logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
440 online
50 966 812

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
„Złe, czyli pokolenie sushi” – Poznajemy Skarlet Oharę (rozdział 2)

pepsi_pisze_bloga

„Złe, czyli pokolenie sushi” – Poznajemy Skarlet Oharę (rozdział 2)

TU KUPISZ Skuteczny spalacz tłuszczu Bikini Burn TiB z jagodą acai, oraz kelpem

TU KUPISZ Skuteczny spalacz tłuszczu Bikini Burn TiB z jagodą acai, oraz kelpem

MOJA niedawno skończona powieść (dla dorosłych) „Złe, czyli pokolenie sushi” pojawi się cała, każdego dnia jeden rozdział.

Rozdział 2

Poznajemy Skarlet Oharę

Nieczęsto, ale właśnie w tej chwili Skarlet, dziewczyna pulchna jak wyrośnięte ciasto, zdała sobie sprawę, że prawdopodobnie tkwi w jakimś życiowym błędzie.

Jeśli chodzi o ciasto, nie mamy tu na myśli nic wykwintnego, raczej zwykłą bułkę drożdżową z wiejskiego sklepu, szarawą, nadmiernie słodką, pozbawioną żółtek i dziwnie powyginaną, jakby skąpy piekarz dodatkowo cierpiał na gośćca w palcach u ręki.

Oharówna uświadomiła sobie, że utknęła we współczesnych realiach podobnie jak rozwiązła Nana, tyle że dokładnie odwrotnie. Absolutnie nikt nie zamierzał płacić asystentce Jeloła za miłość, zresztą nigdy nie planowała w ten sposób zarabiać.

Jednak dzisiejszego wieczoru zdesperowana Skarlet sama była skłonna komuś zapłacić. Mało przewidująca i pozbawiona rozsądku w ocenie sytuacji powoli stawała się dla siebie najgorszym doradcą. Nie miała pojęcia, że jej lekka nadwaga, o czym później, dyskwalifikuje w dzisiejszych czasach pewne zachowania. Chudym laskom było o wiele więcej wolno.

Do tego używała języka jeszcze z pogranicza sierściucha. Już nikt z towarzystwa takim nie gadał. Był to język szczery aż do bólu, używało się w nim słów takich jak „pięta” czy „piegusek” i dosłownie nie było niczego po angielsku.

Pomimo nonszalancji i niczym nieuzasadnionej pewności siebie, zdała sobie sprawę, że prawdopodobnie wczoraj przesadziła. Owszem kochała Stana Bleka nawet przez sen, jednak w krótkich przebłyskach szczerości zdawała sobie sprawę, że nie zna tego człowieka. Był prezesem korporacji Tara, a ona była podnóżkiem, stąd też inne poszukiwania.

Tyle że nie nadawała się do poszukiwań; nie miała wyczucia, klasy ani obycia. Zero kultury środowiskowej. Poszukiwanie czegokolwiek w sposób nachalny rzadko prowadziło do upragnionego celu. Nikt nie lubił natrętnych ludzi, w tym szczególnie piękni modele nie znosili natrętnych kobiet.

Osoba nachalna w sypialni czy w klubie, intruz na wycieraczce przed drzwiami, włażąca oknem, jak Ułan; niedomyślająca się wcale, że to z jej powodu nagle zapada milczenie; ślepa i głucha na delikatne aluzje, jednym słowem pozbawiona ambicji, a może tylko instynktu interesującej kochanki – to właśnie była Skarlet.

Można założyć się o cokolwiek, i wygrać wszystkie zakłady świata, że żaden liczący się w modnych kręgach mężczyzna nie zakocha się w takiej Skarlet. Zresztą, czy modele posiadają jakieś serca?

Wystrojona w zbyt obcisłą kreację wyjściową, sądząc, że mniejszy rozmiar specjalnie potarganej kurteczki dżinsowej no name z błyszczącymi dżetami na ramionach w formie epoletów, faktycznie zmniejszy objętość pleców i obfitych piersi, że się to wszystko jakoś zgrabnie upchnie, jak ogromne zakupy w za małym bagażniku, nie wyglądała na szczuplejszą, a jedynie na za bardzo wypchaną szmacianą zabawkę z odstającymi od tułowia łapkami.

Do tego epolety podjechały do góry, niejako pozbawiając Skarlet szyi, a jasne połacie uszów wspierały się na błyszczących pagonach. Przy takiej górze nawet idealnie dieslowacie wytarte Diesle, na które poświęciła sporą część miesięcznej wypłaty niewiele mogły już zmienić w ciemnościach klubu Prozac; od lat z niewiadomych powodów utrzymującego się na absolutnym topie.

skarlet ohara jara

Owe Diesle, trzeba przyznać, nie wyglądały najgorzej, jednak nikomu nie chciało się oglądać Skarlet od stóp do głów, chociażby z powodu dość niemodnej obecnie twarzy. Okrągłej, zbyt jasnej i z lekka zaniesionej piegiem, jakby zapomniała zdjąć weneckiej maski. No dobra, trochę przeholowaliśmy, ta twarz miała coś w sobie, tylko ludzie nie mieli tyle cierpliwości.

– Hejka, zdaje się, że pracujemy na tym samym piętrze? – zaczepiła modela z jasną blond grzywą spadającą zalotnie na lewe oko, coś jak u Brada Pitta w „Siedem lat w Tybecie”, usiłując przekrzyczeć didżeja.
– Mówisz niewyraźnie – odpowiedział już zniecierpliwiony, ale wciąż przepiękny Paul.
– Zamówiłam właśnie drinki, zatańczymy? – skompromitowała się do reszty językiem starocerkiewnym.
– Sorki, ale czekam na kogoś – wymigał się rozchwytywany insekt.

Któż przy zdrowych zmysłach ośmieliłby się podrywać modela? Tylko ktoś, kto stracił kontakt z rzeczywistością.

Piękni modele służyli do podziwiania ich, gdyż czasami podawali łapę albo robili inne sztuczki. Może modelki albo znane osoby z telewizji miały prawo umawiać się z modelami. Mogły anektować ich przestrzeń i zadawać podchwytliwe pytania o drinkach i tańczeniu. Ale na pewno nie był to typ naiwniaczek.

Czyżby zabrakło jej intuicji, co owszem zdarzało się osobom zdesperowanym z powodu faktycznych czy tylko zmyślonych niedoskonałości ciała? Tym bardziej klubowa noc w połączeniu z podtykaniem głupich koktajli modnemu człowiekowi w celu zmiękczenia jego charakteru nie były właściwym wyborem. To nie mogło dobrze się zakończyć.

Aby wykorzystać chwilową niepoczytalność pięknych ludzi i podstępem egzekwować od nich garstkę kopulacji i ciepła, naprawdę niewiele, chociaż od zawsze chodziło o miłość, należało być kimś zupełnie innym. Ale nawet inni nie postępowali w ten sposób.

Tylko pozbawiona instynktu samozachowawczego osoba decydowała się na podobnie rozpaczliwy gest z przyczyn ogromnego, jakby atawistycznego pragnienia miłości nie do zdobycia. Grubsza, do tego nie z towarzystwa? Zagubiona panna ciasto? Albo po prostu kolejna pechowa dziewczyna, wciąż jeszcze przebijająca nadmierną szczerością, jednym słowem samicą sierściucha?

Co innego, gdyby Skarlet zapragnęła miłości leżącej niejako w zasięgu jej dłoni i możliwości. Sprawa z pewnością wyglądałaby inaczej, gdyż w najciemniejszym kącie Prozacu siedział smutny Jeloł, delikatnie popijając w samotności Chivas Regal z lodem, nieruchomo wpatrzony w swoją asystentkę, sam sobie zadając pytanie:
– Co ja takiego w niej widzę? Przecież Skarlet to pomyłka.

Tymczasem odpowiedź była najprostsza z prostych i od zawsze taka sama: nieosiągalna kobieta, w tym nawet Skarlet, to jak magnes dla chłopaka. Być może rzecz była bardziej skomplikowana, ale poprzestańmy na tym banale, bo Skarlet właśnie obudziła się na Wiślnej w lofcie Paula (a jednak?), mieszkającego naprzeciwko pieśniarza Turnaua, zdaje się obecnego teścia Kondrata. Jak to Kraków miał w zwyczaju, gdzie wszyscy byli spowinowaceni z żółtą ciżemką.

Na szczęście dla tak beznadziejnie aspirującej osoby posiadała dar łatwego otrząsania się ze skutków niewygodnych zbiegów okoliczności. Co najmniej jakby cały wieczorny balast każdego ranka od nowa przemijał z wiatrem. Z tego powodu, jak co dzień, często z przyjemnym dreszczykiem podnoszącym włoski na masywnym karku wyczekiwała radosnych wydarzeń.
– Skarlet, ściągnij wreszcie te różowe okulary. Albo nie ściągaj?

rozowe okulary

Podobnie dzisiaj, obojętna na materię nieudanego, to eufemizm, raczej przykrego wieczoru, gdy w końcu wylądowała w lofcie urodziwego insekta, przytaszczywszy go do sypialni na własnych plecach (i wszystko jasne), właśnie na tej czynności zakończyły się jej cielesne kontakty z modelem. Teraz całkiem niewzruszona z pogodną twarzą wypsiałej blondynki przecinała starożytny Rynek po przekątnej, odważnie spoglądając w najbliższą przyszłość.

Z pewnością pozbawioną modela Paula, który chyba za karę jeszcze przez dłuższy czas będzie w dni powszednie do znudzenia deformował dizajnerskie i nieodwracalnie miękkie siedziska korporacji Tara, a w piątkowe noce łamał serca, komu popadnie. Aż go w końcu Skarlet zwolni, ale nie wybiegajmy aż tak daleko w przyszłość.

Nawet gdyby Skarlet potrafiła szczypać waginą i tak na nic by się zdała podobna umiejętność, gdyż Paul, tak jak wielu innych ludzi, w tym sędziów czy całych ław przysięgłych, wykazywał stronniczość w kontekście średnio ładnych osób. W końcu to on rzucił w tłum znajomych niemiły środek poetycki: – Nie zostawiajcie mnie z tą kobietą ciasto.

cdn


reklamablogBlog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Może rzuć też gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w naszym  Wellness Sklep


Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


 

(Visited 2 306 times, 1 visits today)

Powiązane artykuły

  1. orzech26 22 lipca 2016 o 22:00

    Pepsi ,bardzo się cieszę na serię z książką.
    Czyta się z lekkością i czystą przyjemnością,jak muzykę:)Jakby udało Ci się ją wydać to kupię
    Czy to jest nowa wersja ‚Biegam ,bo muszę”(nie czytałam)?

    1. pepsieliot 23 lipca 2016 o 07:33

      nie, biegam bo musze to zupełnie inna książka, już ją kończę

  2. Gosiak 22 lipca 2016 o 22:23

    Haha swietne, to tak troche o mnie I takim jednym ostatnio..tylko az takiej desperacji nie mialam chyba, ech kobiety slepe my czasem. To ze sie usmiecha nie znaczy od razu ze zakochany , po prostu mily i dobrze wychowany czasem. ;(

  3. Ąka 22 lipca 2016 o 23:08

    „Skompromitowała się do reszty językiem starocerkiewnym”, ” nieodwracalnie miękkie siedziska”, „ta twarz miała coś w sobie, tylko ludzie nie mieli tyle cierpliwości”-Pepsi, lubię Twojego stajla. Kiedy Ty to wszystko piszesz, jesteś cyborgiem?

    1. pepsieliot 23 lipca 2016 o 07:31

      Aka thx

  4. magnessss 23 lipca 2016 o 07:54

    „ta twarz miała coś w sobie, tylko ludzie nie mieli tyle cierpliwości” – piękne
    plus cała reszta <3

  5. Iwona 23 lipca 2016 o 12:40

    Czekam na nastepny rozdział!

    1. pepsieliot 23 lipca 2016 o 23:06

      no wreszcie, już myślałam że nikogo to nie interesuje

      1. Niki 24 lipca 2016 o 12:24

        na takie powieści trzeba znaleźć tę wolną chwilę i ten sprzyjający czas dla czytania z potrzeby serca, nie czytać bezmyślnie w pośpiechu, więc czekam na taki moment i wtenczas się poczęstuję a jakże

        1. pepsieliot 24 lipca 2016 o 15:13

          🙂

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się

  • Leczenie dobrą dietą

  • Najnowsze komentarze