logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
189 online
52 885 720

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
Znowu wyliczenia i 30BAD

Hejka, dzisiaj Państwu zapodam tekst z liczydłem. Może ktoś przetrwa. Uśmieszek.

I znowu koło zawinulem zawinęło się w macieju. Znowu liczenie kalorii, znowu setki pytań.
Po pierwsze ukochana strona 811 faniorów, 30 bananów na dzień. 30 bananas a day.
Po cóż mnie tam zaniosło? Po co właśnie tam chciałam zażyć kąpieli?
Ale tam się dziś pojawiłam i straciłam przytomność na chwilę. Po jej odzyskaniu muszę nawinąć, co następuje.

Kolo
na forum 30BAD pisze mniej więcej tak.
Byłem gruby, wszedłem na niskie węgle, zaniechałem robienia flaszki, schudłem, potem zacząłem znowu robić flaszkę i śmieci z kosza jeść i spasłem się na nowo.
Jak to możliwe, że jak będę jadł tak dużo węgli z owoców to nie przytyję?

No i leci teraz forum, forumem mądre. Forumowych mędrców IQ wyśrubowane.
Żartuję sobie, bo niektórzy mówią z sensem. Jest wśród nich przecież nasz słynny atleta moderator Durianrider.
Jakiś Kaczor prawie Donald w awatarze wie nawet sporo.

Kolo, awatar nołnejm pisze.
Jak jesz mało węgli, organizm sięga po zmagazynowany tłuszcz jako źródło energii i chudniemy.

Człowiek siedzący w stylu tureckim na plaży w awatarze pisze.
Oświadczenie powyżej, chociaż technicznie poprawne, nie usprawiedliwia nisko węglowodanowej diety, a tylko uzasadnia niskokaloryczną dietę.

KpD (Kaczor prawie Donald) precyzuje.
Nie wiem czy rozumiem Twój post poprawnie, ale organizm ludzki nie może konwertować trójglicerydów do glukozy, więc używa ciał ketonowych (szkodliwych dla funkcjonowania mózgu).
Ciała ketonowe są alternatywnym produktem utleniania wolnych kwasów tłuszczowych w wątrobie, a proces ich powstawania określa się terminem keto geneza.
Stężenie ciał ketonowych w surowicy krwi u zdrowych osób pozostających na prawidłowej diecie nie przekracza 0,2 mmol/l. Mózg, serce, mięśnie oraz nerki potrafią wykorzystywać je jako materiał energetyczny, ale w prawidłowych warunkach, głównym wykorzystywanym materiałem jest glukoza.
W pewnych warunkach metabolicznych dochodzi do zwiększenia produkcji ciał ketonowych. Najczęściej zachodzi to w cukrzycy przy znacznym niedoborze insuliny i może prowadzić do ketonemii i kwasicy ketonowej (nazywanej też ketozą), a w zaawansowanych przypadkach ketonowej śpiączki cukrzycowej. Ketoza może być wywołana również zwiększoną podażą białka, przy ograniczeniu spożywania węglowodanów.
W przeciwnym razie nie byłoby żadnej różnicy między dietą o wysokiej zawartości węglowodanów, a wysokiej zawartości tłuszczu. A zdrowotna różnica jest jak najbardziej duża.
Oczywiście, tłuszcz spożywany idzie bezpośrednio do tkanki tłuszczowej, ponieważ tkanka tłuszczowa może być źródłem energii tylko po przejściu różnych procesów, które mają miejsce w wątrobie. Czyli po ketogenezie.
Ludzie na diecie nisko węglowodanowej często przechowują więcej tłuszczu niż go spalają.

KpD nadal kontynuuje wypowiedź.
Możesz jeść 2000 kalorii z surowych węglowodanów, ale będziesz wchłaniał tylko połowę z nich. Dlatego bardzo trudno jest sobie wyobrazić tę dietę, bez blendera i bananów.
Natomiast na diecie nisko węglowodanowej, kiedy stale musi następować utlenianie (spalanie tłuszczu) jesteś constans w stanie ketozy i Twoja krew i mocz są pełne ciał ketonowych z tego powodu.
Cswstnp (Człowiek siedzący w stylu tureckim na plaży) pyta więc.
Czy są jakieś badania na temat absorpcji energii z surowego jedzenia?

KpD odpowiada coś tam coś tam

Pepsi mówi. I to mnie bardzo zdziwiło że KpD daje 2 linki, jeden nie aktywny, do strony w zatraceniu, a drugi o dziwo do anty-wegańskiego bloga. Prowadzonego, przez wykształconego fakt, że tendencyjnie facia, cytującego jednak naukowe dowody, więc przez KpD  uznanego za neutralnego.


Don Matesz jest filozofem i specjalistą od dietetyki i jeszcze innych niewidówcudówwianków. Jest takim tyle że mięsożernym Pawlakiem Romanem. Niebezpiecznym dla witarian.
Obaj dają kuksańce witarianom i innym takim.
Ale dlaczego witarianie na 811 szczególnie z 30BAD, nie robią takich wyliczeń w szylingach i pensach sami?
Żeby się było można pochwalić i nie musieć korzystać ze stron Dona podżegacza.
Mściwy chirurg Matesz Don wziął na stół operacyjny pana Pavlina Steve.
Już o nim kiedyś pisałam w początkowych postach.
To jest ten dziennikarz i słynny bloger od eksperymentu, który 30 dni na rawfoodzie wege się doktoryzował.
Badał, mierzył, ważył i obwąchiwał.
Po czym napisał rozprawkę podsumowującą. Wielu się na nią powołuje.

A więc Don przystąpił do obliczeń.
Robił skróty myślowe, ale ja starałam się bardziej przybliżyć kochanym i sobie tok jego logicznych wywodów i dodałam parę indeksów, mam nadzieję rozjaśniających wywód Dona.
Jeszcze raz pytam, dlaczego to zrobił cynik witariański Don?
Prześmiewca rawu, a nie ktoś ze strony 30 bananów w dniówce. Nikomu się nie chciało? Czy nikt nie potrafił?
Teraz za to linkuje się strony do konkurencji złej.

Pavlina Steve mniej więcej mówi.
„Podczas procesu 30-dniowego, jadłem około 2300 kalorii dziennie, w tym 80% węglowodanów, czyli 460 g węglowodanów i straciłam 3,6 kg czyli około 0,86 kg na tydzień. Zacząłem od 84,5 kg i na 80,9 kg skończyłem. Przed próbą byłem na gotowanej diecie wegańskiej, która dostarczała mi średnio 2000 kalorii dziennie. Więc jedząc o około 14% kalorii dziennie więcej straciłem blisko 4,5% masy ciała”.
Don
Na podstawie tego jaką wagę utracił Pavlina w swojej raw próbie, można obliczyć biodostępność kalorii z jego surowej diety.
Pavlina nie podaje jaką ilość tkanki tłuszczowej stracił, podaje jedynie całkowitą liczbę utraconej masy. Chociaż należałoby założyć, że stracił również masę beztłuszczową, to jednak do swoich obliczeń Don przyjmuje kulturalnie, że Pavlina stracił tylko tkankę tłuszczową.

Zgubienie 1 funta tłuszczu (przypominam 1funt = 2,2 kg) oznacza spalenie 3500 kalorii.
8 funtów tłuszczu, które zgubił Steve oznacza 3,6 kg i stanowi 28 000 kalorii do spalenia w ciągu 30-tu dni. Czyli powinniśmy zrobić deficyt kaloryczny mniej więcej w wysokości 933 kalorii dziennie. (28 000 kalorii : 30dni = 933 kalorie/dzień deficytu)
Jeżeli przed próbą Pavlina zjadał 2000 kalorii i jego waga stała, to kiedy odejmiemy od 2000 kalorii obowiązkowy deficyt do spalenia w ciągu 30-tu dni 3, 6 kg, czyli 933, to otrzymamy wynik 2000-933= 1067 kalorii.
A on osiągnął ten wynik jedząc około 2300 kalorii z 100% surowych owoców i warzyw i znikomej ilości orzechów i ziaren (był mniej więcej na 811) tak więc z wyliczeń powyższych wynika, że wchłonął jedynie 1067 kalorii, czyli około 46%.
Następnie tok rozumowania Dona jest już bardziej dla witarian nieprzyjemny, ale podaję go, chociaż rozkmina nie była prosta.
Steve Pavlina twierdzi, że spożywał około 460 g węglowodanów dziennie (wiemy że to za mało według wyznawców 30BAD, należy jeść 10 g węgli na 1 kg ciała), ale ponieważ wiemy z powyższych obliczeń, że wchłania się tylko 46% tego co zjadł, możemy wnioskować, że prawdopodobnie wchłaniał tylko około 212 g z tych 460g, które jadł.
Jeżeli założymy, że jego gotowana dieta wegańska przed próbą była około 60/30/10 czyli dostarczała mu około 60% kalorii z węglowodanów, 30% z tłuszczu i 10 % z białka, bo tak mniej więcej kształtują się diety wegan, oznaczałoby to w praktyce, że spożywał 1200 kalorii dziennie z 300 g weglowodanów. (60% z 2000 kalorii = 1200 kalorii z węglowodanów = 300g węgli)

Może w takim razie na diecie wysoko węglowodanowej faktycznie nawet zmniejszył całkowitą ilość spożywanych węglowodanów na tej próbie z 300g do 212 g, zaciera przewrotnie swoje nerwowe bo mięsem rozedrgane rączki Don szpilowbijacz.
Ponadto skoro utrzymuje Pavlina Steve, że 10% z tych 1067 wchłanianych przez niego kalorii pochodzi ze zjedzonego w pokarmach tłuszczu, a do tego 933 kalorie dzień w dzień wydobywały się z jego zapasów tłuszczu, możemy wyliczyć, że (10% z 1067) czyli 107 kalorii z pożywienia powiększone o 933 kalorii z jego tkanki tłuszczowej stanowiło w sumie (107+933) 1040 kalorii spalanych z tłuszczu na dobę.
W jego dziennej wchłanialnej puli kalorycznej 1067 kalorii, 90% nie pochodziło z tłuszczu, czyli 960 kalorii.
Więc jego dzienna mieszanka paliwowa składała się z 960 kalorii z diety beztłuszczowej (węglowodany i białko) i 1040 kalorii ( z diety lub z brzucha). Więc w tym samym miesiącu otrzymał proporcję pomiędzy stosunkiem kalorii z tłuszczu do ogólnie wchłoniętych kalorii, która wyniosła jak 960 do 2000 (960+1040=2000).
A to stanowi aż 52% kalorii pochodzących z tłuszczu.
Jednym słowem Pavlina Steve działał przez miesiąc na wysoko tłuszczowej mieszance w głównej mierze z własnego tłuszczu.
Co szczególnie bawi Dona, bo sądzisz że jesteś na surowej wegańskiej diecie, a tu około 47% Twojego paliwa pochodzi z własnego tłuszczu. Autorskiego nasyconego tłuszczu zwierzęcego.

Można oczywiście spierać się, czy wszystkie dane były idealnie wyprowadzone, czy Pavlina nie spalił też trochę masy mięśniowej i jak wyglądała jego gospodarka wodna, ale generalnie trzeba uznać ogólny tok rozumowania Matesza Dona za prawidłowy.
I z tych obliczeń wynika, że wchłanianie kalorii z surowej wegańskiej żywności może kształtować się na poziomie 46, a nawet 50%.

Utrata masy ciała na surowej wegańskiej diecie następuje głównie dlatego, że ludzie nie wytwarzają enzymu celulazy niezbędnego do trawienia celulozy co pozwoliłoby im na wykorzystanie błonnika jako znaczącego źródła energii.
Ponieważ gotowanie zagęszcza pożywienie , a jak widać witarianie muszą na prawdę dużo jeść, szczególnie objętościowo, ze względu na niską gęstość pożywienia właśnie, dobrze rozumiemy teraz stwierdzenie Kaczora prawie Donalda, że bez blendera i wysoko kalorycznych bananów ani rusz.
Ale dlaczego odsyłają witarian na stronę Dona? Owszem Don robi za nich trudne wyliczenia z kalkulatorem. Ale też pisze pod spodem.
Wysłali mnie na stronę Dona, więc czytam.

Don cd
Kto jest na toksycznej diecie? No Kto?
Witarianie, twierdzą, że jedzenie tylko surowego pożywienia służy również detoksykacji organizmu. Najwyraźniej nie wiedzą, że poprzez unikanie mięsa zawierającego witaminę B12, osiągają wysoki poziom homocysteiny we krwi, silnego toksycznego ubocznego produktu metabolizmu białek.
Więc jeśli naprawdę chcesz detoksykacji idź stek mi tu zjedz.
Koniec wizyty u Dona.
Na marginesie mało konfidencjonalny net wyjawił mi bez skrupułów, że ostatnio Don miał jakąś wpadkę z dietą paleo, więc bractwo z 30BAD mu zyga.

Dla każdego coś miłego.
Więc. Jak jesteś na masie, 811 na pewno Cię odtłuści. Bezwzględnie raczej trzeba wierzyć Durianriderowi i innym. Trzeba dużo jeść, ponieważ obniżone wchłanianie kalorii wiąże się ze zmniejszonym wchłanianiem również wartości odżywczych.
Ludzkie jelito nie potrafi wydobyć dużych ilości wartości odżywczych z surowej marchewki czy też na przykład bardzo bogatej w wapń raw kapusty włoskiej długolistnej, ponieważ nie mamy enzymu celulazy niezbędnego do trawienia i rozbijania komórek roślinnych, które zawierają prawie wszystkie składniki odżywcze zawarte w włóknistych roślinach.
Prawie wszystkie cenne składniki odżywcze w roślinach znajdują się w komórkach o ściankach z celulozy. Aby złamać, pokonać taką ściankę przez człowieka, który nie posiada enzymu celulazy, a jednak chce się dobrać do składników odżywczych w takich komórkach, poza nowoczesnymi metodami industrii, człowiek w warunkach domowych gotuje takie pożywienie, co zmiękcza ścianki i daje możliwość do absorpcji wnętrza.
Z takich właśnie powodów człowiek działa przy pomocy blenderów, mikserów, wyciskarek i pras na swoją roślinną żywność.
Patrz 30 bananas a day.

Czyli grubasy mogą być absolutnie spokojne.
Długo grubasami nie pozostaną. Tak jak mówił Durianrider i inni, nisko tłuszczowa surowa dieta wysoko węglowodanowa, pozwala spalać naszą tkankę tłuszczową z łatwością. Ponieważ blisko połowa zjedzonych przez nas kalorii nie zostaje wykorzystana przez organizm. Niestety aby zachować odpowiednią podaż kalorii i składników odżywczych musimy zjadać objętościowo dużo więcej niż na wegańskiej diecie gotowanej, która zagęszcza pożywienie. Dla ludzi lubiących dużo jeść nie jest to problemem. Dla innych pozostaje stałe miksowanie, blendowanie i tym podobne i nadal jest to problemem.
Co się dzieje jednakże, kiedy waga Twojego ciała jest doskonała i chcesz ją utrzymać?
Kiedy nie masz w zanadrzu żadnej zbędnej tkanki tłuszczowej. Niestety jeżeli nie zadbasz o odpowiednią podaż kaloryczną grozi Ci obniżenie wskaźnika BMI. Wprawdzie wielu sławnych witarian twierdzi, że wszyscy są trochę za grubi. Ale są też fakty, że witarianie na 811 robią się zbyt szczupli. Kobietom spada tłuszcz do poziomu nie pozwalającego na comiesięczne menstruacje. Czyli tracą dar płodności.
Jak dołączysz do tego problem z B12 i często z żelazem, z witaminą D i przyswajalnością wapnia, to okaże się, że nie ma rozwiązań idealnych.
O czym żeśmy dobrze wiedzieli mości państwo.
Proszę nie wpadać jednak w histerię drogie Witariaństwo i nie wyrywać mi tu włosów z gęstej co prawda szczeciny rawfoodowca, tylko skumać ładnie, że o wszystkim wiedzieć trzeba. Wszystko rozkminiać i podejmować decyzje trzeba.
Ludzie jedzący mięso pozornie niczym się nie muszą martwić. Za nimi stoi akceptacja społeczna z witaminą B12 w dwu-gardzie. Nie za kopniętychwciemięwdzieciństwie są uważani.
Są równi sobie i w święta wiedzą co robić. Już wegetarianie mają z czym w święcone iść. Weganie mają swoją gęściochę w garnkach i inne problemy. A my gdzieś na marginesie się jak na razie poniewieramy. Nawet nie dorobiliśmy się posła w sejmie biedne witusie, a pedzioszki już mają. Chociaż oni też nie mają najlepiej u gawiedzi postrzegane.
Do tego my i weganie witaminy B12 w naturale sobie odmawiamy z dobroci serc niekiedy.
A ludzie jedzący mięso i nabiał czy wiedzą coś o IGF1?
Czy chcą coś wiedzieć?
My się postaramy, żeby homocysteina nam nie wzrosła z naszych delikatnych powodów, ale oni też muszą się postarać, żeby im nie rosła z krańcowo odmiennych powodów. Wielkiego stężenia złego cholesterolu i takich tam.

Mój dzisiejszy rozkład dnia.
0. Dzień rozpoczęty 5.30
1. Na czczo 1,5 l łoter z cytryna wyciśnięta.
2. Szejki = 8 banan + ½ paczki szpinak baby + 2 daktyl + greens + acai berry
3. Gruszka
4. 2 łyżki siemienia lnianego mielonego w ustach, bo to jest ciągle mój młynek.
5. Trening, szybko 7 km. bieżnia, film komedia o druhnach w tym jedna na masie
6. Szejki = 8 banan + ½ paczki szpinak baby + 2 daktyl, pite na słońcu przed domem
7. Kapusta pekińska i pomidory, odrobina soli himalajskiej i sok z pół pomarańczy, dużo.

Lovciam jak co dzień,
PeEl

(Visited 2 342 times, 2 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Monika 30 marca 2012 o 19:25

    i to sa dobre nowiny, jak dla mnie przynajmniej:)

  2. Asia BW 30 marca 2012 o 19:56

    Pepsi, widze, ze oko lubie malowac podobnie jak Ty.
    A tak powaznie, fajnie, ze drazysz, wiesz, zem Ci wdzieczna za to. Mnie watpliowsci caly czas srubuja. Od kiedy zaczelam suplementowac D3, moze to psyche – ale dziwnie lepiej sie czuje, skora zrobila sie mniej kaprysna (w sensie cera i zaczyna w koncu znikac meczaca mnie juz od tygodni atopia na skozre). teraz jem okolo 1500kal na dzien, bo nie cwicze, i wiecej nie daje rady w siebie wcisnac…Jakies 10% z tego w postaci gotowanej,..
    Obecnie biore 10 000IU D3 na dzien (przypominam, ze dzienna zalecana dawka to 400IU). Przyznam, ze mam obawy o B12, za pare miesiecy zrobie sobie badanie poziomu B12 i D3 (teraz suplementuje regularnie co dzien metylokobalamine, dawka 500mcg (833%DZD). Przyznam jednak, ze i mnie nurtuje ten temat caly czas. Nie wyobrazam sobie takiej ciaglej suplementacji, nie idzie to w parze z moim naturalnym podejsciem do zycia i diety. Powiem, ze nie miewam cravingsow na mieso czy krewetki, ale swiadoma jestem tego, ze moze mnie najsc. czasem mam ochote na ser zolty np…
    Przyznam, ze coraz bardziej utwierdzam sie w przekonaniu, ze na dluzsza mete, dieta w naszej strefe klimatycznej najb. odpowiednia dla mnie, na pewno nie bedzie 100% raw, a nawet 80%raw. Moze okresowo, ale tak raczej i pewniej czuje, ze pozostane przy proporcji 60%-75% surowa, reszta gotowana.
    dzieki Pepsi za to, ze dzielisz sie swoimi rozkminkami.
    papatki.

    1. pepsieliot 30 marca 2012 o 22:03

      Asia, cieszę się z tego oka :)) piszę to wszystko bo to wazne dla nas wszystkich decyzje, jakby to miało być na całe życie, ściskam Cię Asia, brzoskwinka 🙂

    2. Asia BW 31 marca 2012 o 19:00

      Jazgott, Kochana, ja juz pisalam, ze to Twoja zasluga ta moja wzmozona uwaga ku witaminie D3. raz jeszcze dzięks!

  3. Basia ( baswes) 30 marca 2012 o 20:12

    Cześć Pepsi, jejku tyle informacji wspaniałych, ostatnio nic nie komentuje bo mam malo czasu ale mam wszystko przeczytane:) Zawsze Cie czytam i cały wachlarz emocjii mi towarzyszy przy niemal każdym poście 🙂 I te neijednokrotnie dlugie komentarze, tak pieknie wzbogacające wszystko o czym piszesz. Dzięki, że jesteś i robisz to co robisz !
    Powiedz mi Droga Pepsi, jak to jest z tym szpinakiem. Bo ja też niemal codziennie z pół paczki spzinaku, najczęściej baby wypijam i zastanawiam sie czy nie za dużo, bo często mozna znaleźc informacje, że ten cały kwas szczawiowy jest niedobry, że wapno się nie wchłania czy coś takiego 🙂 Jak to jest z tym szpinakiem, jest dobry czy zły?:)
    Pozdrawiam :)))))))))))))))

    1. Asia BW 30 marca 2012 o 20:23

      Monia, jesli moge – to ja na temat szpinaku (z reszta trzeba pamietac, ze kwas czawiowy jest tez w innych roslinach -podsylam link do fajnego art., to w kontekscie diety papug…ale na tego typu stronach czasem mozna znalezc wiecej rzetelnych info niz na stronach adresowanych do ludzi…http://papugi.resnet.pl/artykuly/KwasSzczawiowy.htm
      Osobiscie – polecam wstrzemizliwosc szpinakowa, przynajmniej okresowo. W razie W warto wspomoc sie stosunkowo-wysokowapniowym mleczkiem sezamowym.

    2. Sifhaya 31 marca 2012 o 07:52

      Hej Basiu :), nie wiem może się mylę ale siuśki zbadaj 🙂 tam wszystkie nadmiary kryształków chyba się wytracają, ale pewności nie mam 🙂 a badanie bezbolesne na prw chyba 5 zł kosztuje 😉 Ja tam idę zdać moje płyny za tydzień co by przegląd sobie zrobić i porównać sprzed pół roku 🙂 ścisk

  4. Zosia 30 marca 2012 o 20:34

    dużo czytania jak zwykle, dużo rozkminiania, można się pogubić 😉 czasami sie gubiłam. Ale bardzo dzięki za to. Owocek :)))

  5. Asia BW 30 marca 2012 o 21:22

    aha, jeszcze jedna wazna sprawa-zawsze ziarna, orzechy na mleczka – i nie tylko na mleczka, trzeba moczyc dlugo, najlepiej nawet podkielkowac – i dopiero robic mleczka czy inne witarianskie przysmaki. W ten sposob neutralizujemy w duzej czesci kwas fitynowy – ktory dla nas jest w duzych ilosciach szkodliwy, bo podobnie jak szczawianowy wiaze sie z wapniem, cynkiem, magnzem, miedzia i tworzy sole . Takze generalnie utrudnia lub wrecz uniemozliwia wchlaniainie tych potrzebnych biopierwiastkow z zywnosci.

  6. Basia ( baswes) 30 marca 2012 o 21:37

    Asia Bw dzięki za te informacje o szpinaku i ziarnach. Ja tak samo jak Ty nie jestem przekonana do 100% Raw tu gdzie mieszkam. Teraz jestem tak na 80-90% na surowo, ale odbiega do grubo od 811, za duzo orzechów no i kilka razy w tyg zjadam parowane warzywa albo kusze sie na jakis chlebek ( sic! :/ ) czy soczewice. Ale mam nadzieje pozniejsza wiosna i latem byc na 100%.
    Pozdrawiam

    1. pepsieliot 30 marca 2012 o 22:07

      No trzeba będzie sobie ten wapń i kobalt zbadać, ale ja tak uwielbiam szpinaczek 🙂

    2. Sifhaya 31 marca 2012 o 07:57

      Bardzo pocieszający mnie zapis 🙂 Cieszę się, że nie tylko ja mam wątpliwości co do używania słowa optymalna i suplementacja w jednym zdaniu ;), aczkolwiek nie ma rozwiązań idealnych, więc na pewno jest to jeden z lepszych wyborów stylu odżywania przy dużym użyciu głowy i wsłuchiwaniu się w swoje tymczasowe zachcianki powinno się w miarę uczciwie podchodzić do tematu zdrowia, myślę, że małe grzeszki są wręcz mile widziane 🙂 ale to tylko moje zdanie 🙂

  7. Basia 31 marca 2012 o 00:27

    Hejka, witamina B12 – badanie jej poziomu we krwi nie jest wiarygodne dla wegan/witarian, lepiej zbadać homocysteinę, jeżeli za wysoka jest to oznacza niedobór. B12 suplementować trzeba – najpierw będą szkody w centralnym układzie nerwowym, a po tem może coś na morfologii wyjdzie. CZasami MCV jest podwyższone, ale też niekoniecznie. Żyjemy w cywilizowanym świecie, jeździmy samochodami, używamy komputerów. To nie ma nic wspólnego z naturą, nie wiem czemu akurat dieta miałaby być naturalna w 100% i niesuplementowana. Cała ta rozkminka z B12 zawsze mnie mocno dziwi, nie ma jej wegańskich/witariańskich źródeł, więc zażywajmy. Chyba że zaczniemy chłeptać wodę z kałuży i zagryzac ziemią. Jak tylko słyszę o jakichś wypadkach że nieodpowiedzialni weganie zagłodzili czy w jakiś inny sposób zamęczyli dziecko to zwykle wychodzi że to przez B12. Tylu tragedii i jednocześnie złego PRu wokół weganizmu/witarianizmu dałoby się uniknąć, gdyby weganie realnie spojrzeli na swą dietę, nie oszukując się, że jest w 100% naturalna i dostarcza wszystkiego. Przekonujący witarianin to zdrowy witarianin. Nie chcę myśleć nawet o tym cobędzie za 20/30 lat gdy opłakane skutki wiary w takie gusła jak b12 w natto, spirulinie i kiełkach zaczną wychodzić.

    A witaminka D to nie tylko my musimy suplementować zimą, mięsożerni też, główne jej źródła nie są pokarmowe(tylko ze słońca):))

    1. kubarlov 27 lipca 2014 o 10:55

      Bzdury piszesz o B12, że niby nie ma jej wegańskich/witariańskich źródeł, albowiem B12 jest produkowane przez mikroorganizmy (glebowe, fermentacyjne) i dalej trafia do roślin z gleby – pod warunkiem odpowiedniej flory bakteryjnej tejże gleby, co jest raczej nierealne przy GMO i opryskiwaniu pestycydowym syfem, w związku z czym chroniczne niedobory B12 dotyczą również i jak najbardziej mięsożerców…
      Nie wiem gdzie i o jakich „wypadkach nieodpowiedzialnych wegan” słyszałaś, ale to pewnie było na corocznym zjeździe guślarzy i bajkopisarzy, bo w Indiach żyją sobie wielopokoleniowe grupy wegan i wegetarian z przyczyn religijnych i jakoś nikt tam nie narzeka na braki b12, ba! tam nawet nikt nie liczy dobowo % węgli i białek, a o suplementowaniu mogą dowiedzieć się jedynie z zachodnich kolorowych pisemek dla gawiedzi skażonej powszechnym konsumpcjonizmem objawiającym się koniecznością ciągłego kupowania czegokolwiek – w tym przypadku „niezbędnych” supli!
      masz pojęcie?

      1. kubarlov 27 lipca 2014 o 10:59

        a więc B12 znajdziemy w kombuczy, Efektywnych Mikroorganizmach, tudzież w innych kiszonkach ze szczególnym uwzględnieniem zakwasu buraczanego, amen.

        1. pepsieliot 27 lipca 2014 o 15:57

          skończ z bredniami

      2. pepsieliot 27 lipca 2014 o 15:56

        Kubo bredzisz i możesz zaszkodzić tym bredzeniem ludziom

        1. Kubarlov 27 lipca 2014 o 23:34

          bzdury o powstawaniu B12?
          uniżenie proszę o rzeczowe kontrargumenty, gdyż niezmiernie mnie to ciekawi jak i gdzie powstaje ta witaminka 🙂

          a skoro człowiek był i jest roślinożercą, to byłby to ogromny niewypał ze strony mamuśki Natury, żeby zmuszała nas do suplementowania się B12 z „niewegańskich” źródeł, prawda? 🙂 to taka moja prosta logika, którą trudno podważyć…

          uściski

          1. kurkur 28 lipca 2014 o 00:19

            to dopiero brednia, że człowiek był/jest roślinożercą, lolczix
            Człowiek jest wszystkożercą i szamie wszystko to, co nadaje się do wszamania. (kropka)

          2. Kubarlov 28 lipca 2014 o 00:31

            kurkur – jak jesteś wszystkożercą, to upoluj sobie wiewiórę i ją zeżryj na surowo, potem wróć tutaj i się wypowiedz jak to przeżyłeś (zakładam, że jako „typowy wszystkożerca” zrobisz to z uśmiechem na pyszczku) 😛

          3. Łysica 28 lipca 2014 o 06:37

            Kubarlov;Gary Yourofsky namieszał Ci w głowie i powtarzasz jego brednie o wiewiórce.
            Tylko zapomniałeś dodać że on każe mięsojadom zjadać surowe wiewióry, a za chwile promuje wegańskie jedzonko prosto z marketu.
            A co Ty zrobisz jak Ci zamkną market?????????????

          4. Kubarlov 28 lipca 2014 o 23:37

            Łysica, słabą wróżką jesteś, zmień zawód 🙂 Yourofskiego nie znam, a jak Ci wiewiórka nie pasuje, to zapoluj sobie na gołębia 😀 jakby nie patrzeć anatomia przewodu pokarmowego i pewne niuanse metaboliczne człowieka mocno odbiegają od mięsożerców i różnią się również od wszystkożerców…

            a, i nie kupuję żywności w markecie 😛

          5. pepsieliot 29 lipca 2014 o 06:02

            Kubarlov tak trzymać 🙂

          6. Łysica 29 lipca 2014 o 06:25

            Kubarlov;a jakie to niuanse czarodzieju?
            Mój układ pokarmowy nie potrafi strawić celulozy i mam pęcherzyk żółciowy który na pewno nie służy do trawienia oleju sojowego.
            Trzymaj tak dalej z Pepsi to sobie polepszycie na pewno.

          7. pepsieliot 29 lipca 2014 o 10:41

            Czy ja kiedyś Łysico polecałam olej sojowy? A to, że nie potrafisz strawić celulozy, to zapewne Twoje fatalnne wybory żywieniowe, górnik Piątek potrafił, i to uratowało mu życie. Rozchmurz się w końcu Łysico i nie nadawaj już tak na mnie.

          8. Kubarlov 29 lipca 2014 o 09:29

            Łysica, heh 😀 a kto Ci każe jeść celulozę i olej sojowy??? wilcze jagody też byś próbowała jeść? dorośnij…

          9. Łysica 29 lipca 2014 o 20:57

            Wilcze jagody i na zakąske skubne jeszcze sobie sromotnika, a co nie wolno, jak się zatruć to raz a porządnie.
            Nigdy nie dorosnę Kubarlov bo mi to nie potrzebne, polecam Ci poczytać co na temat wit.B12 mówi dr.Roman Pawlak.
            No i żaden ssak nie potrafi strawić celulozy, jednak roślinożerne ssaki tak.
            A to dlatego że mają w swych żwaczach bakterie które je trawią, a człowiek niestety nie, nie ma ani żwacza, kilku żołądków ani nie wytwarza enzymów potrzebnych do strawienia celulozy.
            Resorry Pepsi o ten olej sojowy, tak palnąłem, bo wege bez soji to nie wege, a zapomniało mi się że Ty antysoja jesteś, no oprócz fermentowanej.

          10. pepsieliot 29 lipca 2014 o 21:01

            Jakoś tak strasznie nie lubię tego Pawlaka, byle się o tym nie dowiedział, bo on tępi witarianki :))

          11. Łysica 29 lipca 2014 o 21:11

            Uuuuu…..,tępi witarianki, nic mi nie wiadomo?
            A to niby za co?

          12. pepsieliot 30 lipca 2014 o 08:48

            Nienawidzi witarianizmu, napisała do mnie pewna dziennikarka, którą niszczy za witarianizm, zresztą moja imienniczka

  8. Basia 31 marca 2012 o 00:38

    Acha, jeszcze co do sprawdzenia tego poziomu wapnia. Wiarygodnym badaniem jest tylko densytometria kości(bezbolesne:)) Poziom wapnia we krwi nie oznacza wlaściwie niczego, ludzie z osteoporozą mają go prawidłowy albo zawyzony. Organizm za wszelką cenę dąży do homeostazy i pobiera go sobie…z kośćca

    1. Asia BW 31 marca 2012 o 19:04

      Basiu, dzięks za te info o badaniu poziomu homocysteiny. Bede remember. A to badanie kości to przez RTG?dobrze kojarze?

      1. Basia 31 marca 2012 o 20:30

        tak Asiu, to jest takie prześwietlenie, trwa może z kwadrans i wszystko wiadomo.

  9. bananaboxesgirl 31 marca 2012 o 14:24

    Hej,
    Świeżuteńka w tym wszystkim jeszcze jestem. Badania krwi ze 2 razy w życiu robiłam jak byłam przez uczelnię czy pracodawcę zmuszona. Powinnam w d.pkę dostać. Ale już biorę się za siebie 🙂 Mógłby mi ktoś podpowiedzieć jakie badania powinnam zrobić?

  10. pepsieliot 31 marca 2012 o 14:49

    Hej bananek,
    Morfologia
    OB
    cholesterol
    HDL-cholesterol
    LDL-cholesterol
    Triglicerydy
    wskaznik aterogenności
    glukoza
    mocznik
    kreatynina
    białko całkowite
    sód
    potas
    magnez
    wapń
    kobalt
    CK
    ck-mb
    ast
    alt
    biliburina calkowita
    amylaza
    żelazo
    crp
    aso
    wit B12
    homocysteina też na B12
    cynk
    wit D3, całość D
    ph
    ściskam owocek 🙂

    1. Paula Okoroafor 1 marca 2015 o 20:07

      O Boże! Wracam do fastfooda

  11. […] się tutaj odnieść do wpisu Pepsi Eliot (link), nie bezpośrednio, ale raczej do samych kalkulacji poczynionych przez Donmatesz (link), które […]

  12. Marcin Mosiejko 31 marca 2012 o 15:58

    Tyle tego wyszło, że postanowiłem ustosunkować się do tych wyliczeń itp. zawartych w Twoim wpisie w formie artykułu na swojej stronie. Link podaję tutaj:
    http://poweredbyfruits.pl/2012/03/31/chybione-kalkulacje/
    Pozdrawiam 😉

  13. bananaboxesgirl 31 marca 2012 o 19:34

    Woow niezła lista. Buziaczki odsyłam z podziękowaniami za odpowiedzi :* :*

  14. Asia BW 1 kwietnia 2012 o 15:07

    a na forum FB witarianizm mam wrazenie, ze promuje sie niesuplementowanie B12…zaskoczona jestem, bo niby dzika roslinnosc (ziola, owoce, zielenina) ma zapewnic nam podaz tej witaminy…jestem wielce sceptyczna co do tego typu postaw, choc calkiem nie neguje zasadnosci. moim zdaniem w dzisiejszych czasach to jednak ryzykowna postawa… podobnie z wit D. kto dzis normalnie pracujacy za dnia ma czas na sloneczna ekspozycje w godz. 10-15…do tego z wiekiem jednak oslabia sie umiejetnosc syntezy D w organizmie…A ostatnio w pewnej znanej audycji radiowej w radiu na fali (ps – bardzo lubie te audycje i Prowadzace uwielbiam) takze moim zdaniem po macoszemu potraktowano temat wit D.

    1. pepsieliot 2 kwietnia 2012 o 15:58

      Jazgotttcie piąteczkę przybijam 🙂

    2. pepsieliot 3 kwietnia 2012 o 08:42

      No właśnie Jaz, wszystko jest już inne, mieszkamy w różnych krajach, tak na prawdę witarianizm w Polsce w zimie, bez suplementacji to u 40% ludzi przekichana sprawa, a B12 wszyscy weganie maja łykać tak czy siak

    3. pepsieliot 3 kwietnia 2012 o 14:02

      Jazgotttcie łeb w łeb razem to głosimy, warzywko osrane odrobinkę 🙂 bezwzględnie tak

  15. Jah Maya 2 października 2012 o 11:34

    dobra dieta czy śmieciowa, (bez względu na to) to nadmiar węglowodanów szybko wchłanialnych robi tłuszcz konkretnie w kwas palmitynowy. I to do pewnego stopnia oczywiście jest to korzystne i dzięki temu żyjemy gdyż więcej energii jest ze spalonego palmitynianu niż z glukozy gdyby ją spalać bezpośrednio a nie zamienić w tłuszcz. Ten cudowny proces wykształciła u nas natura co pozwala przeżyć nawet w trudnych warunkach.
    Nie ma możliwości aby jedzony tłuszcz się odkładał. Odkładają się węgle w postaci tkanki tłuszczowej na zapas gdyż tłuszcz nasycony to najlepsze paliwo dla człowieka tzn. najbardziej efektywne.
    Tłuszcz spalamy, nie tylko podczas wysiłku aerobowego ale także podczas normalnych czynności takich jak: chodzenie, rozmowa, odpoczynek a nawet spanie. Organizm najchętniej korzysta z tłuszczu przy pewnym spalaniu glukozy oczywiście za wyjątkiem mózgu który najchętniej korzysta z glukozy ale jak musi to i z ciał ketonowych całkiem dobrze da radę. Ketoza od czasu do czasu mimo, że zabrzmi to jak herezja, jest korzystna dla naszego organizmu.
    Ale do tego aby wszystko to dobrze funkcjonowało trzeba być zaadoptowanym na co w diecie pospolitej nie ma szans.
    Nie do końca też jest tak, że nie ma żadnej energii z błonnika. Fakt, że mamy krótkie jelito grube ale coś tam jednak fermentuje. Goryle o najbardziej roślinożerernej diecie ze wszystkich małp i o analogicznie najdłuższym jelicie grubym wyzyskują z fermentującego błonnika z liści aż ok. 70% swojej energii w postaci kwasów tłuszczowych (plus troszkę z tych owadów) i do tego są koprofagami, z węgli prostych czyli owoców tylko ok. 7% energii.
    Dlatego możnaby napisać, ze Goryle robią low car high fat tak naprawdę

    1. Tu Fejs 2 października 2012 o 11:36

      Dzięki za wykład, nie skorzystam :)))))))))))))))))))))

      1. Jah Maya 2 października 2012 o 20:21

        Korzystasz cały czas bo inaczej byś nie przetrwała nocy spania i maratonu 😉

        1. Tu Fejs 2 października 2012 o 20:48

          Jahu rozkminie kwestię wkrótce i niepodwaqzalnie, już jestem blisko

          1. Jah Maya 2 października 2012 o 20:59

            hihi czekam z niecierpliwością specjalistko 🙂

          2. Jah Maya 2 października 2012 o 21:00

            dla zaznaczenia komentarzy

  16. Tu Fejs 2 października 2012 o 21:16

    hihihi

  17. lorika 29 marca 2013 o 00:03

    “Podczas procesu 30-dniowego, jadłem około 2300 kalorii dziennie, w tym 80% węglowodanów, czyli 460 g węglowodanów i straciłam 3,6 kg czyli około 0,86 kg na tydzień. Zacząłem od 84,5 kg i na 80,9 kg skończyłem. Przed próbą byłem na gotowanej diecie wegańskiej, która dostarczała mi średnio 2000 kalorii dziennie. Więc jedząc o około 14% kalorii dziennie więcej straciłem blisko 4,5% masy ciała”.
    Rozwiązanie 2: Też pasuje do zaistniałej sytuacji
    Pavlina Steve to facet, więc obliczając jego podaż energetyczną zastosujemy współczynnik 24,4 (a nie 22,2 przeznaczony dla kobiet). Pavlina waży 84,5 więc dokonujemy pierwszego obliczenia:

    84,5 kg x 24,4 (stały współczynnik) = 2061,8
    Potem należy uwzględnić stopień aktywności fizycznej: czyli do uzyskanej wartości dodajemy 10% brak aktywności fizycznej; 20%umiarkowany ruch; 30% intensywne ćwiczenia 3 razy w tygodniu; 40% sportowa aktywność fizyczna
    Tego w zadani nie podano więc przyjmę dowolną aktywność fizyczną np. 30%
    2061,8+ 30%=……
    2061,8 100%
    x 30%
    X=618,54
    2061,8+ 618,54=2680,34 kcal
    I to nie wszystko:
    Dalej uwzględniamy ilość energii potrzebnej do trawienia oraz wchłaniania składników pokarmowych:
    jest to zawsze 10%
    Więc mamy:
    2680,34 kcal + 10% = ….
    2680,34 kcal 100%
    x 10%
    x=268,034
    2680,34 kcal + 268,034 kcal= 2948,374 kcal
    i tak oto mamy opisane potrzeby energetyczne organizmu

    więc Pavlina Steve jedząc 2300 kcal przy zapotrzebowaniu 2948,374 kcal uzyskuje dzienny deficyt równy: 2948,374 kcal – 2300kcal = 648,374 kcal
    a wiemy, że 1 kg tłuszczu to 7000 kcal
    przez 30 dni mamy deficyt : 648,374 kcal x 30 =19 451,22 kcal
    19 451,22 kcal : 7000 kcal =2,7 kg spadku masy ciała
    czyli ok. 3 kg a więc prawie tyle ile Pavlina Steve stracił

    Odp: Pavlina Steve nawet, gdy by siedział przed telewizorem lub unikał rozmaitej aktywności fizycznej przy takiej podaży energetycznej zjechałby z wagi wyjściowej o ok. 1 kilogram (a dla wnikliwych- dokładnie 850,14 g).
    Te obliczenia to i tak część układanki metabolicznej.
    Co o tym sądzisz Pepsi?
    Pozdrawiam

    1. pepsieliot 29 marca 2013 o 07:19

      Lorika, jest taki mój wpis o diecie 30 to dniowej Pavliny i podliczenach, ale zrobionych przez innego gościa, do tego mięsożercę, i to co podałeś, to są prawie moje obliczenia,na podstawie tamtego posta. Pewnie skopiowano je i chodzą już w necie nie jako moje. Myślę, że jest to zjawisko termogenezy po zjedzeniu surowych węglowodanów i jak najbardziej ma odzwierciedlenie w realu

  18. lorika 29 marca 2013 o 20:32

    Tzn. ja tylko korzystałam z tych danych, które zamieściłaś powyżej. Chciałam ci przedstawić mój tok rozumowania (w tych moich wyliczeniach), który wyjaśnia utratę wagi Pavlina. Poza tym zajrzałam na bloga Pavlina Steve i wynika z niego, że ten gość aktywność fizyczną w związku, z czym uwzględnienie współczynnika 30% jest uzasadnione (można również podstawić 40%). Chociaż nie wiadomo jak wyglądała jego aktywność podczas stosowania diety przez te 30 dni. Wiem, że on miał podobno stabilną wagę na podaży kalorycznej równej 2000kcal, co jest lekko nieprawdopodobne moim zdaniem. Ale już nie zawracam ci głowy, może to faktycznie termogeneza. Trzymaj się Pepsieliot. Pozdrawiam. 🙂

    1. pepsieliot 30 marca 2013 o 06:54

      lorika, zakładając, ze gość nie zmienił trybu życia na tej 30-to dniowej witarce, w sensie ze ćwiczył i wcześniej i w trakcie eksperymentu, a do tego był wcześniej też weganinem, to jaki by nie był współczynnik aktywności, to taki pozostał i dlatego szybsza przemiana metaboliczna, bo Pavlina schudł, jednak wynika ze zwiększonej termogenezy po posiłkowej po jedzeniu surowych węglowodanów, tak myślę

  19. […] Oto mój wpis dla na prawdę dociekliwych, gdyż jest podle długi, przebiegle rachmistrzowski, mocno jeszcze neoficki (początki 811 i zachłystywanie się bananem, niczym nuworysz w klapkach adidasa mercem), a więc mój wpis tutaj:  Znowu wyliczenia i 30BAD […]

  20. […] żeby Cię to odtłuściło, pomimo ogromnej (40% ! co udowadniam TUTAJ), ciężko przez to przejść, ale rachunki się zgadzają), termo genezy po posiłkowej, po […]

  21. […] żeby Cię to odtłuściło, pomimo ogromnej (40% ! co udowadniamTUTAJ), ciężko przez to przejść, ale rachunki się zgadzają), termo genezy po posiłkowej, po […]

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się


  • ebook

    Jak zarabiać przez internet? Jak zarabiać na blogu? e-Book KUP TERAZbaner

  • Leczenie dobrą dietą

  • Dołącz do sterfy VIP i pobierz za darmo!

  • Najnowsze komentarze