Znowu o buraku, oraz jak pepsi zrywa z felczerką i rzuca się w wir kołczingu
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Znowu o buraku, oraz jak pepsi zrywa z felczerką i rzuca się w wir kołczingu

Dodano: 39
barszcz1
barszcz1

Pigment betalaina jest kluczem do unikalnych korzyści zdrowotnych buraków, więc traktujmy skórkę buraka z należytym jej pietyzmem. Ale o tym za chwilę.

Joł Państwu w łikendowy środek,

Wiele osób sądzi, że interesuję się chorobami. Tymczasem nic bardziej mylnego, gdyż kompletnie mnie nie interesują choroby. Teraz zapewne kilka osób poczuje rozczarowanie. Nawet powiem więcej, gdy piszę o chorobach, przychodzi mi to z trudem i wcale nie sprawia przyjemności.

To eufemizm. Gdyż pisanie o chorobach jest dla mnie wręcz przykre. Bowiem prawdziwą moją pasją było i jest zdrowie. No i lajfstajl silnie z tym faktem powiązany.

To tak jakby na blogu afirmującym Boga, trzeba było pisać wciąż o diable. Niekiedy jest się zmuszonym, bo są to powiązane sprawy, ale z drugiej strony trzeba przyznać, że niektórzy to uwielbiają. Pisać o diable.

Samozwańczo i zbyt pochopnie jak się okazało ogłosiłam, że chcę być felczerką, czyli niejako leczącą inaczej, albo yyy ... inteligentną inaczej? Ale powinnam ogłosić, to co we mnie tkwi faktycznie, że jestem i zawsze byłam trenerem zdrowia. Natenczas zupełnie niezobowiązująco sierżantem eliotem zdrowia się ogłaszam. Higienista lajfstajla eliot się kłania Drogiej Socjecie.

Rozczarowanych serdeczne sorki, ale szczerość i powołanie są wytyczną uprzejmego blogera. A na pocieszenie dodam, że trening zdrowia nie jest znowu tak odległy od zagadnienia choroby. Ma znacznie szerszy zasięg i często zawiera w sobie opcję wyzdrowienia.

jarmuż1                            dzisiaj w ogrodzie G. wykopał tajemniczą grządkę

Zdrowie, w tym psychiczne nie wzbudza specjalnych emocji, gdyż jest niejako przyjęte jako coś oczywistego. Niestety to się ostatnio zmieniło. Zdrowie przestało być oczywiste nawet dla młodych ludzi. I wciąż młodszych.

Gdy odrzucimy hipochondryków i nieszczęśliwe, te nie do przewidzenia wypadki zostaje nam ogromna rzesza ludzi, która potrzebuje trenera zdrowia i swojego lajfstajla, o ile sama sobie z tym nie radzi. Gdziekolwiek rzucę gałką widzę, że ludzie sobie z tym nie radzą, ale nie widzą problemu. Ponieważ nie są to jasne dla nich implikacje.

Nie zdają sobie sprawę, czym jest życie zgodne z biologią - świata, otoczenia i osobistą. Nie rozumieją, że w chaosie nie da się prawidłowo funkcjonować. Że zwykły porządek wokół siebie i odrobina naturalnego piękna, jak wyszorowany blat stołu może im zrobić kolejny dobry dzień.

jarmuż2                           okazało się po chwili, że zasadził jarmuż, hurra !

Że poranny trening, to nie tylko działanie orzeźwiające psychikę na teraz, ale że jest to inwestycja na przyszłość. Żeby kiedyś nie musieć serwować po blogach z chorobami.

Że nie możesz wkładać do ust pokarmu paskudną łyżką. Lepiej zjedz go rękoma.

Że trzeba zrozumieć przedmiot, który jest dla nas dobry, twórczy, wspiera nasze zdrowie ciała i psychikę, a odrzucić coś co nie przyniesie niczego dobrego w dłuższym czasie.

Wiele osób używa pestycydów w swoich ogrodach, nie dlatego, że są złymi ludźmi, czy też idiotami. Oni są tylko ignorantami, którzy nie zwrócili się po pomoc do Sierżanta Eliota. Po prostu nie wiedzą, czym jest pestycyd i że w ogóle można go zastąpić.

Tymczasem mieszanka soli himalajskiej i pięciu litrów ciepłej wody rozpylona po terenie jest w stanie bardzo bezpiecznie dla człowieka uzdrowić rośliny od roztoczy. Na mrówki najlepszy jest samodzielnie zrobiony rozpylacz z cytrusowego olejku i łyżeczką pieprzu cayenne z jedną szklanką ciepłej wody.

jarmuż3                                 inna perspektywa tego samego dzieła

W Stanach można kupić biedronki. Osobiście chodzę z pudełeczkiem i zbieram biedronki gdzie popadnie (w tym roku w podkrakowskich wsiach jest sporo biedronek) i lokuję je w moim ogrodzie. Uwaga lokowanie produktu. Uśmiech.

Od dawna w mojej łazience nie ma Sephory, ani chemii gospodarczej nie ekologicznej. Większość kosmetyków do pielęgnacji ciała dla obu płci, stanowi słoik bio oleju kokosowego vergin.

Bardzo ważny jest przedmiot, który nas otacza, gdyż może wpłynąć pozytywnie na nasze zdrowie. Naturalnie poszukujemy piękna, ale już zupełnie wbrew naturze znajdujemy rzeczy, które faktycznie piękne nie są i nie będą miały na nas pozytywnego wpływu.

Do takich pozornie ładnych rzeczy należą przedmioty wyposażenia naszych wnętrz, które nieustająco wytwarzają pole elektrostatyczne. Których przydeptanie, czy wzięcie ich do grabki nie będzie w stanie nas uziemić. Czyli rozładować, czyli oczyścić.

pergolaW tym roku prawdopodobnie po raz pierwszy zakwitnie nam wisteria, bo już widać pąki

Od zawsze byłam afirmantką piękna, ale jako sierżant Eliot, trener piękna chcę wskazać Drogiej Socjecie, o ile Droga Socjeta tego będzie potrzebować, ma się rozumieć, którejś z opcji, która pomogła/pomaga mnie samej.

Konkludując.

Nie aspiruję już do felczerstwa, gdyż okazało się, że nie jest moim powołaniem, za to jak mątwa w bajorze czuję się w roli sierżanta trenera Eliota. Więc, jakby co,  nie ma wymigiwania się Droga Socjeto.

Zdrowie pomimo, że jest mało kręcącą ogół oczywistością, trzeba trenować zawczasu i każdego dnia. I nie można odpuszczać żadnego jego aspektu, gdyż najważniejsza jest równowaga i harmonia.

Obudzić się wcześnie, wodopój/nawadnianie/alkalizacja, uporządkowanie najbliższego otoczenia z chaosu, upiększenie domu, trening/dotlenianie, następnie roślinna wysoko węglowodanowa strawa, tworzenie piękna pracą, obserwowanie piękna, dotykanie piękna, znowu odpowiedni pokarm, trening intelektu i silnej woli, potem znowu twórcze piękno, mały posiłek i początek codziennego postu, aż do śniadania, po pierwszej aktywności fizycznej dnia.

Proste jak prosty drut.

Rodzimy się w przeważającej ilości bardzo zdrowi, z lekka alkaliczni, z dobrym indywidualnym gustem, chętni do nauki i poznawania świata. Dopóki nie staniemy na własnych giczałach korzystamy z różnych, w tym przypadkowych trenerów zdrowia/życia.

Przypadkowy trener naszego życia może nam bardzo zaszkodzić, ale kiedy jesteśmy nie dorośli nie mamy na wiele spraw wpływu. Albo później, nie potrafimy właściwie ocenić zagrożenia nie-zdrowiem. Następnie spora część z nas sama dla siebie staje się trenerem. Niestety często również fatalnym.

Oczywiście pisanie o zdrowiu nie wyklucza i to wielokrotnie o zahaczenie spraw związanych z setkami przypadkowych i mimowolnych uleczeń. Bowiem odpowiedni dla nas lajfstajl jest jednocześnie najlepszym lekarstwem. Może też dodać nam urody. I kiedy okazuje się, że nie jest, ani nie dodaje, trzeba go zmienić. Niezwłocznie.

mój bez                                      lilak jakoś nie jest zbyt okazały w tym roku

Teraz czas najwyższy już na dzisiejszy koks.

Nie tak dawno pisałam o burakach, ale znowu zapragnęłam o nich napisać, gdyż w poprzednim poście nie zwróciłam uwagi na szczególną właściwość buraków, która sprawia, że trudno je przyrównać do innych warzyw.

Tymczasem być może najbardziej charakterystyczną właściwością buraków jest jego wyrazisty czerwono - purpurowy barwnik, betalaina.

Najwięcej tego pigmentu znajduje się w szorstkiej skórze buraka, więc tak naprawdę buraków nie powinno się szorować, ani obierać ze skórki przed gotowaniem. Przed kiszeniem, czy jedzeniem na surowo również, obmyć jedynie warzywo należy czystą wodą i delikatnie przetrzeć szczoteczką.

Pigment betalaina jest kluczem do unikalnych korzyści zdrowotnych buraków, więc traktujmy skórkę buraka z należytym jej pietyzmem.

Betalaina zawiera się w ogólnym profilu żywieniowym występującym w wielu innych warzywach, ale w niewielkiej ilości, do tego szczególnie w typowo nie jadanych częściach tych warzyw. Tymczasem oferta prozdrowotna betalainy jest bardzo poważna.

Betalaina wspiera nasz układ nerwowy i funkcje ważnych narządów, takich jak oczy .

Pigmenty te oferują również unikalną zdolność walki z rakiem, zawierając zarówno cząsteczki przeciwzapalne, jak i przeciw utleniające. Badania wykazały, że buraki/betalaina hamuje wzrost guzów nowotworowych przez hamowanie enzymów działających pro zapalnie. Ponadto włókna/błonnik z buraków zwiększają zdolności organizmu do lepszej samo ochrony immunologicznej.

Burak jest również bogaty w azotany. Naturalnie występujące azotany są doskonałe do normalizacji ciśnienia krwi. Te azotany są przekształcane w tlenek azotu w organizmie.

Czyli kulturyści, którzy dla boosterów tlenku azotu zrobiliby wiele, mogą również wesprzeć ukrwienie/dotlenienie swoich mięśni dzięki burakom.

Tlenek azotu przyczynia się do rozszerzenia naczyń krwionośnych, co pozwala krwi przepływać swobodnie przez organizm. Czyli burak będzie działał jak aminokwas arginina, której właściwości do obniżenia ciśnienia krwi zostały ujawnione, ogłoszone, a następnie nagrodzone Noblem.

Jedno z badań wykazało prawie natychmiastowe obniżenie ciśnienia krwi u uczestników, którzy pili sok z buraków. Efekt był bardziej widoczny u mężczyzn, jednak kobiety również doświadczyły spadku ciśnienia krwi. Dlatego osobiście muszę uważać żeby nie wypić za dużo i zbyt gwałtownie soku z buraków. Dodaję go w niewielkich ilościach do soku z marchwi.

Oczywiście buraki polepszają także ukrwienie mózgu, w związku z tymi azotanami. A wraz z krwią do mózgu dostaje się tlen i składniki odżywcze.

Dodatkowo buraki są doskonałym pokarmem dla detoksykacji. Włókno buraków zawiera bardziej skuteczny błonnik pokarmowy w porównaniu z innymi typami włókien. Przede wszystkim z tego powodu, że zawiera polisacharydy i pektynę, które są uważane za bardziej efektywne w oczyszczaniu układu trawiennego, utrzymując wszystko ruchu.

Buraki ułatwiają bardzo ważne dla naszego zdrowia prawidłowe wypróżnianie, a także  pomagają również w wydalaniu toksyn i odpadów w moczu.

Źródła 12

Na koniec wrzucę jeszcze przepis mamy G., z którego skorzystałam na kiszony raw barszcz z buraków. Ten (na zdjęciu) zrobiłam i jeszcze się kisi do jutra, obierając buraki ze skórki, gdyż nie posiadałam dzisiejszej wiedzy, ale następny już zrobię z buraków ze skórką. Sie zobaczy.

barszcz2

Przepis:

Kupiłam duży słój, na gałkę o pojemności 2,5 litra

2 kg buraków bio (obrałam ze skórki, więc zajęły mniej miejsca) pokroiłam w stosunkowo cienkie (circa 5 mm) talarki i ukośniki

2 duże ząbki bio czosnku posiekałam w cienkie plasterki.

Po czym układałam w słoju około 2-3 cm posiekanych buraków i ze 2-3 piórka czosnku. Aż do wyczerpania ingredientów. Wszystko zalałam letnią dobrą wodą z łyżeczką soli himalajskiej. Aż do przykrycia ostatniej warstwy, zostawiając jednak 2 cm powietrza u góry słoja, gdyż buraki będą pęczniały.

Na koniec wsypuję szczyptę kminku organicznego i przykrywam rzecz talerzykiem.

Za 3 dni barszcz jest gotowy, należy go zlać i wstawić w chłodne miejsce/lodówka, aby zakończyć proces kiszenia.

Podczas kiszenia będzie się zbierać biała pianka na wierzchu i należy ją usuwać.

Serdeczności sierżant eliot

-
 39

Czytaj także