Usuwanie osobistych organów jako profilaktyka antyrakowa?
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Usuwanie osobistych organów jako profilaktyka antyrakowa?

Dodano: 43
kobieta alfa
kobieta alfa

Usuwanie osobistych organów jako profilaktyka antyrakowa?

Joł,

Każdy dorosły i zdrowy psychicznie człowiek ma prawo robić ze swoim ciałem co chce. Takie jest moje zdanie i mówię o tym na wstępie dzisiejszego wpisu. Jest tylko pytanie, czy nie został wprowadzony w błąd? Angelina Joli ostatnio ogłosiła, że usunięto jej jajniki i jajowody ze względu na posiadanie wadliwego genu BRCA, oraz historię raka piersi i jajnika w jej rodzinie. Pomysł, że geny odgrywają dominującą rolę w określaniu przeznaczenia biologicznego i ryzyka zachorowania na raka jest coraz powszechniejszy w mediach głównego nurtu. Trudno się więc dziwić, że taka jest powszechna świadomość społeczeństwa. W artykule zatytułowanym "Mój medyczny wybór" w New York Times z 2014, Angelina Jolie wyjaśniła, dlaczego zdecydowała się na podwójną mastektomię, słysząc od lekarzy o skrajnym zagrożeniu zdrowotnym związanym z mutacją jej genu BRCA1. Lekarze ocenili na 87% ryzyko zachorowania na raka piersi i na 50% procent ryzyko raka jajnika.

Na pierwszy rzut gałki, te szacunki są przerażające

Kto, mając na względzie tak ponure prognozy, nie czułby się zobowiązany do agresywnej interwencji? Gdyby nic nie zrobił, czyli przeszedł na stronę biernego wyczekiwania miałby o 50% zwiększone ryzyko rozwoju raka jajnika, najbardziej śmiertelną ginekologiczną chorobę.

Jednak skąd pochodzą te straszne liczby?!

W rzeczywistości wystąpienie raka jajnika u przeciętnej kobiety jest niezmiernie małe w porównaniu z innymi poważnymi chorobami. Ryzyko wystąpienia raka jajnika u kobiety 65 letniej ocenia się na 0,8 %, natomiast dla całego życia na 1,8%. Dla krewnych I stopnia, które miały raka jajnika, jak to ma miejsce w przypadku Jolie szacunkowe ryzyko wskazuje odpowiednio na 4,4% i 9,4 %. Należy wziąć także pod uwagę, że ewentualne zachorowanie na raka jajnika nie dzieje się w próżni, czyli albo, albo. Bowiem zabójcą numer jeden wśród kobiet nie jest nawet jakikolwiek rak, tylko choroby serca. Dlatego, gdyby Joli miała zdecydować się na ten radykalny zabieg chirurgiczny tylko ze względu na statystyki, to istnieje większe prawdopodobieństwo śmierci z powodu ataku serca, czy jakiegokolwiek innego raka. Tym bardziej, że jest ogólnie wiadomo, że jeszcze pod koniec zeszłego roku paliła papierosy. Statystyki mają się następująco: 23,5% to śmierć z powodu chorób serca, na drugiej pozycji znajduje się rak 22,1%. Przy czym raki piersi, płuc, okrężnicy i odbytnicy, macicy, tarczycy, chłoniaki i czerniaki nieziarnicze są u samej góry na liście, z rakiem jajnika na ósmej pozycji. Biorąc pod uwagę ten kontekst, zupełnie nie wiadomo w jaki sposób lekarze Angeliny określili ryzyko zachorowania aż na 50%? Ale nawet wtedy, gdy jej osobiści prognostycy umieją czytać z fusów po kawie, genomu i historii jej rodziny, to i tak ich przewidywania przyszłości odzwierciedlają głębokie nieporozumienie w związku ze statystykami zachorowalności na raka jajnika, oraz generalnie na charakter samego raka. Bowiem chodzi o dwie bardzo istotne rzeczy, które mają tutaj miejsce.

Raz, o centralne niezrozumienie raka jajnika, oraz duo, o epidemię nadrozpoznawalności

Może nie wiecie, ale właśnie rak jajnika siedzi bardzo w łapach overdiagnosed. Innymi słowy, „rak” jajnika jest diagnozowany u kobiet, które nie były chore na raka jajnika, a jednak z powodu interwencji zaczynają bardzo chorować. Zgodnie z JAMA, retrospektywnym badaniem przesiewowym raka jajnika, pięć razy więcej kobiet bez raka jajnika zostało poddanych operacji niż tych z faktycznym rakiem. Usunięto tym kobietom jajniki i poddano je bardzo toksycznym zabiegom jak chemioterapia i radioterapia. Tylko dlatego, że kobiety,obdarzyły całkowitym zaufaniem niezawodność lekarzy i systemu medycznego, który twierdzi, że wie znacznie więcej o ich ciałach niż one same. Nie tylko, że nadrozpoznawalność, czy overtreatment stanowią skandaliczny atak na zdrowie fizyczne i psychiczne kobiet, z konsekwencjami z niewyobrażalnym cierpieniem, ale te fałszywe rozpoznania, nadmuchują statystyki nowotworowe, jeżeli chodzi o raka jajnika. Co jeszcze bardziej przekłamuje faktycznie prawdopodobne ryzyko zachorowania na raka jajnika przeciętnej kobiety w ogóle. Jednym z podstawowych powodów nadrozpoznawalności raka jajnika jest przebieg choroby raka jajnika i naturalne nienowotworowe zmiany jajnika związane z wiekiem, które mogą być błędnie interpretowane jako zagrażający życiu kobiety nowotwór.

To odróżnianie nie zostało do końca opracowane, bo nie ma na to ani czasu, ani pieniędzy, ani specjalnego parcia.

Owa overdiagnosed odnosi się też do raka piersi, o czym pisałam, przy okazji poważnych wad mammografii.

Tak zwane wczesne stadium raka piersi (DCIS), które przez 30 lat były traktowane jako zagrożenie dla życia, gdyż złośliwe, doprowadziło do tego, że 1,3 mln amerykańskim kobietom niepotrzebnie usunięto piersi i niszczono ich ciała promieniowaniem i chemioterapią, tylko dlatego, że nieprawidłowości zostały błędnie sklasyfikowane jako "rak". Tak samo istnieją niezłośliwe nieprawidłowości jajników, które rozwijają się u kobiet w pewnym wieku, a dopiero od niedawna są rozumiane jako łagodne i dlatego lepiej pozostawić je bez leczenia.

Graniczne guzy jajnika (BOT) obejmują około 15% -20% wszystkich nowotworów nabłonka jajnika i występują z częstotliwością od 1.8 do 4.8 na 100 000 kobiet rocznie. BOT, czyli guzy graniczne różnią się znacznie od raków jajnika, są związane z mniejszą częstotliwością mutacji BRCA, ale pomimo tego zawyżają statystyki, aby każda kobieta, czy z mutacją genu BRCA, czy też bez niego zdecydowała się na usunięcie jajnika. Dowody na brak złośliwości guzów jajnika (BOT borderline) jest odzwierciedlone w 5-letnim przeżyciu po leczeniu, które stanowi 95% -97%. Tak samo jak po niby raku piersi DCIS, gdzie 10 - letnie przeżycie wynosi 96% -98%.

Dlaczego jest tak wysoki wskaźnik przeżycia?

Bo kobiety nie miały raka. Natomiast jak owa trauma ogólnie wpłynęła na ich stan psychiczny, jakość życia, i centralnie długość życia nikt się już nie zastanawia. Rzeczywistość jest taka, że ​​współczesna medycyna po prostu nie wie, co to są BOTy, czyli guzy graniczne. Chociażby z tego powodu, onkologiczne bezpieczeństwo leczenia zawsze powinno być zrównoważone i należałoby rozpatrzyć mniej radykalne środki.

Ale któż miałby się tym zająć?

 

Obecnie głównym uzasadnieniem usunięcia jajników i jajowodów, czyli resekcji jajników, jest tak zwane ryzyko dziedziczne. Historia rodziny jest uważana jako główny czynnik przy ustalaniu, czy kobieta zachoruje na raka jajnika. Innymi słowy, jeśli czyjaś matka miała raka jajnika, uważa się, że jest bardzo prawdopodobne, że również i córka zachoruje. Właśnie te geny wadliwego BRCA (BRCA1 i BRCA2) zostały zidentyfikowane jako główni "sprawcy" zachorowania dla rodzinnej spółki. Z tym wręcz służalczym ukłonem determinizmu genetycznego, który panuje już od dobrych paru lat. Ale rzeczywistość jest taka, że ​​jeśli u matki zdiagnozowano raka jajnika (być może błędnie), jest bardziej prawdopodobne, że przekazała ona córce podobny zestaw czynników środowiskowych, niekompatybilności żywieniowych i wzorców emocjonalnych, od których zależą fizjologiczne czynniki immunologiczne. Te bezpośrednio związane z ryzykiem raka jajnika. Do tego córki matek chorych na raka jajnika mają skłonności do większego wpraszania się pod nadzór medyczny i w związku z tym, są o wiele bardziej narażone na nadrozpoznawalność i uporczywe leczenie siebie, wpadając w błędne koło.

BRCA mutacje, czyli wadliwy gen

A może jednak dziedziczenie nie jest aż tak ważne, jak ekspozycja na kiłę?

Ostatnie badania opublikowane w czasopiśmie Biologia Nowotworów zatytułowane "Promotor genu BRCA1 w hipermetylacji i ekspresji białka przy raku jajnika" budzą poważne wątpliwości, co do podstawowej roli, reklamowanego statusu mutacji BRCA zarówno jako ryzyka raka jajnika, jak i wyników leczenia. BRCA oznacza gen wrażliwości na raka piersi i jest odpowiedzialny za wytwarzanie białka BRCA, hamującego nowotwory, zarówno piersi, jak i jajników. Nowe badania wykazały, że epigenetyczne (czyli związane z dziedziczeniem poza genowym) wyciszanie promotora genu BRCA1 poprzez proces znany jako hipermetylacja jest zjawiskiem powszechnym w rakach jajnika, i ma wpływ na około jeden jajnik na każde dwa badane jajniki. Do tej pory uważano, że rak piersi i rak jajnika ma większe ryzyko występowania u kobiet z odziedziczoną mutacją genu BRCA1, który zakłóca prawidłowe funkcjonowanie BRCA. Nowe badanie pokazuje, że procesy epigenetyczne, pracujące od zewnątrz, mogą dać taki sam wynik czynnościowy jak ten dziedziczony. Dajmy na to, ekspozycja chemiczna, taka jak na dioksyny w plastiku mogą stymulować kodem genetycznym. Istnieją również badania wskazujące, że można temu zapobiec poprzez naturalne związki, takie jak resweratrol  ( na przykład ten) Resweratrol jest bodyguard'em wyciszenia BRCA (hipermetylacja). Jest w stanie stłumić trwałe zanieczyszczenia środowiskowe, takie jak czterochlorodwubenzo-p-dioksyny (TCDD), który wywołuje wyciszenie BRCA.

Nigdy nie należy zapominać o tym, że podstawową medycyną jest żywienie

Każdy z Możnych staje w obliczu ryzyka narażenia chemicznego, na dziesiątki tysięcy substancji rakotwórczych, które krążą sobie obecnie swobodnie w naszych środowiskach, żywności i kosmetykach.

Badania mówią, że najważniejsze są nasze wybory

Nasze wystawienie się na ekspozycję chemii i fatalnej żywności. To wszystko zwiększa możliwość zachorowania na raka, a dokładniej na naszą ekspresję genów. Możemy przyjąć wzorce, które zakłócą nasze prawidłowe geny, albo zdezaktywują złe.

Koncepcja dziedziczenia, która ma jednoznacznie zdeterminować ludzki biologiczny los, jest archaiczna.

Po pierwsze projekt ludzkiego genomu został ukończony w 2005 roku, gdy odkryto/ustalono 23 000 genów.

Jedynie!

To o wiele za mało, aby wyjaśnić kodowanie naszych białek w ciele, które zawiera co najmniej 100 000 różnych białek. W przypadku BRCA1 i BRCA2, teraz wiemy na pewno, że wyciszanie tych genów z "zewnątrz" powoduje taki sam skutek, jakby urodzić się bez tego wadliwego genu. Z zewnątrz jesteśmy w stanie wyciszyć każdy wadliwy gen. Wybór diety i stylu życia zatem, stają się kluczowe dla określenia ryzyka choroby.

Gdy przyjrzymy się decyzji Angeliny Joli, która zdecydowała się usunąć piersi, a następnie jajniki, zrozumiemy, że była oparta ta tragiczna decyzja na bezradności wobec określonego ryzyka. Jednak jej decyzja nie odzwierciedla naukowych dowodów, nowej nauki biologii.

Kto doradził coś takiego Angelinie?

Żyjemy w świecie, w którym ludzie wierzą, że ich geny, określają ich przeznaczenie? Trzeba bardzo wierzyć w defekt genów, aby usunąć sobie zdrowe narządy z ciała, aby zapobiec prawdopodobieństwu raka. Nie można raka traktować, jako bomby zegarowej, ale trzeba sprawić, aby za pomocą prawdziwej profilaktyki żywieniowej i środowiskowej oczyścić nasze umysły, ciała i naszą planetę. Znamienne jest to, że już następnego dnia po ogłoszeniu swojej medycznej decyzji w mediach do pewnego szpitala w Niemczech zgłosiło się 36 kobiet gotowych do resekcji jajników. Angelina Joli miała prawo zadecydować cokolwiek w kwestii swojego ciała, szkoda tylko, że należąc do dziesięciu najbardziej wpływowych kobiet świata, a do tego, będąc uznaną za jedną z najpiękniejszych kobiet, czego nie można powiedzieć o najbardziej wpływowej Angeli Merkel, a więc na poczynania Joli kobiety są wyczulone szczególnie. I o to jej chodziło, bo zapewne jest przekonana, że poszła jedyną słuszną drogą.

A ten drogowskaz jest bardzo smutny

Wpis powstał w oparciu o opracowanie Sayer Ji zwolennika mówienia prawdy, powszechnie uznanego naukowca, pisarza i wykładowcę, doradcę i członka zarządu Krajowej Federacji Zdrowia w Stanach. Referencje: National Cancer Institute, Snapshot of Ovarian Cancer: Incidence and Mortality American Family Physician, Estimating the Risk of Ovarian Cancer, Sept. 2009 Hartge P, Whittemore AS, Itnyre J, McGowan L, Cramer D. Rates and risks of ovarian cancer in subgroups of white women in the United States. The Collaborative Ovarian Cancer Group. Obstet Gynecol. 1994 Nov;84(5):760-4. PubMed PMID: 7936508. Clinical Epidemiology: The Essentials by Robert H. Fletcher, Suzanne W. Fletcher, and Grant S. Fletcher 5th edition published by Wolters Kluwer

 Yeeep Serdeczności peps

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Disclaimer: Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy. ----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Może rzuć też gałką na to:

Weganizm Angeliny Joli kontra 811

Nowe opinie na stare wpisy o A.Joli

Kampania różowej wstążeczki, Ty wybierz zieloną

 43
  • bibik   IP
    Witam i od razu proszę o pomoc, podpowiedź- mama (80 lat) mojej przyjaciółki z rozpoznanym nowotworem jajnika została zakwalifikowana do usunięcia narządów - wszystko co się dało- to się powycinało- teraz po operacji ma dostawać chemię ale... napływa jej płyn do otrzewnej w przeciągu dwóch miesięcy - pięć razy- słaba jest okrutnie, nie wie co się dzieje i dlaczego tak się dzieje a lekarze mówią, że to komplikacje pooperacyjne, tak bym chciała jakoś jej pomóc, może coś, ktoś mógłby podpowiedzieć? wdzięczność moja będzie ogromna
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Renata   IP
      Dzieki Pepsi
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Renata   IP
        Pepsi mam pytanie?
        Robiłam badania genetyczne,genetyka dziedziczenia genów nowotworowych w Szczecinie u prof.Lubińskiego.BRCA1,CHEK2.Wczesniej geny trzustki,wątroby,żołądek.Wynik nie stwierdzono nosicielstwa ,ale zalecenia raz w roku oznaczenie poziomu mikroelementów(selen,
        cynk,zelazo.Gdzie moge to zrobic
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • XLka   IP
          Wcale nie trzeba umierać na raka z powodu dziedzicznego obciążenia. Panikowałam ponieważ z powodu raka pochowałam najbliższą rodzinę (po kądzieli i po mieczu), a sama mam skłonności do różnego rodzaju przerostów (polipy, cysty, guzy). Trafiłam do mądrej onkolożki, która powiedziała mi, że osoby takie jak ja najłatwiej wyleczyć, gdyż dbając o siebie nie dopuszczamy do rozwoju choroby. Zaleciła mi raz w roku wykonać badania ogólne, ewentualnie, jeśli coś jest nie tak, bardziej szczegółowe, bez względu na to, czy będę uważana za hipochondryczkę, czy nie... i cieszyć się życiem. Po drugie rzucić palenie, właściwie się odżywiać, poleciła lekturę Tombaka zwracając uwagę na oczyszczanie organizmu (to było 23 lata temu). Zastosowałam się, wychowałam dziecko, żyję i pracuję. Mój brat nie posłuchał, zmarł w wieku 37 lat i zostawił sieroty. Zdecydowanie uruchomił proces nowotworzenia. Ja się od tego wymiguję. Usuwałam kilka razy guzy (jeden włącznie ze skręconym jajnikiem) i polipy.
          Znam człowieka, który z diagnozą raka płuc (sprzed 15-tu lat) samodzielnie prowadzi 40-to hektarowe gospodarstwo rolne z uprawami i hodowlą. Sądził, że wkrótce umrze i nie poddał się żadnemu leczeniu poza przyjmowaniem zakazanego preparatu ANRY. Ma 60 lat i jest silny jak koń.
          Angelina wg mnie mimo makijażu od dawna wygląda okropnie, jak ciężko chora osoba. Być może tylko gada o prewencji, a faktycznie - choruje.
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • dzorcz   IP
            geny to pistolet, za spust pociagamy juz my - wiec kufa zmiencie swoje podejscie do swiata, a zwlaszcza odyzywiania i nie naciskajcie bezmyslnie na spust jedzac guano.
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także