Nie czytajcie blogów chorych psychicznie blogerów!
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Nie czytajcie blogów chorych psychicznie blogerów!

Dodano: 44

kwejk

 Nie czytajcie blogów chorych psychicznie blogerów!

Cze Państwu,

Dostałam dzisiaj z rana taką prywatną niewątpliwie rezolutną wiadomość i pozwoliłam sobie, oczywiście nie ujawniając autora,  ją zacytować:

Czytam Cię od jakiegoś czasu. Odnoszę wrażenie, że (w jakimś tam stopniu) interesuje nas to samo (styl/tryb życia). Mam około 27 lat i dosyć ciężki "bagaż życiowy" (to po to, żebyś mnie sobie jakoś umiejscowiła w czasie i przestrzeni). Oczywiście znane mi są, i to od bardzo dawna, wszystkie zdrowo/życiowe teorie, literatury, świadectwa...bla, bla Grono moich znajomych (najbliższych) to himalaiści, biegacze itp., kultura sportu jest mi bardzo bliska fizycznie i metafizycznie. Przeczytałam jeden z Twoich ostatnich wpisów i Cie nie rozumiem. Albo jesteś chora psychicznie, albo wciskasz nam kit (albo nie zdajesz sobie sprawy z obrazu jaki czytelnik materializuje sobie w głowie na Twój temat; na podstawie Twoich postów). Powiedz mi, jak to możliwe, aby osoba, której dzień (pod względem aktywności, diety, ćwiczeń oddechowych itp.), o których nas informujesz, może mieć jakiekolwiek problemy jelitowe? "Od jutra rozpoczynam 3 dniową głodówkę (tylko woda) czwartego dnia przejdę na sok z marchewki, potem w każdy poniedziałek na razie przez 7 tygodni będę stosowała głodówkę jednodniową. Na razie nie będę robić płukania jelita." - tym fragmentem spadłaś z mojego piedestału, a byłaś wysoko. Przestałaś być dla mnie osobą wiarygodną. Brzmi to jak plan walki 16-to latki ze zbędnymi kilogramami, przed wiejskim weselem. Sorry. PS  Pozwól, że odniosę się jeszcze do Twojego wpisu: "Dlaczego kobieta jest coraz głupsza, nie mówiąc o witariance?" Pominę, że stopień Twojego grafomaństwa w tym miejscu (wybacz, naprawdę) zmiażdżył mnie absolutnie, a b s o l u t n i e. Może i merytorycznie chciałaś coś przekazać (dziękuję postoję), ale, szczerze, każdy redaktor/korektor zszedłby przy próbie redakcji tegoż. Życzę Ci, zdrowia (psychicznego głównie).

Yyyy .... tak, to jest hejt.

Znienacka nie spodobałam się, ale nie wciśnięto klawisza escape, tylko otworzono brulion i napisano do mnie list w formie elektronicznej, z którego to listu wynika, że nie zgłupiałam, chociaż można by z tym polemizować, ale bardziej omdlałam chorobą psychiczną.

Zgłupieć nie mogłam, bo skoro wcześniej pisałam mądrzejsze (tak zrozumiałam grafomańską głową) posty, a czas pewien minął, w którym to periodzie z pewnością utraciłam kilka estrogenów, to teraz drogą niewygodnych dla hejterki logicznych implikacji mogłoby to potwierdzić moją teorię, a tego się wystrzegajmy, o relacji estrogenu do intelektu, zaś choroba psychiczna jest zarówno dostatecznie obraźliwa jak i dobrze do sytuacji pasująca.

Po co przytoczyłam tę wypowiedź?

Bo przyszło mi do głowy, że może się po prostu z moimi drogimi Czytelnikami nie rozumiemy, może faktycznie

Drodzy czytelnicy myślą, że rezolutna osoba Pepsi Eliot podobno (sic!) o rozległych zainteresowaniach spożywczych i biegaczych postanowiła usiąść na tej grzędzie i jak kwoka nioska wypuszczać z siebie mądre jaja, ku przestrodze, dla odwagi, aby dzielić się wiedzą, krzewić empatię i rozdawać dobro.

Jeżeli nawet czasami tak to wygląda, to jednak są to tylko pozory

Gdyż blog blogerki, czyli mój, powstał, myślę też, że wiele blogów, które mają dłuższą historię, a nie rodzą się z powodu chwilowego altruisty impulsu, z potrzeby odpowiadania na pytania, które sama sobie każdego dnia zadaję.

Niekiedy są to pytania idiotki (przed okresem), niekiedy krnąbrne, niekiedy niewygodne, niekiedy rezolutne, a niekiedy sprzeczne i kolidujące z moimi obyczajami, czy nawet płcią.

Tak, droga Socjeto, przecież to nic przyjemnego uświadomić sobie:

To tylko natura nieczuła i bezlitosna, masz być tylko dotąd mądra dopóty nie wybierzesz najbardziej idealnego ojca potencjalnego rozpłodowca dla swojego potomstwa, potem twój intelekt byłby tylko niepotrzebnym balastem. Możesz usiłować pracować nad sobą, rozwijać obie półkule, ale to już twoja sprawa, twój wybór, natura nie musi ci iść na rękę, bo nie ma w tym interesu, co innego twój partner, on jeszcze wiele lat będzie płodził potomstwo i rozkminiał jak upolować zdobycz, a do tego wiadomo, że intelekt jest niezbędny.

Piszesz tego posta językiem byle jakim, bo impet pytania ci ciąży i masz oczywiście w myślach chęć poprawy i dopieszczenia wypowiedzi, ale w pewnym momencie, machasz ręką, a kij z tym, jest przecież ekspresyjnie.

Pewnie to błąd i posty trzeba jak książki pisać w bólu, redagować porządnie i do korekty ojcu i matce przedstawiać.

Hejterka pisze, że w jakimś stopniu byłyśmy spokrewnione, stylem życia, trybem, czymkolwiek.

Nie wydaje mi się

To bardzo może mylić droga Burżuazjo, sorki za szmirowate wtręty, ale kocham ostatnio osiemnasty wiek i dziewiętnastowieczna wiosna ludów jest mi szczególnie wstrętna, wracając, to bardzo mylić może, gdyż peps to nie jest wyluzowana pannica wielbiąca sport i zdrowy tryb życia, to nie jest też  żadna chodząca historia przypadku, chociaż to już bliżej, gdyż cierpienie głowy i ozdrowienie (też sagana) może pod taki przypadek podchodzić.

Kultura sportu, himalaiści, biegacze to dla mnie obcy świat i nigdy się ze mną nie zazębiał

Może rzeczywiście neurastenia, niezrównoważenie, strzały we własne kolana, strach, a nawet panika, no i hipochondria, to z pewnością tak.

Na koniec pozostaje wygłaszanie zdań niepopularnych, od dziecka mam ochotę mówić takie słowa.

Czy w takim razie, byłyśmy choć przez chwilę podobne do siebie, coś miałyśmy wspólnego hejterko?

Tak, chęć do napisania hejta. To tak.

Jestem hipochondryczką i jestem też od wielu wielu lat na diecie roślinnej głównie ze strachu, ale kiedy wzięłam do ręki książkę Tao, natychmiast postanowiłam oczyścić prawdopodobnie czyste jelita, wbrew logice, a głównie z napadu paniki, że może czyste nie są.

Może mają bałagan w zakolach, albo nie daj Boże jakieś przewężenie?

W książce tej nakazano też wypróżniać się w pozycji kucając, wcześniej wdrapawszy się na sedes. Miałam też niepokojące myśli, że jak muszla pęknie, to może mi przeciąć aortę udową. Zawisłam więc na umywalce i wczoraj ją naderwałam, straciwszy z lekka równowagę. Rzecz miała miejsce w znanej krakowskiej restauracji, zgłosiłam się do pokrycia kosztów.

Czy są tu pokrewne dusze?

Do tego przepis na korzystanie z toalety w ten sposób znowu jest dyskryminujący dla kobiety, gdyż o ile drugie danie rzeczywiście dobrze się lokuje w muszli, o tyle pierwsze, które może przecież drugiemu towarzyszyć, spryskuje przeciwległą ścianę.

Czy jest tu ktoś taki, kto ma podobne kłopoty?

Z pewnością jest tu parę osób, które dobrze wiedzą o czym mówię.

Ja nie lubię biegać, drodzy Możnowładcy, ja lubię grać w gry na i padzie, lubię zniknąć i siedzieć w kinie trzy seanse pod rząd, sensacja, sensacja, komedia romantyczna, to lubię prawdziwie, lubię huśtać się na huśtawce i patrzeć na niebo prze butelkę wody, kiedy popijam, ale PO treningu biegaczym, to wielbię, być PO. W życiu z żadnym Himalaistą nie znalazłabym punktu zaczepienia oprócz umiłowania dla gór. Ale narażać się? Adrenalina na własne życzenie, to obce mi tematy.

Ja nie lubię biegać, ale biegam, bo muszę

Bo tylko bieganie odpędza moje strachy. Nie da się wybiegać na przyszłość, gdyż po pewnym czasie wszystko co straszne wraca.

Trzeba stale oczyszczać umysł i tylko bieganie mi życie ratuje i pomaga każdego dnia. Więc z kim mogę mieć coś wspólnego? Na pewno dla Himalaisty jestem nikim, jak zresztą Alpinista jest dla mnie nisko zrozumiałym gościem i nawet nie pociąga mnie ktoś taki.

Nie lgnę do jego adrenaliny.

Mam nadzieję, że wyjaśniliśmy sobie pewne kwestie, że jak piszę o czymś, to za chwilę w to wątpię. Że pomimo, iż jestem witarianką, to chciałabym jeszcze więcej dowodów na słuszność tej decyzji, a nie ciągłe wątpliwości. Jednak chcąc nie chcąc jestem zmuszona akceptować własną ambiwalencję, ale Socjeta rzeczywiście nie.

Więc albo eskape, albo czekam na Państwa hejty.

Kończę

Cześć sportowcom, pa luzakom, hejka buzującym adrenaliną, hejusia laskom mądrym, do widzenia redaktorom, korektorom, operatorkom tokarek literackiej obróbki skrawaniem, co Wy tu jeszcze robicie, nie rozszyfrowaliście, że mam szajbę w saganie na gazie? Że nie mamy w tym samym temacie do gadania wspólnego?

Pa, prawdziwie spokrewnionym ze mną zmulantom, histerykom, hipochondrykom, nieustająco walczącym z lenistwem, bulimikom, strachajłom, zającom, koślawym stopom, grubym brzuchom, galaretom życiowym, miotającym się Żydom po pustych sklepach, pa Wam Włościanie.

Nie piszcie mi hejtów, bo nie ma po co, jedziemy na tym samym wózku.

peps

Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba. Może rzuć gałką na to: Jak zarabiać przez Internet? Jak zarobić na blogu?
Disclaimer: Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.
 44
  • Jjaga   IP
    W życiu nic nikomu nie skomentowałam ale muszę. Duże propsy✌️🙌You go girl💫🌿✌️
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Robert   IP
      Czy można na głodówce pic zioła
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • też szukam   IP
        O, nie czytałam tego artykułu nigdy wcześniej. a podoba mi się najbardziej na całym blogu. Bo uczciwy...do bólu. Szacun Pepsi.
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • ania   IP
          Dlaczego od razu hejterka? Wiadomość, co prawda obfitująca w krytycyzm jest całkiem zgrabnie napisana i dobrze ją się czyta. Pepsi czasami czytuje twój blok, niektóre posty są interesujące, inspirujące, a do niektórych nie warto zaglądać. Pepsi czy wszyscy są zobowiązani cię uwielbiać? Oczywiście, że nie. Czy każda krytyka to od razu tzw. hejt? Nie to po prostu krytyka i już. Ludzie czasem mam wrażenie, że większość to by chciała tylko łechtać swoje ego, ale nie zawsze tak jest. Pepsi, mimo wszystko fajnie, że działasz. Kibicuję ci i pozdrawiam:)
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • Paula   IP
            Esc albo czekam na państwa hejty.... bezcenne :))))))))))
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także