Gruba wypad, czyli dlaczego nie opierać się na afirmacjach, gdy zrobiłaś masę
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Gruba wypad, czyli dlaczego nie opierać się na afirmacjach, gdy zrobiłaś masę

Dodano: 20
collage2
collage2

Gruba wypad, czyli dlaczego nie opierać się na afirmacjach, gdy zrobiłaś masę. Tyle, że w nadmiarze.

Hejka Grubsi, Reszta myk, myk do swoich spraw

Stoisz pod ścianą w Prozaku. Twoje czoło i duże policzki błyszczą jak stalowa patelnia wyszorowana Tytanem cytrynowym, reklamowanym przez modelkę, która udaje Twoją kumpelę, bo ma niby też dwa kilo nadwagi. Prawie wszyscy tańczą, tylko Ciebie nikt nie poprosił. Mistyfikujesz, że tak sobie tylko stoisz pod tą ścianą, że zupełnie nie w temacie arytmicznych pląsów. Klubowych transów. Niby, że słuchasz czilauta, bo się na tym znasz. Studiujesz ambitny fakultet, coś tam wiesz o modzie, mejnstrimie i trendach, nawet ubrałaś się całkiem kul i spoko, tylko dlaczego z Tobą nikt nie tańczy? Masz kumpli, lubicie się, ale nie jesteś wpisana w kanony współczesnego obiektu seksualnego. Chociaż uważasz, że to niesprawiedliwe, z drugiej strony jednak sama sobie się nie podobasz. Nie tańczyłabyś ze sobą. Masz na swoje cielsko wzdryga. Może nawet pałasz nienawiścią do tej ogromnej osoby, którą oglądasz codziennie w lustrze. W każdym hejcie jest coś z prawdy? „Była tłustą lesbą, której rodzice nie kochali, a w piaskownicy brat bił ją łopatką po głowie”. Czytasz jakby o sobie. Nie jesteś lesbą, ani nie masz brata, ale byłaś dla nich wszystkich salcesonem, to na jedno wychodzi. Konsumujesz tylko w samotności, żeby ludzie nie widzieli Cię przy tej wstydliwej czynności i nie kojarzyli żarcia z Tobą. Podobno jesteś leniwa w pracy, takie są stereotypy myślowe. Za gruba, więc skoro nie umiesz czegoś z tym zrobić, nie nadajesz się do wydajności. Po drugie zasapiesz się tylko. Niby mobbing nie jest dozwolony, ale dobrze wiesz, że jesteś dyskryminowana, co gorsza też przez samą siebie. Dla kolegów starasz się być bratem, spoko kumplem, ale marzysz o romantycznej miłości. Zachłannie edukujesz się w kwestii różnych diet, ale zawsze waga wraca do tego co było, albo jeszcze gorzej. Bo skacze do góry, po każdych nowych restrykcjach.

Co robić?

Do tego Twoje zdrowie jest zagrożone, to też działa deprymująco. Jesteś stale podszyta smutkiem. Budzisz się i widzisz bekę smalcu, czy można lubić kogoś takiego?

W dzisiejszym świecie jest wypad z takim wyglądem

Oglądasz właśnie program o współczesnych amazońskich Buszmenach. Nadal żyją bardzo naturalnie i podobnie do swoich przodków, ale mężczyznom zmienił się chyba gust. Bo narzekają do telewizora na swoje kobiety, że są tłuste i nie mają Buszmeni ochoty, w związku z tym, z nimi uprawiać seksu. Oni z Buszmenkami, a nie odwrotnie. Już pięciokilogramowa nadwaga robi estetyczne problemy zarówno odbiorcom, jak i dawcom, a co dopiero dziesięciokilogramowa i więcej. Jesteś gruba, wchodzisz do Internetu, na witryny uprzejmych ludzi. Na żywoty świętych. A ci mili ludzie mówią to co chcesz usłyszeć, że gruby, to nic takiego. Sami tacy podobno byli, potem długo się modlili, afirmowali, w sobie zakochiwali, wybaczali rodzicom i środowisku, nabierali wiary w siebie i problem znikał. Że poskramiali obsesje swoje miłością i kompulsywne zachowania przechodziły. Że jeść bez opamiętania przestaniesz. Bardzo brzydki, czy pokrzywdzony przez los chorobą, ale szczupły, zwykle może poprawić swój wygląd kosmetykiem i zobaczyć w lustrze kogoś piękniejszego. Ale z otyłym jest inaczej. Nawet ze średnią nadwagą i tak zawsze wygląda fatalnie, bo takie są kanony piękna współczesnego zakodowane w saganach.

Gruby wypad

Nie umie przestać jeść, bo jedzenie jest dla niego zbyt wielką przyjemnością. Próbuje więc różnych rozwiązań, byle były łatwiejsze niż dieta i bieganie. W związku z tym, prowokuje wymioty, drze faje, pije ocet i je musztardę po każdym posiłku, czyli stale, przyspiesza metabolizm środkami przeczyszczającymi, żłopie herbatę czerwoną, kawę i l-karnitynę. Coś tam w końcu osiąga, czyli traci na wadze, tyle, że czuje się zmęczony, wyniszczony i kompletnie rozbity. No i nadal siebie niezbyt lubi. Trudno jest zaakceptować grubasa w sobie, szczególnie obecnie, gdy presja bycia szczupłym jest ogromna, oglądając jak w kalejdoskopie w przymierzalni pełnej luster swoje odbicia, naprawdę nie jesteś skłonny do żadnych afirmacji. I bardzo dobrze. Moim zdaniem nie musisz tego afirmować. Nie musisz na siłę lubić się w takiej formie, ani być specjalnie wdzięczny za cud istnienia. Wystarczy, że zaakceptujesz ten fakt w tym momencie i zdecydujesz, czy chcesz dalej w niego brnąć. Ludzie grubi liczą, że jak schudną to zmieni się ich życie. Inni im z kolei mówią: - Akurat.  Na to nie licz. Jestem szczupły i nie ułatwia mi to życia wcale. Dalej mam pod górkę.

Jednak w rzeczywistości życie się zmienia

Wiele dolegliwości zdrowotnych znika. Nagle stajesz się cudzym obiektem seksualnym. Nie możesz jeszcze w to uwierzyć, że w przymierzalni nowa szmata dobrze leży. Dobrze, czyli nie grubo, to wystarczy. Idziesz nawet się zapytać ekspedientki, czy lustra nie są podrasowane i błagasz ją o szczerą odpowiedź. Bo chociaż to jest zakazane, lustra albo są sprytnie przechylane, albo same z siebie przekłamują w kierunku chudnięcia. Nigdy odwrotnie. Nawet jak nie znajdujesz miłości od zaraz, chociaż jesteś chuda, to jednak nie jest to już takie smutne, niż być grubą i nie znajdować jej także. Skoro wypada przerwać milczenie, lub z milczenia się chociażby wytłumaczyć, robię to. Milczę bo: Uważam, że szczupłe osoby o wiele lepiej wyglądają w dżinsach Szczupłe osoby są o wiele bardziej pożądane seksualnie Szczupłe osoby mają większą szansę na lepszą pracę i karierę zawodową Szczupłe osoby mają lepszą gospodarkę lipidowo- hormonalną Szczupłe osoby mają mniejszą szansę na cukrzycową stopę i zaburzenia pamięci krótkoterminowej Szczupłe osoby są szczęśliwsze, nawet jakby myślały, że nie są. Niech sobie tylko wyobrażą że są grube Powinieneś więc schudnąć, yyy ... żeby chociaż zobaczyć jak to jest. Później ponarzekasz. Że się nie tego spodziewałaś. Że miał być książę z bajki,  jest hipster. Że teraz będziesz czym innym się kompulsować, bo prawdopodobnie przyczyna nadal w Tobie siedzi. Niech siedzi, tylko schudnij. Dlatego namawiam Cię, zrób to. Potem zadecydujesz. Uwierz mi na słowo, wszystko co nie jest smalcem na twoim kośćcu w porównaniu ze smalcem blednie. Idziesz sobie aleją zadrzewioną, łzy ci lecą, bo facet Cię rzucił, a ojciec z matką zawsze woleli Twoją siostrę, ale teraz masz 3 kilo niedowagi.

A to zupełnie inna jakość

Zresztą bieganie, roślinożerstwo, odpowiednie oddychanie, słońce i woda, nie tylko odchudzają, ale wszystko razem synergicznie leczy słabą psychikę. Więc na pewno wiele zyskasz. Nie licz tylko na to, że jakimś cudem sama z siebie zaczniesz po prostu mało jeść. Bo tak postanowisz. Masz teraz wielki żołądek i nie wytrzymasz długo ssania. Nie jesteś nadczłowiekiem, spodziewaj się raczej  Bridget Jones. Pozostaje więc tylko ruch, dużo specjalnego żarcia, no i post przerywany, zakodowane w programie „Jem i ... chudnę”. Wykaraskasz się z tej dupy, mówię Ci.

lovciam peps

PS Chciałbym móc robić postanowienia noworoczne za innych ludzi. (czajnik vs. toster) Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba. Rzuć też gałką na to: Program "Jem i ... chudnę" 9 przyczyn, że nie chudniesz, a nawet tyjesz, chociaż jesteś już na diecie Jeżeli chcesz szybko schudnąć, poznaj tajemnicę ekstraktu ze szpinaku  
-
 20

Czytaj także