logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
286 online
50 875 011

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Zielone szejki -Twoje obowiązkowe śniadanie ?!

pani je ciastkoKiedy zaczynasz z zielonymi szejkami, co Ci się w saganie nie mieściło, że można jakieś liście, szpinak, co gorsze jarmuż, albo inne zielsko wsadzać do blendera, to jeszcze zastanawiasz się, jak taką rzecz można w ogóle pić bez nabiału? Ale o tym za chwilę.

Hejusia Państwu,

Na początek trochę nudnej buchalterii, ale później będzie już tylko ciekawiej, tak sądzę.Uśmieszek.

Nowe badania sugerują, że spożywanie siedmiu lub więcej porcji owoców i warzyw dziennie, jest znacznie zdrowsze niż pięć dni obecnie zalecana, i może chronić przed chorobą.

Zgodnie z zaleceniami Światowej Organizacji Zdrowia w 2003 roku UE uruchomiła tak zwaną kampanię Pięć, czyli agitującą, aby spożywać Koniecznie pięć razy dziennie owoce i warzywa. Przy czym uznano, że każdy raz, ma zawierać około/minimum 80 gramów, czyli 8 dkg rzeczonych, co w ciągu dnia dawałoby zawrotną ilość 40 dkg owoców i warzyw na dzień.

Jednak nowe badania opublikowane w najnowszym wydaniu Journal of Epidemiology & Community Health sugerują, że pięć razy dziennie po 8 dekagramów może jednak nie wystarczyć.

W tym, na bardzo szeroką skalę, badaniu oceniano, aż 65 226 mężczyzn i kobiet w wieku powyżej 35 lat zamieszkujących Wielką Brytanię i analiza dotyczyła wzorców żywieniowych na podstawie corocznych badań między 2001, a 2008 rokiem. Naukowcy zajęli się głównie zależnościami pomiędzy spożyciem owoców i warzyw oraz ogólnymi wskaźnikami śmiertelności, a także zgonami z powodu chorób serca, raka i udaru mózgu.

Wyniki badania wykazały, że im więcej jedzono owoców i warzyw, okazało się mniej prawdopodobne, żeby umrzeć przedwcześnie, bez względu na wiek aktualnie badanych ludzi.

Całkowite ryzyko śmierci zmniejszało się wprost proporcjonalnie do ilości spożywanych owoców i warzyw dziennie. Zaś różnica pomiędzy jedzeniem owoców i warzyw od 3 do 5 razy dziennie – 29% obniżone ryzyko przedwczesnej śmierci do aż 42% w przypadku jedzenia 7 razy dziennie i więcej, była bardzo istotna.

Przy czym, jedzenie 7 razy dziennie owoców i warzyw znacznie zmniejszało ryzyko z gonu z powodu raka i chorób serca.
Przy czym, świeże warzywa miały największy wpływ na obniżenie ryzyka śmiertelności, a następnie owoce i suszone owoce.

Z drugiej strony i co bardzo dziwne okazało się, że sok owocowy nie wykazał żadnych oznak jakichkolwiek świadczeń zdrowotnych.

Proszę o tym fakcie poinformować Paula Nisona, który wyleczył swoje wrzodziejące jelito sokami owocowymi, o czym poinformował świat za pomocą obwoźnych wykładów.

Może chodziło o soki z Tesco? Tego się nie dowiemy, tylko tyle, że jest bojno w kontekście soków owocowych.

3

Dobra, koniec z idiotycznymi statystykami, one są może dobre dla decydentów medycznych, żeby ludziom trochę gały pootwierać. Wiadomo, że ludzie muszą żreć zielone i kolorowe, a także białe i do tego tacy kolesie, którzy to robią, wiadomo, że mają lajfstajla bardziej pro zdrowotnego.

Pokaż mi kogoś, kto je siedem razy dziennie owoce i warzywa i nie uprawia jakiejś aktywności fizycznej, czy generalnie nie patrzy na to z czego żyje i co ma dla niego w ofercie pro zdrowotnej otaczające nas środowisko.

To po co przytaczam te badania?

Żeby było więcej, bo im więcej tym lepiej afirmacji dla naszego dziwacznego żywienia. Bo my tu Droga Socjeto mamy problem odwrotny.

Nam się zarzuca, że szamiemy za dużo owoców i warzyw, bo błonnik, warzyw to głównie, że za dużo zieleniny, bo szczawiany (pisałam o tym tutaj :
http://pepsieliot.wordpress.com/2013/06/05/modne-zielone-szejki-pelne-szczawianow-bac-sie/), a owoców (pisałam bardzo dawno temu tutaj :
http://pepsieliot.wordpress.com/2012/02/13/boimy-sie-owocowego-cukru/),

Bo wiadomo, że cukrzyca, jak nie teraz, to w najlepszym wypadku trójglicerydy, no a potem oczywiście cukrzyca. A wcześniej candida.

Ciekawe czy mięsożerni i owocoNIElubni chorują w ogóle na coś? Czy takim się zdarza cukrzyca, albo candida? Z tych wszystkich relacji wydaje się, że nie, że oni potrafią oddalić od siebie zgon na długo, a tylko my sobie szkodzimy.
Yyy … jasne.

Żródło:
O. Oyebode, V. Gordon-Dseagu, A. Walker, JS Mindell, 2014. – Spożycie owoców i warzyw, a przyczyny raka i śmiertelności z innych powodów, Journal of Epidemiologia Community Health.

ingredientyMoja opinia jest następująca.

Jeżeli miałabym odstąpić od witarianizmu, a w szczególności od 811 to w każdym przypadku jednak jeden element układanki zostawiłabym z pewnością, a mianowicie śniadania.

Albowiem jestem zakochana, a śledząca tego bloga Droga Socjeta wie, że u mnie jest to stan rzadki. Owocowy szejk poranny, a raczej 4 szejki, zawierające również zielone warzywa liściaste są dla mnie najcenniejszą zdobyczą.

Przede wszystkim przez wiele godzin mam doskonałą energię i mogę pracować nie myśląc o jedzeniu. Mogę też w ciągu tych wielu godzin zrobić swój trening wytrzymałościowy, ale też siłowy.

Jeżeli byłoby tak jak straszą inni, że po wypiciu olbrzymiego szejka byłby wielki skok cukru, to potem musiałaby przecież nastąpić zwałka, jak po zjedzeniu drożdżówek, a tak nie jest. Energia przez wiele godzin uwalnia się dając pałera do ekszyn.

W zależności od pór roku moje szejki różnią się od siebie, ale zawsze powstają na bazie bananów i sporej ilości zielonych liści. Tak naprawdę zmieniają się tylko owoce nadające mojemu szejkowi każdego dnia trochę inny smak.

1                                   ingredienty do szejka wielkanocnego

2

Od pewnego czasu wprowadziłam jeszcze taką innowację, nie tylko podkręcającą smak, ale działającą niezwykle dobrze, czyli źle na potencjalnych agresorów, w postaci naprawdę nieprzyjemnych chorób.

A więc do naszych szejków każdego dnia dodaję startą skórkę z niewoskowanej cytryny.

Dokładnie z tej, którą po starciu wyciskam do porannej wody, od której rozpoczynam każdy dzień. Jedna cytryna organiczna starcza dla dwóch osób. Uwaga, jeżeli nie masz organicznej cytryny, nie eksperymentuj z tartą skórką.

O tym co siedzi w tartej skórce pisałam tutaj :,

http://pepsieliot.wordpress.com/2013/12/11/badz-kreatywna-pij-lemoniade-z-limonenem-i-masz-raka-piersi-z-glowy/

end tutaj:

http://pepsieliot.wordpress.com/2014/01/29/cytrynka-twoja-brama-do-zdrowia/

Kiedy zaczynasz z zielonymi szejkami, co Ci się w saganie nie mieściło, że można jakieś liście, szpinak, co gorsze jarmuż, albo inne zielsko wsadzać do blendera. Do tego zastanawiasz się, jak taką rzecz można pić bez nabiału. Co to za koktajl, chociaż bez kefiru, nie mówiąc o śmietanie. To masz różne wolty.

ingredienty na listopadowe śniadanie                                                     szejk zimowy

Ale jak pokonasz swój osobisty opór wejdziesz do nowego wymiaru. Czasoprzestrzeń z piątym, a może nawet szóstym wymiarem, czyli dzień naładowany energią.
Energia życiowa jest nam niezbędna, to oczywiste, ale dopiero kiedy ją tracisz zaczynasz naprawdę tęsknić za tą beztroską. I dlatego zielone szejki są takie zabawne.

Robiąc swojego pierwszego szejka pamiętaj, że większość owoców zawiera rozpuszczalne włókna, czyli rozpuszczalny błonnik. A to sprawia, że owoce dają taką kremową i jednorodną mieszankę, bez separacji cząstek.

Dodanie zieleniny powoduje, niektóra bardziej jak jarmuż, a niektóra mniej jak szpinak, powstanie takich drobinek zielonych, które są odseparowane, ale po pewnym czasie uwierz mi, polubisz tę nową konsystencję.

Banany, co oczywiste, ponadto gruszki, kiwi i jagody ślicznie się robią gładkie, natomiast już jabłek odradzam Drogiej Socjecie dodawanie do szejków, gdyż jabłka nie mają włókien rozpuszcalnych, przez co zawsze w szejku smakują odrobinę hardkorowo, jako separatyści.

szejk truskawkowy po treningowy                                                        szejk majowy

DSC03825
Cokolwiek potem po kilku godzinach zjesz, to już będzie Twoja sprawa. Rano namawiam Cię serdecznie do wody z cytryną, a następnie do dużego, a nawet wielkiego zielonego szejka, oczywiście z pominięciem owoców tłustych i generalnie bez dodatku tłuszczu, bo wiadomo, że taka dawka cukru da energię, ale nie można jej łączyć z tłuszczem.

DSC03658DSC03685Serdeczności
Jor pepsin

(Visited 7 352 times, 2 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Sky 6 kwietnia 2014 o 13:20

    „Jeżeli miałabym odstąpić od witarianizmu, a w szczególności od 811 to w każdym przypadku jednak jeden element układanki zostawiłabym z pewnością, a mianowicie śniadania.”
    Dopuszczasz taką perspektywę? Odstąpienia od witarianizmu rzecz jasna.

    1. pepsieliot 6 kwietnia 2014 o 16:27

      Dieta śródziemnomorska? okinawska? coś w ten deseń jak najbardziej mogłabym zrobić, wszystko jest pyszne,a ludzie żyją długo w zdrowiu

  2. Anka 6 kwietnia 2014 o 16:24

    No to chyba kolejna „lurkerka”? się ujawni. Mój jedyny, jak do tej pory, koment i to nie na tym blogu, dziwnym trafem nigdy się nie pojawił, więc więcej nie próbowałam. Ciekawe, czy teraz się uda… Czytam Cię Pepsi od dłuższego czasu i chyba dojrzałam do wzięcia nieśmiałego udziału w dyskusjach, choć anonimowość cenię sobie bardzo – nie ma mnie na fejsie i nie planuję być!
    Podziwiam Twoją determinację w dążeniu do prawdy i czerpię bardzo z Twojej (wygląda na to, że bardzo rzetelnej) wiedzy. Jesteśmy (z moją lepszą połową) weganami od ponad roku ale wiem, że jeszcze wiele przede mną do zrobienia. Niestety nie jestem na razie wolna od folgowania swoim smaczkom typu wege pizza i warzywa z tłuszczykiem, ale pracuję nad tym.
    Wiedz, że Twój blog daje mi wielką siłę i jest NAPRAWDĘ i NA SERIO pomocny w życiu.
    Nie pierwsze to dla Ciebie podziękowanie i nie ostatnie zapewne, ale bardzo szczere i dojrzewające długo (w śląskim słońcu:-). Ściskam Cię mocno i może będę się nawet odzywać?

  3. pepsieliot 6 kwietnia 2014 o 16:40

    Anko hej, thx, bardzo mi jest miło czytać takiego komenta, ściskam Cię także i kłaniam się nisko Lepszej(?) Połowie.

  4. Shojin 6 kwietnia 2014 o 19:02

    I znów odnoszę wrażenie, że jestem jakimś witariańskim odmieńcem, bo jakoś się do szejków nie mogę przekonać. W końcu spróbowałam i nie, nie nie, zdecydowanie nie. Czynność picia i konsystencja zdecydowanie do mnie nie przemawia. Ale nieszejkowanie chyba w niczym nikomu nie przeszkadza, więc nie mam się czym martwic. I teraz pytanie do Peps, by zaspokoić moją ciekawość. Czy Ty nie byłabyś w stanie zjeść tych wszystkich składników „na raz” w niezblendowanej, nieszejkowej wersji? Czy szejki służą czemuś jeszcze oprócz prawdopodobnie łatwiejszemu/szybszemu pozyskaniu dużej ilości kalorii w posiłku?

  5. pepsieliot 6 kwietnia 2014 o 19:32

    Shojin nie ma takiej możliwości, banany do szejków są/muszą być tak dojrzałe, że w formie nie szejkowalnej są nie do jedzenia, i to dotyczy własciwie wszystkich owoców, one mają ociekać 🙂 poza tym zjadam też wielką ilosć zieleniny już od rana

    1. Shojin 6 kwietnia 2014 o 22:41

      A to mnie zaciekawiłaś. Nie do zjedzenia tzn. co z nimi jest nie tak? Bo przecież powinny być bardzo dojrzałe, ale nie fermentować jeszcze czyli chyba są normalnie zdatne do jedzenia? Czy piszesz tutaj tylko w kontekście swojej persony w sensie, że nie lubisz jeść niezszejkowanych dojrzałych bananów?

      1. pepsieliot 7 kwietnia 2014 o 07:49

        Shojin po prostu niesmaczne, nudno słodkie, trudno je utrzymać w rękach etcetera, ja nie mogę ich jesć w żadnym wypadku

        1. kapsely 10 kwietnia 2014 o 18:13

          też wolę w formie zielonego smoothie niż takie dojrzałe,”rozwalające” się dojrzałe wciągać

  6. Paula 6 kwietnia 2014 o 21:00

    Ja pijam zielone szejki rano juz od ok 8 lat i sie uzaleznilam 😉 Dzien bez zielonego szejka jest dniem jakims dziwnym i moj zoladek czuje to.

    Shojin mi sprawia wieksza przyjemnosc „wypicia” zielnieny w takiej formie , jest smaczniejsza, a same jedzenie zielonych lisci jest po prostu nudne dla mnie. A dzieki zielonemu szejku codziennie mozna uzyskac nowy smak i kolor 😉

    1. Shojin 6 kwietnia 2014 o 22:48

      Nudne?! No nieee.. Chrupanie, mielenie, przeżuwanie zieleninki na pewno nie jest nudniejsze, niż po prostu wypicie jej w szejku! 😉 Ja się zakochałam w jedzeniu samiutkiej sałaty. Zaczęłam mniej zieleniny dorzucać do warzywiastej sałatki, żeby mieć więcej do zjedzenia osobno 😉
      Czyli co ludź to inny organizm, który co innego sobie upodoba 😉

      1. pepsieliot 7 kwietnia 2014 o 07:51

        Ja nigdy nie piję szejka, tylko robię sobie krem, który jem łyżeczką, to są rytuały Kochana 🙂

        1. kapsely 9 kwietnia 2014 o 22:25

          uwielbiam zielone i gęstawe smoothie i nimi się rozkoszowanie, zajadając je łyżeczką, mniam mniem pyszności,właśnie takie rytualne 😉

          1. pepsieliot 10 kwietnia 2014 o 09:18

            Kapsely robię dokładnie to samo 🙂

  7. Jastrzp 7 kwietnia 2014 o 02:01

    Ja dorzucam do szejka troche dyni (zelazo) oraz siemie lniane, powinienem odpuscic zeby nie łączyc z cukrami ?

    1. pepsieliot 7 kwietnia 2014 o 07:54

      jastrzp moim zdaniem tak, dopiero po szejku zjeść sobie siemię i dynię, chyba, że Twój szejk jest na prawdę mały, czyli, ze nie zawiera dużo owoców

      1. Jastrzp 9 kwietnia 2014 o 20:42

        Wrzucam 2-3 banany i nieraz coś jeszcze np kiwi albo pomarańcze.

        A co powiesz o dorzuceniu płatków sniadaniowych (owsianych, gryczanych itp.), dzięki temu szejk jest dla mnie bardziej sycacy, co Ty na to ?

        1. pepsieliot 9 kwietnia 2014 o 20:55

          Jastrzp jak lubisz i są eko myślę że spoko

  8. Jaspis 7 kwietnia 2014 o 08:17

    Ja dodaje do szejka izolat białka z nasion konopi, lub ostatnio surowe jajko.
    Czy taki połączenia można stosować ?

    1. pepsieliot 7 kwietnia 2014 o 09:23

      Moim zdaniem izolat jak najbardziej można, bo jest odtłuszczony, ale jajko/żółtko jest tłuste. Ale wszystko też zależy w jaki sposób się odżywiasz, bo jeżeli jesz dużo cukrów prostych z owoców, to wtedy odradzam, a kiedy są to węglowodany złożone głównie, czyli warzywa, a dopiero w następnej kolejności owoce, to nie musisz trzymać się zasad,, że tylko 10% tłuszczu diecie, bylebyś nie przesadził jak inni witarianie

  9. modklis 8 kwietnia 2014 o 14:15

    a ja kocham szejki z jabłkami 😀 dziś miałam sałatę, banana i jabłko właśnie 🙂

    1. pepsieliot 8 kwietnia 2014 o 15:33

      Modklis a ja owszem, ale w ostatecznosci i taki szejk nazywamy z G. Gerber

  10. kapsely 10 kwietnia 2014 o 18:14

    dziś dodałam skórkę cytryny, bombowy posmak daje smoothie 🙂

    1. pepsieliot 10 kwietnia 2014 o 19:13

      Kapsely takie same mam odczucia, skórka z cytryny daje super efekt

  11. Agata 9 czerwca 2014 o 13:59

    Droga Pepsi, bardzo dziękuję za tyle informacji i inspiracji. Zaglądam tu od paru miesięcy, odkąd okryłam zielone szejki i surowiznę. Jestem raczej weganką, ale w lecie większość to surowe. Mam ogromną prośbę do Pepsi i do wszystkich, którzy tu bywają. Szukam lekarza diabetologa, który pomoże mojemu ojcu (najlepiej w Krakowie lub Warszawie). Wiem, że zielone szejki by mu pomogły, ale on tego nie może zrobić bez ścisłej kontroli lekarskiej, a jego lekarka (w małym mieście) zatwierdza dietę tradycyjną (bez smażonego, białego chleba, itp., ale pełną białka zwierzęcego, z dozwoloną odrobiną cukru! i ogólnie, moim zdaniem, deficytową). Mówiłam rodzicom o szejkach i surowym, ale mama, która im gotuje, nie traktuje poważnie moich rad (choć ma ogromne problemy zdrowotne). Sama ich nie przekonam, musi to zrobić lekarz, a poza tym trzeba monitorować leki, które tato bierze. I nauczyć ich, co mają jeść. Jestem bardzo zdesperowana, tato jest coraz słabszy, a ja widzę, że nie ma z czego czerpać sił. Przepraszam, że ten post zrobił się taki długi, ale nie wiem, do kogo się zwrócić. Będę wdzięczna za każdą radę. Z góry bardzo dziękuję i pozdrawiam wszystkich!

    1. mlb 17 czerwca 2014 o 16:34

      ja spróbowałabym przemycić Mamie książeczkę o diecie warzywno-owocowej. napisała ją polka, lekarka, a efekty diety są wspaniałe – może to Twoją Mamę przekona. dodatkowo, organizowane są wielu miejscach dwutygodniowe pobyty z taką dietą, podczas których uczestnicy są pod opieką lekarza. powodzenia 🙂

      http://ewadabrowska.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=2&I=

  12. pepsieliot 9 czerwca 2014 o 14:10

    Agato hej, moźe ktoś się odezwie, ja nie znam, chociaź chciałabym znać, moźe wygooglaj lekarze homeopaci kraków, pozdrowionka i kłaniam się Rodzicom

    1. Agata 9 czerwca 2014 o 14:32

      Dziękuję! Będę szukać dalej. I dzięki za bloga! Pozdrawiam, A

  13. edyta 19 czerwca 2014 o 17:58

    Pepsi…chcialam Ci doniesc ze od niedawna zaczelam sie szejkowac na zielono….dopiero przerobilam banan+ salata ale:
    JAK JA PRZEZYLAM BEZ SZEJKOW TE X-DZIESIAT LAT MOJEGO ZYCIA????
    oraz
    uwielbiam Cie!

    1. pepsieliot 19 czerwca 2014 o 21:25

      Edyto z wzajemnością :))

  14. Karola 2 sierpnia 2014 o 10:29

    O tak szejki z rana jak śmietana;))Też przystąpiłam do grona uzależnionych,zdecydowanie genialne rozpoczęcie dnia i niezła energia na parę godzin.Jako,że jabłkożerca jestem (i nawiasem ubolewam,że ten owoc jest z parszywej 12-stki!) to mam sposób na dodanie ich do szejka bez psucia konsystencji,po prostu kroję rzeczone na cząstki i wrzucam do zmiksowanych bananów z zielonym;)I jest git bo przy okazji coś chrupie.A tak na marginesie czy masz Pepsi jakiś określony stosunek wagowy zielonego do owocowego?Czy tak na gałkę wszystko wrzucasz?;)Super, że zaczęłam cię śledzić bo wracam powoli i z sukcesem do wcinania większej ilości owocków czego zaprzestałam na pewnym etapie;)Owocek i ściskam serdecznie;)

    1. pepsieliot 2 sierpnia 2014 o 16:05

      Karola hej, tak na gałkę, dwie garści tak jakoś wychodzi, ściskam owocek 🙂

  15. Redka 16 września 2014 o 11:08

    Hej Pepsi!
    Od kilku dni zaczytuję się Twoim blogiem! Zachwycam i się ilością informacji i fantastycznym, zabawnym sposobem ich podania 🙂 Dzięki!
    A teraz właśnie po raz pierwszy zrobiłam sobie szejka z zielonych liści i bananów (długo mi się w głowie nie mogło zmieścić, że nie trzeba dodawać żadnego mleka, ani wody) i to jest absolutnie przepyszne jedzenie! Ach, ta słodycz i kremowa konsystencja!

    1. pepsieliot 16 września 2014 o 12:30

      Redka cieszę się, owocek :))

  16. Monika Stogowska 13 stycznia 2015 o 22:36

    Pepsi! Jak Ty wciągasz taką wielką ilość szejka na raz? ja po pół litra (na jednym bananie) wymiękam, chyba, że to rozkładasz na dłuższy czas?

    1. pepsieliot 14 stycznia 2015 o 08:33

      siedzę piszę posta i piję, jednym cięgiem, to się zaraz trawi

  17. anawib 10 marca 2015 o 13:26

    Opetalas mnie calkowicie ;)) Pepsi 🙂
    Teraz rano robie sobie szejki wyjac kochanym urzadzeniem :))
    chcialabym wiedziec jak to jest z suszonymi i mielonymi na proszek roznymi owocami, zielenina i temu podobnymi. Masz jakies info na ten temat moze????
    Z gory dziekuje ;))
    i pozdrawiam! :))

    1. pepsieliot 10 marca 2015 o 16:20

      Anawib o tym jest z dwieście postów, wyszukaj kategorie witarianizm FAQ i tak dalej

      1. anawib 10 marca 2015 o 16:45

        Potrzebuje wiecej chlorelli :)) Jakis blackout mnie dopadl ;))
        Dziekuje, jeszcze nie wszystko przeczytalam :((
        ale nie usprawiedliwia to braku logiki u mnie ;))

  18. Karola_84 6 kwietnia 2015 o 21:15

    Witaj Pepsi,
    Pisze z prośba o poradę – od ok, 3 lat nie jem mięsa, a od początku roku jestem na diecie wegańskiej, od 3 tygodni na wysokowęglowodanowej (z zachowaniem 80 10 10), ale wersji z gotowanymi dwoma posiłkami. Z rana wsuwam codziennie lody bananowe z malinami lub karobem (uwielbiam je i dzięki nim nie ciągnie mnie do slodkiego, co wcześniej było moją zmorą), i niestety po ok 2 godzinach od ich zjedzenia dopadają mnie masakryczne wzdęcia i gazy, ktore utrzymyją się najczęściej do końca…średnio miłe tematy, ale cóż…piszę jak jest 😉 do szejków póki co nie mogę się przekonać, poza tym uruchomienie blendera o 6:30 rano rozbudziło by pół mojego bloku, może coś wykombinuje, żeby go wyciszyć i wtedy zobaczę..ale wracając do tematu wzdęć, nie wiem co może być ich przyczyną,rano na czczo wypijam ok 0,5 l wody, później wspomniane lody – 4-5 dojrzałych bananów+garść malin+ kilka suszonych daktyli(czasem całość poleję łyżką syropu klonowego), później w pracy przegryzam trochę owoców (jakieś kiwi, jablko czy banan), ok 14 sałatka + ryż, i na koniec dnia ok 17:30-18 obiadokalacja – ryż lub kasza czy ziemniaki i do tego warzywa (czasem na parze czasem surowe). W ciągu dnia wypijam ok 2,5 litra wody. Staram się każdego dnia jeść kiszonki. zaznaczę jeszcze, że wczoraj i dziś, z racji świąt od rana na gotowanym byłam, dużo chleba i past, pasztetów, sałatek, przegryzane ciastami.. wszystko oczywiście wegańskie, ale już nie 801010, i wzdęć ZERO…zastanawiam się czy czasem to nie wina błonnika, może powinnam dać sobie więcej czasu, żeby się organizm przestawił..sama nie wiem, generalnie problem pojawił się gdy wprowadzilam tak duże ilości owoców, gdy zaczynam dzień owisanką a póżniej głównie warzywa spozywam problemu nie ma, tyle, że energia nie ta i samopoczucie inne, przyznam szczerze, że uciążliwe to strasznie i niby człowiek chce zdrowo i surowo, ale trzeba jakoś funkcjonować, zwłaszcza w pracy ciężko wysiedzieć..trochę mnie to zniechęca, nie wiem czy czekać czy jakieś zmiany wprowadzić…jak Ty Pepsi to widzisz?:)bedę wdzieczna za pomoc:) pozdrawiam serdecznie
    P.S. Z góry przepraszam jesli gdzieś już podobny temat był poruszony, ale dopiero od kilku dni czytam kolejne wpisy i jeszcze nie ogarnęłam wszystkiego:)

    1. pepsieliot 7 kwietnia 2015 o 08:32

      odpowiem po treningu, a teraz idę bieeeegaaać

    2. pepsieliot 7 kwietnia 2015 o 10:14

      Hej Karola, Odpowiednia dieta to najważniejsza rzecz dla prawidłowego funkcjonowania organizmu, ale brak zrozumienia tego co się z nami dzieje daje często skutki, że obrażamy się na dietę. Tobie po prostu brak energii trawiennej. Po pierwsze słabo się nawadniasz po nocy. 4 szklanki wody z cytryną, w temperaturze pokojowej, to jest dobra ilość. Następnie zjadasz lody? Mrożone owoce mają mniej właściwości zdrowotnych, ale pal sześć, jeżeli masz problemy z trawieniem surowego pożywienia, oznacza, że masz słabo rozdmuchany ogień trawienny. A Ty nie dość tego dajesz sobie z rana lody.
      Tylko zdrowe osoby są w stanie trawić surowy pokarm roślinny w takiej ilości. Gdy masz słabo odżywiony organizm, a także z toksynami, oznacza to, że również Twoje nadnercza i tarczyca są słabo odżywione, do tego dochodzi codzienny stres i nie masz energii do trawienia trudniejszych, bo surowych pokarmów. Brakuje Ci właśnie tego ognia trawiennego, którego znajdziesz bez problemu u dobrze odżywionego witarianina. Po drugie forma szejków pozwala na łatwiejsze trawienie. Moje pytanie dodatkowe, skąd czerpiesz kwasy tłuszczowe omega3, oraz B12? Moje zdanie jest takie, żebyś wzmocniła siebie, odżywiła odpowiednio, a z czasem wróci zdolność do jedzenia surowych owoców i warzyw. Sporo też mieszasz w jednym posiłku, co przeszkadza w trawieniu.

      1. Małgosia 14 kwietnia 2015 o 13:03

        Hej Pepsi,
        Ja mam dokładnie to samo co Karola. Ostatnio brakuje mi energii. Często mam gazy i problem trawieniem surowego jedzenia. Jestem niedoborowa, mam niski poziom białych krwinek i od roku praktycznie nie miesiączkuję. Od dłuższego czasu nie jem mięsa, czasem ryby oraz nabiał. Moja dieta opiera się głównie na warzywach, kaszach, strączkach, pestkach, owocach i orzechach. Piję ok 1,5 litra wody i herbatki ziołowe. Ze względu na brak okresu leczę się u enokrynologa. Wiem, że to nic dobrego ale w innym wypadku nie miałabym go wcale. Nie wiem dlaczego nabawiłam się tylu niedoborów. Być może źle dobieram składniki lub po prostu jem za mało. Doradź mi proszę jak odżywić organizm. Jak poprawić trawienie. Może są produkty, z których powinnam zrezygnować. Co włączyć do swojej diety. Proszę o pomoc

        1. Ana 22 maja 2015 o 16:56

          Hej, nie jestem pepsi, ale moim zdaniem przesadzasz chyba z kaszami, pestkami i orzechami, a takze straczkamk. Kasze sa malo wartosciowe, straczki maja substacjr antyodzywcze-lektyny, a orzechy kupe omega6 co to działają zapalnie. Postaw na duza ilosc warzyw, owocow i (wiem, ze pepsi tu mnie moze zlinczowac) dobrej jakosci wołowine (kupa b12 i dobrze wchlanialnego cynku!), kaczke, gęs, krolik, jesli sie boisz hodowlanego miesa i masz dostep do takowych. no i posuplementuj omega3!

  19. Konikola 3 maja 2015 o 16:28

    Ja też nie wiem jak wcześniej mogłam wytrzymać bez szejków ew. zielonych lodów bananowych 🙂 Ale muszę się upewnić co z tym tłuszczem – dodawanie surowego kakao (ziaren albo proszku) jest ok?

    1. pepsieliot 3 maja 2015 o 17:16

      odrobinę jak dodasz to spoko

  20. debora 20 listopada 2015 o 08:22

    Pepsi a co z awokado w szejkach … nie dodawać?

    1. pepsieliot 20 listopada 2015 o 14:56

      nigdy, albo owoce albo tłuszcz, razem to insulino oporność

  21. melkorek 15 grudnia 2015 o 09:14

    Pepsi, zaczynam swoją przygodę ze zdrowym odżywianiem i Twój blog jest dla mnie dużym natchnieniem za co Ci dziękuję. Mam pytanie w sprawie szejków. Zrobiłem swój pierwszy szejk z bananów, jarmużu i wody (jakże prosty i pyszny). Wypiliśmy go po dużej szklance razem z moją kobietą. No mnie nic nie było ale moją bidulkę rozbolał brzuch i miała gazy i wzdęcia przez dwa dni. Co może być powodem i jak temu zaradzić?

    1. pepsieliot 15 grudnia 2015 o 09:51

      Prawdopodobnie chodzi o błonnik, lub jest typem metabolicznym powoli trawiącym węglowodany. Ale najprawdopodobniej chodziło o błonnik.Może próbować jeszcze raz, banan, kawałek melona i 1 listek jarmużu. Jarmuż musi być organiczny i włożony do dużego naczynia z wodą niegazowaną, na pewno nie z kranu, a następnie, gdy piasek opadnie na dno, osuszony i dodany do szejka. Resztę zawijamy w pergamin, a następnie do szczelnego pojemnika, czy woreczka i do lodówki.Jak mamy dużo jarmużu, to taki woreczek z jarmużem możemy zamrozić. Gdy wciąż będzie miała problem, może spróbować z pietruszką nacią, lub szpinakiem, albo rzymską sałatą.

  22. Inka72 10 stycznia 2016 o 10:06

    Pepsi, a jak mam uczulenie na szpinak i jarmurz i kapustę? Mogę sałaty, selery naciowe, pietruchy a kapustnych zielonych nie…. Możliwe że nie jestem w tym osamotniona, ale jak do tej pory nie trafiłam na wpisy, że kogoś wysypuje po tychże zielonkach i np. boli bebech. Po 17 godzinach nadal nie chce mi się pić, jeść, jeśli tylko zjadłam poprzedniego dnia któreś z tych.

    1. pepsieliot 10 stycznia 2016 o 13:15

      ludzi są uczuleni na tyle dziwnych rzeczy, a nigdy na cukier z cukierniczki

      1. Inka72 10 stycznia 2016 o 15:08

        O przepraszam. Od czasu jak jem zieleninę z owocami tudzież owoce z zieleniną, więcej rzeczy nie toleruję. Znajoma zrobiła miks pomarańczowy do picia. I nie powiedziała mi że dodała cukier. Od tamtej pory zawsze mówi mi co dodaje, bo się wystraszyła tego co działo się po pierwszym łyku pomarańczy z cukrem… ;))

  23. ana 6 czerwca 2016 o 20:48

    Ja również dodam, że od kiedy zmieniłam dietę, niestety nie jest taka zdrowa, jak bym chciała, ale wiadomo, nie mogę się nagle przestawić, organizm trzeba przygotować, również przestałam tolerować rzeczy, które wcześniej jadłam. Np. po zjedzeniu zwykłej drożdżówki poczułam się, jak w 9-miesiącu, a po zjedzeniu serdelka z szynki myślałam, że mnie cofnie – taki był paskudny! Nie muszę jednak dodawać, że jedno i drugie miało dziwny zapach, dodam wprost – śmierdzący, pomimo tego, że nie były zepsute, tylko świeże. A kiedyś te rzeczy mi smakowały!

  24. margaretq 13 lutego 2017 o 09:09

    Witam,

    Od kilku tygodni modlę się do zmiksowanej zieleniny, odkąd zauważyłam, że wyraźnie poprawia mi się stan cery. (tzn. leczy się z długotrwałego wysypu wywołanego zaburzeniami hormonalnymi) i ogólnie lepiej się czuję. Mam nadzieję, że dłuższe modły sprawią, że na wiosnę wypięknieję i będę wcieleniem zdrowia.
    Niech żyje zielenina! Hip hip hurra!

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się

  • Leczenie dobrą dietą

  • Najnowsze komentarze