ na niego mają interwały.
    Im więcej mięśni tym większy metabolizm spoczynkowy.

    1. pepsieliot 11 lutego 2014 o 08:40

      oczywiście QQ, ale ja mam na myśli nie pozbywanie się ich, zapomnij o przerysowaniach

      1. QQ 12 lutego 2014 o 18:49

        Przerysowanie to wydaje mi się,że to jest cała treść arta + te 21 zasad.

        Fora są pełne dzienników treningowych osób,które chudły pamiętając tylko o:
        1. Nie wpieprzaj więcej kcal niż wynosi dzienne zapotrzebowanie
        – rozłożenie odpowiednie do celu makr/mikro składników
        2. Aero/interwały
        3. Siłowy

        Oczywiście bardziej szczegółowa wiedza się przydaje ale nic z niej bez spełnienia powyższych 3ech.

        Ok. Mamy jeszcze gościa, który schudł jedząc tylko w McDonaldzie.Jak się do tego odniesiesz? Pomijając pochodzenie produktów oraz ich ewentualny wpływ na dalsze zdrowie.
        Cel osiągnięty? Owszem.

  13. surykot 11 lutego 2014 o 15:15

    „Nigdy nie jedz niczego smażonego” ups.. na pieczenie nigdy nie mam czasu i tylko smażenie i co za tym idzie duszenie wydaje się zwykle najlepszym rozwiązaniem. Co tu jeszcze robić? Chyba czas się zaopatrzyć w parowar w takim razie? Na razie na samą surowiznę nie da rady przejść z dnia na dzień

    1. QQ 12 lutego 2014 o 18:51

      Nie wpadać w świrowanie. Słuchać organizmu.
      Mnie np. dobrze wchodzi gotowany ryż ale np. już pieczony kurczak.
      Następnego dnia mięso np. z warzywami uparuję ale już np. 😀 dowalę do tego z 0,5kg frytek z piekarnika.
      Grunt to też nie zamęczać się i nie wmuszać.

  14. kalandrafel 23 marca 2014 o 15:09

    Rewelacja! Ja to wszystko robię a opona nie spada. Dlaczego? Bo za mało ruchu masz, kobito – do siebie mówię 🙂 Niby spaceruję, niby na rowerze raz po raz się kopnę na wycieczkę, ale chyba czas na jakiś systematik, Chociaż uważam, ze i tak nieźle wyglądam jak na swoje stuknięte w piątek 48 wiosen, kiedy porównuję się z moimi matronowatymi koleżankami, niekiedy młodszymi nawet…. Pozdrawiam, Pepsi i wszystkich pozytywnie zakręconych czytaczy tego bloga i biegnę robić kaktajl ze spiruliną i aloesem mniam.

    1. pepsieliot 23 marca 2014 o 15:14

      Kalandrafel pozdrowionka

  15. Karolina 2 maja 2014 o 07:23

    Mam pytanie, co zaliczasz do „cukrów prostych rafinowanych”. Wiadomo, że biały cukier tak, ale czy np. też brązowy, który w sumie jest całkiem do białego podobny, albo te syropy typu ryżowy, z agawy itd ?

    1. pepsieliot 2 maja 2014 o 09:14

      Karolino z brązowym cukrem właśnie jest sprawa sporna, jedni twierdzą, że jest minimalnie przetworzony, a inni, że tylko kolor mu z lkekka zostawiają, żeby go odróżnić od białego. Natomiast syropy fruktozowe z agawy, czy kukurydzy, a nawet z klonu, są bardzo nie wskazane. To jest fruktoza bez błonnika, która pędzi żyłą wrotną od razu do wątroby,i jest to jedna z głównych przyczyn otłuszczenia wątroby. Natomiast fruktoza zejdzona z innym cukrem prostym co często mam miejsce, jeszcze bardziej spowoduje zwiększoną ilość cukru w krwi, jak się przy tym pojawi tłuszcz to trzustka może nie zareagować prawidłowo i nie zrobić wyrzutu insuliny do rozprowadzenia tego cukru do komórek i będzie się on nawarstwiał w żyłach. Inaczej organizm będzie reagował na owoce wraz z błonnikiem, ale gdy zjadamy owoce bardzo słodkie, zawsze należy pamiętać o tym aby nasza dieta była ograniczona w tłuszcz i żeby go starać się nie łączyć z tymi owocami, i generalnie spożywać tłuszcz po słodkim, a nie odwrotnie.

  16. r220 12 czerwca 2014 o 20:18

    Hej, super fajny wpis 🙂 Moje pytanie moze banalne i smieszne, ale zawsze mnie to intrygowalo… napisalas, ze w chudnieciem jest tak, ze jak ktos malo je, to jego metabolizm spada i td. wiec jak malo jesz to w pewnym czasie mniej spalasz wiec wychodzi na to, ze nie chudniesz… ale… mnie interesuje zupelnie inna kwestia: jak to jest z efektem jojo i ogolnie tyciem? Bo w pewnym momencie tyjemy, nabieramy masy wiec… dlaczego w pewnym momencie ta waga i tak czy siak sie zatrzymuje? Dlaczego ludzie, ktorzy jedza w McDonaldach, pija i td. nie tyja w nieskonczonosc, tylko dochodza do pewnego bazowego momentu?

  17. pepsieliot 12 czerwca 2014 o 22:49

    R220 ludzie żywiący się fastfoodem w końcu tyją do rozmiarów następujących, źe się ich chowa w pudle po pianińie, bo się ńie mieszczą do żadnej trumny, zobacz film size xxxxLL. Gdy zaczynasz mniej jeść, spada waga, żeby jeszcze spadała musisz jeszcze mniej jeść, w pewnym momencie już nie możesz mniej jeść więc waga zaczyna iść w górę. Tracąc wagę, w pierwszej kolejności odwadniasz się i lecisz z mięśnia, a dopiero na końcu z rłuszczu. Tymczasem tylko w komórkach mięśniowych spala się tłuszcz. Skoro utraciłaś komórki mięśniowe, to tak jakbyś straciła sporo ma’ych elektrowni niezbędnych do spalania tłuszczu. I wtedy występuje efekt jojo. Jesz i tak mniej niż na początku, a już nie chudniesz, a co gorsza zaczynasz tyć. Nawet jak jesz tyle samo. Tak to działa. Nie można chudnąć jedząc mało, bo na dłuższą metę to nie zadziała.

  18. Agata 14 stycznia 2015 o 13:21

    Mam kilka pytan-jak ma sie ww post do treningow, podejrzewam ze jednego z drugim laczyc nie mozna, bo moze to grozic zaslabnieciem? I dlaczego unikac rzeczy smazonych, czy jedzone raz na jakis czas tez szkodza?Czy jako osoba aktywna omawiasz gdzies na blogu diete witarianska pod katem treningow i zapotrzebowania na bialko? Uff, jestem nowa-zajrzalam i nie moge sie oderwac 🙂 pozdrawiam!

    1. pepsieliot 14 stycznia 2015 o 14:06

      Agata smażone to najgorsze ze wszystkiego, więc sama sobie odpowiedz, nie będę Ci teraz pisała przecież o brązowieniu potraw i o transach, bo o tym jest sporo na tym blogu, na przykład ten artykuł http://www.pepsieliot.com/jak-mnie-paul-nison-zrobil-w-konia-i-o-czasteczce-maillarda/

  19. Anastazja 5 marca 2015 o 19:53

    Wspaniały post! Pierwszy raz czytałam, taki dobry tekst o odchudzaniu 🙂 Mam trzy małe uwagi, przy opisie cysteiny: aminokwasy endogenne, to takie, które organizm potrafi sam syntetyzować, a egzogenne, to te, których sam nie potrafi syntetyzować i trzeba mu je dostarczyć oraz NAC to n-acetylocysteina,a niacyna nie jest aminokwasem, poza tym naprawdę genialny post 😀

    1. pepsieliot 5 marca 2015 o 21:13

      oczywiście niacyna, to witamina, a jeżeli chodzi o aminokwasy, to pomyliłam w ferworze, bo je od 10-ciu lat dobrze rozróżniam, a potem nie chciało mi się sprostować, skoro i tak wszyscy wiedzą o co chodzi, ale obiecuję że do końce tego roku, to poprawię, ściskam Anastazję

  20. optymistka 25 marca 2015 o 19:06

    No i się narobiło! Od wczoraj/z przerwą na sen/ siedzę jak przyklejona i czytam,czytam,czytam! Nie wszystko jest dla mnie objawieniem bo „zaczynałam” swoją przygodę z tzw.zdrowym odżywianiem od Ireny Gumowskiej i jej „Kuchnia i medycyna”.Jestem fanką i praktyczką powiedzenia:”nie wydasz na kucharza-wydasz na lekarza”.Jestem już w tej drugiej-lepszej!-połowie życia i lekarzy znam tylko z miejsca pracy.Naczelne hasło moich współpracowników brzmiało:pacjent ma być leczony a nie wyleczony-sic! No ale czego chcę od Ciebie?
    Czy pańcia w moim wieku,której jedynym sportem było przewracanie kartek w książkach no i chadzanie po górach-ma szanse na :”jedz i chudnij”?!
    Twój blog jest naj…/dodaj ulubione/!

    1. pepsieliot 25 marca 2015 o 19:35

      Optymistka, oczywiście, Pancie się świetnie nadają do tego programu

  21. optymistka 25 marca 2015 o 19:47

    No to jak zacząć? A raczej od czego?Bo mnie to trzeba jak „sołtys krowie na rowie”.
    Czy od zakupu książki a może jeszcze inaczej?

  22. Luiza 5 kwietnia 2015 o 01:04

    Spór toczył się o słowa „Ciemność, widzę ciemność”. 🙂 A w kwestii hasła „jedz i … chudnij” można zastrzec je jako znak towarowy słowny (bądź słowno – graficzny) wówczas, po pozytywnym rozpatrzeniu wniosku przez Urząd Patentowy, uzyskają Państwo wyłączne uprawnienie do korzystania z danej kombinacji słów na ternie RP, a można także na ternie UE.

    Pozdrawiam,
    Luiza

  23. psychorzodkiewka 4 września 2015 o 18:49

    Pepsi mam pewien problem, można gdzieś się z Tobą skontaktować na priv?

    1. pepsieliot 4 września 2015 o 20:17

      Niestety póki co nie, z powodu nieprawdopodobnej ilości obowiązków

  24. bluangel 30 stycznia 2017 o 19:44

    Pepsi jesteś wielka 🙂 Szczegółowe opracowanie ! Dobra robota
    Buziaki ślę

    1. Pepsi Eliot 30 stycznia 2017 o 19:59

      <3

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się

  • Leczenie dobrą dietą

  • Najnowsze komentarze