Czy surowe mleko jest tym cudownym pokarmem ?
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Czy surowe mleko jest tym cudownym pokarmem ?

Dodano: 65

Czy surowe mleko jest tym cudownym pokarmem ?

Sześć Możnym,

Kobieta zmienną chyba jest, gdyż nie wiem w jaki sposób odbywało się kiedyś lokowanie produktu w moim osobistym saganie, że periodyk „Newsweek” zajął mimowolnie miejsce bliżej środka, a nie bardziej na prawo. Zresztą co z tego skoro od tak dawna już po niego nie sięgam, jednak przypomniał mi się dzisiaj, a propos, pewien wpis, który popełniłam, cóż za słowo w złym guście, ale niech zostanie, na podstawie artykułu w nieszczęsnej gazecie pod tytułem "Wielka wojna mleczna". Redaktorka K.B. zebrała opinie, na pierwszy rzut gałki pełne i obiektywne, prowadzące jednak do konkluzji, że coraz więcej badań naukowych potwierdza pożytki płynące z picia mleka, chociaż przeciwnicy mleka nie składają broni.
 Wprawdzie pani K.B. przytoczyła niusy, że nawet niektóre całe kontynenty „jakby” nie tolerują laktozy, jednak problem podobno dotyczy tylko 20% Europejczyków, więc drobiazg. Tym bardziej, że nieszczęśnicy mogą przecież kontaktować się z innymi formami nabiału owej laktozy pozbawionymi, jak fermentowane kefiry, czy jogurty. Pani redaktor przytacza podsumowania badań, z których czarno na białym wynika, że mleko nie tylko jest najlepszym budulcem kości, bo dostarcza nam wapnia, ale również, że naukowcy z uniwersytetu w Maine dowiedli, że mleko powinno się pić zwłaszcza w okresie intensywnej nauki, bowiem poprawia ono pamięć i zdolności poznawcze. Badacze dowiedli tego sprawdzając pamięć, inteligencję przestrzenną, zdolności lingwistyczne oraz umiejętność logicznego myślenia u 900 Amerykanów w różnym wieku i na różnych dietach. Okazało się, że osoby, które deklarowały picie przynajmniej szklanki mleka dziennie, we wszystkich testach miały lepsze wyniki niż osoby, które mleka nie piły, bądź robiły to sporadycznie. Yyy ... zapewne znaleziono bez trudu tych stroniących od mleka 900 Amerykanów, a szczególnie takich niejedzących nigdy pizzy z nawalonym na nią serskiem, czy lodów dajmy na to waniliowych w kuble dwukilogramowym. Sarkazm. Bowiem w innym przypadku chodziłoby tylko o sprawdzenie wegan, czy też tylko takich pijących mleko wyłącznie ze szklanki, a nie zaliczono im mleka w powyższych produktach.
Tak czy siak od mleka dzieci są większe niż wegańskie mleka pozbawione.

Oczywiście, że mleko jest doskonałym budulcem, a mleko matki karmiącej zawiera wzorcowe białko i z tym nikt nie polemizuje

Jednak dzisiejszy wpis dotyczy jeszcze innego zagadnienia, czy w takim razie rosnąca w postępie geometrycznym popularność mleka surowego jest bezpieczna? Czy to ma jakiś sens? Szczerze mówiąc, większość ludzi jest mocno zdezorientowanych w temacie mleka. Czy słuchać redaktorki z Newsweeka, czy wegańskich wrogów mleka, czy też poddać się sugestiom dziennikarza Davida Gumpert'a autora książki „The Raw Milk Revolution”, w której obnaża przewinienia wielkich korporacji co do pasteryzowania mleka i trucia nim obywateli planety Ziemia. Z drugiej strony podobnie jak wielu naturopatów, w tym Linda Melos dziennikarz David sam opija się surowym mlekiem i przedstawia jego niesamowite właściwości antyalergiczne. Że może przeciwdziałać nietolerancji yyy … laktozy? Zespół najlepszych europejskich naukowców, stwierdził, że surowe mleko jest "powiązane z mniejszym ryzykiem astmy i alergii w dzieciństwie" w porównaniu z piciem mleka pasteryzowanego. Że nie zawiera antybiotyków (moim zdaniem tylko teoretycznie). Z drugiej strony medalu, na swoich stronach bezpieczeństwa żywności amerykańskie Centrum Kontroli Chorób stwierdza, że surowego mleka nie ma na liście bezpiecznej żywności z prostego powodu, że nie jest bezpieczną żywnością, tym bardziej, gdy wszelkie korzyści można uzyskać z mleka pasteryzowanego. Doszło do tego, że handel mlekiem surowym zszedł do podziemia, ponieważ niektóre stany, jak Północna Karolina wprowadziły oficjalny zakaz wprowadzania do sprzedaży mleka surowego.

W związku z powyższym surowe mleko stało się na świecie najbardziej kontrowersyjnym jedzeniem

Z jednej strony, zwolennicy często przedstawiają surowe mleko jako cudowną żywność. W ich opinii, surowe mleko wzmacnia układ odpornościowy, zmniejszając dzięki temu częstość występowania problemów zdrowotnych małych i naprawdę dużych, od przeziębienia i grypy do raka i cukrzycy. Widzą w nim również lekarstwo na wypryski, łagodzenie objawów autyzmu, i ochronę przed astmą i alergiami. Z drugiej strony, przeciwnicy przedstawiają surowe mleko, jako źródło groźnych zarazków, a jego pozytywne właściwości odżywcze można znaleźć według nich w każdym jednym mleku z półek hipermarketu. Zwolennicy surowego mleka najbardziej cierpią z powodu fałszywych reklam, które ich zdaniem są jedynie cynicznym marketingiem wielkich korporacji.

Tymczasem:

Pomijając fakt, że mleko krowie zawiera β-laktoglobulinę (Beta laktoglobulinę), silny alergen występujący w ilości 3g/1 litr mleka krowiego, a nie występujący wcale w mleku ludzkim. Pomijając fakt, że mleko takie, czy siakie, wbrew powszechnemu mniemaniu, nie wzmacnia kości, tylko je osłabia, ponieważ zawarte w nim białko wypłukuje wapń z organizmu. Mówiąc dosadnie, być może mleko krowie to najlepszy przepis na wózek inwalidzki. Pomijając fakt, że w 2001 roku nowozelandzki naukowiec doktor Corrie McLachlan ogłosił wyniki badań, z których wynikało, że mleko, a właściwie zawarta w nim kazeina (rodzaj białka mlecznego), jest przyczyną chorób serca. Wnioski naukowca umieszczono w międzynarodowym internetowym serwisie o wymownej nazwie „No milk page”. Pomijając fakt, że u doktora Campbella w jego epokowym dziele „China Study” opublikowanym na podstawie ponad dwudziestu lat badań można przeczytać, że kazeina, czyli białko mleczne może stać się jednym z najsilniejszych kancerogenów w pożywieniu. Pomijając fakt, że Frank Oski, profesor pediatrii z renomowanej John Hopkins School of Medicine, który w trosce o zdrowie dzieci napisał książkę „Proszę, nie pij mleka”.

No i dochodzimy do IGF-1, czyli insulino podobnego hormonu wzrostu

W mleku krowim jest znacznie więcej zarówno białka, jak i hormonu wzrostu, ponieważ cielak w przyszłości musi osiągnąć znacznie większą wagę niż człowiek. Pomimo tego, że niektórzy sugerują, że IGF-1 zawarty w mleku po prostu nie zostanie strawiony, jednak badania na zwierzętach pozwalają na wysnucie przeciwnych wniosków.

IGF-1 jest absorbowany przez jelita, dlatego jest biologicznie aktywny

O ile IGF-1 jest korzystny dla młodych, szybko wzrastających organizmów, to jednak w starszym wieku podwyższony poziom IGF-1 staje się jednocześnie markerem rakowym.

Dlatego odpowiedź jest prosta, gdy tylko skończyliśmy 4 lata, każdemu mleku mówimy żegnaj

Raczej dziwny jest ten świat.

Biały owoc dla Możnych peps


Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba. Rzuć też może gałką na to: Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep
Disclaimer: Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.
 
 65
  • Pav   IP
    Tak sobie grzebalem ostatnio w sieci odnosnie luszczycy. W bardzo okrzyczanej, niemal wyroczni w swiecie medycznym klinice Mayo w 1923r pewien doktor publikowal swoje badania, o ktorych oczywiscie zapomniano. Wspominal o chlopaku, ktory byl pokryty jedna wielka luska, wygladal jak czerwony strup. Po miesiacu diety mlecznej byl czysty. Trzeba pic minimum 2 litry dziennie, optymalnie 4. Nie musze wspominac, ze mleko ma pochodzic prosto od krowy karmionej na łące. Znalazlem tez ksiazke z 1911r w pdf zatytulowana "Milk Diet As A Remedy For Chronic Disease" czyli dieta mleczna jako remedium na choroby przewlekle. Mozna sciagnac czy poczytac online. Jesli na przyklad matka z jakichs powodow nie ma pokarmu do karmienia dziecka, glownie wynik bledu dietetycznego to jedynym najlepszym zamiennikiem jest mleko krowie, kozie, owcze generalnie. Oczywiscie surowe. Na ten temat juz wiele napisano, dziesiatki lat temu. Na ile rzeczy pomaga surowe mleko to ludzie nie zdaja sobie nawet sprawy. Jest to skrzetnie ukrywane. No coz.. na indoktrynacji ludzi i wynikajacej z tego glupocie zarabia sie ogromne pieniadze.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • A man who knows what he loves   IP
      Dobra, po tej lekturze idę wypić moje 5 litrów surowego krowiego delikatesu który zakupiłem dziś na rynku zakopiańskim - kocham mleke i polecam filmik na youtube pt Motylek dla tych co śmią mi próbować odmawiać tej nirwany z wymion pięknych kobiet tzn tych z 4 nogami zwanych - no już wiecie
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • baba z kozom   IP
        Grzegorzu Adamie podpisuję się obiema ręcami oraz wszystkimi raciczkami moich kóz pod Twoim wywodem. Popijając kawę zbożowa z kozim mlekiem i słuchając, jak ślubny małzonek "rozmawia z sedesem" po nafaszerowaniu się lekami przeciwbólowymi.
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • baba z kozom   IP
          "Gdy Wikingowie przypłynęli do Ameryki, poczęstowali tubylców mlekiem. Tamci się pochorowali i uznali, że przybysze chcieli ich otruć."
          Lubie bajki. Ale jak ktoś je opowiada niech nie udaje, że są to wywody naukowe.
          Czyżby Wikingowie na swych długich łodziach przywieźli krowy cy choćby kozy? Bo mleka na pewno nie! Nie było wtedy kartonów i UHT sterylizacji.
          Takie pojedyncze kwiatki wplatane w artykuł podważają wiarygodność całości.
          I jeszcze raz: nie ma MLEKA ROŚLINNEGO. Rośliny nie mają cycków i się nie doją. Powinien być zakaz nazywania tej chemicznie otrzymanej białej cieczy roślinnej MLEKIEM. Tak jak jest zakaz nazywania czekoladą wyrobu zawierającego mniej niż dopuszczalne miazgi kakaowej.
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • zaciekawiony   IP
            " Wprawdzie pani K.B. przytoczyła niusy, że nawet niektóre całe kontynenty „jakby” nie tolerują laktozy, jednak problem podobno dotyczy tylko 20% Europejczyków, więc drobiazg."
            20% Europejczyków, 70% afroamerykanów, 85% buszmenów, 95% chińczyków i 100% rdzennych Indian. Gdy Wikingowie przypłynęli do Ameryki, poczęstowali tubylców mlekiem. Tamci się pochorowali i uznali, że przybysze chcieli ich otruć.

            "Że może przeciwdziałać nietolerancji yyy … laktozy?" - nietolerancja laktozy to nie alergia

            "Chorób stwierdza, że surowego mleka nie ma na liście bezpiecznej żywności z prostego powodu, że nie jest bezpieczną żywnością," - w Ameryce od lat mają duży problem z listeriozą, która występuje u nich endemicznie, rocznie umiera na nią kilkaset osób. W ostatnich latach głównymi źródłami masowych zatruć były... surowe mleko i mięso. U nas nie ma tak dużego problemu.

            "wbrew powszechnemu mniemaniu, nie wzmacnia kości, tylko je osłabia, ponieważ zawarte w nim białko wypłukuje wapń z organizmu." - mleko zawiera białka związane z wapniem. A ponieważ białko jest trawione, w sumie wychodzi na to, że mleko więcej wapnia dostarcza niż zabiera.

            IGF-1 jest wytwarzany też przez nasz organizm, przez okres wzrostu aż do 17 roku życia, potem w mniejszych dawkach w wątrobie. Wyższy poziom tego białka koreluje z mniejszym ryzykiem Alzheimera.
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także