logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
483 online
50 966 907

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
„Złe, czyli pokolenie sushi” – Bieganie i maglowanie (rozdział 3 i 4)

Bieganie2

„Złe, czyli pokolenie sushi” – Bieganie i maglowanie (rozdział 3 i 4)

TU KUPISZ sposób na zarabianie w Sieci. Niech Twój blog będzie ogromny. Miłość nie zawsze jest pewna, a kaska zawsze się przyda w razie czego ...

TU KUPISZ sposób na zarabianie w Sieci. Niech Twój blog będzie ogromny. Dobre i twórcze zarabianie, to używanie lewej półkuli mózgowej (tej nudnej, matematycznej, egoistycznej, uwielbianej przez ludzi) dla prawej półkuli, tej odpowiedzialnej za zabawę, radość, miłość, kreację i szczyptę chaosu. I tak jest okej. 

WCZORAJ nie wrzuciłam kolejnego rozdziału mojej nowej powieści „Złe, czyli pokolenie sushi”, gdyż cały dzień byłam w dalekiej drodze. Dlatego dzisiaj są dwa, tym razem bardzo krótkie.

Rozdział 3 i 4

Bieganie i maglowanie

Skarlet, jak każdego poranka, biegała po pobliskim lasku i trzeba przyznać rację modelowi, że podczas treningu o brzasku w istocie wyglądała jak turlana w kokosie bajadera.

Turlający się kulisty ziemniaczek, o dziwo w kultowej bluzie z kapturem w twarzowym kolorze niebieskim, dla kogo twarzowy, dla tego twarzowy, i w czerwonych owerolach w stylu spodenek małpki Fiki Miki. Zbyt krótkich i wypchanych na tyłku i kolanach.

Bieganie w lesie z przewagą polskich sosen, wczesnym rankiem, słonecznym i z lekka deszczowym, tylko majowy ewenement, wzruszyłoby niejednego. Tym bardziej Skarlet pławiła się skąpana w brzasku, jak jakaś leśna rusałka.

Co z tego, że blisko trzydziestoletnia i ciężka jak żona dzika, albo inne nabite zwierzę, gdy tkliwość dla przyrody dodawała jej zwinności.

Na prawie wszystkich mieszczuchów działała wyrazista zieleń igliwia, ale też wdzięk nostalgicznie pobladłych jeszcze nie do końca opadłą mgłą, seledynów i brązów. Niby tiulowy welon. Może ktoś by się Skarlet wreszcie oświadczył?

Nie mówiąc o urodzie cynkowej bieli brzóz z pewnym trudem radzących sobie z towarzystwem wszędzie panoszących się kłujących iglaków. Dodatkowo poprawiały samopoczucie zawsze w lesie obecne szeleszczące cynobry i nie wiadomo skąd wytrzaśnięte zgaszone fiolety.

Zaś nadęte i w brunatnych togach – proszę powstać, sąd idzie – dostojne pnie starych sosen trochę strasznie skrzypiały, z lekka się kołysząc. Drzewa strzeliste niczym sekwoje, w rzeczywiści trochę niższe, ale z pozycji Skarlet naprawdę ogromne, dawały miłe uczucie zmyślonego strachu.

Te niewinne okoliczności prosto z baśni o ograch urzekłyby zapewne niejednego członka plemienia garniturów, może nawet Paula, pięknego modela. Oczywiście, gdyby tylko któryś insekt wybrał o świcie opcję z piętnastoma tysiącami podskoków zamiast sobotniego hedonizmu we własnej lub cudzej pościeli.

Dzisiaj jednak pławili się w piniowych okolicznościach tylko ona i dwóch drwali Rumcajsów. Zarośnięci olbrzymi wyjątkowo bez pił łańcuchowych, co ucieszyło wszystkich miłośników porannej lekkoatletyki i cały zwierzyniec, zgrabnymi ciosami siekierek upuszczali sosnową żywicę, użyteczną ciecz o balsamicznych właściwościach.

Sielankę uzupełniały więc błogie odgłosy natury w fonetycznym kształcie szumów, świstów, ćwierkań i treli.

W maglu

W tym samym czasie identyczne dźwięki sączyły się z dyskretnie pochowanych głośników w równie dyskretnych ośrodkach SPA, do których Skarlet z powodów finansowych nigdy nie miała wstępu. Co dziwniejsze, owe ekskluzywne miejsca służyły do odnawiania pracowników wyższych szczebli korporacji metodami prosto z magla.

Chętnych naciągano jak bawełniane firanki na krosnach, wcierano w nich balsamy i kremy, szczypano w celu lepszego ukrwienia, do tego klepano ich po brzuchach i parzono kamieniami, czemu naprawdę można się tylko dziwić. Za dodatkową opłatą, dotyczyło to głównie kobiet, osoby te wałkowano, a nawet prasowano.

Ostatnimi czasy dużą popularnością cieszył się masaż punktowy wykonywany za pomocą niewielkiego, na szczęście tępego toporka. Umiejętność chyba prosto ze Specnazu polegała na dźganiu matowym ostrzem, miejsce w miejsce, przy pomocy miniaturowych ruchów nadgarstka sprawnego impresjonisty.

– Ile jeszcze razy zostanę dotkliwie ukłuta? – pytała uprzejmie tłuścioszka Inga, też zatrudniona w korporacji Tara.
– Aż zjedziemy w dół cztery rozmiary – odpowiadał zręczny puentylista.

W podobnych ośrodkach rzadziej trafiały się ciała o zwartej konsystencji, jak to idealne Tesy Oberwij. Na marginesie, jakim cudem siostry grubej Ingi? Najczęściej maglowano przypadki rozciągniętego gumofilcu. Z kolei ptasie szczebioty sączące się z głośników sprzyjały łagodzeniu napięcia mięśniowego klientów, wliczając w to przykry moment płacenia.

Zostawmy jednak w spokoju wyżymanie bogaczy, niech przebiorą się już w garnitury i popędzą do pracy swoimi bardzo drogimi Jeepami. A w każdym ogromnym samochodzie, przeznaczonym do jazdy po skałach i bezdrożach, niech zasiądzie tylko jedna, za to starannie wypielęgnowana osoba.

cdn


reklamaksiazkiBlog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Może rzuć też gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w naszym  Wellness Sklep


Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


 

(Visited 2 151 times, 1 visits today)

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się

  • Leczenie dobrą dietą

  • Najnowsze komentarze