Co robić pepsi? Sześć rzeczy zrób
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Co robić pepsi? Sześć rzeczy zrób

Dodano: 19
pasje
pasje

Często wydaje nam się, że innym życie bardziej sprzyja i że są dzięki temu od nas szczęśliwsi. Okazuje się, że nie jest to prawdą. Pepsi mówi co robić. Ale o tym za chwilę.

Ello Ello Zatroskanym i Innym Ludziom

Zdarza się, że dostaję listy, z których bije beznadzieja, niekiedy rozpacz, chociaż właściwie na pierwszy rzut gałki nic się takiego złego nie dzieje.

Tak jak ostatnio. Napisała do mnie kolejna osoba, młoda (ledwo po trzydziestce), zdrowa, z minimalną nadwagą, ładna, tyle, że bez drugiej połówki, inteligentna, heteroseksualna, pracująca na etacie i totalnie zdegustowana własną osobą. Właściwie od lat nieszczęśliwa, gdyż ostatecznie nie podobająca się sobie jako kobieta.

Listów z podobnym printem dostaję całkiem sporo.

Jeżeli miałabym odpowiedzieć jakąś sztampą w kształcie, weź się w garść, zobacz jak inni mają przesrane, są chorzy, a tacy dzielni i na tym kucyku jakbym jechała, to lepiej żebym zamilkła.

Jakbym zaczęła sloganem lecieć o tym, że trzeba siebie zacząć kochać, aby móc rzucać miłość innym pod gitary, albo, że bez faceta też może być przyjemnie. Że akurat z koleżanką można miło pograć w scrabble. I że niekoniecznie trzeba wiązać się z mężczyzną/chłopakiem, aby mieć w kimś oparcie, bo można się yyy ... rozczarować? To lepiej żebym milczała.

Nie napisałabym też nic w tym guście, że na wsi masa kmiotów z ojcowizną szuka żony, co z tego, że w charakterze parobków, ale na upartego męża można sobie obstalować bardzo szybko. Bo wiejskie dziewuchy nie są bite po ciemieniu i dają w długą do miasta. Do nic nie robienia przy krowach i owcach. Tego też lepiej żebym nie pisała.

Nie jestem też Lwem Starowiczem, żebym doradzała dużo rozweselającej masturbacji w tym przypadku osamotnienia.

Dość tej krotochwili, ale w istocie w jaki sposób można pomóc drugiemu bezbronnemu człowiekowi, który ufnie zwrócił się do ciebie po radę, żeby mu nie nawinąć mało przydatnymi oczywistościami, o których słyszał zapewne wielokrotnie.

Jak sprawić, żeby taka kobieta zaczęła cieszyć się życiem i zaczęła doceniać siebie samą? Czy w ogóle jest to możliwe? W sensie, że dobre radzenie?

Myślę, że można próbować jakoś zaradzić sytuacji, ale wcześniej osoba, która zwróciła się o radę/ratunek bezwzględnie powinna spełnić tych sześć rzeczy:

1. Nie porównywać się do nikogo

Często wydaje nam się, że innym życie bardziej sprzyja i że są dzięki temu od nas szczęśliwsi. Okazuje się, że nie jest to prawdą. Ludzie bywają szczęśliwi, jedni częściej, inni rzadziej, ale tylko idioci, bo nawet nie wciąż medytujący mnisi byliby w stanie odczuwać stałą nirwanę. Szczęście jeżeli już, to tkwi w nas, ale ostatecznie ujawnia się tylko od czasu do czasu.

Kiedyś przeczytałam wywiad z Pieńkowską, żoną bardzo bogatego Polaka z listy stu najbogatszych, chyba nawet z pierwszej dziesiątki, że ona ta Jolanta stale się czegoś boi i właściwie żyje w ciągłym strachu. Zresztą jakby się ktoś wnikliwie przyjrzał Jolancie, to dostrzegłby ten rys charakteru w jej przerażonych gałach.

Nie zazdrośćmy więc grubego pugilaresa, bo okazuje się, że człowiek jest istotą dziwną. Czyli nie porównujmy naszego życia z żadną inną potencjalnie zajebistą egzystencją, bo to wcale nie musi być prawda, a po drugie, to prowadzi tylko do niepotrzebnych w tym stanie dodatkowych frustracji. Najlepiej się czyimś fajnym życiem zainspirować.

2. Zacząć udawać

Jeżeli kompletnie siebie nie zadowalamy i czujemy, że się sobie nie podobamy, nie akceptujemy i wręcz nie lubimy, należy zacząć udawać, że jest inaczej. Po prostu świadomie bez okłamywania się zacząć udawać, że się lubimy i akceptujemy.

Bardzo trudno byłoby na zawołanie polubić siebie, ale udawać, że się lubimy jest już o wiele łatwiej. Taka zabawa w udawanie, że się lubimy może dać w ostateczności zadziwiające rezultaty, polubienia siebie naprawdę.

Tak jak w przypadku kumpeli, która spotkała fajnego chłopaka, jednak potwornie stresującego się w alkierzu, w wyniku czego nie mogło dojść nawet do garstki kopulacji. W końcu zaproponowała, że dobra, jest jak jest, ale udajmy, że jest inaczej, w domyśle - wszystko ok i w tej zabawie na niby, chłopak zapomniał, że ma być zestresowany. Dorobili się już bliźniaczek i nadal się kochają, co nie jest takie oczywiste dla par z bliźniakami.

Apropos tego udawania to przypomniała mi się jeszcze wypowiedź pasierbicy Kaliny Jędrusik, córki Stanisława Dygata, która nie przepadała za Kaliną będąc zapewne również zazdrosną o względy ojca. Tak czy siak, macocha wystawiała na widok publiczny swoje wyjątkowo średnie stopy i sama zachwycając się ich wyglądem zmuszała wielu gości (małżeństwo prowadziło dom bardzo otwarty), do komplementowania jej jakoby pięknych syr. Co dziwniejsze ludzie wyrażali się o tych średnich syrach w samych superlatywach.

Tak działa zabawa w udawanie, że jesteśmy śliczni, sprawni seksualnie, kobiecy i idealni. Zaczynamy tak wyglądać w naszych oczach i w cudzych.

3. Zmęczyć się

Od dawna mamy i babcie wiedziały, że żeby z synkami nie było jakiegoś szczególnego kłopotu trzeba dziecko/chłopię/chłopaka zmęczyć. Najlepiej wyczerpującym sportem. Tak samo jest z nami. Jeżeli za dużo myślisz, a te myśli niczego dobrego nie wróżą jedynym lekarstwem jest się wykończyć fizycznie.

Najlepiej do tej czynności nadaje się taśmociąg, albo ścieżka do dżogingu. Zabiegać się należy, aż do pozbawienia sagana głupich myśli. Prawdziwie się zmęczyć.

4. Zmienić dietę

Prawda jest taka, że nikt kto nażarł się właśnie smalcu nie będzie siebie lubić. Nikt kto zjadł snickersa nie będzie pałał do siebie sympatią. Nikt kto połknął alergena nie będzie przepadał za sprawcą swoich niedomagań.

Jednym słowem przejdź na taką dietę, która pozwoliłaby lubić osobę, która ją konsumuje.

5. Zrobić coś dla innych

Spróbuj na chwilę zapomnieć o Sobie i zrób coś zupełnie bezinteresownie dla drugiego człowieka. Mówi się, że ludzie, którzy nie kochają siebie nie potrafią tak naprawdę kochać innych. Więc zrób coś od dupy strony. Zrób coś dla innych, a pokażesz tym idiotom, że wszyscy kochamy siebie. A tylko niekiedy siebie nie lubimy.

Alternatywna wersja punktu 5.

Przestać robić wszystkiego dla innych W opcji, gdy już naprawdę robisz wiele dla innych, a inni nadmiernie Cię wykorzystują, wypnij się w pewnym momencie na innych. Niech teraz inni coś dla Ciebie zrobią. Najlepiej niech spadają.

6. Niech coś stanie się dla Ciebie pasją, byle nie Ty sama

Są pasje - życie nabiera sensu. Nie ma pasji - życie nuży.

Przy czym uwaga! Uwielbianie, czyli niby prawdziwe pasjonowanie się chodzeniem rączka w rączkę z męskim przystojniakiem, skłonnym dawać oparcie i chętnym do wycieczek rowerowych, a następnie rozmnożenia się, to nie pasja, to mrzonki.

Jeżeli spełnisz te kilka założeń jest spora szansa, że spojrzysz na swoje życie z innej perspektywy. Zmiana punktu widzenia jest szalenie ważna w naszej autoocenie. Nie można stać ani za blisko, ani za bardzo się oddalać, bo obraz będzie przekłamany. Tylko żaba widzi świat z żabiej perspektywy, a ptak z lotu ptaka.

Ty musisz wprowadzić swój prywatny prospekt, do tego obdarty z mitów, albo wzbogacony o prawdy, do których należą:

Mężczyzna u boku to wsparcie. Często nie. Przy drugim człowieku nie będę taka samotna. Często nie. Mając męża będę z kim miała dzielić radości i troski. Często nie. Mając męża będę miała zawsze z kim iść na trening. Często nie. Mając mężczyznę u boku będę się czuła bardziej kobieca. Często nie. Mając mężczyznę u boku będę wzbudzać zazdrość u innych, które nie posiadają mężczyzny u boku. Często tak. Gdy będę szczuplejsza moje życie będzie inne, że lepsze w sensie. Często tak. W rzeczywistości ciągle bardzo dużo ode mnie zależy. Często tak.

Jest jeszcze jeden aspekt sprawy. Stosunkowo niewielu ludzi na świecie rodzi się w czepku. Zdecydowana większość tych, którym się wiedzie i zazdrości, to ci, którzy po prostu wzięli sobie z życia to co chcieli. Bowiem trzeba zabierać sobie z życia co fajniejsze kąski.

Myślę, że niezwykle pomogłam mojej czytelniczce. Uśmieszek.

Serdeczności pepsin

 
-
 19

Czytaj także