obyś nie musiał swojej historii przypadku przytaczać
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

obyś nie musiał swojej historii przypadku przytaczać

Dodano: 19
raw1
raw1

Dzie Socjecie radośnie, jak to przy końcu roku człowiek ma ochotę coś podsumować, albo najlepiej wyciągnąć światłe wnioski. Najciekawsze dla wielu ludzi, chorych w większości, ale i zdrowych odwiedzających strony, blogi czy też tylko wpisy są historie przypadków. Ktoś bardzo choruje, ma wielką odwagę i wiarę w niekonwencjonalny sposób pomocy dla siebie, odsuwa się od alopatycznej medycyny i zaczyna zdrowieć. Dzieli się swoimi doświadczeniami na swoim blogu, czy też stronie, albo pisze książkę i staje się drogowskazem dla innych. Czytając takie wpisy zapominamy niekiedy, albo po prostu o tym nie myślimy, że to właśnie ten człowiek musiał przez to wszystko przejść, to on odczuwał w danym momencie strach i nadzieję, ile razy wątpił, czy się załamywał, czy też wszystko szło prosto do dobrego celu? Niekoniecznie przecież będzie chciał o tym dużo pisać, czy mówić.

Dlatego moje wielkie przesłanie do Was jest następujące: Zrób wszystko co możesz wcześniej, abyś to nie Ty musiał być bohaterem historii przypadku, nawet tej szczęśliwie zakończonej spektakularnym ozdrowieniem.

Jeżeli trafiłeś do mnie na bloga można założyć, że nie jesteś fanem konwencjonalnej medycyny zachodniej, ani rozwiązań, które na lewo i prawo rozrzucając tony lekarstw zapewnia. Jednak przecież jakby kogoś potrącił autobus, to zdecydowanie lepiej wezwać karetkę pogotowia niż starać się pomóc człowiekowi poprzez nakarmienie go surowym jedzeniem, czy też zastosować którąś z energetycznych technik uzdrawiania.

Mogłabym wymieniać jeszcze wiele sytuacji kiedy nie powinno się, a nawet nie można zastosować surowej diety wegańskiej licząc na cudowne ozdrowienie. Dlatego dziwią mnie oświadczenia niektórych witarian, że surowy pokarm może jeść każdy człowiek z każdym schorzeniem, bo oni są pewni, że prostu szkodzi coś innego i lekko rzucają w ezoteryczną przestrzeń, w rzeczy samej przetworzone obróbką cieplną jedzenie, od którego delikwent choruje, a po surowym samoistnie się wyleczy.

Oznaczałoby to również, że wielka część medycyny chińskiej to bzdura. Znaczyłoby to również, że człowiek, który ma zaflegmiony organizm nie mógłby jeść kaszy jaglanej, potrafiącej zrobić wiele dobrego, a właściwie będącej lekarstwem dla takiego człowieka. Byłyby zakazane chińskie zupy z grzybów, które są znaną przyczyną wielu ozdrowień z innych ludzkich historii przypadków.

Ale, jeżeli jesteś zwykłym przeciętnym szarakiem, żyjącym w warunkach zachodniej cywilizacji i mniej więcej rozglądasz się, co się wokół ciebie dzieje i na jakie choroby zapadają ludzie, których znasz, albo nawet ktoś z Twojej rodziny, to okaże się, a wszystkie statystyki też to potwierdzają, że grozi ci przeciętna, statystyczna choroba cywilizacyjna. Raczej nie trypanosomatoza afrykańska, czy choroby biedy, ale przede wszystkim cukrzyca, choroby serca, wysokie ciśnienie krwi, rak, artretyzm, choroby zapalne, autoimmunologiczne, infekcje jelit, migreny i setki innych właśnie nazwanych cywilizacyjnymi.

Na podstawie, tego co już wiem, studiując dziesiątki ludzkich historii przypadków i w końcu tego co sama odczuwam, dzisiaj mogę powiedzieć, że: W przypadku zagrożeń chorobami cywilizacyjnymi dieta witariańska jest jednym z najlepszych, najbardziej wszechstronnych i jednym z najłatwiejszych narzędzi leczniczych na świecie.

Paradoksalnie w pierwszej kolejności najczęściej odczuwamy wielkie zalety zdrowotne związane z eliminacją pewnych produktów, a jeszcze nie z tego co właśnie zjadamy. Eliminujesz wiele przetworzonych produktów, które jadłeś nawet jako wegetarianin i które jednocześnie należą do największych alergenów spożywczych, takie jak: pszenica, soja, kukurydza, nabiał, jaja, orzeszki ziemne i skorupiaki. Pozbywając się substancji, które w mniejszym czy większym stopniu każdego dnia drażniły twoje ciało, już stworzyłeś mu warunki, żeby mogło się samo leczyć.

Potem dopiero dochodzi do głosu o wiele lepsze odżywienie, gdyż o wiele więcej substancji odżywczych z jedzenia zostaje dostarczonych do twojego organizmu, może więcej nawet niż kiedykolwiek wcześniej w twoim życiu, o ile oczywiście twój organizm jest w stanie je strawić. Dlatego witarianie dają nawet wskazówki jak jeść surowe warzywa i owoce i co najlepiej z czym łączyć, aby jeszcze bardziej usprawnić trawienie.

I jedna z najważniejszych spraw, większość ludzi cywilizacji zachodniej prawie przez całe życie jest chronicznie odwodniona! Witarianizm pozwala ci uzyskać największe nawilżenie organizmu, po prostu tym co jesz. Pamiętajmy, że chleb czy nawet gotowane warzywa odbierają nam wodę z organizmu. Odwadniają nas każdego dnia!

Witarianizm dzień po dniu mimochodem i bezboleśnie odkwasza twój organizm, pozwalając i ułatwiając mu osiąganie najlepszej z możliwych dla siebie opcję równowagi kwasowo – zasadowej.

Witarianizm anty oksyduje twój organizm.  Czym są wolne rodniki tlenowe i jak powstają, czyli tak zwane rdzewienie od środka opisałam już w moim wpisie o jagodzie acai i nie będę się teraz powtarzać, ale soki ciemnofioletowe i naturalna witamina C w wielkich ilościach, to zbawienie dla ludzi, którzy planują zdrowie i długą młodzieńczość, a nie chorobę i ciągłą starość.

Wielokrotnie pisałam o konieczności zwracania uwagi na B12, cynk i witaminę D na diecie witariańskiej, ale jeżeli ktoś sądzi, że ludzie, którzy są wszystko jedzący i w przewadze gotują swoje jedzenie nie muszą zastanawiać się nad niedoborami niektórych witamin nie mówiąc o minerałach, to są w błędzie. Jest arcy ważna witamina, która ginie w wysokich temperaturach i masę ludzi ma jej brak, właśnie z wyjątkiem witarian, a jest nią witamina B9 czyli kwas foliowy. Jest bardzo ważna dla pracy mózgu i tworzeniu się czerwonych ciałek krwi, a także zapobiega rakowi, szczególnie rakowi macicy, a dla kobiet w ciąży jest czynnikiem zapobiegającym rozwojowi tak zwanej cewy nerwowej u rosnącego  w łonie matki dziecka. Praktycznie, podobnie jak B12 nie da się tej witaminy przedawkować i przemysł spożywczy dodaje ją często na przykład do chleba, więc pogłoski, że tylko witarianie, czy też weganie muszą się suplementować są nie prawdziwe.

Kiedy obecnie zachęcam ludzi do witarianizmu, nie mówię już tak jak kiedyś, gdy byłam totalnie bezwzględną neofitką, że zaraz marsz, wskakuj na surowe, bo robisz sobie krzywdę, ale raczej proszę, a niekiedy nawet błagam zacznij dzień od 4 szklanek wody, byle nie z kranu i wciśnij cytrynę, albo nie wciskaj, ale po prostu wypij i druga rzecz o której mówię, to odstaw nabiał, a od pewnego czasu dodaję jeszcze zacznij oddychać przeponą.

Wielką rolę w samoleczeniu i utrzymywania swojego ciała w stałej równowadze zdrowotnej są emocje. Bezwzględnie musimy umieć utrzymywać nasze emocje na dystans. Stress wykończy każdego, nawet witarianina, jeżeli mu na to pozwolisz. Widziałam doskonale odżywionych witarian, którzy zachorowali tylko dlatego, że zapomnieli o kontroli stresu.

Musisz nauczyć się dystansu do swoich emocji. Na stronach ezoterycznych i spirytualistycznych znajdziecie wiele rad na ten temat, jak być świadomym, ale jednak jakby nieobecnym w epicentrum stresu.

Ja natomiast znalazłam inną metodę, ale bardzo łatwą, bo mimowolnie się to wszystko odbywa, bez żadnej pracy duchowej i jak się okazało mega skuteczną, o czym pisałam setki razy i to jest moja osobista historia przypadku.

Jak wiecie miałam bardzo chorą psychikę, zrytą psyche, która fatalnie oddziaływała strachem na każdy organ mojego ciała, ale przede wszystkim serce. Odczuwałam silne bóle ciała i inne okropne kłopoty związane, jak się okazało tylko i wyłącznie z moimi myślami. 10 lat temu rozpoczęłam mój bieg, jako remedium na obolałą głowę i historia mojego przypadku mówi o wspaniałości tej metody, ale dopiero kiedy połączyłam to z witarianizmem i wreszcie naturalnie nawodniłam i odkwasiłam swoje ciało, mogę powiedzieć, że jest na prawdę git i tego Wam właśnie życzę droga Socjeto.

Zróbcie z sobą wszystko git, a też najprawdopodobniej będzie git. Wasza PE
-
 19

Czytaj także