logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
445 online
55 268 588

 GLUTATION LIPOSOMALNY TiB

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Zakwaszony organizm, to nieodporny i chory niefarciarz

    Zakwaszony organizm to nieodporny i chory niefarciarz

    Wszyscy drżymy przed zachorowaniem na nowotwór i jest to jak najbardziej zrozumiałe.

    Jest kilka czynników, które mają największy wpływ i leżą jakby u podstaw większości nowotworów, o czym szeroko poruszam w mojej rewolucyjnej książce „Leczenie dobrą dietą”

    Wśród nich jest „kwasica”, która praktycznie wymieniana jest przez wszystkich badaczy i lekarzy zajmujących się onkologią.

    „Kwasica” pozbawia komórki ciała tlenu, a niedotlenienie komórek będzie zawsze ewoluować do powstania komórek nowotworowych.

    Omega 3 TiB

    TU KUPISZ pozbawioną transów i metali ciężkich
    OMEGA 3 TiB

    Trywialnie rzecz ujmując: dobrze natlenione komórki organizmu, to jest zdrowa i szczęśliwa tkanka

    Niektóre części naszego ciała są oczywiście bardziej zasadowe niż inne.

    Wysoko alkaliczne gruczoły, takie jak trzustka, czy wątroba są najbardziej podatne na uszkodzenia kwaśnym atakiem

    Sok trzustkowy ma poziom pH między 7,8, a 8,0, zaś żółć z wątroby pomiędzy 7,5, a 8,8

    Limfa też musi być zasadowa

    Gdy kwasowość całego ciała będzie większa, soki trzustkowe i żółć wątrobiana również staną się bardziej kwaśne. Te kwaśne soki i żółć będą destrukcyjnie podrażniać najbliższe tkanki trzustki i wątroby, powodując zapalenie, kamienie, owrzodzenia i nawet raka.

    Nadmierna kwasowość żółci powoduje również refluks, cofanie się żółci przez trzustkę do jelita cienkiego, żołądka i w końcu do przełyku.

    Refluks podrażnia dwunastnicę i żołądek powodując stany zapalne, wrzody i w konsekwencji raka.
    Refluks kwasów i refluks żółciowy często występują razem i mogą prowadzić do zapalenia błony śluzowej przełyku, co też może doprowadzić do raka.

    Innym problemem wśród ogólnej wysokiej toksyczności dla ciała kwasu żółciowego jest refluks trzustki, lub gdy żółć wraca się do trzustki, co może wywołać atak ostrego zapalenia trzustki oraz nasilić problemy przewlekłego zapalenia trzustki.

    Kwaśność żółci jest również główną przyczyną rozwoju kamicy pęcherzyka żółciowego, zaś kamienie te mogą spowodować poważne uszkodzenia trzustki i wątroby, przez zablokowanie trzustki i dróg żółciowych.

    Kiedy organizm jest zakwaszony, wówczas komórkom trzustki trudno jest uzyskać konieczne minerały i wodorowęglany niezbędne do produkcji wystarczająco alkalicznego soku trzustkowego.

    Reakcja mleczanowa, czyli kwasowa przemiana beztlenowa jest nie tylko jedną z głównych przyczyn raka trzustki, ale uważa się, że zakwaszenie organizmu jest podstawowym fundamentem wszystkich chorób

    Dlatego proces alkalizacji, czyli odkwaszania naszego ciała i utrzymywanie odpowiedniej proporcji zasad i kwasów w naszym organizmie jest najważniejszym procesem dla naszego zdrowia jaki człowiek może sobie zafundować.

    Przy czym wszystkie gruczoły naszego ciała działają prawidłowo tylko w odpowiednim środowisku pH

    Według biochemików, normalne komórki wytwarzaj energię w swoich mikro elektrowniach, czyli mitochondriach, gdzie w procesie spalania węglowodanów w obecności tlenu jest wytwarzana energia i oczywiście odpady.

    Takie reakcje, czyli procesy spalania w obecności tlenu mogą działać skutecznie przez setki tysięcy lat, gdy mogą polegać na związkach potasu.

    W błonach komórkowych znajdują się pompy, które działają poprawnie w obecności magnezu.

    solniczka

    Pompy wciskają potas do komórek, a wypompowują sód

    Jeśli zbyt dużo sodu dostaje się do mitochondriów, produkujących energię, to reakcje zachodzące w komórkach zaczynają korzystać z sodu, a nie z potasu i chociaż nadal będzie wszystko działać, to jednak nie tak skutecznie.

    To dlatego usilnie odradzam kontaktowanie się bezproblemowe z sodem. Owszem jesteśmy w stanie dobrą solą (ponad 80 pierwiastków śladowych) szybko zakwasić żołądek i poprawić trawienie. Ale stawiałabym raczej na gorzkie trawienie, na ocet jabłkowy, na sok z cytryny, a nie na sól. A z pewnością nie NaCl, czyli klasyczną sól z solniczki.

    Wyjątkiem jest oczywiście sytuacja, gdy mamy podwyższony poziom potasu, ale są to zdecydowanie rzadsze przypadki, gdyż o wiele szybciej tracimy potas niż sód.

    TU KUPISZ ORGANICZNY KELP G&G pełen naturalnego jodu

    Jod oczywiście lepiej dostarczać sobie z warzyw morskich i wtedy też dostarczamy sobie sód, ale nasza dieta powinna być przede wszystkim wysoko potasowa, i nisko sodowa.

    Bowiem:

    Spalanie przy udziale mniejszej ilości tlenu będzie wytwarzało mniej energii. Produkty odpadowe, to teraz będą sole sodowe, które są bardziej „kwasowe” niż sole potasowe

    wyjaśnia się dlaczego zarówno Cousens, Graham jak i Gerson mówią o diecie roślinnej, nisko tłuszczowej, ale też wysoko potasowej i nisko sodowej.

    To się przewija na każdym kroku

    W wyniku spalania w towarzystwie dużej ilości sodu, zaczyna występować kwasowość w otoczeniu naszych małych elektrowni, co sprawia, że proces produkcji energii, zaczyna przebiegać coraz bardziej kulawo.

    Kmórki przyjmują coraz mniej tlenu i coraz mniej energii produkują, spirala się napędza.
    Jesteś na najlepszej drodze, do utraty zdrowia, a nawet powstania komórek raka.

    Nie zapominajmy, że większość ludzi świata zachodu jest na dietach bogatych w sód, a ubogich w potas

    Do tego nagminnie również brakuje im magnezu, więc wypompowywanie sodu z komórek przebiega kulawo, więc wszystkie komórki organizmu zaczynają mieć za dużo sodu, co prowadzi do zakwaszenia.

    Komórki kwasu zakwaszają wszystkie nasze organy

    Gdy komórki są zakwaszone, zostają wyłączane niektóre geny naprawy DNA, natomiast geny RAS pozwalają na szybkie dzielenie się komórek przy niskiej ich mocy i są odpowiedzialne za tworzenie się komórek nowotworowych.

    Komórki rakowe są inne niż komórki zdrowe i ich paliwem staje się glukoza

    Aby wytworzyć energię z glukozy, czyli aby proces spalania nastąpił pobierają tlen z cytoplazmy. W końcu elektrownie, alias mitochondria są już tak zaniedbane, że się wyłączają. Osoby z rakiem obniżyły więc poziom tlenu we krwi.

    Komórki nowotworowe mają swoje sposoby na pozyskiwanie paliwa i tworzą własne glukozy.

    A jednym z odpadów produkcji energii jest kwas mlekowy w wątrobie, ale ten proces chemiczny przyczynia się do produkcji glukozy, która karmi komórki rakowe w całym organizmie.

    Zakwaszenie ciała powstaje z kilku powodów, a wśród nich jest te 6 głównych:

    1. Estrogeny

    Podobne warunki kwasowe wewnątrz tych elektrowni komórkowych mogą być spowodowane pewnymi formami estrogenu – żeńskiego hormonu płciowego, który wiąże się z receptorami na błonie komórkowej.

    Jeden naturalny estrogen zwany estradiolem jest szczególnie agresywny i może utworzyć spustoszenie wewnątrz komórki, zmniejszając stężenie potasu, zwiększając stężenie sodu, spada moc, spada dotlenienie komórki i następuje wyłączenie elektrowni, czyli komórki i w następstwie pogorszenie stanu zdrowia i rak.

    2. Brak snu

    Po 90. minutach snu Twoja szyszynka zaczyna produkować melatoninę, która pomaga kierować Cię do głębszego snu.

    Poza tym potężny przeciwutleniacz melatoniny również pomaga regulować hormony jak estrogen i IGF-1 w organizmie.

    Brak odpowiedniego poziomu melatoniny ma wpływ na wzrost poziomu estrogenów, podobnie jak na insulino podobny czynnik wzrostu IGF-1, co sprawia, że nasze komórki rosną i dzielą się szybciej.

    Sen odkwasza organizm

    3. EMF’S

    Siły elektromagnetyczne (np. maszty z wysokim napięciem). Przy czym melatonina też odgrywa tutaj ratunkową rolę.

    4. Niektóre chemikalia i pestycydy

    Niektóre chemikalia mogą wewnątrz komórek organizmu naśladować działanie estrogenów:
    bisfenol A
    parabeny
    ftalany
    toluen
    chemikalia znajdujące się w kosmetykach w powszechnym użyciu jako plastyfikatory i konserwanty.

    5. Hormon stresu

    Hormony stresu przyczyniają się do zakwaszenia organizmu.

    Hormony takie jak kortyzol produkowane przez nadnercza, w stresujących momentach wpływają na hormony zlokalizowane wokół komórek, tak zwane eikozanoidy.

    Insulina i sterydy działają podobnie.

    6. Brak tlenu we krwi

    Dr Otto Warburg otrzymał nagrodę Nobla w 1931 za odkrycie, że w przeciwieństwie do zdrowych komórek w organizmie człowieka, komórki rakowe „nie oddychają” tlenem.

    Komórki nowotworowe są beztlenowe, innymi słowy działają bez obecności tlenu. W rzeczywistości, komórki nowotworowe nie mogą przetrwać w obecności dużej ilości tlenu.

    Dlatego dobry poziom tlenu we krwi i komórkach pomaga zapobiegać rakowi

    Wszystkie powyższe przyczyny generowania kwasu w organizmie powodują obniżenie poziomu tlenu we krwi i w komórkach.

    Priorytetem w leczeniu raka powinno więc być nasyceniem organizmu w tlen, czyli odkwaszenie organizmu, a także zaprzestanie dalszej ekspozycji na działanie toksyn.

    Zakwaszone ciało oznacza również osłabiony system odpornościowy

    NA pewno już słyszeliście nie raz, że nie tylko nasze komórki, ale też nasz system odpornościowy rozkwita w środowisku zasadowym.

    W jaki sposób się to odbywa?

    Odpowiedź jest krótka, dzięki pożytecznym bakteriom

    Jelito zawiera około 800 różnych szczepów bakterii, z których 400 zostało zidentyfikowanych.

    Tysiące lat temu mieliśmy umowę z bakteriami, że będą nas chronić, tak długo, dopóki damy im miłe i przytulne miejsce do życia.

    Jelito przeciek

    Niestety złamaliśmy umowę

    W ciągu tysięcy lat miały sobie żyć i pracować w pomieszczeniu o określonej kwasowości, której zwiększenie sprawia, że bakterie te przestają działać. Zaprzestaliśmy karmienia ich ulubionymi potrawami, takimi jak włóknistym pożywieniem, pełnoziarnistym i zielonymi warzywami.

    A zaczęliśmy spożywać bez opamiętania sól, pić alkohol, jeść mięso nie od święta, raz na pół roku, a nie codziennie, a także nieustająco się stresować.

    Co gorsze, zaczęliśmy dokarmiać wrogów naszych dobrych jelitowych bakterii, za pomocą cukrów i produktów mlecznych, ulubionego jedzenia drożdży i mikrobów. Drożdże ubóstwiają cząsteczki glukozy, która jest także ulubionym pokarmem komórki nowotworowej.

    Ostatnim nożem w plecy, którym godzimy dobre bakterie to antybiotyki przepisywane i te mimowolnie zjadane wraz z befsztykiem i piersiami z kurczaka, steroidy, lekarstwa i chlorowana woda z kranu

    Owe korzystne bakterie są kluczowe dla naszego zdrowia. Nie lekarze, nie firmy farmaceutyczne, nawet nie politycy, nie mówiąc o innych, a właśnie te bakterie.

    1.    W nocy, gdy śpimy zużywają drożdże i mikroby, które są w nas. Stanowią jakby pierwszą linię obrony.

    2.    Ich obecność stymuluje nasz układ odpornościowy. Szacuje się, że bakterie te korzystnie nakierowują na 85 % naszej produkcji przeciwciał.

    3.    Pomagają w uwalnianiu kluczowych witamin z naszego pożywienia, zwłaszcza przeciwnowotworowych witamin, biotyny, B-12, kwasu foliowego i witaminy K

    4.   Produkują potężnie antynowotworowy związek chemiczny, taki na przykład, jak maślan sodu.

    5.    Pomagają w chelatowaniu i eliminują rakotwórcze estrogenne chemikalia i nitrozaminy ( przypominam tworzą się z azotynów, a azotyny powstają nawet przy gotowaniu roślin), a także metale ciężkie, takie jak kadm i rtęć.

    itd

    Niestety zmiana kwasowości w jelitach utrudnia działanie pożytecznych bakterii, a pomaga ich wrogom, czyli mikrobom i drożdżom.

    Prawidłowe pH w jelitach jest niezbędne dla prawidłowego działania systemu immunologicznego

    W jaki więc sposób możemy zalkalizować swoje ciało i jego komórki?

    REGULARNE ćwiczenia pomagają, ponieważ może to zwiększyć dotlenienie i poziom hemoglobiny.

    Jeżeli to jest takie proste, że wystarczy zwiększyć poziom tlenu w naszych komórkach, to dlaczego tego szybko nie zrobić?

    Nie jest to wszystko takie proste, jak się z pozoru wydaje.

    Głębokie oddychanie

    Jest to część pakietu terapii stosowanych dla pacjentów w Chinach?

    Faktycznie, może to zwiększyć poziom tlenu, ale nie w ilości wystarczającej, ponieważ ogranicza się do ilości hemoglobiny we krwi, a nie ma zbyt wielkiego wpływu na poziom kwasowości.

    Jednak na dobrej diecie roślinnej kilka głębokich oddechów sprawia, że w Twojej krwi jest 100% tlenu, który powinien tam być.

    Przy czym informuję, że już 94% tlenu raczej kwalifikuje się do szybkiej hospitalizacji

    pompka1

    Regularne ćwiczenia

    Z pewnością mogą pomóc, ponieważ przyczyniają się do zwiększenia poziomu tlenu i hemoglobiny, jednocześnie zapewniając organizmowi szczęśliwe hormony w postaci endorfin i jednocześnie neutralizując niektóre bardziej toksyczne hormony.

    Yoga jest w stanie zmniejszyć poziom kortyzolu, ale jest przeceniana. 

    Doskonałe działanie dotleniające i neutralizujące hormony stresu ma bieganie.

    Ale czy wystarczająco jesteśmy w stanie zadziałać?

    Wszystko co wymieniłam powyżej, jest niezbędne i bardzo ważne, jednak według Noblisty Warburga, nasza niezdolność komórek do absorpcji tlenu jest zwiększoną ilością trucizn, które w sobie magazynujesz, lub nadmiernej kwasowości
    Sang Whang w swojej książce „Odwrócenie starzenia” również zgadza się z tą teorią.

    Jeśli Twoje ciało jest zbyt kwaśne, komórki nie mogą ulegać detoksykacji.
    W następstwie kwaśnego środowiska, słabo natlenione komórki mogą okazać się nowotworowymi.

    Wszystkie choroby zwyrodnieniowe, a wśród nich oczywiście artretyzm, czyli dna moczanowa, są wynikiem kwaśnych odpadów, które tworzą się w naszych komórkach.

    Prawidłowe oddychanie woda i dieta mogą stanowić najbardziej skoncentrowaną alkalizację dla naszego zdrowia.

    Ponieważ samo życie generalnie zakwasza, to spożywając pokarmy jak najbardziej alkaliczne będziemy w stanie utrzymywać w organizmie lekko zasadowy poziom, gdyż zasada neutralizuje kwas, tak to działa.

    Swoje pH możesz sprawdzić za pomocą pasków zakupionych w aptece, czy internecie.
    Kiedy roztwór nie jest ani kwasem, ani zasadą ma ph 7, który jest neutralny.

    Ciało jest w najzdrowszych i optymalnych warunkach kiedy ma ph w granicach 7,2 do 7,4 pH

    Istnieją obszerne badania, które potwierdzają fakt, że rak rozwija się w środowisku kwaśnym, a pogarsza mu się zdecydowanie i w końcu zdycha w środowisku zasadowym.
    Utrzymywanie ciała w środowisku zasadowym jest formą walki z rakiem.
    Alkalizujmy się więc dla zdrowia.

    Nawet politycy składają się w 80% z wody.

    Unikaj kwaśnej wody, gdyż zawiera bardzo mało tlenu.
    Aby zwiększyć ilość tlenu w komórkach musisz dostarczyć sobie zasadowego środowiska wodnego.
    Woda jest kluczem do równowagi twojego ciała.
    Woda alkaliczna ma więcej tlenu.

    Ale co do wody jest wiele hipotez, najlepiej pić wodę strukturalną i natlenowaną.

    TU KUPISZ moją rewolucyjną książkę z autografem "Leczenie dobrą dietą"

    TU KUPISZ MOJĄ REWOLUCYJNĄ KSIĄŻKĘ Z AUTOGRAFEM „LECZENIE DOBRĄ DIETĄ”

    Dieta

    To obok wody klucz do Twojego zdrowia.

    Uwaga pierwsza:

    Mniej niż gram sodu dziennie.

    Nawet tylko 4 kromki chleba zapewniają 1 gram sodu.
    Każdy człowiek, który choruje na raka ma kwaśny odczyn (niski) poziom pH we krwi.

    Cała żywność zaflegmiająca, w tym na czele z wołowiną i świniną nastrzykiwanych hormonami i zawierającymi pestycydy, które pożarły wraz z karmą.
    (Dobrze byłoby pogodzić się z kaszą jaglaną, cudownie odflegmiającą organizm i nawet 100% witarianie powinni zrobić dla kaszy jaglanej wyjątek)

    Alkohol i kawa, żywność przetworzona, to wielkie zakwaszacze.

    Surowa żywność roślinna, zielone warzywa, orzechy, nasiona, pełne ziarno i owoce.

    CHLORELLA, imbir, figi, rodzynki, cytryny limonki, marchew i jabłka.

    Chlorella cholernie alkalizuje, a także detoksykuje, daje naturalny Beta karoten i ma wiele innych zalet.

    Green foods wyhodowany na słońcu dostarcza tlen do naszych organizmów.

    TU KUPISZ LIPOSOMALNY GLUTATION TiB

    Zapewnia wysoki poziom glutanionu w komórkach, co zwiększa właśnie poziom komórkowego tlenu

    Pomóc alkalizować nasz organizm możemy też przez mądrą suplementację, na przykład witaminą D3 + K2 i magnezem.

    SOK z cytryny dodany rano do wody działa cudownie alkalizująco i nadaje smaku wodzie pitej na czczo.

    Podobnie działa nierafinowany organiczny ocet jabłkowy.

    Limon
    Napotkałam na ciekawą pozycję Chrisa Woollamsa – Dieta Tęczy – jak może pomóc pokonać raka.
    Bardzo ciekawe info o siarczanie hydrazyny, który zwiększa pH guza i tłumi spontaniczne przerzuty, przy leczeniu raka.

    OCZYWIŚCIE wiadomo, że mięso, mleko i jego przetwory (z wyłączeniem izolatu serwatki), sery twarde są wręcz tragiczne, żółtko jaj zakwaszają nasz organizm szczególnie.

    Jednak wymienię teraz listę dziesięciu najbardziej odkwaszającego, czyli również detoksykującego, bo to nic innego tylko wyprowadzenie z organizmu ubocznych produktów zakwaszenia zalegających w tkankach, pożywienia:

    10 pokarmów odtruwających ciało człowieka

    List jest wiele, jednak różnice są bardzo niewielkie, a zasadnicze punkty są dla wszystkich list wspólne.

    1. Owoce

    Soki z owoców są bardzo łatwo trawione, są świetnymi antyoksydantami, zawierają wiele wartości odżywczych i witamin. Owoce w ciekłej postaci, czyli ich sok ma bardzo wielkie właściwości odtruwające. Owoce jedzone w całości, lub w całości miksowane są dodatkowo bogate w błonnik.

    szpinak

    2. Zielone liściaste warzywa

    Chlorofil oczyszcza organizm ze szkodliwych toksyn środowiskowych, od smogu, metali ciężkich, herbicydów, środków czyszczących i pestycydów.
    Zielone warzywa wspomagają wątrobę w procesach odtruwania.
    Wypełnij swoją lodówkę jarmużem, szpinakiem, lucerną, spiruliną, booćwiną, rukolą i innymi organicznymi
    zielonymi warzywami liściastymi. Rośliny te pomogą nadać impuls chlorofilowy dla twojego organizmu.

    3. Cytryny, pomarańcze i limonki

    Owoce cytrusowe działają silnie alkalizująco i wspomagają organizm poprzez wypłukiwanie toksyn.
    Sok z cytryny wspiera wątrobę w jej procesach oczyszczających. Aby zwiększyć detoksykację, zaczynaj każdy dzień pijąc z ranka wodę z cytryną.
    Należy pamiętać, że witamina C jest jedną z najlepszych witamin detoksykujących, gdyż neutralizuje toksyny, do przyswajalnej postaci.
    Och, wiadomo już wszystkim , że w natce pietruszki jest więcej witaminy C niż w cytrynie, nie bądźcie nudni, bo teraz piszę om cytrynie.

    czos

    4. Czosnek

    Czosnek, pomimo, że jest to naturalny antybiotyk i wielu guru witariańskich z tego powodu odradzają jego spożywanie i że pisałam przed chwilą, że zniszczy również dobre bakterie w jelitach, to jednak czosnek stymuluje wątrobę do produkcji enzymów potrzebnych do jej detoksykacji, a także wspomaga filtry pozwalające oczyszczać się z pozostałości trujących z układu pokarmowego.

    5. Kiełki brokułów

    Niezwykle bogate w przeciwutleniacze, a zdolność kiełków brokułów do stymulowania enzymów detoksykacji w przewodzie pokarmowym jest niezrównana.
    Kiełki brokułów są bardziej skuteczne niż warzywo, ale zawierają kontrowersyjne białko. Kija ma więc wa końce jak zawsze.

    6. Zielona herbata

    Zielona herbata jest silnym antyutleniaczem i zawiera specyficzny typ antyoksydantu zwany katechiną, który bardzo dobrze działa na oczyszczanie wątroby.
    Zielona herbata, mówiąc najprościej, wypłukuje toksyny z ciała człowieka.

    Zielona herbata nie jest zalecana przez witarian, ale jakby ktoś pił, to macie.

    7. Fasola Mung

    Potężne właściwości Fasoli mung były wykorzystywane przez ajurwedyjskich lekarzy przez tysiące lat.
    Jest bardzo łatwa do strawienia, i absorbuje toksyczne pozostałości na ściankach jelit.
    Fasoli mung nie można raczej spożywać na surowo.

    8. Surowe warzywa

    Doskonałe w sokach lub spożywane na surowo: cebula (znów antybiotyk), marchew, karczochy, szparagi, brokuły, kapusta, kapusta włoska, kapusta brukselka, kalafior, czosnek, buraki, kurkuma, i oregano.
    Połączenie tych produktów pozwoli na usunięcie cząstek toksyn z wątroby podczas procesu oczyszczania.

    Zawierają najwyższe naturalne zawartości siarki i glutationu.

    Siarka (słynny siarczan hydrazyny, o którym wspominałam) pomaga wątrobie w detoksykacji szkodliwych chemikaliów. Polecam MSM TiB

    TU KUPISZ MSM siarka organiczna TIB

    TU KUPISZ MSM siarka organiczna TIB

    9. Nasiona, pestki i orzechy

    Siemię lniane, pestki dyni, migdały, orzechy włoskie, nasiona konopi, nasiona sezamu, nasiona chia, orzechy cedru syberyjskiego i nasiona słonecznika są doskonałymi opcjami odtruwającymi i ułatwiającymi utrzymywać w organizmie lekko zasadowe środowisko.
    Uwaga! Podczas odtruwania należy unikać masła orzechowego.
    Generalnie radzę unikać masła orzechowego.

    10. Omega-3 i inne tłuszcze

    Podczas odtruwania można oprócz awokado zastosować olej z konopi, z lnu (uwaga w Polsce 90% oleju lnianego jest zjełczałego), oraz organiczną oliwę z oliwek tłoczoną na zimno pierwszy raz.
    To pomaga nasmarowaniu ścianek jelit i taki olej na ściankach wchłonie toksyny, które zostaną wydalone przez ciało.

    Czytałam, że od oleju lnianego mogą twardnieć żyły, więc raczej na dłuższą metę unikajmy produktów przetworzonych, nawet tak zdrowych, po prostu mielmy siemię lniane i jedzmy zmielone ziarna konopi i spirulinę, dla omega 3 i białka.


    reklamablogBlog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w naszym  Wellness Sklep


    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


     

    (Visited 69 209 times, 28 visits today)

    Powiązane artykuły

    1. mimi wooow 26 stycznia 2013 o 14:23

      hej Pepsi, gdzie byłam jak mnie tu nie było? piekłam świateczne pierniczki z zielona herbatą i spiruliną 🙂 [którymi zachwycał się nimi mój sceptycznie nastawiony dop moich prozdrowotnych fanaberii wujek, to juz sukces!!!], rozkoszowałam się wolnością bez przymusu kieratu w korporacji 🙂 i robiłam detoks od Twojego bloga!!! za to po powrocie miałam hurtowy wysyp postów, co mnie bardzo ucieszyło, niektóre mnie wynudziły, niekóre rozbawiły i czasemwręcz zaciekawiły jak ten ostatni, dzisiejszy!!!! trochę naukowej paplaniny bez rozwinięcia się tu pojawiło, nie sposób tego czasem ogarnąć, jednak generalnie art świetny!!! od siebie dodałabym tylko, że biała herbata jest lepsza od zielonki, ponieważ ma właściwości antyoksydacyjne trzykrotnie wyższe niż herbata zielona, poza tym ma dużo witaminy C i zawiera polifenole dzięki czemu chroni przed atakami wolnych rodników, które jak wiadomo są odpowiedzialne za proces starzenia się. ma ich dwukrotnie tyle co herbata zielona i dwunastokrotnie co sok pomarańczowy dlatego biała herba to eliksir młodości. jest najdroższą herbatą z tych tanszych, bo ja wynalazłam w swoich nawiedzonych sklepach herbatę z schizandry [cytryniec chiński], chińskiego zioła znanego od tysiącleci i ona biła wszelkie rekordy cenowe 🙁 zawiera ona mnóstwo dobroczynnie działających na organizm witamin i substancji, dzieki temu polecana jest jako środek szczególnie dobrze wzmaciajacy organizm. jesli chodzi o wit C, to znalazłam w grudniu na youtubie zarośniętego paula nisona, kóry polecał wit. C z aceroli z mojej ulubionej firmy, więc ją nabyłam, w smaku świetna, dodaję do mieszanek z traw pszenicznych, spiruliny, chlorelli i takich tam … zdecydowanie poprawia ich smak! oto ona: http://healthforce.com/longevity-immunity/truly-natural-vitamin-c

      z tego co pamietam na polskie warunki najwięcej wit C ma dzika róża. w jej owocach jest 30-40 razy więcej wit C niż w owocach cytrusowych. mozna ją też dostac w postaci proszku jak np tutaj: http://www.zdrowie.brat.pl/dzika-roza-skorka-proszek-200g-8211-witamina-p-2983.html

      jesli chodzi o omega 3 to nasionka chia mają go zdecydowanie więcej niż nasiona lnu, ale ja ostatnio natknęłam się na inforacjie o oleju z kryla, który jest krewetkopodobnym skorupiakiem, przysmakiem wielorybów, fok i wodnych ptaszorów. posiada baaaaaaaaaaardzo dużo cennych antyoksydantów [nie chce mi sie wymieniać całej litanii] i dają one olejowi z kryla bardzo wysoki wskaźnik ORAC (Oxygen Radicals Absorbtion Capacity) – zdolności absorpcji wolnych rodników. olej kryla wykazuje następujące działanie: bardzo wysoka zdolność niszczenia wolnych rodników, znaczne łagodzenie symptomów PMS ( syndromu napięcia przedmiesiączkowego), obniżenie poziomu cholesterolu LDL o 44%, przy jednoczesnym wzroście dobrego cholesterolu HDL o 38 %, obniżenie poziomu trójglicerydów o 20%, poprawa wyglądu włosów, skóry, paznokci!!!!!!!!!!!!!! redukcja zmarszczek, zaczerwień i innych problemów ze skórą o 58%, nie wiem, przetestuję, ale jak chciałam zamówic z mojego zaufanego sklepu to akurat wykupili 🙁 zmniejszenie niedogodności związanych z chorobami reumatycznymi, ochrona przed promieniami UV (ultra fioletowymi), znaczna redukcja białka C-reaktywnego (CRP). podwyższony stan CRP zwiększa czterokrotnie ryzyko zawału serca.

      obok fasolki mung wymieniłabym jeszcze fasole adzuki: odtruwa ona organizm, porusza zastój krwi, zmniejsza obrzęki [nadmiar sodu] ma działanie moczopedne i wysuszajace, czyli tak samo jak prażona kasza jaglana jest dobra na odflegmianie. ja dzieki kaszy szybko radze sobie z katarem. fasola adzuki wspomaga ponadto odchudzanie, wzmacni funkcje nerek i nadnerczy. chuderlakom nie jest polecana w duzych ilosciach.

      pisałas o tlenie i o jego zbawiennej roli antynowotworowej. dołożę zatem moje 3 grosze o sposobach nasycenia ciała tlenem, jesli pozwolisz 😉

      okresowe poszczenie lub niedojadanie, szczególnie kiedy na codzień nasza dieta to dużo
      syfów, dodawanie do diety pozywienia zawierajacego german, który wspiera działanie tlenu w ciele. żywność i suplementy zawierajace german są stosowane do leczenia raka i ogólnego wzmocnienia odporności. german mozna znaleźć w grzybach shitake i w pieczarkach, żeń szeniu, nierafinowanym soku z aloesu [ja piję go okresowo, polecam], w czosnku! w chlorelli i w jęczmieniu.

      innym sposobem nasycenia ciała tlenem jest terapia wodą utlenioną. naturalnymi jej źródłami są surowe, nieprzetworzone owoce i warzywa, a zwłaszcza dziko rosnące rosliny [np mniszek lekarski] i zioła. naturalne źródło wody utlenionej znacznie skoncentrowanej ma słynna woda lecznicza z Lourdes we Francji. H2O2 powstaje w komórach naszego body codziennie jako główna siła układu odpornosciowego. woda utlenioona zwiększa poziom energii, niszczy toksyczne mikroorganizmy i jest szczególnie polecana dla osób wykanczanych przez chorobę.
      kiedy łapie mnie ból głowy albo mam pierwsze symptomy przeziębienia wlewam sobie 3-5 kropli wody utlenionej do ucha i u mnie to działa!!! pomaga, ból znika. lecze tym sposobem równiez ból gardła i katar. stosuje tez okresowo wewnetrznie, ale tylko jej specjalną formę do spozycia: food trade, nigdy tę z apteki!!! woda utleniona jest równiez stosowana w instytucvie Gersona. poza tym mozna wodę utleniona stosowac do płukania warzyw i owoców w celu pozbycia sie toksycznych chemikaliów, jesli kupujemy zwykłe produkty, nieorganiczne. na każdy litr wody do płukania nalezy wlać 1 łyzke wody utlenionej i moczyć w niej warzywa i owoce 20 min, lub po prostu spryskac bezposrednio H2O2 ze spryskiwacza i odczekać 1, 2 minuty. ja jako pasty do zebów uzywam mieszanki z zielonej glinki i sody oczyszczonej, zanurzam w tym mokrą szczoteczke i spryskuje woda utlenioną, stosuje to od 2 lat i nie narzekam na żadne ubytki czy trwonienie kasy u dentystów 🙂

      OK, sorki że się rogadałam, ale nie mogłam się powstrzymać przed dołozeniem tego i owego 🙂 no. to tyle, zmykam wycierac z nosa gile i spędzac gdzie indziej moje cenne chwile 😉 ciao

      1. Jah Maya 27 stycznia 2013 o 10:14

        MImi w takim suchym proszku z DR to już witaminy C nie będzie.

        Jeśli chce się jeść DR dla zawartości witamin, zwłaszcza C to albo najlepiej świeżą lub mrożoną albo w ten sposób: http://www.dzikaroza.pl/nowy/index.php?przepis-na-napoj-różany.

        Suche produkty i tym bardziej zmielone tracą ją bardzo szybko.

        1. NotMilk 27 stycznia 2013 o 16:39

          W przypadku witaminy C zgadzam się z Jahem. Bardzo mnie cieszy, że wspomniałać Mimi o grzybach shiitake, których zdecydowany smak uwielbiam :)) Poza tym właściwości zdrowotne (m.in. zawiera kobalt, czy wydzielany podczas gotowania antynowotworowy kwas TCA). Chcialem się Was zapytać, czy ktoś z Was pił może herbatę z jiaogulan lub hoduję tę roślinę? Mnie osobiście ona kusi, bo jej liście mają podobno słodki smak, a to już stanowi dla mnie zachętę, żeby ją kupić i z jej pomocą urozmaicić niektóre posiłki 🙂 Za odpowiedź będę wdzięczny.

          1. NotMilk 27 stycznia 2013 o 16:40

            Zapomniałem jednak wspomnieć, że niektórzy mogą mieć reakcje uczuleniowe na shiitake, więc na początku zalecam kupić małe opakowanie i spróbować, jaka będzie reakcja 😉

        2. syldra 28 lutego 2017 o 15:25

          mimi woow co do cytryńca chinskiego to sadzonki są dość tanie, ja ogródka nie mam, no to kupiłam w prezencie rodzicom 😀 efekt dużo liść i pyszna herbatka 🙂

    2. mimi wooow 26 stycznia 2013 o 15:01

      hej, to raz jeszcze ja :/ znalazłam fajny wykaz produktów ze wskazaniem na ich stopien zasadowosci lub kwasowości. warto zerknąć z ciekawości 🙂

      http://www.acidalkalinediet.com/Alkaline-Foods-Chart.htm

      1. pepsieliot 27 stycznia 2013 o 08:59

        Hej Mimi, dziękuję za bogate uzupełnienie. Jezeli zaś chodzi o konkretna listę produktów zakwaszajacych i alkalizujących, to mam takich kilka, dwie z nich kiedyś umieściłam na tym blogu, ale tak na prawdę doszlam do wniosku, że nie są takie ważne, kiedy się wie, że generalnie rośliny alkalizują, a mięso, mleko i przetworzone jedzenie zakwaszają. Dlatego podałam tylko ogólne wytyczne. Bardziej chciałam zwrocić uwagę, że trzeba mieć świadomość, potasu i sodu, a także wszystkich innych czynników, gdyź oczywiste jest, że trzeba stworzyć dla siebie optymalne warunki do zycia i to jest nasze zadanie wobec siebie. Oddycanie, woda, dieta, ruch, ilość tłuszczu w organizme, przekłada się a ilość estrogenów u kobiety i tak dalej i tak dalej, no i rozładowywanie stresu i Sen, scisk :))

    3. Joanna 26 stycznia 2013 o 21:22

      Hej Pepsi, dzięki za super wpis.
      Uwielbiam cię, tak po prostu 🙂

    4. pepsieliot 27 stycznia 2013 o 08:26

      Joanna i vice versa :))

      1. Zyraffa 28 lutego 2017 o 10:50

        Vice Wersal w stolycy mówimy miłego dnia

    5. Jah Maya 27 stycznia 2013 o 09:00

      Co do biochemików nie masz racji. Biochemicy odkryli, że mitochondria głównie służą do oksydacyjnego spalania kwasów tłuszczowych, które są podstawowym paliwem większości komórek ssaków, podczas ich zwykłego funkcjonowania. Zwróć uwagę, że komórki, które nie mają mitochondriów mogą spalać tylko węglowodany np. erytrocyty. Dlaczego? Aby same nie połykały łapczywie tego co przenoszą czyli tlenu. Tlenu potrzebnego do fosforylacji oksydacyjnej.
      Oddychanie tlenowe u organizmów wykształciło się właśnie m.in. z powodów zaopatrzenia w efektywniejsze paliwo jakim są tłuszcze i ciała ketonowe z nich produkowane w wątrobie.
      Warto zauważyć, że istnieją z drugiej strony organy jak np. mięsień sercowy, który najchętniej spala kwasy tłuszczowe, ciała ketonowe i nie lubi być zmuszany do spalania cukru. Przynajmniej w zdrowym organizmie, nawet na diecie wysokowęglowodanowej, która w tym wypadku ma niewielkie przełożenie, przynajmniej dopóty organizm jest zdrowy. Większy udział spalania w nim węgli jest właśnie jedną z rozpoznawanych objawów wykształcenia chorób cywilizacyjnych.

      Co do refluksu żołądkowego. Czytałem, że główną przyczyną go jest niedobór kwasu solnego w soku żołądkowym czyli paradoksalnie zbyt małe jego zakwaszenie. Podobno kuracja roztworem kwasu solnego przynosi nadspodziewane efekty wraz z eliminacją jedzenia śmieci, które są chyba tutaj głównych destruktorem. Łykanie zasadowych płynów jak roztwór sody oczyszczonej przynosi tylko pogorszenie stanu.

      1. Jah Maya 27 stycznia 2013 o 09:08

        glikoliza przebiega w cytozolu a nie mitochondriach

        1. pepsieliot 27 stycznia 2013 o 11:08

          czytaj ze zrozumieniem, zaś w kwestii owoców, podczas tłumaczenia pomieszałam i miało być oczywiście, że soki owocowe są łatwo trawione, gdyż pierwsza część wypowiedzi dotyczy soków, i już zmieniłam

          1. Jah Maya 27 stycznia 2013 o 11:55

            Proszę, dziękuję….

      2. pepsieliot 27 stycznia 2013 o 11:13

        czyli są moi biochemicy kontra twoi, zresztą jedno nie wyklucza drugiego i nie będę pisać o wszystkim, tylko wybieram informacje na temat, który mnie interesuje. Pisz na innym forum jest ich na prawdę w pizdę dużo, do tego masz 30 blogów witariańskich

        1. Jah Maya 27 stycznia 2013 o 11:27

          Nie Pepsi, nie ma biochemików, którzy twierdzą, że „komórki wytwarzaj energię w swoich mikro elektrowniach, czyli mitochondriach, gdzie w procesie spalania węglowodanów w obecności tlenu jest wytwarzana energia i oczywiście odpady.” 🙂

          Tylko Ty tak twierdzisz i może jakiś guru dietetyczny typu Durianrider.

          Sprawdź sobie funkcje mitochondrium na wikipedii.

          Dobra. tylko mi nie pisz później, ze za mną tęsknisz. 😛

          1. Jah Maya 27 stycznia 2013 o 11:54

            w obecności tlenu w cyklu kwasu cytronowego w mitochondrium mogą się spalić tylko substraty spalania węglowodanów poza mitochondrium

          2. pepsieliot 27 stycznia 2013 o 11:59

            nie można za Tobą szczerze zatęsknić, bo jesteś jak wrzód na dupie, najprostszą rzeczą jaką możesz zrobić, to po prostu zainwestuj w badanie pH i wszystko jasne się zrobi

            1. Jah Maya 27 stycznia 2013 o 12:06

              W takim razie spadam, zbyt tu prostacko się zrobiło. Wiesz, że kłamstwo to grzech?
              Nawet nie potrafisz podziękować, że bzdury w Twoich postach wychwytuje.

              P.S. zrobiłem, wszystko w najlepszej normie żeby nie powiedzieć ideał bo nie wierze w ideały 😀

            2. ewa 28 stycznia 2013 o 17:13

              Pepsi,jestem tą,której „wrzód na dupie”dosłownie uratował życie.Od tamtej pory wiem,że wrzód,choć uciążliwy, każe na pewne rzeczy spojrzeć odświeżająco,nieortodoksyjnie.
              Ja bym za prowokacyjnym Jahu tęskniła…
              Dzięki za artykuł.Dzięki niemu po raz pierwszy i na serio zainteresowałam się… candidą.

            3. pepsieliot 28 stycznia 2013 o 21:32

              Ewa, cieszę się, ale raczej tutaj na tym blogu żadnej ortodoksji nie ma, raczej sporo rewizji, najlepszy dowód, że on tu pisze i robi co chce, ścisk 🙂

        2. G.n. 7 maja 2014 o 20:14

          Blog super, Ale slownictwo godne pozalawania….. Jesli piszesz Blog…….pepsieliot powinnas sie szanowac i zwracac uwage jak sie wyrazasz.

          1. pepsieliot 7 maja 2014 o 23:10

            G.n takie mam słownictwo sorki

    6. Jah Maya 27 stycznia 2013 o 09:14

      Surowe owoce jedzone w całości i te dzikie wcale nie są łatwo trawione przez organizm. Jeżeli ktoś ma problemy żołądkowe lub z trawieniem to co zwykle zostaje w kale lub wymiocinach nie strawione lub tylko nadtrawione? owoce i warzywa a w szczególności skórki.
      Oczywiście banany a tym bardziej szejki to inna historia. Lenistwo dla układu trawiennego pomimo, nawet jeśli wzmożona ogólna aktywność organizmu po. 🙂

    7. Jah Maya 27 stycznia 2013 o 09:22

      Oczywiście wiadomo, że mięso, mleko i jego przetwory (z wyłączeniem izolatu serwatki), sery twarde są wręcz tragiczne, żółtko jaj zakwaszają nasz organizm szczególnie.

      Znów nie masz racji. Same żółtka działają alkalicznie, świeże masło i śmietanka są obojętne. W ogóle większość tłuszczy jest obojętnych a niektóre alkalizujące. Są organy mięsne, które działają alkalizująco np. szpik kostny, nadnercza i ogólnie kości. Poza tym liczy się stopień przetworzenia więc takie to tam bla bla bla gadanie. Warto też zwrócić uwagę, że aminokwasy mają właściwości buforujące (amfoteryczne) a to znaczy, że w ograniczonym zakresie mogą wyrównywać Ph roztworu w którym się znajdują. Jedna bardziej drugie mniej. A to znaczy, że w kwaśnym środowisku zadziałają alkalizująco. Tak również te z mięsa!

      aby nie gadać pustosłowiem link i to po polsku:
      http://www.ziolaiprzyprawy.info/2011/11/05/blog/zakwaszenie-organizmu-dlaczego-jest-grozne-i-skad-sie-bierze/#.UQTjtCESgyI

      1. pepsieliot 27 stycznia 2013 o 11:09

        ale bredzisz

        1. Rafał 13 lutego 2013 o 13:18

          pepsieliot, amoniak, który powstaje w wyniku metabolizmu białek ma właściwości alkalizujące. Zaś właściwości amfoteryczne białek sa oczywiste i udowodnione. Gdyby mięso (białko) zakwaszało, to ciała drapieżników byłyby w stanie ciągłego i dużego zakwaszenia (a tak nie jest).

          1. pepsieliot 13 lutego 2013 o 14:11

            Hej Rafał, można tę wypowiedż odwrócić, gdyby ludzie jedzący mięso nie byli dosadnie zakwaszeni i nie cierpieli na dnę moczanową, która przechodzi wręcz samoistnie na diecie wegańskiej, to moglibyśmy to założyć. Nie wiem jakie zakwaszenie jest prawidłowe dla drapieżników, wiem tylko, że mają znacznie od nas krótszy przewód pokarmowy, poza tym latwo to zbadać organoleptycznie. Papierek i badamy się, tydzień na diecie miesnej i tydzień na wegańskej.

            1. Rafał 14 lutego 2013 o 12:02

              Dna moczanowa nie ma związku z jedzeniem/niejedzeniem mięsa ponieważ nie istnieje dodatni współczynnik korelacji pomiędzy atakami dny a poziomem kwasu moczanowego. Kwas moczanowy powstaje w wyniku metabolizmu puryn (dla jasności, zawierają je też produkty roślinne: produkty sojowe mają ich niemal tyle samo ile wątroba wieprzowa), jednak to nie on jest przyczyną ataków – gdyby było inaczej, to osoby o tym samym poziomie kwasu moczanowego doznawałyby ataków – a tak nie jest. Etiologia dny moczanowej JASNO I BEZDYSKUSYJNIE określa, że głównym problemem jest zachwiany metabolizm PRPP (są też G6Pase i HGPRT ale wszystko i tak sprowadza się do PRPP), a problem ten pojawia się u osób z przeciążonym (przez metabolizm glukozy) szlakiem pentozowym. Zainteresowanym polecam tę książkę.

              Dieta wegańska oznacza pozyskiwanie energii wyłącznie z roślin. Oznacza to jednocześnie, że aby pozyskiwać ją efektywnie należy wyposażyć organizm w stosowne narzędzia w postaci właściwych organów, flory bakteryjnej i enzymów, które to umożliwiają. I typowi roślinożercy mają je świetnie wykształcone (np. dodatkowy, mięśniowy żołądek u ptaków, gdzie nadtrawiają ziarno, lub czterokomorowy żołądek u krów ze żwaczem, gdzie trawa jest fermentowana przez stosowne szczepy bakterii) albo brak enzymów umożlwiających trawienie (np. oligosacharydy z rodziny rafinozy w strączkowych).

              Choć człowiek jest wszystkożercą, to jego przewód pokarmowy NIE JEST przystosowany do pokarmu roślinnego (co nie zmienia faktu, że możemy go jeść, tak samo jak tygrysy mogą jeść owoce). Dowód na to przedstawił prof. Marvin Harris (jest antropologiem) w swojej książce Food and Evolution (bardzo ciekawa z kulinarnego punktu widzenia).
              W skrócie: jeśli porównamy naszych nabliższych krewnych wśród naczelnych (szympansy i goryle – zgodność z ludzkim DNA 98%), ich jelito grube stanowi nieco ponad 50% całkowitej pojemności jelit. Znajduje się w nim siedlisko mikrobów i bakterii, które fermentują błonnik uzyskując z niego „zdemontowane” wielocukry i kwasy tłuszczowe zaspokajające 65% zapotrzebowania energetycznego tych ssaków.

              U ludzi jelito grube stanowi 17% pojemności jelit więc ma proporcjonalnie mniej flory bakteryjnej, co oznacza, że w wyniku fermentacji błonnika ludzkie ciało może pozyskać jedynie 10% energii.

              Ponieważ fermentacja jelita grubego dostarcza szympansom (czy gorylom) większość ich energii (to najważniejszy organ energetyczny), umrą po jego amputacji (udowodnione). U ludzi, to jelito cienkie jest miejscem, w którym proces wchłaniania wartości odżywczych zachodzi najintensywniej i to ono dostarcza energii – z tego powodu ludzie mogą żyć bez jelita grubego (np. po zabiegu kolektomii, który wykonuje się przy nowotworach jelita grubego i odbytnicy).

              Pomijam całkowicie całą armię naturalnych toksyn zawartych w roślinach (inhibitory trypsyny, amylazy, fityny, glikoalkaloidy) które służą im po to, aby ochronić swoje życie i przedłużyć gatunek i z którymi ludzkie ciało zwyczajnie sobie nie radzi, dopóki nie przetworzy roślin (najczęściej poprzez płukanie, gotowanie czy fermentację).

            2. pepsieliot 14 lutego 2013 o 16:06

              Rafale, czy dobrze rozumiem, że według Ciebie, będąc weganami czy wegetarianami, wyrządzamy sobie krzywdę?

            3. Rafał 19 lutego 2013 o 21:51

              (piszę tutaj, bo na dole nie znalazłem linka do odpowiedzi)
              pepsieliot, tak sądzę, w moim przekonaniu weganizm (wegetarianizm w mniejszym stopniu) jest to niepotrzebne nadwyrężanie możliwości biologicznych organizmu (każdy, nawet ogromny bufor kiedyś się kończy).
              Nie jestem „mięsnym” dogmatykiem, jestem w stanie wyobrazić sobie dietę roślinną (wegańską), wysokotłuszczową (bazującą na tłuszczu palmowym, kokosowym i awokado oraz orzechach) która byłaby relatywnie dobrze zoptymalizowana od strony biochemicznej, jednak z wiekiem wymagałaby coraz istotniejszych suplementacji.

              Nie znalazłem też żadnych badań, które potwierdzałyby, że dieta roślinna wpływa korzystnie na stan organizmu w długim okresie czasu (i nie mam tutaj na myśli ognistej krytyki China Study dra Campbella) lub w rekonwalescencji.

              Chodzi mi o główny budulec błon komórkowych – kwasy tłuszczowe EPA i DHA, które choć mogą być syntetyzowane w niewielkich ilościach z ALA spotykanego w roślinach (vide olej lniany), to z wiekiem efektywność tego i tak mało efektywnego procesu spada.

              Jedzenie zawsze było bardzo emocjonalną czynnością i budziło wielkie emocje. We Francji jedzą żaby i ślimaki, na które Polak patrzy z obrzydzeniem. Żydzi nie jedzą wieprzowiny, Hindusi wołowiny, Wietnamczycy chętnie jedzą zwierzęta, które w Europie są traktowane jako domowe pupile. Na polskie kiszone ogórki wielu patrzy z obrzydzeniem, tak jak Polacy na fermentowane tofu. Z tego też punktu widzenia jedzenie jest kwestią emocjonalną i nie może podlegać ocenie czy osądowi (także etyka nie ma tu żadnego znaczenia ponieważ decydują tutaj normy kulturowe).
              Natomiast z biochemicznego punktu widzenia – o ile dietetyka czy medycyna to nauki humanistyczne – o tyle biochemia, chemia i fizyka to nauki ścisłe.

            4. pepsieliot 23 lutego 2013 o 20:56

              Rafał, bardzo ciekawe dywagacje i przepraszam Cię, że mój blog sam uznał, że to spam i dopiero dzisiaj zobaczyłam Twój wpis w samowolnie odrzuconych. Zawsze w takiej sytuacji, proszę, aby napisać mi, że wcięło wpisa, gdyż dotyczy to tylko wypowiedzi z linkami.
              Stale mam podobne dylematy, jednak silna bariera psychiczna właściwie nie pozwala mi już jeść zwierząt, nawet jakby się okazało, że nie można inaczej.Nie zdecydowałam się nawet na jajko, którym się kiedyś niedawno odgrażałam.pozdro

          2. Andrzej Baćkowski 19 lutego 2013 o 15:02

            Hej mięsożerne zwierzaki,jakie to wszystko teraz mądre,a miliony lat temu na widok dzikiego zwierza uciekało na drzewo(najlepiej owocowe) i siedziało tak długo aż ogołociło całe drzewo z liści i owoców 😀

          3. dorota 3 października 2013 o 11:46

            zakwaszenie nie występuje zupełnie u drapieżników, choć zjadją wyłącznie mięso. Ale…zjadają swoje ofiary w całości, również z kośćmi, gdzie jest magazyn silnie alkalizyjących mikroelementów.

            1. pepsieliot 3 października 2013 o 12:58

              dorota, to jest pomysł, niech jedzą świnie z racicami, ale jeszcze należy dodać na poważnie, ze drapieżne zwierzęta mają znacznie krótszy przewód pokarmowy od człowieka, co myślę też jest istotne w tej kwestii

    8. Jah Maya 27 stycznia 2013 o 09:30

      Jest nawet taka rada, żeby zwłaszcza jak ma się Candidę pić rano na czczo małą łyżeczkę sody oczyszczonej, rozpuszczonej w szklance ciepłej wody, żeby zalkalizować organizm. 811 i woda na czczo z cytryną, też świetnie alkalizuje.

      Pepsi w jakim stopniu podstawowa chemiczna jest Ci znana. Wypicie sody oczyszczonej w krótkim odstępie czasu z kwasem cytrynowym jest absolutnie bezsensu i może poczynić zniszczenie w soku żołądkowym i spowodować reakcję zobojętniania. Co nie powinno w żołądku mieć miejsca.

      Soda jest kontrowersyjna ale już ktoś chce ją pić to zdecydowanie długo przed posiłkiem również przed piciem soku z cytryny!

      Podobno na 30 minut przed posiłkiem i co najmniej godzinę po posiłku. Małym dzieciom nie wolno pić sody. Ja do końca się tym nie interesuję bo nie zamierzam pić sody narazie. Nie mam potrzeby.

      1. pepsieliot 27 stycznia 2013 o 11:10

        czytaj ze zrozumieniem, piszę że niektórzy radzą, a nie jedno i drugie i podaję to jako ciekawostkę

      2. grzegorzadam 28 lutego 2017 o 15:58

        Soda jest kontrowersyjna ale już ktoś chce ją pić to zdecydowanie długo przed posiłkiem również przed piciem soku z cytryny!”

        Nie, wręcz zalecane jest sodę lekko cytryną lub OJ ”zakwasić”, i wcale nie trzeba w dużym oddaleniu przed posiłkiem, właściwości sody
        jako morderczyni soków żołądkowych są mitem.
        Wystarczy 30 minut.
        Drugi warunek to naprawdę niezapełniony niczym żołądek.

    9. mimi wooow 28 stycznia 2013 o 14:43

      a propo tej dzikiej róży i wit C wydaje mi się, że jesli była ona suszona poniżej 42 stopni C to jednak zachowuje trochę witaminy. inaczej niby dlaczego producent podaje, że w jednej łyzeczce proszku znajduje sie tyle a tyle wit C ???? ściema czy oszustwo? poza tym ja suplementuje się róznymi proszkami z traw pszenicznych, jeczmiennych, pietruszek, lucerny i innych takich wynalazków łacznie z mieloną jadoda acai, która tez jest ususzona i sa one poddane obórbce termiczn. w niskich temperaturach, które nie niszczą cennych w nich substancji, więc ja w to wierzę, bo inaczej to bym zwariowała 😉 wiedząc ile kasy na to „ustrojstwo” juz wydałam 🙁 zresztą Pepsi, Ty chyba też wciagasz suszona jagodę acai, bo do Brazylii nie latasz, zeby zagryźć świeżą chyba 😉 ??? więc jak myslisz, ile cennych substancji w suszonkach zostaje? ja myslę, że cos tam jednak jest, taka mam przynajmniej nadzieję 🙂

      1. Jah Maya 28 stycznia 2013 o 14:59

        Ściema jasne. A to takie dziwne. Rynek produktów zielarskich, ekologicznych czy w raw to takie same ściemy mogą być jak wszystko.
        Tylko owoce rokitnika nie zawierają enzymów (ze znanych mi roślin), które nie rozkładają witaminy C . Temperatura i wekowanie tu właśnie pomaga. W zapasteryzowanym szybko podgrzanym produkcie jest więcej witaminy C niż w wysuszonym i do tego zmielonym co przyspiesza utlenianie.
        Masz paradoks diety Raw i wmawianie ludziom głupot poprzez suszone suplementy czy różne fajne raw-pizze czy inne pierdoły.
        Jeśli chcesz się dowiedzieć czegoś więcej zapraszam na grupę na FB Dzika Kuchnia i Apteka. Ewentualnie mejlem: kayaman@o2.pl
        Tutaj więcej nie będę pisał, gdyż ten blog zrobił się nieprzyjazny. Odpisałem teraz bo nie chciałem Cię zostawić bez odpowiedzi.

      2. Jah Maya 28 stycznia 2013 o 15:02

        śmierć wszystkich enzymów w 42 stopniach do kolejna bajeczka w którą uwierzyłaś. 🙂
        Nie ma tak w przyrodzie, że jedno prawo da się zastosować do każdego przypadku. Każdy enzym ma tam swoją temperaturę w której się rozpada a w której jest najbardziej aktywny biochemicznie. Znam i wykorzystuję czasem enzymy naturalne, które największą aktywność zyskują przy ok 65-72 stopni.

        1. pepsieliot 28 stycznia 2013 o 15:54

          Był ostatnio mój wpis o enzymach

        2. mimi wooow 29 stycznia 2013 o 06:01

          mnie enzymy nie interesują aż tak bardzo i ta cała paplanina surojadów o granicy 42 st. C … nie jestem na raw food, poniewaz nie przemawia do mnie ta filozofia jedzenia. chodzi mi tylko i wyłącznie o te suplementy, które zażywam i chciałabym z nich pozyskac dla ciała jak najwięcej odzywczych składników, dlatego chciałabym wierzyć, że jednak mają coś więcej aniżeli tylko stertę bezwartosciowego proszku … poza tym za bardzo kocham jeść i gotować, żeby ograniczac sie tylko do surowizny, to fuck!t 😉 aczkolwiek szanuję te bananowe wariactwa Pepsi, sama nieraz jadę na szejkach i mam się wtedy również wysmienicie 🙂 ot co!

          1. pepsieliot 29 stycznia 2013 o 08:48

            właśnie pisalam o enzymach w pożywieniu, w kontekście innym niż obowiązkowe jedzenie w temp. witariańskich modłów

          2. Jah Maya 29 stycznia 2013 o 09:35

            Hej Mimi. A czy ja napisałem, że jest bezwartościowym proszkiem?
            Nie jest bo zawiera np. karotenoidy i ważny dla Ciebie beta-karoten jeśli jesz tylko rośliny.
            Po prostu w tym całym świecie kłamstwa oficjalnej dietetyki, medycyny (która doprowadziła do takiej degradacji zdrowia ludzkiego, którą to Jazgot powiesiła sobie w formie obrazka nad łóżkiem, tylko, że jej ten obrazek coraz bardziej pomarszczony czego nie chce zauważyć gdyż w pokoju obok stoi popiersie pozłacane Dr, Desmond a dywan mieni się logiem Harvardu pomimo, że stwierdza na swojej głównej oficjalnej stronie, że czas skończyć z niskotłuszczowym mitem odżywiania oraz to, że są słabo potwierdzone korelacje pomiędzy ilością cholesterolu a miażdżycą), różnej maści guru, producentów suplementów i superfoodsów trzeba mieć swoją głowę i warto zgłębić chodź by np, podstawową wiedzę surową biochemiczną aby się w tym rozeznać samemu i mieć zaufanie do samego siebie, do własnego rozumu i głosu serca.

            1. pepsieliot 29 stycznia 2013 o 19:42

              dokładnie to samo mu mówię, nigdy nie wchodzę na strony mięsożerców, diet mięsnych, paleo, czy cokolwiek i nie agituję

            2. Zyraffa 1 marca 2017 o 14:22

              A ja tu trafiłam przez bloga paleo:) polecali ze fajny no i mieli racje 🙂

            3. Pepsi Eliot 1 marca 2017 o 14:43

              😀

        3. Andrzej Baćkowski 19 lutego 2013 o 14:30

          hahaha to ty jesteś Ghost Rider skoro takich enzymów używasz 😀

          1. Andrzej Baćkowski 19 lutego 2013 o 14:33

            to miało być pod komentem Jaha,nie wiem dlaczego się to tu pokazało,no ale administratorka powinna sobie poradzić 🙂

      3. pepsieliot 28 stycznia 2013 o 15:52

        Oczywiście, że codziennie jem jagodę acai i nawet jakbym latała do Brazylii, stale to jeszcze mało, bo musiałabym do amazońskiej puszczy się zzapędzić, bo jagoda psuje się zaraz po zerwaniu, do 24 godz, :))

    10. Asia Rutkowska 28 stycznia 2013 o 15:46

      Genialny wpis po raz kolejny! Wezmę go sobie druknę i powieszę nad biurkiem 😉 Mnóstwo ważnych info. Co ja bym bez ciebie zrobiła. 😉

      1. pepsieliot 28 stycznia 2013 o 15:55

        Asia ajlawju :))

    11. Paula 31 stycznia 2013 o 23:02

      Ja nie mialam pojecia co to zgaga, refluks i palące uczucie dopóki nie zaszlam w druga ciaze, takie mialam zgagi ze myslam ze mi wypali gardlo , teraz takze czasem mi sie zdarzaja , ale jeszcze karmie piersia, wiec obwiniam tu wysoki poziom estrogenow, mam nadzieje ze jak skoncze z karmieniem to wszystko wroci do normy.
      A i wpis rewelacyjny 🙂

      1. pepsieliot 1 lutego 2013 o 08:00

        Paula, dzięki, a zgaga w ciąży bardzo częsta dolegliwość, życzę sbzybkiej alkalizacji i ślę ukłony dla dzieci :))

        1. Paula 1 lutego 2013 o 14:39

          Dzieki 🙂 I jeszcze zapomnialam dodac, ze wiekszosc ludzi nie ma pojecia ze zboza glutenowe silnie zakwaszaja organizm na rowni z miesami, takze brazowy ryz , za to bialy tylko troszeczke, wiec zdrowiej jesc bialy ryz, wiekszosc fasol takze silnie zakwasza.
          Pozdrawiam 🙂

          1. pepsieliot 2 lutego 2013 o 06:21

            Jazgotttu, prawda jest taka, że prawie wszystko zakwasza i raczej nie da się jedząc nawet tylko alkaliczne produkty uzyskać w organizmie mocno zasadowy odczyn. Rodzimy się na lekkiej zasadzie i tak trzymać, czyli nie jest to taka idealna równowaga najlepsza dla nowego i zdrowego człowieka, tylko lekka przewaga zasady

          2. pepsieliot 2 lutego 2013 o 14:03

            ja w ogóle nie zawracam sobie głowy tą listą, dlatego nawet żadnej z nich nie podałam, jak się je owoce i warzywa to cały czas się odkwaszamy

      2. Basia 9 czerwca 2016 o 10:54

        Paula, mi w ciąży bardzo pomagała szklanka wody z połówką cytryny codziennie na czczo – i zgaga mija 🙂

    12. pepsieliot 1 lutego 2013 o 16:54

      Tak Paula, mnie samą zdziwił ten brązowy ryż, ale też o tym czytałam

    13. Andrzej Baćkowski 19 lutego 2013 o 10:17

      Jah to szpieg!!!,gonić trolla!!! 😀 i te jego chore poglądy!!! ;D

    14. pepsi 19 lutego 2013 o 13:07

      AB 😀

    15. Jacek 2 grudnia 2013 o 21:18

      Czy może mi ktoś wyjaśnić mechanizm, w jaki sposób pokarmy o niskim pH (np cytryna pH 2.2) odkwaszają organizm?

      1. pepsieliot 2 grudnia 2013 o 22:07

        w organizmie zmieniają się w zasadowe, jak ocet jabłkowy, pomarańcze , po prostu tak się dzieje

    16. Moniaczek88 13 grudnia 2013 o 21:08

      Czy olej z kryla z nuvialab.pl dokładnie Cardiored Krill Oil jest to oryginalny produkt ? Chciałam zamówić ale nie jestem pewna czy jest to oryginalny.

    17. pepsieliot 13 grudnia 2013 o 22:16

      Moniaczek hej, ja tylko odpowiadam za omegę 3 This is Bio, wejście przez któryś z produktów na tej stronie po prawej. Omega 3 TiB ma wielką dawkę obu kwasów, do tego metoda jej pozyskiwania całkowicie eliminuje metale ciężkie. Sama ją jem.

      1. Janek 14 grudnia 2013 o 19:16

        Bierzesz Omega 3 firmy This Is Bio? Olej rybi i żelatyna? Serio? I to jest niby zgodnie z wegańskim 80/10/10? 🙂

    18. pepsieliot 14 grudnia 2013 o 19:57

      nie jest to zgodne z weganizmem o czym pisałam , ale nie koliduje z 811 , muszę brać omegę

      1. Janek 14 grudnia 2013 o 20:08

        No ale sam Graham twierdzi, że nie trzeba suplemenetować omegi 3. I jakim cudem nie koliduje to z 811 jak 811 to dieta WEGAŃSKA? Do tego w wielu wpisach twierdzisz, że nie jesz i nie mogłabyś już zjeść mięsa czy jajek a tutaj codziennie olej rybi i żelatyna? Bez jaj.. że tak powiem 🙂

        1. Pepsi 15 grudnia 2013 o 08:30

          Janku, tak jest, nie jestem weganką ani nawet wegetarianką w związku z tym, ale poza tym jestem na wegańskiej i surowj w 80 – 90 % 811. , mogłabym tego nie pisać i kłamać, alet ak jest, do tego biorę jeszcze D3 z runa owczego

          1. Janek 15 grudnia 2013 o 09:57

            Czy w ten sposób nie jesteś antyreklamą weganizmu i 80/10/10? Bo pokazujesz, że ten styl odżywiania/życia jest tak zdrowy, że bez suplementacji „zwierzęcej” się jednak nie obejdzie. Są wegańskie suplementy Omega 3 pomijając nawet to siemię lniane, jest nawet wegańska D3. Wiadomo, że robisz jak chcesz ale trochę to smutne i dodatkowo daje kolejny argument mięsożercom.

            1. pepsieliot 15 grudnia 2013 o 13:18

              rozumiem Cię, ale tak jak tutaj nie udaję że nie jestem ateistką tak samo nie mogą kłamać, za każdym razem podkreślam, że jestem zwierzęciem roślinożernym , tak jak ludzie po prostu. Żadne zwierze nie może żyć bez ODZWIERZĘCEJ B12, także D3 powinna być ze słońca a jak nie to raczej odzwierzęca i niektórzy tak jak ja nie przyswajają jednego z kwasów omega 3 nie odzwierzęcego. Nie mogę jeść lnu. Było na ten temat wielkie sympozjum w Kaliforni lekarzy wegan i wegetarian i kiedyś o tym pisałam. Nie muszę się zgadzać w 100% z Grahamem, bo przede wszystkim nie mieszam na Kostaryce. Tak na prawdę nie wiesz co jedzą wielcy guru i czy nie podtrzymują swoich spodni rzemieniami

            2. Janek 15 grudnia 2013 o 14:23

              Syntetyczna B12 (cyjano lub metylo) w dowolnej formie o tabletek po zastrzyki. Nie wiem jaki jest problem z Omega 3 bo nigdy w swoim życiu nie zjadłem ani kawałka ryby ani czegokolwiek z niej wyciągniętego i już ponad 30 lat żyje w pełnym zdrowiu. Można brać spokojnie D2 zamiast D3 http://nutritionfacts.org/video/resolving-the-vitamin-d-bate/

            3. pepsieliot 15 grudnia 2013 o 16:49

              Dziękuje, nie przychodzi mi to łatwo, więc jak tylko znajdę dla siebie rozwiązanie to z pewnością odstąpię, ale napewniam Cię, żę D2 nie zastąpi D3, czytałam bardzo wiele na ten temat i pisałam tez chyba 1 post, właśnie o tym, musi być D3, ale jest do dostania jakaś z grzybów , trzeba obczaić

    19. Łysica 15 grudnia 2013 o 15:12

      Nie zawsze zgadzam sie z Pepsi, ale cenię ją za to że nie ściemnia, i wykłada kawe na ławe.

    20. safcia 10 marca 2014 o 11:14

      Dobrze ktoś napisał, że zakwaszony organizm jest słabszy i mniej odporny. Święta racja. Od jakiegoś czasu się tym interesuję bo co 2 tyg. mnie łapie jakaś infekcja jak tylko dzieciaki przyniosą coś z przedszkola no i to ciągłe osłabienie i zmęczenie- jak na 30-latkę to mnie martwi…. no i popijam sporo wody z cytryną no i piłam tez proszek zasadowy, tylko ciągle jakoś mam obawy czy to zdrowe? Ten proszek dokładnie?
      Teraz myślę całkiem poważnie o spróbowaniu tej alkalicznej wody Redox , czytałam w necie ciekawy artykuł o niej i kusi mnie spróbować – bo to czysta woda tylko jonizowana, a nie jakaś chemia, więc to zdrowe, prawda? Tylko szukam jeszcze informacji o niej , najlepiej ludzi co próbowali albo coś więcej o niej wiedzą, może Wy podpowiecie?

    21. Ela 25 maja 2014 o 23:27

      Hej Pepsi Elliot,

      Piszesz ciekawie na rozne tematy. Widac ze pracujesz nad zbudowaniem calosciowego obrazu zdrowia. Gratuluje wysilku i efektow.

      Odkad studiuje Ray Peat’a (o ktorym wspominasz w ktoryms z postow), Linga, Warburga, Szent-Gyorgyi, mam nieco inne wnioski niz Twoje.

      Cale swoje dorosle zycie jadalam stosunkowo duzo soli, ktora ograniczylam do min po urodzeniu dzieci. Moje dzieci tez jadaly b malo soli od urodzenia i prawie zero cukru (w sensie slodyczy) z wyjatkiem owocow (ktorych mialo duzo by pily sporo zielonych smoothie itp). Praktykowalam surowe jedzenie (do +/-80%), wlaczajac w to dzieci (niestety dla mnie mialo to efekt uboczny ze po roku na hype wszystko szlo w dol. Po 2.5 roku przestalam).

      W ciazy bralam suplementy omega-3 i omega-6, pilam tran w „najlepszych” wersjach, nawet sferemntowany (tzw fermanted cod liver oil), krill oil, itp. Niestety ostatnie lata spowodowaly rozwoj wielu problemow chorobowych i u mnie i u dzieci. To dluga historia, a ja postepowalam w sposob metodyczny by znalezc przyczyny. Wiekszosc rzeczy traktowlam b powaznie, podchodzac do zakwaszenia, candidy, itp poniewaz dzieci mialy tzw „dziurawe jelito”, alergie na 35 produktow, slaba watrobe, przerosniete migdaly i wiele innych problemow. Byly na diecie bezglutenowej i bezmlecznej. Przetestowalam wiele podjesc, wiele zmian i wiele suplementow.

      I wiesz co przynioslo niesamowita poprawe?

      Duza ilosc soli w pozywieniu, kompletne odrzucenie PUFA (wielonasyconych kwasow tluszczowych typu tran, omega-3, omega-6, oleje z nasion czy nasion, tluste ryby – choc oczywiscie PUFA znajduja sie wszedzie wiec nawet jedzac maslo troche ich jest), zwiekszenie fruktozy, cukru i zelatyny. Do tego zmiana oddychania (wdech, wydech i pauza by zwiekszyc ilosc CO2 w organizmie).

      Moja dzieci jedza wszystko w umiarkowanej ilosci (z wyj PUFA i mniejszego nacisku na mieso) czyli troche na surowo, troche gotowane, mleko, sery, owoce, miod, soki i duuzo soli. Jedza tez chleb (z dlugiej fermentacji jesli mozliwe) czy makarony. Same przychodza i wolaja sol an reke. I zaczynaja wychodzic z niekonczacych sie problemow.

      Progres jest niesamowity. Dieta bezglutenowa i bezmleczna dala zerowe rezultaty poprawy ich zdrowia. Jedzenie soli i jedzenie wszystkiego jak powyzej (tez ze slodyczami typu wlasnorecznie zrobiona czekolada, zelki czy cukierki) wszystko odmienila.

      Odkad wrocilam do jedzenia soli w mojej „normalnej” ilosci, picia wody gazowanej (tak, tak dwutlenek wegla i slaby kwas) i cukru jako miod, czekolada czy zelki to czuje sie duzo lepiej.

      Oczywiscie moja historia jest tylko moja ale dla mnie bezsprzecznie przekonywujaca. Pije ziola
      (adaptegney), robie tez swoje nalewki czy wyciagi. To buduje ale najwiekszy wfekt miala dla mnie sol. I to jest calkiem szokujace.

      Ze studiowania gosci powyzszych wynika ze ilosc tlenu dostarczonego tkankom jest skorelowana i iloscia CO2 rozpuszczonego w plynie miedzykomorkowym. Tzw efekt Bohra. Jesli nie ma CO2, nie dojdzie do utenienia glukozy ktora daja nam energie tylko do procesu fermentacji kttory tworzy kwas mlekowy. A on powoduje zaburzenia hormonow.

      Hormony tarczycy reguluja CO2. Ich niedobor (jak u mnie) powoduje zmiejszone CO2, fermentacje glukozy i w rezultacie slaby metabolizm. Organizm tez wyplukuje sol przez pot i sikanie. Bez sodu metabolizm tez nie zachodzi poprawnie (czyli idzie w fermentacje). Wiec kazdy kto ma niedoczynnosc tarczycy pownien suplementowac sod. CO2 rozszerza naczynia krwionosne (lepsze dotlenienie), dziala uspokajaco na ukl nerwowy i zwiksza ilosc HCL w zoladku. A bez odpowiedniej ilosci HCL w zoladku rzeczy tez nie trawia sie dobrze.

      Wiec jak jest za malo CO2 to o dziwo gazowana woda moze pomoc (i oczywiscie mieszkanie na duzej wysokosci, czy odpowiednie oddychanie).

      Moje 5 groszy do koszyka.

      Pozdrawiam i powodzenia!

      Elzbieta

      1. pepsieliot 26 maja 2014 o 07:57

        Cześć Ela, bardzo zaciekawił mnie Twój wpis i jednocześnie dał do myślenia. O przeróżnych kontrowersjach i odejściach od głównego nurtu tego bloga, staram się konsekwentnie informować Socjetę. O spożywaniu dodatkowej ilości soli w związku z za małą ilością kwasów gastrycznych już pisałam ostatnio, dość dawno też pisałam o soli,
        http://www.pepsieliot.com/przesolona-asceza-i-witarianie-w-telewizorze/. Wszyscy obawiają się kwasowości, a w rzeczywistości brakuje im kwasów żołądkowych. Ale tu chodzi o alkalizację po opuszczeniu żołądka, ale z drugiej strony jak pokarm zostanie przepchany dalej, a nie został dobrze strawiony w żołądku to zaczynają się poważne kłopoty jelitowe, to co przydarzyło się Twoim dzieciom.Serdecznie Cię ściskam i zamierzam pozrozkminiać dokładniej to o czym napisałaś,

    22. Ela 25 maja 2014 o 23:38

      Ah, i uwazam ze to omega-3, omega-6 i tran (i inne oleje PUFA), oraz mala ilosc soli (+ stres) przyczynily sie do problemow zdrowotnych w mojej rodzinie w kontekscie niedoczynnosci tarczycy badz jej slabszego dzialania.

      Ray Peat uwaza ze omega-3 i omega-6 sa toksyczne. To mnie mocno zastanowilo – na tyle – ze odrzucialam je swiadomie. Jak narazie – tylko poprawa.

      Pozdrawiam,

      Elzbieta

      1. pepsieliot 26 maja 2014 o 08:04

        Co do omega 6, to ludzie mają tego kwasu tłuszczowego zwykle za dużo w diecie, gdyż jest on bardzo powszechny. Natomiast nikomu nie życzę braków omega 3. To co się może stać ze ściankami komórek, w tym w mózgu, bez braku omega 3, a ludziom nagminnie brakuje omega 3, jest przyczyną dziesiątków chorób, które nie kojarzą sie z tymi brakami. Czytałąm poważne opracowanie naukowe, w którym jasno było to oświadczone. To samo jest z D3. nagminnie ludzie mają braki D3. Ważny bardzo też jest cynk. Ludzie zwracaja uwagę tylko na magnez, bo juz wiedzą, że nawet ADHD to pradopodobnie zwykły brak magnezu i nadmiar cukru w diecie.

        1. micho 9 listopada 2014 o 04:22

          Witam wszystkich
          Przypadkowo wpadłem na tę dyskusję szukając informacji o siarczanie hydrazyny gdyż odkrycie dr Golda i zafałszowanie jego badań bardzo mnie intryguje.Przeczytałem całą stronę od deski do deski. Gratuluję wnikliwości Pepsieliot i choć momentami Jah miał trochę racji to czepiał się jednak nie istotnych dla osiągnięcia celu artykułu szczegółów.
          Warto nadmienić,że ważne są odpowiednie proporcje omega 3:6 ,które wynoszą 1:2. I tu należy wspomnieć o jajkach bo był drobny spór czy zakwaszają czy alkalizują. Jest zasadnicza różnica między jajkami z kurzych ferm gdzie kury pędzone są hormonami i antybiotykami a jajkami od kur wiejskich. Np jajka od wolno chodzących po podwórku perliczek mają idealne proporcje 3:6 natomiast od kur przemysłowych nawet 1:15. Wiejskie jaja są też bogatym źródłem siarki. Odnośnie tłuszczy to choć Rafał przedstawił tu bardzo ciekawe informacje to jednak nie wziął pod uwagę tego,że przetworzone tłuszcze zwierzęce nie mają niezbędnej chmury elektronów by stać się częścią błony komórkowej a nie przykleić się do niej i ograniczać dostęp tlenu i usuwanie toksyn. Jeśli tłuszcz to tylko roślinny nie rafinowany nie podgrzewany i nie utwardzany chemicznie z 1go tłoczenia. Jeśli chodzi o dietę to nie ma złotego środka. Przy dobieraniu najlepszych dla siebie produktów spożywczych warto wziąć pod uwagę grupę krwi oraz wiek. Po trzydziestce drastycznie spada wydajność trzustki i poziom glutationu w komórkach (ok 10% na dekadę).Przy dzisiejszym skażeniu śr. oraz zmniejszonej ilości minerałów w glebie i wodzie mamy mniej mikro,makro el, oraz witamin w pożywieniu więc ciężko prowadzić zdrowy tryb życia bez odpowiedniej suplementacji. Problemem jest też spożywanie za dużej ilości białka, które jest niezbędne do rozwoju każdego młodego człowieka jednak osobom dorosłym może wyrządzić wiele złego.
          Przeciętny chory na miażdżycę ma ok 6kg złogów białkowych między komórkami pochodzących głównie z mięsa i nabiału. Spożycie białka powinno się ograniczyć w pewnym wieku do ilości jaką organizm może swobodnie wydalić.
          Skoro nie jesteśmy mięso ani roślinożerni to nie znaczy ,że jesteśmy wszystkożerni. Nie mamy co prawda czterokomorowego żołądka ale nie mamy też odpowiednio krótkich jelit jak drapieżniki oraz odpowiednio wykształconych kłów i szponów. Mamy za to idealne warunki do spożywania nasion, kiełków oraz ziaren. To, że nasz metabolizm różni się od met. małp nie znaczy,że nie powinniśmy spożywać produktów bogatych w błonnik, który stanowi o odpowiedniej grubości filmu na ściankach jelita będącym jednocześnie osłoną przed przenikaniem bakterii drożdżaków i grzybów candida do innych organów jak i również podściółką dla prawidłowego rozwoju kultur bakterii mlekowych. To ,że nie mamy żołądka jak krowa dowodzi tylko, że nie powinniśmy jeść głównie perzu prosto z łąki bo choć bogaty w chlorofil i fitosterole mógłby rozpocząć proces gnilny w naszych przydługich jelitach nie wyposażonych w odpowiednie enzymy zanim zdążyłby opuścić nasze skromne progi.
          Na koniec ostatnia uwaga od dr E. Howella. Każdy ssak biologicznie przystosowany jest do osiągnięcia wieku pięciokrotnie przewyższającego okres dojrzewania. U człowieka jest to ok 120-140 lat. To, że tyle nie żyjemy jest winą diety i chorób degeneracyjnych do których zła dieta też się przyczynia. Trzustka waży ok 200g a jej zużycie jest nieodwracalne dlatego im więcej enzymów w naszej diecie tym trzustka jest mniej obciążona i wystarczy nam na dłużej. Wrzucając w siebie przetworzoną żywność angażujemy jej enzymy wyłącznie do trawienia a tymczasem powinny one nas chronić przed czynnikami chorobotwórczymi. Kiedy wrzucamy w siebie produkty tak silnie przetworzone jak fast food angażujemy również do trawienia leukocyty, przeciwciała i makrofagi gdyż tak przetworzone jedzenie nie jest rozpoznawane jako moneta energetyczna tylko intruz.

          1. pepsieliot 9 listopada 2014 o 07:20

            Micho dzięki za uzupełnienie na bogato 🙂

    23. Lotus 11 lipca 2014 o 22:22

      Ela,

      Tylko trzeba wspomnieć, że wiele osób na tej diecie anty PUFA wcale tak dobrze się nie czują, jedząc ogromne ilości nabiału, ładując sól i pijąc soki owocowe, wielu też z nich zaprzestali takiego odżywiania.Jest to ekstremalne dieta i trzeba uważać, wiele też jest artykułów i studiów, które obalają jego teorię.Co to za dieta, żeby tyle brać suplementów, ładować hormony etc. i brak poprawy.Także nie dla wszystkich.No, niektórzy zmuszają się do picia mleka, nawet jak im nie służy, biorąc pod uwagę tylko jedną teorie, w praktyce bywa różnie.
      Jedna kobieta, nawet ma chyba bloga, nabawila się cukrzycy na tej ‚diecie’, wysokiego ciśnienia, teraz na niskosodowej diecie jest i poprawa.
      Nie da się zupełnie wyeliminować PUFA, bo nawet w jajkach jest czy w nabiału, bo przecież krowy nie do końca są karmione tak zdrowo 😉

    24. Lotus 11 lipca 2014 o 22:27

      Szkodliwe są oleje rafinowany obfite w PUFA a nie żywność całościowa jak orzechy, zboża czy ziarna.

      1. Corka 23 kwietnia 2015 o 09:34

        Pepsi, przy chorobie nowotworowej tata ma przepusany wapń z Wit d – czy to tego zakupić k2? A w jakim celu?

        1. pepsieliot 23 kwietnia 2015 o 11:30

          Wapń jest ryzykowny, w jakich dawkach, K2 obowiązkowy, nie jestem lekarzem

          1. Corka 24 kwietnia 2015 o 22:09

            A dlaczego wapń jest ryzykowny? Myślałam ze wskazany na kości zeby wzmocnić…

            1. Corka 24 kwietnia 2015 o 22:10

              A k2 w jakim celu?

            2. pepsieliot 24 kwietnia 2015 o 22:11

              wapnia możemy przyjmować malutko,zawsze z magnezem, D i k2. Wapń w większych dawkach do samodzielnego supelemntowania jst b a r d z o niebezpieczny, będziee o tym wpis

          2. Corka 25 kwietnia 2015 o 08:47

            Bardzo dziękuje za obszerny wpis. Tata nie bierze samego wapnia tylko z Wit d i rozumiem zeby dokupić k2?

            1. pepsieliot 25 kwietnia 2015 o 08:51

              Obowiązkowo, a D czyli 25(OH)D powinien mieć na poziomie 80-90

            2. Corka 25 kwietnia 2015 o 11:21

              Ok juz rozumiem, poczytałam powyższe tematy. A ile tej wit k? I mam jeszcze pytanko- jeżeli amigdaline podaje sie w tabletkach to tak jak pisał „To sem ja” potrzebny jest nośnik , a rozumiem ze przy pestkach nie trzeba? A słyszałaś moze o tym ze moczenie pestek powoduje lepsze przyswajanie amigdaliny? Czy to jakaś ściema? I w jakich ilościach podawać cynk? Czy wystarczy z pożywienia? Buziaki i dziękuje ze tyle dla nas robisz 🙂

            3. pepsieliot 25 kwietnia 2015 o 12:21

              w artykule o k (ten drugi) masz określone dawkowanie

            4. Corka 25 kwietnia 2015 o 14:50

              Dzieki kochana, jeszcze proszę w wolnej chwili skrobnij o tej amigdaline;)

            5. Corka 27 kwietnia 2015 o 09:23

              Pepsi, a co sadzisz o piciu herbaty z pokrzywy albo manayupy na oczyszczanie?

            6. pepsieliot 27 kwietnia 2015 o 10:30

              z czego oczyszczanie? Masz na myśli odkwaszanie? Pokrzywa jest dobra przy niedokrwistości, ale nie kazdy może ją pić. Jest też moczopędna, czyli działa oczyszczająco.

    25. taja 8 maja 2015 o 10:21

      A czemu unikać masła orzechowego? A takie zrobione samemu ze 100% orzechów?

      1. pepsieliot 8 maja 2015 o 17:11

        Taja to przecież nie wyjdzie Ci masło tylko przecierka, żeby wyszło masło trzeba dodać jeszcze płynnego tłuszczu, ale i tak wszyscy po maśle orzechowym czuja się raczej xle

    26. micho 15 maja 2015 o 12:02

      O potrzebie suplementacji wapnia najprościej dowiedzieć się z badań krwi. Szczególnie niebezpieczny jest w postaci węglanu wapnia (najczęściej w tanich suplementach)w dodatku jest bardzo słabo przyswajalny. Najlepiej kupować wapń w postaci mleczanu lub glukonianu.

    27. Karola 14 października 2015 o 22:25

      Hej Pepsi, nie mogę znaleźć info, może za słabo szukałam, na temat refluksu i cytryny. Lekarze na refluks przepisują tabletki, które raczej neutralizują sok żołądkowy, ale nie wydaje mi się, że to dobry pomysł. Czy można je właśnie zastąpić wodą z cytryną? Plus dieta bardziej alkalizująca organizm?

      1. pepsieliot 15 października 2015 o 09:42

        http://www.pepsieliot.com/pali-mie-zgaga-zakwaszac-czy-neutralizowac-zoladek/ i w zakładce, zdrowie, a potem zgaga też masz jeszcze coś chyba

    28. Robert 26 lutego 2016 o 23:31

      a czym sie różni soda od proszku zasadowego???

      1. grzegorzadam 28 lutego 2017 o 11:08

        Składem, są przeróżne.

    29. AAA 11 marca 2016 o 03:55

      Pepsi , piszesz ,żeby paskami badać pH i żeby alkalizować się , ale właściwie to na pH czego nam powinno zależeć – krwi (ono jest prawie stałe przecież) , moczu , płynu wewnątrzkomórkowego (tylko jak to zmierzyć?) ? I drugie zagadnienie z tymi antyutleniaczami ,że takie dobre niby są , ale ich działanie jest jakby sprzeczne z ideą dotleniania krwi i komórek , chyba zwłaszcza, gdy zależy nam na dotlenianiu nowotworu. I czy w ogóle jak piję wodę utlenioną to czy ona lub chociaż sam nadmiarowy tlen ma szansę znaleźć sie we krwi i dotrzeć do komórek (np nowotworowych)? Czy woda utleniona daje ten sam efekt co woda jonizowana alkaliczna?

      1. pepsieliot 11 marca 2016 o 08:39

        No właśnie na logikę i w uproszczonym modelu, czy łatwiej jest ciału pracować w sprzyjającym środowisku, dobrze zakwaszonym żołądku, dzięki temu lepszemu trawieniu przede wszystkim białek, a także dostarczeniu mu pożywienia, które już pomaga ciału alkalizować krew samo z siebie, czyli w sytuacji,gdy nie musi wyciągać minerałów z innych tkanek, aby alkalizować krew do obowiązkowego wąskiego przedziału lekkiej alkaliczności, bo w innym wypadku groziłaby nam nawet śmierć? Czy też łatwiej mu będzie, gdy będziemy jeść głównie zakwaszające produkty, które będą wymagały od ciała nieustającej pracy na wysokich obrotach? Gdy do tego dodamy końcowe procesy glikacji AGE, tworzenie się wolnych rodników tlenowych nawet w wyniku zwykłej życiowej aktywności, etc okaże się, że pomimo tego, że 2 osoby mają identyczne pH krwi, bo takie są wymogi naszych organizmów, jedno ciało jest totalnie zakwaszone, a drugie wręcz przeciwnie. Najtrudniej jest zrozumieć, że tlen występuje w naszych ciałach w 3 formach. Jako normalna postać, jako niejako uszkodzona cząsteczka, która utraciła na ostatniej orbicie elektron i stała się wolnym rodnikiem tlenowym, która koniecznie chce się do innego atomu przyczepić, aby wyrównać braki (to jest to właśnie niekorzystne utlenianie czyli tak zwane rdzewienie od środka dlatego dostarczajac sobie antyoksydantów z zewnętrz ( „w środku” też produkujemy potężne antyoksydanty, na przykład w postaci takich enzymów jak glutation, czy też o czym mało kto wie, kwas moczowy, czyli owszem kwasu moczowego ma być mało, ale nie za mało!), czyli tak naprawdę wolnych elektronów,dzięki którym zneutralizujemy wolne rodniki tlenowe. I jest jeszcze nadreaktywna forma tlenu, którą organizm też wytwarza, i właśnie taką nadreaktywną formą tlenu jest właśnie woda utleniona. Ale jeżeli chodzi o wodę, nie jestem praktykiem, a mój artykuł powstał jedynie z powodu moich szerokich zainteresowań tematem. O wiele więcej w tej kwestii wie Grzegorzadam, ja nie piję wody utlenionej, ani nikomu jej nie doradzam, co nie znaczy, że tematem nie zajmują się ludzie znacznie ode mnie bieglejsi. Oczywiście wszystko co Ci napisałam w wielkim uproszczeniu ma jeszcze różne niuansy, jak widzisz ten sam tlen może w naszym organizmie zmnieniać formy i pełnić różne funkcje, raz bardzo pożądane, raz mniej, ale wszystko sprowadza się do utrzymania równowagi, gdyż tak naprawdę zdrowie to nic innego, tylko równowaga

      2. grzegorzadam 28 lutego 2017 o 11:16

        Na pH krwi nie powinno nam zależeć, to jest constans.
        Dbamy o zasadowość płynów ustrojowych (osocza, limfy).

        ” I czy w ogóle jak piję wodę utlenioną to czy ona lub chociaż sam nadmiarowy tlen ma szansę znaleźć sie we krwi i dotrzeć do komórek (np nowotworowych)?”

        na podstawie doswiadczeń Donsbacha, Douglassa, Nieumywakina i innych dociera i to bardzo skutecznie.
        najszybciej przez inhalacje, przez ”skórę wewnętrzną” czyli płuca.

        Stosujący potwierdzają.

        1. Pepsi Eliot 28 lutego 2017 o 11:21

          Bardzo cenna uwaga

    30. potrzebujacapomocy 8 kwietnia 2016 o 15:20

      Witaj Pepsi! Na początku, dziękuję Ci za Twój blog i wszystkie cenne informacje. Mam pytanie…co sądzisz o piciu roztworu z proszku zasadowego? Masz jakieś doświadczenie? Podejrzewam u siebie silne zakwaszenie i stąd powyższe pytanie.

      P.S. A tak w temacie postu – zastanawia mnie jedno, skoro po urodzeniu mamy alkaliczne środowisko, to skąd te cholerne nowotwory u niemowląt? 🙁

      1. pepsieliot 8 kwietnia 2016 o 17:35

        a robiłaś test sody , żeby dowiedzieć się czy jesteś silnie zakwaszona?

      2. grzegorzadam 28 lutego 2017 o 11:06

        Nowotwory u maluchów od matek, jest wiele czynników środowiskowych, dietetycznych, zatruć, pasożytów.

    31. Malgosia 71 15 lutego 2017 o 09:10

      Po piciu przez tydzien lyzeczki sodki na szkl cieplej wody na czczo mam ph rano 6.5 w poludnie 7 z moczu i sliny. W miare ok. No i co teraz?
      Badac mocz raz w tyg i ewentualnie sie odkwaszac?
      Czyli moge zrobic nastepny krok:zakwasic zoladek?
      Podejde mocno i czy moge Betaine 1x po posilku?. Jestem dalej w trakcie oczyszczania i bede robila kuracje watroby dr Clark.
      Zrozumialam ze Bolotow pisze iz soda przy przyjmowaniu oczyszcza nerki. Czy dobrze to interpretuje? Bo jesli sie iczyszczac to :pasozyty. Odkwaszenie organizmu. Oczyszcic nerki watrobe jelita i zakwaszac zoladek i byloby gutt. Ale poprosze o korekte jesli gdxies glupote robie:)

    32. grzegorzadam 28 lutego 2017 o 11:04

      Soda = nerki= trzustka.
      Pamiętamy o potasie> pompa sodowo-potasowa.

      Możesz zakwaszać zoładek niezależnie od alkalizacji.
      Przed posiłkami sól, albo wkas solny, albo zioła gorzkie, Betaina niekoniecznie.
      Ocet niezbyt temu służy, są ludzie którzy chwalą, bo to jednak kwas, ale reakcje są różne.

      Sodę odpowiednio wcześniej, tylko na pusty żołądek.
      PH jest niezłe, Pociągnij jeszcze tydzień i zrób przerwę.
      Rób badanie potem bez sody, jak będzie znacząco niższe, kontynuuj.

      Kolejność: jelita, nerki, wątroba.

    33. nika 28 lutego 2017 o 12:00

      Grzegorzadam,pewnie już nieraz pisałeś,ale możesz przypomnieć jakie zioła gorzkie na dokwaszenie żołądka warto pić? Czy mogą to być gotowe herbaty z apteki? Jeśli tak,to jakie? Dziękuję 🙂

      1. grzegorzadam 28 lutego 2017 o 12:22

        Mogą być apteczne, tylko nie expresówki.
        Możesz kupić w zielarskich:

        ”– Żołądek (zapalenie błony śluzowej żołądka, nieżyt żołądka, wrzody, złe trawienie) przy podwyższonej kwasowości.

        U tego, kto jest nerwowy, wydziela się adrenalina i parzy żołądek.
        Potrzebne są zioła uspakajające: serdecznik, bylica pospolita, karbieniec*, bukwica zwyczajna*, mięta, melisa, nagietek, podbiał pospolity, krwawnik, szarota błotna*, szałwia, jasnota biała, liść brzozy, dziurawiec, rumianek, babka lancetowata, chmiel. Korzenie kozłka (waleriany) i wielosiła* błękitnego.

        Przy niskiej kwasowości – te same zioła, ale dodać babkę zwyczajną.”

        ”Zestaw ziół na choroby żołądka. Najczęściej powstają na tle nerwowym. Kiedy człowiek jest zdenerwowany, to wydzielają się substancje kwasowe, które parzą błony śluzowej żołądka. Jeśli dana osoba jest nerwowa przez długi czas, to ranki się powiększają i zamieniają się w ciągu kilku miesięcy we wrzód żołądka. Właściwości gojenia mają następujące zioła (nagietek, babka, krwawnik), inne zioła uspokajające

        Poza tym piołun, perz, rdest, podobne …
        Jest na necie tysiące propozycji.

        Polecam lekturę mistrza Bołotowa, cenna.

        1. Małgosia 28 lutego 2017 o 14:34

          Grzegorzadam, mam do Ciebie pytanie. Od pół paru miesięcy leczę siebie i córkę 11 lat na lamblie (potwierdzone vegatestem). Zażyłyśmy już wiele środków i farmaceutyków i ziołowych (Tynidazol, Vernicadis, siemię+goździki, cały czas zapper, Metronidazol, 7Pepas) ale ciągle czujemy się źle i lamblie ciągle są…. Odnalazłam w jednym z wątków jak radziłeś terpentynę i naftę na lamblie – od 1 do 7 kropli przerwa od 7 do 1. Bardzo Cię proszę o informację jak mam to stosować dla córki – czy też dojść do 7 kropli? Ponieważ z chemią nie mam nic wspólnego więc mam jeszcze jedno pytanie w tym temacie dot. terpentyny balsamicznej i nafty oświetleniowej. Znalazłam w internecie rozlewnię tych chemikaliów w Żywcu ale przy każdym z tych środków jest specyfikacja opisująca je jako trujące… Czy piszą tak żeby się zabezpieczyć? Czy mogę to spokojnie kupić i stosować w tym wymiarze do 7 kropli…? Bardzo Cię proszę o odpowiedź

          1. grzegorzadam 28 lutego 2017 o 18:50

            Poczytaj najpierw ten temat i sposobach na lamblie, polecałbym MSM (siarkę)
            http://www.pepsieliot.com/przepis-na-herbate-leczaca-ponad-60-chorob-i-zabijajaca-pasozyty/

            Jest tam tez o terpentynie, bezwzględnie musi to być terpentyna sosnowa!

            Wszystkie substancje, nawet soda mają taką opisówkę, to są wymogi.

        2. Niki 28 lutego 2017 o 19:39

          I gojnik 🙂 🙂

          1. grzegorzadam 28 lutego 2017 o 23:55

            A Złoty wąs – Kallisia wonna ? 😉

            1. Małgosia 1 marca 2017 o 12:32

              Dziękuję! Zlinkowany wątek czytałam już jesienią ale widzę, że on ciągle żyje 🙂 Bactefort już zamówiłam, MSM zaraz zamówię u Pepsi a terpentyny i nafty będę jeszcze szukała. Chyba będę mogła to wszystko brać razem? Jak te specyfiki nie pomogą to wtedy wejdę w zioła wg Zajcewej i Siemionowej.

              Grzegorzadam czy MSM dla siebie i córki (11 lat) mogę zacząć od 1 g dziennie? dojść do 2 g na każdą z nas? czy dla dziecka mniej?
              I czy terpentynę i naftę mogę dla córki stosować w takim wymiarze jak dla siebie tzn do 7 kropli?

            2. grzegorzadam 1 marca 2017 o 16:20

              Z MSM jest tyle przepisów co piszących.
              Rób tak jak proponujesz.
              Jest strona taka amerykańska:
              http://www.msm-info.com/

            3. grzegorzadam 1 marca 2017 o 16:22

              dzieciom generalnie dobieramy do wagi ciała, nie dotyczy wit.C i w zasadzie D, choć
              ktoś może sie nie zgodzić.

            4. Małgosia 2 marca 2017 o 08:53

              Grzegorzadam, bardzo dziękuję za pomoc 🙂

              Mam jeszcze pytanie dot. terapii wg Zajcewej – czy tę terapię z pączków brzozy i wódki mogę dawkować córce?…. czy lepiej zioła wg Siemionowej…?

              Co Ty byś zastosował gdybyś się dowiedział, że Twoje dziecko ma lamblie…?

            5. grzegorzadam 2 marca 2017 o 12:19

              MSM i inne metody z tego linku:
              http://www.pepsieliot.com/przepis-na-herbate-leczaca-ponad-60-chorob-i-zabijajaca-pasozyty/
              Olej z dyni, lniany, nalewkę z glistnika może, jest wiele sposobów.

    34. nika 28 lutego 2017 o 12:02

      Pepsi,uwielbiam zdjęcia i rysunki które dodajesz do postów.Oglądam je wiele minut…:)

      1. Pepsi Eliot 28 lutego 2017 o 12:38

        dziękuję & lovciam

    35. Fee 28 lutego 2017 o 15:23

      Czy jest jakiś dobry sposób na kurzajki? Jakiś czas temu wyszły mi 3 kurzajki na kciuku – traktowałam je sokiem z cytryny i octem jabłkowy… z 3 zrobiła się jedna duża, a raczej wiele, które się połączyły. Smaruje sudocremem, ale nic nie pomaga. :/ Zna ktoś jakiś dobry sposób na pozbycie się ich? Pepsi biorę greens & fruits TiB czy to możliwe, że ciało się w jakiś sposób oczyszcza i wychodzi wszystko na zewnątrz? I czy bardzo żywy żółty kolor moczu do normalne podczas brania greens & fruits? Od zawsze piję dużo wody i wcześniej miałam bardzo jasno żółty.

      1. Pepsi Eliot 28 lutego 2017 o 18:02

        mocz jak najbardziej, to z powodu B2 jest taki fluorescencyjny kolor

      2. grzegorzadam 28 lutego 2017 o 18:57

        O kurzajkach pisaliśmy nie raz, mocz często soloną wodą (mocny roztwór) + woda utleniona i roztwór boraksu.

        W aptekach jest Lapis, spróbuj smarować.
        ” Lapis Diabelski Kamyk. Preparat stosowany do usuwania zmian rozrostowych skóry o charakterze brodawek zwykłych.
        Skład
        Azotan srebra 97 części
        Azotan potasu 3 części

        Działanie
        Azotan srebra stanowiący podstawowy składnik sztyftu skutecznie wspomaga gojenie uszkodzeń skóry.
        Sztyft azotanu srebra (Stilus argenti nitrici) jest stosowany pomocniczo w leczeniu niektórych zmian skórnych pochodzenia wirusowego: brodawek zwykłych oraz kłykcin kończystych.
        Zastosowanie produktu przyspiesza ziarninowanie i epitelializację, a tym samym wspomaga proces”

        Zaraz (miesiąc?) można będzie zerwać świeży glistnik, wtedy to mleczko załatwia to wzorowo.

    36. nika 28 lutego 2017 o 15:59

      🙂

    37. Promys 28 lutego 2017 o 17:33

      Witaj Pepsi, jak zawsze cenne informacje i porady można tutaj znaleźć :). Czy mogłabyś podać kiedy w twoim sklepie będzie dostępny B complex G@G ? chciałbym zrobić zakupy.

      1. Pepsi Eliot 28 lutego 2017 o 17:57

        idzie 🙂

    38. Promys 28 lutego 2017 o 22:01

      To OK, dzieki Bede zagladal , Pozdrowionka 🙂

    39. tom 2 marca 2017 o 12:33

      pytania do Pepsi 🙂
      1. Dlaczego zielona herbata nie jest zalecana przez witarian? Piję dużo białej i zielonej herbaty
      2. Zauważyłem że witarianie raczej nie jedzą ziemniaków. Co witarianin powie o ziemniaku i dlaczego nie? Poza tym, ze psiankowate, dla mnie dużą zaletą ziemniaków jest potas i alkaliczne pH. Jest też dla mnie świetnym źródłem węglowodanów. Uwielbiam ziemniaki, ale jem je bez dodatku miesa i sosów – jem za to ziemniaki z cebulą, warzywami, pestkami dyni, słonecznikiem itp.
      3. Lubię też ziemniaki z oliwą lub olejem słonecznikowym – czy tłuszcz z tak wysokim indeksem glikemicznym to jest zły wybór czy się nie przejmować?

      1. Pepsi Eliot 2 marca 2017 o 16:49

        zielona herbata ma jednak pobudzasz, ja piję ale nie jestem ortodoksem, skoro wybierasz raw 100% nie jesz ziemniaków , jak masz mńiej surowego w diecie to możesz jeść pewną ilość gotowanego, co do tłuszczu i węgli to chyba wiesz co myślę 🙂

    40. Agnieszka 2 marca 2017 o 13:04

      Grzegorzuadamie, czy moge dodawac ocet jablkowy i sol naraz do wody? Przyznam ze czuje sie lepiej odkad zaczelam pic solona wode, widze roznice w wyproznieniach i totatalnym braku zgagi ktora czasem miewalam. Ale ocet tez czasem pije, dodajac nie za duzo, lyzke na butelke 600ml wody jak jestem w pracy na przyklad i popijam, Czy ocet i sol nie koliduja ze soba? Aha, wybralam ocet zamiast cytrymy bo tu gdzie mieszkam latwiej o organic ocet jablkowy, niefiltrowany i niepasteryxowany, niz organiczne cytryny.

      1. grzegorzadam 2 marca 2017 o 17:34

        Śól z niczym się nie gryzie. Śmiało.

        1. lospeciakos 6 marca 2017 o 12:52

          GrzegorzAdam i Pepsi: niedawno czytalam jakis fajny artykul o zagrozeniach biopsji i rozrzutach raka( tak po krotce). W tym artykule autor podawal czym mozna sie suplementowac przed i po biopsji, zeby obnizyc ryzyko przerzutow. No i cielo mi ten artykul. Czy ktores z was ma jakas wiedze na ten temat albo moze mnie pokierowac, gdzie takie info znalezc?

          1. Pepsi Eliot 6 marca 2017 o 13:55

            nie robić biopsji

          2. grzegorzadam 6 marca 2017 o 14:43

            Zacytuję człowieka , który poradził sobie zwycięsko z glejakiem:

            ”Tym razem napiszę w jaki sposób zabija się masowo pacjentów badaniem histopatologicznym oraz o konieczności suplementacji krzemu.
            Na początek fragment postu jaki zamieściłem na innym forum:

            Otóż chemioterapia często zmniejsza guz w pierwszej fazie leczenia gdyż zabija komórki jakie organizm wyprodukował w celu ograniczenia wzrostu raka. Komórki te, które są przez onkologów uważane za komórki rakowe to w rzeczywistości wysoce wyspecjalizowane, bogate w krzem komórki mające na celu zablokowanie procesu rozkładu kolejnych zdrowych komórek. Dlatego komórki te są stosunkowo „suche”. Onkolog wie o czym piszę.

            Innymi słowy pewien rodzaj pleśni (rzeczywisty tzw rak) zaczyna produkować enzym prawdopodobnie jest to MMP-9 lub zbliżony więc enzym ten rozkłada komórki, zdrowe komórki, które stają się płynne na tym płynie żeruje wspomniana złośliwa pleśń. Wzrasta ona i produkuje coraz więcej wspomnianego enzymu taka sytuacja doprowadziłaby do szybkiego zgonu. Organizm jednak otacza obszar zajęty pleśnią – grzybem właśnie tymi specjalnymi komórkami, które są bardziej odporne na działanie enzymu MMP-9. Tak powstaje guz. Czasem złośliwy rak osiąga rozmiar 2 – 4 cm po kilkunastu latach wzrostu. Gdy nie uciska żadnych istotnych organów to jest całkowicie nieszkodliwy.

            Badanie histopatologiczne polega na pobraniu niewielkiej próbki tkanki guza, a co za tym idzie zostaje naruszona mozolnie i z wielkim trudem budowana często przez lata bariera mająca na celu odizolowanie obszaru zainfekowanego. Po badaniu histopatologicznym czyli uszkodzeniu bariery guz zaczyna rosnąć setki razy szybciej gdyż pleśń pokonała barierę i rozkłada za pomocą enzymu kolejne obszary. Organizm naprędce buduje nowe komórki blokujące niestety najczęściej brakuje mu szybkości i podstawowego surowca jakim jest krzem.
            Znam osobiście przypadek kiedy guz przez około 8 – 10 lat osiągnął rozmiar 35 mm ale uciskał jeden z nerwów przez co chory zmuszony był podczas wsiadania do samochodu unosić rękoma nogę. Chory za namową lekarza poddał się badaniu histopatologicznemu i po 6 tygodniach guz ten ważył kilka kilogramów. Chemioterapia, cierpienie i zgon. W Grecji np przynajmniej usuwają najpierw guza i dopiero wtedy go badają w efekcie mniej zgonów. W Polsce prawdopodobnie przeżywalność wynosi „0” w przypadku złośliwych takich jak fibro sarkoma czy lipo sarkoma. Te bzdury o przeżywalności kilku % to tylko manipulacje statystyczne.

            Należy zidentyfikować enzym produkowany przez ową pleśń, a następnie odszukać odpowiedni inhibitor, który skutecznie zablokuje enzym. Prawdopodobnie enzym ten jaki produkuje omawiana pleśń jest identyczny z tym jaki wykorzystywany jest przez nasz organizm w wielu procesach np podczas apoptozy bądź budowy uchyłka w błonie komórkowej podczas przenikania – wpuszczania do niej wirusa albo podczas wydobywania fragmentu DNA z wirusa.

            Wniosek nasuwa się sam – trzeba dostarczać krzem.
            Chociaż cenię prace Rybczyńskiego bo wiele mi pomogły zrozumieć to całkowicie nie zgadzam się z wyciągniętymi przez niego wnioskami. Oczywiście w guzie jest dużo krzemu ale krzem ten został tam skierowany w celach obronnych. W tym czasie pierwiastka tego brakuje w wielu innych częściach organizmu i następują spowodowane tym poważne dysfunkcje metaboliczne.

            Wracając do onkologów np tych z Ursynowa w Warszawie. Oni nie są kretynami, a mimo to nadal wykonują biopsje wiedząc, że w przypadku złośliwego raka skazują chorego na cierpienie i śmierć. Jak myślicie, dlaczego tak postępują ci onkolodzy? Może ktoś ustalił takie procedury jednocześnie dając odpowiednie motywacje? Nigdy nie pozwólcie na biopsję guza. Nie bądźcie baranami idącymi na rzeź.
            Zamiast tego zadbajcie o żołądek i jego właściwe pH aby przyswajać białka i pozyskiwane z nich cenne aminokwasy.
            Pamiętajcie o krzemie”

            1. Lospeciakos 6 marca 2017 o 18:44

              Dziekuje! Dokladnie to czytalam:-) Skad wziales ten cytat?zlinkuj prosze jesli mozesz. Po tym wlasnie znalazlam cos o suplemencie (moze dmsd?) Ktory dziala jako bufor po biopsji. Dzieki bardzo!!

            2. grzegorzadam 6 marca 2017 o 22:32

              Wykonywanie biopsji, jak wyżej kolega, uważam za nierozsądne.

    41. tom 2 marca 2017 o 13:41

      aha i czy witarianie jedzą gotowane rzeczy? no bo ziemniaka trza ugotować 🙂

      1. Pepsi Eliot 2 marca 2017 o 16:46

        10,20, a nawet 25 % gotowane, ale można być na 100% surawce i wtedy dieta bez ziemniaka

    42. malinowy 31 sierpnia 2017 o 09:12

      Witam wszystkich i Ciebie Pepsi, od dłuższego czasu czytam Twój blog i uważam że robisz świetną robotę. Mam do Was pytanie, pewnie coś podpowiecie. Rok temu zauważyłem że bolą mnie kości w różnych punktach ciała, np. gdy siedząc przy stole przesuwam go czuje delikatny ból obciążonych kości, czyli tych poniżej łokcia. Miałem też stały ból w okolicach biodra lewego i na plecach. Zrobiłem obszerne badania krwi, wszystko wyszło ok oprócz kwasu moczowego, kwas moczowy (ICD9: M45) wynik 7.1 mg/dl. Ortopeda po obejrzeniu wyników krwi, wysłuchaniu co mnie boli i zbadaniu mnie w gabinecie stwierdził że kwas moczowy jest zawyżony i to jest przyczyną bólu kości. Powiedział że trzeba zaniżyć wartość kwasu moczowego za pomocą leku Milurit, który mi przepisał, stwierdził że jeśli nie zaniżę poziomu kwasu w moim organizmie kryształki moczanu sodowego będą odkładać się w kościach i po cichu niszczyć kości od środka. Zaznaczam że żadnego ataku dny moczanowej nigdy nie miałem.

      Moje nawyki żywieniowe: krew 0 RH+, dużo mięsa (2 razy dziennie), dużo warzyw niestety nie eko, 8 jajek tygodniowo, od kilku lat nie piję śmieci oprócz alkoholu (kilka razy w miesiącu), zero napojów słodzonych, nie palę rzuciłem 14 lat temu, alkohol kilka razy w miesiącu.

      Od momentu gdy dowiedziałem się o zawyżonym kwasie moczowym, wrzuciłem basen 3 x tygodniu, mam lekką nadwagę (95kg/186 cm wzrostu, 41 lat).

      Po diagnozie ortopedy wizyta u dietetyka zapytać co ona na to, Pani wyciągnęła gotową karteczkę z biurka z nagłówkiem „Zalecenia żywieniowe w celu obniżenia poziomu kwasu moczowego”, 2 litry wody dziennie, 4-5 posiłków dziennie, unikać podrobów, mięsa, sardynek, śledzi, makreli, tuńczyka, pstrąga, alkoholu, drożdży, grzybów, kminku, suszonych moreli i pikantnych przypraw.

      Zacząłem brać Milurit (1 tab rano/dzień) i ból w biodrze i na plecach minął od razu. Teraz minęło pół roku przyjmowania Miluritu i kwas moczowy jest na poziomie 5.0 (wcześniej 7.1) i raczej nie odczuwam bólu, natomiast lekkie bóle (ręce, palce, biodro) pojawiają się po spożyciu alkoholu dzień wcześniej.

      I tu podbijam pytanie do Was,

      1. czy zawyżony kwas moczowy oznacza też duże zakwaszenie mojego organizmu a więc obciążenie go i znaczne zmniejszenie odporności na zachorowania na poważne choroby typu rak? Jeśli tak to jakie badanie wykonać (gdzie pójść) żeby jednoznacznie zweryfikować czy mam zakwaszony organizm, jak bardzo (jak jest norma) i jak go odkwasić?

      2. czy nie jest tak że zażywanie tego leku to tylko oszukiwanie organizmu i wyników badań, a choroba/problem i tak pozostaje w człowieku i trzeba ją zwalczyć nie lekami? Pytanie jak to wyleczyć? więcej sportu, inna dieta, odkwaszenie, detoks?

      3. czy mogą być jakieś skutki uboczne długoterminowego zażywania leku Milurit, przyznam się że nie jestem zwolennikiem ingerencji wymyślonymi przez człowieka lekami w organizm.

      Dzięki z góry na informacje i pozdrawiam!

      1. grzegorzadam 31 sierpnia 2017 o 22:13

        ”Co to jest lek Milurit i w jakim celu się go stosuje
        Tabletki Milurit zawierają substancję leczniczą zwaną allopurynolem.
        Jej działanie polega na spowalnianiu tempa niektórych reakcji chemicznych w organizmie w celu zmniejszenia stężenia kwasu moczowego we krwi i moczu.”

        Kolejna proteza lecznicza na uciążliwe objawy i wymyślone dietetyczne ”choroby” wynikłe z odwodnienia i zakwaszenia organizmu:
        Poczytaj na początek o kwasie moczowym, przerostach wapnia ,niedoborach magnezu itd.
        Zbadaj sobie pH moczu paskami i określl jego kolor, jaki masz poziom wit.D3?
        http://www.pepsieliot.com/jak-pic-sode-na-3-sposoby-aby-spektakularnie-poprawic-swoje-zdrowie/
        http://www.pepsieliot.com/jak-szybko-rozpoznasz-ze-masz-braki-magnezu-lekarz-ci-tego-nie-powie/
        http://www.pepsieliot.com/twojej-solniczce-juz-witamina-c-czyli-prosto-zgladzic-plesn-2/

    43. malinowy 7 września 2017 o 10:34

      Dziękuje za odpowiedź, dziś odebrałem wyniki z laboratorium, pH moczu 6.0 (opis – wart. ref. 5,0-7,5) a więc nie ma zakwaszenia, oraz Witamina D 25(OH) 33.44 (opis – poziom wystarczający 30,00 – 50,00 ng/ml), nisko ale w normie, przez małą ilość kontaktów ze słońcem w tym roku.

      Postanowiłem odstawić całkowicie alkohol i obserwować czy to po 2-3 miesiącach załatwi sprawę na tyle że będę mógł odstawić Milurit, bo tak jak pisałem powyżej nawroty czucia bólu w kościach mam wyraźnie właśnie po alkoholu. Jeśli macie jakieś inne pomysły jak poradzić sobie z kwasem moczowym bez Miluritu będę wdzięczny za każdy komentarz,

      1. grzegorzadam 7 września 2017 o 21:45

        pH moczu 6.0 (opis – wart. ref. 5,0-7,5) a więc nie ma zakwaszenia,”

        Nie oczekuj prz takim pH fajerwerków:
        Ani kwasu moczowego ani innych kłopotów się nie pozbędziesz.

        ”Jeśli macie jakieś inne pomysły jak poradzić sobie z kwasem moczowym bez Miluritu będę wdzięczny za każdy komentarz,”
        Czytałeś podane wyżej tematy z komentarzami?

    44. Maja Zielińska 25 października 2017 o 17:47

      Można jeść tzw. „żywą kaszę” – jest prawie niegotowana:

      ŻYWA KASZA” – PRZEPIS jak ją przyrządzić.
      1. Kaszę myjemy pod wrzącą wodą.
      2. Wrzucamy umytą kaszę do garnka/ zalewamy wodą (najlepiej nie z kranu) i moczymy 24 godziny.
      3. Zlewamy wodę w której moczyła się kasza.
      4. Do garnka z kaszą nalewamy trochę wrzątku (u mnie było dużo kaszy, nalałam wody tak, że prawie przykrywała ziarna).
      5. Stawiamy garnek na ogień, doprowadzamy do wrzenia – jak tylko zabulgocze – wyłączamy ogień.
      6. Wedle zaleceń prof. Batieczko – chowamy garnek pod pierzynę:) ), ja owinęłam garnek dużym ręcznikiem, a następnie kocem i tak zostawiłam na całą noc.

      W ten sposób otrzymujemy żywą kaszę!

      NIE USZKADZAMY JĄDRA ZIARNA.

      Jeszcze nie próbowałam 😛

      1. grzegorzadam 25 października 2017 o 20:27

        Fajne!

        Robie podobnie, ale w małym garnku ciśnieniowym.
        Zagotuje się, zakrywam pokrywką, wyskoczy dzyndzel i wyłączam.
        Nie ma zabawy z kocami 😉

      2. grzegorzadam 25 października 2017 o 20:28

        Nie moczę 24 h, ale może tak lepiej, tylko płuczę w gorącej.

    Dodaj komentarz