Trzy info dla grupy nierówieśniczej
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Trzy info dla grupy nierówieśniczej

Dodano: 79
rp_pi-w-zimnie-941x1024.jpg
rp_pi-w-zimnie-941x1024.jpg

Trzy info dla grupy nierówieśniczej

Kolejne Hej,

Chodzimy do szkoły, przebywamy w gronie rówieśników i wręcz trzęsiemy się z ekscytacji, gdy idziemy razem na boisko, czy już trochę starsi na melanż. Jednak przebywanie w wyizolowanej grupie rówieśników nie jest prawdziwe, to jest sztuczny świat, który nie ma odzwierciedlenia w czasach poza szkolnych. Z tego powodu, oraz niskiego poziomu szkolnictwa, urabiania ludzi na jedną modłę, często prania mózgów, jestem przeciwniczką posyłania dzieci do szkoły. Dzieci powinny być kształcone indywidualnie i współistnieć społecznie wśród różnych grup wiekowych w prawdziwym życiu powinny. A nie wyrywać dzieci z kontekstu i wsadzać na dziesięć, czy więcej lat do worka z podobnie ograniczonymi poznawczo małymi ludźmi. O wiele łatwiej byłoby się dzieciom przystosować do bezwzględnych warunków świata, a przede wszystkim lepiej wykorzystać swoje mózgi. To jest info obojętne. Można się stuknąć w czaszkę, można się trochę zgodzić, ale człowiek nie czuje się poruszony. Info smutne, ale również współczesne, że ludzie przedwcześnie umierają. Niektórzy ludzi nie lubią takich diariuszy jak mój tylko z jednego powodu, że nie chcą czytać o pewnych rzeczach. Dobrze to rozumiem, gdyż sama omijam z daleka akcje z różową wstążeczką. Jednak wiele spraw zdrowotnych na tyle od nas zależy, że nie poznanie ich, omijanie wzrokiem napisu walącego po gałach na paczce faj może być równoznaczne z wyrokiem. Kiedyś można było przejść przez długie życie z klapkami na oczach, ludzie odżywiali się inaczej, nie zaiwaniali w takim tempie, nie byli przyspawani do komórek od najmłodszych lat i nie wdychali chemitrailsów, jednym słowem mogło im się całkiem przyjemnie i długo żyć, również dzięki ograniczonemu, bliskiemu zeru dostępu do mammografii. Wczoraj zmarła znana aktorka, śliczna Oleńka z Potopu, Małgorzata Braunek. Miała nowotwór, przeszła trzy operacje w ciągu jednego roku i trzy razy dostała chemię, po czym zmarła. Obejrzałam niedawno wywiad z jej synem Xawerym Żuławskim zdolnym reżyserem filmowym, twórcą idealnej Wojny polsko-ruskiej, synem tego Żuławskiego od afery nocnikowej z panną Rosati, który to syn trochę po sztubacku, jednak szczerze opowiadał o polskiej służbie zdrowia. Nazwał ją niezbyt celnie, zbyt zbiurokratyzowaną. Nie żeby nie była zbiurokratyzowana, ale nazwałabym ją raczej akademicką, może ograniczoną nawet, pomimo szacunku jakim darzę wielu lekarzy. Xawery wiedział, że w którymś kościele dzwonią, ale nie wiedział w którym. Powiedział, że polska medycyna oprócz bomby chemicznej pomimo wielkiego zaangażowania nie ma nic później do zaoferowania ludziom chorym. Wspomniał, że z powodu właśnie biurokratyzacji lekarze pomimo, że już coś wiedzą nie mogą się odezwać w kwestii leczenia alternatywnego. Zresztą medycyna alternatywna brzmi pejoratywnie, Xawery nazwałby ją po prostu inną, ale jak najbardziej równorzędną medycyną. Ponieważ lekarze w Polsce nic już nie mogli pomóc Pani Małgorzacie, rodzina przeprowadziła zbiórkę pieniędzy, które ludzie chętnie przeznaczyli na jej leczenie w niemieckiej klinice dr. Herzoga. W której to klinice leczy się przyczyny, a nie tylko maskuje skutki choroby. Czyli ludzie są specjalnie odżywiani, aby mogli się samo leczyć. Skąd my to znamy. Jednocześnie klinika oferuje również współczesne rozwiązania w postaci najbardziej nowoczesnej chemii. Niestety jeden cykl zdrowienia kosztuje 150 000 zło. Xawery niepewnym głosem tłumaczył zależności pomiędzy zdrowiem, a zawartością minerałów w diecie, makro i mikro elementów, a jego interlokutorzy z zaciekawieniem słuchali. Mówił to o czym tutaj na tym diariuszu pisze się od dawna. Pani Małgorzata Braunek była buddystką i wegetarianką, więc tym bardziej świat wegan i wegetarian jest zainteresowany, na jaki rodzaj raka zachorowała. Przypuszczalnie był to rak układu pokarmowego. Stale się uśmiechała, stale ruszała, medytowała, była wegetarianką i zmarła o piętnaście lat wcześniej niż być może odłożą widelce jej wszystko jedzące i stale zestresowane koleżanki. Zresztą dzisiaj nie możesz sobie spokojnie odłożyć widelca, żeby na feju już za kwadrans nie było o tym wiadomo. Ktoś wstał i zrobił wpis. No i to był ten smutniejszy element życia związany z idiotycznym przemijaniem. I to jest info, które robi na nas pewne wrażenie. Obawiamy się przez chwilę. Ale jest jeszcze przecież stypa, służąca do rozładowania napięcia i w końcu niejeden na stypie się śmieje. Ludzie muszą wrócić do swoich ról. Wiele osób zarzuca mi trudną/niepoprawną składnię, no i błędy ortograficzne. Pewna pani walnęła do mnie epistołę, że ona chce, skoro już styl mam taki jaki mam, a więc ona chce, abym odpowiednią funkcją klawiszy z kontrolem i dilejtem zlikwidowała w całym blogu moje ohydne na prawdę, na prawidłowe naprawdę. Grzecznie tłumaczę, że w kontekście dziesiątków maili z podziękowaniami za dobrą robotę, że ktoś tam wyzdrowiał, że ktoś zaczął biegać, że kogoś rozśmieszyłam, do tego akurat nie wiem jak doszło, to jej prośba jest po prostu głupia, tym bardziej, tu kłamię na całego, że jestem dyslektykiem, muszę sprawdzić w słowniku kto to taki, a słownik mam włączony, tyle, że słownik akceptuje moje "naprawdę" oddzielnie pisane, gdyż istnieje słowo "na" i istnieje słowo "prawdę". Z tego samego powodu piszę nie miła, zamiast niemiła, czy nie wiele, zamiast niewiele. Pani przejrzała mnie jednak na wylot w kwestii dysleksji i pouczyła, że w takim wypadku zamiast się wykłócać, powinnam jej podziękować i przeprosić za to co robię. No i Droga Socjeto wpadłam w furię. Nigdy nie popełniłam błędu ortograficznego świadomie i z premedytacją. Bardzo uważam i pilnuję się i nic złego nikomu nie zrobiłam i nie będę przepraszać za błędy ortograficzne niezamierzone. I chociaż unikam jak ognia zwracania się do Drogiej Socjety z prośbą o werdykt, żeby nikt nie czuł się jak na koncercie Rodowicz, gdy milknie tło muzyczne, a ludzie muszą śpiewać a capella. Czyli nie wymuszam sztucznie dyskusji i komentów pod wpisem zakończonym tanim zdankiem, a co Wy czytelnicy o tym sądzicie,  ale dzisiaj robię wyjątek. Mam przepraszać za byki ortograficzne, które robię mimo woli czy też nie muszę? Nawet przed chwilą w nerwach sprawdziłam, czy przypadkiem mimo woli nie pisze się razem. Trzy info rzuciłam gronu nierówieśniczemu - w miarę neutralne, info smutne, oraz na koniec chojrackie.

Serdeczności peps

 79
  • Anja   IP
    Minelo lat 3 i troche, wiec problem raczej na pewno przestal istniec, o ile kiedykolwiek problemem byl... Niemniej wypowiem moje zdanie, bo moge...

    Moje oczy widza te bledy, ale do mnie dociera tylko tresc... Znaczy, do mnie srodkowej, a nie powierzchniowej...

    I nie przeprasza sie w ogole, a za przeszlosc w szczegolnosci... Ani za przyszlosc... A za terazniejszosc, za to, co sie dzieje? Nie wiem... Moze pomysle, a moze nie...
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • e_milia   IP
      A ja głupia myślałam, że różnorakie błędy językowe to taki uroczy nonkonformizm wobec świata i puszczanie oczka do czytelników;) Bardzo mi się to podoba i niech koniecznie zostanie, jest wręcz wyznacznikiem stylu pepsi wśród pozostałej sieciowej gawiedzi!
      Ale co do info w miarę neutralnego -miałam podobne zdanie do momentu w którym sama nie zagościłam małego człowieka w swoim życiu, teraz myślę że jeśli nie jest się rodziną wielopokoleniowo-wielodzietną a komórką społeczną w ilości sztuk 3 -szkoła jest wręcz niezbędna, a to jak ona funkcjonuje to już zupełnie odrębny temat. nie zawsze ponury, mam dobre doświadczenia.
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • fanta   IP
        Pepsi, olej proszę przeszkadzające uwagi... i rób swoje :)
        Nie zgadzam się na przeprosiny :)
        Ja Twoje "na prawdę" czytam jako dwa słowa właśnie i jest git...
        Zazdroszczę Ci pięknego bloga, niezazdrośnikowo, i bardzo dziękuję :)
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Martyna   IP
          Jak się komuś tutaj nie podoba...to niech nie zagląda...ja będę:)))Jak kogoś odwiedzamy,to kultura obowiązuje...
          Pozdrawiam;
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • agataq   IP
            jestę wzrokowcę... :) W Twoich tekstach jednak czuć że piszesz tak szybko jak myślisz i ten pęd myśli i gonienie za nią i treścią nie pozwala mi się skupiać na bykach, które, owszem, gdybym trafiła w reportażu publikowanym w gazecie wielkoformatowej ęą, spowodowały by atak spazmów.
            Mnie to tu trzyma - dobre info podane w sposób, który nie męczy.
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 0