logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
192 online
50 043 857

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Zmniejszenie populacji Ziemian nawet o 2 miliardy? To i tak pikuś – twierdzą mili ekolodzy

baby

Zmniejszenie populacji Ziemian nawet o 2 miliardy? To i tak pikuś – twierdzą mili ekolodzy

Jolanta Ziemianie,

W XXIII wieku jedynie garstka ludzi jeszcze protestowała przeciwko żywności modyfikowanej genetycznie. Na tle większości wyróżniali się brakiem sierści i kopyt.

Epoka nowożytna składa się również z naukowców postrzegających ekologię jako religię. Według wszelkich teorii spiskowych jest to bardzo na rękę IM. Niby powstało opracowanie w trosce o losy ludzkości, dywagacje, hipotezy na temat kontroli populacji, ale na nic nam mydlenie oczu, od razu widać gołą gałką czego tak naprawdę chcą.

Ekolodzy i ONI

Corey JA Bradshaw i Barry W. Brook z Instytutu Ochrony Środowiska na Uniwersytecie w Adelajdzie, Australia, twierdzą, że nawet utrata 2 miliardów ludzi w ciągu pięciu lat nadal nie jest w stanie poprawić sytuacji związanej z przeludnieniem. 

Możecie o tym przeczytać chociażby tutaj, ale wiele stron o tym pisze.

Czy ta akademicka wypowiedź ma jakieś znaczenie dla Nich, tych opisywanych w teoriach spiskowych?

Dla Onych, którzy już podobno podjęli cichociemną decyzję o depopulacji za pomocą wszelkich dostępnych środków, w tym wpływania na zmianę mentalności. Szczególnie Azjatów i Afrykańczyków.

A może to oznacza, że są potrzebne katastrofy ludzkie?

Akademicki artykuł został zatytułowany: Redukcja populacji ludzkiej jest najszybszym rozwiązaniem problemów ochrony środowiska.

Ożeż ślicznie.

Ma się to odbyć humanitarnie? Czy mniej humanitarnie? Czy dodawanie do szczepionek przeciw tężcowi środków sterylizujących i szczepienie afrykańskich kobiet w wieku rozrodczym, jest humanitarnym rozwiązaniem? Bo one o tym nie wiedzą?

Ludzie potwornie bogaci niszczą ekosystemy Ziemi. Z tych samych powodów ludzie potwornie bogaci postanowili uratować Ziemię metodą depopulacji?

Jest też pytanie, jak wielką redukcję płodności należy przeprowadzić, aby uratować Ziemię? W opracowaniu australijskich naukowców przedstawiono różne scenariusze dla światowej populacji ludzkiej. Symulacje mają dotyczyć zmian do roku 2100 poprzez regulację urodzeń i śmiertelności, w celu określenia prawdopodobnego zakresu wyników.

Nawet polityka jednego dziecka nałożona na cały świat i założenie pewnych katastrof zwiększających umieralność, (jak dajmy na to wirus Ebola?), a i tak nadal otrzymamy prawdopodobny wynik od 5 do10 miliardów ludzi do roku 2100.

To o wiele za dużo

Przydałoby się mejbi jakieś zmasowane wyludnienie, może wojna na całego, perhaps jakaś duża pandemia? 

Ten nieokiełzany pęd demograficzny do ciągłego wzrostu, zagraża Ziemi. W związku z tym autorzy opracowania stwierdzają, że trzeba badać różne kombinacje redukcji płodności, wprowadzać różne zmienne i zobaczyć co z tego może dobrego dla środowiska wyniknąć.

Okazuje się, że w przypadku braku jakiejś katastrofy lub naprawdę dużego obniżenia płodności nie będzie dobrze na Ziemi. Szczególnie Południowa Azja i Afryka powinny zaprzestać się przesadnie rozmnażać, bo rozwalają ekosystem.

No ślicznie

Ten ogromny impet demograficzny ludzkości oznacza, że nie ma w tym względzie łatwych decyzji politycznych. Szybko nie da się tego zrobić w sposób uprzejmy dla ludzkości, a długoterminowe działanie również pozostaje bardzo niejasne moralnie. Według teorii spiskowych dla pewnej grupy władców świata nie ma z tym specjalnego problemu. Jest przecież aspartam, są chemitrailsy, obowiązkowe szczepionki, GMO, wielka farmacja, wielkie syntetyczne nawożenie i tak dalej.

Tyle, że ICH dzieci, też nie będą mogły wychodzić na ulicę. Mejbi już nie wychodzą, tam gdzie nie potrzeba?

A może by tak dać ludziom żyć po prostu?

I odpierdolić się od lasów tropikalnych? Dać ludziom szansę na wzbogacenie się, skoro jest to takie przyjemne, zamiast obowiązkowego karmienia ich zmodyfikowanym ziarnem? Gdy tylko będą mieli pieniądze i opcje ich wydawania, zaraz przestaną się rozmnażać jak Europejczycy.

Jedni z wygody, inni ze skąpstwa, bo progenitura kosztuje, a jeszcze inni z powodu odpowiedzialności.

Tymczasem uprzejmi ekolodzy ery nowożytnej będą się tylko martwić, kto zarobi na ich emerytury.

Historia nie znosi pustki, ludzie zawsze są uwikłani w jakiś kłopot.

Jest bojno Kochana Burżuazjo?


ścisk&jabłuszko
peps

Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Może rzuć też gałką na to:

Zmiana – zrób to!

Po nas choćby potop

Jestem na Was wściekła

Dobre suplementy znajdziesz w naszym  Wellness Sklep


Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


 

(Visited 2 983 times, 1 visits today)

Powiązane artykuły

    1. pepsieliot 18 listopada 2014 o 11:26

      Deluxe, na takie brednie nie mam czasu 🙂 owszem w pewnych momentach życia, jak dajmy na to zawał, jak łykniesz coś przeciwkrzepliwego jak aspirynę, to możesz się uratować, ale generalnie można nie mieć po prostu zawału, ani krwotoku z żołądka, co bywa zasługą aspiryny, etc etc

  1. Emilia Teofila 18 listopada 2014 o 11:27

    Z tego co pamiętam, to jeszcze nie miałam czelności skomentować którejkolwiek z Twojej notek, ale jestem pod wielkim mega hip żar fajerwerki i łojeny wrażeniem. Pokochałam Twojego bloga za tyle przydatnych informacji, taki lekki, szczery styl wypowiedzi, motywację, inspirację oraz natchnienie do przemyślenia kilku spraw. Jest dobrze, będzie jeszcze lepiej! Dzięki za wszystko, Pepsi!

    1. pepsieliot 18 listopada 2014 o 11:42

      Emilia <3

  2. Gosia 18 listopada 2014 o 12:03

    Ta nowa religia sprawia, że człowiek ma wyrzuty sumienia, że żyje bo wiadomo, zawsze winny jest wszystkiemu „człowiek”. Owszem skręca mnie z bólu jak oglądam zdjęcia czy filmy jak bardzo nasza planeta jest zanieczyszczona, gdy ludzie żyją na wielkich wysypiskach śmieci, w oceanach jest kupa plastiku, które łykają morskie stworzenia, zwierzęta hodowlane traktuje się w bestialski sposób i tak można by było wymieniać w kółko ale masz rację winni są ci cholerni ONI ponieważ najpierw doprowadzili poprzez swoją nieposkromioną chciwość do tego, że wiele krajów mocno zubożało by móc tanio produkować w tychże krajach swoje „markowe gówna” by je potem sprzedać bezmózgim – wyprodukowanym również przez siebie konsumentom. Wiadomo, że tam gdzie jest największa bieda tam rządzi zabobon, brak edukacji i pracy powoduje, że ludzie plenią się. Rozwiązaniem nie jest masowy mord lecz raczej edukacja i zaprzestanie tzw.darmowej pomocy, przez którą ludzie się rozleniwiają jeszcze bardziej bo po co pracować skoro jakaś cholerna organizacja da coś do jedzenia, coś na grzbiet tudzież zafunduje niezwykle konieczne szczepienie. Chyba ci tajemniczy ONI zapomnieli, że człowiek jest częścią natury i powinni przestać nią manipulować. Ludzie mają rozum – grunt żeby im go nie odbierać na siłę.

    1. pepsieliot 18 listopada 2014 o 12:19

      Niestety Gosiu ONI już tu są, ale nawet jakby teorie spiskowe były tylko teoriami, to:

      Przed jaskinią rozmawia dwóch jaskiniowców.
      – Pijemy krystalicznie czystą wodę, oddychamy nieskażonym powietrzem, jemy organiczne jedzenie – mówi jeden.
      – Dlaczego więc do cholery umieramy w trzydziestym roku życia? – dziwi się drugi.

      1. Gosia 18 listopada 2014 o 12:42

        Zgadza się, są i wyskakują z lodówki i każdego zakątka. Niemniej jednak ICH marzeniem jest to by ludzie mając taką świadomość stali się bierni i stracili nadzieję a ja nie chcę być dla nich świętym Mikołajem i nie zamierzam robić im prezentu w postaci rychłego zgonu, przeciwnie – zamierzam się trzymać co najmniej do setki 🙂 Chyba właśnie przechytrzyłam część „onych” bo kilka lat temu alopacja stwierdziła, że podobno do końca życia mam brać leki na tarczycę. W październiku zeszłego roku postanowiłam zostać własnym szczurem laboratoryjnym i zrobić na sobie eksperyment – przestałam brać leki tylko mocno skoncentrowałam się na zdrowym trybie życia i dobrej szamie. Wbrew wszystkiemu ilość zjadanych warzyw krzyżowych mogę liczyć na tony, których podobno nie można jeść przy niedoczynności tarczycy. Ja niestety nie umiem sobie odmówić jarmużu, kalafiora czy brokułów. Jestem świeżo po wizycie u lekarza i odczycie wyników badań- hormony tarczycy w stanie idealnym – lekarz jeszcze raz kazał zrobić badanie za miesiąc – chyba nie dowierzał :), poziom wit.D idealny, B-12 idealne (przy diecie wegańskiej), wapń i żelazo też super, jakieś tam inne badania, których już nie pamiętam też w porządku. Można? Można 🙂
        Jeśli trują powietrze i wodę to na to już chyba wpływu nie mamy ale trzeba robić co tylko jest w naszej mocy 🙂 Czytać Twojego bloga i zdobywać zewsząd wiedzę by grać tym draniom na nosie.

  3. Baba na rowerze 18 listopada 2014 o 13:42

    Cholernie dobrze napisane. I na nic to fałszywe oburzenie, że I i II Wojna Światowa to były jednak „dobre” elementy historii. Jak nie ludzie samych siebie, to Natura ich wykarczuje bez emocji.

  4. Anna 18 listopada 2014 o 17:26

    Pepsi, tak z innej beczki :
    a) Co myślisz o Brittany Maynard ?
    b) Co myślisz o naszym Wojewódzkim?

    Tak jakoś kiedy o czymkolwiek nie myślę zawsze mnie nurtuje jakie Ty masz opinie 🙂 więcej nie będę pisać, bo mam awersję do nadmiernej cukierkowatości, ale wiesz ze jesteś dibest

  5. edyta 18 listopada 2014 o 18:35

    Niestety Ale.
    To nie tak.
    Wzbogacenie i rozwoj to byly srodki do czasu. Teraz zamiast rozwijac, powinnismy sie zwijac. Nie ma innego wyjscia.
    Sprawa wyglada tak, ze gdyby wszyscy mieszkancy Ziemi mieli zyc na takim poziomie jak spoeczenstwa zachodnie, czyli Ty i ja i prawdopodobnie wszyscy lub wiekszosc Czytelnikow tego bloga, no wiec gdyby wszyscy mieszkancy Ziemi mieli zyc na takowym poziomie, potrzebne byloby dwie kule ziemskie.
    Bo nie ma tu na ziemi tyle zasobow, zeby kazdy mial miec kompa, tv i telefon co dwa lata, a samochod co piec., oraz nowe ciuchy co sezon.
    Wiec jesli chcemy, by kiedys tam bylo co jesc, trzeba zamieszkac w lepiance. Skrot myslowy, choc tak wlasnie powinno to wygladac. To jest globalny problem. Dlug ekologiczny ziemi jest juz za duzy, a wiecie jak to jest z dlugami, ktorych sie nie splaca…kasacja mienia i won na ulice.
    A poki co, jeszcze niektorym wydaje sie ze mozna sie wzbogacic…a czymze ze jest bogactwo? Zerami na koncie? Czy dostepnoscia do zaobow raczej?
    Poki, co, jeszczen dzien dzisiejszy: poniewaz te zasoby sa tak ograniczone, to kazda Twoja (moja, czyjakolwiek) odlozeona zlotowka to czyjes zubozenie o ta kwote. Matematyka: zeby komus przybylo, komus innemu musi ubyc.

    Rozwiazanie?
    Przyjdzie, ze strony najmniej spodziewanej.
    Ja w kazdym razie przyzwyczajam sie do mysli, ze mieszkac w szalasie bedzie calkiem fajnie.

    1. pepsieliot 18 listopada 2014 o 20:31

      jeżeli nie przygotowujesz się do surwiwalu, nie umiesz rozpalić ogniska w deszczu, ani nie wiesz jak przespać noc na dworze w temperaturze minus 20 stopni, to nie wiesz co mówisz. G.codziennie ćwiczy i uczy mnie przetrwania, i to nie jest pikuś, zapewniam Cię

      1. edyta 18 listopada 2014 o 21:01

        Oh nie, Pepsi, zupelnie mnie nie zrozumialas. Juz o tym kiedys pisalam- w Bibli jest wyraznie zapewnienie, ze „Bog zniszczy tych, ktorzy niszcza ziemie”. To chciwe pokolenie musi odejsc, zanim nasza planeta zostanie doszczetnie zdewastowana. Nie polegam wiec na wlasnych umiejetnosciach; az tak wysokiego mniemania o sobie nie mam, heh. Ja tylko czekam cierpliwie na to, co przyjdzie z gory; a ze nasza planeta zdaniem ekspertow za 10-20 lat zacznie sie dusic, to widac, ze to juz niedlugo. Pozdro!

  6. klepsydra 18 listopada 2014 o 19:26

    Spokojnie, do 2200 nie będzie już nawet ONYCH hihi

  7. Mirela Ła 18 listopada 2014 o 21:59

    Pepsi droga widziałaś to??? https://www.youtube.com/watch?v=YgoCOxgI85M&feature=youtu.be
    co myślisz???

    1. pepsieliot 18 listopada 2014 o 22:23

      Zajebiste, mówiłam, ze to świetny gość, właśnie pasuje mi do jutrzejszego wpisu thx

  8. klepsydra 19 listopada 2014 o 00:23

    A ja z innej beczki, bo tak mi przyszło do głowy i chętnie się dowiem co na ten temat sądzisz: gdybyśmy mieli definiować zdrowie jako sieć zależności psychomentalnofizycznych, ile procent ( czyli określamy ważność) dałabyś czynnikom materialnym*, a ile niematerialnym**? Trochę ciężkie pytanie, bo od razu przychodzi na myśl wiele rozwiązań, więc dla ułatwienia załóżmy, że jest mowa o zdrowiu „jako takim”, czyli kiedy człowiek wprawdzie może chorować, ale nie doprowadzi do sytuacji dużego prawdopodobieństwa śmierci i innych drastycznych konsekwencji; darujmy też rozwiązania typu rzadkie choroby genetyczne, silne skażenie otoczenia itp.
    Czyli porównujemy dwie, szerokopojęte ścieżki dbania o zdrowie i tak na przykład jeśli ktoś twierdzi, że zdrowie w 60 procentach zależy od operowania na płaszczyźnie materialnej, a w 40 od indywidualnych mocy to w efekcie 60>40, co oznacza, że wszelkie materialne zabiegi chronią człowieka, bo mają większą moc sprawczą i nawet zły stan psychiczny będzie równoważony.
    Inny przykład, 80:20 dla „umysłu”, czyli nawet jeśli człowiek je chujowo, ale prowadzi wybitnie zadowalające życie osobiste, które daje mu mnóstwo pewności siebie, poczucia bezpieczeństwa, wiary w różne możliwości etc., dzięki temu zyskuje tarczę, która chroni go nawet w sytuacji zaniedbań żywieniowych etc.

    * wszystko co wiąże się z odżywianiem organizmu czyli zależność od jedzenia, czystej wody, a także czystego powietrza etc.
    ** wszystkie narzędzia umysłu/psyche/serduszeczka, czyli to czy człowiek jest szczęśliwy, jak siebie postrzega, jak sobie radzi z problemami, jakimi żyje emocjami, jakie ma możliwości wpływania umysłem na zdrowie itd.

    1. klepsydra 19 listopada 2014 o 00:26

      Aha, no i bez założeń typu: doskonałe pożywienie równolegle doskonale wpływa na łeb, dlatego 100:0, bo nie ma mocy mieć przewlekłe tąpnięcia przy idealnym pożywieniu/otoczeniu.

      Dziękuję!

    2. pepsieliot 19 listopada 2014 o 07:37

      Klepsydro nie chce mi się dociekać procentowo, ale moja opinia jest taka, jak człowiek je chujowo, to ma raczej chujową psyche, więc sama widzisz co sądzę

  9. klepsydra 19 listopada 2014 o 22:39

    Mnie naprawdę ciekawi twoje zdanie, dlatego drążę. To nie jest reguła, że osoby jedzące witariańsko zachowują wysoką higienę psychiczną, to zazwyczaj specyficzne osoby, które mają za cel znaleźć sposób na doskonałe życie, bo nic poniżej ich nie zadowala. To też działa na odwrót, takie są fakty. Mnie zastanawia czy dla Ciebie człowiek jedzący surowe żarcie i żyjący w czystym otoczeniu jest nietykalny, choćby na co dzień wegetował? Jedzenie to aż i tylko jedzenie, nie chroni przed życiem. Do tego mamy niechlubny i tajemniczy przykład Jobsa, ale jest też sporo staruszków, którzy żywią się tradycyjnie i wydaje się jakby to im nie przeszkadzało w zachowaniu zdrowia i radości (zapomniałabym, że mam przykład w rodzinie, a to jest moja babcia). Wiadomo, że przynudzam, bo już kiedyś się na ten temat radykalnie wypowiadałaś, może ciężko mi uwierzyć, że schabowy=choroba, surowe=zdrowie i basta. No więc pytam, ile dla Ciebie znaczy to coś poza jedzeniem, co można z powodzeniem kreować bez żarcia. A może to o dupę obić, mitologia i obłąkany new age? Gdybyś tak sądziła, nie pisałabyś tyle o odpowiednim nastawieniu i cechach, które pozwalają osiągać sukces, dlatego czysto orientacyjnie pytałam o procenty.
    Oczywiście nie musisz odpowiadać, zawsze mogę zapytać kogoś kto lubi się nad tym rozwodzić.

    1. pepsieliot 20 listopada 2014 o 08:26

      Klepsydro jestem generalnie przeciwna świrowaniu, ale jeżeli już, to lepiej się wychodzi na świrowaniu w stronę zdrowia niż niby komfortu. Nie dostaję dziesiątek listów od zdrowych osób, które dbają o to co jedzą, tylko od osób, które chcą jeść zdrowo, ale nie są w stanie pomimo, że to im szkodzi i ciągle chorują. Uwążam że jest taka diet, która sprawia, że ludzie jedzą to co chcą i lubią i czują się z tym świetnie i długo żyją całkiem przy okazji. To dieta śródziemnomorska, podlana mocno wyluzowującym czerwonym winem,z wielką ilością owoców i warzyw, ale nie wegańska. Dlaczego ona tak działa? Bo składa się z najmocniejszych antyoksydantów w wielkich ilościach i masy chlorofilu. Nikt normalny nie poczuje się dobrze psychicznie po zjedzeniu snickersa,taka jest moja opinia.

  10. Malina 20 sierpnia 2015 o 22:39

    W końcu i ja się odezwę: pracuję u najbogatszych ludzi świata bo na ich luksusowych jachtach czyli widzę to wszystko z bliska. Tak żeby uzmysłowić tym, którzy nie spotkali się nigdy z takim jachtem, pracowałam na przykład u gościa na jego 110 metrowym jachcie z roku 2010. Zapłacił za niego ponad 200 milionów dolarów wiec wiadomo o co kaman. No więc po 6 latach pracy oznajmiam co z tymi bogaczami nie tak: zupełnie maja w dupie ludzi, środowisko naturalne i cokolwiek. Ważne jest tylko ich własne posiadanie. Ci ludzie każą sobie gotować po dwa różne dania na raz aby przy prezentacji przy stole mieć wybór. Jeden talerz wszamią, drugi… to już ich nie obchodzi. Nie to że zje załoga bo załoga najedzona chodzi. Do śmieci to leci. Taki jacht jest wiecznie oświetlony każda lampką, nawet tą podwodną. Nawet gdy właściciela nie ma na burcie. Ma się świecić, ma wyglądać. Wiecie ile to paliwa pije żeby to tak mu się świeciło? Nie wspomnę już o całej wiecznie włączonej maszynerii. A faceta niema. Przyjeżdża na miesiąc, dwa. Trzy pralki na burcie piorą po jednej parze gaci bossa. Masakra jakaś. A już najbardziej udowodnili mi bogacze, jak bardzo ich nic nie obchodzi, nic poza ich własną mamoną gdy zatrudniona byłam rok czasu na jachcie u gościa, który nie miał pojęcia, że władam biegle jego językiem. I codziennie słuchałam jak politycy, bogowie mediów, bankierzy, biznesmeni i tym podobni prowadzili intjeligjentne dywagacje podczas uroczystych posiłków przy pięknie przystrajanym stole (dekoracja stołu nigdy nie może się powtórzyć). No wiec przez rok podsłuchiwania nie słyszałam zdania na temat co zrobić, żeby ludziom, krajowi było lepiej. Nic z tych rzeczy. Za to cały czas, że ten za bardzo przeszkadza, trzeba zmienić prawo to będzie można jego gazetkę pogrzebać, a tamten głosował przeciwko – no to trzeba mu to i tamto bo jak nie to nam ubędzie. A podnieśmy cenę chleba to ludzie zrobią to i tamto… Rok czasu nasłuchu i nic na temat co zrobić by pomóc. Kryzysy mamy a tu nic co by je skończyć. Nie łudzę się więc, ci ludzie to powód całego zła na Ziemi. Od nich wszystko się zaczyna. Żadnego przykładu dbałości o coś poza własna burtą czy bramą pałacu. Mogłabym tu wiele innych przykładów marnotrastwa przytaczać… dodam jeden: wiecie ile metrów kwadratowych folii i pianki plastikowej używa się na jachtach aby owinąć ich mebelki coby się nie porysowały jak się przesuną podczas rejsu? Dziesiątki!!!! Raz użyte i do śmieci. Jak tacy ludzie, ludzie, którzy mają wpływ na losy świata mogą przejmować się problemem przeludnienia? Dla nich problemu nie ma. Kula w łeb czy szczepionka, wszystko jedno byle by skuteczna bo dostrzegli już, że nas za dużo. Sorki za włożenie wszystkich bogaczy do jednego wora ale na całe moje 6 lat pracy dla nich nie zdarzył się ani jeden z przeciwległego frontu. Co by powiedział: „zgaś światło za sobą”, „upierz szmaty jak się nazbiera cała prala…”, „szanuj zieleń”. Tacy są ONI, i naprawdę są…

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się