Jak w 5 minut pokonać własną bezbronność?
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Jak w 5 minut pokonać własną bezbronność?

Dodano: 42
strachy na lachy
strachy na lachy

Praktyka trzech kroków do wzięcia strachu na dywanik, czyli jak przestać się bać o przyszłość

Histeryczne Joł Państwu, Ludzie nieustająco zamartwiają się przyszłością. Wielu psychologów, ale też guru medytacji radzi, aby zaprzestać martwienia się tym co nawet nie istnieje. Czyli przyszłością. Żeby zacząć żyć tu i teraz, a najlepiej zacząć pogodnie lewitować. Dają przykłady, że się już nie raz zamartwiałeś człowieku, a zło przed którym truchlałeś w nocy, nie nadeszło. Ale o ile umiejętność lewitacji myślowej, wyłączenia się rzeczywiście jest w stanie w jakiś sposób natchnąć człowieka mocą, czyli pomóc mu, o tyle, ta cała nawijka o przyszłości, która jeszcze nie istnieje jest zwykle psu na buty. To nie pomaga na strachy egzystencjalne, ani na ból istnienia. To w ogóle nie pomoże. To wręcz może zaszkodzić. Dlaczego tak uważam? Gdy boimy się o naszą przyszłość, truchlejemy przed utratą pracy, drżymy o raty kredytów, albo martwimy się o przyszłe zdrowie swoje i naszych bliskich, to są to na tyle realne obawy, że zmuszanie się do nie myślenia o tych potencjalnych kłopotach nie zawsze będzie najlepszym rozwiązaniem. Te myśli nadal będą nas zatruwały, tyle, że zostaną zepchnięte do podświadomości. Tak jak ostatnio napisałam, gdy spłonie Ci mieszkanie, a Ty będziesz przez chwilę prowadził salonową rozmowę mobilną i nawet się roześmiejesz i tak Twój sagan będzie cały czas odbierał fakt, który jawi się za twoimi plecami. Czyli pogorzelisko. Oddalanie od siebie złych myśli ma sens terapeutyczny tylko w danym momencie, gdy naprawdę umiesz się wyizolować mentalnie, czyli gdy potrafisz medytować, albo gdy długo i szybko biegniesz. Ale o ile medytować nie jest tak łatwo i burżuazji urodzonej na zachodzie po prostu medytacja nie wychodzi, o tyle nauczyć się dostatecznie długo i szybko biegać właściwie może każdy. Gdy zmęczenie jest tak duże, że Twoje myśli zaczynają lewitować, nie możesz ich pozbierać do kupy i w końcu włącza się jakby niemyślenie. Taką terapię zastosowałam u siebie, o czym piszę w mojej książce Biegam bo muszę i wyleczyłam się z nerwicy lękowej. Przy nerwicy lękowej straszenie jest irracjonalne, częste, a ataki fobii dają o sobie znać o każdej porze dnia i jest to choroba. Natomiast strachy o przyszłość kredytową w wieczornej ciszy nie mają wiele wspólnego z atakami paniki neurastenika, co nie znaczy, że po pewnym czasie nie doprowadzą do ciężkich nerwic i depresji. Prawie wszystkie szkoły, które starają się pomóc ludziom radzić sobie z niepokojami i strachem są oparte na tej samej koncepcji, która próbuje człowiekowi uświadomić, że jego obawy są irracjonalne. I, że to czego się obawia, prawdopodobnie nigdy się nie zdarzy, czyli, że ma to strachajło zacząć myśleć pozytywnie, a nie negatywnie.

Ale co, jeśli niepokoje i obawa o przyszłość stają się wynikami zaprzeczania?

Jesteś wrażliwy i mówią Ci, albo sam to robisz, czyli zaprzeczasz swoim obawom. Na pewno mnie nie zwolnią, na pewno skądś wytrzasnę kasę na ratę kredytu, mam myśleć pozytywnie. A są to zaprzeczenia, które doprowadzają do tego, że i tak się boisz, tyle, że obawy spychane są cały czas na tył twojej głowy. Jest to scenariusz, że one, te strachy są tam, tyle, że głęboko. I robią swoją krecią robotę, gdyż są bardzo realne, a na wierzchu ma być to pozornie pozytywne myślenie. I nagle okazuje się, że zaczynasz się bać jeszcze bardziej, bo tylko zepchnąłeś strachy, a nie próbowałeś się z nimi zmierzyć. Czyli dostaniesz taki scenariusz, że Twój umysł każdego dnia będzie Ci przypominał o problemach z którymi nie zmierzyłeś się. Na dłuższą metę, to nie jest dobre życie. Tak czy siak zaczyna się potworna frustracja. Można się nawet od tego poważnie rozchorować. Dlatego, gdy obawy są irracjonalne i przesadzone, świadczące o neurozie, nerwicy lękowej, czy depresji nasze podejście zaradcze powinno polegać na budowaniu mocy, odwagi, zaprzestania siedzenia w przyszłości, jednym słowem na osadzeniu się tu i teraz i nauczeniu cieszenia się życiem. Jednak stałe wypieranie prawdopodobnych zdarzeń, jak utrata pracy, gdy szaleje kryzys i ludzie wokół tracą jednak pracę, albo nieporadzenie sobie z kolejną ratą kredytu, albo ignorowanie symptomów spadku formy i zdrowia, oznacza tylko jedno. Zgodnie z zaleceniami psychologów będziemy zapewniać swój umysł, że nic takiego się z pewnością nie wydarzy. Ale gdy Twój umysł ostatecznie nie jest do tego przekonany zacznie stawiać opór. Będzie tak naprawdę przerażony Twoją spychoterapią. A co by było, gdybyś przyjął te strachy na klatę i postanowił rozważyć ewentualne warianty? Żebyś jasno zdał sobie sprawę na czym stoisz i co możesz zrobić. Żebyś przygotował sobie oręż na ewentualne spełnienie złych proroctw. Mądrzy rodzice starają się wyprzedzić pewien możliwy bieg zdarzeń. Dzieci dostają kaski ochronne do jazdy na nartach, nakolanniki do jazdy na rolkach. To są elementy zabezpieczające z jednej strony, ale również oznacza to, że rodzic dopuszcza wywrotkę. Że zmierzył się z nią i zrobił zawczasu co mógł. Należy rozważyć opcję, a co zrobię, gdy faktycznie przyjdzie dzień, że nie uzbieram na ratę kredytu? A gdy stracę pracę? Co mogę zrobić? Jaki mam plan B? Jak poradzę sobie z zagrożeniem?

Już sam fakt, że zdobyliśmy się na odwagę przyznania się przed sobą co nas gnębi, będzie dla naszych umysłów ulgą

Coś co i tak leżało z tyłu głowy, nagle stało się dozwolonym tematem rozmyślań. Możemy przyjąć stanowisko, zacząć działać, coś wymyślić. Możemy wykazać się. Przestaniemy być bezwolną łupiną spod krawężnika, która, a to płynie, a to znowuż zatrzymuje się na jakiejś byle jakiej przeszkodzie. Najgorszą opcją jest przypadek wypierania swojej bezbronności. Cena, którą się za to płaci może być najwyższa. Totalne załamanie, depresja, choroba, a nawet odłożenie widelca. Moje zdanie jest takie, projekt zawsze może pójść nie tak, a Ty powinieneś mieć realistyczny plan be. Prawie wszystko z czym się zmierzysz w życiu okazuje się być znacznie mniej straszne niż sądziłeś. Bardziej znośne, a do tego będziesz miał świadomość, że jesteś odważnym człowiekiem, a nie strusiem.

Nie można igrać ze swoim umysłem, to wybija z równowagi i niesie chorobę

Gdy staniesz się elastyczny, będziesz w stanie zaakceptować różne scenariusze w swoim życiu.

W rzeczywistości uważam, że gdy zaczniesz się bać, jesteś w stanie w 5 minut uporać się z tym strachem

Oto moja praktyka trzech kroków

Krok 1

Jeżeli chodzi o strachy irracjonalne przepędzam je bieganiem. Strachów realistycznych nie wypieram się, nie uciekam, tylko przyznaję się bez bicia, że owszem są, że mam wątpliwości, że zły scenariusz może się zdarzyć.

Krok 2

Szybko wizualizuję najgorszy wariant i co zamierzam zrobić gdyby do tego doszło.

Krok 3

Nie oddalam tych myśli, tylko jak najszybciej się z nimi rozprawiam. Jestem w stu procentach gotowa na zmierzenie się z najgorszym przypadkiem. Mam naprawdę wiarygodny plan. On wcale nie musi być doskonały, po prostu jest. Zmierzyłam się z najgorszym scenariuszem, a nie odesłałam go na tył głowy. Wszystko razem trwa nie więcej niż 5 minut i już po chwili mogę zasnąć. Albo iść do kina. Sie zobaczy pape
 42

Czytaj także