Debilki
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Debilki

Dodano: 34
moda 3
moda 3

Gdy nie masz się w co ubrać, jesteś prawdopodobnie zakwaszona, albo jesteś debilką. Możesz też być zakwaszoną debilką, albo faktycznie nie masz się w co ubrać. Przy czym druga opcja występuje niesłychanie rzadko i dotyczy raczej Erytreii, czy Burundii.

         Joł joł Śliczne & Śliczni

Można biegiem pokonać pustynię, albo deptak pod blokiem. Można wsiąść na harleya i jak nicolson z fondą (piterem nie dżejn) udać się w wyluzowaną izi podróż, albo na pierdzącą 120-kę wskoczyć można, jedynie z B-e kategorią i objeżdżać zacząć mazurskie jeziora.

Można wisieć na półce K2, lub podciągać się na drążku w parku. Skakać na skakance o zachodzie słońca, lub o wschodzie huśtać się na huśtawce można. Albo można śmiać się w sadzie, płodzić strawę dla przyjaciół, albo progeniturę płodzić dla świata, albo tylko radośnie kopulować bez konsekwencji pączkowania.

Można podpisywać ważne umowy długopisem Bic, albo piórem Mont Blanc. Łodewer, przy czym to drugie głupsze. Można czytać Grishama, albo iberoamerykańską i zacząć dla jaj jeść ziemię. Można żyć. Ale dla debilek, to żadne atrakcje. Bo debilki yyy ... nie mają się w co ubrać. Na całym świecie miliony, setki milionów debilek mają zepsuty dzień, bo nie mają się w co ubrać. Koturnów nowych nie mają, szpilek kolejnych są pozbawione, ani setnych diesli, solejki, czy topu nie mają.

Nie mogą debilki iść spokojnie do kina, teatru, na łąkę, na basen też nie mogą iść, na randewu, na bal, do pracy nawet każdego dnia nie mogą iść, albo idą sfrustrowane, bo nie mają się w co ubrać. I pragną o tym informować środowisko.

Chyba nie muszę dodawać, że nie mam na myśli dziewcząt z Demokratycznej Republiki Konga, ani Zimbabwe z fatalnym Robertem Mugabe na czele, który już się o to postarał, żeby dziewczyny, panny, mężatki, starsze i młodsze faktycznie nie miały co zarzucić na grzbiet, a wcześniej do garnka. Ani nie mam na myśli panien z Burundi, czy Liberii.

Za to mam na myśli debilki, których szafy pękają w szwach, a one stale nie mają się w co ubrać.

Powstał nie tak dawno kolejny uwłaczający zwierzętom, w tym ludziom film, a wcześniej serial, pod intrygującym tytułem seks w wielkim mieście, który jednak w znacznie mniejszym stopniu dotyczył coitus, natomiast skupił się na okolicznościach - w co debilka ma się ubrać w wielkim mieście? I nie tylko.

Fatalny wzorzec i usprawiedliwienie.

Mody jako sztuki się nie czepiam. Moda to kreacja, to szukanie proporcji, komponowanie tekstur i faktur tkanin i uzurpacja do piękna. Ludzie, którzy tworzą modę, chociaż innym może to wydawać się idiotyczne, zawsze mają się w co ubrać.

Ulica ma swój styl, użyteczność publiczna swój, wielkie gale swój, i gdy rozumiesz siebie i swoje potrzeby w Twojej szafie nigdy nie będzie zbyt wiele ubrań, ale i tak zawsze będziesz wiedziała/miała w co się ubrać. Gdyż w Twojej szafie wiszą jedynie tekstylia integralnie związane z Twoją osobowością.

Ale do tego trzeba mieć jakąś osobowość, znać ją, czyli... nie być debilką.

- Nooo pospiesz się, spóźnimy się przez Ciebie. - Ale ja się nie mam w co uuubrać.

Czy znamy taką gadkę szmatkę? Słyszeliśmy to gdzieś? Zapewne każda z nas wpadła kiedyś w panikę debilki, że nie ma się w co ubrać.

Osobiście bywałam debilką w najprzeróżniejszych dziedzinach, w tym specjalistką od debilizmu straszenia się bywałam, imbecylką ciasta drożdżowego, kretynem nieruchawości, donkejem braku systematyczności, idiotką zakwaszenia i wiem dobrze jak te kategorie wpływają na żałosny monolog debilki, ale ja nie mam się w co ubrać.

Ale dlaczego w ogóle uważam, to za takie debilne?

Bo debilki nie łączą faktów, nie kojarzą, myślą że nie mają się w co ubrać, a tymczasem rzecz wynika z całkiem innych przyczyn, niż to, że mają za mało ubrań w szafie. Wszystko implikuje się z tego, że dałyśmy sobie poprzestawiać w saganach priorytety.

Bowiem faktycznie, nie ma takiej możliwości, abyś na gibkie, aktywne w osobistym zakresie i dobrze odżywione ciało, z intensywnie nawilżoną skórą, w tym fizisem, nie miała akurat co narzucić.

Jak nie zadowala Cię własne cielsko, to nie masz się w co ubrać.

Tak to działa. Nie mówię teraz o incydentach, czyli nietypowych ekspozycjach na światło dzienne, czy sztuczne wieczorowe, typu osobisty ślub, czy odbiór doktoratu honoris causa. Wtedy można mieć usprawiedliwiony dylemat w co się ubrać.

Jednak częste/codzienne rozterki debilek powinny być przez ich mózgi zakazane. Gdy dzień w dzień zależy Ci na tym, aby swojemu ciału i psyche dostarczyć tego co mu jest potrzebne, a odebrać to, co przez swój debilizm złego sobie czyni, zawsze w twojej szafie znajdziesz sztab odpowiednich masek.

Bo to jest integralnie związane z poziomem zakwaszenia organizmu.

W dzisiejszym porannym filmie, który wrzuciłam dla Drogiej Socjety, blisko stuletnia Charlotte Gerson opowiada, że do jej klinik przychodzą chorzy, którzy mają zawsze Ph poniżej siedmiu, a już po tygodniu kuracji mają powyżej siedem.

Zakwaszona krew nie może dotlenić komórek. Niedotlenione komórki potrafią się tylko dzielić i rosnąć, dzielić i rosnąć.

Myślę, że gdyby debilki odkwasić, przestałaby im się rzecz namnażać.

Natenczas szkoda tracić nawet minuty swojego zajebistego życia na dylematy - w co się mam dziś ubrać?

W szafie Twój odkwaszony organizm umieści zawsze odpowiednie maski i w odpowiednich ilościach, które pozwolą Ci jak kameleonowi uprawiać mimetyzm, albo odwrotnie, jak pawiowi na tle błyszczeć.

Twoja szafa jest wynikiem Twojej postawy wobec własnego cielska, jego zdrowia wraz z saganem, postawy wobec tego, co jest naprawdę dla Ciebie ważne i mądrego gospodarowania czasem.

Jeżeli ciągle nie masz się w co ubrać, sorki faktycznie jesteś debilką.

Serdeczności pepsinek, alias debilka obecnie bardzo okazjonalna

 34
  • Paulina J.   IP
    Droga Pepsi, trafiłaś w  w sedno, no tak.
    ''Żeby nie być debilką, trzeba mieć osobowość.''- doczytałam tekst ( a czytałam sobie głośno, będąc sama w domu, powoli, wnikając w każde zdanie) do tego fragmentu i piszę komentarz właśnie.
    W skrócie, potwierdziło się to, co podejrzewałam, podświadomie jakoś miałam w głowie umieszczone. Raz, dokładnie, krótko i na temat zostało skwitowane tym cytowanym zdaniem.

    Po co więc książki o stylu, o tym jak stworzyć własny styl, jak być z klasą? To  wówczas są też książki o tym jak naśladować daną osobowość.

    Teraz zwróciłam uwagę na jedno ''znać ją''. Każdy jakąś osobowość ma, a więc
    skoro wystarczy ją znać. Znasz osobowość znasz swój styl.

    Nie wiedziałam, że  w ogóle można tak sobie wniknąć w siebie z perspektywy psychologicznej pytając o osobowość. pozytywne widzę w tym skutki i  w  ogóle fajną bazę do ułożenia sobie stylu.

    I chciałabym podpytać, jeśli nie przeszkodzę, nie znudzę, nie zirytuję ciut :

    ''W szafie Twój odkwaszony organizm umieści zawsze odpowiednie maski i w odpowiednich ilościach, które pozwolą Ci jak kameleonowi uprawiać mimetyzm, albo odwrotnie, jak pawiowi na tle błyszczeć.''
    Co pepsi miałaś na myśli... ?
    W uproszczeniu i korzystając z nazewnictwa tego postu, to powiedzmy, że ubiór odzwierciedla w znacznym stopniu osobowość. Zakwaszony ( więc słaby, bojący się że go odkryją, nielubiący się) organizm będzie próbował ukryć swę słabośc, którą jest zakwaszenie i zakładał ubraniowe maski? Ubraniowe maski- czyli jakieś ubrania pochodne jakiemukolwiek stylowi- czyli jakiejś osobowości.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • pepsieliot  
      Tylko tak chodzę ubrana i nie ma dla mnie znaczenia co o tym sądzisz Pol, dla mnie jest spoko. Nie targetuję do debili, to pewne.
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Pol   IP
        UUUpssssss!!!.. Totalne rozczarowanie! NIE ma Nic bardziej Wstydliwie Śmiesznego od kobiety 40+++ PRZEBRANEJ (trudno nazwać ubranej) w "okazjonalną" 17 -tkę! Pepsi to Ty..???.. Debilnie i totalnie zasadowo! Zawsze można PPpprze..dobrzyć!
        Twoja GARDeroba jak nigdy świadczy o pewnych brakach kwasów tłuszczowych.. na poziomie komórkowym ;)
        Debilizm okazjonalny czy też pod młodą publikę ??? ... ajjj.. upsss.. szkoda!
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • pepsieliot  
          Jaspis, mówiła w danym momencie wyraźnie o krwi, ale chyba chodziło jej o inne badanie, może ślinę, może mocz, bo to raczej byłby zgon, pisałam zresztą o tym przy okazji zakwaszenia
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • Jaspis   IP
            Jaki płyn fizjologiczny miała na myśli Charlotte mówiąc o Ph ? Chyba nie krew ?
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także