O zgrozo, czy nie jedząc mięsa masz większe szanse na nowotwór okrężnicy?
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

O zgrozo, czy nie jedząc mięsa masz większe szanse na nowotwór okrężnicy?

Dodano: 54
dzieci
dzieci

Czy nie jedząc mięsa masz większe szanse na nowotwór okrężnicy? 

Jolanta Weganom, Wegetarianom, Roślino i Mięsożerom, czyli Ludziom się nisko kłaniam,

Yyy ... łi.

Info, które dzisiaj Socjecie zapodam jest mi znane już od ponad roku. Dlaczego tak długo zwlekałam? Bo ze wszystkich sprzecznych komunikatów, ten najbardziej nie jest po mojej myśli.

Badanie było dziełem naukowców pracujących na Europejskim Prospective Investigation co do Nowotworów i odżywiania - Oxford ( EPIC - Oxford ), a pierwsze wyniki zostały opublikowane w internetowym wydaniu American Journal of Clinical Nutrition w dniu 11 marca 2009 roku.

Do mnie natomiast dotarły w zeszłym roku za pośrednictwem publikacji dr Catharine Paddock z University of Chicago Medical Center w Medical News Today, BBC.

Brytyjscy naukowcy odkryli, że wegetarianie mieli wprawdzie niższy ogólny wskaźnik zachorowania na raka niż zjadacze mięsa, ale w przeciwieństwie do wyników innych badań, okazało się, że mają wyższy wskaźnik zapadalności na raka jelita grubego 

Jednym słowem, że nie jedząc mięsa narażają się na większe prawdopodobieństwo zachorowania na raka jelita grubego niż osoby jedzące mięso.

Wiedząc jak częstym rakiem jest nowotwór okrężnicy, chyba trzeci po raku piersi i prostaty, odebrałam tę informację jako bardzo niepokojącą.

Główny autor badań nad rakiem w UK, epidemiolog Tim Key, opierając się na tych oxfordzkich badaniach, wraz ze swoimi kolegami badaczami mieli ustosunkować się do zależności między zachorowalnością na poszczególne raki, a dietą wegetarian i jedzących mięso.

Dla celów naukowo-badawczych EPIC przeanalizował dane dotyczące 63 550 mężczyzn i kobiet w wieku od 20 do 89 żyjących w Wielkiej Brytanii w 1990. Dane co do zachorowań na raka i wywiady zostały pobrane z krajowych rejestrów nowotworów.

Wyniki pokazały, że:

Znormalizowany wskaźnik występowania wszystkich nowotworów u wszystkich uczestników badania wynosił 72% procent, co jest niższym wskaźnikiem niż dla całej populacji.

W porównaniu z jedzącymi mięso w tej grupie i po skorygowaniu wieku, płci i palenia papierosów, okazało się, że wegetarianie mieli o 11 % niższą zachorowalność na wszystkie nowotwory.

Jednakże, w przypadku raka jelita grubego, okazało się, że wegetarianie mieli aż o 39% (właśnie tak!) wyższy wskaźnik występowania nowotworu okrężnicy w porównaniu z jedzącymi mięso.

Autorzy badania wyciągnęli następujące wnioski:

Że, ogólne wskaźniki zapadalności na raka zarówno wegetarian, jak i nie wegetarian w tym badaniu są niskie w porównaniu z ogólnymi krajowymi.

W badaniu tym częstość występowania wszystkich nowotworów łącznie była niższa u wegetarian niż u osób jedzących mięso, ale częstość występowania raka jelita grubego była wyższa u wegetarian niż u osób jedzących mięso.

Naukowcy stwierdzili, że wyniki ich badań wskazują na istotną potrzebę przeprowadzania dalszych badań dla relacji diety i jej powiązań z zapadalnością na różne nowotwory.

Ależ odkrycie 

Szczególnie zdziwiło naukowców powiązanie wyższej zapadalności na raka jelita grubego u wegetarian. Tym bardziej, że jest ogólnie wiadomą rzeczą, że czerwone mięso jest związane z wyższą zachorowalnością na raka jelita grubego.

Key powiedział prasie, że wyniki są interesujące i sugerują, że:

- Można liczyć na pewne ograniczenie ilości nowotworów u wegetarian i tych jedzących ryby i, że trzeba się temu uważnie przyjrzeć - według raportu BBC .

Key dodał:

- Trzeba przyjrzeć się uważnie temu dlaczego przy raku jelita grubego nie sprawdziła się teoria, że wegetarianie mają mniejszą zapadalność na niego, a nawet okazało się, że występowanie tego raka u wegetarian było znacznie częstsze.

Key jednak wyjaśnił, że jest bardzo trudnym zadaniem znalezienie jednoznacznych powiązań pomiędzy dietą i rakiem.

Co przyznam szczerze nakręciło mnie trochę sceptycznie do całego przedsięwzięcia

Tym bardziej, że Key dodał, że możliwe jest, że ludzie w tym badaniu nie koniecznie stanowili reprezentatywną grupę dla populacji jako całości.

Przykładowo większość z nich mogła jeść umiarkowaną ilość mięsa, a spożywać więcej owoców i warzyw codziennie, czyli rekomendowane przez dietetyków 5 porcji dziennie. Tak rzecz interpretuje dietetyk w BBC

Źródło: "Częstość występowania raka u wegetarian: Wyniki z Europejskiego Prospective Investigation co do nowotworów i odżywiania ( EPIC - Oxford )." Timothy J. Key , Paweł N Appleby , ElizabethSpencer , Ruth C Travis , Andrew W Roddam i Naomi E Allen Am. J. Clinical Nutrition , po raz pierwszy opublikowany w internecie 11 marca 2009

Czytając podobne informacje na pewien czas tracę grunt pod nogami co do słuszności moich przekonań w dziedzinie najbardziej dla mnie zajmującej, czyli promocji zdrowego stylu życia, jako remedium na zło tego świata.

W tym francowate choroby 

Dla złapania równowagi zaraz sięgnęłam po ciekawą książkę mianowicie Niebieskie Strefy, która opowiada o pewnych obszarach na świecie, które mają niezwykłą koncentrację stulatków. 

Książka tym różni się od innych publikacji w temacie zdrowej geriatrii, że opiera się tylko na rzeczywistych, czyli zweryfikowanych badaniach.

Bowiem w przeszłości wiele osób twierdziło, że niektóre plemiona żyły szczególnie długo jak Hunzowie w pakistańskich Himalajach, czy mieszkańcy Vilcabamba w Ekwadorze.

Problematyczne jednak było prowadzenie ewidencji w tych obszarach, i trudno było zweryfikować wiek owych stulatków. Ktoś mógłby twierdzić, że ma 110 lat, a w rzeczywistości mieć tylko 90. Okazało się, że tego rodzaju przesada była bardzo powszechna.

W Niebieskich Strefach badacze używali tylko nowych technik naukowych, które mogłyby zweryfikować czyjś wiek, oraz wykorzystując dane DNA mogli również prześledzić pochodzenie ludzi, których na swojej drodze spotkali.

W połączeniu z weryfikowalnymi świadectwami urodzenia, wyodrębnili tylko cztery obszary świata, (czyli już nie 7, czy 8, jak wcześniej), gdzie ludziom udaje się/udawało przeżyć przeciętnego Amerykanina często ponad dwie dekady.

Zweryfikowane Niebieskie Strefy to:

Sardynia we Włoszech Tropikalne wyspy Okinawa w Japonii Półwysep Nicoya na Kostaryce Grupa religijna Adwentystów Dnia 7, zamieszkująca Loma Linda w Kalifornii

Na wstępie i od razu chcę zaznaczyć, w nawiązaniu do pierwszej części mojego artykułu, że cokolwiek nie powiedzieć, możesz wziąć telefon i zadzwonić do tych ludzi i zaraz dowiesz się, że nikt tam, w tych Niebieskich Strefach nie jest na diecie paleo, ani na diecie łowców – zbieraczy, czy też na diecie nisko-węglowodanowej.

Nikt

Wszyscy ludzie należący do dobrze zweryfikowanej grupy ludzi długo żyjących na świecie jest na wysoko węglowodanowej diecie głównie roślinnej!!

Nie znajdziesz nigdzie na świecie grupy ludzi długo żyjących - z udokumentowanymi dowodami -, że żyją tak długo na diecie o wysokiej zawartości tłuszczu, białka zwierzęcego i nisko węglowodanowej.

Nie ma takich ludzi wśród długo żyjących 

Do tego jedna z tych grup, czyli Adwentyści dnia siódmego, obala mit, że nie ma długowiecznych populacji na diecie wegańskiej.

Jednak zawsze w takim momencie uczulam moich czytelników, że owszem jestem roślinożercą, ale jem omegę3, D3 i B12 odzwierzęce, przede wszystkim dlatego, że mieszkam na półkuli północnej w zamglonym kraju, pełnym szarug i półmroku również w dzień.

Jednym słowem w Kalifornii weganizm jest inny niż w Polsce 

Zresztą wszystkie Błękitne Strefy wiążą się z dużą ekspozycją na słońce 

Cokolwiek nie powiedzieć te cztery błękitne strefy jedzą głównie węglowodany

Sardynia we Włoszech, tradycyjna dieta opierała się na pieczywie pełnoziarnistym, warzywach, trochę koziego sera i winie. Mięsa nie spożywano codziennie. Czyli dużo węglowodanów, mało tłuszczu i niewiele białka zwierzęcego.

Okinawa, dieta oparta była na słodkich ziemniakach, tradycyjnych produktach sojowych, ryżu i warzywach. Typowa dieta stulatków z Okinawy była bardzo prosta: warzywa z ogrodu, zielona herbata, i trochę ryb, ryżu i tofu.

Loma Linda w Kalifornii, świeże owoce, płatki owsiane, sałatki i dania wegetariańskie. Co ciekawe, nie wszyscy Adwentyści dnia siódmego, są wegetarianami lub weganami. Ale wegetarianie wśród nich żyją dłużej niż osoby jedzące mięso (przeciętnie o dwa lata dłużej), a weganie żyli nawet dłużej niż wegetarianie. Adwentyści mają bardzo rzetelne dowody na te informacje.

Półwysep Nicoya na Kostaryce, jedzono głównie tortille kukurydziane, fasolę, niewielkie ilości białka zwierzęcego w postaci jaj i pewną ilość wieprzowiny lub kurczaka. Trzeba przyznać, że właśnie tutaj jedzono trochę więcej produktów zwierzęcych niż inne długowieczne społeczeństwa, ale również jedli najwięcej owoców ze wszystkich długowiecznych populacji.

Ciekawostką dotyczącą mieszkańców Nicoya, że mają najniższy wskaźnik występowania raka żołądka wśród wszystkich Kostarykańczyków.

Bowiem z jakiegoś powodu, Kostarykańczycy mają jeden z najwyższych wskaźników zachorowalności na raka żołądka na świecie. Naukowcy twierdzą, że to wielka ilość owoców spożywana przez mieszkańców Nicoya, chroni ich przed rakiem.

Konkludując:

Wszystkie osoby długowieczne żyją/żyły na diecie o wysokiej zawartości węglowodanów, o niskiej zawartości tłuszczu, na dietach na bazie roślin

Wszystkie osoby długowieczne jadły/jedzą dużo warzyw, w tym zieleniny.

Długo żyjące populacje jadły dużo owoców i wydaje się, że głównie to przyczyniało/przyczynia się do ich długowieczności

Pokarmy bogate w białko zwierzęce, takie jak mięso i ser są zarezerwowane na specjalne okazje i jedzono je w większości kilka razy w miesiącu, jeśli w ogóle.

Jestem już duża i czytając wyniki badania angielskiego nie wzruszam wieszakami i nie twierdzę, że to alopatyczne, nażarte mięsem świnie, które do tego łżą jak pies. A raczej mordy, rozmijające się z prawdą jak Pinokio, żeby nie obrażać zwierza.

Ale jestem duża i nie lubię takich wyników, bo mnie osobiście dotykają, żeby nie powiedzieć kąsają. 

Naklejam więc wieści o Błękitnych Strefach na wyniki oxfordzkich badań i co otrzymuję?

Moją koncepcję

Wegetarianizm w rozumieniu olbrzymiej populacji, to jedzenie takie samo jak inne, tyle, że bez mięsa. Czyli smażymy, brązowimy, rumienimy, podgrzewamy, ba, nawet palimy tłuszcz.

Że frytki i chipsy i pepsi są wegańskie. Że za wszelką cenę wegetarianie, najczęściej przy pomocy soi usiłują naśladować tradycyjne syfiaste jak cholera potrawy. Burgery, parówki, kotlety i inną kiłę.

Że jemy margaryny, czyli utwardzone kwasy tłuszczowe. Że jemy chleb z głębokiego mrożenia, i żeby tylko z dodatkiem włosów Hinduski, ale przede wszystkim z chemią nieorganiczną.

Że kupujemy prowiant ładnie opakowany na półkach ze zdrową żywnością, który to prowiant przenigdy zdrowy nie był. Jak kostki warzywne szwajcarskie bio, eko, cuda niewidy z glutaminianem sodu nazwanym dla niepoznaki ekstraktem drożdżowym.

I, że tacy wegetarianie, czy weganie są tak samo narażeni na raka jelita jak mięsożercy, a nawet bardziej, bo nie kontaktują się z rybami. Ryby, a przede wszystkim odzwierzęca omega 3 jest niezbędna dla zdrowia jelit. 

Drugą sprawą jest, że często wegetarianie odstawiając mięso niepokojąco dla swoich trzewi rzucają się na produkty mleczne, oczywiście pasteryzowane i wtedy taka dieta, owszem nie zawiera mięsa, ale za to białka zwierzęcego, a przede wszystkim kazeiny (białka mlecznego) ma w wielkich ilościach, a wiadomo co dr. Campbell i wielu innych sądził o kazeinie. Jest mega kancerogenna.

Z kolei weganie rzucają się na smażone tofu, czy parówki sojowe przyprawione chemią. A wszyscy razem dodatkowo rzucają się na gluten jak szajbusy.

Mogę się mylić, ale patrząc na Błękitne Strefy raczej się nie mylę, kolejny raz polecając Socjecie witariańską w przewadze i roślinną 811 z suplementacją odzwierzęcą omega 3, D3 i witaminą B12, oraz oczywiście mój  Program jem i ... chudnę , a przede wszystkim jem i ma być spoko.

Tak czy siak kamień spadł mi z serca, że wreszcie wypuściłam ten wpis w wirtualny eter.

Serdeczności Jor peps

Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie  hype strategia, to potrzeba.

Może rzuć też gałką na to:

Długowieczność i błękitne strefy Błękitne strefy vs witarianizm, czyli kto kogo przeżyje Oćko temu misiu wypadło, czyli na pohybel temu witarianizmu Że co, że nasycone kwasy tłuszczowe i o oleju kokosowym Tłuszcze nasycone, czyli jak bardzo zostaliśmy okłamani
 54
  • Nikamq   IP
    Nie czytałem całego artykułu od deski do deski. Zgadzam się, że wegetarianizm na mrożonkach frytkach z piekarnika serów i wszelakich smażonych rzeczy to poroniony pomysł bo żyłem tak 10 lat i kondycją nie grzeszę. Gotując i smażąc jedzenie modyfikujemy witaminy i minerały tak się dzieje podczas obróbki cieplnej czy tego chcemy czy nie, a potem ma to znikomy dobroczynny wpływ albo nawet żaden. Witarianizm ma sens i tak staram sie teraz jeść i widzę poprawę. Niektórzy jej nie zobaczą bo pomimo wlewania w siebie ton witamin ze zdrowej żywności mają zaburzone wchłanianie. Trzeba oczyścić narządy zanim podejmie się wyzwanie diety witariańskiej według mnie. Piszę ze swojego doświadczenia. Glodówki mam za sobą i organizm zupełnie inaczej pracuje
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Sonika   IP
      Pepsi
      lubię czytać twojego bloga...ale lubię też analizować,przepraszam jeżeli cię uraziłam,absolutnie nie było to moim zamiarem
      pozdrawiam ciepło
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • Sonika   IP
        Napisałam długi post,ciekawe co się stało wysłałama go nie ma?
        Pepsi nie denerwuj sę nigdzie nie napisałam że jedzą kilogramami tofu,Pepsi wyluzuj,nie pisałam też o mleku sojowym,a właśnie o fermentowanej soi.Dziennie zjadają około 1/4 szklanki więc nie jest to aż tak mało gdy się zjada tak przez cały rok na okrągło,
        a nie,że zaraz kilogramy...Nie musisz pisać ze miso to sfermentowana soja ,bo to oczywiste..:)
        myślę ,że nie wykasujesz?
        pozdrawiam
        wklejam link do bloga dziewczyny która mieszka w Japonii
        jak ktoś ciekawy,proszę.....
        http://tokyopongi.com/ramen-ラメン-nie-taka-zwykla-zupa/#comment-279
        a tu co napisała Pani ,ktora mieszka w Japonii;
        ''Podobno Japończycy średnio spożywają 1/4 filiżanki produktów sojowych dziennie, wliczając w to już sos sojowy. Gdyby zestawić to ze spożyciem soi w innych krajach, to wynik Japonii wcale nie jest imponujący :) O wiele więcej soi spożywa się w Chinach, Stanach, Brazylii i Argentynie, ale moim zdaniem wynika to z różnic w upodobaniach kulinarnych – np. wegetarianizm w Japonii nie jest zbytnio popularny i Japończycy nie mają zwyczaju zastępować mięsa czy ryb produktami sojowymi, tak jak często robi się to w Europie czy Stanach. Produkty sojowe w Japonii są obecne w codziennej diecie, ale głównie jako dodatki, a bardzo rzadko występują jako główne danie (wyjątkiem jest tofu) – np. sos sojowy dodaje się m.in. do ryb i zup, pasta ze sfermentowanej soi służy do przyrządzania zupy miso lub sosów, bardzo popularne jest inarizushi, czyli ryż zawijany w smażone tofu, czy np. edamame (gotowana soja, podawana na zimno lub ciepło), które podaje się do piwa. Ale nawet gdyby te wszystkie rzeczy zebrać w jedno, to obiadu z tego nie będzie :) ''
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Sonika   IP
          Pepsi
          wklejam
          fragment
          ''Kiedy zapytałam Yoshiego o główne produkty i surowce wykorzystywane w kuchni japońskiej, wskazał właściwie te trzy wchodzące w skład typowego śniadania japońskiego, a więc: ryż, ryby i pastę miso.''
          .....pasta miso to nic innego jak fermentowana soja,o której pisałam.
          Do wielu potraw dodaje się cukier,wiec nie można powiedzieć,że nie jedzą słodkiego. Sos sojowy jest wszechobecny,jak i wywary sojowe oraz placki sojowe,no i oczywiście tofu.

          następny fragment;
          ''Japończycy spożywają 3 główne posiłki w ciągu dnia i są to: wspomniane już śniadanie, lunch około godziny 14 i kolację (18-19). Wraz z przenikaniem do Japonii kultury Zachodu pojawiła się u nich też tradycja spożywania przekąski na słodko, jak ciasto czy budyń, ok. godziny 15.''-słodkie też jedzą.

          http://rozmarynowy.blogspot.co.at/2013/11/co-jedza-japonczycy-kiedy-nie-jedza.html
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • sonika   IP
            do ŁUKASZ
            soje jedzą Japończycy i należą do najdłużej żyjącej populacjii na ziemi,więc nie jest to prawdą,że soja nie jest zdrowa,może nie dla nas.Oni jednak jedzą soję od tysięcy lat i nie wyobrażają sobie dnia bez soi.Soję jedzą w rożnych postaciach-głównie przefermentowaną.Umierają oni częściej z powodu starości niż z chorób, dożywając w pełnym zdrowiu około 90, 100, a nawet 120 lat.Więc soja jest zdrowa! Dieta ich jest różnorodna,owszem ale soja to nie trucizna! jak niektórzy twierdzą.

            Następnie Pepsi-twierdzisz,że gluten niezdrowy-prawie trucizna
            to dlaczego Włosi jedząc kilka razy dziennie gluten w postaci makaronów,pierożków,bagietek,gdyby gluten był tak szkodliwy jak piszesz,Włosi byliby baaardzo chorym narodem,a tak wcale nie jest!
            Przeciętny Włoch zjada ok. 30 kg makaronu rocznie, Polak zaledwie 4.
            Włosi są najbardziej długowiecznym narodem w Europie, żyją średnio 81 lat.
            Jak wynika z analiz jednego z najbardziej prestiżowych czasopism medycznych, The Lancet, Włosi żyją najdłużej spośród europejskich narodów.
            Chociaż mieszkańcom Półwyspu Apenińskiego często zarzuca się powszechność palenia papierosów, picie nadmiaru alkoholu i zamiłowanie do niezdrowych przekąsek, są najbardziej długowieczni w Europie. Jeśli chodzi o światową listę, uplasowali się na drugim miejscu, tuż za Japończykami.

            Poza długowiecznością, Włosi osiągnęli dobry wynik, jeśli chodzi stan zdrowia, ponieważ cech**e ich krótszy średni czas zmagania się z niepełnosprawnością.
            Zastanawiam się dlaczego tak długo żyją w dobrym zdrowiu,skoro jedzą tak straszną truciznę jaką jest pszenica i na dodatek w takich ogromnych ilościach?
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także