Strefa VIP
Sklep
logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
297 online
49 371 727

leczenie-dobra-dieta

MOJA REWOLUCYJNA KSIĄŻKA

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie
Archiwum
Wysoka gęstość kości, to więcej szkody niż pożytku?

IMG_0270

Wysoka gęstość kości, to więcej szkody niż pożytku?

Współczesne definicje osteopenii (uznawanej za początek osteoporozy) i osteoporozy zostały arbitralnie opracowane na początku lat dziewięćdziesiątych przez Światową Organizację Zdrowia (WHO).

Następnie skierowane do milionów kobiecych ciał.

W celu zachęcenia gremium do skorzystania z rentgenowskich prześwietleń aparatami DXA, lub DEXA, a następnie skorzystania ze stosownych narkotyków, czyli lekarstw na chorobę, która nie dawała żadnych objawów.

Osteopenia (w 1992 roku) i Osteoporoza (w 1994 roku) zostały przez WHO formalnie określone jako choroby układu kostnego, ze względu na odchylenia od standardów mineralnej gęstości kości (BMD).

Zaś jako model wzorcowy przyjęto gęstość kości yyy … trzydziestolatki

Gęstości kości mierzonej absorpcjometrią podwójnej energii promieniowania rentgenowskiego, kości w szczytowej formie, 30-to letniej kobiety, dla adekwatnej rasy.

Owa techniczna definicja, obecnie szeroko stosowana na całym świecie jako standard złota, jest niepokojąco nieudolna, a co jeszcze gorsze prawdopodobnie ukrywa ideę, która nie ma nic wspólnego z promocją zdrowia.

TU KUPISZ bardzo wypasiony w chlorofil detoks ciała i duszy 4 Greens 100% Organic This is Bio

TU KUPISZ rodzinny DETOKS ciała i duszy
4 GREENS  00% ORGANIC This is Bio

Czy ludzie nie mają prawa się starzeć?

Dlaczego medycyna konwencjonalna tak chętnie przekształca zwykłe starzenie się w chorobę?

Komuś jest to bardzo na rękę, żeby menopauzę uznać za chorobę, którą koniecznie trzeba leczyć, to samo z naturalnym spadkiem gęstości kości w wyniku starzenia się.

Wybór wzorca gęstości kości, w postaci kości w szczytowej masie kostnej 30-to letnich kobiet jest całkowicie arbitralne, ale również bardzo nielogiczne, żeby nie powiedzieć debilne.

Dlaczego gęstość 80-letnich kości mamy określać jako „nienormalną”, jeśli są one mniej gęste niż u trzydziestolatki?

Z tego samego powodu leczy się menopauzę, hormonalną terapią zastępczą, powodując znacznie więcej złego niż dobrego, na przykład choroby serca, udary mózgu i raki.

Kobiety boją się chorować na menopauzę i boją się mieć rzadsze kości, biorą więc na te najczęściej wymyślone choroby hormony, narkotyki na osteoporozę, a przy okazji mega dawki wapnia pierwiastkowego, aby kości zagęścić za wszelką cenę.

Najbardziej niepokojącą oznaką jest to, że rzesze zdrowych kobiet, które nie doznały żadnych objawów „niskiej gęstości mineralnej kości,” popychane są w ryzykowne leczenie, za to generujące miliardy dolarów producentom urządzeń DXA, lekarzom i farmaceutom, a przede wszystkim przemysłowi farmakologicznemu.

Choroby nie ma? Chorobę sie stworzy

Osteopenia jest w rzeczywistości elementem diagnostyki medycznej, a nie jej podmiotem. Sam termin opisuje nic więcej, niż tylko odchylenie od arbitralnie ustalonej normy.

W rzeczywistości mamy tutaj do czynienia z definicją, która narusza zarówno zdrowy rozsądek, jak i podważa podstawowe fakty nauk biologicznych.

Niestety jest to coraz bardziej rozpowszechnione zjawisko w nauce o lekach finansowanych przez firmy.

Tylko debil uwierzy w to, że każdy kto ma więcej niż 30 lat, ma mieć gęstość kości trzydziestolatki, a nie gęstość przypisaną dla adekwatnego wieku zdrowego starzenia się.

Zgodnie z ustaleniami WHO, nasze od eonów zaprogramowane ciała, by stopniowo obniżać gęstość kości równolegle ze starzeniem się, są wadliwym projektem, lub patologią wymagającą interwencji medycznej?

Tymczasem naturalne rozrzedzenie kości wraz z wiekiem jest normalne i nazwanie każdego przypadku chorobą świadczy o logice szajbusa, a raczej o kolejnym przekręcie.

Gdy pogrzebiemy trochę na stronach znajdziemy wykresy przedstawiające naturalny spadek gęstości mineralnej kości biodrowej występujący wraz z wiekiem, z uwzględnieniem rasy i płci. Na przykład tutaj.

kość udowa i wiekNależy zwrócić uwagę, że utrata masy kostnej wraz z wiekiem jest normalnym procesem.

Gdybyśmy odszukali wykresy wykonane na podstawie definicji osteoporozy zarzuconej przez WHO, okazałoby się już, że 16% trzydziestolatków ma osteopenię, a, uwaga, 3% ma już osteoporozę.

To absurd

Na podstawie tych abstrakcyjnych ustaleń, im bardziej oddalimy się od 30, tym bardziej mamy zagwarantowaną osteoporozę. Nie muszę dodawać, że w wieku siedemdziesięciu lat już prawie wszyscy są chorzy.

Gdybyśmy natomiast przyrównywali gęstość swoich kości, do standardów adekwatnych dla danego wieku okazałoby się, że chorych będzie wielokrotnie mniej.

Jest jeszcze inna ważna kwestia, mianowicie, gęstość mineralna kości nie jest równoznaczna z wytrzymałością kości.

Czyli z jednej strony mamy problemy z fatalną definicją WHO osteoporozy, a z drugiej strony jeszcze gorszą rzecz, mianowicie co tak naprawdę ujawniają absorpitometry DXA?

Ujawniają jedynie gęstość mineralną kości, a to nie jest to samo, co jakość kości, czyli ich wytrzymałość.

Chociaż istnieje korelacja pomiędzy gęstością mineralną kości, a jakością kości, ich wytrzymałością, to jednak pomimo, że gdzieniegdzie definicje się pokrywają, to nie są to równoważne pojęcia.

Innymi słowy, gęstość daje nam doskonały wskaźnik wytrzymałości na ściskanie. Czyli jaki opór postawi kość, aby wytrzymać zgniecenie obciążeniem statycznym?

Natomiast gęstość kości nie jest dokładnym wskaźnikiem wytrzymałości na rozciąganie.

Czyli jaki opór na złamanie, postawi kość, gdy jest rozciągana, czy zginana?

Rzeczywiście, w niektórych przypadkach większa gęstość kości oznacza, że kość jest faktycznie bardziej odporna na złamanie.

Szkło, na przykład, ma dużą gęstość i wytrzymałość na ściskanie, lecz jest niezwykle krucha i nie posiada wymaganej wytrzymałości na rozciąganie. W wyniku upadku rozbije się na drobne kawałki.

Drewno, z drugiej strony, którego struktura jest bliżej natury ludzkich kości niż szkło, lub kamień, a więc drewno o mniejszej gęstości w stosunku do tamtych materiałów, jednocześnie jest silniejsze w przypadku zginania i rozciągania. Mniejsza gęstość kości w przypadku upadku jest w stanie wytrzymać większą siłę zginania i rozciągania, niż kość o dużej gęstości.

Rzuć gałką na pajęczynę, która ma nieskończenie większą siłę, przy praktycznie zerowej gęstości.

Gdy weźmiemy pod uwagę te fakty, starsi ludzie, o wysokiej gęstości kości, czyli bez osteoporozy wg WHO, mają większą szansę na scenariusz ze złamaną kością.

Ponieważ w tym wieku o wiele ważniejszymi zagadnieniami jest równowaga, właściwy chód i dobry wzrok, co najbardziej chroni przed złamaniem kości miednicy.

Należy pamiętać przede wszystkim, że jakość ludzkiej kości zależy wyłącznie od wzorców żywieniowych i stylu życia i wyborów jakie ludzie dokonują.

W odróżnieniu od pomiarów rentgenowskich badających jakość kości podaną w ścisłych wartościach liczbowych, jak ocenianie gęstości mineralnej.

Witamina K2, czy sojowe izoflawony na przykład, znacznie zmniejszają częstość złamań kości, bez zwiększania gęstości kości.

Tymczasem takie podsumowanie, które usłyszy kobieta, owa punktacja z urządzenia DXA, jest formą zastraszenia jej i w ten sposób zmuszenia do brania narkotyków zwanych lekarstwami, oraz wielkich dawek pierwiastkowego wapnia, 1200 + mg/ dzień (co jest bardzo niebezpieczne, ale o tym inny wpis), jednak nie może przekładać się na zapobieganie „osteoporozie”, która dla laika oznacza ryzyko złamania kości.

Yyy … wysoka gęstość kości może spowodować naprawdę wysokie problemy

Wysoka gęstość mineralna kości i rak piersi

Jednym z najważniejszych faktów o gęstości mineralnej kości, a zupełnie nieobecnym w dyskusji, jest to, że mając wyższe niż normalna gęstość kości, dla wieku średniego i w starszym, rzeczywiście zwiększa się ryzyko raka piersi o 200-300% .

Na to są badania i fakty te zostały opublikowane w najbardziej szanowanych i autorytatywnych czasopismach na świecie, jak Lancet, JAMA, czy KIK.

Pomimo, że jest to prawda znana od co najmniej piętnastu lat, że wysoka gęstość kości bardzo istotnie zwiększa ryzyko raka piersi, a szczególnie złośliwego raka piersi, problemowi nie poświęca się większej uwagi.

Rzecz po prostu nie pasuje do niczego

Ani do programów „różowa wstążeczka” z mammografią, jako wczesne wykrywanie, ani do aparatów rentgenowskich DXA, promujących jak najwcześniejszą osteoporozę.

Journal of American Medical Association w 1996 roku ogłosił, że kobiety z gęstością mineralną kości powyżej 25 percentyla mają od 2,0 do 2,5 razy zwiększone ryzyko zachorowania na raka piersi w porównaniu z kobietami o gęstości kości poniżej 25 percentyla.

Journal of National Cancer Institute w 2001 roku ogłosił, że kobiety w podeszłym wieku o zbyt wysokiej do swojego wieku gęstości mineralnej kości (BMD) mają do 2,7 razy większe ryzyko zachorowania na raka piersi, zwłaszcza jest to niebezpieczne w leczeniu zaawansowanego raka, w porównaniu z kobietami z niskim BMD.

European Journal of Epidemiology w 2004 roku ogłosił, że kobiety z wysoką gęstością mineralną kości (BMD) mierzoną w trójkącie Warda, albo szyjce kości udowej są odpowiednio narażone na 2,2, albo 3,3 krotnie większe ryzyko zachorowania na raka piersi w porównaniu z kobietami o niższym, czyli adekwatnym do wieku BMD.

I tak dalej, i tak dalej, takich badań zostało ogłoszonych naprawdę bardzo dużo.

Wysoka gęstość kości, to więcej szkody niż pożytku?

Należy się zastanowić, czy takie wielkie martwienie się o zdrowie kobiety przez zapobieganie osteoporozie w kontekście prawdziwych powodów umieralności, jak choroby serca, pierwsza przyczyna, czy rak, druga przyczyna, a szczególnie rak piersi, stanowi decyzję medyczną, czy może bardziej biznesową?

Gdyby powstał wielki rozrachunek umieralności kobiet, to osteoporoza nie znalazłaby się nawet w pierwszej dziesiątce.

Natomiast mega dawki wapnia podejmowane przez miliony kobiet na świecie, aby zwiększyć gęstość mineralną kości faktycznie zwiększają ryzyko zawału serca o 24-27% , według dwóch meta analiz opublikowanych w 2011 roku w czasopiśmie „Lancet”, oraz aż o 86%, według nowszej meta analizy opublikowanej w czasopiśmie „Serce”.

Teraz, gdy weźmiemy pod uwagę przypadek zwiększonego ryzyka raka piersi związanego z wysoką gęstością mineralną kości, to gdy zdiagnozowano u kobiety osteopenię lub osteoporozę, faktycznie wskazuje ten fakt na znacznie mniejsze ryzyko rozwoju choroby.

Złamanie można stosunkowo łatwo wyleczyć, z raka piersi gorzej

Dlatego, gdy Ty, albo Twoja matka, czy ciotka mają niski odczyt BMD, raczej nie powinien być to powód do strachu, obaw, łykania narkotyków i faszerowania się wielkimi dawkami wapnia, co zwykle ma miejsce po rozpoznaniu osteopenii i osteoporozy, a raczej do zrównoważonej radości.

Oczywiście odpowiednia dieta i aktywność fizyczna są niezbędne, abyśmy żyli zajebiście długo i jak najbardziej przyjemnie, to jednak pewne naturalne skłonności naszych organizmów do starzenia się powinny być z matuzalemową mądrością akceptowane.

Biont nie jest debilem, chociaż można go kiwać

Źródła:

Wpis powstał w oparciu o opracowanie Sayer Ji zwolennika mówienia prawdy, powszechnie uznanego naukowca, pisarza i wykładowcę, doradcę i członka zarządu Krajowej Federacji Zdrowia w Stanach. Właściciela popularnej strony GreenMedInfo

WHO Scientific Group on the Prevention and Management of Osteoporosis (2000 : Geneva, Switzerland) (2003). „Prevention and management of osteoporosis : report of a WHO scientific group” (PDF). Retrieved 2007-05-31.
WHO (1994). „Assessment of fracture risk and its application to screening for postmenopausal osteoporosis. Report of a WHO Study Group”. World Health Organization technical report series 843: 1–129. PMID 7941614.
Kolata, Gina (September 28, 2003). „Bone Diagnosis Gives New Data But No Answers”. New York Times.
P Dargent-Molina, F Favier, H Grandjean, C Baudoin, A M Schott, E Hausherr, P J Meunier, G Bréart Fall-related factors and risk of hip fracture: the EPIDOS prospective study. Lancet. 1996 Jul 20;348(9021)


JA I PSZENICABlog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Rzuć też może gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep


Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


 

(Visited 7 134 times, 6 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Summer 6 kwietnia 2015 o 15:21

    Pepsi, czy jak jem wysokowęglowodanowo wegańsko (czasem bliżej rawtill4, czasem surowo, czasem bardziej na kształt starch solution) to wystarczy Greens and Fruits TiB suplementować, ewentualnie jeszcze D3 + K2 czy jeszcze coś powinnam?
    Dodam, że schudnąć próbuję.

    1. pepsieliot 6 kwietnia 2015 o 15:33

      wystarczy, jak jesteś weganką, to nie zapomnij o siemieniu lnianym, albo chia

      1. Gosia 6 kwietnia 2015 o 22:35

        Pepsi, kojarzę, że gdzieś napisałaś już jakiś czas temu, że siemię lniane nie do końca jest ok. Nie mogę teraz tego znaleźć, ale pamiętam, że od tego czasu podchodzę do niego bardzo ostrożnie. Teraz widzę, że rekomendujesz. Możesz mi tu dwa słówka skreślić tak na szybko?
        Thx

        1. pepsieliot 7 kwietnia 2015 o 08:30

          no bo ciężko z niego wyciągnąć te kwasy o które chodzi, dlatego w drodze bsolutnego wyjątku biorę omegę3 TiB, niewegańską

          1. Gosia 7 kwietnia 2015 o 13:29

            Dzięki. Obawiałam się, że ma coś szkodliwego, a lubię zmielone.

  2. Maczek 6 kwietnia 2015 o 15:21

    Wpływ na tworzenie się połączeń neuronalnych także warto zbadać.

  3. Nubbia 6 kwietnia 2015 o 17:20

    Pepsino, to mnie pocieszyłaś. Dzięki za wpis bo ja właśnie rozpoczynam to durne meno, trochę za wcześnie ale na to już nie mam wpływu. I już panikowałam co z tym wapnem ale, że lubię dużo wiedzieć i szukam mądrych opinii to jesteś wodą na mój młyn….
    Podam dalej moim klientkom także, by kobitki nie wariowały i nie przesadzały niepotrzebnie z suplementami.
    Jeszcze świąteczne uściski.

  4. Paula Okoroafor 6 kwietnia 2015 o 18:56

    Dzięki za gęsty informacyjnie blog. Pytanie z innej półki: rękawiczki gumowe wielorazowe, szczoteczka elektryczna, płyn do mycia naczyń – jak bardzo nie wolno? Pozdrawiam, wesołego Dyngusa Paula

    1. pepsieliot 6 kwietnia 2015 o 19:55

      no nie widzę powodu, żeby obierać buraki bez rękawiczek 🙂 płyn do myci naczyń tylko eko, albo myć w wodzie z wygotowaanych orzechów piorących, elektryczna maszynka do zębów? jak ktoś lubi,najważniejsze jest ssanie oleju kokosowego i odpowiednia pasta domowa do zębów

      1. Paula Okoroafor 6 kwietnia 2015 o 20:39

        Thx a lot

  5. Seba 7 kwietnia 2015 o 07:44

    Pamiętam jak czytałem że weganie mają niższą gęstość kości od reszty populacji, ale rzadziej doświadczają złamań. Po tych porównaniach do drewna i szkła rozumiem już dlaczego tak jest.
    Co do suplementacji wapnia- według PCRM w przypadku mężczyzn suplementacja 400 mg wapnia dziennie zwiększa ryzyko zachorowania na nowotwór prostaty o 51% http://www.pcrm.org/media/news/six-dietary-guidelines-for-cancer-prevention . W każdym razie super wpis.
    PS. Wkradł się mały błąd, na wykresie spadku gęstości kości powinny być cm3, nie cm2.

    1. pepsieliot 7 kwietnia 2015 o 08:28

      też tak myślałam, bo gęstość dotyczy objętości, ale ten wykres wzięłam ze strony, którą zlinkowałam, i tam jest na cm2, może to urządzenie mierzy na płasko

  6. anonimka 7 kwietnia 2015 o 10:35

    ale jaja! myślałam, że dużo już wiem o zdrowiu, a tu taki psikus! całe życie żyłam w błędzie wierząc w „epidemię osteoporozy”. dzięki za mądry wpis pepsik.

  7. E. 7 kwietnia 2015 o 14:07

    Pepsi, co do spokojnego podejścia do procesu starzenia, to zgoda oczywiście. Siwiejemy, lecą zmarchy, opada biust. Trudno, choć bym nie odsądzała też od czci, jeśli ktoś chce proces dziadzienia spowolnić, na ten przykład fiskulturą i niejedzeniem serniczków. Narkotykom ze skutkami mówimy nie, tuta zgadzam się również.

    Ale nie do końca przemawia do mnie określanie łamliwości kości tylko wytrzymałością na ściskanie i rozciąganie. Urazy skutkujące złamaniem to raczej epizody dynamiczne, już by lepiej chyba było zadumać się nad wpływem gęstości na udarność. Co mnie się wydaje, że takowy wpływ jest.

    Piszesz też, że złamanie łatwo wyleczyć. Taki już los człowieka, że na coś w końcu umrze ale z doświadczeń sąsiedzko-rodzinnych wynika, że złamanie biodra w wieku podeszłym ma skutek śmiertelny. Zrasta się to na tyle długo, że organizm nie jest się w stanie już spionizować po kilkutygodniowym unieruchomieniu. Tak w praktyce.

  8. Jaspis 8 kwietnia 2015 o 17:28

    Peps,
    Jak wiesz , od dwóch lat mam zdiagnozowaną osteoporozę- oczywiście na podstawie densytometru.Leczę się w poradni reumatologicznej.Dostałem wit D3 i zaproponowano mi lek
    z grupy bifosfonianów, które mają hamować czynność osteoklastów.Odmówiłem, bo uważam , że jestem jeszcze za młody i chcę spróbować naturalnych sposobów.

    Czytając twój wpis zauważyłem jak kilkukrotnie piszesz, że chorzy na osteoporozę dostają narkotyki.
    Dlaczego mi lekarz nie zaproponował jakiegoś narkotyku ? Byłoby nawet fajnie 🙂 Przynajmniej jakaś maryjka.

    A jeśli miałaś na myśli leki przeciw osteoporozie, to przy całym ich arsenale skutków ubocznych nie można ich nazwać narkotykami, bo ta nazwa zarezerwowana jest dla substancji, które wykazują bardzo specyficzne działanie na ludzki organizm.

    1. pepsieliot 8 kwietnia 2015 o 17:39

      Jaspis oj tam, oj tam :d

  9. pl 8 kwietnia 2015 o 17:43

    A co jeśli obniżoną gęstość kości wykrywa się u młodej (<30 lat) osoby?

    1. pepsieliot 8 kwietnia 2015 o 20:18

      no są wyjątki, należy zbadać przyczynę, ja nie napisałam, że problem nie istnieje w ogóle. Jakie są objawy?

    2. Diana 8 kwietnia 2015 o 22:20

      To znaczy, że osoba ta siedzi na tyłku całymi dniami i nie rusza swoich kości – kości zwiększają swoją gęstość kiedy są używane 😉 Poza tym może to znaczyć, że owa osoba nie jada zielonych warzyw, a w zamian za to raczy się krowimi nabiałami i żywnością zakwaszającą.

      1. pl 10 maja 2015 o 16:42

        Objawów nie ma żadnych. Tylko badanie densytometryczne pokazuje, że gęstość jest niska.
        A droga Diano nie oceniaj ludzi, jeśli nic o nich nie wiesz. Osoba ćwiczy – podnosi ciężary i dużo chodzi całymi dniami tak więc fizycznie robi dla kości dużo. Poza tym osoba zielonych warzyw zjada tyle, że brzuch pęka, nie je zbóż, nie tyka nabiału ani cukru już od dawna! Suplementacja K2, D3 i inne niezbędne dla kości (krzem, magnez, bor, kolagen itd) także są zapewnione.. A mimo tego wynik densytometrii przestał się poprawiać.
        Pepsi, co o tym myślisz?

  10. Wandzia 26 listopada 2015 o 14:10

    Super artykul:))) U mnie tez zdiagnozowali osteopenie,dostalam leki(ktorych nie bralam) Zrobilam sobie nalewke ze skorupek z jaj i alkoholu oraz duzo spacerowalam na swiezym powietrzu:))No i po wizicie u lekarza okazalo sie,ze choroba sie cofnela.Jestem zdrowa:)) ale nie dzieki lekom lecz samej sobie i ciesze sie ogromnie.Nie wierze z lekarstwa a nawet w lekarzy.Onie nie lecza tylko wpedzaja nas w nastepne choroby.Niech kazdy z nas wezmie swoje zdrowie we wlasne rece a bedzie mniej ludzi chorujacych.

  11. Aga 12 stycznia 2016 o 14:07

    A dlaczego gęstsze kości to wyższe ryzyko raka piersi? Jaki jest tego powód, skąd ten związek?
    Pozdrawiam.

  12. Nina 16 sierpnia 2016 o 17:07

    koleżanka ma „zdiagnozowaną” osteoporozę, do tego doszły od jakiegoś czasu duże bóle pleców, kręgosłupa. Jakieś porady, pomysły od czego by tu zacząć, K2MK7?

    1. pepsieliot 16 sierpnia 2016 o 17:24

      K2 to podstawa, plus magnez, oczywiście D 3 nawet wapń trzeba rozważyć, ale trzeba przede wszystkim mieć pewność ze to osteoporoza,szalenie ważny jest krzem, jod

      1. Nina 16 sierpnia 2016 o 21:03

        ok, przekażę, dzięki

        1. Nina 16 sierpnia 2016 o 21:05

          odnośnie pewności, to jej nie ma, dlatego napisałam, w cudzysłowiu. Nie wiem, jakie są normy w kraju w którym mieszka. No ale witaminy+minerały raczej nie zaszkodzą

  13. MariaMagdalena 6 października 2016 o 20:51

    Dzięki za mądry artykuł. Z mojej strony dodam nieco faktów z życia potwierdzających, to co piszesz. Moja nieżyjąca już Maminka posiadała osteoporozę ok. 50% -tową, stwierdzoną w wieku lat 90, wcześniej nie przyszło nam jakoś do głowy badać. Zresztą za komuny temat osteoporozy jakby nie istniał i jest to zgodne z tym, co piszesz, że powoli „rozdmuchiwano” go od pocz. lat 90-tych. Dochtore-ortopeda dało Mamie chyba coś z bifosfonianów. Dość szybko odrzucił je żołądek (krwawienie z przewodu pokarmowego po tygodniu) i mądra lekarka pierwszego kontaktu kazała to natychmiast odstawić. Po 95 roku życia Mama czasem się przewracała, ale na szczęście niczego nie złamała. I to jest jedyne zagrożenie – upadki. I na to trzeba zwrócić uwagę – na bezpieczeństwo starego człowieka w trakcie poruszania się. Zrobić takie udogodnienia w domu, żeby było bezpiecznie, usunąć wszystko, na czym starzec mógłby się pośliznąć, być z nim w łazience i pomagać w myciu, itp. Jeśli wychodzi na zewnątrz – zawsze niech wychodzi z kimś pod rękę, nie sam. Itd., itp. I tak Maminka dożyła setki, spokojnie, bez raka piersi. W ostatnich 2-3 latach brała wit. D , a w ostatnich 10 latach dawałam Jej wapń z magnezem dobrej firmy amerykańskiej (może niepotrzebnie?) – to tak gwoli ścisłości. Pozdrówka.

    1. inacaro54 7 października 2016 o 08:49

      W wieku 90 lat to nawet raka się nie leczy a co dopiero osteoporozę,która jest w tym wieku normalnym następstwem starości ,ale jeśli kobieta w wieku 55 lat nagle bez wypadku i upadku łamie 3 kręgi to nikt mi nie wmówi ,że nic nie trzeba robić.To nie jest problem rozdmuchany a pewien ubytek kości jest przewidziany stosownie do wieku .Jeśli jednak ten ubytek jest większy niż norma wskazuje to niestety trzeba to leczyć.
      W Niemczech np. ten przedział gdzie uznaje się ,że to jeszcze nie jest osteoporoza jest bardzo rozciągnięty i ludzie starsi łamią sobie kości przy byle jakim upadku a przecież można było temu w porę zapobiec.
      Ja mam 3 kręgi złamane w wyniku osteoporozy a w Niemczech powiedziano ,że ja w ogóle nie mam osteoporozy więc jeśli lekarze będą postępować zgodnie z teorią autorki forum no i lekarzy niemieckich to będzie pełno kalek,bo to przecież nie choroba według was.

      Jeśli chodzi o objawy to początkowo oczywiście nie ma żadnych aż do momentu gdy dojdzie do samoistnego złamania np.kręgu lub złamania np.kości w wyniku upadku.Wtedy dopiero robione jest badanie gęstości kości i okazuje się ,że osteoporoza jest już bardzo zaawansowana,można to trochę poprawić,ale nigdy się jej nie wyleczy.

      Myślę,że gdyby wcześniej zaczęło się przyjmować wapń ,wit.D3 i wit.C to może nie byłoby tak gwałtownego ubytku kości .Ten gwałtowny ubytek następuje u kobiet w okresie menopauzy . Ja do menopauzy wynik miałam prawidłowy i chyba zbyt mocno wierzyłam w swój organizm ,bo praktycznie nic mi nie dolega aż do momentu gdy byłam w szpitalu i dostałam drgawek i to było przyczyną złamania 3 kręgów.
      Teraz już nic nie jest tak jak było ,kręgosłup w tym miejscu już zawsze będzie chory i będą dolegliwości.
      Nie lekceważcie osteoporozy ,bo to bardzo podstępny przeciwnik.

      1. pepsieliot 7 października 2016 o 09:18

        nikt tutaj nie lekceważy osteoporozy, wręcz przeciwnie, na blogu jest sporo artykułów, które wspierają zdrowie kości, szczególnie, że jestem witarianką, więc szczególnie muszę zwracać na to uwagę, jednak istnieje problem odwrotny. Mój artykuł o paradoksie wapnia i niepozornej witaminie K2 był prekursorskim artykułem w Polsce, i był cytowany na największym forum farmaceutycznym w Polce, osobiście przyczyniłam się do rozpromowania witaminy K2 w Polce, dzięki czemu wapń idzie do kości, a nie przykleja się do tkanki miękkiej, nie osadza się w piersiach, na piętach, albo nie tworzy się kamień nazębny.
        Rozumiem Twoje rozgoryczenie, ale zapewne były wcześniejsze oznaki Twojego stanu zdrowia. Jaki miałaś poziom 25(OH)D, na jakiej byłaś diecie, ile sportu było w Twoim dniu codziennym i tak dalej. Ten artykuł jest jednym z ponad tysiąca, który tutaj wrzuciłam. Wyrwany z kontekstu rzeczywiście mógłby wydawać się jednostronny, jednak napisałam wiele artykułów o micie mleka, o tym ,że społeczeństwo, które ma największe spożycie nabiału (na przykład Niemcy) ma coraz więcej problemów z gęstością kości i tak dalej. Że nie tędy droga, pisałam o krzemie, o witaminie D, magnezie (niezbędny przy wapniu) i wielu tych problemach. Życzę zdrowia.

        1. Tomasz 24 stycznia 2017 o 11:12

          Jakim cudem kamień na zębach zależy od witaminy K2 ? Czy jeśli kamień osadza się w czajniku to znaczy że brakuje mu witaminy K2 ?
          Rozumiem że chodzi o skład śliny ? Ale czy największego wpływu nie ma picie po prostu twardej wody ?

          1. Pepsi Eliot 24 stycznia 2017 o 12:39

            Tak, masz rację, trochę to naciągnęłam, ale tylko jeśli chodzi o kamień nazębny:) Kamień po prostu osadza się od zewnątrz, ale z drugiej strony zwróć uwagę, że mają na to też wpływ różne procesy gnilne, które powiązane są z naszym odżywianiem.

      2. MariaMagdalena 7 października 2016 o 12:33

        inacaro54@ – Ma Pani rację co do profilaktyki. Chyba dzisiaj każda kobieta wie, że jest coś takiego jak osteoporoza i najlepiej wziąć sprawy w swoje ręce i samemu pójść zbadać kości przynajmniej w okolicach 50-tki, a lekarze powinni każdej kobiecie przypominać o tym. Z pewnością trzeba przynajmniej w średnim wieku zacząć suplementację wit. D3+K2 i jeśli jest potrzeba, dobrymi formami wapnia z magnezem, a nie, jak cały czas zalecają lekarze, jeść dużo nabiału i pić mleko czy zażywać agresywne farmaceutyki. Nie piję mleka ani nie jem serów, jem tylko codziennie trochę jogurtu. Osteoporozy nie mam (jestem po sześćdziesiątce). Od ok. 15 lat prawie codziennie suplementuję wapń z magnezem, a od pół roku (dzięki radom Pepsi) wit. D3+K2. W wieku lat 90 osteoporozy wyleczyć się już na pewno nie da, ale powstrzymać lub chociaż trochę poprawić wyniki – można. Na pewno jest to sprawa indywidualna, ale wyniki mojej Mamy poprawiły się po 2-3 latach zażywania tego dobrego suplementu wapnia z magnezem – zarówno mineralizacja jak i gęstość kości o kilka % ; po kilku następnych latach niestety nastąpił spadek o kilka %, mimo zażywania nadal wapnia z magnezem (może brak słońca i wit. D3? Mama nie wychodziła już wtedy z domu). Teraz wiem, że bez suplementacji wit. D3+K2 wapń może osadzać się tam, gdzie nie trzeba, dlatego zadałam sama sobie powyżej pytanie, czy dobrze, że suplementowałam Mamie tylko wapń z magnezem. Pozdrawiam serdecznie.

        1. pepsieliot 7 października 2016 o 12:35

          nie dobrze, ale skąd miałaś o tym wiedzieć, skoro lekarze do dzisiaj o tym nie mają pojęcia i mylą K1 z k2

          1. MariaMagdalena 7 października 2016 o 17:33

            … dlatego chwała Ci Kobieto, że rozpropagowałaś K2. I ja trąbię teraz o tej witaminie na prawo i lewo 🙂

        2. inacaro54 7 października 2016 o 12:44

          MariaMagdalena,dzięki za odpowiedź,tak właśnie wygląda leczenie gdy zbyt późno się je podejmie a zupełnie inaczej ma się sprawa gdy się osteoporozie zapobiega.Widzę,że muszę jeszcze pomysleć o wit. K2 ,całą resztę zażywam.

          1. MariaMagdalena 7 października 2016 o 17:40

            D3+K2 i inne suplementy najlepiej kupić w sklepiku u Pepsi. Są bardzo dobrej jakości (bez zanieczyszczeń, GMO, itp.).
            Słyszałam i czytałam o całkowitym wyleczeniu kobiety w średnim wieku z zaawansowanej osteoporozy, udokumentowanym badaniami lekarskimi. Było to uzdrowienie na drodze duchowej przez Bruno Groeninga. Nie stało się to szybko, z dnia na dzień, ale trwało jakieś 3 lata. Jest sporo stron w Internecie o nim i uzdrowieniach, jakich dokonał. Na całym świecie powstało mnóstwo kół przyjaciół BG. Sam za życia prosił usilnie o dokumentowanie tych uzdrowień i jest tych dokumentacji lekarskich bardzo wiele. Za życia obiecał, że nawet po śmierci (zmarł w latach 50-tych) będzie uzdrawiał. Nie pisałabym o tym, gdybym sama nie doświadczyła jego pomocy. Miałam kontuzjowany staw barkowy i nie było mowy, żebym poszła na jakąś rehabilitację – nie było na to czasu, jeszcze żyła Mama, więc miałam zajętą szczelnie całą dobę opieką nad nią i pracą zawodową. Pomyślałam sobie: „Co mi szkodzi, poproszę B. Groeninga o pomoc”. Poprosiłam w myślach (nawet nie zastosowałam tego, co zalecają: usiąść, położyć ręce na kolanach, poprosić o boską energię, itd.) i po półtorej doby dostałam tę pomoc. Najpierw pojawił się narastający bez przyczyny ból, który następnie stopniowo malał – wszystko trwało 3 dni. Czwartego dnia – śladu po bólu i bark jak nowy. Trzeba było tylko uważać, żeby go nie przeciążyć nadmiernym wysiłkiem, bo wówczas lekki ból wracał, ale szybko przechodził samoistnie. Bark wrócił mi całkowicie do normy po kilku latach.
            Ale wit. D3+K2 trzeba zażywać – tak czy siak 🙂

  14. det 11 grudnia 2016 o 16:31

    jestem po operacyjnym zespoleniu wyrostka lokciowego, po upadku, pełna narkoza, antybiotyk. Czym teraz wspomóc organizm, zeby zniwelowac skutki tych dzialan szpitalnych a równiez wspomóc zrastanie kosci. suplementuje D3+K2, omega3, niestety tez terapia hormonalna.

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się