Moje rozczarowanie - Eco Delikatesy Solvay Park
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Moje rozczarowanie - Eco Delikatesy Solvay Park

Dodano: 19
eeee
eeee

Witam Człowieka i Zwierzę, kolejność przypadkowa

Ależ się ucieszyłam, będzie wreszcie jak w niektórych państwach, których obywatelom zazdroszczę, wielkopowierzchniowy, no powiedzmy sobie średnio powierzchniowy, ale i tak doskonale, że powstał, z organicznym jedzeniem. W lokalnym radio ciągle Pijarowskie spoty w formie wywiadów, co będziesz mógł zakupić kliencie, kiedy tylko swój odwłok przywieziesz w rzeczone progi, ależ będziesz w swoim żywiole, ależ ci sklep dogodzi, zarówno pro zdrowotnie jak i intelektualnie, gdyż przeszkolony personel pierwsza klasa, wyłuszczy ci obiektywnie przewagę eco nad pesty czy też herbi. Najbardziej byłam podekscytowana działem warzywno owocowym, który reklamowany był jako oaza jadalnej roślinności rodzimych i do tego okolicznych producentów żywności, zupełnie jak w Nowym Jorku, uprawy na dachach zaprzyjaźnionych sliwerów jak najbliżej stosownych eko sklepów.

Że co, że każdego dnia, nawet we wtorek, czwartek, albo piątek nie mówiąc o sobocie, będzie do świeżego zielonego organik dostęp? Takie cuda i rozpusta? Nie będę musiała godzinami w poniedziałek myć, suszyć, odsączać, w dużej mierze mrozić cały tygodniowy zapas eko zielonego, bo jak tego nie zrobisz, to już od czwartku, a niekiedy nawet środy, musisz pleśń wyrzucić, a na który musisz o tym pamiętać, aby w piątek dokonać stosownych zapisów w formie mailowej? Bo zostaniesz przez tydzień z żółtym szejkiem, albo może nawet różowym, ale nie tak pożądanym pro zdrowotnie i wielbionym smakowo zielonym przez nas witarian do tego na 811 przebywających? Że bio banany, ananasy, sezonowo truskawki i granatowe borówki, to wszystko od ręki i każdego dnia do tego w bajecznie rozwartych widełkach czasowych, jak to w centrum handlowym? Nie zwariujesz od tego dobrobytu pepsi? Wsiadłam w jeżdżącą maszynę, i już po godzinie i dwudziestu minutach przybyłam z mojej wsi do owego zielonego eldorado, pomarańczowego edenu, czy raju w kolorze oberżyny. Cała drżałam wewnętrznie i zewnętrznie również, podekscytowana kontaktem z nieskażonym chemią chlorofilem. Głównie przecież z powodu  owej orgiastycznej grupy organicznych związków chemicznych obecnych między innymi w roślinach, algach i bakteriach fotosyntetyzujących dygotałam z emocji. Zjeżdżam więc przeszkloną windą, samotna, zamknięta w szklanym pudełku, a potem w otwartej przestrzeni rosochatej klatki schodowej, lekki napad lęku wysokości, ale to nic, nawet nie muszę się hiper wentylować w złożone dłonie, gdyż już dobijam do celu. Podskakuję hip hopkami jak na pierwszą randkę leciałam. Ludzie, wchodzę!  Bezduszny sklep jak słaby sklep, smutny i źle doświetlony. Myślę sobie dobra, koniec z malkontenctwem, eko wymaga prostoty i naturalności, nie potrzeba podkręcać akcji iluminowanymi półami i standami na ukos walącymi po pęcinach. Podchodzi do mnie śliczna pani i częstuje  zielonymi sałatami, natychmiast się godzę na konsumpcję rekonesans, chociaż w żadnym sklepie typu hiper spożywka nigdy nic do ust nie biorę, ale w tym przypadku, zaraz, niby światowiec mam ochotę na roszponkę z endywią i marchewką w słupki. Już sięgam po jednorazowe naczynko, które hostessa mi z wdziękiem podaje, kiedy widzę, że wyjmuję tę sałatę ze znanego mi dobrze opakowania zwykłych sałat mieszanki jak najbardziej z herbi i pesty i łatwo dostępne w każdym hiper horrorze. Pytam, zaraz, zaraz, a to jest organik? Hostessa bardzo skonsternowana, jakby nie wie o co pytam. Podchodzę do okrągłej ekspozycji z warzywami i owocami i pytam, czy to jest eco? Teraz odwraca się nie zauważony przeze mnie ekspedient, który w zgarbieniu na kolanach zajmował się akurat marszandajzingiem najniższej półki i dziwacznie krzywo odwrócony, niby dzwonnik z Notre Dame przemówił z pozycji przyziemia. -A co klientka sobie myśli, przecież na każdy taki owoc czy warzywo w tym zielenina musieliby producenci mieć jakiś papier, jakąś eko ściemę tutaj podbitą przywozić, to byłby wielki kłopot dla wszystkich, więc mamy towar jakby naturalny i to z pewnością powinno dorodnego klienta zadowolić.  A ja na to, - że owszem tak, chcę certyfikatów, albo chociaż zapewnień, że byli u producentów, widzieli co i jak i sami mogą poświadczyć, że zielenina majowa nie była chmurą oprysków skażona. Jednak Quasimodo mi się dziwi, być może trochę podniosłam głos, bo nadeszła ochrona i czujnie przysłuchuje się naszej dyskusji. Może mnie stąd wyniosą pod łokcie wezmą i wsadzą do przerażającej windy i nacisną guzik kosmos, tak im się niemiła wydałam? No dobra nie ma zielonego, ani czerwonego, ani różowego, ani żółtego, ani pomarańczowego eco, więc pytam grzecznie, - a gdzie ten chociaż najzwyklejszy dział z tak zwaną zdrową żywnością, obecny już dzisiaj w każdym hiper horrorze? Dzwonnik pokazuje machnięciem kończyny, kilka półek, nie więcej niż w zwykłym sklepie, może nawet mniej.

Nie wiem co tam było, bardzo niewiele, ale wiem na sto procent czego nie było: nie było eco słonecznika suszonego, potem szukałam nawet zwykłego, też nie, nie znalazłam migdałów surowych, nawet chyba prażonych nie było, nie było organicznego tofu, ani żadnego, zaś najbardziej rozczarował mnie (z myślą o Gregu) dział z pieczywem, gdyż oprócz zwykłych bułek z głębokiego mrożenia, jakie wszędzie znajdziesz, o ile upadłeś na głowę i je poszukujesz, nie było żadnego chleba z mąki organik na zakwasie. Jakiś zwykły chleb, który pani, obsługująca na przemiennie stoisko mięsne i pieczywo, a był to piątek, usiłowała zachwalać jako, istotnie bardzo dobry, bo go wszyscy biorą. To tyle w temacie przeszkolony ideowo i bardzo pomocny personel. Na plus, świetny ryż organiczny włoski i miso też organik, choć przecież nie dla witarianina ten pierwszy, którego, ryżu oczywiście, nigdzie dotychczas nie spotkałam, jednak to o wiele za mało, o wiele za mało, gdyż zaledwie nic. Rozumiem, że może jeszcze nasz kraj ludzi biednych nie ma takich potrzeb, albo jak ma już niejakie potrzeby, to nie ma jeszcze ekwiwalentu na wszystko, ale właśnie miał to być sklep wielkopowierzchniowy, gdzie ceny mogą być utrzymane niższe niż w małych eko sklepikach. Że towar miał być codziennie świeży i ekologiczny. Że może z jakimiś unijnymi dotacjami, chociaż Unii nie znoszę i uważam ją za wielką oszustkę, to jednak w kwestii dotacji bywa rzeczywiście nie zastąpiona niekiedy. Ale nic z tego drodzy Ludzie i Zwierzęta, kolejność przypadkowa, to tylko marketingowa ściema.

Nie ma żadnych Eco Delikatesów Solvay Park, a nawet więcej, to nie są delikatesy, może jest tylko brzydki Solvay Park, gdzie wcześniej kryzysu nie wytrzymały delikatesy Bomi, a przecież były o wiele bardziej bogato zatowarowane w kwestii stoiska z tak zwaną zdrową żywnością i były o wiele ładniejsze, ale to już nie siedzi w naturalnym temacie.

Smutne, nie polecam Pa peps

 19
  • Amelia   IP
    Niedaleko od tych "eco" na Ruczaju są rzeczywiście ekologiczne delikatesy przy Miłkowskiego i tam od lat kupuję wszystko, czego potrzebuję do żywienia mojej rodzinki (w połowie vege a w połowie mięsożernej). Jest tam mnóstwo produktó ekologicznych, pieczywo, nabiał, a przede wszystkim świeże warzywa i owoce z certyfikatem. W Solvayu też byłam - tylko raz.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Basia   IP
      Mieszkam przy solvayu i często tam bywam. Muszę powiedzieć, że się tam poprawiło; są i eko warzywa i inne eko rzeczy, a nawet bio chlorella i spirulina. Na moje potrzeby jest ok :)
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Łysica   IP
        Zgadza sie to co napisałaś,z tym że pani w sklepie z taką właśnie żywnością(w Hiszpanii),wyjaśniła mi żeby coś mogło się tak nazywać to powinno dojrzewać w słońcu.
        Właśnie dziwię się skąd w Anglii w maju wzięli banany bio?(akurat tam jak byłem to jadłem)
        I skąd w innych krajach w środku zimy można wziąść cokolwiek bio,eco,organiczne?
        Jedyne ecobanany jadłem w Hiszpanii,były z Wysp Kanaryjskich,mniejsze od tych zwykłych.
        Różniły się smakiem od nie eco też z Kanarów.A i ponoć te banany które są w sprzedaży to są pastewne?
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • pepsi   IP
          cokolwiek znaczy, napisali, że bez pestycydów i herbicydów i gmo i o tym mówili, że PRO ZDROWOTNIE
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • Łysica   IP
            A co to wogóle znaczy eco?bio?
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także