Drżyjmy o nasze ogródki! Oni już nadeszli!
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Drżyjmy o nasze ogródki! Oni już nadeszli!

Dodano: 23
tractor_2
tractor_2

Jak się macie Szaraki, Szamacze zielonych ziemiopłodów?

Nazywam się Pepsino Eliotto, władca absolutny, zarobasów, ćwoków, zakutych łbów i pseudo intelektualistów, Zulusów i paradujących w garniakach po Soho, śmieszycie mnie wszyscy. Mam komplet tego o co wam nieudacznikom chodzi na tym świecie: niebotyczne odrzutowce, jachty kilometrowe z lądowiskiem helikopterów, własną salę z najlepszymi chirurgami, w każdej chwili gotowymi do przeprowadzenia każdej operacji, jakby co, hacjendy, baseniska olimpijskie, palmy i nawet papcie hot cuture do chodzenia po hawirach. Jak tylko zechcę kupie se Tybet i będę miał na własność całą waszą zasraną duchowość i medytacja mi wyjdzie uszami, jak tylko znajde na to pięć minut z mojego bombowego życia. Ale jeszcze, jak kropka nad i, jak kosmaty ogonek króliczka z Play Boya postanawiam Was zgładzić. Tak dla jaj, żebyście mieli jasność. Mam korpofiremkę, korpozdzirę, która tak miło zlobbowała Kosmos, że akurat UE będzie regulować uprawy wszystkich zakichanych owocków i warzywek, nawet w waszych witariańskich gnojownikach, co z tego, że prywatnych ogródkach.

Wiele się mówi o teoriach spiskowych, przymykasz na to oko, mówisz, że to jakiś neciarski absurd, może jest coś tam z prawdy, ale raczej niewiele. Gdzie tu fakty? Wszystko to przecież tylko opinie! A opiniom internetowych zjebków przecież nie wierzysz.

Czasami nawet parskniesz niemiłym śmiechem: ludzie by na to nie pozwolili, to nie intelektoujemni maturzyści z 2013, nie są bici po ciemieniach, ktoś by się chyba sprzeciwił, to nie może mieć faktu. Jednak za każdym razem jesteś w błędzie, bo TO SIĘ WŁAŚNIE DZIEJE

źródło: http://deutsche-wirtschafts-nachrichten.de/2013/04/23/eu-will-anbau-von-obst-und-gemuese-in-gaerten-verbieten/ - UE chce regulacji w sprawie uprawy owoców i warzyw w ogrodach (Deutsche Wirtschafts Nachrichten, 23 kwietnia 2013 r.): Komisja Europejska chce nałożyć na rolników i ogrodników wykorzystywanie w przyszłości nasion wg określonego standardu. Stare i rzadkie odmiany mają niewielkie szanse na zatwierdzenie, ich uprawa będzie karalna na podstawie prawa – nawet jeśli odbywać się będzie w prywatnych ogrodach. Komisja Europejska pracuje nad zmianami dotyczącymi europejskiego rynku nasion w formie rozporządzenia regulacyjnego. Zatem decyzja Europejskiego Trybunału z lipca 2012 r. została zalegalizowana: Rolnicy mogą sprzedawać tylko oficjalnie autoryzowane nasiona. Od tej pory, stare i rzadkie odmiany nasion zostaną wykluczone, pomimo tego, że uprawiano je i handlowano nimi od dawna, zwykle w małych ilościach. Jeśli dojdzie do realizacji planów Komisji, drobni rolnicy i osoby prywatne nie będą mogli nawet oddawać innym swych rodzimych nasion w przyszłości. Wiele tradycyjnych warzyw i zbóż w ten sposób zniknie z uprawy, podnoszą krytykę austriackie organizacje ekologiczne. Obowiązkowa rejestracja wszystkich odmian doprowadzi do całkowitego ujednolicenia. Mało-skalowe rolnictwo jest więc tym samym całkowicie wykluczone z planu nasiennego, mówi się w tekście petycji towarzyszącej wspólnej akcji Noah’s Ark i Global in 2000. Dla nich procedura rejestracji gatunków nasion z rozlicznymi przeszkodami biurokratycznymi i finansowymi będzie nie do pokonania. Ponadto ekolodzy obawiają się ścisłej kontroli urzędowej. Przy wymianie lub stosowaniu niezatwierdzonych odmian nasion grozić będą surowe kary. Jedynymi beneficjentami normalizacji będą tylko wielki grupy handlujące żywnością, które już podzieliły większość rynku nasion między sobą. Przez lata lobby przemysłu rolnego w Brukseli budowało klimat do zrobienia kolejnego kroku w kierunku kartelu nasiennego. Celem jest przejęcie całkowitej kontroli nad całą produkcją żywności w ręce kilku dużych korporacji. Mniejsi konkurenci już teraz zmuszeni są do czynienia wyłącznych zakupów nasion od Monsanto i Spółki. W przyszłości będą również zmuszeni zmierzyć się z karami administracyjnymi. Konsumenci powinni mieć trochę więcej swobody wyboru, co ma wylądować na talerzu, i to znalazło się w liście otwartym kilkunastu europejskich organizacji ekologicznych skierowanym do Komisji i Parlamentu Europejskiego. Mniej różnorodności to mniej różnych kolorów i smaków, a ostatecznie mniejsza jakość żywności. (…) Jednak decyzja ta nie została zrealizowana. Komisja Europejska ma w dniu 6 maja przedstawić projekt Parlamentowi Europejskiemu, który rozpocznie nad nim prace. Jeśli Parlament ma tylko przyklepać projektowaną regulację, a osoby prywatne nie będą mogły dalej sprzedawać swych ich owoców i warzyw, to będzie to tylko oznaczać wprowadzenie Życzeń Monsanto do standardów UE. To wskazuje na całkowity brak legitymacji demokratycznej struktur UE, że podejmowane są tak zasadnicze decyzje, a nikt nie ma zamiaru pytać obywateli, co o tym wszystkim uważają. Rozporządzenie w tej sprawie, raz przyjęte, doprowadzi do tego, że firmy spożywcze uzyskają prawo, a obywatele znajdą się w defensywie i będą mieć największe trudności w unieważnieniu tych regulacji prawnych. Członkowie Parlamentu Europejskiego powinni przeczytać projekt tego rozporządzenia i to nie jeden raz. Choć pewnie nie przeczytają, gdyż nie robią swoich zakupów żywnościowych w supermarkecie. (redakcja tekstu w kolorze niebieskim: Pluszowy Miś)

Co to tak na prawdę oznacza dla szaraka? Teorie spiskowe jasno na ten temat mówią. Ma nas być coraz mniej, a stanie się tak za sprawą chorób od jedzenia wysoko kontrolowanego złomu i lekarstw, które nam przepiszą alopaci, dobrze ulokowani w kieszeni farmacji. Po drodze tej ludzkiej równi pochyłej, władcy modyfikowanego prowiantu, oraz pigularskie antidotum na niego i tak zarobią niewyobrażalny sos. To się dzieje.

No i co liściożery? Drżyjcie! Wasz Król Ziarna Pepsino Eliotto do Was przemówił: "Fuck You I Want Do What You Tell Me" podsumowując temacik utworkiem poniższym:

[youtube=http://youtu.be/bWXazVhlyxQ]

PS  Niestety moja lokata jest coraz słabsza, ale dzięki WAM, tylko dzięki WAM mogę to wygrać, chociaż goni mnie autorka 15-tu książek, więc NADAL jest mus, bardzo proszę, głosujesz na „Biegam bo muszę”, książka obyczajowa, tylko do niedzieli nagabuję, więc głosuj  TUTAJ

Uwaga! Egzemplarze recenzenckie wyszły wczoraj do: Angi Aleksandry Sekurinegi Kasizdy Małej a w poniedziałek idzie dodatkowy do: Frani Zacietrzewionej Dziewczyny, czekam na SZCZERE, a niech tam, recenzje!
 23
  • edith   IP
    http://www.tagesspiegel.de/wirtschaft/neue-eu-verordnung-naturschuetzer-fuerchten-einheits-saatgut-der-grosskonzerne/8170750.html pepsi, dobrze wnioskuje, ze znasz niemiecki, skoro czytasz artykuly po niemiecku?:) w podanym przez ciebie zrodle jest napisane, ze ustawa ma dotyczyc tez ogrodow prywatnych, a w tym artykule jest napisane, ze najnowszy projekt ustawy wyglada inaczej. drobne gospodarstwa rolne, na ktorych zatrudnione jest mniej niz dziesiec osob lub ktorych dochod nie przekracza dwoch milionow euro, maja byc wyjete z tej regulacji... choc to niewielkie pocieszenie...
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • edith   IP
      przyznam, ze mnie ten news mega zszokowal i zdeprymowal...w komisji europejskiej planuja to juz od 2008!!! sadze, ze bojkoty moga to odroczyc, ale predzej czy pozniej ustawa wejdzie w zycie... nie wierze w boga, ale zaczynam wiezyrc w szatana...
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • edith   IP
        jak tez sie chyba zaczne zywic w lesie korzystajac z rad boutenko family. tylko owocow nie bede miala jak zdobyc...
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • ewelajna   IP
          Wyginiemy..., a moja mama mając a dwa ogrody załamie się...
          Zagłosowałam, a niech Ci....:)
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • sekurinega   IP
            Mamy już przykład - konopie. Policja (organ wykonawczy władzy państwowej) nie rozróżnia konopii siewnych od indyjskich, więc organ ustawodawczy poszedł im na rękę i uprawę konopii siewnych uzależnił od zgody wojewody (art. 63 i 65 ustawy z 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii).
            Konopie (siewne) to pożyteczna roślina (odsyłam do wikipedii), a weź tu uświadcz płótna konopnego, sznurów takich... Nie ma!
            I tylko w "Zgorszeniu publicznym" ogórki brazylijskie rosną sobie spokojnie, nie budząc zainteresowania organów przeciwdziałających narkomanii. Ot, taka fantastyka. Skąd wiem? Bo sprawdziłam. Mieszkam po sąsiedzku z osiedlem, na którym kręcono ten film.
            Tak więc uważam, że nie nasze prywatne ogródki (i balkony) są ostoją dla roślin, które nie interesują korporacji i UE. Tylko rubieże. Siedliska ruderalne. Ugory, nieużytki, hałdy. Rowy, ruiny, tereny poprzemysłowe i niczyje.
            Jedliście komosę? Sama rośnie tam, gdzie człowiek już mieszkać nie chce. A i władza się takimi miejscami nie interesuje, bo nie ma kogo oskarżać o nieprzestrzeganie prawa.
            Na rubieże, hej!
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także