połknięcie żaby vs. afirmacje
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

połknięcie żaby vs. afirmacje

Dodano: 36

Dzie Państwu, Wysłuchałam wczoraj zaległej audycji radio na fali, Kompulsywne jedzenie, anoreksja i bulimia – Zaburzenia żywieniowe, z 2-go października, w której Eve i jeszcze jedna dziewczyna, Monika rozmawiały o kompulsywnym objadaniu się i nie tylko. Postanowiłam i słowa dotrzymam i nigdy już nie będę trollem, czyli nie będę wypowiadać się na stronach, które nie są dla mnie przeznaczone, z którymi nie zgadzam się kompulsywnie, które nie dotyczą moich doświadczeń, ponieważ zwracają się do ludzi słabych. Pozostanę lurkerem. Osobiście zwracam się do ludzi mocnych. Czyli do wszystkich, bo w słabość ludzi nie wierzę. Ale dobrze znam słowo lenistwo, wygodnictwo, pasożytnictwo i w końcu zbijanie bąków. Znam te słowa dosadnie. 

Osobiście zwracam się do ludzi mocnych. Którzy mają świadomość, że wszystko jest w ich rękach, a przynajmniej bardzo wiele. Do tego uważam, że w każdym tkwi taka moc. Ludzie szukają nawet podświadomie najprostszych rozwiązań swoich problemów, dajmy na to obsesji, gdyż są leniwi. Wszyscy jesteśmy leniwi i od rana do wieczora szukamy usprawiedliwień. Dobrym wytłumaczeniem i pozornym ruszeniem z kopyta jest rozpoczęcie od modlitwy, czy też pisania afirmacji. Jest to do bólu łatwe i pozoruje działanie. Przecież głęboko się modlisz, więc niech Bóg teraz coś zrobi, albo piszesz na kartce afirmacje. Przerzucenie odpowiedzialności na innych w tym Boga wszechmogącego i miłosiernego jest formą asekuracji, wygórowanych oczekiwań i objawem lenistwa z przy klaskiem. Jako ateistka nie oczekuję cudów. Wiem, że bardzo wiele zależy ode mnie. I wiem, że muszę ruszyć dupę i zabrać się do działania, bo nic się samo nie zrobi, choćbym nie wiem co wypisywała na kartce. Chociaż jedno na pewno warto spisać. Usiąść i zrobić plan dla mocnego człowieka. Bo każdy jest mocny. Eve twierdzi, że wszystkie kompulsywne zachowania są odpowiedzią na jakieś obsesje. Nie polemizuję w tej kwestii, bo pewnie tak właśnie jest, ale co z tego? Uwielbiam neurasteników, wrażliwych ludzi, którzy są z krwi i kości i czegoś się boją, mają obsesje mniejsze i większe. Moim zdaniem każdego dogania jakaś obsesja, nie jesteśmy wyjątkowi. Kolejarz ma obsesję, zamiatacz metra, Eco Umberto, Dżarek Scott i ja też. Kompulsywne zachowania są odpowiedzią na obsesje i kij. Jeżeli kompulsywne zachowanie ci szkodzi, bo nie zgadzam się, że zawsze w takim samym stopniu szkodzi, a niekiedy szkodliwość w ogóle jest znikoma. Na przykład, alkoholizm w odpowiedzi na obsesyjny strach przed miłością i spokojnym domem, a kilkakrotne szorowanie nieorganicznych cytrusów w odpowiedzi na obsesję zarażenia się ebolą, czy herbicydem zatrucie. Gołą gałką widać, że szkodliwość obu kompulsywnych zachowań jest karykaturalnie przeciwstawna. Wracając do kartki papieru. Mocny człowieku, siadasz i spisujesz plan rzeczy, dajmy na to pięć sztuk, które masz zrobić dzisiaj, przez tydzień, przez miesiąc. Potem metodą Briana Tracego „Połknij tę żabę” wybierasz te które są dla ciebie przysłowiową obrzydliwą żabą, jako pierwsze do wykonania. Dajmy na to lista brzmi następująco. Plan na dzisiaj. 1. Napisanie krótkiej historyjki z morałem i wrzucenie na swój blog, albo cudzego bloga, czy foruma. 2. Aktywność fizyczna, najlepiej bieganie minimum 30 minut. 3. Ostatni posiłek o 18, potem już tylko ewentualnie brokuły na parze lub jabłko. 4. Odpowiadam przez 40 minut na zaległe maile. 5. W pracy zaczynam dzień od połknięcia najgorszej żaby, potem pójdzie lekko. 6. Nie ważę się dzisiaj.

Po przyjrzeniu się planowi od razu wiesz, że tylko dwie rzeczy są najbardziej istotne na ten dzień. Od nich będzie bardzo wiele zależało. To są dwie żaby. Jedna w pracy nr 5, a druga to przebieżka nr 2. W następnej kolejności jest trzecia żaba nr 3. Ale tak na prawdę możesz już być zadowolony jak połkniesz dwie pierwsze. Jak to spełnisz wszystko inne nie ma aż takiego istotnego znaczenia.

I tak dzień po dniu, siedem dni w tygodniu, 365 razy w roku. I nawet jak lista będzie się zmieniać w zależności od dnia tygodnia, nawet jak będzie tylko jedna żaba połknięta, a niekiedy dasz sobie dzień wolnego, byle z rozsądkiem, możesz osiągnąć nieprawdopodobnie spektakularny efekt. Ja dałam tylko przykład, ale przyjdzie dzień, kiedy największą żabą, będzie na przykład wykonanie pełnego spektrum badań, nawet jak twoją obsesją nie jest hipochondria, a ropucha taka będzie tym bardziej musiała zostać przez ciebie pożarta. Jesteś mocnym człowiekiem, bo w każdym tkwi moc. Nie wierz, że jesteś jakimś mięczakiem. Nie czekaj, że cud się zdarzy. Wypnij się na wszystkich, łącznie z tobą samym, którzy mówią, że nie dasz rady i musisz się głaskać po głowie. Dość rozczulania nad sobą i koniec z analizą, czy ktoś tłukł cię w dzieciństwie i jakie traumy są za tobą. Jeżeli teraz tkwisz jeszcze w złym dla siebie środowisku, zależnościach, też zaprzestań liczenia na cud, tylko zabierz się natychmiast do wykonania pierwszego kroku. Wszystko ma sens. Na studiach byłam totalnym leserem i na czwartym roku nazbierało mi się 27 braków, ze wszystkich poprzednich lat. Nieprawdopodobne zaległości. Tylko na wydziale architektury podobno możliwe i dlatego tak wielu studentów tego wydziału nie dociera do dyplomu. Myślałam, co z tego, że zrobię coś, jak jeszcze pozostanie 26 braków. To nie ma sensu, oleję te studia. W końcu po co mi dyplom i tak jestem jebitnie uzdolniona. Wpadłam jednak na pomysł, żeby zacząć od najtrudniejszego przedmiotu i go zrobić. Sie okaże. Jeszcze wtedy nie miałam pojęcia o Tracym. Zrobiłam zaległy projekt z konserwacji zabytków, kobyła, gdzie najpierw trzeba było zrobić inwentaryzację, czyli pomierzyć, rozrysować ją specjalistycznie, potem projekt adaptacji starowiny kamienicy, a następnie rozrysowanie wszystkiego w rzutach, rozwinięciach ścian. Koszmar. Studenci mają na to jeden semestr. Siedziałam od rana do nocy i zrobiłam w pięć dni, na detę plus, ale połknęłam najgorszą ropuchę. I tak po kolei. Poszło. Doszłam do absolutorium. To samo ma się wykonać ze swoim zaniedbanym życiem. Klapki na oczy i robić swoje. Mocni ludzie. Monika z audycji miała i może jeszcze ma problem ze spełnieniem własnych aspiracji życiowych, gdyż prowadzenie domu, a głównie przygotowywanie posiłków dla dwóch dorosłych osób, męża i syna zajmowało jej tyle czasu, że nie pozostawało wiele na realizację jej ambicji akurat. Kreatywnej osoby w swoim przedziale nowych zainteresowań. Szczerze? To mi się nie mieści w głowie. Widać od razu, że planu nie było. Moim zdaniem, wszystko można pogodzić z odpowiednim planem. Można i gotować jak się lubi , lub z obowiązku, pracować i rozwijać hobby. Kompulsywnie gotowała w odpowiedzi na jaką obsesję? Tego nie zrozumiałam jasno, albo to było poza tematem. Taka dygresja. Raczej chodziło o auto uwikłanie kobiety w sprawy domowe do tego stopnia, że nie ma już czasu na realizację własnych ambicji. Matka Polka. Piszę o tym problemie w mojej książce, właściwie tylko tego dotyczy sensu stricte owa książka. Mocni ludzie ponad wszystko kochają siebie. Każdy siebie kocha, chyba, że ma jakieś psychiatryczne zmiany.

Ludzie czasami nie potrafią odszukać miłości w sobie, gdy zaprzepaszczą swoją moc. Zwykle jest to spowodowane lenistwem czy folgowaniem sobie. Żona nie odchodzi od męża alkoholika nie dlatego, że nie wierzy w swoje możliwości i woli oswojone zło, ale dlatego, że nie chce jej się uwierzyć w siebie. Jest leniwa na szukanie rozwiązań i na wzmacnianie własnej osobowości, swojego ja. Woli pobita stanąć przed lustrem i mówić afirmacje, albo modlić się, a nie zrobić wszystko, żeby się wzmocnić i mieć siłę uwierzyć w siebie. 

Osobiście wierzę, że każdy może się wzmocnić poprzez bieganie. Każdy kto może chodzić. Potem można dołożyć wzmacniające odżywcze jedzenie, szamę, dobro. Nie jedzonko, jak słyszę jedzonko to mi się hejt otwiera w kieszeni. Jedzenie, poważne pożywienie, dobrodziejstwo. Jedzonko leży w hipermarkecie opakowane w kolorowy celofanik i można je kupić za pieniążki. Przestań rozmyślać człowieku. Olej swoje obsesje, na razie zagłuszasz je kompulsywnymi akcjami, bo jesteś słaby. Najpierw wzmocnij się odrobinkę. Rozruszaj swoje ciało. Zrób  jeden krok. Ten pierwszy. Potem dopiero dołóż szlachetną szamę. To wcale nie musi być raw organic, a nawet jak nie jesteś wieloletnim weganinem to natenczas odradzam.

I przestań liczyć na cud, bo chociaż rzeczywiście mają miejsce cuda, choć jestem pewna, że nauka to jasno kiedyś, wcześniej czy później wytłumaczy, to są to ciągle bardzo rzadkie zjawiska i nie koniecznie tobie się przytrafią, a to co ci radzę pomaga prawie zawsze. Wzmocnij się, wzmocnij swoje ciało poprzez ruch. Wzmocni się twój umysł. Zaczniesz dokonywać właściwych wyborów i pamiętaj, że obsesje są cudne. Tylko obsesjoniści mogą być pasjonatami. Żyją głębiej i są ciekawsi. Czyli wszyscy jesteśmy nimi. Zagubionymi w kosmosie psychopatami, robiącymi wiele kompulsywnych rzeczy, mających uleczyć nas z obsesji, gdy tymczasem jeszcze bardziej osłabiamy swoją moc, niezbędną do prawdziwej pomocy sobie. Wyrzuć na śmietnik na chwilę afirmacje i przestań spoglądać w niebo. Jesteś największym cudem natury, ale tylko dlatego, że prawie wszystko możesz. I jak się trochę wzmocnisz, krok po kroku osiągniesz upragniony spokój i spełnienie, o ile tego pragniesz. Powiedz bowiem artyście, twórcy, że mu zabierzesz jego obsesje, jego cierpienia i utrapienia duszy, to ci odpowie a kysz ignorancie.

Więcej siły, więcej mocy ofiaruj sobie samemu poprzez aktywność fizyczną. Byliśmy zwierzętami. Kochamy się ruszać. To nasza natura Nie przeceniajmy naszej pozornej wyższości nad braćmi fauny. A potem zadbajmy o odpowiedni posiłek dla naszych trzewi. To wszystko.

Pa Państwu pe

PS, O! Jeśli czytasz dużo kryminałów i masz ten sam problem, co ja, to znaczy zbyt szybko odgadujesz, kto jest mordercą, zacznij je czytać w nieznanych językach obcych. (czajnik vs. toster)
-
 36

Czytaj także