logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
445 online
49 939 164

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
życie nie ma sensu, ale bywa zajebiste

Sie Ludzie,

Kłeszczyn:
Zdarzało mi się wielokrotnie zastanawiać, czy faktycznie chciałabym spędzać sporą część dnia w pozycji modlitewnej, czy mnicha buddyjskiego medytować przez pół dnia?
Czy to by mnie zadowoliło i w sensie ścisłym czy takie, jak dla mnie, marnowanie czasu, a w rzeczywistości przenoszenie się w nieistnienie za życia, co podobno zahacza o nirwanę, byłoby dla mnie dobre?
Czy tak bym chciała jakbym umiała?
Czy chciałabym żyć życie w bezruchu medytacyjnym, a jak tak to po co?
Po co?

Rozwiązania:
Oczywiście radzi się ludziom, poszukujcie sensu życia, on siedzi w was, przestańcie oglądać telewizję, przestańcie się obijać, a zabierzcie się za siebie.
Pozornie to wszystko ma sens, na pierwszy rzut oka faktycznie, jakby robić mniej telewizora i internetu, a raczej w to miejsce zastygnąć w pozycji jogi.
Iść trenować, zamiast jeść ciastko i tym podobne.
To faktycznie życie może byłoby lepsze, tylko w jakim sensie lepsze?

O ile kiedyś moją stałością była wiara w stworzenie na podstawie oczywiście rad, w tym moich, silnego nadczłowieka, o tyle obecnie skłaniam się do zmiennej, a niekiedy wręcz ambiwalentnej postawy, nie wiary w żadną poradę.
Nikt nie ma żadnej dla nikogo rady, ani tym bardziej w sobie jej nie znajdziesz, gdyż chodzi o to, żeby się określić.
Trzeba się określić.
Trzeba się dobrze zdefiniować.
A do tego potrzebne jest tylko jedno narzędzie, a mianowicie szczerość. ( Szekspir?)

Jak w kolejce po pieczywo, jedni od razu wiedzą czego chcą, a inni zmulają, ten nie ten, a jaki ma spód i tym podobne kolejkowskie brewerie.

Kiedy uświadomisz sobie autentycznie, że jesteś jak zwierzę niewinny i że chcesz żyć jak najdłużej, choć tak na prawdę nie wiesz po co, chyba instynktownie, a twoja energia jest wszystkim co cię może ogrzać, lub schłodzić to być może przestaniesz się okłamywać i uwierzysz w czynienie dobra, zarówno dla siebie jak i dla innych.

Jednak dla mnie pojęcie dobra bardzo różni się od wizji duchowieństwa, cokolwiek mam na myśli, pod hasłem duchowieństwo.

Mówi się człowiekowi, oszczędzaj swoje ciało za pomocą odpowiedniego odżywiania i uprawiania sportu, to będziesz mógł dłużej żyć i się poświęcisz zapewne dla planety, bo tyle będziesz miał w sercu wdzięczności. Lecz ja mówię co innego.
Człowiek raczej rzadko umiera jak mysz, która nagle odkłada widelczyk, człowiek, szczególnie współcześnie, umiera długo.
I dlatego radzę, żebyś jadł zdrowe rzeczy, pozbył się chociażby za pomocą poprawienia przepływów czyli kodu uzdrawiania swoich zaprzeszłych stresów obciążających twoją nieuniknioną i niezawinioną pamięć komórkową, abyś żył do końca zdrowy, a umarł ze starości.
Żyj długo, a umieraj krótko.
I tylko po to radzę sport i odpowiednią żywność.

Ale czy ty człowieku spędzisz życie wgapiając się w telewizor, bo to ci sprawia przyjemność, czy zachłystując się pracą, czy siedząc godzinami w bezruchu w pozycji lotos, to już twoja sprawa.

sens zycia 5Jeżeli dostarczysz energię świetlną z pożywieniem i wystawisz się na promieniowanie to ja ci nie powiem nigdy, że sprzątając miotełką planetę i co jeszcze ewentualnie, nie wiadomo, osiągniesz nirwanę.
Chociaż nie wykluczam, że właśnie możesz też ją osiągnąć, jeżeli to będzie twoim szczerym pragnieniem.
Gdyż wierzę tylko w szczerość.

Kiedy lubisz oglądać komedie i się zaśmiewać, nie wysiaduj w operze, bo to nie jest twój poziom, ani styl. Nie czytaj Platona, czy nawet Marqueza, bo każdy kto umie czytać może przecież czytać wszystko, jednak kiedy marzysz, żeby czytać Helen Fielding i to tylko dwa jej dzieła o grubej trzydziestolatce, to będziesz wobec siebie nieszczery.

Kochana Socjeto działa tylko szczerość i dlatego nie działają afirmacje.

Jak jesteś gruba, nie uwierzysz, że jesteś szczupła, choćbyś sobie powtarzała to od rana do wieczora.
Czy zwierzę siebie nie akceptuje, czy zwierzę sobie nakazuje prace społeczne?
Po co tak odbiegać od naszej zwierzęcej natury i przez swój rozbuchany jak na zwierzę intelekt tak bardzo utrudniać sobie życie?

Im więcej zwierzęcej prostoty w życiu i im mniej wprowadzania intelektualnych, lub co gorzej pseudo intelektualnych rozważań, tym więcej szczerej i naturalnej radości doświadczysz.

Pamiętaj, że mydło to burżuazyjny przesąd, a twój własny intelekt potrafi ci zadać podstępny cios w osobiste serce. ( To już na pewno Szekspir)

Wiadomo, że posiłek najbardziej smakuje po pracy, czy po treningu i w tym sensie bezczynność na pewno nie jest dobra dla żadnego człowieka, czy też zwierzęcia.

Jednak mówić człowiekowi i zmieniać jego upodobania mamiąc go enigmatyczną nagrodą, że co niby będzie miał, jak nie oglądnie serialu, który wielbi, albo nie spotka się z kumpelą na plotach, tylko będzie czytał w tym czasie Fo Dario, z którego nie wiele wyniesie, a nawet jak tak, to być może bez przyjemności.

sens życia 2Pozwólcie sobie ludzie żyć, po prostu.
Dla przyjemności.
Bez ciągłego obowiązku gmerania we wnętrznościach i nieustających poszukiwań bez happy endu z założenia.

Obowiązki są tylko po to, aby życie twoje i tych którzy od ciebie zależą, lub na których tobie zależy było długie i przyjemne.

Życzę tego wszystkim ludziom i zwierzętom.
Pracuj tylko tyle, żebyś potem mógł oddać się przyjemnościom.

Jeżeli będziesz odpowiednio ćwiczył, jadł, pił energię świetlną i rozprawisz się ze stresem to prawdopodobnie będziesz żył długo, a krótko umierał.
Jeżeli postawisz tylko na sybarycję i hedonizm, to na odwrót.
Ale niech to będzie twoim świadomym wyborem.

Są oczywiście asceci, sportowcy i inni wykolejeńcy jak naukowcy, badacze, którzy pasjonują się w wielbieniu trudności, stawiania sobie coraz wyższych poprzeczek i ciągłemu pokonywaniu samych siebie. Oni jednak raczej żadnej rady od nikogo nie potrzebują.
Sami wiedzą co robić, a jakby chcieli się wzmocnić, to rzeczywiście biorą sobie specjalistów do pomocy.
Konkretny specjalista, który odpowiada za to co na podstawie jego rad może się wydarzyć, tych rad, potrzebującemu.

Ale ty?
W imię czego masz działać wbrew sobie?
Wypełnij raczej obowiązki jak najszybciej, usprawnij maksymalnie ich wykonywanie i korzystaj z życia po swojemu.
Jak lubisz planetę to ją ratuj.
Ja nie lubię tej planety wirującej bez sensu od rana do wieczora.
Mam ją gdzieś, co nie znaczy, że dręczę zwierzęta, czy ludzi, albo, że nie sortuję moich eko i nie tylko, śmieci.
Jeżeli już kogoś dręczę to chyba tylko moich czytelników, którzy zapomnieli gdzie się ukrywa klawisz escape.

Przede wszystkim wygoń ze swojej głowy mity i wyobrażenia, a w zamian, niech się twój gar wypełni prawdą.
W klasztorze buddyjskim znajdziesz nie jeden telewizor.

sens zycia 4Niczego nie radzę, bo każdy musi sam się określić.
Inspiruj się sam, albo odpuść, jak wolisz.
Nie radzić sobie, bo to oczywiste, że robisz to co chcesz i jakbyś na prawdę chciał właśnie biec 10km, a nie siedzieć przed kompem, to byś to robił.
Po prostu robisz to co chcesz.

Robisz lenistwo, bo możesz.

Musisz się określić, co robisz dla przyjemności, a co z obowiązku, narzuconego przez siebie, chociażby dla długiego życia, czyli dłuższej zabawy, czy przymusu narzuconego przez inne okoliczności zewnętrzne.

Oczywiście jak chcesz osiągnąć coś więcej w sensie materii, czy intelektu, wyników w sporcie, czy czegokolwiek musisz bardziej zadziałać, musisz się postarać.
Jednak dobrze by było i żebyś się wcześniej określił po co to chcesz zrobić?

Kiedy chcesz być specjalistą od serialu, musisz jeszcze więcej czasu poświęcać na oglądanie telewizora. To proste, tak to działa.
Czy chcesz posiadać to i owo, czy chcesz rozwijać się dla siebie czy dla innych, tak czy inaczej powinieneś to szczerze określić.
Im więcej wymiernych chęci, tym więcej podstaw do szukania własnych dróg do ich realizacji.
Czasami te drogi, są niezwykle łatwe, choć fakt, że czasochłonne, jak zaliczanie wszystkich seriali w telewizorze, a czasami trudniejsze kiedy chcesz sobie kupić ferrari nawet na kreskę u bankiera.

Mówi się, że ludzie nie żyją, kiedy oglądają życie w telewizorze.
A co w takim razie robią?
Jeżeli wielbisz telewizor, a nienawidzisz karmić słoni osobiście, bo dżungla jest zbyt wilgotna, a sawanna z kolei zbyt sucha, to dlaczego to drugie ma być dla ciebie prawdziwym życiem i cię frustrować, czy nie ugryzła cię właśnie modliszka.

sens życia słoń 2Dobra, dobra przycisnęliście mnie do muru, oglądanie telewizora przez dłuższy czas niszczy kręgosłup, ale czy koniecznie trzeba żyć inaczej?

Nie tak jak się lubi?

Ma człowiek mieć nieustające wyrzuty sumienia, że jest tu, chociaż powinien być tam, a jak już się tam pojawi, tam o czym wszyscy mówią, że to jest prawdziwe życie, kiedy leci właśnie w dół, a lina bungie rozciąga się, to na chujaż pana go tam wyrzuciło, kiedy marzy przecież żeby się teraz znaleźć na kanapie.

sens życia bung
Człowiek ambitny, wkrótce zamienia się w takie zwierzę, które kręci się w kółko za swoim ogonkiem.
Człowiek ambitny to Syzyf, który nigdy nie może być zadowolony z efektu.

Ożesz ja tu leżę na kanapie, a tam ścinają drzewa w Ameryce Południowej dla wstrętnego establishmentu i nic z tym nie robię.
Uspokój się, połóż się wygodnie. Nie musisz tego robić kiedy nie lubisz.
Nie każdy musi być chirurgiem miękkim.

I w końcu zawsze nachodzi homo sapiensa pytanie nieprzyjemne: po co ja to robię?
Czy to ma jakiś sens?
I znowuż, dawajże poszukiwać sensu życia, chociażby w formie rozmnożenia, co też w pewnym momencie nie załatwia sprawy, jak się okazuje.
Kiedy siedzisz na nudnych wywiadówkach i nie masz pojęcia dlaczego musisz teraz opowiadać bajkę o wagonikach pociągu naładowanych na literkę B jak brokułek, żeby progenitura zechciała przełknąć kęs i o co w tym wszystkim chodzi.
Karmisz jak zwierzę, które musi instynktownie nakarmić swoje potomstwo, absolutnego sensu głębszego jak nie było tak nie ma.
Głodnego nakarmić, to wszystko.

I nawet skręcony w precla robiąc lotos czy coś w tym guście, stajesz się szczęśliwy i przedłużasz sobie życie, to nie wiadomo czy bardziej niż ten co zaśmiewa się z ordynarnego humoru o pedzioszkach z Małej Brytanii. Może tylko będzie krócej żył, a dłużej umierał jak rzeczony nie przypilnuje swojego ciała.

Te tajemnicze miny tych, którzy niby znają sens życia i radzą innym go szukać, w sobie, pod łóżkiem, czy gdziekolwiek.
Nikt nie zna sensu życia, gdyż życie jest bez sensu.

Ale abstrahując od powyższej fatamorgany, owszem życie nie ma sensu, co nie znaczy, że nie może być zajebiste.
Czego Państwu szczerze życzę.
Zajebistego i długiego życia.
pape

(Visited 551 times, 8 visits today)

Powiązane artykuły

  1. Ag. 22 stycznia 2013 o 22:41

    Chciałabym tak umieć żyć bez spinki, ale ciągle gdzieś mnie gna 😉 a poprzedniego wpisu nie zdążyłam skomentować, ale dziś nie mam weny, więc napiszę tylko: czekam na ciąg dalszy i na ciąg dalszy porad dla osób bez peniska też.

    1. pepsieliot 22 stycznia 2013 o 23:58

      Ag. 🙂

  2. pepsieliot 23 stycznia 2013 o 08:37

    to stałe uczucie, które wielu towarzyszy, że nie robię tego co powinnam, ale co wlaściwie powinnam nie do końca wiem, to ciągłe poszukiwanie sensu, staje się w pewnym momencie utrapieniem intelektu i zabija dziecinną radość życia. Dziecko nie ma uczucia, że ciągle trzeba gdzieś gonić, chyba że w sensie scislym z radością właśnie goni

  3. Franka 23 stycznia 2013 o 09:20

    Podobno udzielanie rad to przemoc. Tak mówił znajomy psycholog. Witam, jestem Franka.

    1. pepsieliot 23 stycznia 2013 o 09:48

      Cześć Franka, fajnie, że się odezwałaś. Szczerze, po dłuższym zastanowieniu, doszłam do wniosku, że Twój znajomy psycholog to spoko kolo, rada to forma przemocy, a dobra rada niech spada 🙂 Teraz właśnie do mnie dotarło, że chociaż ludzie łakną rad pozornie i nawet o nie proszą, to jednak się do nich bardzo często nie dostosowują, może właśnie dlatego, że podświadomie odbierają radę, jako ingerencję

  4. Magdika 23 stycznia 2013 o 10:24

    Jak zwykle w samo sedno :brawa:

  5. pepsieliot 23 stycznia 2013 o 10:32

    Magdika hejusia 🙂

  6. Jaspis 23 stycznia 2013 o 18:54

    Pepsi, powiedz mi proszę dlaczego często piszesz o dzieciach w takim lekko negatywnym tonie określając je jako progenitura ? Ja o swoich dzieciach tak bym nie powiedział .

  7. pepsieliot 23 stycznia 2013 o 19:35

    dla mnie progenitura to fajne słowo Jaspis

  8. Aleksandra 24 stycznia 2013 o 01:26

    Właśnie stwierdziłam, że Cię uwielbiam 🙂
    Ten wpis jest idealny. I cudownie jest sobie uświadomić, że jest się „jak zwierzę niewinnym” i chce się żyć, choć nie wiadomo po co.
    I mam nadzieję, że teraz zaczyna się moje „zajebiście”!
    Dzięki 🙂

    1. pepsieliot 24 stycznia 2013 o 07:35

      Aleksandra, też Cie uwielbiam za ten wpis i w ogóle

  9. Emilia 25 stycznia 2013 o 17:59

    Jesli gdzies wyczytalas ze afirmacje to wmawianie sobie klamstw typu gruba osoba probuje sobie wmowic ze jest chuda, to chyba natrafilas na bledne zrodlo. 🙂
    Medytacja, taka jak sie ja stosuje w buddyzmie typu Vipassana, kaizen etc. to juz inna bajka niz afirmacje i dopiero raczkuje w praktyce ale juz teraz wiem ze szczescie ktore sie z niej czerpie jest zupelnie innym szczesciem ktore sie czerpie z ogladania ulubionych seriali komediowych i roznych lekkich czynnosci ktore nam przynosza frajde bowiem wplywa na caly organizm, umysl, emocje, otoczenie, zycie, przeszywa praktycznie wszystko swoja niteczka. Jedno drugiego wcale nie musi wykluczac. Ale zdaje sobie sprawe ze to nie dla kazdego.

  10. pepsieliot 25 stycznia 2013 o 21:33

    goście się leczą z raka oglądając komedie, więc też ma to wpływ. Właśnie o tym jest ten wpis, że dla Emilii jest medytacja typu Vipassana, a dla pepsi jest filmik slapstikowy i niech tak zostanie. Cały wpis jest o tym , że nie da się prawdziwie wielbić wspinaczki, kiedy lubi się leżeć na plaży i wygrzewać w słońcu, można się powspinać dla gimnastyki, ale to wszystko. I o tym właśnie napisałam, a afirmacje są jak wiemy różne, kwadratowe i podłużne, żart to był, wiem, że są głębokie :)) ściskam

    1. Emilia 26 stycznia 2013 o 09:21

      Oczywiscie ze dla kazdego co innego ale i tak sie nie zgadzam ze mozna jedno z drugim do jednej szuflady wrzucic, Dla mnie jest i medytacja i serial komediowy 😛 Ale sa to czynniki nieporownywalne, jeden kieruje nas zewnatrz, drugi bardzo osobisty, wewnetrzny stan ktory sie z nas rodzi wiec nie ze nie zgadzam sie z wpisem tylko z porownaniem. 🙂 dla osob ktore sie tym zbyt nie interesuja moze prawda innaczej wyglada wiec nie nalegam na zmianie zdania, tylko dodaje moje. 😉

      1. pepsieliot 26 stycznia 2013 o 09:58

        mnie chodziło tylko o jedno, aby nie wmawiać ludziom, że sens jest, tylko wystarczy go poszukać i najlepiej medytacjami, czy sprzątaniem planety, nie mówię, że ktoś nie może się odnaleźć właśnie przy takich działaniach, ale nie jest to dla mnie równoznaczne ze znalezieniem sensu życia, a raczej z określeniem dla siebie najlepszej drogi, jaka jest po prostu życie każdego człowieka, czyli jestem skłonna zgodzić się z lapidarną wypowiedzią Ewy ;))

        1. pepsieliot 26 stycznia 2013 o 09:59

          oczywiście nie wszyscy ludzie czują się dobrze w swoim życiu i oni właśnie poszukują wygodniejszych dla siebie rozwiązań, są jeszcze tacy, którzy psuj ą sobie życie świadomie

        2. Emilia 26 stycznia 2013 o 12:11

          Tez sie zgadzam. W ogole nie ma sensu szukac hehe. 🙂 Jak gdzies jakis jest, to sam sie znajdzie. A wlasciwa droga juz moze miec wiele odmian, istnieje ogromna liczba mozliwosci na wlasciwa, najlepsza droge dla kazdego czlowieka. Milego dnia. 🙂

          1. pepsieliot 26 stycznia 2013 o 13:16

            Emi :))

  11. ewa 26 stycznia 2013 o 09:10

    Dla mnie sensem życia jest życie.Po prostu.

  12. Karolina 8 lutego 2013 o 14:27

    To okreslenie siebie to poprostu dobra znajomosc siebie umiejetnosc w koncu zajecia sie tym co naprawde Ty chcesz robic .Ty nie inni ludzie ktorych masz w swej glowie za autorytet to umiejetnosc porzucenia superego, tej perfekcyjnej ” goody two shoes” ( angileskie stare okreslenie dla perfekcjonsty|) na rzecz bardziej zrelaksowanego homo sapiens ktory nic nie musi ale moze i chce , Poszukiwanie odpowiedzi na sens zycia jest rownie depresyjne jak poszukiwanie odpowiedzi na to dlaczego starzejemy sie i umieramy . Czlowiek uparcie chce widziec jakis wyzszy cel jego egzystencji podczas kiedy wszystko co ma to codzienna egzystencja i to powinno mu wystarczyc jesli jest zrownowazony psychicznie

  13. pepsi 8 lutego 2013 o 16:30

    Polać Karolinie, ścisk, jak najbardziej się z Tobą zgadzam 🙂

Dodaj komentarz

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się