logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
461 online
55 263 851

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Zmarszczki, zmarchy, oj tam, oj tam

    zmarszczkiGdy wetrzesz w zmarszczki miksturę z soku z buraków, marchwi i oleju kokosowego, możesz wprawdzie upodobnić się do Pocahontas, ale skóra będzie znacznie gładsza. Zaś sok ananasowy to potężny rywal drogich zabiegów złuszczających w ośrodkach SPA. Ale o tym za chwilę.

    Ludzieeee, jak to mówią, dzień dobry,

    Nie uśmiechano się w pieleszach domowych do wybitnego twórcy Lokomotywy i Ptasiego radia, gdyż żona Tuwima drastycznie panowała nad mimiką, aby nie nabawić się kurzych łapek. Pokazywała światu, w tym Julianowi tylko kamienną twarz.

    Nie chcę uderzać w holistyczne, ani tym bardziej pobożne tony, że zmarszczki są oczywistą koleją ludzkiego/kobiecego losu i. A skoro tak, powinniśmy się z nimi pogodzić. Jednak gdy rano masz wrażenie, że kurze łapki to eufemizm, bo raczej kondor wylądował ci na głowie i rozważasz nawet terapię botuliną, albo skalpelem, oznacza to tylko jedno.

    Jesteś cienka.

    Słabiuteńka, jak różdżka radiestety. Jak gałązka, witka do połamania. Jesteś pyłem w kosmosie. Dziecinną strzałą z zapałki. Puszkiem bezwolnym. Łupinką orzeszka, nawet nie orzeszka, gdyż fistaszka, która utknęła bezwolnie w cieku. Nie masz kompletnie dziewczyno mocy. Nie przygotowałaś się.

    Bowiem Droga Socjeto, zmarszczki to przereklamowane gówno. W sensie, żeby ich nie mieć.

    Masz moc, jesteś gotowa, odważna, dzielna, świadoma? To przyjmiesz nieuniknioną zmarchę na klatę jak nic. Jak gladiator. Ale jak jesteś puszkiem okruszkiem to już mikro zmarszczunia cię przydepcze i zrobi z ciebie własną służebnicę. Będziesz z serwilizmem, na kolanach się w nią wgapiała i mierzyła co rano suwmiarką. Wkrótce odbite orle pięty.

    Śmiejesz się, ale to co się dzieje wokół twoich oczu już cię nie rozwesela.

    Yyy … podobno nikt nie chce mieć kurzych łapek. Oczywiście, nikt kto temu zagadnieniu poświęca czas. Ze względu na delikatny charakter skóry wokół oczu, oraz codzienne czynności takie jak śmiech, mrużenie, czy pocieranie, zmarszczki wokół oczu z pewnością się pojawią. Ale chociaż nie da się całkowicie ich uniknąć podobno można bez używania skalpela, czy botoksu rzecz w czasie odroczyć, albo spłycić.

    Gdy jesteś mocnym człowiekiem, a moc budujesz aktywnością fizyczną, oraz wewnętrznym spokojem. Wspierasz tych konstruktorów właściwym odżywianiem, surowym, naturalnym, nawadnianiem i odpowiednim oddechem dotleniającym wszystkie komórki.

    A więc gdy jesteś mocnym człowiekiem, automatycznie przestajesz być idiotą, a przede wszystkim idiotką i afirmujesz rzeczywistość. Walkę z wiatrakami zostawmy Don Kichotowi. Zmarchy są i będą.

    Ale gdy nadal upierasz się jednak, żeby je spłycić, zminimalizować, czy też odroczyć w czasie, to dam Ci parę nudnych rad, między innymi z tych nudnych stron 1 , 2 , 3

    Generalnie piszę o tym, nie dlatego, żeby wspierać kogoś w jego donkiszoterii, ale że jestem chętna przyznać, że dobrze nawilżona, nie spinająca i elastyczna skóra twarzy jest przyjemna w obcowaniu sama z siebie.

    Z pomocą takiej skórze mogą nadejść przeciwutleniacze, których tak czy siak nigdy nie jest za wiele i mają wiele innych dobroczynnych działań.

    Na pierwszym miejscu jest jagoda acai (oczywiście polecam acai berry TiB), następnie kwas alfa-liponowy (ALA), granat, resweratrol, szałwia, oraz rozmaryn. Te rzeczy będą spłaszczać oznaki starzenia się i wspierać produkcję kolagenu.

    Należy rozważyć nacieranie się smarowidłami/kremami, czyli czymś z witaminą A. Jak już, to szukać organicznych kremów z retinoidami, witaminą C,oraz z DMAE, czyli Dwumetyloaminoetanolem, który stosowany zewnętrznie zmniejsza opuchliznę, czyli tak zwane wory pod oczami.

    (W didaskaliach) Moja koleżanka w wieku dwudziestu czterech lat dostała nomen omen zaocznie ksywę wory, właśnie ze względu na wciąż podpuchnięte gały, ale i tak śliczna była. I wszyscy chcieli się z worami umawiać. Może z worów młodzieńczością, nie wnikam.

    Dodatkowo krzemionka jest dobra dla komórek zawartych w naszych włosach, skórze i paznokciach. A więc krzem, skrzyp, herbatki. Nie przesadzać, bo to zioła.

    Jeżeli chcesz zredukować blizny i głębsze zmarszczki najlepsza jest spirulina (nie ukrywam, że spirulinę 100% organik Thisis Bio  polecam)

    Możesz też okładać fizis plasterkami ogórka, woreczkami zaparzonej herbaty, czy też białkiem.

    Myj dokładnie fizis, szczególnie przed snem. Używaj pilingów do twarzy, pisałam o pilingu tutaj

    Myślisz sobie jem świetnie, bo naturalnie, oddycham głęboko, kipię energią, nawadniam się, więc nie będę miała zmarszczek.

    Yep … muszę Cię rozczarować. Będziesz miała.

    A im więcej biegasz, ćwiczysz na świeżym powietrzu i zatęchłym też, uprawiasz inny sport, robisz miny z wysiłku, śmiejesz się i mrużysz oczy, tym bardziej twoje zmarszczki będą widoczne.

    Dojdzie nawet do tego, jak będziesz słabym okruchem, że zaczniesz rozważać następującą opcję: gruby tyłek, ale wypełniona tłuszczem facjata, albo drugi wariant: pomarszczona persona, ale z małym, podrygującym na sportowych wybojach zadkiem.

    Będziesz może chciała jak ponton uprawiać ćwiczenia w aquaparku, bo inne ci Twój stawolog odradzi, żebyś nie przeciążyła sobą, samej siebie. Ale za to na zwierciadle wody będzie unosił się gładki balon Twojej otłuszczonej twarzy. I muszę przyznać, że jest to pewien dylemat dla niektórych. Mieć gładki balon, czy zwarty gumofilc.

    Nie dla mnie zaznaczam.

    Zmarcha mnie nie martwi, ani też nie rozczula, nic z tych rzeczy. Godzę się na nią, to za dużo powiedziane, bo o niej po prostu nie deliberuję. Nie poświęcam czasu na beznadziejne przypadki.

    No ale, żeby całkowicie nie wyjść w gałach Drogiej Socjety na kosmitkę, powiem, że być może witarianizm kilku osobom pomógł w pro młodzieńczym wyglądzie. Tyle, że nie Paulowi Nisonowi, to pewne.

    Z drugiej strony nie do końca jestem skłonna wierzyć, że innemu słynnemu witariańskiemu guru Vadimowi Zelandowi odrósł ząb. Ale jest parę młodo wyglądających laseczek siedemdziesiątek i jeden blondyn po pięćdziesiątce wyglądający zgoła na trzydziestolatka. Ale to typ wszystkożercy Jareda Leto, więc o niczym jeszcze nie świadczy.

    No dobra masz te zmarchy, ale Ci się nie podobają. Przygnębiają Cię. Masz natrętne myśli z nimi związane. Czy możesz coś zrobić? Spłycić, pomniejszyć, zdezawuować?

    To zostań w takim razie witarianką. Tak czy siak będziesz wygraną. I pamiętaj o codziennej detoksykacji wątroby. W czerwcu organicznymi truskawkami, w inne dni chlorellą (nie ukrywam, że najlepiej chlorellą 100% organik Thisis Bio).

    Mam też asa w rękawie.

    Gdyż ważnym elementem owej przeciwzmarszczkowej kampanii są trzy składniki do użytku zewnętrznego, które jakbyś miała je w nadmiarze, możesz po prostu wewnętrznie skonsumować. Mianowicie:

    Olej kokosowy, sok z buraków i sok z marchwi

    Olej kokosowy obok nawilżania, ma również właściwości odbudowywania tkanki łącznej. A przecież uszkodzenie tkanki łącznej jest właśnie częstą przyczyną powstawania zmarszczek.

    Sok z buraków i z marchwi to potężna broń przeciwzmarszczkowa. Buraki są w stanie naprawić nasze DNA. Wtarte miejscowo w skórę mogą odbudować uszkodzoną tkankę.
    Gdy zrobisz taką miksturę z soku z buraków, marchwi i oleju kokosowego i wetrzesz sobie w pomarszczoną skórę, możesz wprawdzie upodobnić się do Pocahontas, ale skóra będzie znacznie gładsza. Masz pozostawić te soki na skórze przez około 10 minut, a potem spłukać.

    Ale jak masz czas i mocne nerwy możesz czekać, aż mikstura zastygnie i od nowa nawilżyć, pocierając facjatę. Olej kokosowy ma właściwości absorpcyjne, co pomaga wchłanianiu przez skórę soków z buraka i marchewki. Do takiej mikstury potrzebujemy nie więcej niż łyżkę, lub dwie stołowe, a więc nadmiar możesz wypić ze smakiem.

    Gdy już naprawimy swoją skórę, będziemy chcieli złuszczyć martwy naskórek. Najlepiej do tej czynności użyj soku z mało dojrzałego ananasa. Skrop nim frotową myjkę i usuń w naturalny sposób martwy naskórek. Przyczyni się do tego zawarty w ananasie enzym bromelaina, który stosowany miejscowo, ma właśnie takie naturalne właściwości, niszczenia górnej warstwy skóry.

    Sok ananasowy to potężny rywal drogich zabiegów złuszczających w ośrodkach SPA.
    Po całym zabiegu niwelowania zmarszczek, spłucz twarz i zastosuj warstwę oliwy z oliwek, lub oleju kokosowego. Jak go nie masz dość.

    Podobno połowa, a nawet 60% zmarch odejdzie w siną dal !

    Podaję te wieści za Kim Evans (już ją Socjecie przedstawiałam) pisarką w temacie naturalnego zdrowia. Jej książka Ostateczne czyszczenie ciała, jest bardzo popularna i porusza wiele ciekawych problemów związanych z naszym gumofilcem.

    Serdeczności
    peps

    (Visited 8 927 times, 8 visits today)

    Powiązane artykuły

    1. Kasia Z. 4 czerwca 2014 o 17:19

      Dziekuje za ten post,postaram sie wypróbować ta buraczana miksture…czy aby nie zabarwi skóry??

      1. pepsieliot 4 czerwca 2014 o 17:23

        A co Kasiu nie chcesz być Pocahontas, masz coś przeciwko czerwonoskórym ?:D

        1. ann 4 czerwca 2014 o 17:57

          ja się zastanawiam czy zabarwi na krótko tak jak np maska z kurkumy czy jednak dłużej trzeba będzie się z tym kolorkiem użerać 😛

    2. madame fut 4 czerwca 2014 o 17:34

      Jared od wieeelu lat je wegansko, co tylko potwierdza ze szama ma znaczenie. A jego facjata i energia to żywy dowód.

      1. pepsieliot 4 czerwca 2014 o 18:12

        taak? nie wiedziałam

      2. Barbara 9 czerwca 2014 o 22:35

        Z tego, co wiem, on od dziecka jest wegetarianiniem, a dietę czysto roślinną stosuje już od dawna. Często widzę komentarze typu „zaprzedał duszę diabłu” lub ” pije krew, to wampir” – tak sobie ludzie tłumaczą jego nad wyraz młody wygląd. A tu odpowiedź jest prosta – nie napędza procesów starzenia i kiedyś na pewno się zestarzeje, ale nie przedwcześnie (jak większość ludzi).

    3. Gosia 4 czerwca 2014 o 17:41

      Jakoś nigdy mi nie przeszkadzały moje kurze łapki i mimo, że nie wydałam im jakiejś wojny bo egzystowały sobie razem ze mną i moją mimiką bogatą. Zmiany wielkie w tej dziedzinie zauważyłam jak zaczęłam pić soki; głównie z marchwii, buraka, trawy pszenicznej, fasoli mung i innych zielonych liści. Zmienił się zarówno koloryt a skóra tak się naprężyła, że niektóre linnie na skórze jakby zniknęły. Sama na to nie zwróciłabym uwagi ale zwróciło na nie moje otoczenie. Oczywiście wg Twoich zaleceń codziennie piję spirulinę i ładuję chlorellę.
      Nacieranie sokiem z marchwii czy buraka z olejem kokosowym to ciekawa sprawa ale jako, że jestem oszczędnym typem to przyszło mi na myśl, że może można by było wykombinować taką maseczkę z pulpy marchwiowo-buraczanej powstałej po wyciśniętych sokach, zmieszanej z olejem kokosowym. Co myślisz o tym Pepsi? Czy to zadziała tak jak sok?
      Zauważyłam jeszcze jedną rzecz: od kiedy wywaliłam standardowe kosmetyki, zmieniłam dietę i przeszłam detox zniknęły mi brązowe plamy z twarzy, z którymi bezskutecznie walczyłam całymi latami stosując cosmelany, lasery, peelingi, kwasy i inne drogie zabiegi 🙂

      1. ann 4 czerwca 2014 o 18:07

        dobry z Ciebie przykład 😀

      2. pepsieliot 4 czerwca 2014 o 18:14

        Gosiu z tą pulpą jak nie jest za sucha , to chyba dobry pomysł, ale tak naprawdę potrzeba tylko łyżki soku (jednej!)

        1. Gosia 4 czerwca 2014 o 18:45

          Masz rację – czymże jest jedna łyzka soku wobec pozytywnych efektów pełnowartościowej maseczki 🙂 ale może wykombimuję kompromis: trochę soku, trochę pulpy i oleum – wydaje mi się, że z pulpą będzie tak bardziej na grubo. Nie wiem, może kombinuję za bardzo ale lubię eksperymenty 😀

    4. Marzena 4 czerwca 2014 o 23:03

      Witajcie!

      Jestem tu nowa ale mysle ze zagoszcze na dluzej. Czeka mnie dluga i ciezka lektura, jest tu tyle tego, ze nie wiem od czego zaczac. Niedawno skonczylam 30 lat i chwile przed moimi urodzinami smialam sie do znajomych, ze przed 30 wali mi na leb – bo zaczelam czytac etykiety na produktach a co za tym idzie rezygnowac z wiekszosci dotychczasowego jedzenia, zaczelam interesowac sie naturalnymi kosmetykami choc nigdy nie posiadalam ich zbyt wielu – wychodzilam z zalozenia ze im mniej stosujesz tym lepiej – tylko tyle co jest niezbedne, zawsze stronilam od lekarstw – w ostatecznosci, jak zaczynalam z bolu chodzic po scianach siegalam po jakis srodek farmaceutyczny … Zainteresowalam sie tymi wszystkimi tematami ktore zostaly tu podjete po przypadkowej lekturze Tombaka. Moje proby postepowania, odzywiania sie, zainteresowanie calym tematem przeraza moich najblizszych. Na razie sama sobie z tym wszystkim slabo radze, ciezko mi zrezygnowac ze wszystkich nawykow zywieniowych stosowanych przez tyle lat ale pomalutku probuje, co jak na razie wcale nie wychodzi mi na dobre – smieje sie, ze jak jadlam wszystko, to bylam szczuplejsza jak teraz, gdy staram sie odzywiac racjonalnie, swiadomie. Pewnie robie jakies bledy ktore mam nadzieje skoryguje po zakonczeniu lektury.

      A teraz odniose sie po krotce do tematow z ktorymi sie zdarzylam juz zapoznac – od dwoch tygodni pije ocet jablkowy ale na chwile obecna nie widze zadnych rezultatow. Mam doswiadczenie tez z olejem kokosowym – chwilowo z niego zrezygnowalam po tym jak zaobserwowalam poglebienie sie zmarszczek i ich wysyp zamiast ich splycenie o czym wiele czytalam. Jestem chyba jedyna ktora stwierdzila negatywne dzialanie oleju, na co nie potrafie sobie odpowiedziec – dlaczego w przeciwienstwie do innych osob poprzez stosowania oleju uzyskalam odwrotny efekt? Czy ktos potrafi mi cos powiedziec, doradzic.

      Pozdrawiam!

      1. ewa ta co zawsze 5 czerwca 2014 o 00:37

        Olej kokosowy wysusza skórę nadaje się tylko do tłustej łojotokowej, zamień go na arganowy albo olej z pachnotki lub jojoby one nie wysuszają i nie tworzą się od nich zaskórniaki. Oleje mają bardzo różne właściwości musisz znać swoją skórę i dobrać do niej olej bo każdy jest inny tak jak krem. Np. masło karite cudnie nawilża i jest naturalnym filtrem przeciwsłonecznym ale tworzy masakryczne wągry tak że dobry ale nie na twarz chyba że rzadko, tu uwaga na eko kremy ze sklepu większość ma w składzie masło karit no wi wysyp wągrów gotowy

        1. agataq 5 czerwca 2014 o 08:29

          Możesz podać źródło informacji o tym wysuszaniu skóry? Bo wedle wszystkich znaków na niebie, ziemi i w internecie jest wręcz odwrotnie. Jedynym źródłem o właściwościach wysuszajacych oleju kokosowego, które znalazałam był artykuł w którym kolo doktorem zwany zamiennie używa nazw „palmowy” i „kokosowy”, co o jego ogólnym pojęciu zbyt dobrze nie rokuje 🙂 Natomiast jako posiadaczka skóry nie tłustej, ani tym bardziej łojotokowej śmiem się osobiście z tezą przytoczną nie zgodzić, dodając jednocześnie, że nieopanowane od dziecka azs u męża również z pomocą kokosa opanować się dało. Nie ukrywam jednak, że extra vergine, bo znajoma co z zachwytu nad efektem piała, mając węża w kieszeni i chcąc na oleju zaoszczędzić, jakieś gówno kupiła i wysypki na całym ciele dostała 😉

          1. asia 22 lipca 2014 o 22:46

            ja niestety ja też zauważyłam, że mimo, że olej kokosowy natłuszcza na jakiś krótki czas to w konsekwencji skóra jest faktycznie sucha i nawet sie łuszczy, myślałam,że to tylko moje spostrzezenie

        2. ann 5 czerwca 2014 o 15:25

          Ja olej kokosowy używałam właśnie na suchą skórę i wręcz przeciwnie, wspaniale nawilżył a nie wysuszył 😛

          1. pepsieliot 5 czerwca 2014 o 16:38

            ja też, dlatego się dziwię, ale zawsze mam wcześniej mokrą twarz od wody mineralnej, może dlatego w moim przypadku

        3. Olga 10 marca 2015 o 19:48

          troszku się wtrącę w konwersację…olej kokosowy używam do ciała – efekt super do twarzy – nie wiem. Natomiast mam wątpliwości co do arganowego- po nałożeniu moja cera jest niesamowicie tłusta przez dłuższą chwilę, ale już rankiem przypomina wiórki kokosowe ku mej rozpaczy a dodam tylko, że mam cerę tłustą.

      2. pepsieliot 5 czerwca 2014 o 08:34

        Marzeno hej hej, miło Cię gościć. Wkraczasz na drogę długich przemian, nic nie dzieje się w jednym momencie. Stosujesz coś dwa tygodnie i uważasz, że to właśnie Ci szkodzi, a nie 20 lat jedzenia złych rzeczy. Sam olej kokosowy nawilża, dezynfekuje i absorbuje wilgoć w głąb skóry, ale też po pewnym czasie na wierzchu spina twarz, więc można dodać oliwy z oliwek, lub innej. Na pewno nie pogłębia zmarszczek, bo to byłaby niedorzeczność. Nawet pierwszy lepszy kram nawilżający z parabenami nie pogłębia zmarszczek, bo wszystko co w danym momencie uelastycznia skórę nie pogłębia zmarszczek. Olej ma właściwości wygładzające, ale należy go traktować bardziej jako nośnik, stąd te dwa soki. Wchodząc na tę ścieżkę świadomego jedzenia , zobaczysz, jak wiele spraw będzie nieścisłych, a niekiedy sprzecznych info i tak dalej. Ale naturalne i nie przetworzone (jak najmniej pożywienie) nawadnianie codzienne i sport, oraz prawidłowe oddychanie jest tak naprawdę wszystkim co nam jest niezbędne. pozdrowionka

      3. pepsieliot 9 stycznia 2016 o 13:04

        Joanno niekoniecznie

        1. pepsieliot 9 stycznia 2016 o 13:14

          bo można byłoby pić soki wyciskane w hipermarkecie, a nie można, poczytaj co pisze się na ten temat w Terapii Gersona, nie wolno pić soków nieorganicznych, szczególnie gdy jesteśmy chorzy

          1. pepsieliot 9 stycznia 2016 o 15:15

            nie o to chodzi, mówię o pestycydach

    5. Gosia 5 czerwca 2014 o 13:51

      Jeśli chodzi o nawadnianie to uwaga na plastiki. Może to słaba informacyjnie strona, nawet momentami durna i nie ma co na niej szukać wielkich mądrości ale i tu czasem można znaleźć ostrzeżenia

    6. pepsieliot 5 czerwca 2014 o 14:59

      Gosiu pisałam już o tym kilka razy, więc ten link usuwam 🙂

      1. Aga 12 stycznia 2015 o 20:13

        Pepsieliot, co mi doradzisz na tłusta skore która jest przesuszona, mam wielkie pory i zaskórniki, kremy mocno nawilżająca mnie natłuszczają a lżejsze wysuszają, mam 36 i całe życie staram sie wyglądać dobrze a tu nie wychodzi :/

        1. pepsieliot 12 stycznia 2015 o 20:41

          dla mnie jesteś śliczna, nasmaruj sobie twarz żółtkiem roztartym z awokado, poczekaj, aż maska wyschnie i Cię porządnie ściągnie, nawilżysz skórę i zamkniesz pory, a przy okazji trochę liftingu

          1. Aga 12 stycznia 2015 o 20:52

            wow! Dzięki:) jestes boska 🙂

    7. Muddy 18 lipca 2015 o 22:29

      Co doradzisz aby zapobiec bliźnie po świeżo szytej ranie?

    8. Kasiak 26 lipca 2015 o 21:22

      Drogie Panie – olej kokosowy nierafinowany pięknie natłuszcza, reguluje pracę skóry, Olej rafinowany – niestety przeciwnie, proces rafinacji, zależnie od sposobu jej przeprowadzania – mniej lub bardziej olej kokosowy pozbawia jego właściwości .Nie znam specyfiku lepszego do leczenia ran, żylaków. Pierwszy przywiozłam z Karaibów, był kupiony przy drodze, w butelce po oranżadzie,jak dotąd najlepszy 🙂

      1. pepsieliot 27 lipca 2015 o 09:17

        ale kto używa takiego? zawsze jest mowa o raw, czyli surowym oleju kokosowym,eklologicznym z pierwszego tłoczenia na zimno!

    Dodaj komentarz