zakwaszony organizm, to nieodporny i chory niefarciarz

Cześć Społeczeństwu polskiemu zamieszkującemu ten kraj, ale też cały świat.

Dzisiaj wpis z serii: bardzo serio
 (Nie jestem lekarzem i wszystkie ewentualne porady, które zechcecie wykorzystać, robicie na własną rękę, bo mnie nie wolno radzić.) 

Wszyscy drżymy przed zachorowaniem na nowotwór i jest to jak najbardziej zrozumiałe.
Jest kilka czynników, które mają największy wpływ i leżą jakby u podstaw większości nowotworów, o czym też wspominałam ostatnio w poście, wszyscy będziemy uzdrowieni.
Wśród nich jest „kwasica”, która praktycznie wymieniana jest wśród wszystkich badaczy i lekarzy, którzy zajmują się onkologią.
(Również lekarze, autorzy Kodu uzdrawiania, o którym pisałam niedawno, wymieniali zakwaszenie organizmu jako jedną z podstawowych przyczyn kancerogennych).
„Kwasica” pozbawia komórek ciała tlenu, a niedotlenienie komórek będzie zawsze ewoluować do powstania komórek nowotworowych.
Ogólnie rzecz ujmując, dobrze natlenione komórki organizmu, to jest zdrowa i szczęśliwa tkanka.
Niektóre części naszego ciała są oczywiście bardziej zasadowe niż inne.
Wysoko alkaliczne gruczoły, takie jak trzustka, czy wątroba są najbardziej podatne na uszkodzenia kwaśnym atakiem.
Sok trzustkowy ma poziom pH między 7,8, a 8,0, zaś żółć z wątroby pomiędzy 7,5, a 8,8.
Jednak kiedy kwasowość całego ciała będzie większa, soki trzustkowe i żółć wątrobiana również staną się bardziej kwaśne. Te kwaśne soki i żółć będą destrukcyjnie podrażniać najbliższe tkanki trzustki i wątroby, powodując zapalenie, kamienie, owrzodzenia i nawet raka.
Nadmierna kwasowość żółci powoduje również refluks, cofanie się żółci przez trzustkę do jelita cienkiego, żołądka i w końcu do przełyku.
Refluks podrażnia dwunastnicę i żołądek powodując stany zapalne, wrzody i w konsekwencji raka.
Refluks kwasów i refluks żółciowy często występują razem i mogą prowadzić do zapalenia błony śluzowej przełyku i też może doprowadzić do raka.
Innym problemem wśród ogólnej wysokiej toksyczności dla ciała kwasu żółciowego, jest refluks trzustki, lub gdy żółć wraca się do trzustki, co może wywołać atak ostrego zapalenia trzustki oraz nasilić problemy przewlekłego zapalenia trzustki.
Kwaśność żółci jest również główną przyczyną rozwoju kamicy pęcherzyka żółciowego, zaś kamienie te mogą spowodować poważne uszkodzenia trzustki i wątroby, przez zablokowanie trzustki i dróg żółciowych.
Kiedy krew jest zbyt kwaśna, to komórkom trzustki trudno jest uzyskać konieczne minerały i wodorowęglany niezbędne do produkcji wystarczająco alkalicznego soku trzustkowego.
Reakcja mleczanowa, czyli kwasowa przemiana beztlenowa jest nie tylko jedną z głównych przyczyn raka trzustki, ale uważa się, że zakwaszenie organizmu jest podstawowym fundamentem wszystkich chorób.
Dlatego proces alkalizacji, czyli odkwaszania naszego ciała i utrzymywanie odpowiedniej proporcji zasad i kwasów w naszym organizmie jest najważniejszym procesem dla naszego zdrowia jaki człowiek może sobie zafundować.
Albowiem wszystkie gruczoły naszego ciała działają prawidłowo tylko w odpowiednim środowisku pH.

Komórki nowotworowe są różne.
Według biochemików, normalne komórki wytwarzaj energię w swoich mikro elektrowniach, czyli mitochondriach, gdzie w procesie spalania węglowodanów w obecności tlenu jest wytwarzana energia i oczywiście odpady.
Takie reakcje, czyli procesy spalania w obecności tlenu mogą działać skutecznie przez setki tysięcy lat, kiedy mogą polegać na związkach potasu.
W błonach komórkowych znajdują się pompy, które działają poprawnie w obecności magnezu.
Pompy wciskają potas do komórek, a wypompowują sód.
Jeśli zbyt dużo sodu dostaje się do mitochondriów, produkujących energię, to reakcje zachodzące w komórkach zaczynają korzystać z sodu, a nie z potasu i chociaż nadal będzie wszystko działać, to jednak nie tak skutecznie.
Spalanie przy udziale mniejszej ilości tlenu będzie wytwarzało mniej energii. Produkty odpadowe, to teraz będą sole sodowe, które są bardziej „kwasowe” niż sole potasowe.
A więc wyjaśnia się dlaczego zarówno Cousens, Graham jak i Gerson mówią o diecie roślinnej, nisko tłuszczowej, ale też wysoko potasowej i nisko sodowej.
To się przewija na każdym kroku.
Wracam.
W wyniku spalania w towarzystwie dużej ilości sodu, zaczyna występować kwasowość w otoczeniu naszych małych elektrowni, co sprawia, że proces produkcji energii, zaczyna przebiegać coraz bardziej kulawo.
Komórki przyjmują coraz mniej tlenu i coraz mniej energii produkują, spirala się napędza.
Jesteś na najlepszej drodze, do utraty zdrowia, a nawet powstania komórek raka.

Większość ludzi świata zachodu jest na dietach bogatych w sód, a ubogich w potas.
Ludziom nagminnie również brakuje magnezu (podobno 40% Amerykanów ma jego niedobór, a jak jest u Polaków?), więc wypompowywanie sodu z komórek przebiega kulawo, więc wszystkie komórki organizmu zaczynają mieć za dużo sodu, co prowadzi do zakwaszenia.
Komórki kwasu zakwaszają wszystkie nasze organy.
Gdy komórki są zakwaszone, zostają wyłączane niektóre geny naprawy DNA, natomiast geny RAS pozwalają na szybkie dzielenie się komórek przy niskiej ich mocy i są odpowiedzialne za tworzenie się komórek nowotworowych.
Komórki rakowe są inne niż komórki zdrowe i ich paliwem staje się glukoza.
Aby wytworzyć energię z glukozy, czyli aby proces spalania nastąpił pobierają tlen z cytoplazmy. W końcu elektrownie, alias mitochondria są już tak zaniedbane, że się wyłączają. Osoby z rakiem obniżyły poziom tlenu we krwi.

Komórki nowotworowe mają swoje sposoby na pozyskiwanie paliwa i tworzą własne glukozy. Jednym z odpadów produkcji energii jest kwas mlekowy w wątrobie, ale ten proces chemiczny przyczynia się do produkcji glukozy, która karmi komórki rakowe w całym organizmie.
(Na marginesie polecam artykuły o siarczanie hydrazyny, który może zablokować ten samo karmiący się mechanizm)

zakwaszenie2Zakwaszenie ciała powstaje z kilku powodów, a są nimi:
1.
Estrogeny
Podobne warunki kwasowe wewnątrz tych elektrowni komórkowych mogą być spowodowane pewnymi formami estrogenu, żeńskiego hormonu płciowego, który wiąże się z receptorami na błonie komórkowej. Jeden naturalny estrogen zwany estradiolem jest szczególnie agresywny i może utworzyć spustoszenie wewnątrz komórki, zmniejszając stężenie potasu, zwiększając stężenie sodu, spada moc, spada dotlenienie komórki i następuje wyłączenie elektrowni, czyli komórki i w następstwie pogorszenie stanu zdrowia i rak.

2.
Brak snu
Po 90-ciu minutach snu, twoja szyszynka zaczyna produkować melatoninę, która pomaga kierować cię do głębszego snu. Poza tym potężny przeciwutleniacz melatoniny również pomaga regulować hormony jak estrogen i IGF-1 w organizmie. Brak odpowiedniego poziomu melatoniny ma wpływ na wzrost poziomu estrogenów, podobnie jak na insulino podobny czynnik wzrostu IGF-1, co sprawia, że nasze komórki rosną i dzielą się szybciej.
Sen odkwasza organizm.

3.
EMF’S
Siły elektromagnetyczne (maszty z wysokim napięciem i takie tam), ale melatonina też odgrywa tutaj ratunkową rolę.

4.
Niektóre chemikalia i pestycydy
Niektóre chemikalia mogą wewnątrz komórek organizmu naśladować działanie estrogenów:
bisfenol A
parabeny
ftalany
toluen
chemikalia, które znajdują się w kosmetykach, w powszechnym użyciu jako plastyfikatory i konserwanty.

5.
Hormon stresu
Hormony stresu przyczyniają się do zakwaszenia organizmu. Hormony takie jak kortyzol produkowane przez nadnercza, w stresujących momentach wpływają na hormony zlokalizowane wokół komórek, tak zwane eikozanoidy. Insulina i sterydy działają podobnie.

6.
Brak tlenu we krwi
Dr Otto Warburg otrzymał nagrodę Nobla w 1931 za odkrycie, że w przeciwieństwie do zdrowych komórek w organizmie człowieka, komórki rakowe nie „oddychają” tlenem.
Komórki nowotworowe są beztlenowe, innymi słowy działają bez obecności tlenu. W rzeczywistości, komórki nowotworowe nie mogą przetrwać w obecności dużej ilości tlenu.
Dlatego dobry poziom tlenu we krwi i komórkach pomaga zapobiegać rakowi.
Wszystkie powyższe przyczyny generowania kwasu w organizmie powodują obniżenie poziomu tlenu we krwi i w komórkach. Priorytetem w leczeniu raka powinno więc być nasyceniem organizmu w tlen, czyli odkwaszenie organizmu, a także zaprzestanie dalszej ekspozycji na działanie toksyn.

Zakwaszone ciało oznacza również osłabiony system odpornościowy.
Na pewno już słyszeliście nie raz, że nie tylko nasze komórki, ale też nasz system odpornościowy rozkwita w środowisku zasadowym.
W jaki sposób się to odbywa?
Odpowiedź jest krótka, dzięki pożytecznym bakteriom.

Dlatego tak witarianie wzbraniają się przed nadużywaniem bez potrzeby czosnku czy cebuli, bo są to antybiotyki, które niszczą zarówno dobrą, jak i złą florę bakteryjną, ale z drugiej strony zarówno czosnek jak i cebula to detoksykanty, więc może zostawić je sobie tylko na czas ewentualnej choroby, czy detoksykacji.

Jelito zawiera około 800 różnych szczepów bakterii, z których 400 zostało zidentyfikowanych.
Tysiące lat temu mieliśmy umowę z bakteriami, że będą nas chronić, tak długo, dopóki damy im miłe i przytulne miejsce do życia.
Niestety złamaliśmy umowę.
W ciągu tysięcy lat miały sobie żyć i pracować w pomieszczeniu o określonej kwasowości, której zwiększenie sprawia, że bakterie te przestają działać. Zaprzestaliśmy karmienia ich ulubionymi potrawami, takimi jak włóknistym pożywieniem, pełnoziarnistym i zielonymi warzywami.
A zaczęliśmy spożywać bez opamiętania sól, pić alkohol, jeść mięso nie od święta, raz na pół roku, oczywiście najlepiej wcale, a nie codziennie, a także nieustająco się stresować.
Co gorsze zaczęliśmy dokarmiać wrogów naszych dobrych jelitowych bakterii, za pomocą cukrów i produktów mlecznych, ulubionego jedzenia drożdży i mikrobów. Drożdże ubóstwiają cząsteczki glukozy, która jest także ulubionym pokarmem komórki nowotworowej.
Ostatnim nożem w plecy, którym godzimy dobre bakterie to antybiotyki przepisywane i te mimowolnie zjadane wraz z befsztykiem i piersiami z kurczaka, steroidy, lekarstwa i chlorowana woda z kranu.gram
Te korzystne bakterie są kluczowe dla naszego zdrowia, nie lekarze, nie firmy farmaceutyczne, nawet nie Donald Tusk z Barakiem Obamą, nie mówiąc o Balcerowiczu, a właśnie te bakterie.

1.    W nocy, gdy śpimy zużywają drożdże i mikroby, które są w nas. Stanowią jakby pierwszą linię obrony.
 2.    Ich obecność stymuluje nasz układ odpornościowy. Szacuje się, że bakterie te korzystnie nakierowują na 85 % naszej produkcji przeciwciał.
 3.    Pomagają uwalnianie kluczowych witamin z naszego pożywienia, zwłaszcza przeciwnowotworowych witamin, biotyny, B-12, kwasu foliowego i witaminy K
4.   Produkują nawet potężnie antynowotworowy związek chemiczny, taki na przykład, jak maślan sodu.
 5.    Pomagają w chelatowaniu i eliminują rakotwórcze estrogenne chemikalia i nitrozaminy ( przypominam tworzą się z azotynów, a azotyny powstają nawet przy gotowaniu roślin), a także metale ciężkie, takie jak kadm i rtęć.

Jest oczywiście o wiele więcej pozytywnych działań dobrych bakterii mieszkających w naszych jelitach, ale wymieniłam te pięć bardzo istotnych.
Niestety zmiana kwasowości w jelitach utrudnia działanie pożytecznych bakterii, a pomaga ich wrogom, czyli mikrobom i drożdżom.

Prawidłowe pH w jelitach jest niezbędne dla prawidłowego działania systemu immunologicznego.

W jaki więc sposób możemy zalkalizować swoje ciało i jego komórki?

Regularne ćwiczenia pomagają, ponieważ może to zwiększyć dotlenienie i poziom hemoglobiny.
Jeżeli to jest takie proste, że wystarczy zwiększyć poziom tlenu w naszych komórkach, to dlaczego tego szybko nie zrobić?

Nie jest to wszystko takie proste, jak się z pozoru wydaje.

Głębokie oddychanie – część pakietu terapii stosowanych dla pacjentów w Chinach?
Faktycznie, może to zwiększyć poziom tlenu, ale nie w ilości wystarczającej, ponieważ ogranicza się do ilości hemoglobiny we krwi, a nie ma zbyt wielkiego wpływu na poziom kwasowości.
Regularne ćwiczenia z pewnością mogą pomóc, ponieważ przyczyniają się do zwiększenia poziomu tlenu i hemoglobiny, jednocześnie zapewniając organizmowi szczęśliwe hormony w postaci endorfin i jednocześnie neutralizując niektóre bardziej toksyczne hormony.
Yoga jest w stanie zmniejszyć poziom kortyzolu.
Doskonałe działanie dotleniające i neutralizujące hormony stresu ma bieganie.

Posiadając pewną niedowagę (patrz kobiety w chińskim badaniu u Campbella) jednocześnie obniżasz całkowity poziom estrogenów, a jeżeli dodasz do tego dobry sen w zaciemnionym pomieszczeniu, unikanie EMF, pestycydów i szkodliwych chemikaliów naśladujących estrogeny, lub xenoetrogens w produktach gospodarstwa domowego, kosmetykach i przyborach toaletowych, to rzeczywiście możesz wpłynąć na dotlenienie komórek swojego organizmu.

Ale czy wystarczająco?

Wszystko co wymieniłam powyżej, jest niezbędne i bardzo ważne, jednak według Noblisty Warburga, nasza niezdolność komórek do absorpcji tlenu jest zwiększoną ilością trucizn, które w sobie magazynujesz, lub nadmiernej kwasowości
Sang Whang w swojej książce „Odwrócenie starzenia” również zgadza się z tą teorią.

Jeśli twoje ciało jest zbyt kwaśne, komórki nie mogą ulegać detoksykacji.
W następstwie kwaśnego środowiska, słabo natlenione komórki mogą okazać się nowotworowymi.
Wszystkie choroby zwyrodnieniowe, a wśród nich oczywiście artretyzm, czyli dna moczanowa, są wynikiem kwaśnych odpadów, które tworzą się w naszych komórkach.

Zaraz po urodzeniu mamy najwyższe stężenie alkalicznych minerałów i również najwyższą wartość pH organizmu, czyli jesteśmy bardzo alkaliczni.
Od tego momentu normalne procesy życiowe będą nas codziennie zakwaszać.
Dlatego choroby zwyrodnieniowe nie występują kiedy jesteś młody.

Z każdym jednak rokiem twój organizm staje się coraz bardziej zakwaszony i żeby przerwać tą nieuchronną kolej rzeczy musisz obniżać zakwaszenie swojego ciała na bieżąco i wyprowadzić kwaśne odpady ze swojego organizmu.

Nie ma innej drogi do zwiększenia ilości tlenu w komórkach i ich detoksykacji, a co za tym idzie budowanie zdrowia i dobrego samopoczucia bez pozytywnej alkalizacji naszego organizmu.
Woda i dieta mogą stanowić najbardziej skoncentrowaną alkalizację dla naszego zdrowia.

Naszym celem jest więc zapewnienie poziomu pH organizmu jako lekko zasadowy, tak jaki był zaraz po naszych narodzinach.
Ponieważ samo życie generalnie zakwasza, to spożywając pokarmy jak najbardziej alkaliczne będziemy w stanie utrzymywać w organizmie lekko zasadowy poziom, gdyż zasada neutralizuje kwas, tak to działa.
Swoje pH możesz sprawdzić za pomocą pasków zakupionych w aptece, czy internecie.
Kiedy roztwór nie jest ani kwasem, ani zasadą ma ph 7, który jest neutralny.

Ciało jest w najzdrowszych i optymalnych warunkach kiedy ma ph w granicach 7,2 do 7,4 pH.

Istnieją obszerne badania, które potwierdzają fakt, że rak rozwija się w środowisku kwaśnym, a pogarsza mu się zdecydowanie i w końcu zdycha w środowisku zasadowym.
Utrzymywanie ciała w środowisku zasadowym jest formą walki z rakiem.
Alkalizujmy się więc dla zdrowia.

Nawet Tusk Donald, Jarosław, co więcej Ojciec Rydzyk składają się w 80% z wody.

Unikaj kwaśnej wody, gdyż zawiera bardzo mało tlenu.
Aby zwiększyć ilość tlenu w komórkach musisz dostarczyć sobie zasadowego środowiska wodnego.
Woda jest kluczem do równowagi twojego ciała.
Woda alkaliczna ma więcej tlenu.
Ale co do wody jest wiele hipotez, najlepiej pić wodę strukturalną i natlenowaną.
(O wodzie pisałam dwa wpisy, na tym blogu, ale właściwie teraz moja wiedza na ten temat jest poszerzona, że być może kiedyś napiszę jeszcze jednego)

Dieta.
To obok wody klucz do twojego zdrowia.

Uwaga pierwsza:
Mniej niż gram sodu dziennie!
Nawet tylko 4 kromki chleba zapewniają 1 gram sodu.
Każdy człowiek, który choruje na raka ma kwaśny odczyn (niski) poziom pH we krwi.
Cała żywność zaflegmiająca, w tym na czele z wołowiną i świniną nastrzykiwanych hormonami i zawierającymi pestycydy, które pożarły wraz z karmą.
(Dobrze byłoby pogodzić się z kaszą jaglaną, cudownie odflegmiającą organizm i nawet 100% witarianie powinni zrobić dla kaszy jaglanej wyjątek)

Alkohol i kawa, żywność przetworzona, to wielkie zakwaszacze.

Surowa żywność roślinna, zielone warzywa, orzechy, nasiona, pełne ziarno i owoce.
Chlorella, imbir, figi, rodzynki, cytryny limonki, marchew i jabłka.
Chlorella cholernie alkalizuje, a także detoksykuje, daje naturalny Beta karoten i ma wiele innych zalet.
Green foods wyhodowany na słońcu dostarcza tlen do naszych organizmów. Zapewnia wysoki poziom glutanionu w komórkach, co zwiększa właśnie poziom komórkowego tlenu.

Pomóc alkalizować nasz organizm możemy też przez mądrą suplementację, na przykład wapniem i magnezem (proszę pamiętajmy tylko o paradoksie wapnia i suplementowaniu się wtedy również witaminą K2 z natto, lub żarciem natto).

Ludzie mylnie zakładają, że spożywanie kwasów zwiększa kwasowość, tymczasem cytryna ma właściwości alkalizujące.
Dodana rano do wody działa cudownie alkalizująco i nadaje smaku wodzie pitej na czczo.
Podobnie działa nierafinowany organiczny ocet jabłkowy.

LimonPisząc ten artykuł mogłabym przytoczyć kilometrową listę źródłową.
Piszę tylko o rzeczach, które są potwierdzone przez wielu naukowców, o ile nie wspominam, że to jest hipoteza.
Natrafiłam na bardzo ciekawe opracowania:
Czy Candida może powodować raka?
Jest nawet taka rada, żeby zwłaszcza jak ma się Candidę pić rano na czczo małą łyżeczkę sody oczyszczonej, rozpuszczonej w szklance ciepłej wody, żeby zalkalizować organizm. 811 i woda na czczo z cytryną, też świetnie alkalizuje.
Napotkałam artykuł o człowieku, który wyleczył się z raka prostaty poprzez spożywanie wodorowęglanu sodu 4 razy dziennie.
Napotkałam na ciekawą pozycję Chrisa Woollamsa – Dieta Tęczy – jak może pomóc pokonać raka.
Bardzo ciekawe infa o siarczanie hydrazyny, który zwiększa pH guza i tłumi spontaniczne przerzuty, przy leczeniu raka.

Dokumenty – Książki (tytułów nie tłumaczyłam)
„Cud pH” Robert O. Young, Shelley Redford Młodych
„Reverse starzenie się” przez Sang Y. Whang
„Alkalizować or die” Theodore A. Baroody
„Factor wapnia” Robert R boso, Carl J, Reich MD
„Kwas alkaliczne dieta dla optymalnego zdrowia” przez Christopher Vasey
„Tłuszcze, które leczą, tłuszcze, które zabijają” przez dr Udo Erasmus

Oczywiście wiadomo, że mięso, mleko i jego przetwory (z wyłączeniem izolatu serwatki), sery twarde są wręcz tragiczne, żółtko jaj zakwaszają nasz organizm szczególnie.

Jednak wymienię teraz listę dziesięciu najbardziej odkwaszającego, czyli również detoksykującego, bo to nic innego tylko wyprowadzenie z organizmu ubocznych produktów zakwaszenia zalegających w tkankach, pożywienia:

10 pokarmów odtruwających ciało człowieka.
List jest wiele, jednak różnice są bardzo niewielkie, a zasadnicze punkty są dla wszystkich list wspólne.

1.
Owoce

Soki z owoców są bardzo łatwo trawione, są świetnymi antyoksydantami, zawierają wiele wartości odżywczych i witamin. Owoce w ciekłej postaci, czyli ich sok ma bardzo wielkie właściwości odtruwające. Owoce jedzone w całości, lub w całości miksowane są dodatkowo bogate w błonnik.
2.
Zielone liściaste warzywa
Chlorofil oczyszcza organizm ze szkodliwych toksyn środowiskowych, od smogu, metali ciężkich, herbicydów, środków czyszczących i pestycydów.
Zielone warzywa wspomagają wątrobę w procesach odtruwania.
Wypełnij swoją lodówkę jarmużem, szpinakiem, lucerną, spiruliną, booćwiną, rukolą i innymi organicznymi
zielonymi warzywami liściastymi. Rośliny te pomogą nadać impuls chlorofilowy dla twojego organizmu.
3.
Cytryny, pomarańcze i limonki
Owoce cytrusowe działają silnie alkalizująco i wspomagają organizm poprzez wypłukiwanie toksyn.
Sok z cytryny wspiera wątrobę w jej procesach oczyszczających. Aby zwiększyć detoksykację, zaczynaj każdy dzień pijąc z ranka wodę z cytryną.
Należy pamiętać, że witamina C jest jedną z najlepszych witamin detoksykujących, gdyż neutralizuje toksyny, do przyswajalnej postaci.
Och, wiadomo już wszystkim , że w natce pietruszki jest więcej witaminy C niż w cytrynie, nie bądźcie nudni, bo teraz piszę om cytrynie.
4. 
Czosnek
Czosnek, pomimo, że jest to naturalny antybiotyk i wielu guru witariańskich z tego powodu odradzają jego spożywanie i że pisałam przed chwilą, że zniszczy również dobre bakterie w jelitach, to jednak czosnek stymuluje wątrobę do produkcji enzymów potrzebnych do jej detoksykacji, a także wspomaga filtry pozwalające oczyszczać się z pozostałości trujących z układu pokarmowego.
5. 
Kiełki brokułów
Niezwykle bogate w przeciwutleniacze, a zdolność kiełków brokułów do stymulowania enzymów detoksykacji w przewodzie pokarmowym jest niezrównana.
Kiełki brokułów są bardziej skuteczne niż warzywo.
6. 
Zielona herbata
Zielona herbata jest silnym antyutleniaczem i zawiera specyficzny typ antyoksydantu zwany katechiną, który bardzo dobrze działa na oczyszczanie wątroby.
Zielona herbata, mówiąc najprościej, wypłukuje toksyny z ciała człowieka.

Zielona herbata nie jest zalecana przez witarian, ale jakby ktoś pił, to macie.
7. 
Fasola Mung
Potężne właściwości Fasoli mung były wykorzystywane przez ajurwedyjskich lekarzy przez tysiące lat.
Jest bardzo łatwa do strawienia, i absorbuje toksyczne pozostałości na ściankach jelit.
Fasoli mung nie można raczej spożywać na surowo.
8. 
Surowe warzywa
Doskonałe w sokach lub spożywane na surowo: cebula (znów antybiotyk), marchew, karczochy, szparagi, brokuły, kapusta, kapusta włoska, kapusta brukselka, kalafior, czosnek, buraki, kurkuma, i oregano.
Połączenie tych produktów pozwoli na usunięcie cząstek toksyn z wątroby podczas procesu oczyszczania.

Zawierają najwyższe naturalne zawartości siarki i glutationu.
Siarka (słynny siarczan hydrazyny, o którym wspominałam) pomaga wątrobie w detoksykacji szkodliwych chemikaliów.
9.
Nasiona, pestki i orzechy
Siemię lniane, pestki dyni, migdały, orzechy włoskie, nasiona konopi, nasiona sezamu, nasiona chia, orzechy cedru syberyjskiego i nasiona słonecznika są doskonałymi opcjami odtruwającymi i ułatwiającymi utrzymywać w organizmie lekko zasadowe środowisko.
Uwaga! Podczas odtruwania należy unikać masła orzechowego.
Generalnie radzę unikać masła orzechowego.
10. 
Omega-3 i inne tłuszcze
Podczas odtruwania można oprócz awokado zastosować olej z konopi, z lnu (uwaga w Polsce 90% oleju lnianego jest zjełczałego), oraz organiczną oliwę z oliwek tłoczoną na zimno pierwszy raz.
To pomaga nasmarowaniu ścianek jelit i taki olej na ściankach wchłonie toksyny, które zostaną wydalone przez ciało.
Czytałam, że od oleju lnianego mogą twardnieć żyły, więc raczej na dłuższą metę unikajmy produktów przetworzonych, nawet tak zdrowych, po prostu mielmy siemię lniane i jedzmy zmielone ziarna konopi i spirulinę, dla omega 3 i białka.

Tym pogodnym akcentem żegnam śliczne Społeczeństwo polskie, by.
Jor alkaliczny pepsinek.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Zakwaszenie – kontrowersje i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

76 odpowiedzi na „zakwaszony organizm, to nieodporny i chory niefarciarz

  1. mimi wooow pisze:

    hej Pepsi, gdzie byłam jak mnie tu nie było? piekłam świateczne pierniczki z zielona herbatą i spiruliną :) [którymi zachwycał się nimi mój sceptycznie nastawiony dop moich prozdrowotnych fanaberii wujek, to juz sukces!!!], rozkoszowałam się wolnością bez przymusu kieratu w korporacji :) i robiłam detoks od Twojego bloga!!! za to po powrocie miałam hurtowy wysyp postów, co mnie bardzo ucieszyło, niektóre mnie wynudziły, niekóre rozbawiły i czasemwręcz zaciekawiły jak ten ostatni, dzisiejszy!!!! trochę naukowej paplaniny bez rozwinięcia się tu pojawiło, nie sposób tego czasem ogarnąć, jednak generalnie art świetny!!! od siebie dodałabym tylko, że biała herbata jest lepsza od zielonki, ponieważ ma właściwości antyoksydacyjne trzykrotnie wyższe niż herbata zielona, poza tym ma dużo witaminy C i zawiera polifenole dzięki czemu chroni przed atakami wolnych rodników, które jak wiadomo są odpowiedzialne za proces starzenia się. ma ich dwukrotnie tyle co herbata zielona i dwunastokrotnie co sok pomarańczowy dlatego biała herba to eliksir młodości. jest najdroższą herbatą z tych tanszych, bo ja wynalazłam w swoich nawiedzonych sklepach herbatę z schizandry [cytryniec chiński], chińskiego zioła znanego od tysiącleci i ona biła wszelkie rekordy cenowe :( zawiera ona mnóstwo dobroczynnie działających na organizm witamin i substancji, dzieki temu polecana jest jako środek szczególnie dobrze wzmaciajacy organizm. jesli chodzi o wit C, to znalazłam w grudniu na youtubie zarośniętego paula nisona, kóry polecał wit. C z aceroli z mojej ulubionej firmy, więc ją nabyłam, w smaku świetna, dodaję do mieszanek z traw pszenicznych, spiruliny, chlorelli i takich tam … zdecydowanie poprawia ich smak! oto ona: http://healthforce.com/longevity-immunity/truly-natural-vitamin-c

    z tego co pamietam na polskie warunki najwięcej wit C ma dzika róża. w jej owocach jest 30-40 razy więcej wit C niż w owocach cytrusowych. mozna ją też dostac w postaci proszku jak np tutaj: http://www.zdrowie.brat.pl/dzika-roza-skorka-proszek-200g-8211-witamina-p-2983.html

    jesli chodzi o omega 3 to nasionka chia mają go zdecydowanie więcej niż nasiona lnu, ale ja ostatnio natknęłam się na inforacjie o oleju z kryla, który jest krewetkopodobnym skorupiakiem, przysmakiem wielorybów, fok i wodnych ptaszorów. posiada baaaaaaaaaaardzo dużo cennych antyoksydantów [nie chce mi sie wymieniać całej litanii] i dają one olejowi z kryla bardzo wysoki wskaźnik ORAC (Oxygen Radicals Absorbtion Capacity) – zdolności absorpcji wolnych rodników. olej kryla wykazuje następujące działanie: bardzo wysoka zdolność niszczenia wolnych rodników, znaczne łagodzenie symptomów PMS ( syndromu napięcia przedmiesiączkowego), obniżenie poziomu cholesterolu LDL o 44%, przy jednoczesnym wzroście dobrego cholesterolu HDL o 38 %, obniżenie poziomu trójglicerydów o 20%, poprawa wyglądu włosów, skóry, paznokci!!!!!!!!!!!!!! redukcja zmarszczek, zaczerwień i innych problemów ze skórą o 58%, nie wiem, przetestuję, ale jak chciałam zamówic z mojego zaufanego sklepu to akurat wykupili :( zmniejszenie niedogodności związanych z chorobami reumatycznymi, ochrona przed promieniami UV (ultra fioletowymi), znaczna redukcja białka C-reaktywnego (CRP). podwyższony stan CRP zwiększa czterokrotnie ryzyko zawału serca.

    obok fasolki mung wymieniłabym jeszcze fasole adzuki: odtruwa ona organizm, porusza zastój krwi, zmniejsza obrzęki [nadmiar sodu] ma działanie moczopedne i wysuszajace, czyli tak samo jak prażona kasza jaglana jest dobra na odflegmianie. ja dzieki kaszy szybko radze sobie z katarem. fasola adzuki wspomaga ponadto odchudzanie, wzmacni funkcje nerek i nadnerczy. chuderlakom nie jest polecana w duzych ilosciach.

    pisałas o tlenie i o jego zbawiennej roli antynowotworowej. dołożę zatem moje 3 grosze o sposobach nasycenia ciała tlenem, jesli pozwolisz ;)

    okresowe poszczenie lub niedojadanie, szczególnie kiedy na codzień nasza dieta to dużo
    syfów, dodawanie do diety pozywienia zawierajacego german, który wspiera działanie tlenu w ciele. żywność i suplementy zawierajace german są stosowane do leczenia raka i ogólnego wzmocnienia odporności. german mozna znaleźć w grzybach shitake i w pieczarkach, żeń szeniu, nierafinowanym soku z aloesu [ja piję go okresowo, polecam], w czosnku! w chlorelli i w jęczmieniu.

    innym sposobem nasycenia ciała tlenem jest terapia wodą utlenioną. naturalnymi jej źródłami są surowe, nieprzetworzone owoce i warzywa, a zwłaszcza dziko rosnące rosliny [np mniszek lekarski] i zioła. naturalne źródło wody utlenionej znacznie skoncentrowanej ma słynna woda lecznicza z Lourdes we Francji. H2O2 powstaje w komórach naszego body codziennie jako główna siła układu odpornosciowego. woda utlenioona zwiększa poziom energii, niszczy toksyczne mikroorganizmy i jest szczególnie polecana dla osób wykanczanych przez chorobę.
    kiedy łapie mnie ból głowy albo mam pierwsze symptomy przeziębienia wlewam sobie 3-5 kropli wody utlenionej do ucha i u mnie to działa!!! pomaga, ból znika. lecze tym sposobem równiez ból gardła i katar. stosuje tez okresowo wewnetrznie, ale tylko jej specjalną formę do spozycia: food trade, nigdy tę z apteki!!! woda utleniona jest równiez stosowana w instytucvie Gersona. poza tym mozna wodę utleniona stosowac do płukania warzyw i owoców w celu pozbycia sie toksycznych chemikaliów, jesli kupujemy zwykłe produkty, nieorganiczne. na każdy litr wody do płukania nalezy wlać 1 łyzke wody utlenionej i moczyć w niej warzywa i owoce 20 min, lub po prostu spryskac bezposrednio H2O2 ze spryskiwacza i odczekać 1, 2 minuty. ja jako pasty do zebów uzywam mieszanki z zielonej glinki i sody oczyszczonej, zanurzam w tym mokrą szczoteczke i spryskuje woda utlenioną, stosuje to od 2 lat i nie narzekam na żadne ubytki czy trwonienie kasy u dentystów :)

    OK, sorki że się rogadałam, ale nie mogłam się powstrzymać przed dołozeniem tego i owego :) no. to tyle, zmykam wycierac z nosa gile i spędzac gdzie indziej moje cenne chwile ;) ciao

    • Jah Maya pisze:

      MImi w takim suchym proszku z DR to już witaminy C nie będzie.

      Jeśli chce się jeść DR dla zawartości witamin, zwłaszcza C to albo najlepiej świeżą lub mrożoną albo w ten sposób: http://www.dzikaroza.pl/nowy/index.php?przepis-na-napoj-różany.

      Suche produkty i tym bardziej zmielone tracą ją bardzo szybko.

      • NotMilk pisze:

        W przypadku witaminy C zgadzam się z Jahem. Bardzo mnie cieszy, że wspomniałać Mimi o grzybach shiitake, których zdecydowany smak uwielbiam :)) Poza tym właściwości zdrowotne (m.in. zawiera kobalt, czy wydzielany podczas gotowania antynowotworowy kwas TCA). Chcialem się Was zapytać, czy ktoś z Was pił może herbatę z jiaogulan lub hoduję tę roślinę? Mnie osobiście ona kusi, bo jej liście mają podobno słodki smak, a to już stanowi dla mnie zachętę, żeby ją kupić i z jej pomocą urozmaicić niektóre posiłki :) Za odpowiedź będę wdzięczny.

        • NotMilk pisze:

          Zapomniałem jednak wspomnieć, że niektórzy mogą mieć reakcje uczuleniowe na shiitake, więc na początku zalecam kupić małe opakowanie i spróbować, jaka będzie reakcja ;)

  2. mimi wooow pisze:

    hej, to raz jeszcze ja :/ znalazłam fajny wykaz produktów ze wskazaniem na ich stopien zasadowosci lub kwasowości. warto zerknąć z ciekawości :)

    http://www.acidalkalinediet.com/Alkaline-Foods-Chart.htm

    • pepsieliot pisze:

      Hej Mimi, dziękuję za bogate uzupełnienie. Jezeli zaś chodzi o konkretna listę produktów zakwaszajacych i alkalizujących, to mam takich kilka, dwie z nich kiedyś umieściłam na tym blogu, ale tak na prawdę doszlam do wniosku, że nie są takie ważne, kiedy się wie, że generalnie rośliny alkalizują, a mięso, mleko i przetworzone jedzenie zakwaszają. Dlatego podałam tylko ogólne wytyczne. Bardziej chciałam zwrocić uwagę, że trzeba mieć świadomość, potasu i sodu, a także wszystkich innych czynników, gdyź oczywiste jest, że trzeba stworzyć dla siebie optymalne warunki do zycia i to jest nasze zadanie wobec siebie. Oddycanie, woda, dieta, ruch, ilość tłuszczu w organizme, przekłada się a ilość estrogenów u kobiety i tak dalej i tak dalej, no i rozładowywanie stresu i Sen, scisk :))

  3. Joanna pisze:

    Hej Pepsi, dzięki za super wpis.
    Uwielbiam cię, tak po prostu :)

  4. pepsieliot pisze:

    Joanna i vice versa :))

  5. Jah Maya pisze:

    Co do biochemików nie masz racji. Biochemicy odkryli, że mitochondria głównie służą do oksydacyjnego spalania kwasów tłuszczowych, które są podstawowym paliwem większości komórek ssaków, podczas ich zwykłego funkcjonowania. Zwróć uwagę, że komórki, które nie mają mitochondriów mogą spalać tylko węglowodany np. erytrocyty. Dlaczego? Aby same nie połykały łapczywie tego co przenoszą czyli tlenu. Tlenu potrzebnego do fosforylacji oksydacyjnej.
    Oddychanie tlenowe u organizmów wykształciło się właśnie m.in. z powodów zaopatrzenia w efektywniejsze paliwo jakim są tłuszcze i ciała ketonowe z nich produkowane w wątrobie.
    Warto zauważyć, że istnieją z drugiej strony organy jak np. mięsień sercowy, który najchętniej spala kwasy tłuszczowe, ciała ketonowe i nie lubi być zmuszany do spalania cukru. Przynajmniej w zdrowym organizmie, nawet na diecie wysokowęglowodanowej, która w tym wypadku ma niewielkie przełożenie, przynajmniej dopóty organizm jest zdrowy. Większy udział spalania w nim węgli jest właśnie jedną z rozpoznawanych objawów wykształcenia chorób cywilizacyjnych.

    Co do refluksu żołądkowego. Czytałem, że główną przyczyną go jest niedobór kwasu solnego w soku żołądkowym czyli paradoksalnie zbyt małe jego zakwaszenie. Podobno kuracja roztworem kwasu solnego przynosi nadspodziewane efekty wraz z eliminacją jedzenia śmieci, które są chyba tutaj głównych destruktorem. Łykanie zasadowych płynów jak roztwór sody oczyszczonej przynosi tylko pogorszenie stanu.

    • Jah Maya pisze:

      glikoliza przebiega w cytozolu a nie mitochondriach

    • pepsieliot pisze:

      czyli są moi biochemicy kontra twoi, zresztą jedno nie wyklucza drugiego i nie będę pisać o wszystkim, tylko wybieram informacje na temat, który mnie interesuje. Pisz na innym forum jest ich na prawdę w pizdę dużo, do tego masz 30 blogów witariańskich

      • Jah Maya pisze:

        Nie Pepsi, nie ma biochemików, którzy twierdzą, że „komórki wytwarzaj energię w swoich mikro elektrowniach, czyli mitochondriach, gdzie w procesie spalania węglowodanów w obecności tlenu jest wytwarzana energia i oczywiście odpady.” :)

        Tylko Ty tak twierdzisz i może jakiś guru dietetyczny typu Durianrider.

        Sprawdź sobie funkcje mitochondrium na wikipedii.

        Dobra. tylko mi nie pisz później, ze za mną tęsknisz. :P

        • Jah Maya pisze:

          w obecności tlenu w cyklu kwasu cytronowego w mitochondrium mogą się spalić tylko substraty spalania węglowodanów poza mitochondrium

        • pepsieliot pisze:

          nie można za Tobą szczerze zatęsknić, bo jesteś jak wrzód na dupie, najprostszą rzeczą jaką możesz zrobić, to po prostu zainwestuj w badanie pH i wszystko jasne się zrobi

          • Jah Maya pisze:

            W takim razie spadam, zbyt tu prostacko się zrobiło. Wiesz, że kłamstwo to grzech?
            Nawet nie potrafisz podziękować, że bzdury w Twoich postach wychwytuje.

            P.S. zrobiłem, wszystko w najlepszej normie żeby nie powiedzieć ideał bo nie wierze w ideały :D

          • ewa pisze:

            Pepsi,jestem tą,której „wrzód na dupie”dosłownie uratował życie.Od tamtej pory wiem,że wrzód,choć uciążliwy, każe na pewne rzeczy spojrzeć odświeżająco,nieortodoksyjnie.
            Ja bym za prowokacyjnym Jahu tęskniła…
            Dzięki za artykuł.Dzięki niemu po raz pierwszy i na serio zainteresowałam się… candidą.

          • pepsieliot pisze:

            Ewa, cieszę się, ale raczej tutaj na tym blogu żadnej ortodoksji nie ma, raczej sporo rewizji, najlepszy dowód, że on tu pisze i robi co chce, ścisk :)

      • G.n. pisze:

        Blog super, Ale slownictwo godne pozalawania….. Jesli piszesz Blog…….pepsieliot powinnas sie szanowac i zwracac uwage jak sie wyrazasz.

  6. Jah Maya pisze:

    Surowe owoce jedzone w całości i te dzikie wcale nie są łatwo trawione przez organizm. Jeżeli ktoś ma problemy żołądkowe lub z trawieniem to co zwykle zostaje w kale lub wymiocinach nie strawione lub tylko nadtrawione? owoce i warzywa a w szczególności skórki.
    Oczywiście banany a tym bardziej szejki to inna historia. Lenistwo dla układu trawiennego pomimo, nawet jeśli wzmożona ogólna aktywność organizmu po. :)

  7. Jah Maya pisze:

    Oczywiście wiadomo, że mięso, mleko i jego przetwory (z wyłączeniem izolatu serwatki), sery twarde są wręcz tragiczne, żółtko jaj zakwaszają nasz organizm szczególnie.

    Znów nie masz racji. Same żółtka działają alkalicznie, świeże masło i śmietanka są obojętne. W ogóle większość tłuszczy jest obojętnych a niektóre alkalizujące. Są organy mięsne, które działają alkalizująco np. szpik kostny, nadnercza i ogólnie kości. Poza tym liczy się stopień przetworzenia więc takie to tam bla bla bla gadanie. Warto też zwrócić uwagę, że aminokwasy mają właściwości buforujące (amfoteryczne) a to znaczy, że w ograniczonym zakresie mogą wyrównywać Ph roztworu w którym się znajdują. Jedna bardziej drugie mniej. A to znaczy, że w kwaśnym środowisku zadziałają alkalizująco. Tak również te z mięsa!

    aby nie gadać pustosłowiem link i to po polsku:
    http://www.ziolaiprzyprawy.info/2011/11/05/blog/zakwaszenie-organizmu-dlaczego-jest-grozne-i-skad-sie-bierze/#.UQTjtCESgyI

      • Rafał pisze:

        pepsieliot, amoniak, który powstaje w wyniku metabolizmu białek ma właściwości alkalizujące. Zaś właściwości amfoteryczne białek sa oczywiste i udowodnione. Gdyby mięso (białko) zakwaszało, to ciała drapieżników byłyby w stanie ciągłego i dużego zakwaszenia (a tak nie jest).

        • pepsieliot pisze:

          Hej Rafał, można tę wypowiedż odwrócić, gdyby ludzie jedzący mięso nie byli dosadnie zakwaszeni i nie cierpieli na dnę moczanową, która przechodzi wręcz samoistnie na diecie wegańskiej, to moglibyśmy to założyć. Nie wiem jakie zakwaszenie jest prawidłowe dla drapieżników, wiem tylko, że mają znacznie od nas krótszy przewód pokarmowy, poza tym latwo to zbadać organoleptycznie. Papierek i badamy się, tydzień na diecie miesnej i tydzień na wegańskej.

          • Rafał pisze:

            Dna moczanowa nie ma związku z jedzeniem/niejedzeniem mięsa ponieważ nie istnieje dodatni współczynnik korelacji pomiędzy atakami dny a poziomem kwasu moczanowego. Kwas moczanowy powstaje w wyniku metabolizmu puryn (dla jasności, zawierają je też produkty roślinne: produkty sojowe mają ich niemal tyle samo ile wątroba wieprzowa), jednak to nie on jest przyczyną ataków – gdyby było inaczej, to osoby o tym samym poziomie kwasu moczanowego doznawałyby ataków – a tak nie jest. Etiologia dny moczanowej JASNO I BEZDYSKUSYJNIE określa, że głównym problemem jest zachwiany metabolizm PRPP (są też G6Pase i HGPRT ale wszystko i tak sprowadza się do PRPP), a problem ten pojawia się u osób z przeciążonym (przez metabolizm glukozy) szlakiem pentozowym. Zainteresowanym polecam tę książkę.

            Dieta wegańska oznacza pozyskiwanie energii wyłącznie z roślin. Oznacza to jednocześnie, że aby pozyskiwać ją efektywnie należy wyposażyć organizm w stosowne narzędzia w postaci właściwych organów, flory bakteryjnej i enzymów, które to umożliwiają. I typowi roślinożercy mają je świetnie wykształcone (np. dodatkowy, mięśniowy żołądek u ptaków, gdzie nadtrawiają ziarno, lub czterokomorowy żołądek u krów ze żwaczem, gdzie trawa jest fermentowana przez stosowne szczepy bakterii) albo brak enzymów umożlwiających trawienie (np. oligosacharydy z rodziny rafinozy w strączkowych).

            Choć człowiek jest wszystkożercą, to jego przewód pokarmowy NIE JEST przystosowany do pokarmu roślinnego (co nie zmienia faktu, że możemy go jeść, tak samo jak tygrysy mogą jeść owoce). Dowód na to przedstawił prof. Marvin Harris (jest antropologiem) w swojej książce Food and Evolution (bardzo ciekawa z kulinarnego punktu widzenia).
            W skrócie: jeśli porównamy naszych nabliższych krewnych wśród naczelnych (szympansy i goryle – zgodność z ludzkim DNA 98%), ich jelito grube stanowi nieco ponad 50% całkowitej pojemności jelit. Znajduje się w nim siedlisko mikrobów i bakterii, które fermentują błonnik uzyskując z niego „zdemontowane” wielocukry i kwasy tłuszczowe zaspokajające 65% zapotrzebowania energetycznego tych ssaków.

            U ludzi jelito grube stanowi 17% pojemności jelit więc ma proporcjonalnie mniej flory bakteryjnej, co oznacza, że w wyniku fermentacji błonnika ludzkie ciało może pozyskać jedynie 10% energii.

            Ponieważ fermentacja jelita grubego dostarcza szympansom (czy gorylom) większość ich energii (to najważniejszy organ energetyczny), umrą po jego amputacji (udowodnione). U ludzi, to jelito cienkie jest miejscem, w którym proces wchłaniania wartości odżywczych zachodzi najintensywniej i to ono dostarcza energii – z tego powodu ludzie mogą żyć bez jelita grubego (np. po zabiegu kolektomii, który wykonuje się przy nowotworach jelita grubego i odbytnicy).

            Pomijam całkowicie całą armię naturalnych toksyn zawartych w roślinach (inhibitory trypsyny, amylazy, fityny, glikoalkaloidy) które służą im po to, aby ochronić swoje życie i przedłużyć gatunek i z którymi ludzkie ciało zwyczajnie sobie nie radzi, dopóki nie przetworzy roślin (najczęściej poprzez płukanie, gotowanie czy fermentację).

          • pepsieliot pisze:

            Rafale, czy dobrze rozumiem, że według Ciebie, będąc weganami czy wegetarianami, wyrządzamy sobie krzywdę?

          • Rafał pisze:

            (piszę tutaj, bo na dole nie znalazłem linka do odpowiedzi)
            pepsieliot, tak sądzę, w moim przekonaniu weganizm (wegetarianizm w mniejszym stopniu) jest to niepotrzebne nadwyrężanie możliwości biologicznych organizmu (każdy, nawet ogromny bufor kiedyś się kończy).
            Nie jestem „mięsnym” dogmatykiem, jestem w stanie wyobrazić sobie dietę roślinną (wegańską), wysokotłuszczową (bazującą na tłuszczu palmowym, kokosowym i awokado oraz orzechach) która byłaby relatywnie dobrze zoptymalizowana od strony biochemicznej, jednak z wiekiem wymagałaby coraz istotniejszych suplementacji.

            Nie znalazłem też żadnych badań, które potwierdzałyby, że dieta roślinna wpływa korzystnie na stan organizmu w długim okresie czasu (i nie mam tutaj na myśli ognistej krytyki China Study dra Campbella) lub w rekonwalescencji.

            Chodzi mi o główny budulec błon komórkowych – kwasy tłuszczowe EPA i DHA, które choć mogą być syntetyzowane w niewielkich ilościach z ALA spotykanego w roślinach (vide olej lniany), to z wiekiem efektywność tego i tak mało efektywnego procesu spada.

            Jedzenie zawsze było bardzo emocjonalną czynnością i budziło wielkie emocje. We Francji jedzą żaby i ślimaki, na które Polak patrzy z obrzydzeniem. Żydzi nie jedzą wieprzowiny, Hindusi wołowiny, Wietnamczycy chętnie jedzą zwierzęta, które w Europie są traktowane jako domowe pupile. Na polskie kiszone ogórki wielu patrzy z obrzydzeniem, tak jak Polacy na fermentowane tofu. Z tego też punktu widzenia jedzenie jest kwestią emocjonalną i nie może podlegać ocenie czy osądowi (także etyka nie ma tu żadnego znaczenia ponieważ decydują tutaj normy kulturowe).
            Natomiast z biochemicznego punktu widzenia – o ile dietetyka czy medycyna to nauki humanistyczne – o tyle biochemia, chemia i fizyka to nauki ścisłe.

          • pepsieliot pisze:

            Rafał, bardzo ciekawe dywagacje i przepraszam Cię, że mój blog sam uznał, że to spam i dopiero dzisiaj zobaczyłam Twój wpis w samowolnie odrzuconych. Zawsze w takiej sytuacji, proszę, aby napisać mi, że wcięło wpisa, gdyż dotyczy to tylko wypowiedzi z linkami.
            Stale mam podobne dylematy, jednak silna bariera psychiczna właściwie nie pozwala mi już jeść zwierząt, nawet jakby się okazało, że nie można inaczej.Nie zdecydowałam się nawet na jajko, którym się kiedyś niedawno odgrażałam.pozdro

        • Andrzej Baćkowski pisze:

          Hej mięsożerne zwierzaki,jakie to wszystko teraz mądre,a miliony lat temu na widok dzikiego zwierza uciekało na drzewo(najlepiej owocowe) i siedziało tak długo aż ogołociło całe drzewo z liści i owoców :D

        • dorota pisze:

          zakwaszenie nie występuje zupełnie u drapieżników, choć zjadją wyłącznie mięso. Ale…zjadają swoje ofiary w całości, również z kośćmi, gdzie jest magazyn silnie alkalizyjących mikroelementów.

          • pepsieliot pisze:

            dorota, to jest pomysł, niech jedzą świnie z racicami, ale jeszcze należy dodać na poważnie, ze drapieżne zwierzęta mają znacznie krótszy przewód pokarmowy od człowieka, co myślę też jest istotne w tej kwestii

  8. Jah Maya pisze:

    Jest nawet taka rada, żeby zwłaszcza jak ma się Candidę pić rano na czczo małą łyżeczkę sody oczyszczonej, rozpuszczonej w szklance ciepłej wody, żeby zalkalizować organizm. 811 i woda na czczo z cytryną, też świetnie alkalizuje.

    Pepsi w jakim stopniu podstawowa chemiczna jest Ci znana. Wypicie sody oczyszczonej w krótkim odstępie czasu z kwasem cytrynowym jest absolutnie bezsensu i może poczynić zniszczenie w soku żołądkowym i spowodować reakcję zobojętniania. Co nie powinno w żołądku mieć miejsca.

    Soda jest kontrowersyjna ale już ktoś chce ją pić to zdecydowanie długo przed posiłkiem również przed piciem soku z cytryny!

    Podobno na 30 minut przed posiłkiem i co najmniej godzinę po posiłku. Małym dzieciom nie wolno pić sody. Ja do końca się tym nie interesuję bo nie zamierzam pić sody narazie. Nie mam potrzeby.

  9. mimi wooow pisze:

    a propo tej dzikiej róży i wit C wydaje mi się, że jesli była ona suszona poniżej 42 stopni C to jednak zachowuje trochę witaminy. inaczej niby dlaczego producent podaje, że w jednej łyzeczce proszku znajduje sie tyle a tyle wit C ???? ściema czy oszustwo? poza tym ja suplementuje się róznymi proszkami z traw pszenicznych, jeczmiennych, pietruszek, lucerny i innych takich wynalazków łacznie z mieloną jadoda acai, która tez jest ususzona i sa one poddane obórbce termiczn. w niskich temperaturach, które nie niszczą cennych w nich substancji, więc ja w to wierzę, bo inaczej to bym zwariowała ;) wiedząc ile kasy na to „ustrojstwo” juz wydałam :( zresztą Pepsi, Ty chyba też wciagasz suszona jagodę acai, bo do Brazylii nie latasz, zeby zagryźć świeżą chyba ;) ??? więc jak myslisz, ile cennych substancji w suszonkach zostaje? ja myslę, że cos tam jednak jest, taka mam przynajmniej nadzieję :)

    • Jah Maya pisze:

      Ściema jasne. A to takie dziwne. Rynek produktów zielarskich, ekologicznych czy w raw to takie same ściemy mogą być jak wszystko.
      Tylko owoce rokitnika nie zawierają enzymów (ze znanych mi roślin), które nie rozkładają witaminy C . Temperatura i wekowanie tu właśnie pomaga. W zapasteryzowanym szybko podgrzanym produkcie jest więcej witaminy C niż w wysuszonym i do tego zmielonym co przyspiesza utlenianie.
      Masz paradoks diety Raw i wmawianie ludziom głupot poprzez suszone suplementy czy różne fajne raw-pizze czy inne pierdoły.
      Jeśli chcesz się dowiedzieć czegoś więcej zapraszam na grupę na FB Dzika Kuchnia i Apteka. Ewentualnie mejlem: kayaman@o2.pl
      Tutaj więcej nie będę pisał, gdyż ten blog zrobił się nieprzyjazny. Odpisałem teraz bo nie chciałem Cię zostawić bez odpowiedzi.

    • Jah Maya pisze:

      śmierć wszystkich enzymów w 42 stopniach do kolejna bajeczka w którą uwierzyłaś. :)
      Nie ma tak w przyrodzie, że jedno prawo da się zastosować do każdego przypadku. Każdy enzym ma tam swoją temperaturę w której się rozpada a w której jest najbardziej aktywny biochemicznie. Znam i wykorzystuję czasem enzymy naturalne, które największą aktywność zyskują przy ok 65-72 stopni.

      • pepsieliot pisze:

        Był ostatnio mój wpis o enzymach

      • mimi wooow pisze:

        mnie enzymy nie interesują aż tak bardzo i ta cała paplanina surojadów o granicy 42 st. C … nie jestem na raw food, poniewaz nie przemawia do mnie ta filozofia jedzenia. chodzi mi tylko i wyłącznie o te suplementy, które zażywam i chciałabym z nich pozyskac dla ciała jak najwięcej odzywczych składników, dlatego chciałabym wierzyć, że jednak mają coś więcej aniżeli tylko stertę bezwartosciowego proszku … poza tym za bardzo kocham jeść i gotować, żeby ograniczac sie tylko do surowizny, to fuck!t ;) aczkolwiek szanuję te bananowe wariactwa Pepsi, sama nieraz jadę na szejkach i mam się wtedy również wysmienicie :) ot co!

        • pepsieliot pisze:

          właśnie pisalam o enzymach w pożywieniu, w kontekście innym niż obowiązkowe jedzenie w temp. witariańskich modłów

        • Jah Maya pisze:

          Hej Mimi. A czy ja napisałem, że jest bezwartościowym proszkiem?
          Nie jest bo zawiera np. karotenoidy i ważny dla Ciebie beta-karoten jeśli jesz tylko rośliny.
          Po prostu w tym całym świecie kłamstwa oficjalnej dietetyki, medycyny (która doprowadziła do takiej degradacji zdrowia ludzkiego, którą to Jazgot powiesiła sobie w formie obrazka nad łóżkiem, tylko, że jej ten obrazek coraz bardziej pomarszczony czego nie chce zauważyć gdyż w pokoju obok stoi popiersie pozłacane Dr, Desmond a dywan mieni się logiem Harvardu pomimo, że stwierdza na swojej głównej oficjalnej stronie, że czas skończyć z niskotłuszczowym mitem odżywiania oraz to, że są słabo potwierdzone korelacje pomiędzy ilością cholesterolu a miażdżycą), różnej maści guru, producentów suplementów i superfoodsów trzeba mieć swoją głowę i warto zgłębić chodź by np, podstawową wiedzę surową biochemiczną aby się w tym rozeznać samemu i mieć zaufanie do samego siebie, do własnego rozumu i głosu serca.

      • Andrzej Baćkowski pisze:

        hahaha to ty jesteś Ghost Rider skoro takich enzymów używasz :D

        • Andrzej Baćkowski pisze:

          to miało być pod komentem Jaha,nie wiem dlaczego się to tu pokazało,no ale administratorka powinna sobie poradzić :)

    • pepsieliot pisze:

      Oczywiście, że codziennie jem jagodę acai i nawet jakbym latała do Brazylii, stale to jeszcze mało, bo musiałabym do amazońskiej puszczy się zzapędzić, bo jagoda psuje się zaraz po zerwaniu, do 24 godz, :))

  10. Genialny wpis po raz kolejny! Wezmę go sobie druknę i powieszę nad biurkiem ;) Mnóstwo ważnych info. Co ja bym bez ciebie zrobiła. ;)

  11. Paula pisze:

    Ja nie mialam pojecia co to zgaga, refluks i palące uczucie dopóki nie zaszlam w druga ciaze, takie mialam zgagi ze myslam ze mi wypali gardlo , teraz takze czasem mi sie zdarzaja , ale jeszcze karmie piersia, wiec obwiniam tu wysoki poziom estrogenow, mam nadzieje ze jak skoncze z karmieniem to wszystko wroci do normy.
    A i wpis rewelacyjny :)

    • pepsieliot pisze:

      Paula, dzięki, a zgaga w ciąży bardzo częsta dolegliwość, życzę sbzybkiej alkalizacji i ślę ukłony dla dzieci :))

      • Paula pisze:

        Dzieki :) I jeszcze zapomnialam dodac, ze wiekszosc ludzi nie ma pojecia ze zboza glutenowe silnie zakwaszaja organizm na rowni z miesami, takze brazowy ryz , za to bialy tylko troszeczke, wiec zdrowiej jesc bialy ryz, wiekszosc fasol takze silnie zakwasza.
        Pozdrawiam :)

        • pepsieliot pisze:

          Jazgotttu, prawda jest taka, że prawie wszystko zakwasza i raczej nie da się jedząc nawet tylko alkaliczne produkty uzyskać w organizmie mocno zasadowy odczyn. Rodzimy się na lekkiej zasadzie i tak trzymać, czyli nie jest to taka idealna równowaga najlepsza dla nowego i zdrowego człowieka, tylko lekka przewaga zasady

        • pepsieliot pisze:

          ja w ogóle nie zawracam sobie głowy tą listą, dlatego nawet żadnej z nich nie podałam, jak się je owoce i warzywa to cały czas się odkwaszamy

  12. pepsieliot pisze:

    Tak Paula, mnie samą zdziwił ten brązowy ryż, ale też o tym czytałam

  13. Andrzej Baćkowski pisze:

    Jah to szpieg!!!,gonić trolla!!! :D i te jego chore poglądy!!! ;D

  14. Jacek pisze:

    Czy może mi ktoś wyjaśnić mechanizm, w jaki sposób pokarmy o niskim pH (np cytryna pH 2.2) odkwaszają organizm?

  15. Moniaczek88 pisze:

    Czy olej z kryla z nuvialab.pl dokładnie Cardiored Krill Oil jest to oryginalny produkt ? Chciałam zamówić ale nie jestem pewna czy jest to oryginalny.

  16. pepsieliot pisze:

    Moniaczek hej, ja tylko odpowiadam za omegę 3 This is Bio, wejście przez któryś z produktów na tej stronie po prawej. Omega 3 TiB ma wielką dawkę obu kwasów, do tego metoda jej pozyskiwania całkowicie eliminuje metale ciężkie. Sama ją jem.

  17. pepsieliot pisze:

    nie jest to zgodne z weganizmem o czym pisałam , ale nie koliduje z 811 , muszę brać omegę

    • Janek pisze:

      No ale sam Graham twierdzi, że nie trzeba suplemenetować omegi 3. I jakim cudem nie koliduje to z 811 jak 811 to dieta WEGAŃSKA? Do tego w wielu wpisach twierdzisz, że nie jesz i nie mogłabyś już zjeść mięsa czy jajek a tutaj codziennie olej rybi i żelatyna? Bez jaj.. że tak powiem :)

      • Pepsi pisze:

        Janku, tak jest, nie jestem weganką ani nawet wegetarianką w związku z tym, ale poza tym jestem na wegańskiej i surowj w 80 – 90 % 811. , mogłabym tego nie pisać i kłamać, alet ak jest, do tego biorę jeszcze D3 z runa owczego

        • Janek pisze:

          Czy w ten sposób nie jesteś antyreklamą weganizmu i 80/10/10? Bo pokazujesz, że ten styl odżywiania/życia jest tak zdrowy, że bez suplementacji „zwierzęcej” się jednak nie obejdzie. Są wegańskie suplementy Omega 3 pomijając nawet to siemię lniane, jest nawet wegańska D3. Wiadomo, że robisz jak chcesz ale trochę to smutne i dodatkowo daje kolejny argument mięsożercom.

          • pepsieliot pisze:

            rozumiem Cię, ale tak jak tutaj nie udaję że nie jestem ateistką tak samo nie mogą kłamać, za każdym razem podkreślam, że jestem zwierzęciem roślinożernym , tak jak ludzie po prostu. Żadne zwierze nie może żyć bez ODZWIERZĘCEJ B12, także D3 powinna być ze słońca a jak nie to raczej odzwierzęca i niektórzy tak jak ja nie przyswajają jednego z kwasów omega 3 nie odzwierzęcego. Nie mogę jeść lnu. Było na ten temat wielkie sympozjum w Kaliforni lekarzy wegan i wegetarian i kiedyś o tym pisałam. Nie muszę się zgadzać w 100% z Grahamem, bo przede wszystkim nie mieszam na Kostaryce. Tak na prawdę nie wiesz co jedzą wielcy guru i czy nie podtrzymują swoich spodni rzemieniami

          • Janek pisze:

            Syntetyczna B12 (cyjano lub metylo) w dowolnej formie o tabletek po zastrzyki. Nie wiem jaki jest problem z Omega 3 bo nigdy w swoim życiu nie zjadłem ani kawałka ryby ani czegokolwiek z niej wyciągniętego i już ponad 30 lat żyje w pełnym zdrowiu. Można brać spokojnie D2 zamiast D3 http://nutritionfacts.org/video/resolving-the-vitamin-d-bate/

          • pepsieliot pisze:

            Dziękuje, nie przychodzi mi to łatwo, więc jak tylko znajdę dla siebie rozwiązanie to z pewnością odstąpię, ale napewniam Cię, żę D2 nie zastąpi D3, czytałam bardzo wiele na ten temat i pisałam tez chyba 1 post, właśnie o tym, musi być D3, ale jest do dostania jakaś z grzybów , trzeba obczaić

  18. Łysica pisze:

    Nie zawsze zgadzam sie z Pepsi, ale cenię ją za to że nie ściemnia, i wykłada kawe na ławe.

  19. safcia pisze:

    Dobrze ktoś napisał, że zakwaszony organizm jest słabszy i mniej odporny. Święta racja. Od jakiegoś czasu się tym interesuję bo co 2 tyg. mnie łapie jakaś infekcja jak tylko dzieciaki przyniosą coś z przedszkola no i to ciągłe osłabienie i zmęczenie- jak na 30-latkę to mnie martwi…. no i popijam sporo wody z cytryną no i piłam tez proszek zasadowy, tylko ciągle jakoś mam obawy czy to zdrowe? Ten proszek dokładnie?
    Teraz myślę całkiem poważnie o spróbowaniu tej alkalicznej wody Redox , czytałam w necie ciekawy artykuł o niej i kusi mnie spróbować – bo to czysta woda tylko jonizowana, a nie jakaś chemia, więc to zdrowe, prawda? Tylko szukam jeszcze informacji o niej , najlepiej ludzi co próbowali albo coś więcej o niej wiedzą, może Wy podpowiecie?

  20. Ela pisze:

    Hej Pepsi Elliot,

    Piszesz ciekawie na rozne tematy. Widac ze pracujesz nad zbudowaniem calosciowego obrazu zdrowia. Gratuluje wysilku i efektow.

    Odkad studiuje Ray Peat’a (o ktorym wspominasz w ktoryms z postow), Linga, Warburga, Szent-Gyorgyi, mam nieco inne wnioski niz Twoje.

    Cale swoje dorosle zycie jadalam stosunkowo duzo soli, ktora ograniczylam do min po urodzeniu dzieci. Moje dzieci tez jadaly b malo soli od urodzenia i prawie zero cukru (w sensie slodyczy) z wyjatkiem owocow (ktorych mialo duzo by pily sporo zielonych smoothie itp). Praktykowalam surowe jedzenie (do +/-80%), wlaczajac w to dzieci (niestety dla mnie mialo to efekt uboczny ze po roku na hype wszystko szlo w dol. Po 2.5 roku przestalam).

    W ciazy bralam suplementy omega-3 i omega-6, pilam tran w „najlepszych” wersjach, nawet sferemntowany (tzw fermanted cod liver oil), krill oil, itp. Niestety ostatnie lata spowodowaly rozwoj wielu problemow chorobowych i u mnie i u dzieci. To dluga historia, a ja postepowalam w sposob metodyczny by znalezc przyczyny. Wiekszosc rzeczy traktowlam b powaznie, podchodzac do zakwaszenia, candidy, itp poniewaz dzieci mialy tzw „dziurawe jelito”, alergie na 35 produktow, slaba watrobe, przerosniete migdaly i wiele innych problemow. Byly na diecie bezglutenowej i bezmlecznej. Przetestowalam wiele podjesc, wiele zmian i wiele suplementow.

    I wiesz co przynioslo niesamowita poprawe?

    Duza ilosc soli w pozywieniu, kompletne odrzucenie PUFA (wielonasyconych kwasow tluszczowych typu tran, omega-3, omega-6, oleje z nasion czy nasion, tluste ryby – choc oczywiscie PUFA znajduja sie wszedzie wiec nawet jedzac maslo troche ich jest), zwiekszenie fruktozy, cukru i zelatyny. Do tego zmiana oddychania (wdech, wydech i pauza by zwiekszyc ilosc CO2 w organizmie).

    Moja dzieci jedza wszystko w umiarkowanej ilosci (z wyj PUFA i mniejszego nacisku na mieso) czyli troche na surowo, troche gotowane, mleko, sery, owoce, miod, soki i duuzo soli. Jedza tez chleb (z dlugiej fermentacji jesli mozliwe) czy makarony. Same przychodza i wolaja sol an reke. I zaczynaja wychodzic z niekonczacych sie problemow.

    Progres jest niesamowity. Dieta bezglutenowa i bezmleczna dala zerowe rezultaty poprawy ich zdrowia. Jedzenie soli i jedzenie wszystkiego jak powyzej (tez ze slodyczami typu wlasnorecznie zrobiona czekolada, zelki czy cukierki) wszystko odmienila.

    Odkad wrocilam do jedzenia soli w mojej „normalnej” ilosci, picia wody gazowanej (tak, tak dwutlenek wegla i slaby kwas) i cukru jako miod, czekolada czy zelki to czuje sie duzo lepiej.

    Oczywiscie moja historia jest tylko moja ale dla mnie bezsprzecznie przekonywujaca. Pije ziola
    (adaptegney), robie tez swoje nalewki czy wyciagi. To buduje ale najwiekszy wfekt miala dla mnie sol. I to jest calkiem szokujace.

    Ze studiowania gosci powyzszych wynika ze ilosc tlenu dostarczonego tkankom jest skorelowana i iloscia CO2 rozpuszczonego w plynie miedzykomorkowym. Tzw efekt Bohra. Jesli nie ma CO2, nie dojdzie do utenienia glukozy ktora daja nam energie tylko do procesu fermentacji kttory tworzy kwas mlekowy. A on powoduje zaburzenia hormonow.

    Hormony tarczycy reguluja CO2. Ich niedobor (jak u mnie) powoduje zmiejszone CO2, fermentacje glukozy i w rezultacie slaby metabolizm. Organizm tez wyplukuje sol przez pot i sikanie. Bez sodu metabolizm tez nie zachodzi poprawnie (czyli idzie w fermentacje). Wiec kazdy kto ma niedoczynnosc tarczycy pownien suplementowac sod. CO2 rozszerza naczynia krwionosne (lepsze dotlenienie), dziala uspokajaco na ukl nerwowy i zwiksza ilosc HCL w zoladku. A bez odpowiedniej ilosci HCL w zoladku rzeczy tez nie trawia sie dobrze.

    Wiec jak jest za malo CO2 to o dziwo gazowana woda moze pomoc (i oczywiscie mieszkanie na duzej wysokosci, czy odpowiednie oddychanie).

    Moje 5 groszy do koszyka.

    Pozdrawiam i powodzenia!

    Elzbieta

    • pepsieliot pisze:

      Cześć Ela, bardzo zaciekawił mnie Twój wpis i jednocześnie dał do myślenia. O przeróżnych kontrowersjach i odejściach od głównego nurtu tego bloga, staram się konsekwentnie informować Socjetę. O spożywaniu dodatkowej ilości soli w związku z za małą ilością kwasów gastrycznych już pisałam ostatnio, dość dawno też pisałam o soli,
      http://www.pepsieliot.com/przesolona-asceza-i-witarianie-w-telewizorze/. Wszyscy obawiają się kwasowości, a w rzeczywistości brakuje im kwasów żołądkowych. Ale tu chodzi o alkalizację po opuszczeniu żołądka, ale z drugiej strony jak pokarm zostanie przepchany dalej, a nie został dobrze strawiony w żołądku to zaczynają się poważne kłopoty jelitowe, to co przydarzyło się Twoim dzieciom.Serdecznie Cię ściskam i zamierzam pozrozkminiać dokładniej to o czym napisałaś,

  21. Ela pisze:

    Ah, i uwazam ze to omega-3, omega-6 i tran (i inne oleje PUFA), oraz mala ilosc soli (+ stres) przyczynily sie do problemow zdrowotnych w mojej rodzinie w kontekscie niedoczynnosci tarczycy badz jej slabszego dzialania.

    Ray Peat uwaza ze omega-3 i omega-6 sa toksyczne. To mnie mocno zastanowilo – na tyle – ze odrzucialam je swiadomie. Jak narazie – tylko poprawa.

    Pozdrawiam,

    Elzbieta

    • pepsieliot pisze:

      Co do omega 6, to ludzie mają tego kwasu tłuszczowego zwykle za dużo w diecie, gdyż jest on bardzo powszechny. Natomiast nikomu nie życzę braków omega 3. To co się może stać ze ściankami komórek, w tym w mózgu, bez braku omega 3, a ludziom nagminnie brakuje omega 3, jest przyczyną dziesiątków chorób, które nie kojarzą sie z tymi brakami. Czytałąm poważne opracowanie naukowe, w którym jasno było to oświadczone. To samo jest z D3. nagminnie ludzie mają braki D3. Ważny bardzo też jest cynk. Ludzie zwracaja uwagę tylko na magnez, bo juz wiedzą, że nawet ADHD to pradopodobnie zwykły brak magnezu i nadmiar cukru w diecie.

  22. Lotus pisze:

    Ela,

    Tylko trzeba wspomnieć, że wiele osób na tej diecie anty PUFA wcale tak dobrze się nie czują, jedząc ogromne ilości nabiału, ładując sól i pijąc soki owocowe, wielu też z nich zaprzestali takiego odżywiania.Jest to ekstremalne dieta i trzeba uważać, wiele też jest artykułów i studiów, które obalają jego teorię.Co to za dieta, żeby tyle brać suplementów, ładować hormony etc. i brak poprawy.Także nie dla wszystkich.No, niektórzy zmuszają się do picia mleka, nawet jak im nie służy, biorąc pod uwagę tylko jedną teorie, w praktyce bywa różnie.
    Jedna kobieta, nawet ma chyba bloga, nabawila się cukrzycy na tej ‚diecie’, wysokiego ciśnienia, teraz na niskosodowej diecie jest i poprawa.
    Nie da się zupełnie wyeliminować PUFA, bo nawet w jajkach jest czy w nabiału, bo przecież krowy nie do końca są karmione tak zdrowo ;)

  23. Lotus pisze:

    Szkodliwe są oleje rafinowany obfite w PUFA a nie żywność całościowa jak orzechy, zboża czy ziarna.

Dodaj komentarz