Modnie jest bywać z gejem, chociaż się go nie kuma
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Modnie jest bywać z gejem, chociaż się go nie kuma

Dodano: 24
mój obraz
mój obraz

                                              "Oni", akryl, 100 x 81, pepsi eliot

Wygląda kuriozalnie, mówi z gejowską przyśpiewką i wszyscy udają, że go rozumieją. Bo jest modnie bywać z gejem w stroju muszkietera i jest trendy nic z tego nie kumać. Ale o tym za chwilę.

Jolanta Modnym i Abnegatom Trendów,

Moda to jest to do czego mam ambiwalentne uczucia. Czyli w tym samym momencie uważam to całe zamieszanie z modą za idiotyzm, modelki za palantki, które użyczają swoich rachitycznych wkładów, żeby dobrze wyglądały przedmioty na innych palantkach. I jednocześnie mam świadomość, że sama tkwię w jakimś tam modowym schemacie, gdyż moda jest pierwotnością.

Wszyscy od zawsze się stroili. Zwierzęta też, tyle, że nie samice. Kiedyś zdarzało mi się przywdziewać opakowanie w typie sycylijskiego macho, czyli podszywać się pod laski, na których widok zatrzymują się samochody. Wiadomo, że w Toskanii.

Pechowo zmieniłam priorytety, bo zrozumiałam, że moda, to nie forma przypodobania się całemu światu, ale sposób na siebie. Teraz nikt nie trąbi.

Ras, których przedstawiciele chodzą na golasa, w żadnym razie nie można uznać za wyuzdane, czy bezwstydne. To strój czyni człowieka seksownym, lub wcale. Modelki są dobierane według kodu, żeby nagie wyglądały aseksualnie, najlepiej coś z ramienia androgyni.

Bogacze z premedytacją przestali stroić się w smokingi, zamiast tego lansują przydeptany espadryl. Zaś biedacy i nuworysze w tym samym czasie aspirują. Świat stanął na saganie. To co do wczoraj było spoko, luz, i kul, dzisiaj jest demode. Ciągle musi być Varius.

Od pewnego czasu zaczęliśmy się również inaczej oceniać, gdyż się nie widzimy. Jesteśmy modni, lub nie modni wirtualnie. Zgorszenie wywołuje moja maniera blogowa, bo jest zbyt kolorowo, czyli demode w stosunku do obecnie trendy minimalistycznych cegiełek.

Do tego można przeczytać nowego posta bez otwierania go, co powoduje, że google analytyks zalicza takie wejście do odrzuconych, psując statystyki. Jestem więc wizualnie nie modna, głupia statystycznie, ale w pełni świadoma.

Skończył się Prodżekt Ranłej.

Wygrał Kuba, pracowity zdolniacha, który wyobraża sobie, że w Polsce jest masę lasek chętnie przebierających się kilka razy dziennie w zależności od pory dnia i okoliczności i jednocześnie chętnych wyskoczyć z potężnej kasy na ten ekwipunek. Póki co jak są takie laski w Polsce (na palcach policzyć), to już wszystkie stoją w kolejce po kiecki Zienia. Obszarpańce leżące jak ulał.

Największą atrakcją był jak zwykle nominowany na mało rozgarniętego wsioka z Łodzi, coś jak Janko Muzykant, albo Antek ze znanych sztubackich lektur, ale właśnie kmiecia mega utalentowanego. Pod pretekstem inspiracji osobistą babcią wykreował ubrania/przebrania w typie cynfolii, ceraty i moheru, czyli sztandarowych tekstur starszych pań. Powstała kolekcja co najmniej dziwaczna, ale właściwie piękna w tonacji i ciekawa stereometrycznie.

Kto nie widział finałowego odcinka podzielonego na dwie części, może go zobaczyć tutaj: część pierwsza i część druga. Zadajecie sobie pewnie przekorne kłeszczyn, jakbyście mieli na to chęć poświęcić myśl, dlaczego pepsi szcza do piwa?

Po co pisze o modzie, skoro w swojej ascetycznej automyjni ma tylko jeden kosmetyk w postaci kokosowego oleju i z połyskującym ryjem przemierza świat w podskokach, żeby się nie rozstroić nerwowo do imentu?

A w jej szafie wiszą bluzy z kapturem, parki, pory z tyłkiem w kolanach, saharki, bojówki i potargańce. Bo Droga Socjeto nie da się uciec od mody. Siedzimy w trendach po uszy.

I możemy się stroszyć i nizać poziomki na źdźbło trawy, obserwując falujące bieszczadzkie łany, albo gapić na tęczę w Komańczy, gdy już za chwilę na Fejsbuniu modnie wtapiamy się w czasoprzestrzeń kretyńskich trendów.

Na koniec powiem o pewnym panu, który nie zwariował, tylko się odbija jak od lustra otaczającego świata i dlatego wygląda jak debil. Jest gruby, w tym z ryja, jest znanym pisarzem, homoseksualistą i trawestuje świat szafiarek, lub do niego aspiruje. Łodewer, nie wnikam, bo nie o to chodzi. Wygląda kuriozalnie, mówi z gejowską przyśpiewką i wszyscy udają, że go rozumieją. Bo jest modnie bywać z gejem w stroju muszkietera i jest trendy nic z tego nie kumać.

Słynna powieść Lubiewo, Michała Witkowskiego, z życia ciot jest bestselerem i niejeden witarianin, by się zgorszył marnością cioty, albo cioty zepsuciem. Ale mnie życie cioty wzrusza bardziej niż życie Paula Nisona w sukmanie i z kosturem. Bo jestem trendy.

Yyy ... przypomnicie mi o czym był dzisiejszy post?

Serdeczności Jor peps

-
 24

Czytaj także