logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
68 464 456
198 online
28 987 VIPy
Reklama

WITAMINA D3 W PROTOKOLE Z K2 TiB DO SSANIA !!! NIEZBĘDNE DLA ZDROWIA UKŁADU ODPORNOŚCIOWEGO

   

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • 13 prostych narzędzi naprawczych: jak być piękną, zdrową i bogatą

    Czyli zróbże ten pierwszy krok.

    Dla każdego z nas być pięknym, zdrowym i bogatym oznacza zapewne odrobinę co innego. Jednak można przyjąć, że od przybytku głowa nie boli i dobrze byłoby znienacka jeszcze wyładnieć, podwindować zdrowie i finanse.  Bowiem zgoda na zapewnienie sobie dobrego dla siebie stylu życia, często oznacza działanie, czyli ruszenie ze skrzyżowania, co z kolei implikuje poczucie równowagi i spełnienia w teraz.

    Piękniejsza może po prostu oznaczać: świeższa, bardziej zwarta i napięta, z błyskiem w gałce.

    Zdrowsza oznaczać może tylko tyle, że dzisiaj wysłuchasz swojego ciała, nie popędzisz rozemocjonowana za kolejnym podszeptem ego, zrozumiesz własny organizm i zapewnisz mu to, co jest dla niego najlepsze, tak aby mógł lepiej funkcjonować teraz.

    Bogatsza oznaczać może tylko tyle, a może aż tyle, żeby zapewnić sobie pewien luz w matrixie, który to luz matrix ustawicznie anektuje. Bowiem żywi się Twoim strachem i innymi negatywnymi emocjami.

    Pojęcia te, wzajemnie się przenikają i często są od siebie uzależnione, dlatego śmiało wrzucam je do wspólnego wora, gdyż jak tu wzbogacać się i pięknieć, gdy nie ma się kompletnie energii życiowej, albo jak być kreatywnym, gdy nie ma zgody (rzyga się?) na własne odbicie w lustrze.

    Najczęściej bywamy pozornie świadomi (gdyż przez sen) naszych pseudo niedoskonałości i pragnień, jednak tak naprawdę nie kumamy czaczy, że trzeba zacząć od pierwszego kroku ku przebudzeniu.

    Podaję 13 najprostszych narzędzi naprawczych (kolejność przypadkowa):

    1. Jesteś tym, co wchłoniesz?

    Jeśli chodzi o zrozumienie swojego ciała, to na tym planie jesteś tym, co wchłoniesz z jedzenia.

    Braki odpowiednich składników odżywczych, albo upośledzone wchłanianie (na przykład związane z chorobami, czy wiekiem) powinny zostać uzupełnione, bez żadnych szczególnych mecyi, dobrymi suplementami diety.

    TU ZNAJDZIESZ 100% ORGANIC 4 GREENS This is BIO idealny
    do
     KURACJI 4 SZKLANEK, która oczyszcza wątrobę,
    usuwa pasożyty, odtruwa inne organy jak nerki,
    przy okazji dotleniając
    ciało.

    Aby Twoje ciało lepiej wchłaniało stosuj codzienną oczyszczającą kurację 4 szklanek, coś jak mycie zębów.

    2. Inne słońce, czyli biofotony

    Jedzenie, które spożywasz powinno nieść w sobie światło. Jeżeli nawet będzie organiczne, ale pozbawione biofotonów, może Cię nie odżywić po prostu.

    Przykładowo, pomiar biofotonów pozwala jednoznacznie stwierdzić, czy jaja pochodzą z chowu klatkowego czy od niosek z wolnego wybiegu. Zdrowe artykuły spożywcze pochodzenia biologicznego mają wyższe promieniowanie biofotonów niż żywność ze szklarni. Prawdopodobnie nie wystarczy jeść warzywa i owoce eko, ale trzeba też mieć pewność, że dojrzewały na słońcu.

    Teza, że „karmimy się promieniowaniem słonecznym” ukrytym w żywności, może zaskoczyć kogoś, kto nie słyszał o pojęciu entropii i negentropii oraz koherencji, czyli spójności promieniowania, jednak podążając za wybitnymi umysłami: dobrze rozszyfrowane słońce to odpowiedź na wszystkie zdrowotne potrzeby naszych ciał, w tym dyń.

    w didaskaliach:

    Wypowiedź profesora Fritza-Alberta Poppa:

    Byłem wtedy docentem Uniwersytetu Marburskiego, miałem dużo czasu i mogłem poświęcić się szczegółowym badaniom naukowym. Mogłem również powierzać różne problemy moim doktorantom. Z biegiem lat bardziej oczywiste było, że jakieś właściwości optyczne są odpowiedzialne za powstawanie raka.

    Obraz stawał się coraz bardziej klarowny. Oczywiście, odkryłem też sporo innych punktów zaczepienia, na przykład fakt, że w organizmie istnieje system naprawczy kierowany fotonami. Wygląda to następująco: przy naświetlaniu grup komórek światłem ultrafioletowym o długości 380 nanometrów lub dłuższym, niszczy się DNA do takiego stopnia, że pozostaje ono nieuszkodzone tylko w 2 lub 3 %. Jeżeli naświetlimy ponownie tę plątaninę molekuł tym samym światłem, ale tym razem ze zmniejszoną intensywnością, to wcześniej wywołane szkody zostaną usunięte w przeciągu dnia. Nazywa się to foto naprawy. Kiedyś nie było to znane, ale dzisiaj już wiemy, że występuje ona w pojedynczych komórkach, zarówno organizmu człowieka, jak i wszystkich innych.

    To brzmi jak cud…

    Do dziś nie znamy w pełni mechanizmów, lecz wiemy, że to działa. Efekt jest niezaprzeczalny. Oczywiście, starałem się utworzyć zależności i myślałem, co by się stało, gdyby molekuła benzo(a)pirenu pojawiła się w komórkach, w których ciągle dochodziłoby do procesów foto naprawy – przy czym promieniowanie nie musiałoby pochodzić z zewnątrz. Benzo(a)piren mógłby wtedy zniekształcić sygnały foto naprawy, przez co by ją wstrzymał, co doprowadziłoby w efekcie do powstania raka.

    To nie jest czyste gdybanie, gdyż są pacjenci, na przykład z Xeroderma pigmentosum 4, rodzajem raka skóry, przy którym nie występuje ten system naprawy, a przyczyną powstawania nowotworu jest właśnie awaria owego systemu lub jego całkowity brak. Ci pacjenci nie mają powyżej 20 lat. Nie można ich wyleczyć, ponieważ nie można udoskonalić ich systemu naprawy. Widząc wiele zależności, zdałem sobie sprawę, iż w tym leży prawdziwa przyczyna powstawania tumorów (czytaj guzów).

    Ten cytat może jeszcze bardziej ukierunkować nasze działania, na jedzenie pokarmów, które były dobrze nasłonecznione, które mają dla nas jednoznaczny przekaz świetlny, co najprawdopodobniej odbije się pozytywnie na naszym zdrowiu.

    to nie Twój przypadek

    3. Nie zapominaj, że jesteś ssakiem dziennym, no i o placebo

    Jeżeli odstawisz żarcie złomu, czyli zniekształconą przez sztuczne aromaty, barwniki i tysiące innych chemikaliów szamę, służących do jej „fałszowania” jedynie w celach komercyjnych, będziesz miała po pewnym czasie szansę wrócić do najbardziej naturalnego zjawiska, jakim jest zaspokajanie własnego apetytu. Póki co, nie możesz mu ufać, bo wyciągnie Cię na manowce fastfoodów i takich tam.

    Zdrowy apetyt, czyli chętka na coś, to najbardziej naturalny głos ciała, który wystarczy zaspokoić, aby zagwarantować sobie nie tylko idealne odżywienie i energię, ale przede wszystkim równowagę świetlną ciała, która kiedy jesteś zdrowa nigdy nie jest stała, a zależy właśnie od naturalnych zmian zachodzących w przyrodzie, takich jak dzień i noc.

    Należy uszanować zapadający zmrok wpasowujący się również w odwieczny świetlny cykl dla człowieka, który nie zapominajmy, jest ssakiem dziennym.

    Czyli medytacje o świcie i modły o zachodzie słońca mają również znaczenie prozdrowotne dla ciała, nie tylko dla ducha.

    Placebo to najlepsza i najmniej inwazyjna metoda leczenia. Co dziwniejsze, nawet na tym planie, wymyka się spod skrzydeł matrixa.  Dochodzi do wyleczeń nawet w najcięższych i nieuleczalnych chorobach, tylko dlatego, że Twoja świadomość ma możliwość sprawczą.

    Twoje ciało jest projekcją Twojej yyy … świadomości

    4. Puść kompulsje i obsesje

    Tyle, że wcześniej trzeba je yyy … zaakceptować.

    Dużo się mówi o ludzkich obsesjach i kompulsjach, z których te drugie odpowiadają za uśmierzanie tych pierwszych. Jednak owe teorie nie przybliżają Cię do tego jak masz sobie pomóc. Dostajesz wytyczne, żeby rzucić nałogi, co w  krańcowych przypadkach uciążliwości zdrowotnej czynisz, już wkrótce popadając w następne uzależnienia. Rzucasz darcie faj i tyjesz 20 kilo, bo teraz nałogowo jesz żelki, albo fistaszki (400:1? Omega 6 : Omega 3 ?, czyli  jakiś horrorek)

    Bycie w nałogach, to stanie na skrzyżowaniu. Niezgoda na swoje nałogi, to zaprzeczenie prawdzie w teraz. To brzmi trochę dziwacznie, jednak, aby ruszyć ze skrzyżowania trzeba mieć jasność tego gdzie się jest. To, że jesteś w nałogu jest tylko i wyłącznie Twoją sprawą, a wyjście z niego może być tylko Twoją zmianą. Zaakceptuj fakt, że jesteś nałogowcem, nie miej o to do siebie pretensji, a tylko zrób jedno: puść ten nałóg. Nie chodzi o rzucenie nim o ścianę. Gdy puścisz nałóg (uwierz, że teraz trzymasz go kurczowo) on sam odpadnie. Gdy go nie puścisz, nie odpadnie nigdy, co najwyżej zamieni się płynnie w inny.

    Wszelkie nałogi odbierają zdrowie, urodę i pieniądze.

    5. Zacznij sie budzić sie

    Pewnego dnia przychodzi moment, że uświadamiasz sobie, że śpisz. I to jest wspaniały dzień, chociaż nie od razu o tym wiesz. Jak Tolle w dniu pamiętnym, gdy od nadmiaru cierpienia chcąc popełnić samobójstwo, przebudził się nagle z głębokiego snu.

    Ten cały ból istnienia, pogoń za ekscytującymi emocjami, zabijanie czasu liniowego, nieustający strach przeplatany ekscytacją o przyszłość, tkwienie w przeszłości, analizowanie potknięć własnych, częściej cudzych, swoich krzywd, wyrzuty sumienia, złe teściowe, toksyczne matki, zalkoholizowani ojcowie, niegrzeczne/niewdzięczne dzieci, szybko wzbogacający się sąsiedzi, młodziej wyglądające kumpele, choróbska, brak kasy, zmarchy, pierwsze i następne siwe włosy, kredyt hipoteczny we Frankach, kredyty konsumpcyjne, zdrady, nadwaga, czy niedowaga, łodewer.

    Klęski żywiołowe dalekie i bliskie, absurdalne odkładanie widelca. Depresja, lęki, czy dwubiegunowość. To wszystko razem, lub każde z osobna dopada Cię nagle i doznajesz objawienia. To sie nie dzieje sie na jawie, to przecież sen.

    Śnisz, śnimy tylko w jednym celu, żeby w końcu sobie to uświadomić, że śnisz i zacząć sie budzić sie.

    Wszystko co Ci się wydarza dzieje się po coś. Wykorzystaj tę wieść i zacznij się budzić. Akceptacja i ruszenie ze skrzyżowania, będąc przytomną. Pierwszy krok świadomy, na jawie. Nie z podszeptów ego, tylko własnej intuicji.


    TU ZNAJDZIESZ WYJĄTKOWY REGULATOR HORMONÓW
    MACA 100% ORGANIC THIS IS BIO

    6. Genialne pomysły są o dupę rozbić? No i dziel się.

    Owszem, gdyż trzymają Cię na skrzyżowaniu, zaczynasz przeliczać. Nawet jak masz sto pomysłów na minutę, a każdy lepszy od drugiego, to i tak nic to nie znaczy, jeżeli nie przekłada się to na działanie. Można nie mieć żadnego pomysłu, a tylko rzetelnie powielić cudzy zamysł biznesowy, zrobić go lepiej z własnym piętnem indywidualności, własnej kreacji, ruszając po prostu ze skrzyżowania.

    Zwykle za sukcesem życiowym, czy biznesowym, czy jednym i drugim stoi bardzo dużo pięknej, chociaż niezauważalnej dla postronnych pracy dzień w dzień, często przez wiele lat. Nie o to chodzi, że do sukcesu zawsze prowadzi ciężka praca, wręcz przeciwnie, praca, która jest pasją, nie jest odbierana jako mozół. Sukces nie jest osiągnięciem celu, sukcesem jest przebywanie w drodze. Każde cofanie się, akceptacja błędów, każde kolejne ruszenie ze skrzyżowania jest pięknem życia w teraz.

    Dziel się z ludźmi miłością, to zawsze podnosi wibracje Wszechświata.

    7. Czy jest możliwe, aby zmiana tylko jednej rzeczy w życiu miała wpływ na inne jego dziedziny?

    Tak, pod warunkiem, że zmiana będzie dotyczyła istotnej rzeczy, a nie krzątaniny. Krzątanina, to wszystkie działania, które pozorują istotne działania, ale nimi nie są, a są jedynie udawaniem i mistyfikacją, czyli działalnością. Nie wynikają z potrzeb, tylko z pragnień.

    Gdy zalegasz  na skrzyżowaniu będziesz skłonna udawać, że winne są okoliczności zewnętrzne. Będziesz chodziła do psychiatrów i dochtore. Albo do znachore, w zależności od tego z kim bardziej rezonujesz. Będziesz przyduszała swoje emocje. Będziesz stale mówiła NIE.

    Jednak, gdy zaakceptujesz fakt, że jesteś w szponach własnego ego, i że pomoc dla Ciebie jest w yyy … Tobie, wówczas powiesz życiu TAK. I to całkowicie wystarczy. Jedne TAK i wszystko się zmieni na tak.

    Jakbyś jednak potrzebowała jakiejś wskazówki, czy idziesz w dobrym kierunku, jest nią to, czy ludzie chcą Cię naśladować. Ludzie chcą być spokojni i infantylnie szczęśliwi jak dzieci, czy Tolle. Chcą przestać się bać. Bardzo chcą skumać o co właściwie kaman.

    Nie zapominaj tylko, że jednak ludzie nienawidzą, gdy bank zmienia swoją wirtualną stronę, że nie znoszą gdy w hipermarkecie zmienia się wystrój, szczególnie, gdy przestawiają towar. Ludzie nie znoszą nowości, dlatego nie przypadł im do gustu Budda, czy Jezus. Ludzie chcą tego z czym się dotychczas identyfikują, dlatego potrzeba trochę czasu zanim wyrażą zgodę na nowe.

    8. Cel ukazuje się na końcu

    Cel ukaże się dopiero wtedy, gdy przestaniesz o nim myśleć, gdyż tak naprawdę liczy się tylko bycie w drodze.

    Wiele działań w temacie zdrowia, urody, czy biznesu mają jakby opóźnione efekty. Coś co się ukazuje światu, to często wynik konsekwentnego bycia w drodze przez długi czas liniowy wcześniej.

    Nie jest aż tak ważne dla wyniku, co robisz sporadycznie, czy wyrywkowo, wracając na swoje skrzyżowanie, natomiast ciągłe bycie w kroku, w drodze, półuśmiech Giocondy, czy raczej wspaniałego półidioty Foresta Gumpa i konsekwencja jest bezcenna.

    Nagle widzisz, że koleżanka bardzo schudła i wypiękniała, ale ona chudła długo i nadal jest w drodze. Gdy wróci na skrzyżowanie, dopadnie ją tylko efekt jo-jo, a śpiąca gawiedź będzie rozbawiona.

    9. Nie bój się błądzić

    Niechaj działania staną się Twoimi nauczycielami. Gdy nie będziesz działać, dajmy na to ze strachu przed porażką, czyli osiądziesz na skrzyżowaniu, jak mój Rumun ze skoliozą, wówczas nigdy nie dowiesz się jak za pomocą prób i błędów będziesz mogła wzrastać. Nie ma wiele gorszego, niż brak akceptacji dla tego co jest i tkwienie na skrzyżowaniu przez sen. Życie jest po to, aby je przeżywać.

    Wyobraź sobie, że jedziesz na obóz kondycyjny i nigdy nie wyruszasz na trening, bo stale coś Cię powstrzymuje, a to wiatr, a to śnieg, a to wstyd przed oceną, czy strach przed poślizgnięciem na ścieżce zdrowia. Wracasz z takiego obozu i jak się czujesz?

    Czy nie tak, jak człowiek ze sztuczną skoliozą na skrzyżowaniu?

    10. Silna wola?

    Ciekawe dlaczego nie potrzebujesz specjalnie silnej woli, żeby gapić się w telewizor, czy też siedzieć w fotelu i nawijać z kumpelą bla bla, czy też wszamać pudełko czekoladek?

    Na szczęście nie do wszystkich pozytywnych działań dla siebie i Wszechświata jest niezbędna silna wola, bardzo często wystarczy jedynie zrozumienie.

    Wystarczy zrozumieć o co kaman w matrixie, żeby zacząć akceptować siebie, zewnętrze sterowane przez programy własnego ego, to co Cię spotyka i pojąć, że tak wiele od Ciebie zależy. Jeśli chcesz karmić własnym strachem matrix zrób to, ale świadomie. Jeśli chcesz zmiany, zrób ją. Nie musisz ani walczyć na barykadzie, ani zasiadać w okopach, bo o to chodzi w matrixie, nie musisz dokarmiać Reptilli, Watykanu, Satanistów, czyli bankierstwa, po prostu bądź buntowniczką na swojej drodze. Idź własną ścieżką prawdy. Wzrastaj i przyciągaj podobnych do siebie.

    Przede wszystkim zacznij kochać siebie, autoamatycznie pokochasz wszystkich innych.

    11. Z raka żyje o wiele więcej osób niż na niego umiera i jeszcze zdanko o produktywności

    Miej to na uwadze. Wiedz jak działa matrix i przestań się bać( gdy potrafisz) teraz. Gdy nie potrafisz, zaakceptuj swój strach, bowiem często już tylko to wystarczy, żeby strach odszedł. Nie oceniaj, nie porównuj się, bądź we własnej drodze.

    Nie staraj się zarządzać wszystkim w swoim życiu, a nawet ogranicz ilość rzeczy, którymi będziesz zarządzać. To Twoje ego chce trzymać wszystkie cugle w swoich łapach. Gdy to skumasz w jednej chwili i całkiem automatycznie zwiększysz swoją produktywność. Sztukmistrz w cyrku żongluje wieloma przedmiotami, ale jak widać jest to umiejętność cyrkowa i niech zostanie w cyrku.

    Ty zarządzaj jak najmniejszą ilością spraw, najlepiej teraz, tym właśnie krokiem, w którym jesteś.

    12. Pieniądz zwykle lubi ludzi zdrowych i odwrotnie, oraz niech Cię nie krępują pieniądze

    Często w naszym życiu przejawia się motyw tak zwanej sprawiedliwości. Dlaczego ktoś ginie nagle w trzęsieniu ziemi, czy tsunami? Zastanawiamy się jaki sens ma życie w kontekście śmierci dziecka? Jednym słowem: o co kaman? Dlaczego jeden ma dobrobyt, a inny dziedziczy biedę i choroby?

    Tak naprawdę to są tylko pozory, które odbierasz jako prawdę przez sen. Przez sen posiadasz logikę śpiącego. Nie obejmujesz entropii chaosu. Nie rozumiesz, że wszystko co się dzieje ma swój sens, gdyż jest Twoim i moim programem. To jest nauczka. We Wszechświecie nie ma żadnych przypadków. Że budząc się zaczynasz dopiero kumać. Że dziecko od początku wie, jaka będzie jego rola. Że świadomie pojawia się na Ziemi w jakimś celu.

    Jest oczywiście pytanie, dlaczego ta droga musi prowadzić przez mękę? Przez cierpienie? Dlaczego nie zdobywamy doświadczeń stąpając po płatkach róż? Dlaczego nie wzrastamy w ten sposób?

    Odpowiedź jest bardzo prosta, ponieważ śpimy. Nasze ego zadaje tysiące pytań, w tym tych podchwytliwych według ego i co z tego, skoro odpowiedzi są zawsze tak samo głupie. Dopóki wszystko odbywa się we śnie, dopóty będziemy wciąż pytać i otrzymywać jednakowo debilne odpowiedzi.

    Jest tylko jedna droga, przebudzenie.

    Jeżeli będziesz puszczała energię pieniądza na własne potrzeby, a nie na pragnienia, czyli dlatego, aby przeżyć ekscytację (dreszcze) przy samym kupowaniu, to okaże się w ostatecznym rozrachunku, że to Ty zgromadzisz energię. Pieniądze jak każda energia powinna karmić.

    13. Nie planuj za bardzo (w tym nie planuj nawet dobrej zabawy) no i coś o premedytacji

    Planowanie jest wyrażeniem niezgody na to co jest teraz.

    Planowanie zabawy jest jakby w sprzeczności ze spontaniczną zabawą. Ludzie męczą się w Sylwestra, bo zaplanowali koniecznie dobrą zabawę, a to jest wbrew naszym naturalnym potrzebom.

    Jeżeli zależy Ci na tym, aby być produktywną, wygospodarujesz sobie po prostu czas na zabawę teraz.
    Nie pędź za zabawą, która po prostu jest modą, bo to nie zabawa, a znowu banalny wyścig szczurów. Co śmieszniejsze odbywa się na tym samym skrzyżowaniu.

    Bądź taka jaka jesteś i okaż wdzięczność za wszystko co Ci się wydarza teraz, bowiem każdy problem jest Twoim stopniem do wzrastania. Przyznasz więc, że problemy sensu stricte Cię nie dotyczą.

    Z premedytacją wszystko zostało zmieszane i wrzucone do jednego tygla, gdyż zdrowie, uroda i pieniądze to są elementy tej samej gry, w którą gramy w matrixie, żeby w końcu doświadczyć potrzeby przebudzenia.

    I ją w końcu yyy … zaspokoić.

    owoc & love

     

    (Visited 18 201 times, 1 visits today)
    Pepsi Eliot
    Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    Powiązane artykuły

    1. Gabi Orchita 16 lutego 2018 o 16:54

      Rzeczy które zrobiłam swojemu ciału, nie akceptując go *ówczas wydają mi się niewybaczalne tym bardziej że nie doszłam do upragnionej mety. Czy to skalpel, czy igła, czy śmierciożarcie, czy samokaleczenie, męczenie flaszkami, kompulsywne żarcie…wszystko przerobiłam a nie mam jeszcze 30. I gdy nachodzi mnie myśl żeby tym razem dosięgnąć świętego Graala poprzez X, zatrzymuje się i wiem że to przyniesie tylko frustrację. Ile energii i pieniędzy poszło na podniesienie swojej samooceny. Nie mam szans zaspokoić swoje ego, nawet teraźniejsze poczucie winy to kolejna zagrywka mojej Dramy. Akceptacja. Jest w tym kojący balsam. Dziś mam nockę z pielęgniarka z agencji i zazwyczaj fiksowalabym się niemiłosiernie (bo tyle jest do zrobienia, nic nie będzie szło wg mojej myśli i dlaczego ja;) ale myśląc w kategoriach „jeden task na jeden moment, wszystko mija” mam szansę na nie wkurw przez 12godzin. Męczące jest męczenie się pracą nie tylko w pracy ale i poza nią. To jakaś chora wegetacja. Widać mój resistance I niech i tak będzie 🙂
      Dzięks za post :*

    2. Lucia 16 lutego 2018 o 18:00

      Peps, chyba łatwo o takie porady, gdy wszystko się układa. Ludzie, którzy „prowadzą” w ten sposób innych ludzi, to ludzie zamożni. Myślę, że łatwiej im o posłuch, bo słuchający chcą wierzyć, że dzięki postępowaniu według ich wskazówek, sami wejdą na ścieżkę spokoju ducha i dobrobytu. Uśmiechniętego radośnie „głupka”, siedzącego bez butów w miejskim parku, większość tych „szukających prawdy” zwyczajnie wyśmieje. Szczególnie jeśli ustalą, że leżące obok plecak i trampki były za dychu, a zegarek za całego piątala.

      Chcę cię zapytać czy znasz kogoś, komu nie jest łatwo, komu brakuje ręki lub nogi, albo ma nadpodaż w postaci rakulca, czy innego rozsianego, nie ma forsy, mieszka skromnie, jeszcze skromniej odpoczywa latem, a MIMO TO jest szczęśliwy i spokojny, bo ten spokój naprawdę gna z jego wnętrza i pozostaje niezmienny mimo wydawałoby się, niewesołych okoliczności? Znasz kogoś takiego Pepsi?

      1. Pepsi Eliot 16 lutego 2018 o 18:39

        Przeczytaj może jeszcze raz punkt 12, to moja odpowiedź :). Przede wszystkim dotarło do mnie, że Twoje ego jest teraz smutne/czarnowidzące. Przypomniało mi się, że owszem znam Tolle, mi, yyy … połowa Indii (chociaż Osho pzyznał, że Indie, to nie tędy droga).

      2. Ika 16 lutego 2018 o 20:47

        Loiuse Hay 🙂 Zerknij na jej BIO Lucia.

        Jest także pewna polska blogerka, autorka książek na temat samorozwoju, która często wspomina, że tonęła w długach. Ale trwała na swej drodze. Podjęła działanie i wszystko się zmieniło.

        Jest też taka dziewczyna, Dominika Budzyńska (znajdziesz na fb). Jest młoda, piękna, szczęśliwa… Jeździ na wózku inwalidzkim. Realizuje się jako makijażystka. Nie wiem czy czyta Tolle, ale niewątpliwie jest szczęśliwa z takim życiem, jakie ma 🙂

        Widziałam w necie mężczyznę bez rąk i nóg, dla którego słowo niemożliwe, nie istnieje. Wielu zdrowych ludzi nie na w sobie tyle pasji, co on.

        I jeszcze kobieta po 70., która tak bardzo kocha jezioro Bajkał, że mieszka niedaleko – sama, w bardzo trudnych warunkach. Zimą jeździ po jeziorze na łyżwach – własnoręcznie wykonanych 🙂 Nie ma luksusów. Utrzymuje się ze skromnej emerytury. Jeśli chcesz, wrzucę linka do filmiku.

        Love <3 <3 <3

        1. Sylwi 20 lutego 2018 o 22:57

          a można jaśniej ten akapit ? 🙂
          Jeżeli będziesz puszczała energię pieniądza na własne potrzeby, a nie na pragnienia, czyli dlatego, aby przeżyć ekscytację (dreszcze) przy samym kupowaniu, to okaże się w ostatecznym rozrachunku, że to Ty zgromadzisz energię. Pieniądze jak każda energia powinna karmić.

          to wydawać te pieniądze czy nie ? 😉

          1. Pepsi Eliot 21 lutego 2018 o 07:30

            pewnie że wydawać, inwestować w swoje pomysły, w cudze pomysły, zaspokajać potrzeby ciała na dobre materiały, na powietrze czyste, na pokarm najlpeszy, dzielić się z innymi, uczyć innych i samej wzrastać, przy pomocy pieniędzy również

            1. Tysia 13 marca 2018 o 14:13

              No dobrze, ale z tą ekscytacją przy kupowaniu zapewne chodzi o pomysły i projekty, w celu ruszenia ze skrzyżowania, czy może chodzi też o ubranka np. 😉 Chyba nikt nie zaprzeczy, że sprawienie sobie nowej rzeczy daje przyjemność, wspomnianą ekscytację. Gdzie kończy się a gdzie zaczyna zakupoholizm?

            2. Pepsi Eliot 13 marca 2018 o 17:32

              każdy dobrze wie, gdy przegina, im bardziej ego twierdzi, że spoko. Jak nakupisz, zaakceptuj, widocznie tak ma być. Każdy nałóg,w tym ekscytacja przedmiotem musi sam odpaś, czyli trzeba go puścić. Gdy zrobi się to bez zrozumienia o co kaman, czyli na siłę zaraz wpada się w inny nałóg.

    3. Truskawka 16 lutego 2018 o 19:29

      Pepsi i Emanuelka, chciałabym Wam bardzo podziękować za to, że jesteście. Dzięki Wam dokonały się w moim życiu niewyobrażalne dla mnie wcześniej zmiany. Akceptacja wszystkiego co mnie napotyka na mojej drodze (czy złe, czy dobre, bez oceny) pozwoliła mi przeżywać życie na 100% i nie wychylać się w przyszłość, ani nie cofać się w przeszłość. Rodzice – których wcześniej traktowałam jak zło konieczne, kłótnie nonstop, zeszłam do serca, ogarnęłam swojego pieprzone ego, i co? Cudowni ludzi, żadnych kłótni nie ma, wzajemna pomoc i wsparcie, miłość i dużo pozytywnej energii. Myślałam, że jestem tępakiem, który nie może zdać nigdy niczego w 1szym terminie, ale to tak na prawdę było moje lenistwo, wzięłam się w garść, połykałam żaby bez myślenia i teraz wszystko pięknie i lekko mi idzie na studiach. Partnera jak nigdy nie było (no właśnie brak fizyczności mi czasem niestety doskwiera), tak i nie ma, ale patrze na każdego człowieka z taką samą miłością, kocham Was wszystkich, to piękne uczucie. Ludzie, którzy jak myślałam wcześniej byli „złymi” – zaczęłam na nich patrzeć w inny sposób i są cudowni. Tak na prawdę chyba wszystko zależy od nas i od naszego „myślenia”. Dzięki, buziaki.

      1. Pepsi Eliot 16 lutego 2018 o 19:51

        <3

      2. Bio pomidore 17 lutego 2018 o 09:18

        Pięknie truskawka❤

      3. fila 18 lutego 2018 o 00:03

        Piękne świadectwo!

    4. Zofia 16 lutego 2018 o 21:32

      Dzieki Pepsi, dociera do mnie, ze pomimo ze stracilam mame w wieku 2 lat, ze cale dziecinstwo pamietam jako jeden wielki smutek, w zeszlym roku odeszly ode mnie 2 najblizsze mi osoby, w tym najukochanszy tata, i zostalam zupelnie sama..nie upowaznia mnie do siedzenia na skrzyzowaniu, i obrazaniu sie na caly swiat. Ruszam dalej <3

      1. Pepsi Eliot 17 lutego 2018 o 08:01

        Oczywiście Kochana, oni są szczęśliwi, a mama to już pewnie szykuje się, żeby tu znowu się pojawić, chyba, że odeszła przebudzona. A ja Cię kocham

        1. ja 17 lutego 2018 o 23:00

          Mozesz bardziej wyjasnic co mialas na mysli Pepsi ? „….szukuje sie zeby znowu sie tutaj pojawic, chyba ze jest przebudzona” ?

          1. Pepsi Eliot 17 lutego 2018 o 23:10

            przebudzeni już tutaj nie wracają, chyba, że chcą

    5. MonaLu 17 lutego 2018 o 10:00

      Qrcze, a ja nie wiem, czy chcę się przebudzić, po co? Chcę być w drodze, uczyć się, dawać miłość , być zdrowa i mieć porsze, żeby wszyscy mieli porsze. Choć do tego ostatniego, to wszyscy musieliby być przynajmniej na wpół przebudzeni, bo niektórzy w matriksie to faktycznie chcą chodaków i garba, albo przynajmniej wydaje im się, że to wszystko, na co zasługują…
      Styknie na Misskę świata, czy jeszcze coś dodać? ;-D

      1. Pepsi Eliot 17 lutego 2018 o 11:37

        jest wporzo 😀

    6. Keyt 17 lutego 2018 o 17:43

      Z totalnie zakompleksionej, oceniającej siebie więc i tym samych innych. Buńczucznej jednocześnie istotki. Dzięki akceptacji i przebywaniu w tu i teraz. Dzięki Tobie Pepsi, potem Osho, Tolle. I ostatecznie po zbudowaniu zaplecza teoretycznego zaczęłam sobie doświadczać. Przestało mi być po drodze z teorią, bo napakowałam ją sobie do głowy, przetrawiła głowa, a im bardziej byłam w tu i teraz bez myślenia, boć przecież to jest tożsame i do głosu zaczęła dochodzić intuicja często mylona z podszeptami ego. I tak sobie szłam, odpadły kompleksy, wpadła świadomość własnej wartości, to bycie sobie, tak po prostu, że jestem. Tu i teraz, że to co gada w głowie to zawsze ego. I zebrane to wszystko do kupy. Moje doliny i wyżyny. Doprowadziły mnie do mojego teraz, z którego pragnę ponownie wyrazić ogromną wdzięczność pepsiaczku za to co robisz. Ty byłaś moją inspiracją a ja, może nawet dosyć prędko jeśli koniecznie ego moje chce się pochwalić, załapałam to wszystko. Że jestem ja i jest sobie ego i chodzi o to by umiejętnie sobie tym żonglować. Chociaż to akurat brzmi kiepsko, ale odkąd pamiętam przyciągałam takie zagubione owieczki, ludzie mi się zwierzali i często słyszałam, że jest we mnie jakiś spokój, ale wzruszała ramionami bo przecież ja byłam jakaś dziwna od zawsze. Ten spokój wreszcie w sobie odnalazłam. I w mojej przestrzeni w dalszym ciągu pojawiają się zagubione owieczki, którym nawijam makaron na uszy o byciu teraz i o tym by sobie uświadomić, że bycie w teraz oznacza brak myślenia (no rozejrzyj się wokół siebie, poobserwuj tak chwilę. I co, kotłują się myśli?) I że to taki pierwszy krok. To zaskoczenie. To można nie myśleć? I z początku pałałam neofickimi zapędami, bo chciałam wszystko na raz, na już. Zbawiać świat. A teraz po prostu sobie idę. Mam nową pracę, którą kocham. Kocham siebie, kocham innych ludzi. Moich klientów którym nawijam o gorzkim trawieniu i teście sody i całej reszcie. Zagubionych spragnionych tłumienia pożądania facetów. I już nie oceniam. Na jakimkolwiek etapie świadomości są te moje owieczki, to ja im mówię na dzień dobry, że jesteś cudowny tylko o tym zapomniałeś. I takie tam. I z pokorą, sugeruje, że można inaczej. Bo intuicyjnie ich rozkładam na części pierwsze. Mówię im prawdę o nich. Na poziomie egotycznym. Reagują wiadomo jak. Ale czują, że coś w tym jest. Więc nawine swoje, a oni idą dalej. Swoją drogą. I być może będzie kiedyś takie teraz, być może tak będą zmęczeni gonieniem za szczęściem. Że oklapne i sobie przypomną takiego nawiedzonego karzełka co im pitolił o tym, że coś im w głowie gada i najlepiej to ty przestań myśleć, tylko działaj. Ewentualnie pita rozlicz i idź dalej, bez myślenia. I ja też już sobie teraz idę. I nawet jak włączy się zbędne myślenie. To długo już w tym nie siedzę. Przyszedł smutek, strach czy coś tam. I sobie poszedł. A ja się chichram i znowu jest spokój i miłość. Kocham Pepsi, wszystkich którzy piszą te cudowne, merytoryczne artykuły. Wszystkich którzy tu zaglądają, tylko czytają, albo komentują. Dzielą się swoimi doświadczeniami. Wszystkim wam dziękuję za wszystko. Jesteście cudowni <3 <3

      1. Pepsi Eliot 17 lutego 2018 o 19:56

        <3 <3

      2. fila 18 lutego 2018 o 00:03

        Ale fajnie napisałaś 🙂

    7. ja 17 lutego 2018 o 21:32

      Pepsi jak pokonac strach, ze moze cos zlego sie wydarzyc mnie lub bliskim (np. choroba, wypadek) ? Tyle zlych informacji z calego swiata….Jak zyc ?

      1. Pepsi Eliot 17 lutego 2018 o 23:12

        najpierw zaakceptować, a potem zastosować metodę Atishy, że to tylko sen. Strach to pokarm dla matrixu, gdybyś była świadoma nigdy byś się nie bała, trzeba zacząć się budzić

        1. ja 18 lutego 2018 o 00:13

          o przebudzeniu znajde wpisy od Ciebie na blogu ? Czy byl lub bedzie wpis o smogu ?

      2. grzegorzadam 21 lutego 2018 o 12:51

        ”Nawyk bycia sobą

        Do pewnego znanego mistrza sztuk walki przyszedł człowiek i powiedział, że jest wielkim tchórzem, prosi więc, aby nauczyć go męstwa. Mistrz spojrzał na niego i oznajmił swoją decyzję:

        – Będę cię uczył dopiero wtedy, gdy spędzisz miesiąc w wielkim mieście i przez ten czas będziesz każdego dnia każdemu napotkanemu człowiekowi głośno, otwarcie, patrząc mu w oczy oświadczał, że jesteś tchórzem.

        Człowiek bardzo się zmartwił – zadanie wydawało się niewykonalne.
        Przez kilka dni myślał intensywnie o słowach mistrza, pozostając w wielkiej konsternacji, lecz życie z własnym tchórzostwem było tak bardzo nie do wytrzymania, że człowiek w końcu udał się do wielkiego miasta, by wykonać polecenie mistrza…

        Początkowo człowiek na widok innych ludzi truchlał i tracił mowę, ale świadom celu, by sprostać wymaganiom mistrza, pokonywał własny strach i wstyd.
        Za każdym razem jego głos brzmiał coraz wyraźniej i pewniej, gdy opowiadał przechodniom o swoim tchórzostwie.
        Wreszcie nadszedł dzień, w którym człowiek zdał sobie sprawę, że już się więcej nie boi i im dłużej wykonywał polecenie mistrza, tym bardziej był pewien, że strach go opuścił…

        Minął miesiąc. Człowiek powrócił do mistrza, ukłonił mu się nisko i szczerze wyznał:

        – Dziękuję ci. Wykonałem to, co mi poleciłeś. Nie czuję już strachu.
        Powiedz tylko, skąd wiedziałeś, że to dziwne zadanie mi pomoże?

        – Chodzi o to, – uśmiechnął się mistrz, – że obserwując siebie przez wiele lat, zrozumiałem, iż odwaga czy tchórzostwo – to jedynie nawyk.

        Dlatego też, burząc stereotyp, można osiągnąć to, co ty osiągnąłeś.

        Teraz już wiesz, że męstwo to też nawyk, skieruj zatem wysiłki w kierunku uczynienia z niego części ciebie.”

    8. Agga 18 lutego 2018 o 13:10

      A jak położę na nasłonecznionym parapecie swoje warzywa, owoce,czy nawet miskę zupy to one maja potem biofotony???

      1. Pepsi Eliot 18 lutego 2018 o 15:25

        zupa nie, bo już nie żyje, ale owoce żywe tak

        1. Agga 23 lutego 2018 o 13:49

          Pepsi, wybacz namolność w temacie, ale czy korzeniowe (marchew, buraki, itp.),czyli takie które światła nie widziały dorastając, a przynajmniej ich jadalna część, też warto nasłonecznić? A pęczek natki-przecież jest już ścięty?

          1. Pepsi Eliot 23 lutego 2018 o 15:07

            pęczek natki będzie jeszcze przez kilka godzin niósł ze sobą życiowe enzymy trawienne. Korzeniowe warzywa ciągną wszelkie dobro z dobrze odżywionej i nasłonecznionej ziemi. Z byle jakiej ziemi, z północnego stoku są słabe zdrowotnie plony, bez względu na to, czy organic czy z pesty.

    9. Lucia 18 lutego 2018 o 14:05

      Dziewczyny, jesteście kochane. Dzięki wam wszystkim, ale ja nie tonę w długach. 🙂 Ot, tak mnie najszło refleksyjnie. A Steve Jobs? Kasa ciągnęła do niego wszystkimi drzwiami, a zdrowie nimi uciekło…

      1. Pepsi Eliot 18 lutego 2018 o 15:20

        nie tak było ze Stevem

        1. karol 18 lutego 2018 o 20:31

          a jak ?>

    10. Irszami 18 lutego 2018 o 20:13

      a jak bylo ?

    11. Maggie 23 lutego 2018 o 14:47

      Pepsi, a co sądzisz o COLOSTRUM?
      Warte jest suplementacji?

    12. KasiaM 23 lutego 2018 o 22:05

      Nie wiedzialam dlaczego to robię ale od zawsze kładę owoce na słońcu przed spożyciem. Przez całe lato nasłoneczniam na balkonie szczegolnie moje ukochane papryki. Czyli dobrze. Intuicja działa.

      1. Pepsi Eliot 23 lutego 2018 o 22:12

        bardzo dobrze robisz,

      2. grzegorzadam 25 lutego 2018 o 10:04

        ”Obecnie, tak ulepszone grzyby w witaminę D dostępne są, w supermarketach, w Australii, USA czy Kanadzie.

        Rolnicy naśladują naturę poprzez przepuszczanie przez grzyby promieni UV.

        Tylko 2-3 sekundy potrzebne są, aby proces konwersji witaminy D został aktywowany.

        W wyniku badań na Uniwersytecie Zachodnim w Sydney wykazujących, że światło UV wzmacnia poziom witaminy D w grzybach, australijski przemysł grzybowy udoskonalił techniki US do ich systemu uprawy, tak aby konsumenci w Australii otrzymali ulepszone grzyby w witaminę D w wybranych sklepach; od września 2011 (Koyyalamudi 2009; Koyyalamudi 2011).

        Witamina D znajdująca się w grzybach jest łatwa do wchłonięcia (Outila 1999; Jasinghe 2005; Koyyalamudi 2009) i wspiera wzrost kości (Calvo 2012).

        85% witaminy D zostaje w dzikich (leśnych) grzybach, po ich usmażeniu w ciągu pięciu minut (Mattila 1999).

        Ponadto, są bardzo niewielkie straty witaminy D2, kiedy grzyby są chłodzone przez osiem dni (Koyyalamudi 2009) lub nawet trzy miesiące (Mattila 1999). Oznacza to, że grzyby mogą być bardzo użytecznym źródłem witaminy D dla konsumenta, zarówno te spożywane na surowo czy też przetworzone.

        Oznacza to, iż witamina D zawarta w pieczarkach może stać się prostym i smacznym sposobem na uzupełnienie twojej codziennej diety.”

    13. zielonakamfora 26 lutego 2018 o 20:11

      kochane, kochani uczę się od was uważności, cierpliwości i obserwacji jak i akcetacji, bycia w drodzę! dziękuję, wysyłam energie serca <3

      1. Pepsi Eliot 26 lutego 2018 o 21:58

        <3

    Dodaj komentarz