Produkty sojowe, jeść, czy nie jeść, czyli druga odsłona?
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Produkty sojowe, jeść, czy nie jeść, czyli druga odsłona?

Dodano: 38
DSC02537
DSC02537

Oto bardzo irytujące wegetarian i wegan pytanie.

Soja odkąd pamiętam była pożywieniem wegan i wegetarian. Oczywiście nie koniecznie trzeba być wegetarianinem, aby smakowały Ci sojowe deserki o smaku wanilii, czy czekolady, w których to pudełeczkach zresztą soi było jak na lekarstwo.

Ludzie lubią się oszukiwać

Napisałam o soi artykuł Soja produkt not to eat?, w którym odradzam jej spożywanie, nie tylko ze względu na wszechobecną soję GMO, ale nawet tę organiczną w formie niefermentowanej odradzam.

Artykuły podobne do mojego już wcześniej obiegły cały świat i ta negatywna prasa w ostatnich latach istotnie wpłynęła na spadek spożycia soi.

I chociaż produkcja żywności na bazie soi znacznie wzrosła w ciągu ostatniej dekady, to teraz większość ludzi spożywa mniej soi, lub całkowicie zaprzestała jedzenia niefermentowanej.

Dlaczego soja nie jest dobra dla Ciebie?

Wiele artykułów mówi, że soja powoduje raka. Zresztą nawet w publikowanej kuracji Gersona można przeczytać negatywną wzmiankę o soi.

Generalnie ludzie, w tym ja, zaczęli bać się jeść soi. Niby witarianie ortodoksi mają problem z głowy, tyle, że jest ich pięciu na świecie. Dobrze, że jeden z nich działa u nas na fejsbuniu.

Obecnie kobiety szczególnie boją się jeść produkty sojowe ze względu na zasłyszane powiązania z rakiem piersi.

Dzisiaj przedstawiam z kolei stanowisko Jeanette Padilla, doświadczonej zielarki i iridologistki. (Co do iridologistów i niektórych zielarzy mam pewne zastrzeżenia, wkrótce wpis w temacie).

Wracając do Jeanette, która napisała wiele artykułów zdrowotnych do poczytania w jej "Sunshine Naturalne Uzdrowienie", a więc zielarka zaczyna swoją wypowiedź w temacie soi od stwierdzania, które też bardzo lubię:

- Spójrzmy na fakty.

Fitohormony sojowe, takie jak estrogen

Po części jest to prawda.

Soja zawiera związki takie jak izoflawony.

Związki te są podobne chemicznie do estrogenu. Dodatkowo w organizmie zachowują się tak jak estrogeny. Jednak są znacznie słabsze niż estrogeny występujące w organizmie.

Podstawą zarzutów wobec soi jest fakt, że ponieważ estrogeny wnoszą wyższe ryzyko zachorowania na raka piersi, więc należy wysnuć wniosek, że izoflawony w soi zachowujące się jak estrogeny również będą miały wpływ na zwiększenie tego ryzyka.

Padilla twierdzi, że to jednak nie jest prawdą.

Ponieważ cały proces jest bardziej skomplikowany. Bowiem w rzeczywistości izoflawony mogą mieć właściwości anty-estrogenowe. I to jest dobra wiadomość.

Gdy zamki naturalnego receptora estrogenowego, wysyłają sygnały o powodzi, czyli zalaniu estrogenami, to faktycznie izoflawony mogą zapobiec rozwojowi raka piersi poprzez zapobiegnięcie naturalnemu estrogenowi od wiązania się z receptorami estrogenowymi.

Dodatkowo przeciwzapalne i antyoksydacyjne właściwości izoflawonów mogą zmniejszyć, a nawet zapobiec rozwojowi raka.

Co rzeczywiście pokazują badania?

Większość dostępnych badań, według Jeanette są albo źle zaprojektowane, albo niejednoznaczne. Badania przeprowadzone na gryzoniach zwykle wykorzystują izolat białka sojowego, i do tej pory nie udowodniono, aby był szkodliwy dla ludzi.

Dodatkowo, badania dotyczą często niezwykle dużych dawek soi wstrzykiwanych gryzoniom. Owe wysokie poziomy soi w rzeczywistości naprawdę nie są reprezentatywne dla ilości soi spożywanej przez ludzi. Wreszcie, gryzonie przetwarzają soję inaczej niż ludzie, przez co owe badania mogą się okazać zupełnie nie istotne.

Tutaj nie zgodziłabym się, bo dajmy na to, szczur wkrótce umiera na raka po nafaszerowaniu go ziemniakami Amflora z GMO, albo kukurydzą też z GMO, a to mogłoby oznaczać, że niekoniecznie GMO jest szkodliwe dla człowieka. Właśnie wyniki badań na gryzonich, chociaż kłócące się owe badania z naszą moralnością, są jednak jak najbardziej do przełożenia na człowieka. Po to się je niestety robi, a nie z sadyzmu.

Bezpieczna soja

Stało się bardzo źle, że jak przy większości wiodących upraw, soja, która jest powszechnie i najbardziej dostępna, to ta genetycznie modyfikowana. Tymczasem spożywanie soi GMO powinno być zabronione.

Jedzenie nigdy nie powinno być modyfikowane genetycznie, a szczególnie nie soja, ziemniaki i kukurydza. To jakby jeść raka.

Dodatkowo wiele firm na świecie przetwarza soję upodabniając ją do potraw mięsnych. To również fatalny wybór, gdyż takie wyroby zawierają chemikalia, barwniki i środki konserwujące.

Należy trzymać się nieprzetworzonej, lub nisko przetworzonej soi bez GMO, takiej jak tofu, tempehu, edamame i miso.

Jeanette twierdzi, że między innymi na tych stronach znalazła źródła do napisania swojego artykułu: 123

Muszę dodać, że Jeanette Padilla nie wymieniła w swoim artykule natto. Może w Ameryce sprawa K2 nie jest tak nagłośniona jak na tutejszym blogu. Uśmieszek.

Nie poruszyła innych właściwości anty zdrowotnych obok kwestii raka, czyli ani na tak, ani na nie, które zarzuca się soi, a które wymieniłam w swoim artykule o soi. Jednak postanowiłam przedstawić Socjecie również takie stanowisko.

W sumie rzecz sporna dotyczy jedynie kwestii sera tofu (mleka sojowego), który nie jest fermentowaną soją, ale powstaje w wyniku podgrzewania i obróbki mleka sojowego.

Dodatkowo, wciąż pomimo poszukiwań nie znajduję potwierdzenia opinii, jakoby w japońskim języku nie było słowa menopauza (niepotrzebne), właśnie ze względu na wysokie spożywanie soi przez Japonki.

Idąc za ciosem, z kolei słowo andropauza musiałoby przybrać na sile znaczenia właśnie ze względu na soję. Jeszcze inni mówią, że w Japonii się znowu tej soi tak dużo nie je. Że najwięcej soi w postaci ala mięso jedzą amerykańscy wegetarianie, etc, etc.

owocek:)


E-gazeta pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie  hype strategia, to potrzeba.

Może rzuć też gałką na to:

Zmęczenie nadnerczy, choroba której nie ma

Modne zielone szejki pełne szczawianów, bać się?

Prawdopodobnie norma spożycia jodu jest zaniżona stokrotnie

Mit o alkalicznym pożywieniu

 38
  • Anna   IP
    Ostatnio niby znlazlam mleko sojowe GMO FREE, widnieje info iż "produkt posiada certyfikat uprawy bez GMO" kraj pochodzenia Wlochy, ale jak jest naprawdę tego nie wiem ;/
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Anna   IP
      A u mnie na uczelni kawa tylko z mlekiem sojowym albo krowim bez lakztoy- czyli wybór żaden. W domu zawsze mam migdałowe, kokosowe albo ryzowe bez cukru, choć to ryzowe tez mnie zastanawia...
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Mjkl   IP
        A co z jogurtem sojowym?
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • magda   IP
          Ok to dobrze wiedzieć. Na wielu stronach piszą ze tofu tez jest fermentowane
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • magda   IP
            W moim eko sklepie we francji jest tofu lactofermente.czyli tj ściema? Akurat tempeh tam nie ma.
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1