logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
77 184 711
276 online
30 538 VIPy
Reklama
 

TWÓJ E-BOOK  JAK ZARABIAĆ W INTERNECIE I JAK STWORZYĆ ŚWIETNIE PROSPERUJĄCY E-BIZNES

 jak zarobić na blogu, praca w intenecie

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • 200-letni mnich wciąż jest w stanie medytacji. A Ty?

    medytacja

    Jak długo trwa Twoja medytacja? Jak długo może trwać medytacja?

    W 2015 roku światem wstrząsnęło nowo odkryte znalezisko. W rezydencji nielegalnego przemytnika z Mongolii znaleziono zmumifikowane ciało mnicha, zamknięte w medytacyjnej pozycji lotosu. Zanim jednak się tam znalazło, spędziło około 130 lat w jaskini, przykryte bydlęcą skórą.

    Ciało miało zostać sprzedane na czarnym rynku.

    Sam fakt znalezienie mumii zdaje się nie być niczym szczególnie wyjątkowym, ot, zdarza się od czasu do czasu, a i znacznie starsze ciała w równie dobrym stanie potrafią przetrwać do współczesności.

    Dr Barry Kerzin, znany buddyjski mnich i lekarz Dalai Lamy, który miał okazję poddać ciało obserwacji, twierdzi, że nie jest ono martwe, a znajduje się w stanie “tukdam”, czyli w niezwykle głębokiej medytacji, która zdaje się zacierać granicę między życiem a śmiercią

    Jak mówi Kerzin:

    „Miałem przywilej zajmować się medytującymi, którzy znaleźli się w stanie tukdam. Jeśli osoba jest zdolna przebywać w tym stanie przez więcej niż 3 tygodnie, co nie zdarza się często, jej ciało stopniowo kurczy się, aż w końcu zostają z niej włosy, paznokcie i ubrania. W tym przypadku ludzie żyjący w bliskości medytującego mnicha widzą niekiedy tęczę przez kilka dni nie znikającą z nieba. Oznacza to, że znalazł on swoje tęczowe ciało. Jest to stan najbliższy stanowi Buddy, nirwanie.”

    Sam wyraz tukdam możemy rozumieć jako przymierze, ale też jako przebóstwienie i duchową więź. Tukdam jest też zachwytem, radosną kontemplacją, nadzieją i sprawdzianem

    Tego określenia używa się także w odniesieniu do osób, które po śmierci zachowują pewne cechy świadomości, takie jak siedzenie w wyprostowanej pozycji.

    Sam rytuał tukdam jest trudny do pojęcia dla człowieka „zachodu”, jednak oznacza on medytację pomiędzy życiem i śmiercią, kiedy umysł odpoczywa przez chwilę w naturalnym stanie pojmowania rzeczywistości. W tym stanie medytujący może zawładnąć nad życiem i śmiercią, a nawet zaznać ostatecznego oświecenia. Tukdam ma niezwykłą mocz sprawczą, ponieważ świadomość uzmysławia sobie swoją naturę pustki i jednoczesnej jedności ze światem, wykluczając zupełnie ego.

    Mnisi uważają, że nasza mumia była o krok od dopełnienie rytuału zanim przeszkodził jej złodziej. O jej stanie trudno powiedzieć coś więcej, bo chociaż mumia została podobno wysłana do National Center of Forensic Expertise w Ułan Bator w celu dalszych badań, nie sposób dotrzeć do wyników owego badania.

    medytacja

    Ogrom mocy tego rytuału jest zupełnie niepojętym, realnym czy nie, zostawiam to ocenie Twojego ego

    Rzecz jednak nie w tym byś stała się mnichem, albo zapatrywała się na mnisią przyszłość w życiach kolejnych. Wbrew pozorom życie mnicha zazwyczaj nie jest życiem ostatecznym, a schodkiem dopiero ku zrozumieniu w życiach kolejnych całej czaczy, o którą się tutaj rozchodzi.

    Nie musisz być mnichem, żeby być w kroku, rozwijać się i wzrastać

    Nie musisz być w stanie tukdam by być bliżej i bliżej swojego własnego oświecenia, czy przebudzenia chociażby.

    Duchowość jest kulturowo naznaczona. Kojarzy się a to z mnichami wiecznie medytującymi, a to z opatem krzyżem leżącym przy ołtarzu, a to z wariatem bitnikiem Kerouakiem i hipisami, którzy swojego pokoju i dharmy szukali niejednokrotnie w używkach i szeroko pojętej wolności.

    Obraz uduchowionej osoby zdaje się odstręczać. Jest skrajny zupełnie i zależny od doświadczenia.

    Przywodzi na myśl tego typa pachnącego kadzidełkami, co to z wiecznie zapalonym blantem mówi, że gdyby wszyscy się upalili, na minutę nastałby pokój na świecie. Przywodzi na myśl także dziewczynę z Oazy, która jak Jezus pija tylko wino i to od święta, ale gorliwie i z uśmiechem na ustach głosi słowo Boże i opiekuje się bezdomnymi.

    Księdza, popa, mnicha, rabina i imama, takiego zupełnie z powołania, pełnego nieprzenikliwej dobroci. Wyznawcę kriszny, kaodanistę albo pustelnika z lasu.

    Przypomina być może gościa, z którym nie poszłabyś na imprezę i laskę, z którą nie wybrałabyś się na ploty przy kawie. Kogoś odstającego od normy, odmiennego i jakby oderwanego od rzeczywistości.

    A przecież każdy ma swoją duchowość, swoją drogę, swój niepowtarzalny rozwój, na jakim jego etapie by nie był.

    Wiesz co jest duchowe?

    Kiedy myjesz gary, choćby i tę patelnię wstrętną co to na bank została na sam koniec, i jesteś myciem tych garów, skupieniem, brakiem błądzących myśli. Jesteś ręką z palcami wymiętoszonymi jak suszone śliwki, piosenką nuconą pod nosem i zabawnym odgłosem jaki wydaje woda odbijająca się od metalicznej powłoki umywalki.

    Bieganie jest duchowe, pływanie i skakanie na skakance. Moment kiedy wykiełkuje w Twojej głowie jakaś myśl, ale ona urywa się, znika i już nie istnieje.

    Duchowa jest rozmowa prosto z serca, choćby i była o niczym. Płynąca strumieniem, taka, w której nie sprawdza się czasu, nie myśli się o obiedzie i niedziałającej pralce.

    Duchowy jest spacer po lesie w mroźny sobotni poranek i leżenie na tropikalnej plaży wpatrując się w gładką taflę wody. Wpatrywanie się z uwagą w sztukę, taniec, kolorowanie malowanek (nawet tych dla dorosłych).

    To także wtedy, kiedy ktoś Ci utarł nosa albo podsiadł Cię w autobusie i Twoje ego uaktywniło żądzę krwi, którą ucięłaś jednym uśmiechem i pełną akceptacją. I wtedy kiedy w tym samym tramwaju ktoś się uśmiechnął, a Ty nie myśląc nawet o tym odwzajemniłaś uśmiech. To była najprawdziwsza duchowa wymiana dobrej energii.

    To wszystko co robisz tu i teraz, Twoje doświadczanie

    Chociaż to nie wydaje się być najprostszym na świecie, nawet kiedy jesteś mnichem zamkniętym za murem świątyni, świat działa w prosty sposób: wysokie rezonuje z wysokim, niskie z niskim.

    Dlatego kiedy jesteś wściekła jak kurka, odetchnij i powiedz sobie „ok, jestem wściekła i to jest spoko”, doświadcz tej wściekłości.

    A jeśli nie możesz się uspokoić, podziękuj za coś

    Niekoniecznie fizycznej osobie. Wyjdź z domu. Podziękuj za ładna pogodę, albo za deszcz przypominający Ci, że w chacie masz przyjemnie nagrzane. Podziękuj za coś, co Cię rozczula albo po prostu Cię nie wnerwia. Za możliwość gapienia się na wiewiórkę na drzewie, za ładny zapach nowego kremu i – na przykład – za terapię 4 szklanek, po której czujesz się dziś doskonale.

    Biegaj, medytuj, doświadczaj. Ciesz się z małych rzeczy, z rytuałów. Masz wszystko i nie ważne, czy potrzebujesz 130 lat czy 130 żyć.

    Niech to będzie pierwszy krok w stronę wzrostu, pierwszy zjazd ze skrzyżowania prosto na autostradę przebudzenia.

    Tak to widzę.

    Przeczytaj ten wpis i poznaj 5 sposobów na 5 minutową medytację.

    Źródła: 1, 2, 3, 4

    namaste:)

    (Visited 6 116 times, 1 visits today)
    Emanuela Urtica pisarka, oldschoolowy hodowca roślin, podróżniczka, żyjąca w zgodzie z naturą, roślinożerna. Z misją dzielenia się swoją wiedzą i doświadczeniami.
    Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    Komentarze

    1. Bratka 1 marca 2018 o 08:08

      Pepsi Eliot uwielbiam Twoje treści ! Są zawsze w punkt i od lat niezmiennie odpowiedzią na nurtujące mnie pytania

      1. Pepsi Eliot 1 marca 2018 o 09:35

        <3

    2. grzegorzadam 1 marca 2018 o 08:58

      ”Nie musisz być mnichem, żeby być w kroku, rozwijać się i wzrastać”

      Otóż to 😉

      1. Pepsi Eliot 1 marca 2018 o 09:28

        moim skromnym i niepopularnym zdaniem, życie ascety jest piękne i najbliższe mi

        1. grzegorzadam 1 marca 2018 o 09:31

          Tak, ascetą można być wszędzie.
          Można założyć mundurek i udawać hare kryszna, sztuczne to i nieszczere.

        2. Aneta D Falkiewicz 1 marca 2018 o 10:55

          Mi też. Po co komplikować sobie życie? Tuiterazostwo najśliczniej ujawnia się w najprostszych, nie zagłuszających niczemu rzeczach i czynnościach.

    3. Jola 1 marca 2018 o 09:16

      No nie wiem czy to takie zajebiste, że gościu rozplynal sie w niebycie… Szatan az rączki zaciera

      1. Pepsi Eliot 1 marca 2018 o 09:24

        zastanów się nad swoim komentarzem, kto tu jeszcze mocno śpi?

      2. Emanuela Urtica 1 marca 2018 o 09:31

        Jak rozumiesz niebyt? Tukdam to nie jest rytuał opuszczenia ciała, to ostateczne przejście mnicha pomiędzy stanami, pomiędzy śmiercią a życiem/śmiercią a oświeceniem, ale w pełnej obecności, w tu i teraz. Tukdam praktykują mnisi Tybetańscy i nie wszyscy mogą ani decydują się do rytuału przystąpić, jest on zarezerwowany dla tych, którzy są na niego przygotowani.

        1. Jola 1 marca 2018 o 13:13

          Stan oswiecenia to stan bujania w odwiecznie plynacym eterze. Tam nie ma bolu alw też nie ma miłości. Traktaty dalekiego wschodu mowia o wędrówce dusz, gdyz pochodza z czasow przed Chrystusem, ktory swoja ofiara powstrzymal ten szatanski proces rozpuszczania sie w niebycie a mimo to czlowiek dalej swoje.

          1. Emanuela Urtica 1 marca 2018 o 14:45

            A skąd pogląd, że nie ma „tam” miłości? Czym jest dla Ciebie miłość?

            Prawdą jest, że Tybetańscy mnisi też często mają swój „matrix”, swoje nienaruszalne zasady. Tak jak pisałam, bycie mnichem to pewien schodek, czasem całkiem spory, ale też ogromna blokada by ruszyć jeszcze dalej.

            Na drodze do oświecenia (czy zbawienia, jak zwał tak zwał, w religii też poniekąd o to chodzi) uzmysławiasz sobie na pewnym etapie, że wszystko jest miłością, jeśli Ty nią jesteś. Miłość, czy szczęście nie są przeciwieństwami bólu ani cierpienia. Można być pełnym miłości albo szczęśliwym i przeżywać takie emocje jak złość, zdenerwowanie, rozgoryczenie (czyli to co nazywamy bólem istnienia w ten czy inny sposób). Szczęście ani miłość jako stan to nie silna, ale krótkotrwała ekstaza, tylko stan spokojnej akceptacji i równowagi.
            Oświecenie to umiejętność odłączenie się od ego, czyli brak emocji, brak wyzwalającej emocje gonitwy myśli, ale nie brak harmonii, brak świadomości, brak miłości czy szczęścia. Wręcz przeciwnie. Nie jestem w tym sposobie rozumowania odosobniona, uważa tak też wielu myślicieli czy przewodników duchowych. Ze mną to rezonuje, z Tobą nie. I to też jest spoko.

            Byt-niebyt. Co Twoim zdaniem jest prawdziwe, co jest bytem a co nie?

    4. Jacek 1 marca 2018 o 09:40

      chciałem tylko pochwalić za artykuł, jest mądry.

      1. Emanuela Urtica 1 marca 2018 o 09:45

        Dziękuję. 🙂

    5. Zyraffa 1 marca 2018 o 12:16

      …niezwykla mocz sprawcza….😃😃rozumiem ze niechcacy

      1. Pepsi Eliot 1 marca 2018 o 12:18

        w moczu jest to coś :))

        1. Zyraffa 6 marca 2018 o 18:54

          Prawda😀

    6. Buk 1 marca 2018 o 15:59

      Mosze to prafda, a mosze tylko nadzieje… OD pewnego czasu pokazują się informacje, że również tzw. reinkarnacja to może być sterowany przez niezbyt przyjazne ludziom stwory…

    7. Fenix Felix 1 marca 2018 o 18:30

      Doskonale napisane i doskonale trafia w czerep
      Namaste <3 <3 ukłony Wam ślę 😀

    8. Mateusz 2 marca 2018 o 15:28

      Bardzo wciągający tekst.

      Medytacja to stan połączenia się ze swoją naturalną boskością.
      Bardzo możliwe, że wpływa on realnie na żywotność ciała.
      A umysłu na 100%.

      Oby medycyna porobiła jak najwięcej badań na ten konkretny temat.

      1. grzegorzadam 2 marca 2018 o 18:53

        Oby medycyna zostawiła to w spokoju..
        Tak będzie lepiej dla nas.

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *