Witamina D ze słońca? Niestety nie, boś się nasmarował kremem z filtrem UV
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Witamina D ze słońca? Niestety nie, boś się nasmarował kremem z filtrem UV

Dodano: 32
opalanie dzieci
opalanie dzieci

Witamina D ze słońca? Niestety nie, boś się nasmarował kremem z filtrem UV

KRĄŻĄ hipotezy, że dinozaury wyginęły z powodu ograniczonego dostępu do słońca do czego przyczyniły się liczne kolizje meteorów w czasach panowania wielkoludów. Można się spierać z taką teorią, jednak działanie promieni słonecznych na człowieka jest naszym być albo nie być, czyli faktycznie rozważaniem o przetrwaniu. Tak naprawdę nie ma idealnego substytutu dla promieni słonecznych dla naszej skóry i ciała. Podczas suplementacji witaminą D możemy zdecydowanie poprawić zdrowie i często będzie to konieczne działanie szczególnie w naszym klimacie, jednak nic nie równa się z łapaniem promieni słonecznych późnego lata i wczesnej jesieni, aby z przechowywanych przez organizm zasobów można było czerpać witaminę D jak najdłużej w trakcie długiej późnej i bez słońca jesieni i zimy. Przemysł zbrojeniowy w charakterze wszelkich pancerzy ochronnych, filtrów z numerami, aby być zmuszonym kupić osiem kremów na tygodniowy wyjazd nad morze, w istocie tworzy nam tarczę ochronną od zdrowia, a nie od choroby.

Filtry UV powyżej 8, zasadniczo już całkowicie blokują powstawanie witaminy D w naszej skórze i chronią nas na ironię od wielu korzyści zdrowotnych jakie moglibyśmy czerpać ze słońca

LUDZIE od dawna czcili słońce i rozumieli, jak wiele korzyści człowiek czerpie od słońca. Afroamerykanie posiadający dużo więcej pigmentu, służącego jako naturalny filtr przeciw słoneczny, do tego obecnie mieszkający o wiele dalej od równika, muszą znacznie dłużej przebywać na słońcu, niż na przykład zamieszkujący Amerykę Irlandczycy z bardzo jasną karnacją, specjalnie przystosowaną do jak najmniejszego filtrowania słońca, w celu optymalnego stanu zdrowia. Ludzie się dziwią widząc czarnoskórych leżących na słońcu, a oni właśnie muszą dłużej wystawiać swoje ciała na ekspozycję słoneczną. Widziałam sytuację, niedaleko Krakowa, na brzegu kryspinowskiego jeziora, w piękny letni dzień, biała babcia smarowała kremem z filtrem swojego wnuczka Mulata, o bardzo ciemnej karnacji.

Ludzie nie mają pojęcia co wyprawiają, taki im porobiono melanż w mózgach

Ludzie ewoluowali, również pod względem koloru skóry, właśnie ze względu na jak najbardziej realne możliwości czerpania korzyści z promieni słonecznych. Każda komórka naszego ciała ma niezależne zdolności do przekształcania witaminy D w postaci aktywnej do aktywności komórkowej. Witamina D w organizmie jak się w wielu badaniach dowodzi jest w stanie powstrzymać rozwój raka, dlatego nieustające straszenie ludzi toksycznością słońca, czyli toksycznością witaminy D ze słońca wydaje się absurdalne.

Ktoś (czyżby G.?) zamiast się opalać je, do tego zero antyoksydantów

OCZYWIŚCIE oparzenia słoneczne, które osobom żywiącym się naturalnym i nie przetworzonym pożywieniem roślinnym na prawdę zdecydowanie mniej grożą, a może nawet wcale przy odpowiednim czasie korzystania ze słońca, są z pewnością bardzo niekorzystne dla zdrowia, uszkadzając nasz naturalny organ wchłaniający i wydalniczy, jednak pobór witaminy D ze słońca jest z pewnością dla człowieka najkorzystniejszy. Witamina D pozyskana bezpośrednio z promieni słonecznych jest dwa razy dłużej aktywna we krwi niż witamina D otrzymana ze źródeł w postaci żywności. Patrzy się nawet przychylnym wzrokiem na kilka minut w solarce jesienią i w zimie. To co faktycznie światło słoneczne jest w stanie zrobić dla ludzi spożywającej naturalną dietę roślinną bogatą w witaminy A, C i E, to właśnie bardzo miękką i gładką skórę, natomiast to samo światło słoneczne u osób żywiących się przetworzoną żywnością, w tym rafinowanymi i przetworzonymi olejami roślinnymi, nie mówiąc o zwierzęcych, powoduje właśnie przedwczesne starzenie się i wysychanie skóry. Pomimo przytłaczającej ilości dowodów o korzyściach ze słońca dla skóry człowieka są jednak w dalszym ciągu nadal podważane przez dermatologów. O witaminie D więcej   tu   i    tu Ludzie w ogóle poszaleli, żreją gówno, a nawet ci co myślą, że dbają o siebie na przykład w ryżu, w brązowym nawet więcej i kurczakach nagminnie siedzi arsen, idą ęą na sushi, a tam w wodorostach jeszcze gorszy kadm, w surowym łososiu inne ciężkie metale w tym ołów, no i potem zamykają się w klimatyzowanych klatkach, żeby się tylko broń Boże nie skontaktować bezpośrednio z promykiem słonecznym, łażą w okularach przeciwko słonecznych, a przede wszystkim nie chcą się spocić, chociaż taki arsen czy kadm, waśnie najlepiej przez skórę człowieka jest oczyszczany, właśnie spocić się i zmyć pot.

Świat jest tak zakłamany, a ludzie jak stado niewinnych owiec, albo upartych baranów brną w te absurdy

OBECNIE leżę sobie bez żadnych smarowideł z książką na słońcu, w prawdziwie upalne dni i to w godzinach 10 – 14 i ładnie się, delikatnie brązowię, bez żadnych oparzeń, co dawniej, pomimo, że byłam weganką jednak miało miejsce.

811 rządzi?

opalanie1
reklamablogBlog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba. Rzuć też może gałką na to: Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep
Disclaimer: Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.
 
 32
  • oj... oj... brak D   IP
    wolę wierzyć w potrzebę stosowania witaminy D, niż jakieś inne farmakologiczne cuda na osteoporozę, odporność, depresję. Mam d sprawdzone od roku i potwierdzone badaniem z krwi. no i nie kituję się kremami z filtrem 50
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Kasia   IP
      Ja jestem blondynką i mam bardzo jasną karnację. Nie lubię i nie mogę się opalać. Biorę d-vitum forte na uzupełnienie poziomu wit. d. 
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • anana   IP
        jestem blada blondynka, filtrow w kremach nie uzywam - jem astaksantyne i (chyba) dziala. fakt, ze nie wystawiam sie na dzialanie promieni slonecznych, bo nie lubie... tzn uwielbiam slonce jako takie, ale zawsze chowam sie w cieniu lub odwracam plecami - tak bylo zawsze odkad pamietam i nie zamierzam tego na sile zmieniac. zas ten wapn tez mnie bardzo nurtuje gdyz jestem po 40tce... gdzies czytalam o skorupkach jajek... ale prawdopodobnie dla wegan nie jest to przydatna informacja...
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • Jaspis   IP
          Tak w związku z witaminą D3.
          Jak wcześniej pisałem, nabawiłem się złamania zmęczeniowego kości śródstopia po przygotowaniach do maratonu.Było to w kwietniu, a noga dalej nie sprawna.
          Ostatnio w związku z tym byłem u reumatologa , który zlecił mi badanie Ca , D3 i densytometrię.
          Okazało się, że w surowicy Ca i D3 mam wspaniałe ( biorę od paru miesięcy D3 ) , ale mam dużą osteoporozę, która jest skutkiem podbierania Ca z kości , aby utrzymać homeostazę w osoczu.
          Dlatego pewnie moje kości nie chcą się zrastać, jak również muszę odwiedzić dentystę bo posypały mi się zęby.
          Lekarz zrobił wielkie oczy , bo raz, że jestem facetem, a dwa jeszcze za młodym na andropauzalną osteoporozę.
          I tu padło fundamentalne pytanie:Czy stosuję jakąś dietę eliminacyjną ? Czy pije mleko?Czy jem sardynki i inne ryby?
          Nie przyznałem się, że jestem surowym veganem i powiedziałem , że mleka nie mogę bo mam zaburzenia jelitowe, a rybki to rzadko bo nie przepadam
          Sytuacja dla mnie to istna masakra. Stawia pod dużym znakiem zapytanie mój veganizm.
          Różne myśli krążą po głowie.

          Co do diety Jem dużo zielonego i robię zielone szejki i soki.
          Jem sezam i mak, jak również melasę z chleba świętojańskiego.Nie gardzę migdałami i innymi bogatymi w Ca vegańskimi zródłami .
          Nie suplementowałem nigdy K2, ale jem czasami kiszoną kapustę.
          Ogólnie prowadzę bardzo higieniczny tryb życia i nie pije żadnych używek.
          Wygląda na to, że albo jem tego wapnia w sumie za mało, albo się ono nie przyswaja.
          Teraz pytanie dlaczego się nie przyswaja? Chodzi o mój organizm, czy o przyswajalność z vegańskich surowych żródeł ?
          Ogólnie teraz myślę, że będąc na diecie w przewadze owocowej, cholernie trudno jest uzbierać ten 1000mcg dziennie, a jeszcze trudniej jest go przyswoić.
          Samo badanie poziomu wapnia w surowicy nic nie daje, bo gdy robiłem je pół roku temu to też miałem idealny poziom.
          Dopiero przy densytometrii wyszedł zonk z którym nie wiem co mam robić.
          Przyjmowanie leków ładnie odmówiłem, co lekarz skrupulatnie zapisał w karcie.
          Lekarz zlecił mi jeszcze zrobienie poziomu testosteronu, czy ewentualnie jego niski poziom nie ma związku z tą sprawą.
          Ja jednak podskórnie czuje, że to kwestia mojej od półtora roku diety.
          Wcześniej nigdy nie miałem nic złamanego.
          Czy można z powrotem nabić wapnie do kości i osteoporoza mija, czy to jest tak jak z zębami, że jak już się zepsują to po robocie?
          Co tu robić ?
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 2
          • Basia   IP
            Dodam, że opalenizna leciutka utrzymuje mi się na ciele, poza twarzą praktycznie przez cały rok, więc może z roku na rok coraz łatwiej słońce wchodzi niż gdy sie startuje od karnacji młynarza:))
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także