Dlaczego witarianizm to zmyślona dieta, a nie naturalna?
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Dlaczego witarianizm to zmyślona dieta, a nie naturalna?

Dodano: 78
wcisk3
wcisk3

Cze Zwierzęta w tym Światła Socjeto

Błagam, mi kitu nie wciskać proszę, ani makaronu nie nawijać na uszy, że wegański witarianizm to naturalna dieta, w tym 811, bo się nie dogadamy. Bo będziemy do siebie pasować, jak bez pięt sandałek Manolo Blachnicka akurat do żółtej pięty.

Przy czym, żebyście się nie po obrażali, niech ja będę tą żółtą piętą, a Szklarze co mi chcą kit wcisnąć sandałkiem.

Jeżeli zdobędziemy się na odrobinę refleksji, to powiemy sobie szczerze, że zdrowie publiczne w kontekście diety to zła nauka.

To wręcz patologiczna nauka

Że witarianizm, to tak samo zmyślona dieta, jak wysoko tłuszczówka Atkinsa, czy dukanowska wysoko białkówka.

Jeżeli chcemy odwołać się do prapoczątków, to zarówno dawno temu jak i dziś rodzimy się co najmniej jako wegetarianie, gdyż ssiemy mleko swojej matki. Nasz przewód pokarmowy nie jest podobny do drapieżnika, ale też nie przypomina roślinożercy.

Człowiek jest wszystkożercą z przewagą pokarmów roślinnych, o czym świadczą stosunkowo długie jelita

Ludzie urodzeni w Polsce, czy w krajach, gdzie co najmniej pół roku jest zimno nie tylko, że mają dwie szafy, to jeszcze prowadzą jakby dwa naprzemienne życia.

Styl życia zimowy i styl życia letni. Inaczej się wtedy ubierają i nie mam na myśli ilości warstw odzieży, ale nawet inne kolory noszą zimą, a inne latem. Chorują na inne choroby, albo zdrowieją, na przykład alergicy w zimie nie mają siennego kataru.

Ludzie od zawsze inaczej odżywiali się latem, a inaczej zimą i moi drodzy, to jest naturalne.

I nagle pojawia się ktoś z Kostaryki, czy prosto z australijskiej plaży i nawija:

- Koniec z tym, cały rok szamiemy to samo. Surowo i prawie bez tłuszczu. Oczywiście wegańsko. Nie łączymy węgli z tłuszczem pod żadnym pozorem.

Czym się to różni od Dukana, który nagle każe jeść tylko białko i błaga, żeby pod żadnym pozorem nie jeść węgli, bo węgle dostarczą energii i ogromna termo geneza po zjedzeniu białka nie zadziała odchudzająco, bo zasili się właśnie weglami, a nie sadłem spod paska?

Czym to się różni od diety wysoko tłuszczowej Atkinsa, który zakazuje jeść węglowodanów, a każe się obżerać tłuszczem?

I o ile dieta wysokobiałkowa rzeczywiście niesie z sobą niezbyt przyjemne konsekwencje zdrowotne, gdyż w pierwszej kolejności zakwasza do tego stopnia, że wysiadają nerki, a także, że białko prawie bez węglowodanów to jest białko zwierzęce, a dokładnie mięso, czyli Dukan wyklucza, aby można było być wegetarianinem na jego diecie, o tyle w przypadku diety wysoko tłuszczowej już nie jest wszystko takie oczywiste.

W 2007 roku ukazała się najbardziej znana książka Taubesa pt.Good Calories, Bad Calories, która szybko stała się punktem odniesienia oraz inspiracją dla wielu środowisk naukowych, lekarskich i niezależnych badaczy.

Ma ona fundamentalne znaczenie dla każdego, kto chce zrozumieć, dlaczego obowiązująca od ponad 30 lat teoria o szkodliwości tłuszczów i cholesterolu w diecie (tzw. hipoteza tłuszczowo-cholesterolowa) jest błędna i przyczyniła się de facto do wybuchu epidemii otyłości oraz tzw. chorób cywilizacyjnych.

Oprócz analizy badań naukowych, książka Good Calories, Bad Calories dostarcza informacji o genezie obowiązującego paradygmatu, jego historii i skali jego porażki.

Czy na podstawie książek dr.Grahama, referatów dr.Cousensa i wszystkich podobnych opracowań, a po drugiej barykady strony Taubesa, Atkinsa, Kwaśniewskiego i innych mamy wierzyć w to, że monodiety są najbardziej pro zdrowotne?

Że albo jedzmy surowe węglowodany, albo jedzmy głównie tłuszcze, no i niektórzy radzą jedzmy samo białko, to czy jesteśmy na dobrej drodze? Która nas poprowadzi do celu?

Dlaczego trzeba jeść z przesadnym pietyzmem dla jednych elementów odżywczych kosztem innych? Nie mówię teraz, o uzasadnionych badaniami proporcjach.

Czy dzisiaj w Polsce w zimie witarianin zjadł coś naturalnego?

Zjadł bananów wiele, które kupił w jakimś Hipergównie, bo najtaniej. Banany te dojrzewały gdzieś w jakichś chemicznych owocarniach, pryskane maksymalnie.

Ludzie, nie zawsze dorośli, którzy się nimi zajmowali poparzyli sobie ręce i drogi oddechowe, a do tego byli marnie opłacani.

Potem kupił witarianin daktyle, które nie wiadomo w jakich warunkach dostały się do Polski, a wiadomo z kolei, że pomarszczone skórki daktyli zbierają wszystkie zanieczyszczenia. Należy je długo moczyć w dobrej wodzie i wylewać i nie ma pewności, czy wszystko się spłucze.

Powiedzcie szczerze, z ręką na sercu, czy to jest dla Polaków naturalne jedzenie?

Dlaczego w zimie gotujemy potrawy?

Nie tylko dlatego, żeby się rozgrzewać, ale też dlatego, że przechowując owoce i warzywa przez pół roku i chcąc je jeść na surowo szczególnie narażamy się na pleśnie. Wiemy już dobrze czym jest pleśń i jakie są jej skutki zdrowotne w kontakcie z naszym organizmem.

Będąc witarianką ponad półtora roku spotkałam się z pleśnią nieskończenie częściej niż przez cały długi czas odkąd byłam tylko wegetarianką!

Witarianizm ma sens, ale nie jest naturalny, bo nasze życie dawno przestało być naturalne.

Nigdy nie byliśmy weganami i zawsze jakiś procent naszego pożywienia stanowiło białko zwierzęce, co za tym idzie, czerpaliśmy z niego witaminy z grupy B w tym obiekt sporów B12.

Obecnie chcemy powiedzieć ludziom, żeby jedli tylko surowe rośliny i, że to jest naturalne.

Węglowodany i tłuszcz są energią, zaś białko pełni głównie rolę budulca i dopiero w ostateczności organizm chce go wykorzystać jako energię.

Jeżeli chodzi o ilość białka o pełnej puli aminokwasów egzogennych wszyscy mniej więcej są zgodni, chociaż są tacy co twierdzą, że wystarczy 5% białka roślinnego i będzie dobrze. Może być dobrze, przy założeniu, że te 5% będzie stanowiło 1g na 1kg masy ciała delikwenta.

Natomiast w kwestii tłuszczu i węglowodanów, szczególnie prostych, ale nie tylko (fruktoza to węglowodany proste, a nie jak ktoś napisał na swoim blogu, typu forum, że złożone, może miał na myśli, że występują z naturalnym błonnikiem w owocach) panuje ogólny spór światowy, czy polecać dietę wysoko węglowodanową, z piramidą wykończoną szpicem z minimalnej ilości tłuszczu, czy też odwrotnie, na samym dole, u podstawy tłuszcze, a węgle to ostry i bardzo ciasny szpic owej piramidy.

Między witarianami też panuje w tej kwestii poważna niezgoda. Albo orzechy i ziarna, albo owoce, wybieraj.

Jedni i drudzy straszą, że owoc, do tego dzisiejsza hybryda połączona z jakimkolwiek tłuszczem, nawet surowym, roślinnym i nie przetwarzanym to nie najlepsze połączenie.

Czyli albo jesz masę owoców, ale tłuszczów prawie wcale, albo orzechy i awokado w dowolnych ilościach, ale z owocami nie przesadzaj.

  ♠  

Bardzo to wszystko naturalne jak widzicie.

Do tego niektórzy higieniści mówią, że nie trzeba brać B12, bo bakterie, które ją wytwarzają mieszkają w wyższych częściach przewody pokarmowego, i dlatego jest dla nas dostępna, a nie jak sądzimy, że dopiero powstaje w jelicie grubym, czyli nie mamy z nią kontaktu innego niż poprzez zjedzenie kupy.

Natomiast jeżeli chodzi o przeciwną stronę barykady, to lekarze w tym witarianie mówią, że bezwzględnie należy suplementować B12 i to nie spiruliną, czerwonymi grzybkami i morskimi warzywami, bo to jest inna B12, nie dla człowieka odpowiednia.

Ale najdziwniejszym stwierdzeniem, które ostatnio przeczytałam, była wypowiedź osoby, że bez względu na to czy możemy pozyskiwać B12 z jelita cienkiego czy nie to, ta osoba decyduje się na nie przyjmowanie suplementacji.

Moim skromnym zdaniem, można nie przyjmować B12 kiedy się jest pewnym, że na mur beton pozyskamy ją z jelita cienkiego, czy nawet niektórzy twierdzą z gardła, jak komuś kupą z ust daje, chyba tylko wtedy. Jak się ma właśnie pewne info, można owe nie działanie podjąć.

Jednak założenie sprzecznych wyjściowych danych, jest niesłychanie nielogiczne, gdyż może doprowadzić do wykluczających się reakcji zdrowotnych. Albo będzie wszystko w porządku, albo zacznie się mrowienie w kończynach, a potem jeszcze gorzej. To tak jakby uprawiać sport ekstremalny, bez świadomości ryzyka. To chociaż radzę zbadanie homocysteiny co jakiś czas.

Ale wracając do tematu, przewaga witarianizmu w diecie, to jeden z czynników, wcale nie naturalny, ale z pewnością pomocny dla naszego organizmu. Jednak, aby faktycznie zadziałał musimy bezwzględnie oddychać odpowiednio głęboko i odpowiednio czystym powietrzem, nawadniać się i uprawiać trening dzień w dzień.

Te trzy ostatnie czynniki są o wiele bardziej naturalne dla człowieka niż wymyślony witarianizm. I wierzcie mi na słowo, nikt po 20-tu latach witarianizmu nie będzie fikał koziołków, tylko dlatego, że jest na takiej diecie. Popatrzcie jakiego koziołka potrafi wywinąć Boutenko, osiemnaście lat na witarce. Może na ławeczkę nawet nie wskoczy.

Żeby fikać koziołki po dwudziestu latach witarianizmu, trzeba przez dwadzieścia lat jednocześnie fikać koziołki, bo koziołki w przeciwieństwie do witarianizmu są bardziej naturalne.

Woda, powietrze i fikołki są nadrzędnie naturalne. Musiałaś się wspiąć na drzewo po owoc czy liścia i użyteczne ciało, albo ci w tym pomogło, albo podstawiło nogę.

Idzie, a raczej kuśtyka babina drogą polną, czy nawet to Paul Nison kosturem się podpiera i myślisz, ależ bez energii są ci ludzie.

Jednak zgodnie ze wzorem e=mc2, w tych ludziach tkwi nieprawdopodobnie wielka energia, wprost proporcjonalna do ich masy i kwadratu prędkości światła, a to wielka liczba jest.

Gdyby umieli uwolnić tę energię, to nastąpiłaby eksplozja jak bomby neutronowej, która tak na marginesie uwalnia tylko jakąś nikczemną cząstkę swojej energii, którą posiada.

Ale wracając do staruszki, czy też Nisona Paula.

O wiele lepiej, że nie umieją uwolnić swojej energii w spektakularny sposób, bo byśmy nie mieli co po nich zbierać, ale co zrobić, żeby uwolnić tylko trochę kwantów, na tyle, żeby zaczęli hopsać.

Oczywiście jedzenie pełne biofotonów, pełne światła i porządkujące organizm, leczące, odżywcze i ożywcze może dać im pewnego kopa od środka, ale jeszcze bardziej przysłuży się starowinom regularna gimnastyka, wraz z głębokim oddychaniem i wodą czystą i z pięknie ułożonymi kryształami.

Czy wiecie, że miliony kobiet nie potrafi oddychać przeponą, nie potrafią zaczerpnąć głębokiego oddechu, bo nigdy nie oddychały?

Czy wiecie, ile energii tkwi w was i jej nie uwalniacie?

Czy wiecie, że zewnętrzna powłoka elektronów, na atomach naszego ciała, ale i krzesła sprawia, że się z krzesłem nie przenikamy, tylko na nim siedzimy, a tak na prawdę wzajemnie się odpychamy?

Czy wiesz czym jest owoc czerwony w twojej diecie? Czy słyszałaś o wolnych rodnikach tlenowych? O rdzewieniu od środka?

Orzech nie ma dużych właściwości antyoksydacyjnych.

Co ci dostarcza potas, bez nadmiaru sodu?

Co ci pozwala dotlenić komórki ciała? Owoce.

Na te i inne pytania kiedy sobie odpowiesz, być może razem ze mną udasz się w kierunku witarianizmu 811, ale nie powiem ci nigdy, że to współcześnie naturalne.

Nienaturalnie się do tego przymuś, ale naturalnie musisz bardzo mocno zacząć ćwiczyć, bo tylko to, wraz z owocami jest w stanie uwolnić nieskończenie wielkie pokłady energii zakotwiczone w każdym atomie twojego ciała.

A jak owoce, to znowuż nie tłuszcz i jak się ma do tego najnowsza publikacja Taubesa, która sieje zamęt Dlaczego tyjemy (przetłumaczona na polski i niedługo się ukaże). Jednak witarianie są szczupli, ale jak zauważyliście nie wszyscy.

Nie wciskajcie mi kitu, że na tej naturalnej diecie, powiedzcie to bieszczadzkiemu drwalowi, który idzie w zimie do lasu uprawiać zawód, żeby te 7000 kalorii, które musi zjeść w sumie przed i w trakcie pracy na mrozie, żeby sobie z jabłuszek i szpinaku na surowo wysupłał, uwaga, bo może nawet dojść do rękoczynów, będziecie mieli skutek uboczny skoczność i sprężystość.

Nie moi drodzy, nic nie ma z samego jedzenia.

Tak na prawdę naturalnie odżywia się bogacz w Monte Carlo, czy Monton i  żyje sobie średnio 100 lat.

Trzeba przede wszystkim oddychać, pić i się ruszać, a tutaj nic się nie zmieniło, bez względu gdzie żyjesz, czy w igloo, czy w buszu, to są na prawdę naturalne czynniki, które rewolucjonizują twoje życie, tak samo jak za naszych prapraprzodków.

Urodziłeś się ssakiem i miałeś się kontaktować z białkiem zwierzęcym, od białka zwierzęcego i tłuszczów w odpowiednich proporcjach omega 369 urosła kiedyś twojemu praojcu dynia, a teraz tylko się miotamy, szukając najlepszych rozwiązań, które pozwalają jak najmniej krzywdzić człowieka i zwierzę, ale to nie jest naturalne, a właśnie wymyślone.

Tym słowem na niedzielę żegnam drogie Zwierzęta, Wasza nie skorumpowana żmijka pepsi

Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Może rzuć też gałką na to: Oćko temu misiu wypadło, czyli na pohybel temu witarianizmu
 78
  • giwonka   IP
    Pepsi. Czy skoro rak kocha cukier to należy z diety wyeliminować miód, suszone owoce, gorzką czekoladę 99%?
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Violina   IP
      Dziekuję za odpowiedź. W takim razie pewnie zawinił cały ten mix: cukrów z suszonych owoców oraz tłuszczu z dużej ilości orzechów i awokado.
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Pepsi   IP
        Suszone owoce nie są zakazane, a wręcz przeciwnie, bo daktyl moczony to razem z bananem podstawa posiłku sportowca :)
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • Violina   IP
          Z kolei ja jestem od  2 miesięcy na surowej ze względu na cerę. Dieta ta ewoluowała kilka razy. Cera się całkowicie poprawiła po wielu latach zmagań. Ale ostatnio znów zauważyłam pogorszenie. Postanowiłam po raz kolejny wziąć moją dietę ood lupę i zaczęłam wczytywać się w dietę 811. Złapałam się za głowę, bo faktycznie ostatnio jadłam codzienie suszone figi (ubóstwiam) i mnóstwo orzechów włoskich, oraz zawsze awokado i banany na śniadanie. Postanowiłam więc znacznie ograniczyć orzechy i awokado (na dodatek okazało się, że nie można tych dwóch owoców mieszać ze sobą - porażka) na rzecz większej ilości owoców. Czułam się trochę przesłodzona i zarazem szczęśliwa podjadając suszone owoce (zwłaszcza że dużo trenuje i czuję się świetnie zjedząc figi przed treningiem) i czytając od czasu do czasu o diecie 811. I nagle moja radość zniknęła bo okazało się, że surowe owoce są zakazane :-(
          Co do licha, mam żyć tylko na banananch i innych owocach, które nie należą do najtańszych? Dzis zjadłam 5 bananów, rano melona i brakuje mi wciąż czegoś. Jestem chuda jak patyk - zawsze taka byłam, ale ubyło mi jeszcze 2kg i boję się bardzo jeszcze schudnąć. Nie, nie mogę się tak restrykcyjnie trzymać diety 811, ba - nie wiem czy jest sens w ogole się jej trzymać. Z drugiej strony jak czytam o tej cukrzycy czy kandydozie...
          A może tak po prostu jeść owoce do np. 12:00-13:00 w południe, a potem już tylko warzywa i ukochane orzechy? I może wtedy moja dieta będzie miała sens?
          A czy Ty Pepsi jesteś nadal na surowym? Jak się teraz odżywiasz? Pozdrawiam serdecznie!
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • pepsieliot   IP
            Not Milku zawezmę się i wreszcie wyszukam. Jeżeli chodzi o tę książkę i koreferat, to dotyczyła przede wszystkim gotowania pokarmów, natomiast kwestię mięsa i mózgu czytałam w innych źródłach
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także