logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
194 online
50 086 900

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
ŻUJ DŁUGO będziesz DŁUGO ŻYŁ

Dobry wieczór Kochani Przyjaciele,
Dzisiaj mam bardzo zły i smutny dzień, ale nie będę pisać dlaczego, bo nie mogę, jednak tylko jedno zdanie, potwornie zawiódł mnie człowiek. Za chwilę pójdę zrobić trening, może trochę mi to pomoże.
Jednak postanowiłam napisać do Was parę słów o żuciu.
Dieta witariańska, wykorzystana w charakterze suplementu leczenia zdrowia kojarzy nam się zwykle z Ameryką i z Instytutem Hipokratesa o którym często wspominał Paul Nison, ale też wielu innych rawfoodystów w tym mniej zasłużony dla popularyzacji tego stylu leczenia Steve Jobs. Oczywiście mamy na uwadze terapię dr. Gersona, który był Niemcem, jednak zarzuca mu się właśnie niemieckie zamiłowanie do gotowanego ziemniaka w codziennej zupie, jaką się spożywa podczas jego kuracji.jabłko animacjaOkazuje się, że jednak wszystko zaczęło się w Szwajcarii i to pod koniec dziewiętnastego wieku od wynalazcy musli, szwajcarskiego lekarza Maximiliana Bircher-Bennera, który w listopadzie 1897 roku założył w Zurychu klinikę o nazwie Siła Witalna, a raczej rodzaj sanatorium leczenia surowym owocem i szczególnie warzywem i w taki sam sposób leczy się pacjentów do dnia dzisiejszego.
Niestety wkrótce odkryto bakterię, co niezwykle podkopało fundamenty sanatorium, gdyż nastąpił wzmożony wręcz nawrót do długiego gotowania potraw, aby właśnie unieszkodliwić bakterię. Dopiero późniejsze odkrycie witaminy i uświadomienie sobie w jakich temperaturach ginie, a jednocześnie czym jest tak na prawdę dla naszego zdrowia, spowodowało lawinowy wręcz nawrót i walenia do drzwi kliniki Siła Witalna i jej podobnych.
Dr. Bircher był otwartym umysłem, a fakt, że udało mu się wyleczyć z żółtaczki surowymi jabłkami, co się po prostu w głowie nie mieści przeciętnemu alopacie, ani właściwie nikomu, bo skoro w szpitalu bardzo luźno w kierunku tragicznie podchodzą do diety, to jednak na oddziale zakaźnej żółtaczki nie uświadczysz ani nic smażonego, ani wędzonego, ani najmniejszego surowego owocu, czy warzywa, a dr. Bircher odważył się dokonać takiego eksperymentu na sobie. Jakaż wiara w swoje przekonania, i wyleczył żółtaczkę mekintoszem, czy czymś w tym stylu.
Nauka też wkrótce potwierdziła poglądy dr.Birchera dotyczącej niewielkiej, z punktu widzenia teorii energetycznej, wartości mięsa. Otóż okazało się, że komórki zwierzęce emitują fotony (kwanty światła) na granicy wykrywalności, podczas, gdy promieniowanie komórek roślinnych jest o wiele silniejsze. Wiadomo, że żywa komórka wysyła światło o pewnej długości fali, które zanika z jej śmiercią. Źródłem tego promieniowania są wibracje atomów uwarunkowane procesami życiowymi. Zjawiska te były obserwowane przez wielu badaczy. Crile wprowadził określenie „radiogeny” dla świecących atomów plazmy, a Telkes obliczył nawet, że w jednym centymetrze sześciennym masy mięśniowej znajduje się około czterech bilionów radiogenów żelaza, czyli punktów świecących związanych z cząsteczkami żelaza. Wszelka energia funkcji organizmu pochodzi więc z energii świetlnej, której strumień wraz z odżywianiem przepływa przez tkanki dostarczając napędu dla procesów trawienia, wchłaniania i metabolizmu, przy czym energia chemiczna przechodzi w „fizyczną” – mechaniczną, elektryczną, cieplną itp., zależnie od rodzaju funkcji życiowej komórek.
(U Poppa to znajdziecie z nawiązką, pisałam o tym) .

Energia słoneczna jest jednak nie tylko wiązana, lecz również organizowana w systemy całościowe, to znaczy zawarta jest w całym ziarnie zbóż, ryżu, fasoli grochu, korzeniu marchwi, bulwie ziemniaka, jajku, mleku itd. To są właśnie „całości” czyli „jedności”, których spożywanie powinno być urozmaicone, jak najbardziej różnorodne. Wyciągnięte z rozbitych całości: białe mąki, cukier, masło, skrobia itp. są pozbawione tego, co najcenniejsze – wypracowanych przez żywe ustroje z dostarczonej energii – zapasów, które w procesie rozrodu przeznaczone są dla potomstwa na pierwszy, jeszcze niesamodzielny okres jego istnienia.
Owe systemy całościowe były akurat największym konikiem dr. Birchera, który znowuż jak inni wielcy prekursorzy witarianizmu nie dożył sędziwego wieku, gdyż zmarł jako siedemdziesięciu dwu latek, jednak podobno w kwiecie zdrowia, ale nie dotarłam na co umarł, czy z powodu czego. Ale to co twierdził tak bardzo jest mi na rękę i najbardziej zdroworozsądkowo do mnie przemawia, że nie będę dociekać co i jak.

74848-FL78670
Jednak dzisiaj miało być o żuciu pokarmu.
Jeżeli osoba decyduje się na włożenie czegoś do ust, żeby to zjeść, to żucie staje się najważniejszą zasadą. Właściwe (prze)żucie pokarmu jest podstawą do jego właściwego potraktowania przez ciało. Wpadający do żołądka niewystarczająco przeżuty pokarm, nie ma szans zostać w pełni właściwe potraktowanym przez ciało, dlatego stanowi obciążenie dla niego czyli rani go. Żołądek jest narządem, który stanowi drugie ogniwo w rurze pokarmowej ciała człowieka. Do żołądka mają wpadać substancje już właściwie przygotowane, to znaczy, wystarczająco rozdrobnione, zmieszane ze śliną i wstępnie strawione. Jeżeli jedno z tych nie jest zrobione, żołądek nie jest w stanie w pełni spełnić swojego zadania.
Dalej, z żołądka do dwunastnicy dostaje się ta niewłaściwie przygotowana materia, uniemożliwiając jej w pełni właściwe przerobienie. Ten proces trwa aż do wydalenia. Z tego powodu ciało wydala substancje nie w pełni przetworzone a przyswoiło nie wszystko to, co mogło. Część z tego co ciało przyswoiło, jest w nie najwłaściwszej (chemicznej i energetycznej) postaci.
To podobno jedna z głównych przyczyn chorób i starzenia się ciała.
Ta prosta czynność, którą jest żucie, ma ogromny wpływ na całe ciało. Jeżeli chcesz porównania, możesz je łatwo zrobić.
W jeden dzień połykaj posiłki bez żucia (w miarę możliwości). Po kilku dniach przerwy (na wyzdrowienie) jedz z właściwym żuciem. Porównanie samopoczucia i wydalin ciała nie pozostawi ci wątpliwości.

Wszystko połykane ma być wpierw przeżuwane tak długo, żeby było w stanie maksymalnie płynnym i żeby zmieniło smak co najmniej jeden raz. Dla przykładu, jeżeli jesz chleb, zanim połkniesz, potrzebujesz co najmniej 3 minut stałego żucia, żeby kęs chleba w ustach zamienił się w płyn (rozwodniona papka, jednorodna zawiesina w ślinie) o smaku innym niż ugryziony kęs. Jeżeli smak zmieni się na nieprzyjemny, to znak, że ciało już nie chce tego. Wtedy bez wahania wypluj zawartość ust. Ciało wzięło już z przeżutego pokarmu wszystko, co było mu potrzebne. Jeżeli połkniesz, niepotrzebnie obciążysz systemy oczyszczania ciała. Żuje się także płyny, to znaczy, dokładnie miesza ze śliną (np. przesączając przez zęby) co najmniej do momentu zmiany smaku. Można wyczuć zmianę smaku nawet wody.
Na płyny wystarcza krótszy czas żucia. No myślę, uśmieszek.
Osoba przestrzegająca zasady właściwego żucia dość wcześnie zauważa, że jej ciało może wystarczająco odżywiać się „samym żuciem” pokarmów.
Rzadko ciało domaga się połknięcia — są to głównie płyny.
Łatwo w ten sposób zauważyć, że większość pokarmów, szczególnie tych przygotowywanych (czyli nie surowych), ciało odrzuca, dając znać smakiem. Dobrym przykładem jest mocno przerabiana (daleka od przyrody) „żywność”, np. tort, pizza, frytki, czekolada, kiełbasa, nabiał — długo żute zmieniają smak na ohydny, podobny do wydzieliny ropnej. Mało kto ma ochotę to połknąć. Ale znam kilku zawsze chętnych.
Owoce i niektóre inne nieprzerabiane pokarmy, po dłuższym żuciu zmieniają smak nawet na przyjemniejszy niż ugryziony kęs. Dzięki temu łatwiej jest sprawdzić, które pokarmy, i kiedy, są korzystne dla ciała człowieka. Dla człowieka fakty odkrywane dzięki właściwemu żuciu, mogą być wielkim odkryciem, bo wtedy głębiej uświadamia sobie, że niejedzenie jest bliższe w zasięgu niż przypuszczał.
Żucie, jak powyżej opisane, jest częścią składową techniki Świadomego Jedzenia. Bez takiego żucia ŚJ jest niewłaściwie wykonane.
Pamiętajmy więc jak ważne jest żucie pokarmu!
Pokarm należy dokładnie żuć, mieszać ze śliną i powoli przełykać. Dokładne żucie pokarmów ułatwia wstępne trawienie węglowodanów, które odbywa się już w jamie ustnej. Jeżeli pokarm w jamie ustnej nie zostaje dokładnie przeżuty, wówczas cały ciężar trawienia spada na amylazę trzustkową. Ważna sprawa to ilość spożywanych naraz produktów. Zbyt duża ilość pokarmu w trakcie jednego posiłku prowadzi do dyspepsji trawiennej z symptomami fermentacyjnymi i gnilnymi. Nasz żołądek ma ograniczoną wielkość i dlatego jedząc cokolwiek, należy mieć to zawsze na uwadze.
Ożeż, a co na to bidni witarianie na 811, kiedy minimum dwa razy dziennie masz brzuch jak balon?
Wielu naukowców wskazuje na fakt, że przy 250 ml pokarmu żołądek nie rozciąga się. Jest to porcja trawiona optymalnie. Przy 500 ml pokarmu ścianki żołądka ulegają rozciągnięciu, a przy 1500 ml, co odpowiada pełnemu żołądkowi, rozciągnięcie ścian jest bardzo duże. W wyniku takiego regularnego obciążania żołądek zaczyna cierpieć. Dochodzi do zmniejszenia elastyczności jego ścian i organ ten obniża się i deformuje.
Ciekawe gdzie ma teraz żołądek DR i jego panna?
Przy jednym posiłku należy spożywać niewielką ilość pokarmu. Lepiej zjeść pięć małych posiłków niż trzy duże, ale należy pamiętać o tym, że organizm potrzebuje też nocnej przerwy od trawienia na 12-14 godzin. Im mniejsza porcja pokarmu jest naraz przyjmowana jako kęs, tym sprawniej przebiega proces trawienia. Przy obfitych i szybkich posiłkach mieszanie treści żołądkowej z sokami żołądkowymi trwa długo. Posiłek nie powinien przekraczać 500-600 g.
Jeżeli chodzi o tzw. popijanie przy jedzeniu należy stwierdzić, że towarzyszące jedzeniu napoje nie zaburzają trawienia z prostego powodu: płyny opuszczają żołądek szybciej niż pokarmy stałe, a sok żołądkowy znajduje się tuż przy ściankach żołądka i jest nieustannie produkowany. Dlatego też twierdzenie jakoby picie przy jedzeniu rozcieńczało sok żołądkowy nie jest do końca słuszne. Inną sprawą jest to, czym popijamy posiłek.
Woda jest tu najbardziej wskazana, bowiem nie ma ona żadnego złego wpływu na trawienie. Inaczej jest z wszelkimi napojami typu Cola, winem czy piwem. Napoje typu Cola mają bardzo niski odczyn kwasowości (pH 1,9) i zakwaszając ślinę, upośledzają trawienie skrobi.
Natomiast przy posiłkach składających się ze zbóż lub pieczywa nie zalecane jest popijanie dopóki pokarm znajduje się jeszcze w ustach, ponieważ zmniejsza to czas żucia, a tym samym upośledza wstępne trawienie węglowodanów.

widelecWażne jest oczywiście także zachowanie równowagi kwasowo-zasadowej, ale o tym nie będę pisać, bo maglowałam to ostatnio kilka razy.
Trochę to mozolne i długie żucie nie siedzi w moim temperamencie, ale jak mus to mus, spróbuje zrobić eksperyment i przez kilka dni szczególnie skupić się na świadomym jedzeniu, czyli żuciu i się okaże, czy mi to w nawyk wejdzie. Bo to chyba tak na gałkę raczej dobry nawyk jest.

PS.
Niestety moje prowadzenie w drugiej turze w grupie się skończyło znienacka i dlatego jeszcze raz proszę gorąco piękną Socjetę o zagłosowanie na mnie w drugiej turze, czyli akurat teraz, o ile oczywiście droga Socjeta tego nie zrobiła.
Wchodzi się na mojej stronie tego bloga, prawy górny róg i po kliknięciu, przenosimy się na stronę konkursu. Tam należy wybrać grupę książek, Obyczajowe i zagłosować na Biegam bo muszę.
Zaznaczam, że tylko moja książka z tych wszystkich jest jedynie debiutem, gdyż nawet ta, która mnie wyprzedza, jest debiutem, ale wydrukowanym już drugi raz, rok po roku i przez inne wydawnictwo, więc ja nie mam szans być w jakikolwiek sposób znana i tylko Wy możecie na moją książkę zagłosować i moja rodzina i przyjaciele.
Za to obiecuję Wam, że po 12 maja, nawet jednym słowem nie wspomnę już o Biegam bo muszę.

(Visited 354 times, 1 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Anka 7 maja 2013 o 11:16

    Dobre przeżuwanie to podstawa, sama wielokrotnie się przekonywałam, że kiedy jem coś na speeda to potem czuję się jak balon… Wprowadziłam w domu taką małą zasadę, każdy kęs stałego pokarmu trzymamy i gryziemy w buzi aż do czasu gdy w myślach doliczymy do 30. Może to nie ideał, ale się sprawdza, załaszcza u mojego 11 latka, który jeszcze rok temu miał tendencje do połykania w całaści, prawie jak gęś, co czasami kończyło się bólem i złym samopoczuciem. Ucieszyłam się, z tej wody do posiłku, że można i że nie wpływa…..bo trzymanie się zasady, żadnych płynów 30 minut przed i po nie dało się zrealizować w przypadku mojej rodzinki. Zasze było ja chcę wody………
    Na książkę zagłosowałam 2 razy ! Jest świetna !

    1. pepsieliot 7 maja 2013 o 16:01

      Anka bardzo dziękuję! Jaspis też bardzo !

  2. Jaspis 7 maja 2013 o 11:22

    Zwiększyłem twoją przewagę, powodzenia 🙂

    1. ixorp 7 maja 2013 o 12:32

      Glos zapodany:-) pozdro i powodzenia z debiutem!

      1. pepsieliot 7 maja 2013 o 16:04

        ixorp dziękuję bardzo, z Was moja siła się bierze 🙂

  3. simi 7 maja 2013 o 13:28

    Z tą pojemnością porcji jedzenia to przesada dla witarian 😮 jak wypełnić cronometrowe słupki przy takich ograniczeniach hehe

    1. pepsieliot 7 maja 2013 o 16:03

      simi, posiłkowałam się opracowaniem takim bardziej pod pranarian, widzisz, że sugerują nawet ewentualnie tylko żucie bez połykania, to o wiele za wysoka szkoła jazdy jak dla mnie, przecież jestem na 811 🙂

  4. sekurinega 7 maja 2013 o 19:48

    Wspomnisz! (moje słowa) ;P

    1. pepsi 7 maja 2013 o 20:32

      🙂

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się