logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
274 online
50 067 003

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Znowu o buraku, oraz jak pepsi zrywa z felczerką i rzuca się w wir kołczingu

barszcz1

Pigment betalaina jest kluczem do unikalnych korzyści zdrowotnych buraków, więc traktujmy skórkę buraka z należytym jej pietyzmem. Ale o tym za chwilę.

Joł Państwu w łikendowy środek,

Wiele osób sądzi, że interesuję się chorobami. Tymczasem nic bardziej mylnego, gdyż kompletnie mnie nie interesują choroby. Teraz zapewne kilka osób poczuje rozczarowanie. Nawet powiem więcej, gdy piszę o chorobach, przychodzi mi to z trudem i wcale nie sprawia przyjemności.

To eufemizm. Gdyż pisanie o chorobach jest dla mnie wręcz przykre. Bowiem prawdziwą moją pasją było i jest zdrowie. No i lajfstajl silnie z tym faktem powiązany.

To tak jakby na blogu afirmującym Boga, trzeba było pisać wciąż o diable. Niekiedy jest się zmuszonym, bo są to powiązane sprawy, ale z drugiej strony trzeba przyznać, że niektórzy to uwielbiają. Pisać o diable.

Samozwańczo i zbyt pochopnie jak się okazało ogłosiłam, że chcę być felczerką, czyli niejako leczącą inaczej, albo yyy … inteligentną inaczej? Ale powinnam ogłosić, to co we mnie tkwi faktycznie, że jestem i zawsze byłam trenerem zdrowia. Natenczas zupełnie niezobowiązująco sierżantem eliotem zdrowia się ogłaszam. Higienista lajfstajla eliot się kłania Drogiej Socjecie.

Rozczarowanych serdeczne sorki, ale szczerość i powołanie są wytyczną uprzejmego blogera. A na pocieszenie dodam, że trening zdrowia nie jest znowu tak odległy od zagadnienia choroby. Ma znacznie szerszy zasięg i często zawiera w sobie opcję wyzdrowienia.

jarmuż1                            dzisiaj w ogrodzie G. wykopał tajemniczą grządkę

Zdrowie, w tym psychiczne nie wzbudza specjalnych emocji, gdyż jest niejako przyjęte jako coś oczywistego. Niestety to się ostatnio zmieniło. Zdrowie przestało być oczywiste nawet dla młodych ludzi. I wciąż młodszych.

Gdy odrzucimy hipochondryków i nieszczęśliwe, te nie do przewidzenia wypadki zostaje nam ogromna rzesza ludzi, która potrzebuje trenera zdrowia i swojego lajfstajla, o ile sama sobie z tym nie radzi. Gdziekolwiek rzucę gałką widzę, że ludzie sobie z tym nie radzą, ale nie widzą problemu. Ponieważ nie są to jasne dla nich implikacje.

Nie zdają sobie sprawę, czym jest życie zgodne z biologią – świata, otoczenia i osobistą. Nie rozumieją, że w chaosie nie da się prawidłowo funkcjonować. Że zwykły porządek wokół siebie i odrobina naturalnego piękna, jak wyszorowany blat stołu może im zrobić kolejny dobry dzień.

jarmuż2                           okazało się po chwili, że zasadził jarmuż, hurra !

Że poranny trening, to nie tylko działanie orzeźwiające psychikę na teraz, ale że jest to inwestycja na przyszłość. Żeby kiedyś nie musieć serwować po blogach z chorobami.

Że nie możesz wkładać do ust pokarmu paskudną łyżką. Lepiej zjedz go rękoma.

Że trzeba zrozumieć przedmiot, który jest dla nas dobry, twórczy, wspiera nasze zdrowie ciała i psychikę, a odrzucić coś co nie przyniesie niczego dobrego w dłuższym czasie.

Wiele osób używa pestycydów w swoich ogrodach, nie dlatego, że są złymi ludźmi, czy też idiotami. Oni są tylko ignorantami, którzy nie zwrócili się po pomoc do Sierżanta Eliota. Po prostu nie wiedzą, czym jest pestycyd i że w ogóle można go zastąpić.

Tymczasem mieszanka soli himalajskiej i pięciu litrów ciepłej wody rozpylona po terenie jest w stanie bardzo bezpiecznie dla człowieka uzdrowić rośliny od roztoczy. Na mrówki najlepszy jest samodzielnie zrobiony rozpylacz z cytrusowego olejku i łyżeczką pieprzu cayenne z jedną szklanką ciepłej wody.

jarmuż3                                 inna perspektywa tego samego dzieła

W Stanach można kupić biedronki. Osobiście chodzę z pudełeczkiem i zbieram biedronki gdzie popadnie (w tym roku w podkrakowskich wsiach jest sporo biedronek) i lokuję je w moim ogrodzie. Uwaga lokowanie produktu. Uśmiech.

Od dawna w mojej łazience nie ma Sephory, ani chemii gospodarczej nie ekologicznej. Większość kosmetyków do pielęgnacji ciała dla obu płci, stanowi słoik bio oleju kokosowego vergin.

Bardzo ważny jest przedmiot, który nas otacza, gdyż może wpłynąć pozytywnie na nasze zdrowie. Naturalnie poszukujemy piękna, ale już zupełnie wbrew naturze znajdujemy rzeczy, które faktycznie piękne nie są i nie będą miały na nas pozytywnego wpływu.

Do takich pozornie ładnych rzeczy należą przedmioty wyposażenia naszych wnętrz, które nieustająco wytwarzają pole elektrostatyczne. Których przydeptanie, czy wzięcie ich do grabki nie będzie w stanie nas uziemić. Czyli rozładować, czyli oczyścić.

pergolaW tym roku prawdopodobnie po raz pierwszy zakwitnie nam wisteria, bo już widać pąki

Od zawsze byłam afirmantką piękna, ale jako sierżant Eliot, trener piękna chcę wskazać Drogiej Socjecie, o ile Droga Socjeta tego będzie potrzebować, ma się rozumieć, którejś z opcji, która pomogła/pomaga mnie samej.

Konkludując.

Nie aspiruję już do felczerstwa, gdyż okazało się, że nie jest moim powołaniem, za to jak mątwa w bajorze czuję się w roli sierżanta trenera Eliota. Więc, jakby co,  nie ma wymigiwania się Droga Socjeto.

Zdrowie pomimo, że jest mało kręcącą ogół oczywistością, trzeba trenować zawczasu i każdego dnia. I nie można odpuszczać żadnego jego aspektu, gdyż najważniejsza jest równowaga i harmonia.

Obudzić się wcześnie, wodopój/nawadnianie/alkalizacja, uporządkowanie najbliższego otoczenia z chaosu, upiększenie domu, trening/dotlenianie, następnie roślinna wysoko węglowodanowa strawa, tworzenie piękna pracą, obserwowanie piękna, dotykanie piękna, znowu odpowiedni pokarm, trening intelektu i silnej woli, potem znowu twórcze piękno, mały posiłek i początek codziennego postu, aż do śniadania, po pierwszej aktywności fizycznej dnia.

Proste jak prosty drut.

Rodzimy się w przeważającej ilości bardzo zdrowi, z lekka alkaliczni, z dobrym indywidualnym gustem, chętni do nauki i poznawania świata. Dopóki nie staniemy na własnych giczałach korzystamy z różnych, w tym przypadkowych trenerów zdrowia/życia.

Przypadkowy trener naszego życia może nam bardzo zaszkodzić, ale kiedy jesteśmy nie dorośli nie mamy na wiele spraw wpływu. Albo później, nie potrafimy właściwie ocenić zagrożenia nie-zdrowiem. Następnie spora część z nas sama dla siebie staje się trenerem. Niestety często również fatalnym.

Oczywiście pisanie o zdrowiu nie wyklucza i to wielokrotnie o zahaczenie spraw związanych z setkami przypadkowych i mimowolnych uleczeń. Bowiem odpowiedni dla nas lajfstajl jest jednocześnie najlepszym lekarstwem. Może też dodać nam urody. I kiedy okazuje się, że nie jest, ani nie dodaje, trzeba go zmienić. Niezwłocznie.

mój bez                                      lilak jakoś nie jest zbyt okazały w tym roku

Teraz czas najwyższy już na dzisiejszy koks.

Nie tak dawno pisałam o burakach, ale znowu zapragnęłam o nich napisać, gdyż w poprzednim poście nie zwróciłam uwagi na szczególną właściwość buraków, która sprawia, że trudno je przyrównać do innych warzyw.

Tymczasem być może najbardziej charakterystyczną właściwością buraków jest jego wyrazisty czerwono – purpurowy barwnik, betalaina.

Najwięcej tego pigmentu znajduje się w szorstkiej skórze buraka, więc tak naprawdę buraków nie powinno się szorować, ani obierać ze skórki przed gotowaniem. Przed kiszeniem, czy jedzeniem na surowo również, obmyć jedynie warzywo należy czystą wodą i delikatnie przetrzeć szczoteczką.

Pigment betalaina jest kluczem do unikalnych korzyści zdrowotnych buraków, więc traktujmy skórkę buraka z należytym jej pietyzmem.

Betalaina zawiera się w ogólnym profilu żywieniowym występującym w wielu innych warzywach, ale w niewielkiej ilości, do tego szczególnie w typowo nie jadanych częściach tych warzyw. Tymczasem oferta prozdrowotna betalainy jest bardzo poważna.

Betalaina wspiera nasz układ nerwowy i funkcje ważnych narządów, takich jak oczy .

Pigmenty te oferują również unikalną zdolność walki z rakiem, zawierając zarówno cząsteczki przeciwzapalne, jak i przeciw utleniające. Badania wykazały, że buraki/betalaina hamuje wzrost guzów nowotworowych przez hamowanie enzymów działających pro zapalnie. Ponadto włókna/błonnik z buraków zwiększają zdolności organizmu do lepszej samo ochrony immunologicznej.

Burak jest również bogaty w azotany. Naturalnie występujące azotany są doskonałe do normalizacji ciśnienia krwi. Te azotany są przekształcane w tlenek azotu w organizmie.

Czyli kulturyści, którzy dla boosterów tlenku azotu zrobiliby wiele, mogą również wesprzeć ukrwienie/dotlenienie swoich mięśni dzięki burakom.

Tlenek azotu przyczynia się do rozszerzenia naczyń krwionośnych, co pozwala krwi przepływać swobodnie przez organizm. Czyli burak będzie działał jak aminokwas arginina, której właściwości do obniżenia ciśnienia krwi zostały ujawnione, ogłoszone, a następnie nagrodzone Noblem.

Jedno z badań wykazało prawie natychmiastowe obniżenie ciśnienia krwi u uczestników, którzy pili sok z buraków. Efekt był bardziej widoczny u mężczyzn, jednak kobiety również doświadczyły spadku ciśnienia krwi. Dlatego osobiście muszę uważać żeby nie wypić za dużo i zbyt gwałtownie soku z buraków. Dodaję go w niewielkich ilościach do soku z marchwi.

Oczywiście buraki polepszają także ukrwienie mózgu, w związku z tymi azotanami. A wraz z krwią do mózgu dostaje się tlen i składniki odżywcze.

Dodatkowo buraki są doskonałym pokarmem dla detoksykacji. Włókno buraków zawiera bardziej skuteczny błonnik pokarmowy w porównaniu z innymi typami włókien. Przede wszystkim z tego powodu, że zawiera polisacharydy i pektynę, które są uważane za bardziej efektywne w oczyszczaniu układu trawiennego, utrzymując wszystko ruchu.

Buraki ułatwiają bardzo ważne dla naszego zdrowia prawidłowe wypróżnianie, a także  pomagają również w wydalaniu toksyn i odpadów w moczu.

Źródła 12

Na koniec wrzucę jeszcze przepis mamy G., z którego skorzystałam na kiszony raw barszcz z buraków. Ten (na zdjęciu) zrobiłam i jeszcze się kisi do jutra, obierając buraki ze skórki, gdyż nie posiadałam dzisiejszej wiedzy, ale następny już zrobię z buraków ze skórką. Sie zobaczy.

barszcz2

Przepis:

Kupiłam duży słój, na gałkę o pojemności 2,5 litra

2 kg buraków bio (obrałam ze skórki, więc zajęły mniej miejsca) pokroiłam w stosunkowo cienkie (circa 5 mm) talarki i ukośniki

2 duże ząbki bio czosnku posiekałam w cienkie plasterki.

Po czym układałam w słoju około 2-3 cm posiekanych buraków i ze 2-3 piórka czosnku. Aż do wyczerpania ingredientów. Wszystko zalałam letnią dobrą wodą z łyżeczką soli himalajskiej. Aż do przykrycia ostatniej warstwy, zostawiając jednak 2 cm powietrza u góry słoja, gdyż buraki będą pęczniały.

Na koniec wsypuję szczyptę kminku organicznego i przykrywam rzecz talerzykiem.

Za 3 dni barszcz jest gotowy, należy go zlać i wstawić w chłodne miejsce/lodówka, aby zakończyć proces kiszenia.

Podczas kiszenia będzie się zbierać biała pianka na wierzchu i należy ją usuwać.

Serdeczności
sierżant eliot

(Visited 3 777 times, 4 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Podlasie007 2 maja 2014 o 17:20

    Wspaniale. A czy Pepsi droga mogłabyś napisać post na temat swojego makijażu, jeśli stosujesz ? W zasadzie pytanie w temacie, bo post o buraku a ten można w zewnętrznym upiększaniu także zastosować 😉

    1. pepsieliot 2 maja 2014 o 19:28

      Podlasie Drogie, stosuję makijaż. Krem to olej kokosowy. Skóra po nim lśni, ale nie jest tłusta. Z powodu diety 811 nia mam wyprysków, więc nie stosuję ani podkładu ani pidru. Czekam tylko chwilę, aż olej się wchłonie. Następnie mój makijaż zkłada się. Z cienia brązowo beżowego, jakiś matowy w kamieniu organiczny. Czarny ołówek, opcjonalnie i wtedy maluję też rzęsy. Dla rzęs robię wyjątek i kupuję tusz w sephorze greckiej organicznej firmy Korres. Mam też bio błyszczek teżtej firmy. No i konturówka do ust, oraz róż w kamieniu. Obie jakiejś mało znanej firmy organik i kupione za małe pieniądze. Nie są dokłądnie w tym kolorze co lubię, ale mam to gdizześ. Może nastepnym razem lepiej trafię 🙂

      1. Podlasie007 2 maja 2014 o 20:02

        Dziękuję za odpowiedź, moja ciekawość została zaspokojona 🙂 Czy można prosić o wpis o stewii ? Pozdrawiam serdecznie!

        1. pepsieliot 2 maja 2014 o 21:22

          napiszę o stewii, ostatnio mnie bardzo pozytywnie zaskoczyła

      2. Edyta 3 maja 2014 o 11:23

        * błyszczek *

        moze Ameryki nie odkryje, ale dla mnie swietnym blyszczykiem jest runo owcze czyli lanolina. Znalazlam w aptece, wlasciwie glowne zastosowanie to bolesne brodawki matki karmiacej ;), zaczelam stosowac jak mialam spekane usta, i ku mojemu zadowoleniu przepieknie nablyszcza, dobrze sie trzyma, chociaz oczywiscie nie daje koloru.

        1. pepsieliot 3 maja 2014 o 12:33

          Edyto nie wpadłabym na to 🙂

  2. klepsydra 2 maja 2014 o 17:30

    Czekam aż przedsiębiorcza sierżantka pepsi wystawi ofertę coucha wraz z cennikiem. Nawet erimita powinien czasem wyściubić nos poza swoją kryjówkę. A jak nie to, to co? Zakładam, że masz co najmniej 10 kolejnych planów, albo nawet równoległych do siebie. W ogóle… zazdroszczę tego ogrodu, czy wam nie za dobrze!?

    1. pepsieliot 2 maja 2014 o 19:33

      Klepsydro, nie, mój kołczing był i jest w classic blogowej ofercie za friko. Ale nie wykluczam jakiegoś walnego zjazdu surwiwalowego 🙂 życie żarcie trenowanie

      1. Ag. 2 maja 2014 o 22:54

        Poproszę o rezerwację miejsca na przyszły walny zjazd surwiwalowy :)))

        1. pepsieliot 3 maja 2014 o 07:08

          Ag.masz jak w banku :d

  3. Manula 2 maja 2014 o 19:51

    heloł, mam pytanie Pepsi – czy po 3 dniach należy barszcz zlać razem z burakami? i czy w lodowce trzymac pod przykryciem? serdeczności M

  4. pepsieliot 2 maja 2014 o 21:20

    Manula, nie jestem jakimś szczególnym ekspertem, ale buraki odcedziłam i do lodówki włożyłam już odcedzony barszcz w mniejszym słoju i położyłam na wierzch spodeczek, Więc o żadnej szczelności nie było tu mowy. Kilka buraków jeszcze rozdrobniłam i użyłam do sałatki, a resztę wywaliłam do kompostownika. Potem żałówałam, bo mogłam sobie je chrupać jak czosnkowe ciasteczka. A barszczyk ma być czysty. Można go przed podaniem na zimno lub na ciepło (żeby był nadal raw nie można go podgrzać bardziej niż 41 stopni) okrasić łyżeczką sosu bio tamari z fermentowanej soi. Robi się taki bardziej świąteczny. Ale G, pije bez tamari. ściskam Manulę

  5. krystyna 2 maja 2014 o 23:16

    Step by step… do przodu – popieram ten sposób. Masz moje błogosławieństwo Pepsik.

  6. krystyna 2 maja 2014 o 23:19

    i dzięki za przepis na buraki. Uwielbiam buraki w każdej postaci, ale zawsze je obierałam.

  7. krystyna 2 maja 2014 o 23:27

    i zachwycam się Twoim pięknym ogrodem, woooow, Waszym ogrodem miałam na mysli, a grządka zrobiona przez G. – cudo… już widzę wdzięczne, slicznie panoszące się jarmuże.

  8. pepsieliot 3 maja 2014 o 07:09

    Krystyno serdecznie Cię ściskam Kochana

  9. kristin 3 maja 2014 o 09:39

    O i trochę o ogrodzie… Polecam książkę ”Rewolucja źdźbła słomy” Masanobu Fukuoki dobra lektura na zbliżający się Międzynarodowy Dzień Permakultury. Dla mnie temat absolutnie fascynujący ciekawa jestem Twojego zdania. 🙂

    1. pepsieliot 3 maja 2014 o 12:31

      Kristin, lubię jak mi ktoś poleca książki, przeczytam i powiem 🙂

  10. HesiaMela 3 maja 2014 o 22:54

    Wymądrzę się na temat buraków. Otóż po 3 dniach zakwas jest jeszcze marnej jakości, chyba, że na początku dolejemy doń łyżkę wcześniejszego zakwasu lub wody spod ogórków kiszonych. Druga mądrość, buraki po jednym zakiszeniu spokojnie można zalać miksturą raz jeszcze ino czosnek wymienić i smakują identycznie. Tyle mądrości 😉

    1. pepsieliot 4 maja 2014 o 09:05

      Dzięki Hesiu, ale dlaczego marnej jakości? Buraki organiczne szybciej się kiszą.

      1. HesiaMela 4 maja 2014 o 13:37

        Pepsi, ja też kiszę takie bioeko. Różnica w smaku po trzech a po 4-5 dniach jest dla mnie nieporównywalna.

        1. pepsieliot 4 maja 2014 o 19:56

          Hesiu a nie robi Ci się jakby oranżada, a raczej wino? Ja wyczuwam jakby musowało

          1. HesiaMela 5 maja 2014 o 13:13

            Hmm, może delikatnie, tak baaaardzo delikatnie. W sumie wszystkie kiszonki są właśnie takie lekko „musujące”. Twoje buraczki są może jakby bardziej małosolne 😉

          2. pepsieliot 5 maja 2014 o 16:43

            Hesiu dzięki Tobie wiem jeszcźe więcej o barszczu thx 🙂

  11. kapsely 4 maja 2014 o 20:05

    a ja się właśnie tak zastanawiam z tym burakiem w kwestii obniżania ciśnienia, bo szukałam,ale nie znalazłam jakiś info na temat obniżenia ciśnienia u osób już z niskim ciśnieniem… chyba dobrze by było zmierzyć sobie ciśnienie,napić się soku i ponownie zmierzyć… może jednak się orientujesz jak to jest, bo mi i tak się wydaje,że organizm jest mądry i ciśnienie by się obniżyło, gdyby była taka potrzeba (skoro działamy tylko naturą 😉 hehe)

    1. pepsieliot 4 maja 2014 o 23:07

      Kapsely natura jest mądra, ale nie aż tak, po soku z buraka możę się jeszcze obniżyć niskie ciśnienie, wprawdzie burak bardziej działa na mężczyzn, ale i tal może. To tak jakby po kawie miało podwyższać się ciśnienie tylko niskociśnieniowcom. Ja mam niskie, ale po barszczu czuję się swietńie

      1. kapsely 5 maja 2014 o 17:19

        ja też mam niskie ciśnienie, ale jakoś nie zaobserwowałam, by po buraku jakoś źle było, mam więcej sił i łatwiej się działa, więęc nie wiem jak to jest…

  12. krystyna 15 maja 2014 o 02:28

    Zrobiłam buraczki wg. Twojego przepisu, pyszne, już skonsumowałam.
    Pozwoliłam sobie sciągnąć od Ciebie przepis i trochę jeszcze inform… umiesciłam na moim Probiotykowym blogu. Nie masz nic przeciw Pepsik?

    1. pepsieliot 15 maja 2014 o 08:36

      Wręcz przeciwnie Krysiaczku, bardzo się cieszę

  13. Ewa 6 stycznia 2015 o 17:35

    Czy można zamiast zwykłego czosnku użyć niedźwiedziego?

  14. zolo du 21 stycznia 2015 o 17:43

    Jestem w tekstach Pepsi zakochany, ale jak zobaczyłem o biedronkach „lokowanie produktu” – zwariowałem kompletnie. No Dżinies – normalnie dżinies.

  15. Ciekawska 10 lutego 2015 o 17:00

    Buraki kiszę już od ho ho i jeszcze trochę, a na pewno od poprzedniego tysiąclecia. Dodaję więcej czosnku, na litr wody łyżkę soli niejodowanej kamiennej. Kiszę od 3 do 5 dni. Wszystko zależy od temp. otoczenia. Zlewam sok i wstawiam do lodówki, zalewam buraki jeszcze raz wodą ale już z mniejszą ilościa wody. Mam takie buraki, że zakwas wychodzi bardzo ciemny. Pod światło widać rubinowy kolor. Czasem nawet trzeci raz zalewam buraki. Zakwas popijam codziennie rano po szklaneczce z 1/2 objętości wody.
    Z warzyw: marchewka, pietruszka, por, seler gotuję bulion (z małej ilości wody), dodaję zakwas buraczany, czasem cebulkę zeszkloną na masełku klarowanym, wywar z gotowanych suszonych grzybków i jest wersja wigiijna. Można też dodać rosołu, jak ktoś lubi. Nie jestem wege ani raw. Jem gotowane, jem mięso i nabiał ale wciąż ograniczam te niezdrowe. Cukier i gluten wywaliłam z jadłospisu a rodzinka sama bardzo ograniczyła te produkty. Robię to małymi kroczkami ale coraz blizej celu do coraz zdrowszego odżywiania. Pozdrawiam.

  16. AA 29 marca 2015 o 20:29

    No, a czy kupny barszcz i/lub pokrojone buraki zagotowane (w celu zrobienia świeżego barszczu) nie mają już właściwiści zdrowotnych?

    1. pepsieliot 29 marca 2015 o 20:53

      coą tam mają, jak są bio, bo burki ciągną cały syf z ziemi

  17. Sylwia 19 kwietnia 2016 o 23:44

    Już się zapaliłam na nowo do tych buraków, ale trafiłam też na info następujące: http://onkokuchnia.blogspot.com/2014/04/sok-z-burakow-moze-szkodzic-pacjentom.html
    Proszę, Pepsi – przeanalizuj (bo jesteś w tym naprawdę dobra) i podsumuj… jak to w końcu z tym burakiem jest…??
    Ratuje, czy tak średnio?

    1. pepsieliot 20 kwietnia 2016 o 07:32

      Zdaj się na to jakie warzywa radzi Gerson, nie ma buraka? Nie jedz. Zdaje się że u Gersona nie ma buraka.

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się