logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
157 online
52 885 730

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
zaszczepmy lekarza

Ello Ludzie,

W aktualnej Polityce jest artykuł o przekarmianiu małych dzieci, ale nie tylko cukrem, tłuszczem i solą, albowiem nawet białka wciska im się o wiele za dużo. Dziecko powinno jeść 3g białka na kilogram masy ciała, co odpowiada ilości mięsa wielkości orzecha włoskiego, tymczasem dostaje kotleta na pół talerza, ale mgr. Małgorzata Desmond twierdzi, że wszystkie dzieci są przekarmiane białkiem, mięsożerne o 600%, wegetariańskie o 400%, a wegańskie o 200%, ciekawe czy to samo powiedziałaby o mikro frutarianach?
Całkowicie zagubiła się zasada, że rodzice ustalają co ma jeść dziecko, zaś dziecko określa ile potrzebuje jeść. Rodzice, często faktyczni idioci, albo tylko zidiociali od indoktrynacji spożywczej, decydują o wszystkim. Jadłowstręt u dzieci ma podłoże głównie w nachalnym zmuszaniu dziecka do jedzenia.
Matki całkowicie tracą obiektywizm w ocenie masy ciała swoich dzieci i nie potrafią odwzorować wyglądu własnej progenitury na przykładowych dziesięciu zdjęciach małych dzieci o różnej masie, zawsze pokazują zdjęcie szczuplejszego dziecka. Zaś na prośbę aby pokazały jak wygląda ich zdaniem idealnie odżywione niemowlę, wskazują takie, które ma już nadwagę.
Matki uważają batoniki i dosładzane pasteryzowane soki za zdrowe pożywienie, cieszą się, kiedy dzieci jedzą fast food. Dzieci cały czas coś mamlają, dlatego, że co chwilę oprócz posiłków dostają coś do przegryzienia, ale nie są to owoce, ani marchewka.

Kiedyś kończąc podstawówkę jako kilkunastoletnia dziewczynka urodziłam wyjątkowe, zresztą jak każde, dziecko i któregoś dnia dla bezpieczeństwa niemowlęcia, nakazano mi liczyć wszystkie kupki. Każdą kupkę skrzętnie notowałam w zeszycie, z tyłu tego do fizyki, czy polskiego, już nie pamiętam i spisałam ich jedenaście, o czym lekko zaniepokojona poinformowałam lekarza, który natychmiast rozpoczął, na szczęście z powodzeniem, działania zapobiegawcze odwodnieniu dziecka.
W tym czasie nie przyszło mi nawet do głowy kwestionować niezbędne, jak sądziłam, dla dziecka szczepienia i wszystkie zostały skrzętnie przeze mnie i moją babcię dopilnowane. Z jednej więc strony zazdroszczę obecnym matkom noworodków, że teraz wiele prawd wyszło na jaw, a przynajmniej można zrobić coś świadomie, a z drugiej strony medalu przeraża mnie ta wielka odpowiedzialność, którą trzeba podjąć w kwestii decyzji, a niekiedy ostracyzmu z tym powiązanego.
To samo dzieje się w kwestii pożywienia, niektórzy ludzie są wściekli, że zostali poinformowani i że wypadałoby podjąć świadomą decyzję. Nawet wybór jedzenia śmieci, kiedy jest świadomy, czyli liczymy się z konsekwencjami, jest czymś lepszym, gdyż jest jeszcze miejsce na refleksje, niż chowanie głowy w piasek i udawanie, że się o niczym nie wie, więc po co cokolwiek zmieniać.
To są oczywistości, jednak każdego dnia widzimy, że ludzie unikają odpowiedzialności jak ognia.

Wielu rodziców na świecie, którzy są zmuszani do szczepienia swoich dzieci, znalazło bardzo przebiegły chociaż oczywisty sposób na wzięcie na siebie odpowiedzialności przez lekarzy w kwestii szczepień przedkładając im poniższy formularz do podpisania.

Dobrze, zaszczepimy dziecko, ale proszę o podpisanie tego formularza, powstałego na bazie formularza sporządzonego przez Kena Andersona:

Lekarska gwarancja bezpieczeństwa szczepień

Ja, niżej podpisany/a doktor medycyny (imię i nazwisko) ………………………………………………………………………
Uprawniowy do praktykowania medycyny w …………………….
Numer prawa do wykonywania zawodu ——————————–
Rodzaj i stopień specjalizacji ………………………………………
niniejszym oświadczam, że posiadam dobrą znajomość zarówno wszelkiego ryzyka, jak i korzyści płynących z leków, jakie  przepisuję i aplikuję moim pacjentom.
W przypadku (imię i nazwisko pacjenta) …………………………., lat …………., którego zbadałem, uważam, że instnieją pewne czynniki ryzyka, uzasadniające szczepienia, które niniejszym zalecam:
Czynnik ryzyka ________________________________________
Szczepienie ___________________________________________
Czynnik ryzyka ________________________________________
Szczepienie ___________________________________________
Czynnik ryzyka ________________________________________
Szczepienie ___________________________________________
Będąc świadomy/a, że szczepionki mogą zawierać następujące substancje chemiczne i biologiczne:
* wodorotlenek glinu
* fosforan glinu
* siarczan amonu
* amforecytyna B
* tkanki zwierzące: mózgu królika, embrionów kurzych, nerek psich i/lub małpich, krew świńska, krew końska,
* białka jaj kurzych i kaczych
* surowicza albumina wołowa
* płodowa surowica cielęca
* hydrolizat kazeiny z trzustki wieprzowej
* pozostałości białek MRC5
* linia komórkowa VERO, z tkanki nabłonkowej nerek małpy
* krwinki czerwone z krwi owczej
* beta-propiolakton
* formaldehyd
* formalina
* żelatyna
* hydrolizowana żelatyna
* glicerol
* ludzkie komórki diploidalne pochodzące z abortowanych płodów
* tiomersal/metriolat
* glutaminian monosodowy (MSG)
* neomycyna
* siarczan neomycyny
* czerwień fenolowa
* 2-Fenoksyetanol
* dwufosforan potasu
* monofosforan potasu
* polimyksyna B
* polisorbat 20
* polisorbat 80
* sorbitol
* fosforan tributylu
niniejszym deklaruję, że wyżej wymienione substancje, po podaniu ich pacjentowi drogą iniekcji, nie stanowią żadnego zagrożenia dla jego zdrowia i życia.  Oświadczam też, że zapoznałem/łam się z badaniami przeciwnymi, np. o tym, że tiomersal (związek zawierający rtęć), może wywoływać poważne uszkodzenia neurologiczne oraz immunologiczne, i stwierdzam, że raporty te nie są wiarygodne.
Wiem, że niektóre szczepionki okazały się być zanieczyszczone wirusem SV40, który jest przez niektórych badaczy wiązany przyczynowo z występowaniem chłoniaka nieziarniczego i międzybłoniaków u ludzi jak również u zwierząt doświadczalnych. Niniejszym gwarantuję, że szczepionki, których używam w mojej praktyce, nie zawierają SV40 ani innych żywych wirusów.
Gwarantuję też, że szczepionki, które rekomenduję pacjentowi (imię i nazwisko) …………………………………………, nie zawierają żadnych tkanek/komórek abortowanych płodów ludzkich.
Celem zabezpieczenia zdrowia mojego pacjenta, podjąłem/podjęłam odpowiednie kroki, aby zagwarantować, że szczepionki, których używam, nie zawierają żadnych szkodliwych dla zdrowia substancji.
Podjęte starania: ________________________________________________________________________________________________________________
________________________________________________________________________________________________________________
________________________________________________________________________________________________________________
________________________________________________________________________________________________________________
________________________________________________________________________________________________________________
Osobiście przestudiowałem/łam raporty zawarte w bazie danych niepożądanych odczynów poszczepiennych VAERS i oświadczam, że zgodnie z moją zawodową opinią, podanie zalecanych przeze mnie szczepionek dzieciom w wieku poniżej 5 roku życia jest bezpieczne.
Miejscowość, data ……………………………………………
Podpis lekarza …………………………………………………

Jak dotąd żaden z lekarzy nie zdecydował się na podpisanie tego formularza, więc odpowiedzialność nadal pozostaje jedynie po stronie rodziców.
Mogą zaszczepić dziecko, mając świadomość, że lekarze nigdy podobnego formularza nie podpiszą, albo nie zaszczepić i też drżeć.

Cze Ludziom
jor peps

(Visited 904 times, 1 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Lucjan 22 sierpnia 2013 o 17:03

    Szczepienia nie powodują tak wielu negatywnych skutków jak niewłaściwe jedzenie (czy samo przekarmianie), substancje używane w farmacji są cały czas pod kontrolą, taki tiomersal już 10 lat temu był wycofywany z produktów leczniczych, gdy pojawią się negatywne doniesienia substancje są wycofywane. W spożywce takiego monitoringu nie ma, a lista „ciekawych” dodatków byłaby zdecydowanie dłuższa…Najlepiej być zdrowym, jeść własnej produkcji organiczne owoce i warzywa…

  2. renotorii 22 sierpnia 2013 o 17:17

    Tak…jednakże ilu ludziom szczepionki uratowały życie lub zdrowie? To bardzo trudne i bardzo skomplikowane decyzje, obarczone ryzykiem, nie pozwalające się jednoznacznie opowiedzieć po którejkolwiek ze stron. Ale podjąć je trzeba, choć to loteria. Kiedy ja szczepiłam moje dzieci, wiedziałam, że szczepionki mogą być źródłem powikłań poszczepiennych, zawsze z niepokojem obserwowałam, czy nie pojawiają się niepożądane objawy. Z drugiej zaś strony przed oczami zawsze miałam chorego na chorobę Heinego- Medinę kolegę, którego rodzice na polio nie zaszczepili. Ot, życie.

    1. Mariola 24 sierpnia 2013 o 14:41

      Też mam dylemat z polio, ale wiem też, że przez ostatnie 30 lat, wszystkie zachorowanie w Polsce jakie były na polio, to poszczepienne.

  3. Marlena 22 sierpnia 2013 o 17:42

    Ja niedługo będę rodziła i sprawa szczepień mnie przeraża! Sama nie wiem co robić. Przeczytałam na ten temat już chyba wszystko, ale dalej mam mętlik w głowie. Żadna decyzja w tej sprawie nie będzie do końca dobra…

  4. Basia 22 sierpnia 2013 o 18:09

    Ja dzieci nie mam, ale mam przyjaciółkę farmaceutkę, która szczepi. I zawsze na te wszystkie argumenty antyszczepionkowe podaje argumenty, które nie mają wcale uzasadnienia w jakimś lobby czy marketingu farmaceutycznym, tylko tak z pktu widzenia biologii, działania organizmu. LEkarze też szczepią, w sumie równie dobrze możnaby rodzicom nieszczepiącym dać dokument do ręki że są absolutnie świadomi, że ich dzieci mogą zachorować choćby na polio. W sumie nie wiem ale jak wszyscy się zaczną stopować ze szczepieniami to pewne choroby mogą nawrócić i wtedy naprawdę będzie problem. Bo szczepionka chroni, ale nie daje gwarancji, że jak będziemy się wystawiać non stop na wirusa to nam pomoże. Więc mimo wszystko trochę to ryzykowne. A gość który rozpętał tę kampanię antyszczepionkową sam się w koncu przyznał,że fałszował dane. Ja bym na podstawowe pewnie zaszczepiła, tylko po co te wszystkie dodatkowe gówna – grypy, pneumokoki i inne cuda.

  5. Carrolla 22 sierpnia 2013 o 19:42

    Ja w sumie jestem przeciwko szczepionkom tylko co zrobic Gdy rodzice nie godza sie na szczepienia a szkola w takim wypadku nie zgadza sie na przyjecie dziecka I dalsza nauke w Owej szkole?

    1. Mariola 24 sierpnia 2013 o 14:43

      Szkoła łamie prawo. Warto też wtedy poprosić o karty szczepień całego personelu i wszystkich osób przebywających w szkole. Szczepienia działają w jakimś procencie, od 5 do 10 lat. W związku z tym każdy 29 i więcej powinien odnawiać szczepienia.A już szczególnie personel w szkole czyż nie?

  6. gosia 22 sierpnia 2013 o 20:28

    o matko….
    kochana Pepsi,mam nadzieję,że posiadasz równiez wiedzę co do skutków nie szczepienbia dzieci ,ich mądrych mamuś i tego co za kilka lat nas czeka ,jesli ten modby trend nie zostanie zaprzestany.
    Ja miałam 23 lata gdy rodziłam dziecko,szczedpiłam i teraz zrobiłabym to samo .Korzyści znacznie przekraczają straty.
    A ten kwestionariusz jest śmieszny.Weźmy np taką sytuację,że zachorujesz na zapalenie płuc.Może się przytrafic,biegasz jesienią,jest kiepska pogoda itd.No musisz iśc do lekarza,bo nie chcesz w konsekwencji doprowadzić do powaznych problemów z ukł.oddechowym czy nawet sepsy,skoro bakterie namnażają się w organiźmie.I tylko jedno lekarstwo jest na bakterie-antybiotyk,no bo marchewką z jamużem czy nawet czasnkiem się nie wyleczysz.Vhyba zgodzisz się ze mną.A wiesz ile działań ubocznych mają antybiotyki??? Całą listę.Ale tutaj akurat tez zyski przewyższają straty i sa koniecznością.I co podsuniesz doktorowi kwestionariusz? Czy zadowolona podziękujęsz,bo już tak się będziesz źle czuć…
    Myślęże nie ma co wyżywać się na lekarza,bo każdemu może przyjść dziekować im.
    Ja wszystko rozumiem,popieram 🙂 ale bez fanatyzmu i ślepej wiary,bo kazdy medal ma dwa oblicza.

  7. paprykowycynamon 22 sierpnia 2013 o 20:40

    poznałam za i przeciw jeszcze będąc w ciąży z pierwszym dzieciakiem.i to bardzo gruntownie.i szala wyboru raz w prawo raz w lewo…..bombardowana byłam przez kumpelkę , która dzieci nie szczepi.ze bede głupia i taka straszna krzywde zrobię małej istotce. przeczytałam co podsunęła ntt.i co? i szczepię.bo to ma sens.jak dla mnie.

    całe zycie to ryzyko.

    co do kolejnego dnia -duzo mniejszy głód.treningi zaliczone, aczkolwiek bez fajerwerków.wczoraj zaczęło mnie rozkładać.ból gardła i zawalony nos.
    3 ząbki czosnku do sałatki kolacyjnej bardzo pomogły. dzis powtórka bo czuje jak organizm walczy z intruzem.czosnek ma moc!i….zabijam wszystkich wokół oddechem.dobrze,że biegłam sama, bo i pot jest od razu „inny”;)

    aaaaa..włączyłam wyciskane soki z wolnoobrotówki.bardzo sycą. cisne co mam:marchew, jabłka,buraki,seler, liscie tychże….

  8. bee 22 sierpnia 2013 o 21:34

    U mnie kolejny dzień z treningiem również zaliczony.

  9. openreach 22 sierpnia 2013 o 22:11

    Melduje, ze dzien done…..jest dobrze :P:P

    1. pepsieliot 22 sierpnia 2013 o 22:19

      Żołnierze, wszystkie meldy przyjęte, melduję, ze dzisiaj nie mogłam pobiec i jutro biegnę dwa razy, za to dzisiaj prawie cały dzien post i bardzo bardzo lużne dżinsy

  10. Not Milk 22 sierpnia 2013 o 22:44

    U mnie dzień zaliczony podobnie, jak wczoraj, choć mniej pompek, bo 200, lecz na działce usunąłem trochę trawy i kamieni pod nowe nasadzenia 😉 W przypadku szczepień mam stosunek ambiwalentny, chociaż nie wiem, czy w przypadku mojego (narazie hipotetycznego) dziecka nie zdecydowałbym się na jego zaszczepienie tak dla spokojnego sumienia.
    *
    @Gosia: Problemy z układem oddychania pojawiają się wtedy, gdy jemy pokarmy śluzotwórcze, jak choćby produkty mleczne, czy zboża glutenowe. Mięso też w pewien sposób na to wpływa moim skromnym zdaniem, ale jego wpływ jest mniejszy. Bieganie w chłodzie nie może przyczynić się do problemów zdrowotnych, a jedynie lekkiego kryzysu ozdrowieńczego. Mówię to w głównie w oparciu o własne doświadczenia oraz o to, co jest napisanie na tej stronie Nowej Higieny: http://www.rawfoodexplained.com/colds-flus/questions-answers.html

    1. gosia 23 sierpnia 2013 o 08:57

      dałam taki przykład,gdziekolwiek mozna się nabawić zapalenia płuc,biegając ,pływając,skacząc,fruwając czy w autobusie-nie to było meritum wypowiedzi,chodzi mi o to,że wtedy trzeba podjąc leczenie-a na to jest tylko antybiotyk,bo jednak nawet czosnek nie działa wystarczająco bakteriobójczo-a owy antybiotyk tez ma długą listę skutków ubocznych.I w związku ze zdrowym rozsądkiem bierzemy antybiotyk bez podkłądania jakiejkolwiek ankiety lekarzowi
      No i chyba przyznasz,że nieleczone przykładowe tutaj-zapalenie płuc daje większe problemy z ukł.oddechowym niż pokarmy śluzotwórcze / aczkolwiek nie przeczę ,że są szkodliwe
      Ja osobiście nie wyobrażam sobie przyszłości bez szczepień ,nie chciałabym tego widzieć!
      Ale to osobisty wybór każdego

      1. Basia 23 sierpnia 2013 o 09:10

        Nie jestem pewna czy to „osobisty wybór” – niby tak, ale jeżeli okaże się że racja jest po stronie szczepiących to konsekwencje tego, że ludzie masowo zaczną unikać szczepień poniosą wszyscy. Bo szczepionki przecież obliczone są na takie masowe działanie i nie gwarantują, że jak non stop będziemy sie stykać z chorymi to faktycznie nam pomogą. We Wrocławiu w 1967 roku była wielka epidemia czarnej ospy. Przywiózł ją jakiś wojskowy z Indii, gdzie akurat mieli problem z tą chorobą. Obowiązkowa kwarantanna i masowe sczepienia przyniosły dobry rezultat. Trzeba było nosić ze sobą wszędzie kartę szczepień, bo inaczej nie można było wsiąść do tramwaju, skorzystać z taksówki, kupić bilet na publiczny basen. Brzmi totalitarnie, ale w miesiąc czy dwa epidemia zażegnana. Może podstawowe szczepienia to jakieś wyjście, a darować sobie resztę tych reklamowanych

      2. Not Milk 23 sierpnia 2013 o 11:59

        Zapalenie płuc jest właśnie skutkiem spożywania pokarmów śluzotwórczych, które powodują wytwarzanie się stanów zapalnych. Ich odstawienie, dodanie pokarmów bogatych w witaminę C i antyzapalnych (np. ananas) oraz w miare możliwości ruch na świeżym powietrzu są najlepszym lekarstwem. Antybiotyk tylko pogłębia problem. Objawy zapalenia płuc ustąpią, ale problem zaśluzowienia jest cały czas i mogą pojawić się gorsze schorzenia, które wynikają z niedotlenienia komórek, jak np. nowotwór. Osobiście nie brałem już antybiotyku przynajmniej od wielu lat i czuję się świetnie, a drobne przeziębienia ustały po eliminacji mącznych produktów, w tym chleba. Dlatego też radzę ze spokojem poczytać informacje pod wskazanym przeze mnie linkiem oraz zamieszczone na tej stronie. Nie trzeba się ze wszystkim zgadzać, ale warto niektóre podane przez te porady wykorzystać, by nie tracić życia na tzw. choroby 🙂 Pozdrawiam, życząc słonecznego dnia!!! 🙂

        1. gosia 23 sierpnia 2013 o 12:57

          Nie dałam rady przeczytać komentarza do końca po przeczytaniu 2 pierwszych juz zdań,jak się od Ciebie dowiedziałam,co wywołuje zap.płuc a antybiotyk tylko pogarsza sprawę.
          Bredzisz /wybacz/ w całej okazałości.
          Jestem pielęgniarką ,20 lat w zawodzie,większość pracy na oddziale Chorób Płuc i Grużlicy i nie wiem czy śmiac się czy płakać,więc…..zamykam temat :))

          1. Not Milk 23 sierpnia 2013 o 14:09

            Jak ktoś chce wierzyć w straszne bakterie (np. Streptococcus pneumoniae) i wirusy, które tylko czyhają, by nas zabić, to droga wolna 😉 Radzę jednak spojrzeć na to zagadnienie z nieco szerszej perpektywy, a nie tylko przez pryzmat jedynie słusznej według Ciebie alopatii. Poleciłem z tego względu jedną ze stron. Cieszę się, że zamknęłaś temat, bo twoje przyczyny zapalenia płuc: „biegając ,pływając,skacząc,fruwając czy w autobusie”, są tym, o czym sama wspominałaś w czwartym wersie swego komentarza. Pozdrawiam!!! 🙂

          2. Not Milk 23 sierpnia 2013 o 14:41

            Jednak rozumiem Ciebie. Sam też jeszcze kilka lat temu wierzyłem w wersję bakterio-wirusologiczną i zapewne zareagowałbym podobnie na taki wpis (określiłbym go jako „bujda na resorach”). Jednak pod wpływem poszerzania spojrzenia o inne opinie (między innymi Nowej Higieny) i własne doświadczenia stwierdziłem to, o czym powyżej wspomniałem. Dlatego przed opiniowaniem czegoś radzę to wpierw sprawdzić, a nie od razu wyśmiewać;)

          3. pepsieliot 23 sierpnia 2013 o 15:21

            Not Milku zgadzam się z Tobą, nienawidzę lekarstw i już przez sam ten irracjonalny być może fakt, uważam, że można być zdrowym bez lekarstw, chociaż mejbi brzmi to jak sofizm.

          4. pepsieliot 23 sierpnia 2013 o 15:19

            gosiu bezwzględnie antybiotyk usuwa skutek, nawet jak zabija bakterie chorobotwórcze ale choroba jakby przesuwa się w inne miejsce, znam to z własnego przypadku, do tego stale nawraca, cytat: Czym jest choroba?
            „Bycie chorym” oznacza, że człowiek wypadł z określonego porządku, że nie żyje on już w zgodzie z zasadami wszechświata. „Bycie chorym” manifestuje się za pośrednictwem określonych symptomów. Symptomy te funkcjonują jako sygnały i mogą – o ile zostaną prawidłowo zrozumiane – wskazać nam istotę choroby i sposób uzdrowienia. Objawy same w sobie nie są chorobą, a więc usunięcie ich jest rzeczą najmniej ważną.
            W otaczającym nas świecie istnieje wiele systemów ostrzegawczych, na przykład czerwona lampka przy zamrażarce, która zapala się wtedy, gdy temperatura podniesie się powyżej określonego poziomu. W momencie zapalenia się lampki żaden rozsądny człowiek nie wykręci żarówki, a gdy ona zgaśnie, nie oświadczy z dumą, że właśnie naprawił zamrażarkę. Natomiast podczas „naprawiania” człowieka taki groteskowy proces stale się powtarza. Gdy tylko „zaświeci się” jakiś symptom, lekarz usuwa go i uznaje ten trik za sukces swojej terapii. 
            W taki oto sposób powstaje paradoks, że statystyka sukcesów medycyny wykazuje jej nieudolność, niemoc w leczeniu. Każdy stłumiony symptom zmusza bowiem organizm człowieka do sygnalizowania nie wyleczonej choroby na innej płaszczyźnie. Z kolei usunięcie tego nowego objawu przynosi sukces terapii numer dwa i tak dalej.  Zjawisko to znane jest pod nazwą przesuwania objawów.
            Najważniejszym i podstawowym krokiem dla chorego jest umiejętność życia w harmonii z chorobą, powiedzenia jej „tak”  a następnie rozpoznania czego chce nauczyć nas dany symptom.
            Choroby to zawsze nośniki informacji. Nie istnieją choroby pozbawione sensu.
            Leczenie, uzdrawianie oznacza uwalnianie informacji  z choroby. Zakłada to, że stawiamy pytanie o sens choroby.

            (to napisał Piotr nie pamiętam w tym momencie nazwiska, kolega Marcina Mosiejki)

      3. Zosia 23 sierpnia 2013 o 16:29

        Gosiu, nigdy nie podałam memu dziecku antybiotyku ani jak miał zapalenie oskrzeli, ani jak mial zapelenie płuc. Ma już 16 lat.

  11. Basia 23 sierpnia 2013 o 09:19

    Składam meld – po kryzysie wczorajszym ani śladu, odpukać. Biegło się dziś super(10km) i już wczoraj wieczorem było lepiej jeżeli chodzi o poczucie zmęczenia. Ochota na surową strawę niezmienna, póki co bez pokus.
    Jednakże aby nie było tak różowo – jutro mam to cholerne wesele i mój pomysł pod tytułem – „wyjem im wszystkie owoce z wystawki” nie zadziała, gdyż moja troskliwa siostra zadbała o wegańską szamę dla mnie i wiem że przygotują mi obiad. W związku z tym zastanawiam się czy lepiej będzie pościć do jutra do 18 i zjeść to co mi przygotują, w niedzielę bez zmian kontynuować nasza akcję tylko że z popołudniowym biegiem(bo muszę wrócić do Wro) czy też spowolni to metabolizm i lepiej zjeść coś niskokalorycznego? Zaznaczam że jutro nie biegam, bo bieganie sprawia, że muszę położyć się po 22.00, jestem tak zmęczona, no i mam mega apetyt, wiec nie wyobrażam sobie oszczędzać sie do 18.00.

    1. pepsi 23 sierpnia 2013 o 10:25

      Basia tak bym zrobiła, post do 18 i potem mega szama

    2. Zosia 23 sierpnia 2013 o 16:35

      jak byłam ponad rok temu na weselu, też mieliśmy obiecany obiad wegański, tudzież inne posiłki, a dostaliśmy tylko dwie suche surówki, nie do zjedzenia. Wię jest szansa, że jednak nic nie będziesz miała 😉 a jeśli Ci jednak przygotują, to tym lepiej, bo podobno zjedzenie czegoś w większej ilości w trakcie diety, podobno przyspiesza metabolim 🙂

  12. gosia 23 sierpnia 2013 o 13:04

    Basia ,ja mam taką metodę ,że w weekend pozwalam sobie jeść co tylko chce,na co mam smaka,a najczęściej jest to chleb-którego w dni robocze nie jadam 🙂
    także może na weselu-mała nagroda za trudy tygodnia :)) zajadaj to,co tam Ci siostra przygotowała!
    na marginesie-nie cierpię chodzić na wesela :))

    1. Basia 23 sierpnia 2013 o 14:08

      Gosiu na czas akcji jestem ortodoksem:) ale fakt, że lepiej odpuszczać dwa dni w tygodniu jeżeli komuś brakuje pewnych produktów niż pęknąć na całej linii i w ogóle olać sprawę. Na razie nie mam ciągot na inne jedzenie, dlatego nie bardzo też chciałam przerywać.

  13. Magdika 23 sierpnia 2013 o 16:50

    Mimo wczorajszej kontuzji dziś trucht w połączeniu z marszem zaliczyłam. Niestety mam spadek formy, mam nadzieję, że to przejdzie.

  14. gosia 23 sierpnia 2013 o 17:07

    Pepsi-wszystko się zgadza,nie przeczę- chcę tylko bronić szacunku do lekarzy / że o pilęgniarach nie wspomnę 🙂 do całej wiedzy medycznej,nie jeden raz uratowała dupę pacjentowi
    z racji obracania się w służbie zrowia już tyle lat patrze na to wszystko każdego dnia-tez z tej drugiej strony
    Zmieniając temat….co myślisz o fenomenie Zbyszka Nowaka-ręcę ,które leczą? Swoje uzdrawianie czyni do do dziś,za 15 min seansu trzeba zapłacić 250 zł a chętnych wierzących nie brakuje…
    Czytam właśnie artykuł w Angorze.Jednak wiara czyni cuda 🙂

    1. pepsi 23 sierpnia 2013 o 19:15

      gosiu, przede wszystkim cieszę się, że się nie obrażasz i nie uciekasz od nas, pomimo, że masz inny pogląd i wiem, że widziałaś na pewno wiele świetnych medycznych akcji, i wielu na prawdę uzdolnionych i oddanych medycynie diagnostów i że sama jako osoba głęboko refleksyjna jesteś stworzona do tego zawodu, wymagającego tak wielu poświęceń i w sumie niesprawiedliwie niedocenianego, a właściwie cenionego tylko finansowo mocno niedoszacowanego. Ale każdy z nas ma też inne doświadczenia z medykamentami, których się po prostu obawiamy, a lekarze jakby osiągnęli na tym punkcie obecnie apogeum, z przepisywaniem lekarstw z których wiele dałoby się uniknąć, ale nie ma komu się nad tym zastanowić

  15. paprykowycynamon 23 sierpnia 2013 o 20:40

    Melde mich, biegam jak torpeda.dycha w niecale 50min.nie wierze.czosnek dał radę.jak zwykle w moim przypadku.funkcjonuje od dobrych kilku lat bez antybiotyków syntetycznych.dzis bez awocado.cisne soki.mam taka potrzebę.obawiam się jutra.impreza u znajomych.nie chce już mi się gadać o mojej diecie ,bo ciagle się muszę spierać.a to większa impreza,gdzie i znajomi znajomych,a ja taki ufoludek.i nikt mi nie strzeli witarianskiego wypasu;)

  16. bananaboxesgirl 23 sierpnia 2013 o 22:25

    Meld

  17. Paula 23 sierpnia 2013 o 22:44

    U mnie podczas robienia pompek nawalil mi jakis miesien, ponizej jajnikow, nie wiem czy bede mogla wykonac przez najblizsze dni pompki, wkurzylam sie na to :/ Ogolnie dieta utrzymana , tylko dzisiaj pozwolilam sobie troche na miescie. Ale wieczorem odczuwam glod masakryczny, moj organizm nie moze sie przyzwyczaic ze nic wieczorami nie jem.

  18. pepsieliot 24 sierpnia 2013 o 07:04

    Meldy przyjęte, jesteście Wielkie, odmaszerować

  19. Lucjan 24 sierpnia 2013 o 11:23

    Co by nie mówić jest w surowej diecie i aktywności fizycznej magia prozdrowotna!

  20. openreach 24 sierpnia 2013 o 12:25

    Meld !…..wczoraj bez zatrzezen….dzis juz mordega za mna ( coraz lepiej mi to poranne bieganie wychodzi )….nieodparta ochota na zolty ser!!!…..nie wiem skad i dlaczego….wlasciwie to nie pamietam juz dobrze jego smaku, ale zapach wciaz drazni….chyba pozbawie osobiste dziecko tego smakolyku bo calym czlowiekiem czuje, ze jeszcze kilka godzin i zezre wszystek ser co zaleguje w lodowce!!

  21. Magdika 24 sierpnia 2013 o 12:57

    Meld. Dziś niestety truchcik zajął mi całe 57 minut. Faktem jest, że truchtałam wolniej niżbym szła niespiesznym marszem, ale za to ani razu nie stanęłam piętą najpierw.
    Po szejku nadal się czuję strasznie najedzona, brzuch mam potwornie rozdęty, więc zjem jeszcze tylko jeden posiłek dziś, potem niestety jadę na dożynki, więc do końca dnia nie będę miała okazji nic zjeść, ale to dobrze. Niestety nie zauważyłam u siebie płaskiego porannego brzucha, zawsze wystaje. Częściowo oczywiście jest to wina zwiotczałych mięśni, choć gdy nie jem nic przez np przez 7 dni, brzuch mam wklęsły. 😛

    1. pepsieliot 24 sierpnia 2013 o 18:17

      Mag, po 15 godzinach postu i treningu, a wcześniej jedząc na owoce i warzywa powinnaś mieć rano brzuch wklęsły, a juz na pewno po porannym wypróżnieniu, nie wciskaj na siłe w siebie koktajlu jak nie możesz go wypić, to zmniejsz ilość bananów 🙂

      1. Magdika 24 sierpnia 2013 o 20:28

        Czyli problemem jest jak zwykle wypróżnienie, bo następuje ok godz 13 :O 😉

  22. AgaZ 24 sierpnia 2013 o 23:29

    7 lat temu szcepiłam swoja córke płatnymi podobno najlepszymi szczepionkami Infarix Hexa 6In1. przy 3 szczepieniu w 3 miesiacu życia dostała porazenia poszczepiennego (tak to okresliła pani neurolog) cały czas płakała leżała wygieta w łuk , do 9 miesiąca życia musielismy ja rehabilitować. pomimo takiej reakcji nie dostała zwolnienia z kolejnych szczepien. teraz moja wiedza na temat szczepien jest duza wieksza juz nie szczepie dzieci…
    Kolejny przykład to w wieku 3 lat corka strasznie chrapała w nocy (wtedy jeszcze bylismy wszystko jedzacy, nie zwracalismy uwage na diete), miała powiekszone migdałki, laryngolog zlecił operacje wyciecia migdałków, na szczescie trafilismy na lekarza który kazał odstawic produtky mleczne i po 3 miesiacach problem z migdałkami znikął,
    pozdrawiam i dziekuje Pepsi za poruszanie takich Ważnych i Kontrowersyjnych tematów

  23. sowa 28 grudnia 2014 o 22:13

    Znam lekarzy pediatrów i patologów ,są rodzicami dzieci których nie szczepią .Znam onkologa który przed tym przestrzega….. decyzja należy jednak do rodziców, tylko oni nie mając wiedzy na ten temat błądza we mgle.

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się


  • ebook

    Jak zarabiać przez internet? Jak zarabiać na blogu? e-Book KUP TERAZbaner

  • Leczenie dobrą dietą

  • Dołącz do sterfy VIP i pobierz za darmo!

  • Najnowsze komentarze