Przez 811 tyję jak wieprz!
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Przez 811 tyję jak wieprz!

Dodano: 56
rf schudłą
rf schudłą

Cze Arystokracjo Wieku Średniego, Młodzieży i Starców też witam,

Bardzo wiele osób rozpoczyna żywienie się surowym pokarmem roślinnym w celu pozbycia się nadwagi. Na wielu stronach widzi się sporo zdjęć spaślaków przed i chudeuszy po i czytamy, że witarianizm to bardzo zdrowa i bardzo łatwa, a przynajmniej najprostsza kuracja pozbywania się nadmiaru smalcu.

Trzeba przyznać, że tak się dzieje w wielu przypadkach. Szczególnie kiedy wcześniej było się wszystkożernym zjadaczem fast foodów. Jednak okazuje się, że niektórzy ludzie nie tylko, że nie chudną, to dodatkowo gromadzą tłuszcz w najmniej lubianym przez wszystkich miejscu mianowicie kobiety przybywają w biustach, a mężczyźni w obwodzie bicepsa, yyy... żartowałam, wszyscy bowiem grubną w pasie, a żeńskie typy progesteronowe dodatkowo na plecach i rzeczywiście również na piersiach, zaś mężczyźni endomorficy również na podgarlu. Przeszedłem na dietę witariańską i narzuciłem w pasie cztery kiloski, Bosko. Dlaczego tak się dzieje?

Oczywiście nigdy, ale to przenigdy nie można do jednego worka wrzucać ludzi o innym genotypie (dlatego badanie Chińskie ma takie potężne znaczenie naukowe, gdyż Chińczycy i w ogóle Azjaci mają bardzo jednolity genotyp) i wyciągać jakiekolwiek wiążące wnioski dla innych. Tak się dzieje również w przypadku lekarstw, które ze względu na genotyp jednym rzeczywiście są w stanie pomóc a innym niestety nie. Obecnie skuteczność poszczególnych grup lekarstw wynosi: alzheimer – 30%, astma – 60%, arytmia – 60%, depresja (SSRI) – 62%, cukrzyca – 57%, nietrzymanie moczu – 40%, migrena (ostra) – 52%, migrena (profilaktyka) – 50%, onkologia – 25%, reumatoidalne zapalenie stawów 50%, schizofrenia – 60%. Ktoś może zechcieć zauważyć, że leki to oczywiście zakłamana farmacja, a my tu mówimy o naturalnym pokarmie roślinnym, jedynie słusznym i leczącym wszystko w tym metabolizm ludzkiego organizmu. Ale oczywiście każdy z nas wie dobrze, że dwie osoby w tych samych warunkach jedzące dokładnie to samo pod względem ilościowym i jakościowym może mieć zupełnie inne skutki odnośnie wagi ciała. To jest oczywiste doświadczenie każdego z nas.

Żeby więc w ogóle spróbować ustosunkować się do tego zagadnienia, musimy poczynić pewne założenia, gdyż nie można do jednego worka wrzucić kobiety po czterdziestce, chłopaka dwudziestoletniego, czy mężczyzny koło trzydziestki piątki. W każdym wieku niezależnie od spożywanego pożywienia możemy mieć inny metabolizm i bardzo często za ten stan rzeczy odpowiadają hormony. Kobieta po czterdziestce, czy starsza niewątpliwie powinna sobie zbadać hormon tarczycy, a także hormony nadnerczy, które w największym stopniu odpowiedzialne są za gospodarkę wodną w organizmie, bardzo zależą od równowagi potasowo sodowej , a także są najbardziej odpowiedzialne za tłuszcz na brzuchu. To samo dotyczy mężczyzn, tylko do głosu dochodzą trochę inne hormony. Oczywiście dr. Morse i inni, którzy kładą wielki nacisk na oczyszczanie limfatyczne organizmu człowieka dietą roślinną, coś jak dr.Graham, czyli zbliżoną do 811, proponuje też lewatywy i głodówki i tak na prawdę ma to wszystko uzdrawiający wpływ na nasze nadnercza, więc już niejako przez to samo dieta surowa roślinna powinna wielu wspierać, jednak są tacy i jest ich sporo, którzy na tej diecie w rezultacie nie chudną, a nawet tyją w pasie.                                                                     dr Graham

Są przede wszystkim dwie główne szkoły witarianizmu. Nisko tłuszczowa, wysoko węglowodanowa, coś jak 811 i druga oparta, na zdecydowanie większym spożyciu tłuszczu roślinnego i ostrożnym stosunkiem do fruktozy. Przez wiele lat świat korzystał z piramidy zdrowia, gdzie u podstawy trójkąta znalazły się węglowodany, głównie złożone, typu pieczywo razowe, ziarna kukurydziane, pszenica, żyto i ludzie patrząc na tę piramidę zjadali z czystym sumieniem kolejną kromkę razowca, czy pitę posypaną dla własnego spokoju otrębami pszennymi. Na samej górze piramidy były tłuszcze, nawet oliwa z oliwek, poniżej nabiał, sery i mięso, a bliżej podstawy warzywa no i gdzieś w środku owoce. Oczywiście taka piramida, nie była propagowana pod hasłem dieta, tylko normalne zdrowe wytyczne dla współczesnego człowieka. Owa piramida wpędziła ogromną ilość ludzi w straszny kanał, gdyż człowiek wspierany mądrością specjalistów wcisnął się w kanał wszelkiego rodzaju chlebków, bułeczek, kajzerek, pumpernikli, fitness chlebków, pit, ciabatt, brusket i takich tam i w połączeniu z wędlinką i serkiem dostaliśmy miliony ludzi otyłych. Nie mówię już o ciastach, drożdżówkach, croissantach i całej gamie cukrowych produktów. Zresztą wiadomo, że cukier z tłuszczem, to przepyszna może być kombinacja. Ale była to przede wszystkim, przecież nic innego jak wysoko węglowodanówka. Węglowodan to najłatwiej dla organizmu do przetworzenia w energię wartość odżywcza. Wysoka podaż węglowodanów nie odbierana z organizmu jako energii w postaci odpowiedniej aktywności fizycznej spowodowała nieprawdopodobny rozkwit otyłości. Więc jak tu nagle zacząć ufać witarianom, którzy namawiają cię na 811, wysoko węglowodanówkę, a jak wrzucisz hasło w gugla, to pierwszych dziesięć stron we wszystkich językach świata straszy węglowodanem prostym, jak ogniem.

Wymyślono, więc wysoko tłuszczówkę i to bardzo dawno temu, znacznie przed Atkinsem, czy Kwaśniewskim, która opierała się na zjawisku ketozy i bezwzględnie zakazywała kontaktów z węglowodanem, a jedynie z preparowanym przez firmy specjalnym błonnikiem, który pozwalał na wydalanie kału z całkowicie zatkanych kiszek, pozbawionych kontaktu z owocem i naturalnym błonnikiem ludzi. Na wysoko tłuszczówce, przy czym nikt już nie mówił, że to naturalny sposób odżywiania, a raczej dieta dla chorych na otyłość ludzie rzeczywiście chudną, a parametry ich zdrowia zawarte we krwi rzeczywiście przynajmniej na początku wykazują dobre tendencje. Nie będę pisać teraz o tym, jakie zjawiska zachodzą w organizmie człowieka na diecie wysoko tłuszczowej i najczęściej jest to połączone ze zwiększonym spożyciem białka zwierzęcego i na nisko węglowodanówce z tendencją do zero węglowodanów, za to szklankę smalcu możesz wypić, a nawet jest to wskazane, gdyż pisałam w połowie 2012 roku bardzo długi post na ten temat i zawsze można sobie do niego zerknąć, tylko nie wiem po co.

No i teraz znowu jako witarianin stajesz przed dylematem, jeść masę słodkich owoców i bardzo ograniczać tłuszcz, nawet do dziesięciu procent dziennego spożycia kalorycznego, a niektórzy nawet radzą jeszcze mniej, czy też skłaniać się do diety pełnej przepisów na raw deserki i zjadać bez ograniczeń awokado, orzechy i tłuste ziarna?

Natomiast wszyscy są skłonni zgadzać się, że 10% białka w diecie jest całkiem wystarczające i tutaj raczej nikt nie polemizuje, z wyjątkiem kulturystów, dr.Dukana co oczywiste no i zjadaczy białka zwierzęcego, którzy wprawdzie też zakładają prawidłową podaż - 1g białka na 1 kilogram ciała, jednak utrzymują, że nie uświadczysz wszystkich esencjonalnych aminokwasów w roślinie. Jakby nigdy nie słyszeli o amarantusie, czy soi, albo o mieszaniu kilku rodzajów roślin w celu otrzymania pełnej puli aminokwasów egzogennych, czyli niezbędnych do życia, których organizm człowieka nie umie sam wytworzyć z innych aminokwasów. Wracając do meritum. Jesteś osobą z tendencją do tycia i chcesz za pomocą witarianizmu schudnąć, a już z pewnością nie przytyć, bo słyszałaś, że to bardzo fajny sposób, zdaje się bardzo pro zdrowotny, leczysz przy okazji drożdżycę, krosty i zapobiegasz rakowi w przyszłości i do tego podobno nigdy nie chodzisz głodny. No i masz dylemat, czy deserki, pizza, chlebki marchewkowo - lniane, krakersiki raw, czy też masa owoców i stres przy przełykaniu pięciu migdałów (sztuk). Do tego jak idziesz w kierunku wysoko tłuszczówki, a przecież nie wpadłeś tutaj prosto z Atkinsa, byłeś na klasyce szaraka i okazuje się, że teraz nagle głównie tłuszcz jesz, dodatkowo cera, która się poprawiła na początku nagle znowu cała w krostach i nieprzyjemnie jakoś z ust zalatuje i sen gorszy, no i chudnięcie ustało, a jakby znowu zaczęło cię przybywać. Czy też rzucić się na fruktozę w wielkich ilościach, łatwo przyswajalną bo mieloną w blenderze, twoim obecnym najlepszym kumplu i brzuch zaczyna ci falować cellulitisem jak źle napompowane koło ratunkowe. Dobra to co robić?

Ja od razu wybrałam dla siebie 811, gdyż dieta deserkowa i zwykle mocno przetworzona, nie przemówiła do mnie a priori, więc nie będę się teraz wypowiadała w tej kwestii. Chociaż czytałam na wielu stronach, że na takiej diecie najłatwiej przetrwać bardzo długo, ale przepisy pana Nisona, ani pani Boutenko nigdy do mnie nie trafiały. Pozostaje wysoko węglowodanówka, nisko tłuszczówka i o tym pozwoli Burżuazja, że nawinę.

Jeżeli masz tendencję do tycia i nie ruszasz sie dostatecznie, to być może trzeba będzie przeznaczyć blender do innych zadań niż do mielenia głównie owoców, gdyż służy do zagęszczania jedzenia, coś jak gotowanie. Z blendera zjesz bez problemów 12 pizangów z plamkami, w postaci owoca nie koniecznie. Moja rada, jakbym ją mogła dawać, jest taka: blender używaj do mielenia około pół kilograma liści dziennie, raz takie raz inne i dodawaj do tego kilka owoców, tylko dla smaku. Resztę owoców zjadaj w ciągu dnia nie zmielonych. Nie staraj się absolutnie utrzymywać zależności 10g węglowodanów na 1 kg ciała bo popłyniesz, jeżeli nie masz wielkiej wydajności kalorycznej na ćwiczenia fizyczne. Stale zwiększaj swoją aktywność ruchową, gdyż bez tego nie ma zdrowia, ani dobrej sylwetki. Jesteś zwierzęciem, nie zapominaj, ruszaj się, ruszaj tyłek i stopami go przenoś szybko w różne miejsca. To jest bardzo naturalne. Im więcej będziesz się ruszać tym więcej będziesz mógł szamać pizangów, nawet cudownie zmielonych. Jedz mało orzechów i ziaren, ale bezwzględnie ich nie odrzucaj. Tłuszcz jest bardzo ważny dla nas zwierząt. Wiadomo, że musisz brać, albo z suplementów, albo z natury B12, D, Wapń, cynk, witaminę K2 i omega 3. Z resztą powinieneś bez problemu dać sobie radę z automatu. Do tego jak grubniesz, powinieneś trzymać się minimum 90% na surowo, gdyż gotowanie zagęszcza jedzenie i te 10 % przeznacz na produkty warzywne, które są bardzo ważne dla twojego zdrowia, a nie można, lub nie lubisz ich jeść na surowo, jak brokuł, bakłażan, soja, szparagi, soczewica, nie prażona gryczana, czy odflegmiająca jaglana. Sól tylko najwyższej klasy morską, albo najlepiej różową himalajską, zawiera dziesiątki minerałów. Jeżeli chcesz się zbliżać do 811 lansowanej przez DR i jego pannę to żeby nie tyć, musisz zwiększyć ilość aktywności fizycznej 1000 kalorii spalać na treningu codziennym, wtedy będziesz mógł dużo jeść, a nawet musiał i nie będziesz tył, tylko się ubijał, zagęścisz ciało, zmniejszysz objętość. W innym przypadku będziesz grubł jak świnia i złorzeczył witarce. Małe podsumowanie: Nawet jak tyjesz z powodu kłopotów z nadnerczami, czy tarczycą, to i tak żywienie surowe na 811 ma poważny i często zbawienny wpływ na pracę tych gruczołów, więc istnieje szansa, że kiedy dołączysz ćwiczenia fizyczne i będziesz jadł bardzo dużo surowych roślin to w rezultacie będziesz szczupły, a do tego wyleczony. Jednak podkreślam po stokroć, nie jestem lekarzem, ani dietetykiem i nie wolno mi nic radzić w dziedzinie medycyna, czy też szamka.

O wodzie i głębokim oddychaniu już nie wspominam, bo wiadomo, pisałam o tym jak chora na echolalię, więc dzisiaj Arystokracji odpuszczę.

Serdecznie ściskam Arystokrację w pasie grubym czy też szczupłym, pa peps
 56
  • michizzly   IP
    Naprawdę zgłupiałam po tym artykule i nie wiem co zrobić. Chciałam przejść na 811, czyli jeść dużo owocków, zielonych liści, surowych warzyw, ale nie byc tak całkowicie raw, bo z jednym posiłkiem gotowanym (głównie jakieś kasze, ryż czy ziemniaki). Wiem, że nie dałabym rady być na samych skrobiach, za bardzo kocham owoce. Codziennie dużo chodzę, nawet 8km, wieczorem jakiś trening interwałowy lub siłowy, czasami ćwicze rano. Tak to wygląda w okresie zimowym. Reszta roku to głównie rower, duuzo roweru, ale tez trochę biegam (jednak boje się o kolana). Mięsa nie jem od roku, można powiedzieć że mam okresy bycia wegetarianką,a są tygodnie gdy jestem zupełną weganką. Jem dużo surowizny, więc organizm jest przyzwyczajony. Zdarza mi się rano pić szejki, z 2 bananów max, czasami zżeram paczkę daktyli za jednym posiedzeniem.. Do południa zwykle obżeram się surowizną, potem w ciągu dnia jest gorzej, bo pojawiają się pokusy (typu chleb z awokado albo dżemorami, a nawet masłem...). W ogóle dzień zaczynam idealnie, kończe bardzo kiepsko, nie zawsze ale jednak. Powoli odstawiam chleb, bo przyznaje, że to moje najwieksze uzależnienie...Nie jestem typem człowieka, który obżerał się i obżera fast foodami i mega przetworzonymi rzeczami (ups jest chleb..). I nie chudnę, nic a nic. Co mam zrobić? Czy dieta 811 przy zachowaniu mojej aktywności i jednym posiłku gotowanym mi pomoże? Wiem, że nie jesteś wyrocznią, każdy organizm jest inny, ale  naprawdę już nie wiem jak jeść. Przepraszam za moje wypociny, ale czasami powątpiewam w to wszystko i mam ochotę rzucić zdrowe odżywianie i przestać o nim myśleć :D Nawet nie wiem czy to przeczytasz :D
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Kati   IP
      Witam serdecznie
      Jestem na 811 juz 2 tydz( od pol roku veganka) moj brzuch odstaje jakbym połknęła piłkę ;(
      Rano woda1l, o 10-tej szejk z 3-4bananow z czymś sałata, albo szpinakiem, daktyle ok150-200g.
      1,5l wody
      O 17-18-tej sok wyciskany(marchew-jabłko-burak)arbuz albo ananas, mango i sałatka(duża miska)rozne warzywa, łyżka siemienia lnianego, 30g awokado
      Pozniej jeszcze pare migdałów
      Pije około 3l, biegam albo jeżdzę na rowerze codziennie ok. godziny. Z wyliczeń wynika ze jem ok 2100 kcal.post przerywany 14h
      Suplementuje chlorelle, spiruline, omega3 i b12
      Codziennie wieczorem zastanawiam sie czy nie przerwać diety. Brzuch odstaje tylko w dolnej partii a ,rano nie jest lepiej ;(
      co źle robie???
      Bardzo mnie cieszy to ze mam duzo energii i brak uczucia głodu ale moj wygląd mnie dołuje i nie jestem szczęśliwa.
      Jak to możliwe ze tak na mnie działa ;(
      Proszę o pomoc !
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • Tomasz   IP
        Pepsi a jak sprawdzić czy nie jest się za chudym? Czy te tabelki i przeliczenia dotyczące tego ile się powinno ważyć w relacji do wzrostu mają sens? Albo jakieś badanie zawartości tłuszczu w organizmie? Staram się odżywiać zdrowo tzn. brak maki, brak cukru, koktajle, soki wyciskane, kasze, soczewice, mięsko rzadko, czasami podroby typu wątróbka cielęca, szpik, zdrowe tłuszcze (masło, smalczyk, olej kokosowy) no i przyznam że nie służy to masie tzn. ile bym nie jadł to i tak jestem chudy. Czy jeśli się jest za chudym to to może mieć negatywny wpływ na zdrowie?
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Diana   IP
          Pepsi a jak przekonać faceta do zaprzestania jedzenia mięsa? Jakim argumentem go przekonać?
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • piter   IP
            fajny artykuł! Też tyje na 811 - 2 gi miesiąc + 3 kg. Przechodzę na surówkę, zobaczymy czy to pomoże
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także