logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
152 online
54 234 048

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Zrób curry i porzuć w końcu dietę typu kiła

    Stephen Curry

    I co to jest kliniczne badanie?

    Dlaczego niektóre badania mają większą wartość poznawczą? To proste, gdy zostaje dokładnie ustalony sposób przeprowadzenia badania, każdy obywatel kuli ziemskiej będzie mógł je wykonać i spodziewać się w dużym przybliżeniu podobnych wyników.

    Co znaczy hasło randomizowane badanie kliniczne?

    Jest to złoty standard w badaniach medycznych.

    Wybranych pacjentów cierpiących na określone schorzenie losowo dzieli się na dwie grupy. Jedną z nich poddaje się określonej kuracji (zazwyczaj farmakologicznej, ale też niekiedy, szkoda, że tak rzadko, składnikami odżywczymi diety, jak w przypadku naszego curry), podczas gdy druga grupa kontrolna otrzymuje nieszkodliwe placebo (zazwyczaj pastylkę z cukrem, tutaj należałoby się zastanowić, czy faktycznie nieszkodliwe).

    Aby wszystko szło zgodnie z protokołem, eksperyment musi być podwójnie ślepy, co oznacza, że ani pacjent, ani badacze nie wiedzą, kto należy do której grupy (próby kliniczne nadzoruje asystent, a nie główni badacze). W ten sposób minimalizuje się wpływ myślenia życzeniowego na uzyskane wyniki zarówno ze strony badanych, jak i naukowców.

    Działający Spalacz Tłuszczu -Bikini Burn TiB
    TWÓJ SKUTECZNY spalacz tłuszczu BIKINI BURN TiB z jagodą acai

    Kilka różnych/dziwacznych? pomysłów, które doczekały się randomizowanych badań:

    To niesamowite, jak wiele jadalnych (przebadano ponad 90) naturalnych pokarmów jest w stanie łagodzić dysfunkcję śródbłonka. Czyli zapobiegać, a nawet leczyć miażdżycę, pierwszą praprzyczynę wszystkich zgonów w krajach tak zwanych wysoko cywilizowanych.

    Choroba serca jest zabójcą numer 1 na całym świecie. Gdybyśmy tylko zaczęli korzystać z pewnych pokarmów i przypraw moglibyśmy znacznie osłabić wektor kardiotoksycznego działania ze skutkiem śmiertelnym popularnej diety, typu kiła.

    tumblr_mch5pkJSY91qbyk5qo1_500

    Co by było, gdyby do każdego hamburgera dodawano kawałek świeżego awokado? Już tylko takie działanie poprawiłoby zdrowie tętnic.

    Ekstrakt z kurkumy potrafi działać tak potężnie na zdrowie tętnic, jak ćwiczenia fizyczne. Kurkuma jest więc „treningopodobnym” pożywieniem. Zresztą wykazano już badaniami ponad 600 świadczeń zdrowotnych płynących z kurkumy.

    Co się dzieje, gdy biały ryż gotukjemy z olejem kokosowym? Jak zwiększają się jego zalety prozdrowotne, a spłaszczają wady. Olej kokosowy to najlepszy marketing dla białego ryżu, może zmniejszyć jego kaloryczność o 50-60% (sic!)

    1695_directory_asian-fusion-at-the-curry-leaf-in-los-alczares_1_large

    Dzisiaj przyprawa curry

    Tak naprawdę jest niesamowita dla zdrowia tętnic, a jej korzyści sercowo-naczyniowe są bardzo silne ze względu na moc poszczególnych składników zawartych w curry. Kurkuma wiadomo, czosnek oczyszcza tętnice z blaszek miażdżycowych.

    Do tego okazuje się, że niższe dawki, te zwyczajne, kulinarne są o wiele bardziej skuteczne niż większe te „farmakologiczne”. O tym świadczą na przykład ostatnie badania rozmarynu, przyprawy poetów i oczywiście zielarzy. Prowansja pachnie rozmarynem i tymiankiem, no i d-limonenem, czyli cytrusami. Nie mówiąc o zapachu piniowych sosen. Wszystko razem wzruszające i synergicznie niesłychanie zdrowe.

    Tak samo jak w zwykłej, może w niezwykłej, gdyż organicznej postaci z ekologicznych upraw składników, ale właśnie ta synergia sprawia, że curry ma wielkie znaczenie dla zdrowia serca.

    Doskonałe kombinacje ziół często wymagają niższych dawek niż zazwyczaj stosuje się w ramach tradycyjnej medycyny naturalnej. Tak przynajmniej mówią badania i to randomizowane.

    Jedną z najgorszych rzeczy jaka może się przydarzyć w związku z tętnicami, jest ich stwardnienie. Owo stwardnienie może się podstępnie rozwijać przez dziesięciolecia, zupełnie bezobjawowo. Jedną z cech charakterystycznych i predysponujących do tego patologicznego procesu jest dysfunkcja śródbłonka, często rozpoczynająca się niemożnością naczyń krwionośnych do pełnej relaksacji w zetknięciu z dowolną liczbą czynników stresowych.

    A to diety typu kiła, a to tylko z pszenicą, a to z brakami magnezu, a to z darciem faj, a to z patogenami przyzębia, a to zwykłego stresu psychicznego.

    150401-01-03

    Ostatnie badania (randomizowane!) opublikowane w Nutrition Journal pod tytułem „Jedna porcja przyprawy curry poprawia funkcje śródbłonka po posiłku zdrowych mężczyzn”

    Curry jest w istocie mieszanką różnych przypraw podawanych jako dip w sosjerkach.

    Do badania użyto curry z tradycyjnego przepisu japońskiego, który składa się z 8 następujących ziół:

    clove (czyli ząbki goździków, aromatyczne pąki drzewa z rodziny mirtowatych; te rozgryzane przy bolącym zębie, czy przyzębiu), kolendra, kminek, czosnek, imbir, cebula, czerwona papryka, no i oczywiście z kurkumy.

    Ciekawe, że japońskie curry faktycznie wprowadzono do Japonii przez yyy … Brytyjczyków w okresie Meiji (1868-1912), gdy Indie były kolonią, co czyni z japońskiego curry potrawę z wpływami zachodnimi. W rzeczywistości kolebką curry jest subkontynent indyjski i Azja Południowo-Wschodnia.

    W badaniu testowano 14 zdrowych mężczyzn w wieku średnio 45 lat, którym podano albo pojedynczą porcję curry w posiłku, lub przyprawy typu placebo. (180 g curry i 200 g gotowanego ryżu, w sumie około 500 kcal). Naukowcy testowali naczynia krwionośne pacjentów zarówno przed, jak i po posiłku. Okazało się, że po spożyciu curry wyraźnie zwiększał się przepływ krwi przez naczynia krwionośne.

    Badacze doszli do wniosku, że curry łagodzi dysfunkcję śródbłonka po posiłku i może być korzystne dla zapobiegania incydentom sercowo-naczyniowym. Choroby związane ze stylem życia, takie jak miażdżyca i cukrzyca stały się bardzo poważnymi problemami zdrowotnymi w nowoczesnym świecie. Curry może być pomocne w walce z tymi chorobami za pomocą najzwyklejszych zmian w stylu życia. (1)

    Porzućmy w końcu dietę typu kiła, a może ktoś ma dobry przepisik na curry?


    Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

    Rzuć też może gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep


    Disclaimer:

    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


     

    (Visited 7 029 times, 1 visits today)

    Powiązane artykuły

    1. wstrach 9 września 2015 o 11:58

      „Olej kokosowy to najlepszy marketing dla białego ryżu, może zmniejszyć jego kaloryczność o 50-60%” – 🙂 matematyka się kłania. Ryż ma X kcal, olej kokosowy Y, więc kaloryczność ryżu zwiększy się o część kwasów tłuszczowych wchłonietą z Y. Tak czytałem wynik tych badań i nikt tam nie pisze o zmniejszeniu kaloryczności, ale o ewidentnym spowolnieniu wchłaniania i to jest klucz. Z drugiej strony zależy komu na czym zależy. Jak skatujesz ciało intensywnym treningiem to taką porcja białego, ba nawet rozgotowanego białego wchłonie się do wątróbki i mięśni jak krew w piach. Nie ryż jest tutaj problemem, ale banda baranów, która co by nie zżarł go grzyb i inne pleśnie w trakcie przechowywania spryskuje ziarno mega gównem.

      pozdr

      1. pepsieliot 9 września 2015 o 16:55

        Wstrach , bo się nie uchowasz `:D to jest język potoczny, kolokwialny, jakbyśmy chcieli dochodzić sedna, to trzeba by operować kilokaloriami, etc. Chodzi o energię po prostu. A co do drugiej cześci Twojej wypowiedzi, to faktycznie ryż nawet biały mógłby być dla nas świetnym pożywieniem

    2. majarzena 9 września 2015 o 12:23

      14 mezczyzn to zdecydowanie za malo aby mowic o wiarygodnych danych niestety; zbyt mala grupa 🙁

      1. pepsieliot 9 września 2015 o 16:52

        nieistotne, ale były to badania randomizowane, a z kurkumą, czosnkiem są tysiące , dosłownie badań. Gdy jest się zdesperowanym można samemu zrobić takie badanie na sobie.

    3. madzia 9 września 2015 o 12:25

      uwielbiam curry..dodaje go szczególnie do potraw warzywnych i grzybów ( zupa pieczarkowa,sos,wszelkie warzywne mieszanki itp) a odkąd mieszkamy w UK-kurczak w curry-mniam:)-polecam-pyszne i zdrowe:)

    4. Luiza 9 września 2015 o 12:57

      Czyli, że warzywne curry z mlekiem koko ok?

      1. pepsieliot 9 września 2015 o 16:50

        Luiza mysle, że to świetny pomysł

    5. Ewa 9 września 2015 o 13:36

      Uwielbiam curry mniam 🙂 dziś dodałam ją do zupy po przeczytaniu Twojego wpisu ale odlot 🙂 wystarczy pokroić w kostkę marchew, pietruszkę, selera, cukinię, ziemniaczki na końcu dodałam czerwoną soczewice + ziele angielskie, liść laurowy, sól kamienna i jak już wylałam na talerz dodałam curry o ranny niebo w gębie….

    6. Sylwia 9 września 2015 o 14:53

      Widzę, że do curry w oryginale wcale nie jest potrzebny czarny pieprz, to super, bo jest często alergenem a zawsze myślałam, że jest niezbędny nie tylko smakowo, ale także i zdrowotnie 😉 Ale „180 g curry i 200 g gotowanego ryżu” – no aż tyle curry to chyba się wciąć na raz nie da 😀 Ale może są zacni fani co i tyle pochłoną 😉

    7. karka 9 września 2015 o 21:16

      kurkuma rządzi.
      najlepsze i najprostsze curry to kasza jaglana gotowana z kawałkami cukinii i cebulką, dla luźniejszej konsystencji mleko kokosowe lub migdałowe, sól, pieprz, czerwona papryczka, kurkuma, troszke czosnku – nie można się oderwać od gara 🙂

      1. robert 9 września 2015 o 23:25

        …po prostu wstałem od kompa, poszukałem jaglanej i pozostałych ochotników… zrobiłem. naprawdę: bez lipy! cały gar na dwa dni.

        1. pepsieliot 10 września 2015 o 07:33

          zazdrszczę

      2. lara kopf 10 września 2015 o 02:04

        hej, możesz podac bardziej konkretny przepis na to curry z kaszy jaglanki, uwielbiam ją, jem prawie codziennie ale zazwyczaj na śniadanie z owocami, brak mi fajnych, szybkich, wytrawnych przepisów, z góry dzięki

    8. Ka 9 września 2015 o 22:27

      Buraki gotowane pisypane curry. Uh,az sié podniecilam!

    9. Noemi Demi 10 września 2015 o 00:41

      Przepis na pyszne curry (zjedzone dziś) – podduszone na wodzie warzywa – cebula, marchewka, ziemniaki i bataty z dodatkiem curry, jak warzywa zmiękną to dodajemy paprykę, cukinię i np. brokuła, zalewamy mleczkiem kokosowym (najlepiej zrobionym samemu – zmiksowane wiórki kokosowe z wodą, wiórki odsączamy, dolewamy samo gładkie mleczko), na koniec na chwilę do gotującego się curry wrzucamy trochę liści jarmużu, ewentualnie zielony groszek i odrobina soli himalajskiej. Podawać możemy z ryżem – brązowym okrągłym, arborio czy jaśminowym lub zjeść samo.

    10. grzegorzadam 10 września 2015 o 09:07

      -”Kurkuma stała się bowiem przedmiotem jednej z najsłynniejszych spraw o piractwo intelektualne. Hinduskie organizacje badawcze wspierane przez rząd Indii wystąpiły w 1995 roku przeciw University of Mississippi, który uzyskał patent na używanie kurkuminy do leczenia trudno gojących się ran. Hinduska Rada ds. Badań Naukowych i Przemysłowych podała w wątpliwość spełnienie jednego z podstawowych kryteriów patentowalności: innowacyjność. Powołała się na artykuł na temat przyprawy opublikowany w hinduskim czasopiśmie w 1953 roku oraz cytat o leczniczym działaniu kurkumy pochodzący ze starożytnych traktatów sanskryckich. Amerykański urząd patentowy uznał te racje i patent unieważnił.

      W późniejszych latach przyznawano patenty na używanie wyizolowanej z kurkumy kurkuminy w bardziej skonkretyzowanych przypadkach. Przegrana University of Mississippi oznacza natomiast, że koncerny farmaceutyczne nie mają szans, by uzyskać patent na produkt, który ma znacznie szerszy zakres i pozwoliłby na przykład zabronić konkurencji wytwarzania medykamentów bazujących na kurkuminie. Kilka niewielkich firm wciąż próbuje obejść tę barierę, modyfikując strukturę chemiczną kurkuminy w nadziei na znalezienie pochodnej o lepszych właściwościach, która byłaby nowa, a zatem podlegała szerszej ochronie prawnej.”

      Mało brakowało.. 😉
      A na ryż nie stawiałbym, wg ostatnich badań jest potężnie skażony Arsenem i pestycydami, podobnie jak winogrona, a nawet ‚polskie’ jabłka > około 30 oprysków przed zbiorem.
      Biały rafinowany ryż powoduje chorobę beri beri…
      -”W taki sposób Eijkman ustalił, że przyczyną choroby beri- beri są niedobory substancji odżywczych występujące u osób spożywających biały, polerowany ryż. Dziś wiemy, że owym brakującym składnikiem jest, eliminowana z ryżu podczas przetwarzania witamina z grupy B – tiamina (B1).”
      – Nie to żeby straszyć, ale warto o tym pamiętać.
      Jaglanka chyba jednak lepsza.

      Jest sezon zbierajmy owoce, śliwki, nawet ‚dzikie’ … Suszone naturalnie są o niebo lepsze od przemysłowych ‚naturalnych’, a po domu roznosi się piękny zapach , w bonusie .. 🙂

      Fajny temat 🙂
      pozdrawiam

      1. Niki 10 września 2015 o 20:29

        Właśnie, bo coś mi nie pasowało z tym białym ryżem, musiałam gdzieś przeczytać, że chłonie pestycydy, od tamtej pory nie tknęłam, a brązowy też smakował jakoś dziwnie papierowo, a oduczyłam się go, gdy doszczętnie spaliłam garnek hehe. Ale jadłam wtedy nie-eko, zajadałam się ryżem z obficie cukrowanymi jabłkami.
        I co teraz, gdyby ludzkość porzuciła pszenne pieczywo i ziemniaki i zawzięła się na codzienne porcje białego ryżu nie-eko… bo eko coś jakby 2 razy droższy. W Polsce ludzie zawsze w pierwszej kolejności patrzą na cenę, nie na jakość, wartość i zdrowie. IMO nie ma szans, ceny musiałyby się w miarę wyrównać, zeby sięgnęli po eko.

        Delektuję się teraz dzikimi jabłuszkami inną niż zwykle odmianą, śliwki też mam z sąsiedzkiego sadu, niemal wszystkie dzikie jabłka robaczywki – smak jak dawniej z babcinego sadu, że ach! nieporównana soczystość do przemysłowych. Winogrona małe kuleczki dostarczył sąsiad też z własnej działki eko 🙂 Jeśli już muszę kupić zwykłe jabłka to biore gorsze z wyglądu, nieatrakcyjne, niewypolerowane. Psychicznie lepiej się czuję 😉
        Trzeba zacząć suszyć śliwki, o 🙂 Morele naturalnie sobie ususzyć na brązowo to też rarytas!

        1. grzegorzadam 10 września 2015 o 21:56

          Jak jadę gdzieś, staje przy wiejskich drogach i zbieram.
          w domu robię ‚przesiew’, do suszenia , do piwnicy..
          Z mojego drzewa w tym roku słabo, co drugi rok..
          Dojrzewają węgierki, mnóstwo tego jest. Kupiłem niedawno ‚stonkowe’ wypasy.
          Kwaśne, bez smaku.. bez komentarza.. 😉

    11. goornick 10 września 2015 o 09:34

      Helo wszystkim!

      Trafiłem tu niedawno i pewnie jak większość poszukujących lepszej szamy przypadkiem.
      Do tej pory myszkowałem po zakamarkach bloga biorąc coś dla siebie, ale teraz pora dodać coś od siebie (nie w sensie jak Matka w Poranku kojota, ale zawsze)

      Curry z kalafiorem ( podpatrzone w Jamie’s minutes meals)

      Czas przygotowania ok. 20 min.
      Stopień trudności : jeżeli ktoś już miał w ręku nóż to żaden jeżeli nie to mały.

      Wstawiamy na ogień ryż – 1 porcja ryżu dwie wody troszeczkę prawdziwej soli, dużo goździków (znaczy dobrze pow. 10ciu) oraz pół umyte cytryny.
      Ważne: ryżu nie mieszamy. Doprowadzamy do wrzenia, woda ma się wygotować na małym gazie (woda nie kucharz) i powinno być ok. Ja sposobem naszych babć po zdjęciu z pieca owijam papierem, ręcznikiem i wkładam pod koc, kołdrę, pierzynę itp.

      Teraz właściwe curry:
      Nieduży kalafior kroimy na ósemki i podpiekamy z obu stron na patelni grillowej, grill elektrycznym itp. Bez tłuszczu ale mają się pojawić się wyraźne ślady na naszym białym warzywku. Proszę mi tylko nie pisać o cząstkach Maillarda itd… Tam jest SMAK.

      Równolegle bierzemy dużą patelnię albo garnek z grubym dnem (ja robię w żeliwny) i rozgrzewamy 2 łyżki dobrego oleju. Na to idzie łyżeczka kozieradki, łyżeczka gorczycy (w oryginale ciemnej, ale ja nie mam i dodaję jasnej i jest ok), łyżeczka kolendry i parę liści curry – ja też nie mam i dodaje suszone liście limonki kafir i jest OOOOKK. Rozumiemy się, że wszystkie przyprawy w ziarnach…
      Teraz bohaterka : Łycha kurkumy.

      To wszystko podsmażamy łykając ślinkę i oganiając się drewnianą łyżką od krążących wokół domowników.
      Poeksperymentujcie z przyprawami. Baza to nasiona kozieradki, gorczycy, liście curry lub kafir oraz kurkuma. Ja czasem dodaje kumin, czasem garam masala, czasem chili w płatkach co podejdzie.
      Ilości też należy zmieniać, aż znajdziecie to co będzie w sam raz dla Was.

      Dalej: dodajemy kilka dymek pociętych w 2-3 cm kawałki, od jednej do oporu posiekanych chili (jak lubicie, ja daję trzy) kawałek imbiru wielkości kciuka posiekany na kawałki nie naruszając kciuka, 2 ząbki czosnku, też posiekane, 2 pokrojone na kostkę pomidory (że skórką i z gniazdami nasiennymi).

      Podsmażamy parę minut dalej się oganiając…

      Potem już z górki : wlewamy puszkę mleka kokosowego – może być light, ale ja uważam, że to grzech, puszkę odsączonej ciecierzycy (jak ktoś ma to można namoczyć dzień wcześniej i dodać, ale gotuje się dłużej), oraz z pół puszki pokrojonego ananasa – oczywiście surowy jest lepszy bo unikamy cukru z zalewy. W każdym razie ananas jest konieczny.
      Teraz, w końcu dodajemy podpieczone kawałki kalafiora i gotujemy przez kilka minut. Kalafior podczas podpiekania na grillu również się gotuje więc jest dość miękki.

      Przestajemy się oganiać, wyciągamy ryż z pod koca, wyciskamy zupełnie mięciutką cytrynę, wyrzucamy skórkę i podajemy.

      Uff.
      Mam nadzieję, że ktoś to zrobi i – jeżeli Pepsi się zgodzi- podzieli się opinią i/lub zdjęciem.

      Pozdrawiam
      goornick

      1. pepsieliot 10 września 2015 o 11:02

        thx goornick 🙂

      2. Niki 10 września 2015 o 20:41

        Noo napracowałeś się 🙂 czasochłonne pewnie to i jest, ale skoro mówisz, że ma smak, kto by nie uwierzył. Tylko jedna rzecz mnie tam mierzi. (poza jedzeniem z puch) W jakim celu jest ta cytryna? Konieczna? Już przez to nie zjadłabym – skrobia ryżowa kwasem podlana zaburza itditditd. …podziękowała! 😀 za długo trawiłabym taką michę, za długo leżakowałaby na taśmie, moja fabryka już mnie nie oszuka.
        Fajnie, że dajesz dużo przypraw, to musi być aromatyczne. Dotąd omijałam kozieradkę*, bo wpływa na hormony, więc uwaga, a od niej przecież ta symfonia się zaczyna, trzeba spróbować z nią.

        * robiłam kiedyś kurację na porost włosów, wcieraną w skalp, rosołkowy zapach przez pewien czas jest wyczuwalny, otoczenie może różnie dziwnie i niezrozumiale reagować, to jedyne moje z nią doświadczenie

    12. anna 10 września 2015 o 22:02

      Tak .To ile na jeden raz gramow trzeba zjesc ?

    13. goornick 10 września 2015 o 23:34

      @pepsi: to ja dziękuję.
      @ niki: puchy możesz pominąć – tak jak podałem w przepisie. Rzeczywiście napracowałem się podczas pisania, bo sam proces trwa, jak podałem z 20 min. Po co jest cytryna – zrób raz z i raz bez to się sprawa wyjaśni. 😉
      Odnośnie reszty: przeżyłem >45 lat jedząc co podejdzie i co mi smakuje. Od kilkudziesięciu dni jem inaczej i widzę znaczące zmiany w moim życiu (- 15kg, samopoczucie, itd, itp)
      Mam nadzieję, że od czasu do czasu pozwolę sobie na grzeszną przyjemność typu curry z kalafiorem wiedząc, że nie łamię podstawowych zasad diety.
      Jeżeli zacznę się zastanawiać nad każdym ziarenkiem ryżu to chyba czas już żegnać ten świat…
      @anna: krótka odpowiedź : aż się nie najesz (jedz powoli i pamiętaj, że podobno sygnał z żołądka do mózgu idzie 20 min), dłuższa odpowiedź : przychodzi, pardon, baba do lekarza i mówi : dochtórze nie mogę schudnąć. A bierze pani te tabletki, które przepisałem? Biorę. A ile pani bierze? Jak to ile, aż się nie najem,

      Pozdrawiam
      goornick

    14. Anna 13 września 2015 o 08:20

      Grzegorzadam, Pepsi…jeśli piszecie i namawiacie do diety roślinnej a porzucenia mięsnej, to powinniście poczytać, co o tym sądzi Bołotow. Jest tylko jedna książka na polskim rynku. Możecie posłuchac wywiadu udzielonego polskim dziennikarzom przez tego mądrego człowieka. Jestem pewna, że po lekturze jego ksiązki i relacjach chorych wyzdrowiałych nie będziecie tacy pewni swego. Trzeba znać racje obu stron. To jest ten wywiad, gdzie wypowiada sie o zakwaszeniu/alkalizacji.https://www.youtube.com/watch?v=XdlhxG4fPNE

      1. pepsieliot 13 września 2015 o 13:43

        Anno niedługo minie 30 lat jak jestem roślinożerna i zapewniam Cię, że wiem o czym mówię, ale nikogo nie namawiam, to jest moje odgórne założenie.

    15. EWCIA 13 września 2015 o 15:53

      A CZY GRZEGORZADAM MÓGŁBY SIĘ WYPOWIEDZIEĆ NA TEMAT TEGO FILMIKU I TEORII BOŁOTOWA O KONIECZNOSCI ZAKWASZANIA ORGANIZMU? PH MOCZU POWINNO WYNOSIĆ 5?

    16. grzegorzadam 13 września 2015 o 17:51

      @Anna
      Bardzo ciekawie o potrzebie zasolenia limfy.. Tu prztyczek do lekarzy straszących solą.. 😉
      O kapielach z solą jako panaceum na pasożyty, wszystkie!
      Co do soli pełna zgoda.
      Dla mnie brakuje w tym wywiadzie kontynuacji, zakwaszanie krwi.. Jak?
      Tiulki (rybki) solone.. i co dalej?..
      Dziwny ten wywiad, twarze pozakrywane (??), tłumaczenie pokrywa głos B.B,
      musimy lektorce wierzyć na słowo..
      Nie namawiam do weganizmu, kieruje sie żywieniem ‚intuicyjnym’, jestem zwolennikiem organicznych jaj..
      O mięsie pisałem niepochlebnie, bo to sprzedają w sklepach jest dalekie od ideału..
      Nieumywakin go cytuje czasami, nie widze rozbieżności, poza twierdzeniem, że pH osocza (moczu) powinno byc 5..na skali ?? Mało czytelnie w ”wywiadzie”.. Porannego może tak 😉

    17. grzegorzadam 13 września 2015 o 23:30

      @EWCIA

      Genialny naukowiec, niezrozumiany, karany długoletnim więzieniem za… poglady.. 🙁
      Zdrowe dziecko nowo narodzone organizm wolny od chorób ma pH 7,4.!
      Myślę, nie tylko ja, że celowe zakwaszanie organizmu to nie jest dobry pomysł, chociaż teoria rozrzedzania krwi jest jak najbardziej słuszna.
      A do jej rozrzedzenia wystarczy np. cynamon, soda lub świeży sok z cebuli…

      Wielki przeciwnik mleka, ale’ wyizolował’ pałeczki kwasu mlekowego jako remedium na:
      —-„Najniebezpieczniejszym produktem na ziemi w wieku atomowym jest mleko”. Lecz oskarżając mleko zawierające stront, różnorodne resztki herbicydów, pestycydów, nawozów, metali ciężkich, radionukleotydów oraz infekcje ropne, Bołotow uważa, że powinniśmy nauczyć się wyodrębniać z mleka czystą pałeczkę kwasu mlekowego, najważniejszego przedstawiciela naszej mikroflory symbiotycznej. Należy wyodrębniać i hodować ją w zwykłych warunkach domowych, codziennie wprowadzać do układu pokarmowego w celu walki z dysbakteriozą. Doświadczenie Bołotowa w regeneracji zdrowej błony śluzowej i mikroflory przewodu pokarmowego przekonująco wpływa na zdrowie każdego, kto wykorzystuje pałeczkę znaną obecnie pod nazwą „kwasów Bołotowa”.

      Sól trzyma pana profesora przy życiu, kolejne potwierdzenia znaczenia soli jako podstawowego elektrolitu i ‚mordercy’ pasożytów.. 😉
      Krew zdrowych zwierząt jak i ludzka, powinna być słonawa, co oznacza że po oddzieleniu limfa jest relatywnie słona.. Prawda.

      A zakwaszanie żoładka sokiem żołądkowym krokodyla to prostu coś.. niesamowitego! 😉
      Wole jednak sól, chlorek Mg, witC i ACV.. 😉

      pozdrawiam

    Dodaj komentarz