Konsumizm to padlina, a pepsi się zgubiła
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Konsumizm to padlina, a pepsi się zgubiła

Dodano: 29
zła11
zła11

Joł Państwu,

Dzisiaj pokażę inną fizis, też jest to moja facjacka morda, może nawet bardziej moja niż czyjaś.

Przeczytałam na blogu Islenskiego, że świadomie i z premedytacją odstępuje swoje miejsce w wyścigu szczurów i w całości poświęci się temu co najbardziej uwielbia, czyli podróżom, zwiedzaniu świata w sposób minimalistyczny, czyli nosząc swój cały dobytek na plecach. Trochę się martwi czy kiedyś koło czterdziestki nie obudzi się z ręką w nocniku i bolącym zębem i czy będzie go stać na stomatologa, raczej nie, tak sądzi. Zresztą nawet współcześnie jest to dla niego trudna decyzja, bo wyklucza takie rzeczy, jak zatrudnienie się w korporacji, gdyż Islenski właśnie zrobił magisterkę i nie o pracę w truście tutaj się rozchodzi, ale o to spokojne życie w weekendy w kształcie: otwieram wino ze swoją dziewczyną. Jednym słowem za młodzieńczą mieszczańskością, city life może akurat zatęsknić Islenski.

Wielu ludzi jest tak skonstruowanych, że zawsze będą trochę żałowali, że nie są właśnie tam, gdzie ich akurat nie ma, dlatego tak trudno jest osiągnąć wewnętrzną harmonię, spokój i poczucie, że jesteś dokładnie tam gdzie powinieneś. Bo niby gdzie?

Od dłuższego już czasu, a w tym momencie mojego życia wręcz dobitnie wiem i czuję, że przedmiot jest największym gównem i kłamstwem, na które dałam się nabrać. Podobnie mnie nabrano, kiedy jeszcze do niedawna wierzyłam w lekarstwa, medycynę alopatyczną w kształcie: tak dużo poważnych osób nie może się przecież mylić. Najtrudniejszym doświadczeniem wydaje się dla współczesnych ludzi, których spotykam jest pozostawanie sam na sam ze sobą na jawie, bo przez sen jakoś im się to udaje. Potrzebujemy przedmiotów, żeby móc przebywać ze sobą, czyli zagłuszyć w jakiś sposób siebie, bo jesteśmy dla siebie sote nie do wytrzymania. Jeżeli jest to książka, to zwykle nie wyrządzamy sobie wiele krzywdy, a często możemy czerpać nawet korzyści ale jeżeli jest to nieustający szum medialny, ciągłe, często debilne dyskusje w socjalu, za pomocą równoważników zdań, tylko po to, żeby zagłuszyć własne niepozbierane, a niekiedy straszne myśli, to wtedy okradamy się ze swojej mocy. Ożeż. Ludzie, na prawdę muszą mieć zlajkowane nowe statusy na Fejsbuniu? Chcą tego? Przecież to idiotyczne. Wrzucają info, że się ktoś oświadczył im, jak na ogłoszeniach parafialnych, przecież to żenada, blamaż, poruta, latałyby mi po goleniach mrówki ze wstydu. Jacyś znajomi znajomych oglądają ich nudne zdjęcia, a mają w ogóle takie prawo, raz, żeby znęcać się nad innymi zdjęciami swojej progenitury, ale pal sześć, to nie takie ważne, ale czy fizis własnych dzieci jest ich? Mogą sobie nią rozporządzać do woli? Kupili se je? Te fizisy?

Ludziom potrzeba przede wszystkim biegania. Od razu w saganach zrobiłby się porządek. Bo kiedy przebywasz sam na sam ze sobą, zaraz zobaczysz jakim idiotą się stałeś jak ciągle zagłuszałeś siebie.

Jaspis zapytał: dlaczego biegam codziennie? Biegam codziennie bo kiedy biegam całkowicie pozbawiam się przedmiotów, uczę się bez nich żyć. Kiedy idę, podziwiam przyrodę, przystaję, to zupełnie inne wartości niż te kiedy zdobywam biegając. Biegnę i dopiero wtedy czuję się w całości, że niczego już nie potrzebuję, że to wszystko co od życia chcę brać. Biegam codziennie ponad godzinę, a w soboty i niedziele biegam po dwie godziny. Najchętniej biegałabym cztery godziny. Tak mnie bieganie uwalnia.

Bardzo zmieniłam się w ciągu tego ponad roku odkąd poczułam się boginią literatury diarystycznej i zapodaję na tym blogu różne bzdety. Niekiedy komuś się do czegoś przydają, niekiedy tylko objawia się moja ignorancja, ale zwykle mnie samą pewne infa ciekawiły. Obecnie, powiem szczerze nie ciekawi mnie ta rozkmina. I jak czytam tego własnego bloga to mam wrażenie, że stał się tak samo nudny i chujowy jak inne blogi witariańskie bezpłciowych osób, pozbawionych energii i genitaliów. Właściwie został tylko szajbus DR, który ciągle z takim samym zapałem nawija od lat o bananie, ale to trzeba być nim. Chociaż tak na prawdę ideologicznie mam z nim wiele wspólnego, minimalizm, sport i banan, tylko z Freelee nie sypiam na plaży. Nie interesuje mnie witarianizm, po prostu jestem witarianką na 811, tak jak ktoś szamie kotleta, ale się tym za bardzo nie interesuje. Interesuje mnie natomiast człowiek, który we mnie siedzi, to nie oksymoron, człowiek obdarty z przedmiotu. Jaką wartość mam dla siebie sote, wyciągnięta z wody i podana sobie samej na talerzu? Mój hipochondryczny sagan często zmuszał mnie do działań wbrew sobie, dlatego dodatkowo stale musiałam być zabezpieczona niby sprawdzoną informacją, ale to coraz bardziej odchodzi w przeszłość, gdyż najważniejszym sprawdzianem tego czy to co jesz, a przede wszystkim co pijesz, czym oddychasz i ile się ruszasz jest jak się z tym na prawdę czujesz. Czy masz wydolność do biegania i czy życie w związku z tym na prawdę sprawia ci przyjemność teraz. Nie jutro, albo: przedwczoraj było spoko, ale teraz. Oczywiście nawet jak bieganie będzie zajmowało coraz więcej czasu w moim życiu, to i tak sporo go pozostanie na inne rzeczy, czyli twórczość sztambuchową i książkoklety. Zaś pracować w korporacji, tak jak Islenskiemu mi się nie chce, nawet we własnej, zresztą nienawidzę trustów. Kończę tego wpisa bez pointy, może wkrótce dojdę do siebie

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=F2y1-Gtt-J4]

Cze Państwu, wieloobliczowiec peps
 29
  • mimi wooow   IP
    o, to trafił swój na swego :D OK, ciao smęciaro, zyczę lepszej formy podczas sapania, ups. tzn. biegania ;)
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • pepsi   IP
      mimi dobrze robisz, bo Ty mnie też nudzisz
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • mimi wooow   IP
        to prawda pepsi, mnie juz zaczynasz nudzić, więc coraz rzadziej sie tu pojawiam i nawet nie czytam regularnie każdego kolejnego nowego posta, zbyt dłuuugie ględzenie o prozdrowotnych praktykach działa na mnie nużąco, szczególnie, kiedy nie po drodze mi z danym tematem... strata czasu, który wykorzystuję na to, żeby pobyc sobie z samą soba, bo to uwielbiam najbardziej :) cóż, jestem tylko ciekawa jak długo to jeszcze będziesz ciągła ...
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • pepsi   IP
          to znaczy ja na stawy to tylko profilaktyka, bo jak na razie to ja nie wiem że mam coś takiego jak stawy, natomiast miałam na myśli cukier, czy mi aby nie skoczy.. Nigdy też z cukrem nie miałam żadnych kłopotów, ale nie jadłam tony owoców, a jak tak to ściśle nie przekraczałam 10% tłuszczu, właśnie do niedawna, chyba jednak będę się trzymała tych nie przekraczalnych 10-ciu %
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • Jaspis   IP
            Widzisz, rozruszałem Cię, przywaliłem trochę.
            Od razu Ci się chce coś napisać na blogu :)
            A tu od pewnego czasu tylko; Ach Pepsi, Och Pepsi, Kocham Cię Pepsi, itp.

            Pisz Cola, pisz , nawet z tej Columbii . Czekam z ochotą :)

            A wracając do meritum, czyli biegania. Kiedyś pisałaś , że jesz teraz więcej orzechów.
            Zaciekawiło mnie to. Chodzi o kalorie, czy raczej o cenne składniki odżywcze, potrzebne w związku z większym kilometrażem tygodniowym ? Smarujesz sobie stawy tłuszczykiem ?
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także