Jak naturalnie zaciążyć w świecie sztucznych hormonów i małej ilości plemników?
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Jak naturalnie zaciążyć w świecie sztucznych hormonów i małej ilości plemników?

Dodano: 25

pełniaJak naturalnie zaciążyć w świecie sztucznych hormonów i małej ilości plemników?

Ponowna Jolanta,

W pewnym momencie życia, prawie wszyscy chcą zajść w ciążę, a w innych momentach prawie wszyscy nie chcą. O wiele częściej nie chcą, jednak dzisiaj zajmę się sprawami tych, którzy chcą, ale jakoś nie mogą.  Od razu zaznaczam, że jeżeli jesteś mężczyzną i chcesz zajść w ciążę, to i tak ten wpis Cię nie dotyczy, gdyż nie trzymam królika w rękawie. Leczenie niepłodności wzrosło w krajach wysoko cywilizowanych, aż o jedną czwartą w ciągu ostatnich pięciu lat.  Coraz więcej kobiet zwraca się w kierunku desperackich i drogich metod leczenia, aby zajść w ciążę, nie podejrzewając, że jest właściwie bezpłatna i prosta alternatywa siedząca zupełnie gdzie indziej. Jedzenie, które trudno nazwać jedzeniem, dziwna woda, którą pijemy w charakterze napoju, oraz styl życia, który wybieramy dla siebie, w większości powodują ten niehamowany wzrost niepłodności. Zanim jeszcze zrozumiesz o co w tym wszystkim biega, należy zadać sobie podstawowe pytanie: 

Czy są jakieś naturalne metody zapładniania, techniki które możemy podpatrzeć, nauczyć się od innych gatunków zwierząt, albo cywilizacji?

Wszystkie żywe organizmy pochodzą z tej samej pierwotnej sprzed milionów lat zupy i wszystkie jak jeden mąż nauczyły się dostosowywania do zmieniającego się otoczenia.

Proces zapładniania jaj jest oczywiście głównym sposobem rozwoju gatunków, dlaczegóż by, akurat ten proces nie został dopieszczony do perfekcji? I to już wiele milionów lat temu?

Przypatrz się rybom. Są jednym z najstarszych gatunków i znają takie techniki nawożenia jaj, które powinny być wskaźnikiem również dla ludzi, jak dbać o swoje jaja. Czy sądzisz, że wielkie starożytne cywilizacje, greckie, egipskie, chińskie i rzymskie, bardzo zaawansowane matematycznie i centralnie naukowo, nie zwróciłyby na ten fakt uwagi? Na sukcesy w zapładnianiu ryb, zwierząt i ludzi? W rzeczywistości w starożytnej Grecji było więcej niż dzisiaj lekarzy specjalistów w takich dziedzinach, jak cukrzyca, nowotwory mózgu i kardiologia. Dla cywilizacji, która przykładowo liczyła wiele setek tysięcy ludzi i trwała tysiące lat, dane statystyczne dostępne do analizy wyników były niezwykle obszerne.  Dlatego na przykład Rzymianie nazwali pewne bóstwo Boginią Płodności, właśnie w oparciu o analizy statystyczne. Najwięcej dzieci rodziło się 10 miesięcy księżycowych po każdej pełni. Jeden z najbardziej znanych pisarzy rzymskich - Pliniusz Starszy, wyłuszczył bardzo rzeczowo, w swoim ogromnym dziele opisującym życie codziennie Rzymian, że istnieje wspólna koncepcja płodności bezpośrednio związana z jednym czynnikiem.

Mianowicie księżycem 

Dlatego było oczywiste, że Bogini Płodności była dla Rzymian jednocześnie Boginią Księżyca.

Czy uważasz, że powodem składania jaj przez ryby samice w pełni księżyca jest czystym zbiegiem okoliczności?

Fakt, że wszystkie starożytne cywilizacje, oraz ryby, praktykowały zapłodnienie czekając na pełnię księżyca, to czy ten fakt nie ma żadnego wpływu na skuteczność zapładniania? 

Dlatego może się tak zdarzyć, że nawet bez zmiany trybu życia, a więc bez żadnej zmiany, gdy zgra się Twój cykl płodności z pełnią księżyca, masz o wiele większe szanse wtedy na zapłodnienie, bo jesteś człowiekiem, czyli częścią natury.

To jest wiedza utracona, którą teraz Ci wyłuszczam: Największy statystyczny sukces zapłodnienia będzie właśnie w pełni księżyca, szczególnie, gdy inne terminy Cię zawiodły.  Owszem obecnie bardzo niewiele jest badań w tym temacie. Można dotrzeć do tych przeprowadzanych na koniach w stadninach, gdzie klacze kryte w pełni księżyca o wiele łatwiej zachodziły w ciążę. Nieliczne badania na ludzkich embrionach mrożonych i przechowywanych w bankach płodności, również potwierdzały wyższe wskaźniki sukcesu w pełni księżyca.

Szczerze? Uważam, że to dziwne, że naukowcy raczej wolą ignorować ten fakt. Może za dużo w tym szamanki natury? Dlatego w pierwszej kolejności zsynchronizuj swoje płodne dni z pełnią księżyca i wiadomo co masz robić dalej.

Dodatkowo wiadomo, że dobrze byłoby współgrać odpowiednią dietą.

Owa dieta musi oczywiście być organiczna, bez żadnych sztucznych hormonów i popijana czystą dobrą wodą.

No i postaraj się mniej stresować.

Jednym słowem wyluzuj, również w kwestii zapłodnienia. Twoje ciało po pewnym czasie oczyści się, czekaj na pełnię księżyca i umów się z kochankiem na schadzkę. Jest duże prawdopodobieństwo, że zastaniesz zapłodniona.

Oczywiście niepłodność nie jest tylko problemem kobiety. Fatalna dieta, używki, przeróżne popularne technologie, mogą mieć wpływ na jakość nasienia mężczyzny. Im więcej gadania przez telefon komórkowy, tym mniej plemników w nasieniu. W samej Wielkiej Brytanii, liczba plemników u mężczyzn spadła o 29% w ciągu ostatniej dekady. Telefony komórkowe to fatalna rzecz, wiadomo, że mogą powodować raka mózgu, do tego zmniejszają ilość plemników. W tym wypadku braki trzeba już na pewno zrównoważyć pełnią księżyca.

Powyższa teoria wzięta została z książki Mateusza Silverstone „Blinded by science”, czyli „Oślepiony przez naukę”, w której autor opowiada o roli terapii alternatywnych, diety, wody, roślin, Księżyca i Słońca, i błądzeniu współczesnej medycyny nie interesującej się środowiskiem naturalnym człowieka.

To był pierwszy wpis z serii o skuteczniejszym zapładnianiu, bo najskuteczniejszym jest dziecko w kołysce. Następne będą dotyczyły konkretnych diet i suplementów. Jednak mogą się okazać zupełnie nieprzydatne, bo całkiem wystarczy pełnia księżyca. Czego wszystkim pragnącym zaciążyć gorąco życzę.

Chętnym życzę więc ciąż peps

Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba. Jakby co, rzuć też gałką na to:

Na co komu ta chlorella i chlorella w ciąży?

Kadm, spirulina i jeszcze nienarodzone, seria dla przyszłych matek

Krótki kurs w temacie, jak zostać spoko rodzicem?

 25
  • Marzena   IP
    Czy rozpoczęcie terapii 4 szklanek tydzień przed invitro to dobry pomysł?bo coś czuę,że nie...
    I przy okazji tegoż invitro-lekarze każą codziennie robić zastrzyki przeciwzakrzepowe,czy to naprawdę konieczne?obowiązkowo też acard.Nie mialam i nie mam zadnych problemow z krzepliwoscia,recepty lecą rozdzielnika....czy ja sobie nie robię większej krzywdy niż dobrego?
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • ruda   IP
      Droga Pepsi,
      Żyłam sobie tu i teraz pracując w korpo – nadal pracuję. Na tyle jednak świadomie by mieć przytomność, iż w sprawach niezależnych ode mnie nie będę kopała się z koniem. Nie o pracę tu chodzi….. Żyjąc tu i teraz nie odezwał się we mnie zew macierzyństwa. Powiesz: może nie musiał…. Długo też nie mogłam spotkać na swojej drodze odpowiedzialnego partnera, z którym mogłabym założyć rodzinę (własna rodzina to jedna z moich marzeń). Właściwie to odpowiednim partnerem warunkowałam moje szczęście rodzinne. Nie chciałam sobie „zafundować” dziecka, które byłoby nieszczęśliwe w byle jakiej rodzinie. Nie chciałam też by dziecko wychowywało się bez ojca. Znalazłam partnera i choć nie mam od życia dużych oczekiwań, to mogę powiedzieć że mam wszystko: kochającego człowieka przy sobie, pracę którą lubię i w której się odnajduję, kochających i zdrowych rodziców, dom, urlop gdzie chcę i kiedy chcę. Mam urodę, czas dla siebie, przychylność ludzi…….nie mam dziecka. Straszą w mediach że po 40-stce jest trudniej. Niejako w odpowiedzi na takie strachy, ale też i dla samej siebie zaczęłam dbać o siebie: dobra dieta, suplementy, joga, masaż stóp, śpiewanie mantr, modlitwy, picie ziółek, owulacja i sex w pełni księżyca, ostatnio Twój blog ………….dziecko nie przychodzi. Ile jeszcze? -pytam samą siebie płacząc w dniu przyjścia miesiączki. Nie próbowałam jeszcze akupunktury, medytacji i nie wiem czego jeszcze, ale czy o to Droga Pepsi chodzi? Czy to wszystko przyprowadzi mi/nam dziecko? Nie! nie patrzę z zazdrością na kobiety w ciąży – no! może minimalnie, nie piszczę na widok małych dzieci – nie zbzikowałam do tego stopnia (jeszcze). Nie myślę też o in vitro, bo wymarzyłam sobie że najszczęśliwsze będzie to maleństwo, które przyjdzie do mnie w sposób naturalny. Napisz proszę Droga Pepsi jak wyjść z tego zaklętego kręgu? Jak skupić się na tu i teraz słysząc coraz głośniejsze bicie zegara. To strach, prawda?
      PS. Nadmienię: mam Hashimoto – TSH na właściwym poziomie uregulowane euthyroxem + endometriozę I stopnia (piję na nią dużo wody z cytryną, imbirem i kurkumą, jem babkę płesznik, ostropest, orzechy brazylijskie, B12, kwas foliowy, olej z wiesiołka, kokosowy…cuda). Uwielbiam słodycze, poważnie je ograniczyłam, ale nadal wołają mnie do siebie. Unikam glutenu, nie jem soi, jem mięso, nie piję kawy. Na co dzień jestem wesołą, uczynną i otwartą na innych osobą. Miesiączki regularne, aczkolwiek cykl 24-25 dni. Plemniki partnera są w porzo. Lekarze zwalają winę na wiek, a ja dostaję piany.
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Beata   IP
        A co może oznaczać (przy staraniu się o dziecko) poowulacyjny ból /kłócie lewego jajnika (czyli trwa już 2,5 tygodnia). Test robiłam wczoraj ale po pracy, siuski rozcieńczone (35 dzień cyklu) i wyszedł negatywny..
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • bega   IP
          A ja mam pytanie trochę z innej beczki (jeśli się nie powtarzam): a na rowerze to w ciąży mogę jeździć? bo wszędzie słyszę że nie a ja do pracy tak się dostaję:/ dlaczego rower miałby mi zaszkodzic? po wybojach owszem ale po chodniku? ulicy? prostej ogólnie drodze?
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • Aneta R  
            GrzegorzuAdamie, Pepsi, proszę o pomoc. Pokrótce: spóźnił mi się okres o jeden dzień, krwawienie było bardzo skąpe trwało trzy dni, przeszło w (brudne) plamienie i trwało jeszcze pięć dni. Test ciążowy nie wykrywał ciąży.
            Lekarz zlecił badanie usg, wynik: podejrzenie przegrody w jamie macicy, zatoka Douglasa – warstwa wolnego płynu grubości 19mm.
            Następnie lekarz po obejrzeniu wyniku usg zlecił badanie krwi:
            Badania krwi
            Prolaktyna wynik 270,60 norma to 102-496
            Estradiol w 9 dniu cyklu wynik 115,80
            Beta-HCG wynik <0,100
            Tsh 4,30 (mam hashimoto, do tej pory wynik 2 z hakiem a teraz nagle poszło w górę)
            FT4 1,19

            Lekarze nic mi nie mówili na temat płynu w zatoce Douglasa a w Internecie piszą dużo na ten temat, tak, że można się mocno przestraszyć. Może wiecie coś w temacie?
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także