logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
182 online
50 760 890

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
„Złe, czyli pokolenie sushi” Wstydliwe blamaże (rozdział 7 i 8)

DSC_0316

„Złe, czyli pokolenie sushi” Wstydliwe blamaże (rozdział 7 i 8)

TU KUPISZ moją rewolucyjną książkę z autografem "Leczenie dobrą dietą"

TU KUPISZ moją rewolucyjną książkę z autografem „Leczenie dobrą dietą”

MOJA niedawno skończona powieść (dla dorosłych) „Złe, czyli pokolenie sushi” ostatecznie pojawi się cała, każdego dnia jeden rozdział. Dzisiaj króciutki rozdział 7 „Deformacja Bimbusia” i znacznie dłuższy 8 „Wstydliwe blamaże”

Deformacja Bimbusia

Wracając do deformacji, pewien uszczerbek na ciele Skarlet powstał rzeczywiście w klubie Prozak i został spowodowany wydarzeniem praktycznie bez precedensu. Co z tego, że niechcący (kategorycznie) skoro przydepnięto jej stopę w niezbyt modnej szpilce tym razem modnym sztybletem z cholewką? W wyniku czego palec Bimbuś został złamany, a następnie zrósł się na sztywno. Przez co utracił dar poruszania samemu z siebie, do tego mrowił i trwał jakby bez czucia. Palce u lewej stopy Skarlet zostały przez nią nazwane jeszcze w podstawówce i, jak w lustrze, albo po przekształceniu względem płaszczyzny, analogicznie u prawej nosiły identyczne imiona.

Idąc od palucha nazwanego Pimpusiem, szedł następnie ów złamany w lewej kończynie Bimbuś. Dalej wyłaniały się Piksi, Diksi i z lekka odmrożone na szkolnej wycieczce do gór Pienin najmniejsze Nołnejmy.

736697bf12cb5810edba1aacb4f6d9d6

Jeśli czytelniku stuknąłeś się właśnie w czoło z powodu dziwacznego pomysłu nazywania nieistotnych fragmentów ciała czułymi imionami, to pomyśl o penisach, do których niektórzy zwracają się George albo Wacław.

Na marginesie dodajmy, że Skarlet umiała rozcapierzać palce u stóp (wyglądały jak puzzle), oraz chwytać nimi różne przedmioty. Niby wielofunkcyjny robot kuchenny potrafiła wykonywać przy ich pomocy zdalne prace domowe typu woskowanie podłóg czy, co trudniejsze, wykonywanie szkiców ołówkiem HB. Dopiero później okazało się, że wszyscy to potrafią.

Zresztą, posiadała jeszcze inne atawistyczne cechy prosto od zwierząt prawdopodobnie genami zaczerpnięte. W tym wybitną zdolność do odbierania bodźców świetlnych, a także jak pies myśliwski potrafiła węszyć. Dlatego dość irytująco dla pieszych, podobnie do psa z nosem przy asfalcie, przekraczała jezdnię pasami niczym miejski idiota koniecznie na ukos. Rozsierdzając Krakowian zdolnościami kobiety do wyjazdu z podporządkowanej.

Wiecznie obwąchujący zebrę owczarek alzacki zderzał się z wyzywającymi go bez pardonu przechodniami. Wpadała na ludzi w garniturach ciągle gdzieś gnających, jednak relatywnie równolegle do granic pasów na jezdni.

– Gdzie ci debile tak się spieszyli? I po co taszczyli kubki ze Starbucksa? Bufony, pyszałki, efekciarze. Aaa insekty.

Tymczasem Skarlet przybierała maskę tropiciela korporacyjnych szwindli i po prostu jak pies, najlepszy przyjaciel człowieka, węszyła.

Jednak utracona zdolność zrobienia puzzla lewą stopą sugerowała, że w następnej dekadzie zmuszona będzie ów zewnętrzny feler wpisać do dowodu i zarejestrować w urzędzie skarbowym. Koszmar.

this-skirt-was-made-for-falling

Wstydliwe blamaże

W tym momencie mocno skonsternowana Skarlet Ohara opuszczała w pośpiechu korporacyjną prezentację i najdalsza była od rozmyślań o wybitych kłykciach czy stwardniałych piętach.

Na nic zdały się paranormalne zdolności prześwietlania ludzkich złych skłonności albo umiejętność ściągania kurzu z mebli śródstopiem. Bowiem żadne z tych cudacznych umiejętności nie uchroniły korporacyjnej asystentki od monstrualnej wręcz śmieszności.

Kompromitacja, na jaką naraziła siebie i dział promocji produktu, porównywalna być mogła jedynie z wielkim wstydem na Kremlu. Ośmieszyła departament marketingu podobnie jak złoty medalista, typ płetwiarza, który wystawił na pośmiewisko najwyższą siedzibę w Moskwie, gdyż zgasł mu olimpijski ogień. Można skonać ze śmiechu.

Właśnie trzasnęła drzwiami kremowej w tonacji toalety na trzynastym, nomen omen, piętrze wieży biurowca. Zamknięta w odjechanej sławojce wykończonej piaskowcem, litym kamieniem, a nie jakimś tam zmielonym gresem, po raz kolejny odtwarzała w myślach sytuację sprzed kwadransa.

Musiała wyjaśnić, czy rzeczywiście, ale przecież w tym przypadku bezsprzecznie, kolejny raz zrobiła z siebie idiotkę, wprowadzając otoczenie w konsternację.

539745159

Nie wiadomo, dlaczego akurat teraz stanął jej przed oczami jak żywy obraz z dzieciństwa, gdy na szkolnym przedstawieniu wcieliła się w drzewo. Kazano jej wymachiwać rękami w zielonym sweterku jak gałęziami, a nogi w brązowych rajstopach miały imitować pień. Zresztą jako dziecko sama z siebie wyglądała jak grubiutki cesarz Neron w wieńcu laurowym, co ułatwiało zadanie aktorskie.

I na tym bezwzględnie można było poprzestać.

Owa niema rola, chociaż minimalnie wstydliwa dla ambitnej rodziny Skarlet, była do przełknięcia. Żaden sąsiad nie pojawił się na widowni, a więc sceniczny epizod pozostałby na zawsze tajemnicą rodzinną. Pechowo okazał się jednak większym dyskomfortem.

Drzewo zamiast powiewać gałęziami i jak na pień przystało uosabiać baobab, zechciało więcej. O wiele więcej. Korzystając z estradowej okazji, postanowiło przemówić do widowni kwestią nieobjętą scenariuszem. Już za chwilę rodzice poczerwienieli ze wstydu, a babka dostała palpitacji i uderzeń gorąca. Cztery uderzenia na minutę.

Z kolei jej trzeci mąż, czyli przybrany dziadek, chociaż z felerem świerszcza we włochatym uchu, zsunął się z krzesła na podłogę szkolnej sali gimnastycznej, czyli obecnie widowiskowej, z powodu paroksyzmu śmiechu. W końcu nie był z drzewem spokrewniony, a jedynie spowinowacony. Kwintesencją kompromitacji rodziny stał się krótki monolog:

– Ludzie z reklamy rosołu w kostce mają znacznie ciekawsze życie niż moi rodzice. Dlatego chcę z tamtymi ludźmi zamieszkać w telewizorze.

Cała Skarlet; cała ona.

Także dzisiaj, po latach, chyba jakąś dziejową zemstą za ów szczenięcy monodram, zlecono jej równie błahą misję. Niezbyt odpowiedzialną już na pierwszy rzut oka, jednak podobnie wymagającą wymachów przedramion, tym razem w celu rozwieszania plansz. Niekiedy musiała nawet stawać na palcach.

Miejsce akcji rozgrywało się w bardzo nowoczesnej i drogo wyposażonej sali konferencyjnej, gdzie dwadzieścia cztery fotele Aluminium EA (nie mówcie, żeście takiego szpanerskiego krzesła na „Seksie w wielkim mieście” nie widzieli) stały wokół negocjacyjnego stołu: ogromnej kobyły, też z najdroższego katalogu.

W tym czasie Skarlet wspinała się ku rozproszonym tu i ówdzie sztalugom, mając za zadanie wieszanie na haczykach afiszy i plansz, niezbędnych do przedstawienia już za chwilę projektanckich wypocin dyrektora Pinto.

Dziewczynę pracującą z udawaną służalczością dla bandy zarozumialców w rzeczywistości podszywała zazdrość. Wciąż przyrządzała im kawę latte, latała po drukarniach z podobno największymi ploterami i podczas analogicznych prezentacji zahaczała głupie plansze.

Niestety na tym kończyła się rola Skarlet, gdyż referat jak zwykle leżał w gestii lidera projektu, ewentualnie kogoś wtajemniczonego z jego zespołu. Dzisiejsza prezentacja dyrektora Pinto, chociaż znowu dość podobna do pewnej koncepcji z Internetu, miała rzucić na łopatki górę, czyli komplet decydentów w firmie.

Unknown

Wracając do wydarzeń sprzed kwadransa, gdy cisza brzęcząca wokół skupionych na nowej ekspozycji słuchaczy została zakłócona wystrzałem urywanego wihajstra. Audytorium wraz z poważnym inwestorem Gorylem i niektórymi członkami zarządu właśnie dekonspirowało treści na rozwieszanych przez Skarlet planszach. Wtem szlak trafił dinksa stanowiącego rodzaj zapięcia jej biustonosza.

Już po chwili piersi jak fala przełamująca tamę wypłynęły, zalewając poldery pomiędzy miejscem, gdzie biust powinien się taktownie znajdować a pępkiem. Niedobrze, że z tendencją do przeważenia szali w kierunku pępka, czyli fatalnie dla urody donice wylądowały w pasie.

Producent musztardy Czub, dyrektor od reklamy Pinto, jego pierwszy asystent Jeloł, drugi prezes zwany Leworękim i asystentka złotej rączki Leworękiego, modelka Kaczka, wraz z innymi uczestnikami exposé, w tym inwestorem Pawianem, wszyscy jak jeden mąż usłyszeli trzask. A następnie zostali świadkami powodzi zalewającej tułów, niby niezabudowanych dla bezpieczeństwa polderów wiślanych. Gdzie nigdy żadne pontony nie powinny się znaleźć. W tym te Skarlet na prezentacji przede wszystkim nie.

I pomimo tego, że komuś mógłby się wydawać nieprawdopodobnym zbieg okoliczności następujących po sobie zdarzeń, to jednak nie był jeszcze koniec spektakularnego upokorzenia pechowej osoby. Asystentka wspomnianego już Jeloła, jego prawa ręka do wykonywania nieprzyjemnych zadań prawej ręki, ale o tym kiedy indziej albo wcale, przyjęła tego dnia od losu wyjątkową niepomyślność.

Bo za chwilę, już bez żadnej onomatopei, pękła pętelka w jej kwiecistej i marszczonej spódnicy. W rzeczy samej barokowa odzież lekkim i zwiewnym skrzydłem opadła na wyrazistą wykładzinę podłogową wyciszającą stukot nawet cieniutkich obcasów. Aby delikatnie i bezszmerowo osiąść na miękkim i drogim podłożu.

Coral-Waves-6-650x433

Skarlet do tego stopnia pomieszana wystrzałem biustonosza nie zauważyła w związku z powyższym braku spódnicy. Przepraszając z grubsza czy coś w ten deseń pod nosem bąknięciem, że wyjść teraz musi, delikatnie i bez akuratnego zastanowienia to dziwne „coś” u stóp kwieciście uplasowane zdecydowanie przekroczywszy, udała się w kierunku wielkiego z drzwiami przeszklenia.

Następnie popędziła do owego z trawertynu wychodka, gdzie stała do teraz, z niedowierzaniem konstatując. Że nie ma na sobie solejki, którą dzisiaj z pewnością z rana miała, gdyż dobrze pamięta, dociskała kontrafałdy na gładko do obfitych bioder. Zaś obecnie dysponowała jedynie prześwitującymi rajstopami. Transparentne nylony odsłaniające na widok publiczny majtaski typu pajęczyna. W tym spore połacie ciała słabo trzymanego w ryzach przez owe mikro desusy.

To nie dzieje się naprawdę, powtarzała jej rozgorączkowana głowa. Takie rzeczy nie przydarzają się ludziom, a przynajmniej nie symultanicznie. Może czasami, ale w jakichś przyzwoitych odstępach periodu. To było gorsze niż wypsnięcie się przez samo zaskoczenie bardzo małego, ale jednak bąka podczas uprawiania chroniącej przed emocjonalnym zimnem gry wstępnej na decydującej randce. To było gorsze, chociaż tamto też się niestety Skarlet przydarzyło i do dnia dzisiejszego nosiło palemkę pierwszeństwa najgorszego blamażu. Skrajnej kompromitacji, jaką tylko mogła sobie wyobrazić.

Ona teraz nigdy już stąd nie wyjdzie, spłynie przypuszczalnie z wodą w sedesie, a potem kanalizacją miejską gdzieś wypłynie. Daleko, może nawet w Łebie. Wszystko, byle nie skorzystać z drzwi, konwencjonalnego otworu do wychodzenia w odzieży wierzchniej z publicznej toalety.

Tak jak skoczkowi, który lecąc, przewiduje fatalne lądowanie na skoczni, albo zbyt daleko wypłyniętemu w morze pływakowi, jednym słowem histeria, cykor i fobia, przewijał się film życiorys przed wylęknionymi gałami. Podobnie osłupiała sytuacją Skarlet wgapiała się we własną krótkometrażówkę.

Ze zdziwieniem przyglądała się tej marnej aktorce i z pozycji obiektywnego widza z niedowierzaniem kręciła głową. Jak do tego doszło, że w wyniku osobistych strategii dochrapała się niejako na własne życzenie dzisiejszej słabej, to eufemizm, rozpaczliwej pozycji. Zarówno miłosnej, jak i finansowej, nie mówiąc już o zszarganym niechlujnym wyglądem i podobnymi do tego sprzed kwadransa incydentów wizerunku.

Jednak po krótkim zastanowieniu, nie wskakując do klozetowej muszli z wielu powodów, których możemy się tylko domyślać, wybrała inny instrument życiowy. Ten o bardziej niesymetrycznym profilu, gdyż w gruncie rzeczy zawsze są jakieś opcje. Obciągnąwszy w dół rozpinany sweterek typu bliźniak, niech się dzieje co chce, wyskoczyła z marmurowej umywalni i ruszyła przed siebie biurowym korytarzem.

Stanowczym, aczkolwiek popierdolonym krokiem z Monty Pythona, osoby zdecydowanie wiedzącej dokąd i dlaczego tam zmierza, przemaszerowała wzdłuż przeszklonej, gdzieniegdzie osłoniętej wertikalami ściany. Aby w następnej kolejności minąć transparentne podwoje sali konferencyjnej i rzuciwszy peryferyjnie gałką, kątem oka w roztargnieniu dostrzegła, o zgrozo, duży kwiecisty bajgiel, dobrze odcinający się od stonowanej wykładziny.

– Ależ bessa, precel leżał tam nadal.

Zaś w niewielkim dystansie od spódnicy krąg ludzi przy owalnym stole prawdopodobnie z bardzo drogiej kolekcji z udawanym skupieniem słuchał nudnego prelegenta, czyli antymówcy dyrektora od reklamy Pinto. Wgapiali się w niego jak w Demostenesa, byle tylko, nawet niechcący, nie spojrzeć w dół, na to coś w kształcie wesołego kąpielowego torusa, pławiącego się tuż obok karminowych sztybletów Paula Smitha.

– Swoją drogą, co ten Pinto nałożył dziś na pęciny?

Dziwna osoba bez spódnicy solejki szła jednak dalej w kierunku windy i niczym ruchoma rzeźba Fernando Botero rozkołysanym biustem falowała klimatyzowane powietrze korporacyjnej asocjacji. Z każdym krokiem bardziej nieobecna, praktycznie incognito zjechała na parter. W tym momencie przeobrażona w natchnioną obojętność, idąc jakby obok siebie i niewiele przejmując się zdumionymi spojrzeniami mijanej gawiedzi, wyszła na gwarne o tej porze wiślane nadbrzeże.

Jak pech to pech, naprzeciw najmłodszemu prezesowi Blek Stanowi. Doskonały przedstawiciel plemienia garniturów zmierzał właśnie po satysfakcjonującym branchu w firmowe progi.

Gdy człowieka dotknęło ogromne upokorzenie, zwykle miał jeszcze tę tajną broń, o której dotychczas nie wiedział. Stawał się jakby podwójnym bytem niezależnym i mógł obserwować siebie z neutralnością przechodnia. Skarlet, korzystając z tej alternatywy własnego bionta ze zdumieniem przyglądała się wielkiemu tyłkowi w majtaskach z pajęczyny oraz delikatnie satynowych rajstopach z bawełnianym klinem i wzmocnionymi palcami.

Cienkie, ale bardzo wytrzymałe pludry, doskonałe do codziennego użytku, wychodziły właśnie z biurowca przy dość renomowanej krakowskiej ulicy Rybaki z widokiem na wiślane bulwary, udając się w kierunku wezwanej naprędce taksówki. Jednak po drodze, widocznie nie dało się tej hańby uniknąć, zdążyły przyciągnąć spojrzenie prezesa Bleka wmawiającego do mobilnego telefonu zmyślone usprawiedliwienia. Jak to pryncypał mniejszej korporacji miewał w zwyczaju.

Stan Blek, prywatnie absolwent czytania partytur, służbowo po MBA najmłodszy prezes, akurat jakby kłamał z nut. Omijając prawdę z kim i gdzie będzie jadł dzisiaj kolację, zamiast ze swoją narzeczoną, do której właśnie komórką gadał.

Natenczas przechodzące obok nonszalanckie nylony mocno go zmieszały, tym bardziej że od razu rozpoznał ich właścicielkę. Wpadnietą mu onegdaj w oko urodą tak odmienną od jego modelki narzeczonej, jak tylko można sobie imaginować. Rozmyślał parę razy o Skarlet od tamtego korporacyjnego zapoznania, bardzo jednak powierzchownie.

W sposób, w jaki zmęczony prezes czasami o gońcu płci żeńskiej, a niekiedy męskiej konfabuluje. Nic do powtórzenia.
Wykorzystując absurdalną sytuację, bo czyżby mógł zostać człowiekiem roku 2015 w branży wielkiego biznesu, nie podejmując szybkich, więc ryzykownych działań?

– Gdzie spódnica? – zapytał prosto z mostu Skarlet, która szczęśliwie na czas powróciła do swojego ciała.
– Przebywa na prezentacji – kawę na ławę rzuciła osoba w
niekompletnym stroju.
– Zawołać ją? – zaśmiał się prezes.
– Nie, thank you, gdyż właśnie odjeżdżam – podziękowała dziwaczka i faktycznie odjechała.

W taksówce wszystkie upokorzenia, które uderzyły w nią dzisiejszego dnia niczym orkan Blamaż, zmalały do postaci Toyoty Yaris czy Nissana Micry w porównaniu z rekompensatą sprzed kwadransa, Bentleya z Bentley Motors Limited. Chociaż faktycznie musiała opłacić dojazd poza strefę, chyba weźmie kredyt, w związku ze swoim romantycznym osiedleniem poza rogatkami miasta.

falling2

cdn


reklamablogBlog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Może rzuć też gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w naszym  Wellness Sklep


Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


 

(Visited 2 323 times, 1 visits today)

Powiązane artykuły

  1. malgo 27 lipca 2016 o 18:11

    fajnie sie czytalo

  2. TerRa 30 lipca 2016 o 00:31

    coraz lepiej

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się

  • Leczenie dobrą dietą

  • Najnowsze komentarze