Chcą nas wszystkich pozabijać?
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Chcą nas wszystkich pozabijać?

Dodano: 34
adda
adda

Chcą nas wszystkich pozabijać?

Młodzież jest coraz bardziej otępiała, bo każdego dnia w swoim pokarmie dostarcza do organizmu chemię mającą na celu osłabienie intelektu, woli i przedwczesne zatrucie mózgu, aby jak najszybciej udać się po poradę farmaceutyczną do alopaty. I o tym już. Będę rodzić. Teraz. (cytata z Rodziny Addamsów)

Siemanko Państwu przy niedzieli, nie mylić z nadzieją, gdyż podejrzewam zmowę.

Yep ... , alias Tiaaa, zaczynam równoważnikiem zdania, gdyż nie mam nic wesołego do powiedzenia. Pokarm, który dostarczany jest do sklepów jest zatruwany składnikami chemicznymi. Nie mamy pojęcia co znajduje się w naszym chlebie. A kiedy przeprowadzilibyśmy na własną rękę badania okazałoby się, że nadal niczego nie rozumiemy. Dlaczego piekarz dodaje do świętego chleba chemiczny i rakotwórczy składnik, który jest składnikiem podeszew butów, czy mat do ćwiczeń? Abstrahując już od kwestii, że rzecz jest niejadalna, ale czy faktycznie chleb, albo sam proces pieczenia na tym zyskuje? Czy korzyści są tak spektakularne, że dziesiątki poważnych firm musi decydować się na takie działanie? Czy może ktoś sobie to zaplanował. Żebyśmy idiocieli od jedzenia aspartamu i glutaminianu sodu? Żebyśmy przedwcześnie zdychali i pół życia byli skazani na farmaceutyki? Żeby w każdym mieszkaniu ktoś chorował na raka? Pojawiła się chmara zidiociałej od aspartamu i batoników młodzieży, która uczęszcza do szkół o okrojonych programach, żeby była w stanie coś skumać. Wystarczy, że kuma, żeby nie ruszać się sprzed kompa, a jakby co, to skrzyknąć się w necie gdzie zrobić flaszkę. Zajebiście śmieszne.

Często witaminy dla dzieci, produkowane przez duże firmy farmaceutyczne, a polecane te witaminy przez medyków, mogą zawierać w sobie masę okropnych rzeczy. A wszystko w zgodzie z obowiązującymi normami.

Dodatkowo w glazurze witaminek, ale też w wielu cukierkach możemy znaleźć tak zwany szelak, który jest chemikaliem dodawanym do materiałów uszczelniających i lakierów do podłóg drewnianych.

Dlatego, że każdego dnia w swoim pokarmie dostarczają do organizmu chemię, która odgórnie ma na celu osłabienie intelektu, woli i przedwczesne zatrucie mózgu, aby jak najszybciej udać się po poradę farmaceutyczną do alopaty.

Powinniśmy zbojkotować hipermarkety, jeżeli chcemy, żeby nasze dzieci nie były idiotami. Trzy pokolenia wstecz biegali sobie - dzieci, młodzi chłopcy i mężczyźni i dziewczyny, po podwórkach. Jedli strzelające sokiem papierówki, a ich intelekty nie były skażone odgórnie jedzeniem. Nikt nie szedł do fastfoodziarni, ani nie używał słodzików. Chleb w piekarni składał się z mąki i wody.

Mięso kurczaka, które jedli nie wegetarianie, nie zawierało tego o czym wspomnę poniżej. Ostrzegam wszystko jedzących, że mięso hodowlanych kurczaków dostępnych w dużej sieci fastfood, ale z pewnością również w Twoim supermarkecie może i najczęściej zawiera pewne przemysłowe chemikalia. Na przykład zawierają interesujące chemików składniki takie jak fosforany sodowe, częściowo uwodorniony olej sojowy i olej z nasion bawełny z mono i diglicerydami, kwaśny pirofosforan sodu, wodorowęglan amonu i fosforan jedno wapniowy. Utwardzony olej sojowy z TBHQ dodaje się do zachowania świeżości, a dimetylopolisiloksan dodawany jako środek przeciw pienieniu.

Co najmniej dwa z tych składników są sztucznie syntetyzowane z chemikaliów przemysłowych. TBHQ jest pochodną ropy naftowej i jest stosowany jako stabilizator perfum, żywic, lakierów i innych chemikaliów.

Zaś Dimetylopolisiloksan, to rodzaj silikonu stosowany do mas uszczelniających, a także jako wypełniacz w protezach piersi, oraz jako kluczowy składnik popularnego kleju.

Żeby ktoś nie sądził, że pozostałe składniki smakowitych kurczaków są o wiele lepsze. Ponieważ bawełnę nie reguluje się obostrzeniami upraw spożywczych, olej bawełniany może zawierać toksyczne pestycydy, które (o dziwo) są zakazane w produkcji żywności. Bawełna jest również niemal zawsze genetycznie modyfikowana. Uwodornione oleje, oczywiście, zazwyczaj zawierają tłuszcze trans, czyli sztuczne tłuszcze drastycznie zbliżające ludzi do śmierci.

Nic dziwnego więc, że MD zakazał własnym pracownikom kontaktowania się ze swoim pożywieniem. Błaga, żeby przynajmniej nie robili tego codziennie

Ale czy faktycznie takie działania są dla producentów kurczaków wielce opłacalne?

Czy raczej robią to niejako automatycznie, gdyż zostali zindoktrynowani, żeby nas powoli pozabijać, a zanim skonamy, żebyśmy dużo lekarstw kupowali i poddawali się mammografii.

A propos zawsze opalam się topless. Opalam się krótko, ale zawsze bez stanika. I to nie z powodów feministycznych, że kolesie też nie muszą na plaży zakładać biustonoszy, ale ze względu na witaminę D, która powinna dotrzeć do piersi. Mam gdzieś mandaty i zakazy i obrazę moralności, bo dla mnie niemoralnym jest zakazać kobietom wystawiania swoich piersi na słońce, oraz karmienia w miejscach publicznych.

Ależ mnie zdygresjonowało, ale już jestem z powrotem. Wracając do dawnego chleba, który składał się po prostu z mąki i wody. Ingredientów w miarę czystych.

Organizm dawał sobie z tym radę, a w szkole była nauka. Programy nauczania były trudne i wymagające. Mało sprawni intelektualnie uczniowie, gdyż najczęściej z mało sprawnych intelektualnie domów nie wiele z tego rozumieli, ale reszta czerpała prawdziwe intelektualne korzyści, gdyż ich umysły nie były odgórnie skażone strasznym pożywieniem. Nie starano się dostosowywać programów do najsłabszych. Po lekcjach była aktywność na świeżym powietrzu, a potem książki.

Były jakieś szanse. Teraz nie mamy szans. Mamy zdechnąć za życia z dyniami zapchanymi glutaminianem sodu, który nazywa się teraz dla niepoznaki hydrolizatem białkowym.

Popularny na świecie miesięcznik biegaczy, ukazujący się w 14-tu krajach zaproponował mi za pośrednictwem znanego i cenionego dziennikarza Macieja Czujko, edycję jego reportażu o mojej skromnej osobie. W kontekście - Biegam bo muszę. Na razie nie podjęłam jeszcze ostatecznej decyzji (raczej nie), czy zgodzę się na ten wywiad/reportaż tylko z jednego powodu - Czy to ma jakikolwiek sens?

Ów miesięcznik czytają ludzie zajawieni gonieniem na poważnie, ze wszystkimi utensyliami, pomiarami, pseudo wypasionymi izotonikami, odpowiednimi buciskami na koturnach, albo nie tanich pięciopalczakach i tylko ich rozczaruję.

                                                                     VS

Biegam codziennie w byle czym i byle jak, jeżeli chodzi o wyniki, gdyż jeżeli chodzi o styl biegaczy, to od dwóch lat biegam naturalnie. No właśnie, a biegając naturalnie możesz mieć na stopach papucie, albo zgoła nic
Gdyż jak zapewne Droga Socjeta się domyśla, biegam, bo muszę. Nie mam innego wyjścia. Mój intelekt, samoświadomość, cokolwiek mam na myśli, cała moc, jaką muszę posiadać codziennie do rozprawiania się z życiem pochodzi od biegania. Dopiero w następnej kolejności wymienię nawadnianie i alkalizowanie ciała pożywieniem. Kiedy biegam zwracam uwagę tylko na jedną rzecz.

Mianowicie na oddech

Oddycham głęboko, przeponowo i czuję, że tlen dociera do moich komórek. Śmieszę siebie samą racjonalistkę, tym powoływaniem się na mędrca Osho, który powiedział, że ośrodek hary znajduje się 5 centów pod pępkiem, a biegnąc masujesz ten ośrodek, dzięki czemu mimowolnie medytujesz.

Śmieszę siebie samą, gdyż ci co mnie znają wiedzą, że jestem zaprzeczeniem mistyki, ezoteryzmu, oraz jakiejkolwiek a priori wiary w cokolwiek. Że jestem osobą składającą się z atomów upchanych byle jak we własnym gumofilcu. Ale kiedy udaję się w swoją codzienną gonitwę Droga Socjeto, to moja cyniczna łepetyna w pewnym momencie chcąc nie chcąc odlatuje. Ale kogo to może obchodzić?

Na pewno nie sprawnych użytkowników pulsometrów w wyrzucających pot na powierzchnię chemicznych strojach. Uśmiali by się tylko widząc zakutaną postać w najróżniejszych nołnejmach, powoli sunącą przez kretowiska z łbem w chmurach. Kogo to obchodzi? Ja tylko biegam, bo muszę.

Jednak i tak ośmielam się radzić

Wykopcie z domu swoją progeniturę, sami też odłóżcie komóry i ajpady, uprośćcie jedzenie, jak tylko możecie. Pamiętajcie, że raka płuc można dostać już tylko smażąc mężowi rybkę, czy piersi z kurczaka, od samego wdychania tych miazmatów, nie mówię nawet o grillowaniu. Wiele Chinek niepalących choruje na raka płuc od wdychania miazmatów ze swoich woków, bo trzeba stale mieszać potrawy. Mam takie info.

I na koniec: – biegnijcież

Dobra, na tym kończę designerskie słowo na niedzielę.

Serdeczności Drogiej Socjecie życzę. Nieustająco Jor pepsin

Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba. Może rzuć też gałką tutaj: Dobre suplementy znajdziesz w naszym  Wellness Sklep
Disclaimer: Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.
 
 34
  • mikeafrofreak   IP
    hej :) może ten komentarz powinienem umieścić kilka m-c before ale wszystko przychodzi do nas w odpowiednim czasie... przyznam ogromną rację że odpowiedni oddech przy bieganiu - poza tą czynnością to raczej nie oddycham - sprawia że nie sapię jak 50-letni spocony boczek i mogę dłużej i dalej :) i faktycznie mój mózg jest wtedy na haju i nawet zapominam że biegam!
    p.s. To Twoja ta fajna focia ? ... podejrzewam, że nie, ale uważam że jako propagatorka zdrowia powinnaś wrzucić swoją! ;)
    pozdro
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Anka   IP
      jajka na szczęście kupuję ze wsi i jadam dość często (lubie teraz konkrety). Faktycznie muszę się rozglądnąć za jakimś ekologicznym sklepem. A co do chlorelli to zamówiłam ostatnio this is bio - i łykam 2 dziennie - tak dla ostrożności, chociaż nie wiem czy to nie za mało... Dzięki za rady :) Pozdrawiam serdecznie
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • Łysica   IP
        Strach ma wielkie OCZY i zostaje w mięsie, to naprawdę ciekawe.
        Anka, ja polecam cielęcine, dziczyznę ale ją trzeba umieć zrobić, no i np. schab w galarecie z ananasem.Wydaje się bez sensu ale jest to przepyszne danie, jadłem wieki temu.....
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • Seweryn - Summer Breeze   IP
          No sorry za taką odpowiedź, ale będzie trudno w sklepie kupić krowę co się pasie na łące. Może ktoś inny ma pomysły. Ja taką "ochotę" bym przeczekał/olał.
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • Anka   IP
            Mam pytanie co do mięsa. Jakie wybrać jak już trzeba wybrać. Otóż ja od roku mięsa w domu nie przyrządzam i nie jem (wyjątkiem są imprezy rodzinne - tak jest prościej). Staram się jeść jak najwięcej surowego, opierając się na wzorcach witariańskich i wegańskich (codziennie buteleczka wyciskanego z marchewki i zielonych warzyw soku). Poprawa zdrowia jest i kilogramy spadły. Tylko że ostatnio z racji odmiennego stanu odrzuciło mnie zupełnie od surowych warzyw (zmuszam się do małych ilości, jarmuż przemycam w szejku z bananem, pietruszką i truskawkami, oprócz tego trochę startej marchewki i odrobina pomidorka lub szczypiorku na śniadanie). Odrzuciło mnie też od kotletów z soczewicy, wszelkich kasz, natomiast ochotę mam na pierożki i ziemniaczki z mięskiem i sosikiem. Nie chcę z tym walczyć (pewnie za jakiś czas przejdzie), jakieś tam warzywa przemycam, trochę kiszonek, a owoce akurat mi smakują - tylko mam dylemat jakie mięso wybrać jeśli nie ma się dostępu do wiejskiego, sprawdzonego. Indyk niby lżejszy ale ryzyko antybiotyków i innych świństw. Może lepiej wieprzowina - nie smażona tylko uduszona w lekkim sosie własnym z cebulką...
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 2

            Czytaj także