Chińskie badanie – nieścisłości , część II
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Chińskie badanie – nieścisłości , część II

Dodano: 41
fo1
fo1
Cholesterol z pokarmów zwierzęcych nie posiada magicznych zdolności do utworzenia stałego obozu w krwiobiegu. To była wspólna linia myśli parę dekad temu, ale jak czyniono postępy w badaniach, zorientowaliśmy się, że nie jest to zgodne z prawdą. I o tym za chwilę

Ponowne Joł Socjecie w dniu dzisiejszym Skrótowa analiza Forks Over Knives na podstawie opracowania blogerki Denise. Jak nie skumałeś bazy, patrz wpis poprzedni TUTAJ Większość z was spotkała się z tym filmem, niejako ulepszoną wersją Jedzenie ma znaczenie, którego treść prawie w całości umieściłam na tym blogu TUTAJ, a więc większość wegetarian i wegan słyszała o tym filmie, gdyż jest bardzo po ich myśli, zaś mięsożercy podeszli do niego ze znacznie mniejszym entuzjazmem.

Denise jako jedyna sprawiedliwa wśród wegan/wegetarian jednak postanowiła niejako wbrew sobie przedstawić prawdę, która według niej została tylko połowicznie, czy też wygodnie wybrana i przedstawiona.

Producenci filmu opisali go, jako zajmującym się zagadnieniami, że większość, o ile nie wszystkie choroby zwyrodnieniowe mogą być kontrolowane, czy nawet wyleczone, kiedy odrzucimy nasze dotychczasowe menu, w tym z przetwarzanymi potrawami z wykorzystaniem zwierząt i innymi wysoko przetwarzanymi.

Roger Ebert znany krytyk filmowy, który zmarł w zeszłym roku określił ten film, jako mogącym uratować życie, zaś wegetarianka Denise podsumowuje go, czyli film zręcznym połączeniem faktów, fikcji i mnóstwem zdjęć warzyw.

Film według niej jest dość cwany, bo nie oczernia się w nim jawnie produktów zwierzęcych, a hasło widelce ponad noże, nie oznacza po prostu wyższości pożywienia roślinnego – widelec, nad pożywieniem pochodzenia zwierzęcego – nóż, ale nad wyższością odpowiedniej diety – widelec nad alopatyczną medycyną – nóż, lub jak kto woli skalpel.

Ten film jest bardzo ostrożny w doborze słów, unika się w nim terminu "weganizm", a zastępuje go za pomocą frazy "dieta na bazie roślin", co Denis uważa za sprytne posunięcie. Pomimo, że przesłanie jest jasne, że żywność zawierająca zwierzęta nie jest dla Ciebie dobra, jednak fraza "dieta roślinna" brzmi bardziej elastyczne, nie dogmatyczne i ogranicza się do sfery rzeczy jadalnych, a nie do wegańskich akcji PETA, które nie wszystkim przypadają do gustu. Gdyż są zbyt kontrowersyjne. Prawie nikt nie lubi zobaczyć rzeźni, nawet mięsożercy.

Generalnie film jest hejtem na tłuszcz. Ale nie tylko ten zwierzęcy, a również zaleca się wyeliminowanie tego roślinnego i ograniczenie go do 10%, co pozwala walczyć z chorobami serca i innymi. W filmie wystąpił Caldwell Blakeman Esselstyn amerykański chirurg, urodzony w 1933 roku, który od lat obejmuje wielkim patronatem dietę na bazie roślin, i który uważa, że komórki tłuszczowe uszkadzają śródbłonki komórek, co sprzyja chorobom serca.

Oczywiście Denise zaraz wspomina o omedze - 6, czyli szczególnie problematycznym kwasie linolowym.

Jedzenie ryb niejako zostaje rozdzielone z jedzeniem mięsa, bo niewiele się w tej kwestii mówi. Chociaż tradycyjna japońska dieta i dajmy na to, badania Norwegów w czasie drugiej wojny światowej, kiedy owszem Norwegowie zaprzestali jeść mięso, gdyż go nie było, ale bardzo wzrosło spożycie ryb, a spadła ilość zachorowań na serce.

W filmie zignorowano korzyści zdrowotne ze spożywania żywności pochodzenia morskiego. Nastąpiły też poważne uproszczenia, kiedy mówiło się właściwie tylko o dwóch niejako przeciwstawnych sposobach żywienia, czyli o diecie roślinnej i o standardowej diecie amerykańskiej.

Czyli, że pączki, ciasta i zaraz w tej samej sekundzie wspominano o przetworzonych zwierzętach, są bardzo niezdrowe, ale też ściśle powiązane z ludźmi, którzy nie są na diecie roślinnej. Tak jakby w innych krajach znacznie mniej uprzemysłowionych nie występował pokarm zwierzęcy.

Jakby nie istniały populacje Masajów, tradycyjnych Eskimosów, australijskich Aborygenów i niezliczonych łowców-zbieraczy, którzy wygodnie zniknęli na czas trwania tego filmu. Rzeczywistość została wybrana bardzo selektywnie. Również dieta śródziemnomorska została pominięta. No i teraz najważniejsze poruszenie, które zaczyna się od około 13-tej minuty filmu.

Słowo na C, czyli cholesterol. Cholesterol jest przedstawiony nie jako naturalna i niezbędna substancja, ale na podstawie opisów można wysnuć wnioski, że to jest toksyczny szlam.

13:06 minuta filmu - Ale kiedy spożywamy dietę zawierającą wysoką ilość cholesterolu, który znajduje się tylko w żywności pochodzenia zwierzęcego, takiego jak mięso, jaja i produkty mleczne, to ma on, czyli cholesterol tendencję do pozostawania w krwiobiegu. W postaci tak zwanej płytki nazębnej, która osadza się na wewnętrznej stronie naszych naczyń krwionośnych i jest główną przyczyną choroby wieńcowej.

To jest to! - krzyczy Denise – Czy doznajemy właśnie poślizgu i upadku z powrotem do lat 80-tych? Mój niedawny wpis w tym temacie http://pepsieliot.wordpress.com/2014/03/03/tluszcze-nasycone-czyli-jak-bardzo-zostalismy-oklamani/

Na początek, cholesterol z pokarmów zwierzęcych nie posiada magicznych zdolności do utworzenia stałego obozu w krwiobiegu. To była wspólna linia myśli parę dekad temu, ale jak czyniono postępy w badaniach, zorientowaliśmy się, że ciało jest w rzeczywistości dość niesamowite w regulacji produkcji cholesterolu w odpowiedzi na to, co zjadamy z żywnością.

Lekarze w "Forks Over Knives", jak się wydaje, są jednymi z nielicznych maruderów, którzy ciągle wierzą, że cholesterol w diecie jest szkodliwy.

Na podstawie badań wyszperanych przez Denise, okazuje się, że większość ludzi (około 70% populacji) są "hipo-reagujący", jeśli chodzi o spożycie cholesterolu, czyli, że to co jedzą ma niewielki wpływ na stężenie cholesterolu całkowitego we krwi. Mniejsza część ludności to „hyper-reagujący", u których zwiększa się wzrost poziomu cholesterolu we krwi po jedzeniu żywności, która ma wysoki poziom cholesterolu, ale zmiana jest proporcjonalna w stosunku LDL złego do HDL tego dobrego, czyli ryzyko chorób serca pozostaje takie samo jak było wcześniej.

Ciekawe co Denise ma do powiedzenia w kwestii takiej, że jednak u wielu osób odżywiających się tradycyjnie stosunek złego do dobrego cholesterolu jest bardzo nieprzyjemny. Mój wpis w tym temacie http://pepsieliot.wordpress.com/2014/03/06/cholesterol-ldl-moze-by-go-suplementem/

No i poruszyła sprawę jaj, która rzeczywiście przemawia, za jej racjami. Były badania, w których dieta wysoko cholesterolowa, oparta na dużym spożywaniu jaj, czyli białka zwierzęcego w rzeczywistości zwiększyła poziom dobrego cholesterolu HDL. Następnie film zaczyna w dalszym ciągu opisywać dokonania Campbella, on sam w nim występuje.

Denise ma zastrzeżenia do wniosków wyciągniętych przez Campbella na temat raka wątroby i powiązań ze spożyciem przez szczury kazeiny w 20% i w 5%, a przede wszystkim stymulacji organizmu groźnym kancerogennym grzybem aflatoksyną.

Denis dowodzi, że związek z poziomem kazeiny i rakiem wątroby jest ściśle uzależniony od ilości aflatoksyny. Żartuje nawet, że żeby owe badania można było rzeczywiście wykorzystać należałoby zjeść kilkanaście słoiczków spleśniałego masła orzechowego.

Okazuje się też, właśnie szczury Campbella na nisko białkowej diecie nie były również okazem zdrowia. Jeszcze bardziej ekscytujące dla Denise, były indyjskie nowsze badania, którym przyjrzała się z bliska, wykazujące, że dieta z niskim poziomem kazeiny wpływa na promowanie raka, wtedy gdy dawka aflatoksyn jest niższa.

W następnych minutach filmu występuje już wymieniony dr. Esselstyn i za chwilę jest właśnie przytoczona sprawa z Norwegią w czasie wojny, o czym wspominałam wcześniej i pomija się milczeniem sprawę jedzenia o wiele większej ilości ryb, jakby ryba nie była mięsem.

Denise zaczyna w tym momencie przeprowadzać szczegółowe analizy, które mają świadczyć o mocno tendencyjnym podejściu do tematu twórców i uczestników tego filmu. Podaje szereg wykresów wraz z komentarzami.

Prawie w 22 minucie filmu pojawia się McDougall, który w 1970 roku pracował jako lekarz na plantacji cukru na Hawajach. Zauważył, że starsze pokolenia Japończyków (i innych imigrantów z Azji) byli wolni od współczesnych chorób, byli aktywni fizycznie, nie mieli chorób serca, zapaleń stawów, ani raka piersi, czy cukrzycy. Czyli ogólnie uniknęli dolegliwości dręczących większość cywilizacji Zachodu.

McDougall przypisuje to temu, że starsze pokolenie, żywiło się ryżem i warzywami, które sami wyhodowali. Natomiast już ich dzieci i wnuki, które skontaktowały się z amerykańską dietą wysoko tłuszczową natychmiast zaczęli cierpieć na te same choroby, jakie dręczą innych Amerykanów.

Minuta 21:56 - [McDougall:] Dzieci rdzennych, starszych Japończyków, zaczęły rezygnować z ryżu i zastępować go pokarmami zwierzęcymi, produktami mlecznymi, i ... - Denise kpi- wyniki były oczywiste. Stali się grubi i chorzy.

Wszyscy mieli zrozumieć, co było przyczyną tej patologii, oczywiście pokarmy pochodzenia zwierzęcego.

Denis jednak przyłożyła się do rozkminienia pokazanych wykresów, które były do tego dość niewyraźne i dostrzegła zasadniczo inne różnice w diecie między Japończykami, którzy zostali w Japonii, a tymi którzy przenieśli się na Hawaje. Potem występuje znowu Campbell i mamy przegląd treści, o których dowiedzieliśmy się już wcześniej w China Study. (Wrócę do podsumowania przez Denise tej książki w III-ciej części wpisu)

Tymczasem, badania w Dieta, styl życia, a śmiertelność w Chinach, (Diet, lifestyle and mortality in China,każdy może pobrać sobie te badania, byłam na tej stronie) na które zwróciła uwagę Denise są następujące:

Białko roślinne ma korelację 0,21 z chorobami serca (pozytywną) Białko zwierzęce z wyłączeniem ryb ma korelację 0,01 z chorobami serca (neutralną) Białko ryb ma korelację -0,11 z chorobami serca (odwrotną) Spożycie mięsa ma korelację -0,28 z chorobami serca (zdecydowanie odwrotną) Spożycie ryb ma korelację -0,15 z chorobami serca (odwrotną) Spożycie jaj ma korelację -0,13 z chorobami serca (odwrotną)

Pszenica ma korelację 0,67 z chorobami serca (naprawdę wściekle wysoką)

Czyli widzimy, że to pszenica ma najsilniejszy związek z chorobami serca!

Jak się to ma do stwierdzenia, że dieta roślinna zawsze wiąże się z najmniejszą śmiertelnością? Ostatnie zdanie należy do blogerki (?) Denise.

Denis się wypowiada - na pewno "Forks Over Knives" ma jeszcze jakieś inne obszary, do których mogłabym się przyczepić, takie jak sprawozdania Campbella, że ​​"białko zwierzęce zmierza do stworzenia warunków kwasowych w organizmie o nazwie kwasica metaboliczna i prowadzi do osteoporozy (minuta 01:03:20 ), co jest według Denise nieuzasadnionym przekonaniem i zostało obalone już w kontekście mleka.

Generalnie Denise podważa prawie wszystko co podsumował Campbell w swoim badaniu, dajmy na to zapalenie wątroby typu B, które albo związane jest z niskim poziomem cholesterolu, albo wywołuje niski poziom cholesterolu. To nie jest jeszcze pewne, ale tak czy siak wpływa na korelację przeciwną. I tak dalej i tak dalej.

Tak jak wspomniałam, blog Denise jest zapewne fikcyjny, a może był sobie taki blog, który został za zgodą autorki zaanektowany do przedstawienia ogromnej pracy dedukcyjnej i szperaczej, pewnie zespołu badaczy, na usługach przemysłu mleczarskiego, lub jakiegokolwiek innego, tyle, że nie piekarnictwa.

Cokolwiek nie powiedzieć opracowanie wytyka wiele wydawałoby się tendencyjnych zabiegów formalnych, zarówno w książce China Sudy dr. Campbella, jak i w filmie Widelce ponad noże, aby spłaszczyć te nie pasujące do ogólnej koncepcji, a nienaturalnie wyolbrzymić te, które pasują.

Natenczas, jeszcze nie przyszedł moment na wyrażenie przeze mnie ostatecznej i osobistej opinii. Serdeczności i zapraszam do zapoznania się częścią III, która już wkrótce pojawi się w tych skromnych progach.

peps

 41
  • Statystyka medyczna   IP
    Jako osoba związana zawodowo ze statystyką medyczną muszą potwierdzić, że ukazane w książce "Nowoczesne zasady odżywiania" korelacje, testy istotności oraz analizy prawdopodobieństwa są naprawdę zdumiewające. Faktycznie tendencje są tak wyraźnie dostrzegalne, że ciężko jest w jakikolwiek sposób dyskutować na temat tego, że białko zwierzęce (kazeina) powoduje przyśpieszenie rozrostu komórek rakowych, a pożywienie roślinne natomiast spowalnia ten proces. Co najbardziej warte uwagi, analizy te nie były jednorazowe i odbywały się na reprezentatywnej próbie respondentów. Dodatkowo były przeprowadzane na faktycznych próbkach krwi i moczu, a nie jedynie na deklaracjach. Są zatem w dużym stopniu wiarygodne i nie wiem, czy równie wartościowe analizy statystyczne pod kątem diety do tej pory przeprowadzono.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Basia   IP
      Zastanawiam się jaki jest w ogóle sens ustawiania swojego jadłospisu pod wielkie badania, skoro nawet one się różnią i zmieniają. W sumie wiedza o żywieniu ma jakieś 60 lat. To malutko. Najpierw tłuszcz był zły, teraz że ok, tak samo było z węglami, gdy nikt nie próbował wprowadzać rozróżnienia ze wzgledu na ich źródło. Jedynym pewnikiem jest właściwie unikanie cukru, ale i buraczany cukier wybrania się przy wszystkich fruktozowych słodach. Na weganach i wegetarianach są duże badania na uniwerku w Kaliforni(adwentyści dnia siódmego) i na harvardzie. Tam już porównywano ich z grupami "dbających o dietę" wszystkożerców i ustalono jakieś korelacje pomiedzy spożyciem mięsa a np długością życia.
      Jak dotąd tylko aksjomat nieprzetworzonej lub niskoprzetworzonej żywności do mnie przemawia, cała reszta to chyba osobisty wybór/ukształtowanie. CZłowiek jest wszystkożerny i na różnych dietach może mieć się dobrze, byle nie wpieprzał jakiegoś plastiku zamiast spożywki
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • Łysica   IP
        Ale pojechałaś z tymi dwoma wpisami, bardzo obiektywnie podjęłaś ten temat, a już myślałem że wyniesiesz na piedestały Campbell'a a mnie zmieszasz z błotem.
        Widać że szukasz prawdy, i nie za bardzo lubisz jak ktoś chce Ci wcisnąć kit.
        Campbell strzelił sobie sam w nogę, pisząc że białko roślinne nie ustępuje niczym białku zwierzęcemu, ale to złe to oczywiście to zwierzęce.
        Następnie te dziwne badania z kazeiną, gdzie potem do wora wrzucił wszystkie białka zwierzęce, nie ważne że to spleśniałe orzeszki zawierały najgroźniejszą toksynę, można ich było jeść wiadrami, żaden problem, ale broń boże tykać białek zwierzęcych.
        Już jakiś czas temu sama pisałaś o tym że jak zamienili procentowy udział białka i węglowodanów to i tak ogniska rakowe się powiększały, ale gość uparcie twierdził że to białko zwierzęce jest rakotwórcze, nie ta cholerna aflatoksyna.
        To co też pisał o nadmiernym spożyciu wapnia, z nabiału, że jest szkodliwe, a przecież wiadomo że nasz organizm wydali nadwyżkę wapnia, tak samo się dzieje z tłuszczem.
        Bardzo ciekawie pisał o cukrze, bo prawie w ogóle.
        Nie wiem dlaczego nie poruszył tematu pęcherzyka żółciowego?
        Żółć jest produkowana przez wątrobę cały czas do trawienia tłuszczy, za to insulina tylko wtedy jak spapusiamy węglowodany, więc na to wychodzi że powinniśmy jeść codziennie tłuszcze.
        Co do Denise, nie wiadomo czy prawdziwa lub podstawiona, prawie każdy kto ma trochę czasu i zacięcia mógłby się pobawić w takie śledztwo jakie ona przeprowadziła.
        Cholesterol tak przez niego skazany na zagładę, szkoda że w mleku matki ok.20% to cholesterol, niech poi swoje wnuki mlekiem sojowym to zobaczymy co z tego wyrośnie.
        Wziął sobie za przykład Chińczyków, kraj kurdupli z metra ciętych karakanów, a nie pokwapił się tak jak Pepsi pisałaś o porównanie z innymi nacjami , narodami.
        Na koniec bo zanudzam, podczas II Wojny Światowej brakowało wszystkiego do jedzenia, niech nie podkapcają że przyszły fryce i zabrały tylko i wyłącznie mięso a całą resztę zostawiły, półki w sklepach się uginały, a na polach i ogródkach było w bród pożywienia.
        Wystarczy obejrzeć kilka programów dokumentalnych, poczytać książki to można się dowiedzieć jak to wtedy wyglądało.
        Jeszcze ten nawiedzony błonnik, nie ma żadnych(mogę się mylić) badań potwierdzających prozdrowotne działanie błonnika, dzięki żółci jelita też będą się poruszać, ale mistrz Campbell wyniósł błonnik do rangi czegoś bez czego nie możemy przeżyć.
        Dobra już bo zanudzam.
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Paula   IP
          sory , zasmiecilam ,skasuj to nie da rady wkleic tego filmiku.
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • Paula   IP
            jaaaa , udalo sie :
            https://www.youtube.com/watch?v=b3M1lOYtTBo&list=UULwUd5KtYONsRJ3UAOojZ0w
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także