Weganizm Angeliny Joli kontra 811
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Weganizm Angeliny Joli kontra 811

Dodano: 300

Ello Czło, (Znowu dodaję od pierwszego słowa,  że nie jestem lekarzem, więc nie leczę, tylko mówię co wiem i myślę i jeżeli ktoś skorzysta z moich rad, to na własną odpowiedzialność.)

Wiele osób buntuje się przeciwko 811, mówiąc, że czują się przejedzeni, że to nie dla nich, a DR i jego denerwująca dziewczyna to są jednak podszyte krypto merkantylnymi hasłami jakieś australijskie dziwolągi, które mieszkają w bungalowie na plaży i mają dwa razy na dzień długi trening, więc komu mogą radzić, nawet jak w ich przypadku wszystko się sprawdza? 

Z dokładnie przeciwnej strony, jednak tego samego kierunku była Angelina Joli, która zerwała z weganizmem, gdyż prawie, że umarła i teraz je czerwone mięso. Mówi się, że takiej osobie nie można wierzyć, gdyż piła krew swoich kochanków, robiła se sznyty, tatuaże u przydrożnych azjatyckich traserów i ma zrytą psyche. Być może każdemu by odwaliło jakby widział po przebudzeniu obok siebie Brada Pitta, a w lustrze co rano twarz Angeliny, jednak nie wrzucałabym do jednego garnka jej trudnej młodzieńczej butności, sie różne rzeczy robi i robiło, ale właśnie można by się zastanowić jak jej weganizm wyglądał.

No to moja rozkmina pójdzie innym tokiem rozumowania, dajmy na to od dupy strony, czyli nie od spornych węglowodanów, a od białka, bo tutaj wszyscy oprócz kulturystów mniej więcej mówią to samo.

Cały świat się zgadza w jednym założeniu, że dorosły człowiek (dzieci i młodzież rosnąca więcej, nawet 1,6g na kilogram masy ciała) powinien szamać dziennie około 1,1 g pełnowartościowego białka na 1 kg masy ciała. Nawet jak przyjmiemy 1 g, to osoba ważąca dajmy na to 60 kg musi zjeść dziennie 240 kalorii z białka.

Na każdym kroku cytuje się Campbella, ale też wielu lekarzy uważa, że białko jest niezwykle ważne i powinno stanowić około 10% szczególnie kiedy jest to białko roślinne, ale nie więcej, dziennej podaży kalorii.

Witarianin wprawdzie na feju zmienił swoją stronę, gdyż teraz jest 80/10/10 i 90/5/5, jednak na podstawie mojej wiedzy uważam, że bardzo trudno będzie człowiekowi uzyskać jedynie z 5% białka roślinnego w diecie całej puli aminokwasów egzogennych i nie polecałabym sobie, ani nikomu takiej diety w dłuższym czasie. Przypomina mi się zawsze wtedy taki filmik, co chodził w necie, gdzie para ludzi, wyglądających na ćpunów je owoce i wyglądają strasznie, a ona ma trzy do tego tłuste, ciekawe jakim cudem, włosy, których się właśnie nie ma jak się nie je aminokwasów! Jedynym wyjątkiem, jest dla mnie postawa takiego człowieka jak Pranarianin, który obserwuje swoje ciało, rozumie co je i w jakim celu wyłącza niektóre pokarmy ze swojej diety, ma na to czas, doświadczenie, czystą głowę i takie tam. Wiem również, że można przez pewien nawet dłuższy czas obyć się bez jedzenia, ale robienie strony na feju dla cywilów 90/5/5 jest moim zdaniem szajbnięte. Mózg się żywi węglowodanami głównie to fakt, ale nie daj mu omega 3 to zobaczysz jaką manianę ci odpierdoli. Wracając. Czyli prostą implikacją jeżeli 240 kalorii z białka ma stanowić 10% twojej szamy, to twoje absolutnie minimalne spożycie kaloryczne powinno wynosić 2400 kalorii. Czyli na węglowodany i tłuszcze pozostaje 2160 kalorii. Białko powoduje najsilniejszą reakcje termo genezy po posiłkowej i żeby spalić 1 g białka potrzeba pobrać z organizmu 24 kalorii, a 1 g białka dostarcza tylko 4 kalorie, więc na każdy zjedzony gram białka organizm spala 20 kalorii. Jeżeli w takim razie zjesz te wymagane 60g białka, to tylko na jego obróbkę w organizmie rzeczony wydatkuje 1200 kalorii. Jeżeli Andżelina jadła chociaż tyle, w co raczej wątpię, to nie dostarczała sobie żadnych kalorii, nie mówiąc o odżywianiu nawet na podstawowe funkcje życiowe. Dlatego jak słyszę o dietach niskokalorycznych, które preferują nawet bardzo niby prozdrowotne firmy typu Nature House, na granicy 1200 – 1400 kalorii, to wiadomo, że nie da się na tym żyć zbyt długo, nie mówiąc, że musisz się suplementować dobrym preparatem minerałowo-witaminowym, bo jesz za mało. Ale teraz wracając do witarian. Jedni i tych jest najwięcej zaczynają jeść sporo tłuszczu, nawet po 30% - 40% podaży kalorycznej w ciągu dnia, a ostatnio zobaczyłam osobistą gałką w realu, że nawet więcej. 30% z 2400 kalorii to 720 kalorii, czyli na przykład 2 awokado, albo zamiennie 80 g orzechów czy migdałów, to na prawdę mało, tym bardziej kiedy lubisz polać coś olejem, bardzo szybko przekraczasz 40% z tłuszczu. Pozostaje ci więc 300g na owoce i warzywa na dzień. 

Powiedzcie mi w takim razie co to za witarianizm kiedy możesz zjeść tylko 2 banany, czy 4 małe jabłka i na tym koniec.

Dlatego tacy witarianie przestają jeść owoce i jedzą głównie warzywa, które są o wiele mniej kaloryczne. Dodatkowo taka dieta jest uboga w potas, a także zjedzenie jakiegokolwiek owocu powoduje nagromadzanie się cukru, gdyż przez te pokłady tłuszczu twoja trzustka nie zobaczy cukru w żyle i nie wyrzuci insuliny do rozprowadzenia jej po komórkach organizmu i cukier będzie się mnożył. Jak z kolei zaprzestaniesz jeść owoców i ograniczysz warzywa to praktycznie będziesz na tłuszczowej diecie Atkinsa, tyle, że roślinnej. To oczywiście nie jest prawda, bo jego dieta wysoko tłuszczowa bardzo ogranicza również ilość węglowodanów złożonych, nie mówiąc o prostych właściwie na poziomie zero, gdyż chodzi o to, aby nie było praktycznie w ogóle wyrzutu insuliny. Zacytuję tutaj jeszcze raz samą siebie: ...  "Dieta Atkinsa zakłada stopniową zmianę w metabolizmie od spalania glukozy do spalania nagromadzonego w ciele tłuszczu. Proces ten, zwany ketozą rozpoczyna się w momencie osiągnięcia niskiego poziomu insuliny. W przypadku normalnego ustroju poziom insuliny jest zależny od poziomu glukozy. Najczęściej przed posiłkiem jest on najniższy. Rozkład tłuszczów następuje gdy część z zapasów lipidów w komórkach tłuszczowych przenika do krwi i jest w dalszym etapie wykorzystywana do wytworzenia energii.

Jednak do prawidłowego trawienia tłuszczów w organizmie niezbędne są węglowodany. To dzięki nim tłuszcze dostają się do komórek organizmu. Jeśli zablokujesz przyjmowanie węglowodanów do organizmu, wtedy tłuszcz nie ma możliwości dostać się do mitochondrium komórkowego gdzie jest spalany, pozostając na zewnątrz. Jeśli nie dostarczysz węglowodanów zablokujesz trawienie tłuszczów, co powoduje, że nawet jedząc w dużych ilościach tłustą golonkę czy smażony boczek nie przytyjesz.

Otóż w wyniku braku przyjmowania węglowodanów do organizmu, przy jednoczesnym dostarczaniu dużych ilości tłuszczu powstają niestrawione resztki wokół komórek. Wprawdzie organizm otrzymał bardzo dużą ilość energii (dla przypomnienia w 1 g tłuszczu jest aż 9 kcal) lecz co z tego kiedy nie może być do końca spalona podczas trawienia.

Na początku takiej diety organizm może czuć się znakomicie z powodu dużych ilości energii, jaką mu dostarczasz. W miarę upływu czasu nie strawione tłuszcze powodują odkładanie ciał ketonowych we krwi, część z nich może zostać wydalona z moczem, lecz zaczyna to dość mocno obciążać nerki, a także w dalszej konsekwencji powoduje wprowadzenie twojego organizmu w stan nazwany Ketozą.

Kwaśnica ketonowa może ogromnie źle wpływać na zdrowie organizmu, szczególnie powinny uważać osoby chore na cukrzycę w przypadku stosowania takiej diety, ponieważ mała podaż węglowodanów ma ogromny wpływ na hormon insuliny.

Co dziwniejsze niektóre badania dochodzą do wniosku, że wspomniana dieta pomaga zapobiec chorobom układu sercowo-naczyniowego, obniża poziom cholesterolu we frakcji lipoprotein niskiej gęstości (LDL cholesterol) i zwiększa poziom cholesterolu we frakcji lipoprotein wysokiej gęstości (HDL cholesterol). 

Inne badania dochodzą jednak do wniosku, że przeciwnie dieta ta w dalszej przyszłości przyczynia się do chorób układu sercowo-naczyniowego, choroby wieńcowej serca, arytmii, osteoporozy i do powstania kamieni nerkowych i że uśmierciła doktora Atkinksa, który poślizgnął się w wieku 72 lat na oblodzonym chodniku idąc do pracy i po 9-ciu dniach od tego wypadku zmarł będą bodajże w śpiączce na serce..."

Czy na podstawie powyższych wiadomości nie przychodzi socjecie do głowy, że 811 nie jest taka głupia?

No dobra, ale aż 10 gramów węgli na 1 kg ciała? Tutaj na ten temat też robiłam opracowanie, że 40% z tych węgli surowych pójdzie zaraz w energię, więc dlatego trzeba ich jeść tak dużo. Ale zakładając, że umiarkowanie się ruszasz i po prostu chcesz się dobrze czuć i być szczupłym i zdrowym to lepiej odpuść zasadę 10g węgli na kilogram ciała i sobie zmniejsz do poziomu, który lubisz, ale nie schodź poniżej 2400 kalorii jak ważysz 60 kilogramów, jednak wybierz proporcje 811, bo napisałam ci dlaczego.

To prawie wszystko  w temacie wegańskiej diety Angeliny Joli, pozostaje tylko kwestia B12, omega 3 i witaminy D. Dlatego nie jestem przeciwna, aby ludzie posiłkowali się owocami morza, jeżeli nie chcą brać suplementów, natomiast nie rozumiem postawy z czerwonym mięsem. Aczkolwiek tak jak wspominałam terapia Gersona przewiduje podawanie w drastycznych przypadkach wyciągu  z wątroby cielęcej i chociaż witarianie tak chętnie mówią o tej terapii ten fakt jest zwykle pomijany.

Ścisk Czło serdecznie Jor pepsinek

Po namyślę dodaję jednak wpis Jaha, z mojej prywatnej wiadomości od niego po jego zgodzie, dlatego, że nie wiadomo kto się myli, a może nie myli się nikt.

..."Odczep się od mojego mięsożerstwa. Po pierwsza oceniasz mnie ze swojej egoistycznej perspektywy i wizji zbawiania świata. Ja nie sobie po prostu mięska. Jem bo z mojego punktu widzenia jest mi niezbędne do optymalnego życia i zdrowia. Wystarczy przeczytać kilka książek na temat metabolizmu aby zrozumieć, że weganizm to banialuki. Po za tym na diecie wysoko węglowodanowej (choć jest nienaturalna dla człowieka) da się utrzymać dobrze. Zostało to udowodnione wieloma przykładami i nie zamierzam z tym polemizować. Ja próbowałem i mi to nie odpowiada. Zawsze odkąd pamiętam intuicyjnie i instynktownie ciągnęło mnie to tłuszczu i do mięsa. Jak robiłem psu żarcie to jadłem z uwielbieniem wątrobę mimo, że matka mnie mogła opierdolić, że na surowo. Jestem widocznie innym człowiekiem. A że się nie brzydzę zabić. No cóż. Moim zdaniem to dobre o mnie świadczy bo robię to z maksymalnym szacunkiem dla zwierzęcia. Nie pisałem o Tym na Twoim blogu aby trollować, tylko wyjaśniałem nieścisłości ale teraz już mam to gdzieś. Możesz mówić, że Eskimosie popełniali samobóje bo jedli mięso. hehe A na koniec: Kurde etycznie do cholery to czym się różni moje zabicie i zjedzenie zwierza od Twojej produkcji preparatów ze zwierząt i sprzedawanie ich ludziom? hę?

Potrafię napisać i napiszę: do optymalnego mojego zdrowia NIESTETY niezbędne są ciała żyjących zwierząt. A mnie jako osoby egocentrycznej interesuje optymalne zdrowie i jedzenie. Więc jem to dokładnie z takich samych powodów jak ludzie w terapii Gersona i David Wolfe

Przestań mnie oczerniać więc. Także to co o mnie piszesz to czysta Hipokryzja

Powinnaś raczej docenić to, że potrafię weganom w niektórych rzeczach przyznać rację.... i nie podchodzę do tego jak do czystej pseudonauki choć czasem sprawia takie wrażenie a często tak się właśnie kończy

Kilka dni temu rozmawiałem z dziewczyną z grupy Witarianizm. Pisała, że źle się czuje, wszystkie wskaźniki z badań ma w dół. Miała Ewidentnie problemy, które skojarzyły mi się albo z B12 albo z omega-3. I co jej weganki radziły? O kurwa to wszystko stres. Powinnaś otworzyć swoje serca i na życiodajną moc owoców i kurwa medytować nad tym jedzeniem i wszystko się cudownie poprawi na najlepszej metodzie dla człowieka. Więc zapytałem czy mogę podesłać jej artykuł dziewczyny ze strony paleo która miała podobne symptomy do niej co ustąpiły jak wróciła do mięsa Potwierdziła, że ma dokłądnie tak. Wystarczyło zamienić kilka słów i co się okazuje. W ogóle nie jadła konopi i lnu a jadła orzechy. Była od od 2 lat weganką i od roku na wicie. I kurwa co. Nawet nie wiedziała co to są omega-3 i się dziwiła, że takiej wiedzy od niej wymagam. Więc ją opierdoliłem i kazałem jej przeczytać Twój post o tym co też uczyniła i oczywiście nadmieniłem, że najlepiej będzie jak zje szybko tłustą rybę albo chociaż żółtko zagryzie organicznym masłem.

Więc uważam promowanie weganizmu za szkodliwe i zgadzam się, że może ZABIĆ.

Owszem Ty robisz to inaczej i chwała Ci za to jednak czasem też pierdolisz w drugą stronę. I Twoja argumentacja jest na tym poziomie co w tym artykule tym bardziej szkoda, bo zwykle udawało Ci się trzymać wysoki poziom, a prawda taka, że może ja mięsożer uratowałem dziewczynie życie, bo jej koleżanki weganki radziły, że ma medytować nad owocami a nie narzekać, że się źle czuje bez dostarczania omega-3 pojebane!!! dlatego ja będę ANTYWEGANINEM, to samo masz teraz jak napisałaś: ktoś 90/5/5 bo dla niego to jest dobre, ja nie uważam, że wszyscy powinni jeść kozie sadło, ale nie będę milczał jak ktoś pieprzy, że od cholesterolu robi się miażdżyca i wystarczy, że odrzuci mięso i ma z bańki bo to pseudonauka zaprzeczająca prawdziwej nauce.

 300
  • Kaja   IP
    JEZU PEPSI !!!

    Wpadlam dzisiaj na tego posta (mam cały folder w zakladkach pełen Twoich postow do nadrobienia :P)

    "Z dokładnie przeciwnej strony, jednak tego samego kierunku była Angelina Joli, która zerwała z weganizmem, gdyż prawie, że umarła i teraz je czerwone mięso. Mówi się, że takiej osobie nie można wierzyć, gdyż piła krew swoich kochanków, robiła se sznyty, tatuaże u przydrożnych azjatyckich traserów i ma zrytą psyche. Być może każdemu by odwaliło jakby widział po przebudzeniu obok siebie Brada Pitta, a w lustrze co rano twarz Angeliny."

    DZIEKUJE za mój pierwszy dzisiaj śmiech na głos :D

    Buzka :*
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • pepsieliot   IP
      Hanuś hejka, jak najbardziej się z Tobą zgadzam całe slynne dzieło Chinskie badanie Campbella , znane pod polskim tytułem Nowoczesne Zasady Odżywiania to dowodzi, pozdro :))
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Hanuś   IP
        o matko ...jakie kłótnie! Ja wiem jedno-można wyleczyć większość chorób za pomocą diety wegańskiej ( mój tata wyleczył cukrzyce typu 2, nadciśnienie i miażdżycę, a mama nadciśnienie i straszne migreny). Stosują dietę Ewy Dąbrowskiej-warto wejść na jej stronę i poczytać. Ta lekarka też uważa, ze jedzenie mięsa jest szkodliwe...oczywiście w bardzo niewielkich ilościach organizm sobie z nim jakoś poradzi. Dieta raw jest bardzo zdrowa...tylko ciężko na nią przejść według mnie. Mięsożercy niech sobie jedzą mięso jak chcą...tylko niech potem nie płaczą jak zachorują na własne życzenie na raka okreżnicy. badania na szczurach wykazały że duża ilość w diecie białka zwierzęcego wywołuje raka!Co nie ma miejsca w przypadku białka pochodzenia roślinnego.
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • pepsi   IP
          Skoro wypisuję takie bzdury Jahu, to proponuję, żebyś przeszedł się na inne blogi, albo do siebie, będziesz miał myśli mądrych ludzi do komentowania. Wszystko co piszę opiera się na wiedzy, którą uzyskuję od bardzo wybitnych witarian i wykształconych ludzi, którzy mają doświadczenie w ozdrowieniach setek innych, a także mają doskonałe ciała do uprawiania sportu. Sama jem tak jak piszę i to jest mój blog, który założyłam żeby podzielić się z innymi swoim doświadczeniem, a nie jakiegoś mięsożernego gościa, któremu mięso do głowy uderzyło razem ze smalcem. Idź pij kozi łój gdzie indziej, przyjmą cię z otwartymi ramionami mięsożernych stron jest miliardy. Każdy prawie jest mięsożerny, więc na prawdę nie mogę ci współczuć.Dałam Ci wielką możliwość wypowiedzenia, setki osób przeczytało Twoje setki komentarzy, a ponieważ dajesz ich mniej więc cztery na jeden cudzy, więc nie możesz narzekać, że jestem stronnicza i że nie dałam Ci szansy wypowiedzenia się , ale mam już tego dość.
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • Jah Maya   IP
            Pepsi kiedy mnie wyrzucisz z bloga? :D
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także