Ile tak naprawdę masz czasu na podjęcie decyzji, żeby nie jeść złomu ze złomowiska?
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Ile tak naprawdę masz czasu na podjęcie decyzji, żeby nie jeść złomu ze złomowiska?

Dodano: 40

Dodam, że trudnej decyzji.

Pewnego dnia w życiu dorosłym budzisz się z bólami mięśni, migreną, nadciśnieniem, czy wręcz przeciwnie niedociśnieniem z powodu zmęczonych nadnerczy, czy wysokim cukrem, a jeszcze wcześniej z dwucyfrową insuliną na czczo. Któregoś dnia budzisz się z worami i prawie bez brwi, a na Twoich plecach zawisł niewiadomo kiedy tobół babuli z 15 kilo chrustu, ups, fatu. Jasna cholercia, kiedy się to mogło wydarzyć, jak doszło do tego marnotrawstwa energii ozdrowieńczej ciała? Nie zauważyłaś tego wcześniej, ponieważ to był proces w czasie. Wszystko zadziało się tak powoli, że się nie spostrzegłaś się. Przypomnij sobie, co jadłaś jako dziecko, a potem młoda panna? Jadłaś dowolne kotlety i sznycle, rozgotowane buraki, marchewkę z masłem i ziemniaki puree, pikle z cukrem w occie spirytusowym, jadłaś przeróżne przekąski, bułki z szyną, lody zimne, lody ciepłe, frytki w domu i po szkole, Cini Minis z mlekiem, napoleonki, jagodzianki i pączki. Piłaś oranżadkę, lub pepsi. Czy miałaś refluks żółciowy? Paliła zgaga? Czy coś Ci się działo? Czy coś Ci było? Czy cierpiałaś na niestrawność? Miałaś wciąż smutki i zmienne nastroje? Nie, a jak już to tylko podczas świąt, bo wtedy dochodziła jeszcze non stop kanapa z Disneyem.
Tak było w rzeczywistości, bo to jest klasyczna zmyła Twojego awatara. Jako dziecku łatwo Cię zwieść fałszywemu poczuciu bezpieczeństwa, ponieważ organizm jest czysty od wewnątrz, a więc wystarczająco silny, aby bronić się przed paskudnym złomem, na który jest narażony od niemowlęctwa przez pielęgniarki ze strzykawką, rodziców, babcie, przedszkolanki, później kucharki szkolne. Niemniej jednak już studenckie stołówki, następnie Ty sama w hipermarkecie, mąż, czy też żona w kuchni i większość restauracji pomimo, że to tylko kontynuacja żywienia się na złomowisku, a więc już się dzieje się i dostajesz od ciała pierwsze przesłanki. I nagle budzisz się zlana potem, biegniesz do łazienki i widzisz dziurawy ser zamiast zdrowia, które zdaje się, jeszcze wczoraj tutaj było. Dosłownie Szwajcaria, a raczej jezioro genewskie na Twojej twarzy, a Ty robić możesz za ponton. Skończyło się babci sranie (nie mam pojęcia co to znaczy) i zaczynają się schorzenia. Prędko, prędko po doktora, bo kocica bardzo chora. Teraz na to zatrute przez wiele lat ciało nakładasz chemikalium. Objawy szybko znikają, aż tu nagle pojawia się kolejne choróbsko i kolejne, a nawet tamto pierwsze też wraca. Ale Ty już jesteś cała podminowana, cwana, nawiedzona, olewasz dochtore i udajesz się do znachore. Znachore się cieszy, bo też wymachuje swoim wahadełkiem i poszukuje popleczników, więc z serca częstuje Cię askorbinianem sodu w płynie do iniekcji dożylnej, podaje sodę i pestki na miodzie Manuka. Bierzesz to wszystko z potężnym oczekiwaniem na zmianę w kierunku pozytywnym dodatnim, broń Boże ujemnym. A tu kiszka, spektakularnego ozdrowienia ani widu, ani słychu. Zero doktora Witaminy Saula sukcesów, Linusa Paulinga też zero, Ratha też nie. Co się wkrótce z Tobą dzieje? Zaczynasz zionąć zwątpieniem i nienawiścią. Nie, że do wielkich wahadeł destrukcji, które zataiły przed Tobą, czym tak naprawdę jest jedzenie złomu od dziecka. Bo to nie był ich interes mówić Ci o tym.
Rzucasz się do gardła słabszemu wahadełku znachore, piszesz paszkwila na FB, zakładasz grupę, jednym słowem wchodzisz na barykadę. Na złość szczepisz się na wszystko co możliwe i przyjmujesz na raz wszystkie sakramenty wiary. Zero ZEN. Na hasło medytacja spluwasz celnie w dal, dzięki świeżo odszkliwionej, modnej w mainstreamie diafragmie. Jednym słowem odmrażasz sobie uszy na złość mamie. Tymczasem Twój ogólny stan zdrowia nie ma wiele wspólnego z tym co zjadłaś wczoraj, a nawet w zeszłym tygodniu. Najczęściej to, co się złego dzieje, jest skumulowanym efektem wielu lat złej diety. Większość przewlekłych stanów i chorób wynika z długich lat znęcania się nad swoim awatarem, począwszy od dzieciństwa. Dlatego tak ważne jest, aby Twoje dziecko dostało się jak najwcześniej na właściwą drogę, w zabawie, w śmiechu, w radości, na polanie w lesie, na stoku, w morzu, w naturalnym zdrowym trybie życia, nie, że wymuszonym na siłę, jako niesmaczne dziwadło krępujące dziecko,  potem pannę, i dorosłą osobę. Zdrowy pokarm, a często też dodatkowa suplementacja naprawdę może dać inny rodzaj życia, z dobrym snem, sprawnością, z prawidłowym, normalnym, atrakcyjnym starzeniem się komórek, i w końcu radosnym odłożeniem widelca w pewnym momencie, bo to jest też fajne. Dzięki dobrej diecie od dziecka, dajesz dzieckowi szansę nie tylko na ochronę przed alergiami, rozchwianiem hormonalnym, smutkiem, lękiem, ale też na szybsze zrozumienie, przebudzenie, odzyskanie świadomości uczestniczenia w tej grze. A jak w dziecku zalogowała się naprawdę stara dusza, pomagasz nam wszystkim do kwadratu. Dajesz bebe szansę na doświadczenie ogromnej mocy sprawczej jaka siedzi w każdym z nas, tyle, że niewykorzystana najczęściej.
Jako rodzic we współczesnym świecie możesz mieć poczucie, że teraz jest trudniej, bo internety, youtuby, komóry, że to wszystko odbiera Ci dziecko i przenosi prosto z kreskówek do fastfoodziarni, a do tego babcie i dziadkowie jak przyspawani do wahadeł matrixu. Pozwól, że się z Tobą nie zgodzę, gdyż jest tak jak jest i to jest najlepsza z opcji natenczas. Musiała nastąpić, gdyż od początku czwarty wymiar zwany technologiami tym wszystkim dysponował, to wszystko już było od zawsze. Skoro nasza rzeczywistość jest zerojedynkowa, to nie o znaczeniu dualnym teraz mowa, tylko w zapisie jej za pomocą jedynek i zer, jako tworu wirtualnego. Podobnie jak są spisane dane o wszystkich naszych inkarnacjach. Skoro nasza rzeczywistość jest wirtualna, a my piszemy te hologramy, to znaczy, że w końcu doszło do tego, że rodzą się dzieci, które mają już te właściwości blogera, czy youtubera, oraz wirtualnego gracza w grze wirtualnej od oseska. Jednak poza tym są to takie same dzieci, jakimi my wszyscy byliśmy. Należy się temu Wszechświatu pełne zrozumienie, akceptacja i w dalszym ciągu zachęcanie dziecka, oczywiście własną postawą, do bliskiego życia w naturze. Ale trzeba się spieszyć, gdyż będziesz wzorcem metra z Sèvres, tylko przez dość krótki czas liniowy. Wykorzystaj go na naukę niekontaktowania się dziecka ze złomem ze złomowiska.

owocek

PS A przy okazji, jeśli Twoje dziecko ma taką zasiniałą żyłkę u nasady nosa, jak u tej dziewczynki na zdjęciu na górze posta, to może oznaczać mutację genu MTHFR
 40
  • Jabadabadu   IP
    Pepsiaku a mnie zainzrygowaly brwi A właściwie ich BRAK.Czy jest szansa że będą odrastaly?Pozdrawiam.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Mizure  
      Dobry tekst! Dający do myślenia ;)
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Zaciekawionamatka   IP
        A czy 18 m dziecku można psikac srebro koloidalne do noska jak ma żółty gesty katar ? Rozrobiłam 5 ml wody destylowanej i 0,5 ml srebra koloidalnego niejonowego 50ppm (koncentrat).
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Reginka   IP
          Świetny artykuł:). Jestem pod wrażeniem zarówno co do obnażenia bolesnej prawdy, jak i kunsztu pisarskiego! A bolesna prawda jest taka, że uzdrawianie ciała z błędów popełnianych przez długie lata naszego życia to cały proces, a nie pstrykniecie palcem. A wielu rezygnuje jeszcze zanim dobrze nie zaczęło... Pepsi, w każdym razie Ty nigdy nie przestawaj wbijać nam tej prawdy do głowy!
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • ewelajna   IP
            Kochana, mądra, fantastyczna Pepsi...! Jak to dobrze, że jesteś...! z miłością...🧡...!
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także