Wysoka gęstość kości, to więcej szkody niż pożytku?

IMG_0270

Wysoka gęstość kości, to więcej szkody niż pożytku?

Współczesne definicje osteopenii (uznawanej za początek osteoporozy) i osteoporozy zostały arbitralnie opracowane na początku lat dziewięćdziesiątych przez Światową Organizację Zdrowia (WHO).

Następnie skierowane do milionów kobiecych ciał.

W celu zachęcenia gremium do skorzystania z rentgenowskich prześwietleń aparatami DXA, lub DEXA, a następnie skorzystania ze stosownych narkotyków, czyli lekarstw na chorobę, która nie dawała żadnych objawów.

Osteopenia (w 1992 roku) i Osteoporoza (w 1994 roku) zostały przez WHO formalnie określone jako choroby układu kostnego, ze względu na odchylenia od standardów mineralnej gęstości kości (BMD).

Zaś jako model wzorcowy przyjęto gęstość kości yyy … trzydziestolatki

Gęstości kości mierzonej absorpcjometrią podwójnej energii promieniowania rentgenowskiego, kości w szczytowej formie, 30-to letniej kobiety, dla adekwatnej rasy.

Owa techniczna definicja, obecnie szeroko stosowana na całym świecie jako standard złota, jest niepokojąco nieudolna, a co jeszcze gorsze prawdopodobnie ukrywa ideę, która nie ma nic wspólnego z promocją zdrowia.

TU KUPISZ bardzo wypasiony w chlorofil detoks ciała i duszy 4 Greens 100% Organic This is Bio

TU KUPISZ rodzinny DETOKS ciała i duszy
4 GREENS  00% ORGANIC This is Bio

Czy ludzie nie mają prawa się starzeć?

Dlaczego medycyna konwencjonalna tak chętnie przekształca zwykłe starzenie się w chorobę?

Komuś jest to bardzo na rękę, żeby menopauzę uznać za chorobę, którą koniecznie trzeba leczyć, to samo z naturalnym spadkiem gęstości kości w wyniku starzenia się.

Wybór wzorca gęstości kości, w postaci kości w szczytowej masie kostnej 30-to letnich kobiet jest całkowicie arbitralne, ale również bardzo nielogiczne, żeby nie powiedzieć debilne.

Dlaczego gęstość 80-letnich kości mamy określać jako „nienormalną”, jeśli są one mniej gęste niż u trzydziestolatki?

Z tego samego powodu leczy się menopauzę, hormonalną terapią zastępczą, powodując znacznie więcej złego niż dobrego, na przykład choroby serca, udary mózgu i raki.

Kobiety boją się chorować na menopauzę i boją się mieć rzadsze kości, biorą więc na te najczęściej wymyślone choroby hormony, narkotyki na osteoporozę, a przy okazji mega dawki wapnia pierwiastkowego, aby kości zagęścić za wszelką cenę.

Najbardziej niepokojącą oznaką jest to, że rzesze zdrowych kobiet, które nie doznały żadnych objawów „niskiej gęstości mineralnej kości,” popychane są w ryzykowne leczenie, za to generujące miliardy dolarów producentom urządzeń DXA, lekarzom i farmaceutom, a przede wszystkim przemysłowi farmakologicznemu.

Choroby nie ma? Chorobę sie stworzy

Osteopenia jest w rzeczywistości elementem diagnostyki medycznej, a nie jej podmiotem. Sam termin opisuje nic więcej, niż tylko odchylenie od arbitralnie ustalonej normy.

W rzeczywistości mamy tutaj do czynienia z definicją, która narusza zarówno zdrowy rozsądek, jak i podważa podstawowe fakty nauk biologicznych.

Niestety jest to coraz bardziej rozpowszechnione zjawisko w nauce o lekach finansowanych przez firmy.

Tylko debil uwierzy w to, że każdy kto ma więcej niż 30 lat, ma mieć gęstość kości trzydziestolatki, a nie gęstość przypisaną dla adekwatnego wieku zdrowego starzenia się.

Zgodnie z ustaleniami WHO, nasze od eonów zaprogramowane ciała, by stopniowo obniżać gęstość kości równolegle ze starzeniem się, są wadliwym projektem, lub patologią wymagającą interwencji medycznej?

Tymczasem naturalne rozrzedzenie kości wraz z wiekiem jest normalne i nazwanie każdego przypadku chorobą świadczy o logice szajbusa, a raczej o kolejnym przekręcie.

Gdy pogrzebiemy trochę na stronach znajdziemy wykresy przedstawiające naturalny spadek gęstości mineralnej kości biodrowej występujący wraz z wiekiem, z uwzględnieniem rasy i płci. Na przykład tutaj.

kość udowa i wiekNależy zwrócić uwagę, że utrata masy kostnej wraz z wiekiem jest normalnym procesem.

Gdybyśmy odszukali wykresy wykonane na podstawie definicji osteoporozy zarzuconej przez WHO, okazałoby się już, że 16% trzydziestolatków ma osteopenię, a, uwaga, 3% ma już osteoporozę.

To absurd

Na podstawie tych abstrakcyjnych ustaleń, im bardziej oddalimy się od 30, tym bardziej mamy zagwarantowaną osteoporozę. Nie muszę dodawać, że w wieku siedemdziesięciu lat już prawie wszyscy są chorzy.

Gdybyśmy natomiast przyrównywali gęstość swoich kości, do standardów adekwatnych dla danego wieku okazałoby się, że chorych będzie wielokrotnie mniej.

Jest jeszcze inna ważna kwestia, mianowicie, gęstość mineralna kości nie jest równoznaczna z wytrzymałością kości.

Czyli z jednej strony mamy problemy z fatalną definicją WHO osteoporozy, a z drugiej strony jeszcze gorszą rzecz, mianowicie co tak naprawdę ujawniają absorpitometry DXA?

Ujawniają jedynie gęstość mineralną kości, a to nie jest to samo, co jakość kości, czyli ich wytrzymałość.

Chociaż istnieje korelacja pomiędzy gęstością mineralną kości, a jakością kości, ich wytrzymałością, to jednak pomimo, że gdzieniegdzie definicje się pokrywają, to nie są to równoważne pojęcia.

Innymi słowy, gęstość daje nam doskonały wskaźnik wytrzymałości na ściskanie. Czyli jaki opór postawi kość, aby wytrzymać zgniecenie obciążeniem statycznym?

Natomiast gęstość kości nie jest dokładnym wskaźnikiem wytrzymałości na rozciąganie.

Czyli jaki opór na złamanie, postawi kość, gdy jest rozciągana, czy zginana?

Rzeczywiście, w niektórych przypadkach większa gęstość kości oznacza, że kość jest faktycznie bardziej odporna na złamanie.

Szkło, na przykład, ma dużą gęstość i wytrzymałość na ściskanie, lecz jest niezwykle krucha i nie posiada wymaganej wytrzymałości na rozciąganie. W wyniku upadku rozbije się na drobne kawałki.

Drewno, z drugiej strony, którego struktura jest bliżej natury ludzkich kości niż szkło, lub kamień, a więc drewno o mniejszej gęstości w stosunku do tamtych materiałów, jednocześnie jest silniejsze w przypadku zginania i rozciągania. Mniejsza gęstość kości w przypadku upadku jest w stanie wytrzymać większą siłę zginania i rozciągania, niż kość o dużej gęstości.

Rzuć gałką na pajęczynę, która ma nieskończenie większą siłę, przy praktycznie zerowej gęstości.

Gdy weźmiemy pod uwagę te fakty, starsi ludzie, o wysokiej gęstości kości, czyli bez osteoporozy wg WHO, mają większą szansę na scenariusz ze złamaną kością.

Ponieważ w tym wieku o wiele ważniejszymi zagadnieniami jest równowaga, właściwy chód i dobry wzrok, co najbardziej chroni przed złamaniem kości miednicy.

Należy pamiętać przede wszystkim, że jakość ludzkiej kości zależy wyłącznie od wzorców żywieniowych i stylu życia i wyborów jakie ludzie dokonują.

W odróżnieniu od pomiarów rentgenowskich badających jakość kości podaną w ścisłych wartościach liczbowych, jak ocenianie gęstości mineralnej.

Witamina K2, czy sojowe izoflawony na przykład, znacznie zmniejszają częstość złamań kości, bez zwiększania gęstości kości.

Tymczasem takie podsumowanie, które usłyszy kobieta, owa punktacja z urządzenia DXA, jest formą zastraszenia jej i w ten sposób zmuszenia do brania narkotyków zwanych lekarstwami, oraz wielkich dawek pierwiastkowego wapnia, 1200 + mg/ dzień (co jest bardzo niebezpieczne, ale o tym inny wpis), jednak nie może przekładać się na zapobieganie „osteoporozie”, która dla laika oznacza ryzyko złamania kości.

Yyy … wysoka gęstość kości może spowodować naprawdę wysokie problemy

Wysoka gęstość mineralna kości i rak piersi

Jednym z najważniejszych faktów o gęstości mineralnej kości, a zupełnie nieobecnym w dyskusji, jest to, że mając wyższe niż normalna gęstość kości, dla wieku średniego i w starszym, rzeczywiście zwiększa się ryzyko raka piersi o 200-300% .

Na to są badania i fakty te zostały opublikowane w najbardziej szanowanych i autorytatywnych czasopismach na świecie, jak Lancet, JAMA, czy KIK.

Pomimo, że jest to prawda znana od co najmniej piętnastu lat, że wysoka gęstość kości bardzo istotnie zwiększa ryzyko raka piersi, a szczególnie złośliwego raka piersi, problemowi nie poświęca się większej uwagi.

Rzecz po prostu nie pasuje do niczego

Ani do programów „różowa wstążeczka” z mammografią, jako wczesne wykrywanie, ani do aparatów rentgenowskich DXA, promujących jak najwcześniejszą osteoporozę.

Journal of American Medical Association w 1996 roku ogłosił, że kobiety z gęstością mineralną kości powyżej 25 percentyla mają od 2,0 do 2,5 razy zwiększone ryzyko zachorowania na raka piersi w porównaniu z kobietami o gęstości kości poniżej 25 percentyla.

Journal of National Cancer Institute w 2001 roku ogłosił, że kobiety w podeszłym wieku o zbyt wysokiej do swojego wieku gęstości mineralnej kości (BMD) mają do 2,7 razy większe ryzyko zachorowania na raka piersi, zwłaszcza jest to niebezpieczne w leczeniu zaawansowanego raka, w porównaniu z kobietami z niskim BMD.

European Journal of Epidemiology w 2004 roku ogłosił, że kobiety z wysoką gęstością mineralną kości (BMD) mierzoną w trójkącie Warda, albo szyjce kości udowej są odpowiednio narażone na 2,2, albo 3,3 krotnie większe ryzyko zachorowania na raka piersi w porównaniu z kobietami o niższym, czyli adekwatnym do wieku BMD.

I tak dalej, i tak dalej, takich badań zostało ogłoszonych naprawdę bardzo dużo.

Wysoka gęstość kości, to więcej szkody niż pożytku?

Należy się zastanowić, czy takie wielkie martwienie się o zdrowie kobiety przez zapobieganie osteoporozie w kontekście prawdziwych powodów umieralności, jak choroby serca, pierwsza przyczyna, czy rak, druga przyczyna, a szczególnie rak piersi, stanowi decyzję medyczną, czy może bardziej biznesową?

Gdyby powstał wielki rozrachunek umieralności kobiet, to osteoporoza nie znalazłaby się nawet w pierwszej dziesiątce.

Natomiast mega dawki wapnia podejmowane przez miliony kobiet na świecie, aby zwiększyć gęstość mineralną kości faktycznie zwiększają ryzyko zawału serca o 24-27% , według dwóch meta analiz opublikowanych w 2011 roku w czasopiśmie „Lancet”, oraz aż o 86%, według nowszej meta analizy opublikowanej w czasopiśmie „Serce”.

Teraz, gdy weźmiemy pod uwagę przypadek zwiększonego ryzyka raka piersi związanego z wysoką gęstością mineralną kości, to gdy zdiagnozowano u kobiety osteopenię lub osteoporozę, faktycznie wskazuje ten fakt na znacznie mniejsze ryzyko rozwoju choroby.

Złamanie można stosunkowo łatwo wyleczyć, z raka piersi gorzej

Dlatego, gdy Ty, albo Twoja matka, czy ciotka mają niski odczyt BMD, raczej nie powinien być to powód do strachu, obaw, łykania narkotyków i faszerowania się wielkimi dawkami wapnia, co zwykle ma miejsce po rozpoznaniu osteopenii i osteoporozy, a raczej do zrównoważonej radości.

Oczywiście odpowiednia dieta i aktywność fizyczna są niezbędne, abyśmy żyli zajebiście długo i jak najbardziej przyjemnie, to jednak pewne naturalne skłonności naszych organizmów do starzenia się powinny być z matuzalemową mądrością akceptowane.

Biont nie jest debilem, chociaż można go kiwać

Źródła:

Wpis powstał w oparciu o opracowanie Sayer Ji zwolennika mówienia prawdy, powszechnie uznanego naukowca, pisarza i wykładowcę, doradcę i członka zarządu Krajowej Federacji Zdrowia w Stanach. Właściciela popularnej strony GreenMedInfo

WHO Scientific Group on the Prevention and Management of Osteoporosis (2000 : Geneva, Switzerland) (2003). „Prevention and management of osteoporosis : report of a WHO scientific group” (PDF). Retrieved 2007-05-31.
WHO (1994). „Assessment of fracture risk and its application to screening for postmenopausal osteoporosis. Report of a WHO Study Group”. World Health Organization technical report series 843: 1–129. PMID 7941614.
Kolata, Gina (September 28, 2003). „Bone Diagnosis Gives New Data But No Answers”. New York Times.
P Dargent-Molina, F Favier, H Grandjean, C Baudoin, A M Schott, E Hausherr, P J Meunier, G Bréart Fall-related factors and risk of hip fracture: the EPIDOS prospective study. Lancet. 1996 Jul 20;348(9021)


JA I PSZENICABlog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Rzuć też może gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep


Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.